The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Marzec 26 2019 01:49:18   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Ibara 2


Napięcie w nich zaczęło rosnąć z każdym milimetrem będąc bliżej do dotknięcia się ust. Trwali tak dłuższą chwilę, czekając na dalszy krok tego drugiego. Serce Shiraia chciało wyskoczyć z piersi, a wszelkie wątpliwości powoli znikały zatapiając go w słodkiej chwili oczekiwania.
Błysk flesza oświetlił ich twarze, a cichy dźwięk seryjnie robionych zdjęć rozszedł się po pomieszczeniu.
Mężczyźni odskoczyli od siebie jak oparzeni, a Raidon pobiegł w stronę natrętnego fotografa, który uciekł.
-Pieprzeni paparazzi! Wszędzie wynajdą sensację.
-Chyba nie powiesz mi, że on zrobił te zdjęcia dla gazety.
-Prędzej dla jakiegoś szmatławca.a
-I co może mam się spodziewać, że w najbliższym czasie nasze zdjęcie znajdzie się w nim?
-Prawdopodobnie tak z opisem płomiennego romansu mój kochany Shirai.
-Nie stało by się to gdybyś nie próbował mnie całować! - był zły na bruneta - Co to w ogóle miało znaczyć?!
-Chciałem sprawdzić, czy mi ulegniesz. Chodziło mi tylko o pocałunek - dodał szybko nie chcąc wywołać w chłopaku większej wściekłości.
-Idiota. To, że dla ciebie pracuję nie znaczy, że możesz mnie całować, kiedy będzie ci to pasowało. I nie sprawdzaj mnie dobra?
-Ok. Mogę do ciebie mówić mój kochany.
-Ani się waż ? popatrzył na niego ostro.
-Tak tylko pytałem.
-Odwieziesz mnie do domu, czy mam zamówić taksówkę?
-Odwiozę i o co tak się wściekasz?
-Nie mieszam pracy z życiem prywatnym. Zapamiętaj to sobie.
-Chyba trochę się wymiesza jak ukażą się te zdjęcia.
Shirai zawarczał i poszedł na przód.

Obudził go natarczywy dzwonek do drzwi. Sięgnął na stolik po telefon i sprawdził godzinę. Dochodziła siódma rano. Do pracy musiał iść dopiero na dziewiątą i chciał odespać godziny spędzone nad projektem. Ziewnął.
-Już idę - zarzucił na siebie szlafrok i podreptał zaspany do drzwi. Zajrzał przez judasza i stwierdził, że to właściciel mieszkania staje się coraz bardziej natarczywy. Otworzył mu i wpuścił do środka.
-Nareszcie ile mam czekać?
-Co pan tu robi?
-Jestem właścicielem i mogę tu przychodzić, kiedy mam ochotę - facet zdecydowanie nie był miły. Miał czterdziestkę na ramieniu, brudne włosy, piwny brzuszek i śmierdział alkoholem. Zdaniem Shiraia był obleśnym typem - Masz tydzień na wyniesienie się z tego mieszkania.
-Słucham?! - sen minął mu jak ręką odjął - mówił pan, że mogę tu mieszkać przez rok.
-Plany się zmieniły. Zalegałeś ostatnio z czynszem, a ja mam klienta na to mieszkanie. Dobrze płaci.
-Zapłaciłem do końca miesiąca?
-Pokryje to straty, kiedy się spóźniałeś. Nie mogę ryzykować, że znów mi nie zapłacisz.
-Mam pracę i teraz będę płacił regularnie.
-To duże ryzyko. Pracę zawsze możesz stracić. Chociaż... - zwiesił na chwilę głos - Będę miły i znam sposób dzięki któremu mógłbyś tu zostać - zbliżył się do chłopaka - Przyjemny sposób - położył mu zaborczo rękę na biodrze i pochylił się - jesteś cholernie przystojny chciałbym cię zerżnąć.
Shirai otworzył szeroko oczy. Nie wierzył w to co słyszał. Strącił rękę mężczyzny i z obrzydzoną miną wykrzyczał do niego:
-Wolę mieszkać na ulicy niż pozwolić się dotknąć komuś takiemu jak ty! Nie jestem dziwką.
-To wynoś się stąd natychmiast!
-Z chęcią!
-Masz godzinę!
-Tak dużo? Dziękuję za łaskę!
-Godzinę!
Facet wyszedł trzaskając drzwiami.
-Myślał, że mu się oddam! A chrzań się popaprańcu! - uf będzie musiał wziąć prysznic. Po tym dotyku czuje się brudny, ale to później. Ubrał się i zaczął pakować swoje rzeczy, na szczęście nie miał ich dużo. Życie studenta w małym pokoju akademickim nauczyło go, że czym mniejsza ilość ubrań i innych przedmiotów tym lepiej. Jak na złość czas szybko leciał, a do pracy nie chciał się spóźnić. Zamówił taksówkę i zabierając walizki wyszedł z mieszkania nie zamykając drzwi. Zaśmiał się w duchu, że gdyby tylko chciał mógłby żyć inaczej, ale nie chciał. Tak mu było dobrze, żył dla siebie i nikt go do niczego nie zmuszał. Z nadzieją, że nadal tak będzie wsiadł do taksówki i poprosił o zawiezienie go do najbliższego motelu.

***

Brunet usiadł za biurkiem na którym Oharu postawiła mu kubek kawy.
-Marnie wyglądasz - stwierdziła.
-I tak się czuję.
-Słyszałam, że porwałeś wczoraj Shiraia na bankiet i nie wróciliście już do agencji.
-Coś sugerujesz?
-Nie, ale to dziwne.
-Pokazałem mu miejsce w którym odbędzie sesja. Nie przyniosłaś cukru.
-Co ja twoja sekretarka?
-Chwilami się tak zachowujesz - wziął kubek i poszedł do niewielkiego pomieszczenia zaadoptowanego na kuchenkę. Sięgnął po cukiernice i wsypał do kawy cztery łyżeczki. Zamieszał.
-Czemu wyglądasz jakby cię stado słoni zdeptało?
-Nie spałem całą noc. To nie to co myślisz - dodał szybko widząc, że kobieta otwiera usta - Czy ty tylko jedno masz w głowie?
-Głodnemu chleb na myśli - powiedział Akira, który wszedł do pomieszczenia - O kawusia daj trochę - chciał wyciągnąć kubek z ręki Raidona.
-Zrób sobie - odsunął od niego życiodajny, czarny płyn.
-No daj łyczek. Plis, plis, plis. Kawa to moje życie, a w domu się skończyła. Zrobić nie zrobię, ponieważ ekspres mnie nie kocha. Daj - wyciągnął rękę.
Raidon przewrócił oczami i podał chłopakowi swój napój. Akira upił łyk i od razu go wypluł na nową koszulę mężczyzny.
-Czyś ty zgłupiał! Zobacz co zrobiłeś.
-To nie jest kawa tylko miód.
-Lubię słodką - próbował wytrzeć się serwetką - następnym razem nie rób tego - pokazał mu palcem mokrą plamę.
-Przepraszam.
-Cześć - przywitał się Shirai i usiadł na krześle.
-Hej. O jak tam wczorajszy bankiet? - zapytał Yoshi.
-Nudny.
-Nudny.
Odpowiedzieli jednocześnie Shirai i Raidon. Chłopak popatrzył na swojego szefa wilkiem.
-Stało się coś o czym nie wiem? - szarowłosy zauważył to spojrzenie.
-Akirusiu twoja ciekawość nie zna granic.
-Szefuńciu twoje tajemnice rozgrzewają ją do czerwoności. To mówcie prawdę. Zniknęliście na kilka godzin, a dziś wyglądacie na niewyspanych.
-No już pytałam o to Raidona, kiedy tak miło nam przerwałeś - Oharu zrobiła dwie kawy i podała chłopakom.
-Czekamy - Akira usiadł na stole zakładając nogę na nogę. Dziś był bez rolek. Zamiast nich nosił na stopach japonki, a spodnie zamienił na krótkie szorty, dzięki temu miał wyeksponowane piękne, szczupłe nogi. Niebieska koszulka dobrze komponowała się z jego oczami.
-Nie ma o czym mówić. Rozstaliśmy się wieczorem. Odwiozłem Shiraia do domu i sam wróciłem do siebie. Później zająłem się papierami co potrwało do trzeciej rano.
-Aha, a ty... - Oharu wskazała palcem na brązowookiego.
-Mam upierdliwych sąsiadów, którzy urządzili sobie balangę, a rano obudził mnie właściciel mieszkania i wywalił z niego na zbity pysk - napił się czarnego napoju, skrzywił się i od razu odstawił go na szafkę - Nie lubię kawy.
-Jak to cię wywalił? - zainteresował się Raidon.
-Zwyczajnie. Oskarżył mnie, że nie płacę czynszu, a zawsze regularnie go opłacałem, poza dwoma spóźnieniami.
-Przecież nie miał prawa ot tak cię wyrzucić.
-Miał, nie miał, nie ważne. Na pewno nie zostałbym tam jeszcze jednego dnia dłużej. Obleśne ścierwo chciało się do mnie dobrać.
-Nic ci nie zrobił - Oharu miała wystraszoną minę.
-Na szczęście nie.
-To gdzie się zatrzymałeś? - dopytywał się Raidon.
-W motelu. Później coś znajdę.
-Możesz u mnie zamieszkać - zaproponował Akira - Mam swoje mieszkanie i druga sypialnia jest pusta. Chętnie z kimś podzielę opłaty.
-Czyli nie robisz tego bezinteresownie? - Oharu złapała go lekko za ucho, udając, że go karci roześmiała się.
-Kochana dobrze mnie znasz. A tak poważnie to serio mówiłem. Możesz się jeszcze dziś do mnie wprowadzić.
-Nie znasz mnie. Jestem dla ciebie obcy, nie boisz się, że mogę ci coś zrobić?
-Jak coś przyjemnego to mogę się zgodzić - puścił do niego oczko - ale ufam ci. Masz dobre oczy.
-Słucham?
-Oczy są zwierciadłem duszy, a w twoich nie widzę niczego złego. Chodź podam ci adres i jeszcze dziś czekam na ciebie. Chyba, że nie chcesz - popatrzył na niego.
-Chcę.
-Będzie fajnie. Ej szefuńciu zmień koszulę. Nie ładnie tak się pokazywać z tą plamą.
-A kto ją zrobił? - Akira wzruszył ramionami i wyszedł z kuchenki wraz z Sakatą - Przysięgam ja go kiedyś uduszę.
-Nie zrobisz tego. Uwielbiasz go. Chodź mamy spotkanie z nowymi kandydatami. Widziałam paru ciekawych chłopaków.
-Czasem dziwię się, że aż tylu się pcha do tego zawodu. To cholernie ciężka praca.
-I właśnie ty jako były model możesz im wszystko wyjaśnić. I faktycznie zmień tą koszulę.
-Jestem za dobry dla was.
-Dzięki temu wszyscy cię kochamy.
-Nie podlizuj się Nakamoto.

***

Shirai od dwóch godzin retuszował zdjęcia Naokiego. Na modelowaniu się nie znał, ale ten facet miał w sobie coś. Każda poza, którą przyjmował, choćby najbardziej wymagająca u niego wyglądała wprost magicznie. Niewątpliwie było na czym zwiesić wzrok.
-Jak ci idzie? - Akira pochylił się nad jego ramieniem.
-Zdjęcia są znakomite i poza kilkoma poprawkami nie muszę nic robić. Właściwie już kończę - przeglądał tym razem czarno białe fotki, te robione w chwili, kiedy woda znaczyła skórę Naokiego.
-Te zdjęcia mają w sobie moc przyciągania. Kto je robił?
-Ikeda, nasz mistrz. Pracuje w tym fachu kilka lat. Tylko on fotografuje naszych najlepszych chłopców.
-Naoki nie ma szkieł kontaktowych?
-Uczulają go i nie lubi. W okularach wygląda seksi.
-Zgadzam się. Za godzinę skończę retusz to będzie mógł je odebrać.
-Fajnie.
Niebieskooki poklepał go po ramieniu i poszedł do swoich spraw. W sali w której odbywał się nabór nowych twarzy zobaczył Naokiego. Poszedł do siebie i wziął jego koszulę. Normalnie powiesił by ją w garderobie, ale ta należała wyłącznie do modela. Szybkim krokiem przeszedł do pomieszczenia i podał koszulę właścicielowi.
-Co to?
-Zapomniałeś wczoraj ją wziąć. Wyszedłeś z sesji mokry i pół nagi.
-Faktycznie. Śpieszyłem się. Dzięki.
-Obserwujesz nowe buźki?
-Raidon chce, żebym kilku nauczył zachowania przez aparatem.
-Chce zrobić z ciebie nauczyciela?
-Pewnie tak. Sam już nie daje rady, a chłopaków przybywa. Dla mnie może to być nowe doświadczenie.
-Wspominał coś o rozszerzeniu agencji o hostów to pewnie dlatego robi nabór.
-Możliwe.
Nic już więcej nie mówili tylko przyglądali się kolejnym młodym mężczyznom. Każdy z nich zaprezentował się na wybiegu, a potem przysiadał do Raidona i Oharu na chwilę rozmowy.

***

-Jak się nazywasz? - zapytał Walsh długowłosego chłopaka.
-Isei Nakadai. Mam dwadzieścia trzy lata.
-Pracowałeś do tej pory jako model?
-Uczestniczyłem w pokazach dla domu mody Kenzo i Rosalie.
-Nie jesteś amatorem - przeglądał jego portfolio.
-Nie, ale chciałbym się dużo nauczyć, a praca tutaj dała by mi więcej możliwości w osiągnięciu swoich marzeń.
-Jakie to marzenia? - Oharu podniosła jedną brew do góry.
-Stać się jednym z najsławniejszych modeli na świecie.
-Śmiało i wysoko pan mierzy.
-Nie lubię stać w miejscu. Jestem ambitny i pragnę się rozwijać - Isei uśmiechnął się promiennie.

***

-Niezły jest.
-Ma męża - powiedział Naoki.
-Co?! - jego głos był słyszalny nie tylko modelowi.
Raidon zmrużył oczy w niemej groźbie zakneblowania szarowłosego.
-Skąd wiesz, że ma męża?
-Uczestniczyłem z nim w paru pokazach. Zawsze przychodził do niego facet po trzydziestce. Raz usłyszałem, że mówi do niego, cytuję "mój mężu". Także nie zawracaj sobie nim głowy.
-Odbiło ci? Nie jest w moim typie. Wolę tych wyższych ode mnie i bardziej umięśnionych.
-Pewnie kiedyś takiego spotkasz. Nic tu po mnie idę się przygotować za dwie godziny mam pokaz.
-Pomogę ci. Bez mojego uczesania nie wyjdziesz.
-Dzisiaj czesze mnie Iva.
Akira złapał czarnookiego za nadgarstek.
-Zawsze ja to robiłem.
-Ty masz się dziś zająć chłopakami. Powiedz szefowi, że jutro zajmę się tymi których wybiorą. Pa.
-Pa - przyjrzał się chłopakom, którzy byli po wstępnej rozmowie. Miał ich uczesać do sesji - To do roboty.

***
-Z twoich papierów wynika, że jesteś w stałym związku.
-Tak panie Walsh, mam męża od dwóch lat. Mam nadzieję, że to nie przekreśla moich szans jako pańskiego modela.
-Oczywiście, że nie. Prywatne życie należy do pana. My wymagamy tylko tego, żeby nie kolidowało to z pana pracą - powiedziała Oharu.
-Czy to znaczy, że...
-Zrobimy ci jeszcze kilka fotek i jak się spiszesz zostaniesz przyjęty.
-Dziękuję, bardzo dziękuję - Isei wstał i uścisnął im ręce.
-Uszczęśliwiłeś go - zauważyła Oharu, kiedy chłopak się od nich oddalił.
-Podoba mi się. Wie czego chce. Kogo jeszcze mamy?

***

Po pracy Shirai przewiózł swoje rzeczy do mieszkania Yoshiego. Ulokował się w sypialni urządzonej w kolorach ecru. Przez moment miał uczucie jakby przeniósł się w czasie. Gdy był dzieckiem jego pokój miał takie same kolory. Mama zawsze starała się by biło ciepło od każdego wnętrza domu. Wyszedł z pokoju i zastał swojego współlokatora w kuchni.
-Lubisz smażone warzywa? - spytał gospodarz.
-Uwielbiam. Nawet bardziej niż mięso.
-To dobrze, bo mam tylko to - wyszczerzył się.
-Akira jeszcze raz ci dziękuję, że mnie przygarnąłeś.
-Spoko. Miałem pokój wolny, ty takiego szukałeś to czemu miałem ci nie zaproponować wspólnego mieszkania. Gotowe. Nakryj do stołu. W szafce koło ciebie są talerze, a w szufladzie pałeczki. Chyba, że wolisz widelce to są obok nich.
Shirai uśmiechnął się ciepło zadowolony, że może pomóc. Nie chciał czuć się niepotrzebny i stać jak kołek gdy inni coś robią.
-To twoje mieszkanie?
-Tak. Kupiłem je rok temu.
-Pochodzisz stąd? - usiadł przy stole i zabrał się za jedzenie - pyszne.
-Lubię gotować, ale nie mam dla kogo. Tak urodziłem się tutaj i nie zamierzam się stąd wynosić. Tokio to mój dom. A ty?
-Ja pochodzę ze wsi sto kilometrów stąd. Przyjechałem studiować i zostałem.
-Uciekłeś od rodzinki? - nalał herbaty do kubków.
-Kocham rodziców, ale musiałem uwolnić się spod klosza, którym mnie otoczyli. Można powiedzieć, że od kilku spraw uciekłem.
-Oczko w głowie rodziców. Zapewne jedynak?
-Jedynak, który zawsze marzył o rodzeństwie. A ty masz rodzinę?
-Również jestem jedynakiem i mnie wychowała babcia, bo rodzice tak darli ze sobą koty, że wolałem zamieszkać u niej.
-Nie mieszkasz już z babcią.
-Dwa lata temu zmarła na raka - posmutniał.
-Akira przepraszam, że zapytałem...
-Nic nie szkodzi. Mogę o niej mówić, tylko są chwile, że chciałbym z nią pogadać, mogłem wszystko jej powiedzieć, a wtedy smutna prawda wraca ze zdwojoną siłą. Jej już nie ma i nic tego nic zmieni.- uśmiechnął się - Może dokładkę? - zapytał widząc pusty talerz kolegi.
-Nie zmieszczę już więcej. Najadłem się.
-Cieszę się, że mogłem cię usatysfakcjonować.
-Na pewno. To ja może pozmywam?
-Nie musisz.
-Chcę. Mieszkam tu zapomniałeś?
-To ja pójdę wziąć prysznic i kładę się. Jestem zmęczony. Dobranoc.
-Dobranoc.
Shirai pozbierał naczynia i włożył je do zlewu. Ten dzień zaczął się mu beznadziejnie, ale zakończył przyjemnie.

***

Isei zdjął szlafrok i nagi położył się do łóżka. Od razu przytulił się do męża. Tadashi ucałował go w czubek głowy.
-I jak ci poszło w agencji, cały dzień miałem urwanie głowy i nie miałem nawet chwili, aby z tobą pogadać.
-Świetnie. Przyjęli mnie.
-Jesteś pewien, że chcesz tam pracować?
-Inaczej się do niego nie zbliżę.
-Mam nadzieję, że wiesz co robisz.
-Wiem skarbie, nie martw się - cmoknął go w usta.
-Śpij.
-Kocham cię - ułożył głowę na piersi męża.
-Ja ciebie też.












Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum