The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Marzec 19 2019 08:38:21   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Under your control 3



Wziął duży łyk bursztynowego płynu i zajrzał na dno szklanki. Nie czekając ani chwili nalał sobie następną porcję i wypił duszkiem krzywiąc się na koniec. Spojrzał na pustą butelkę i zaklął. Zaczął chodzić po pokoju i przetrząsać szafki, pamiętał że gdzieś miał zachomikowaną jeszcze jedną whisky. Wyrzucił część książek z regału i ubrania z szafy, butelkę znalazł dopiero w skrzyni w kanapie. Tym razem napił się z gwinta i położył na łóżku wodząc oczami po suficie. Na nocnej szafce leżały opakowania z lekami, sięgnął po nie ręką, gdy nagle dobiegło go pukanie w drzwi. Chciał wstać ale nie miał siły, przypomniał sobie, że nie zamknął drzwi więc krzyknął, że są otwarte.
- Tornado przeszło? - Rozejrzawszy się dookoła Jake zauważył porozrzucane rzeczy.
- Nie, rozpacz - krótko odparł Alex.
- Alex, co ty wyprawiasz? - gość podniósł głos gdy zobaczył stan kolegi i ilość wypitego alkoholu. - Cholera, już raz mi taki numer zrobiłeś, czy mam się znowu martwić? - Usiadł koło niego na łóżku i pomógł mu się podnieść.
- Przepraszam - wyrzucił ciężko. - Nie mam nic na usprawiedliwienie.
- Nie przyszedłeś wczoraj na próbę, dzwoniłem. Wiesz, że słono sobie liczą za salę, jak chcesz możemy znowu przenieść się tutaj, ale teraz jest trochę ciasno.
- Wiem, przepraszam, oddam wam kasę za to.
- Z czego? Chyba wszystko co ostatnio zarobiłeś wydałeś na to - i podniósł z podłogi otwartą butelkę. - Wiem, że nie masz kasy. A zresztą to nie o pieniądze tu chodzi. Może lepiej żebym z tobą trochę posiedział - dodał z niepokojem w głosie.
Alex spuścił głowę i włosy okryły jego twarz, ale Jake dostrzegł łzy gorzko płynące po policzkach.
- Nie radzę sobie Jake - wycedził Alex załamującym się głosem. - Znowu mam go przed oczami i nie radzę sobie z tym.
Przyjaciel objął go ramieniem i pozwolił mu się wypłakać.

Miki przyszedł do Chrisa po szkole po tym jak dowiedział się, że ten jest chory. Od progu pokoju ochrzanił go za łażenie w deszczu w samej koszulce.
- Nie zachowuj się jak moja matka - słabo powiedział Chris.
- No właśnie od twojej matki dowiedziałem się co robiłeś, czemu nic mi nigdy nie mówisz? - zapytał go z teatralnym wyrzutem.
Chris przez całą niedzielę gorączkował, dzisiaj było już lepiej, ale przez następne kilka dni będzie musiał zostać w domu aby wydobrzeć. Kolegów w ogóle nie poinformował, nie spodziewali się, że nie przyjdzie do szkoły, także po pierwszej lekcji Miki od razu do niego zadzwonił.
- Taylor nie mógł przyjść, miał jakieś umówione zakupy z ojcem, a Ryan milczał, w sumie się nie dziwię, wiesz z powodu tej bójki w piątek.
Chris usiadł na łóżku, wyglądał blado.
- Byłem u niego w sobotę.
- U Ryana?
- Też.
Miki spojrzał na przyjaciela zrezygnowany.
- Czemu biegasz po ludziach w samej koszulce w deszczu? - Chris zaczął się śmiać co zdziwiło Mikiego.
- Dwóch kolesi biło się o mnie, byłem u obydwóch w sobotę, a ty pytasz się czemu biegałem do nich w samej koszulce? - Szczerze go to rozbawiło, co udzieliło się również Mikiemu, który też zaczął zanosić się śmiechem.
- Przynajmniej humor ci dopisuje - odparł.
- Nie było mi do śmiechu w sobotę - Chris szybko posmutniał. - Podobno to Ryan zaczął, przyczepił się do Alexa, że ten się ze mną spotyka. Nie rozumiem czemu nagle stał się o mnie zazdrosny. Sądziłem, że może jednak coś do mnie czuje, ale potem byłem u niego i była też tam Amy, więc nic nie mówiąc odszedłem, bo co miałem zrobić?
Miki widział jak Chrisa zżera każde wypowiedziane słowo, każda myśl o Ryanie i było mu żal przyjaciela.
- Alex powiedział, że chce być ze mną, w taki sposób jakby prawie mi wyznał miłość - ciągnął dalej uśmiechając się lekko. - Ale też miał dużo pretensji, o Ryana właśnie i padło też wiele innych słów, które nie powinny być wypowiedziane. - Po tych słowach spuścił głowę.
- Gorsza dramaturgia niż w operach mydlanych - westchnął Miki chcąc trochę rozweselić atmosferę. - Powiem ci to po raz setny już chyba. Porozmawiaj z Ryanem. Wiem, że to nie jest proste, sam przecież tyle razy próbowałem porozmawiać z jakąś laską o uczuciach i nie wychodziło. Ale wy oprócz tego jesteście przyjaciółmi, znacie się już bardzo długo. Pomijając was dwóch, nie chcę żeby cała nasza paczka się rozpadła. Nawet z nami Ryan za bardzo nie chce rozmawiać o tym co się dzieje, a nieraz przecież nawijał o dziewczynach i swoich podbojach. To jest zupełnie inna sytuacja, nie można tego tak zostawić.
- Masz rację - przytaknął Chris. - Inaczej to zabrnie za daleko. Chciałbym też wiedzieć na czym stoję z Ryanem zanim przeproszę Alexa.
- Ty go przeprosisz? Oj chłopie, coś ty mu nagadał? - Miki się bardzo zaciekawił. Przez chwilę Chris nawet chciał mu powiedzieć o Dylanie, o bliznach Alexa, o kłótni, ale to były zbyt duże rany w psychice Alexa, zbyt osobiste, nawet on nie powinien był chyba ich rozdrapywać.
- Wybacz Miki, ale już więcej nic nie powiem. - Uśmiechnął się smutno.
- A ja nic więcej wiedzieć nie chcę - zamachał rękami przybierając minę poważnego człowieka.
- Obiecuję ci, że pogadam z Ryanem, ale dopiero w szkole, teraz nie mam siły na tego typu rozmowy. Matka każe mi siedzieć jeszcze do środy w domu, wpadniesz jeszcze wtedy do mnie?
- Pewnie - odparł Miki.
Po jakimś czasie chłopak się zebrał do domu.

Gdy Chris wrócił w czwartek do szkoły, Taylor rzucił się na niego stęskniony, ale Ryana nie było nigdzie w pobliżu.
- Wiedział, że będziesz dzisiaj, może on sam nie przyjdzie do szkoły - zastanawiał się Tay.
Ale wtedy właśnie zobaczyli przyjaciela na korytarzu, który podszedł do nich i przywitał się z Chrisem lekko zdystansowany, ale przy okazji ciekawy jego zdrowia.
Pod koniec zajęć Chris dopadł Ryana żeby z nim porozmawiać, udali się za budynek główny, gdzie nikt o tej godzinie się nie kręci. Usiedli na niskim murku w pewnej odległości od siebie, nie patrząc sobie w oczy. Chris nie wiedział jak ma zacząć rozmowę, wyręczył go trochę Ryan czując się winny ostatniego zachowania.
- Przepraszam, że pobiłem twojego faceta.
- To nie jest mój facet, to... skomplikowane - odparł zmieszany chłopak.
- Chyba powiedziałem mu, żeby zostawił cię w spokoju, ale dużo wypiłem, nie wszystko pamiętam.
- Czemu chciałeś żeby mnie zostawił? Czemu pocałowałeś mnie wtedy w sali sportowej? - Chris zerknął w jego stronę uważnie mu się przyglądając.
- To chyba ja powinienem spytać o to pierwszy. Dlaczego pocałowałeś mnie na imprezie? - odwzajemnił spojrzenie. Na jego twarzy malowało się niezrozumienie.
- Ale ty już wiesz dlaczego - westchnął Chris.
- Chcę to usłyszeć od ciebie - poprosił.
Chłopak chwilę milczał zbierając myśli, aby je ubrać w odpowiednie słowa. W końcu zebrał potrzebną odwagę i wyznał wszystko Ryanowi.
- Zawsze byłeś moim dobrym przyjacielem, kiedyś nawet bardziej mi bliskim niż Miki. Ale to się zmieniło, ja się zmieniłem i już nie potrafię tak samo patrzeć na ciebie jak dawniej. Nie widzę już ciebie jako tylko swojego przyjaciela. Gdy patrzę na ciebie, to tak, jakbym patrzył na kogoś kogo dawno nie widziałem, kogoś wytęsknionego, odnalezionego po latach. Od jakiegoś czasu patrząc na ciebie, widziałem pięknie zbudowane ciało, którego chciałem dotknąć, przenikliwe szare oczy, w które chciałem patrzeć, miękkie różowe usta, które chciałem pocałować. Próbowałem się powstrzymywać, wmawiać sobie, że to przejdzie, ale nie przeszło, tylko się kumulowało. Aż w końcu na imprezie u ciebie zobaczyłem cię z Amy, tak przepraszam, podglądałem, i w tamtym momencie tak bardzo cię zapragnąłem, że gdy tylko zostaliśmy sami, pocałowałem cię, bo nie mogłem się już powstrzymać.
Ryan słuchał onieśmielony z czerwonymi wypiekami na policzkach.
- Ja... - zaczął. - Ja chciałem sprawdzić, wtedy w sali. Przez tamten jeden głupi pocałunek nie mogłem przestać o tobie myśleć, w różnych kategoriach oczywiście - uśmiechnął się zażenowany.
- Domyślam się, że myślałeś o mnie jak o palancie - dodał już trochę rozluźniony Chris.
- Tak, ale jak cię zobaczyłem samego, to poczułem też coś, sam nie wiem co. Wiesz, że nie jestem zbyt dobry w wyznaniach. Coś poczułem i nadal to czuję, dlatego byłem zazdrosny, bo wiedziałem, że ci się podobam, a jednak ty już kogoś znalazłeś.
- Alex się dla mnie nie liczy tak jak ty. - Chris poczuł ukłucie w sercu, zdał sobie sprawę, że kłamie. - Jeśli tylko dasz mi szansę, to nikt inny nie będzie dla mnie ważny. - Przysunął się do Ryana z pytaniem w oczach.
Ryan spojrzał na niego niepewnie, przysunął się do niego bliżej i pogładził po zmierzwionych od wiatru włosach. Zbliżył twarz i zamknąwszy oczy pocałował go subtelnie w usta. Poczuł delikatny smak rozkoszy gdy ich usta się rozchyliły a języki złączyły w tańcu upojenia. Ryan przestał całować Chrisa i ten poczuł niedosyt, gdyż jego ciało domagało się więcej pieszczot, takich które dawał mu Alex.
- Muszę już wracać. Może przyjdziesz do mnie w sobotę, moich rodziców znowu nie będzie, to porozmawiamy na spokojnie? - Ryan jeszcze przez chwilę trzymał dłoń na ciepłym policzku kolegi, a z twarzy nie schodził mu delikatny uśmieszek.
Chris się zgodził i rozeszli się do domów. Lecz tego wieczoru chłopak nie mógł zasnąć rozmyślając o Ryanie. Przez jego ciało przechodził co chwila dreszcz rozkoszy kiedy myślał o pocałunku, którego tak bardzo pragnął od dawna. Szybko doprowadził się do orgazmu jak tylko zaczął się dotykać. Po niedługim czasie znowu był rozbudzony, ale tym razem Ryan mu nie wystarczał, czuł że potrzebuje więcej, mocniej, włożył palce między pośladki, zaczął myśleć o Alexie i jego dotyku na swoim ciele. O delikatnych pieszczotach z ich pierwszego razu, oraz o szybkim seksie pod prysznicem. Znowu osiągnął orgazm, tyle że w mocniejszej ekstazie, opadł głową na poduszki i oddychał ciężko. Nie chciał o niczym już myśleć, tylko czekać aż przyjdzie sen i obejmie go swymi ramionami.

Następnego dnia Chris i Ryan zachowywali się normalnie, jakby nic nie zaszło złego ani dobrego między nimi. Miki pytał Chrisa, czy rozmawiali, ten tylko przytaknął przelotem, ale to nie zadowoliło chłopaka. Po szkole nie pozwolił na żaden sprzeciw i zabrał Chrisa do Huntera.
- Ale tam może grać Alex, a ja nie chcę się z nim na razie widzieć - protestował Chris, ale Miki i tak go prawie siłą tam zaciągnął.
- Przestań, chcę się napić, poplotkować - puścił koledze oko gdy wchodzili już do baru.
Chris od razu rozejrzał się po wnętrzu z ulgą zauważając, że nigdzie nie ma Alexa. Usiedli przy stoliku, a Miki od razu zaczął go wypytywać o rozmowę z Ryanem. Chłopak się lekko speszył i nie chciał zdradzać szczegółów.
- Ja mu wyznałem swoje uczucia, ale on stwierdził, że nie wie co czuje do mnie i dlaczego wdał się w bójkę z Alexem. Nie miał też za dużo czasu dla mnie, więc wpadnę do niego jutro do domu.
- O, do niego do domu, powiadasz? - Miki uśmiechnął się lubieżnie. - To może będzie coś więcej niż rozmowa? - ale po chwili zdał sobie sprawę do czego zmierza i zarumienił się. - Stop! Nie chcę więcej wiedzieć, a tym bardziej myśleć o tym - złapał się za głowę ze skwaśniałą miną, a Chris zaczął się z niego śmiać.
Rozmawiali jeszcze chwilę, gdy nagle podszedł do nich Jake i serdecznie przywitał się z Mikim.
- Jeszcze raz przepraszam cię za naszego kolegę, popsuliśmy wam trochę imprezę - chłopak zaczął się tłumaczyć z zachowania Ryana na ostatniej imprezie.
- Nie przejmuj się, zdarza się - Jake uśmiechnął się życzliwie. - My się chyba jeszcze nie znamy - zwrócił się do Chrisa.
- Jestem Chris, miło mi poznać - uśmiechnął się do gościa i spojrzał na Mikiego pytająco.
- Chris? - zdumiał się Jake. - Ten Chris od Alexa?
Chłopcy wyjaśnili sobie pokrótce sytuację i Jake wyraźnie się ucieszył i spoważniał w jednej chwili.
- Bardzo dobrze, że cię widzę, muszę z tobą porozmawiać o Alexie.
Chris zaniepokoił się tym tonem, czuł że coś jest nie tak, ale dał mówić Jake’owi.
- Nie widziałeś go od weekendu, prawda? - Chłopak pokręcił przecząco głową. - Tak myślałem. Nie wiem dokładnie o co wam wtedy poszło, ale wiem od Alexa, że się pokłóciliście i on się po tym załamał. - Chris zrobił wielkie oczy. Czyżby ich kłótnia aż tak wpłynęła na Alexa? Jednak Jake widząc zdziwienie chłopaka zaczął szybko wyjaśniać. - To nie o ciebie dokładnie chodzi, to znaczy zależy mu na tobie, owszem, ale on miał już takie problemy wcześniej, po stracie Dylana. Nie wiem ile on sam ci powiedział, więc ja nie chcę być tym, który ci przekaże te informacje. Powiem tylko tyle, że po tamtym incydencie Alex miał o wiele większe problemy niż alkohol, ale zaczęło się właśnie od niego i nie chcę żeby to skończyło się jak poprzednio. On sam mi powiedział, że tamte chwile wracają i nie radzi sobie z tym. Próbowałem z nim rozmawiać, pomóc mu jakoś, ale on nie chce słuchać, zaszył się u siebie i cały czas pije. Chciałbym abyś ty z nim porozmawiał, może tobie uda mu się pomóc.
Jake był bardzo zatroskany, a jego głos był wręcz błagalny. Chris był zbity z tropu.
To przez to co mu powiedziałem - myślał przerażony. - Teraz przeze mnie zaczyna się staczać i co będzie później? Jeśli znowu będzie chciał się zabić, to będzie to moja wina. Ale czego nie powiedział Jake o Dylanie? Sam stwierdził, że nie wszystko może mi powiedzieć.
Myśli kołatały mu się w głowie a uczucia w sercu. Był jednocześnie zły i zmartwiony. Z jednej strony winił samego Alexa za taki stan rzeczy, bo to on go sprowokował do kłótni, z drugiej jednak niepokoił się o niego, o jego zdrowie, o jego myśli, za bardzo mu na nim zależało, aby go po prostu zostawić w potrzebie.
- Cokolwiek się wydarzyło kiedyś tam z tym Dylanem, to jednak Alex jest nieźle pokręcony, prawda? - wypalił nagle Miki chcąc rozluźnić atmosferę, jednak nie udało mu się to, a jedynie napotkał wrogie spojrzenia od kolegów.
- Miki, ty jak coś palniesz...! - Chris uderzył go mocno pięścią w ramię.
- Tak, masz rację, Alex to trochę typ narwańca, ale dobry z niego chłopak. - Jake jednak rozluźnił się nieco przyznając rację Mikiemu. - Ale niestety od tamtego momentu nie jest już taki jak kiedyś. - Spuścił wzrok.
- Oczywiście, pójdę do niego i z nim porozmawiam - zaczął Chris. - Nie wiem co z tego wyjdzie, bo był na mnie zły, ale postaram się przemówić mu do rozsądku.
- Dziękuję ci - odparł z wdzięcznością Jake.
Chłopcy we trzech posiedzieli jeszcze przy piwie domawiając następne kufle i rozmawiając już o wszystkim oprócz Alexa. Gdy wyszli z pubu zbliżała się północ, a Chrisowi przypomniał się poprzedni powrót z Huntera, wtedy gdy poznali Alexa. Miki poszedł do siebie, ale Chris postanowił od razu już dzisiaj pójść do Alexa i mu przemówić do rozsądku. Sądził, że to najlepszy moment, ale to alkohol przemawiał mu w głowie. Już z daleka zauważył stojący przed garażem pojazd, motor jak się okazało z bliska. W pokoju Alexa świeci się światło i słychać było głośno grającą muzykę. Chris stanął przed drzwiami ale się zawahał, zastanawiał się czy to był dobry pomysł, procenty ulatywały z jego umysłu i coraz bardziej żałował, że tu w ogóle przyszedł. Bał się zapukać, zamiast tego od razu sprawdził czy drzwi są otwarte i gdy się tak okazało, wszedł bezszelestnie do przedsionka. Drugie drzwi były niedomknięte, chłopak zauważył szparę światła, ale oprócz muzyki wyłapał też dziwne odgłosy. Przerażony z mocno walącym sercem przypomniał sobie sytuację w domu Ryana, jak zakradł się na piętro podglądać jego i Amy. Wtedy z chęcią zaglądając do pokoju, teraz trwożnie odchylając drzwi, bał się tego co zobaczy. Spojrzał przez szparę szerokości oka i zobaczył jak Alex posuwa od tyłu na kanapie jakiegoś krótko obciętego bruneta. Chłopak wstrzymał oddech żeby nie krzyknąć, nie zrobić czegoś głupiego, żeby go nie dostrzegli. Obydwaj oddychali ciężko, mężczyzna klęczący jęczał i postękiwał, ale Alex milczał. Całe jego ciało było spocone, włosy kleiły mu się do twarzy, trzymał tamtego mocno za ramiona i wchodził w niego raz po raz z zaciętością na twarzy. Chris czuł mocny odór alkoholu. Przymknął drzwi z powrotem, po cichu zamknął zewnętrze i szybko odbiegł jak najdalej nie mogąc po drodze złapać tchu. W końcu potknął się o jakiś kamień i wywrócił jak długi na ziemię obcierając sobie kolana i dłonie. Z oczu kapały mu łzy, zacisnął pięści i uderzył nimi kilka razy o zimny asfalt raniąc się dodatkowo. Czemu tak bardzo go to obchodziło? Czy dlatego, że Jake powiedział, że jest on ważny dla Alexa, że mu zależy i może to właśnie on mu pomoże? Nie, Alex sam mu to powiedział, tylko Chris był wtedy za bardzo wściekły, zbyt zaślepiony. Tak, on go chciał, podobał mu się, więc i mu zależało. Powiedział to, przyznał się, a Chris go wtedy zwyzywał, powiedział mu tyle przykrych słów, czy to po tym Alex się załamał? Dlaczego chciał się zabić po tym jak Dylan go zostawił, aż tak mu na nim zależało? Czy tak samo mu zależy na Chrisie?
Wstał w końcu z ziemi cały obolały i już wolnym krokiem doszedł do domu. Dobrze, że matka już spała, bo znowu by mu się oberwało. Skoro teraz nie mógł porozmawiać z Alexem to poczeka, bo porozmawiać musi, chociaż tak bardzo go bolało serce po tym co zobaczył dzisiaj, że sam nie wiedział co ma czuć do Alexa. Ale na razie to odłoży, jutro spotyka się przecież z Ryanem i nie wie co będzie. Nie wie co będzie z nim samym, powinien być potępiony za igranie z dwoma ogniami na raz.

Od rana się denerwował, tyle czasu zostało jeszcze do wieczora, kiedy to miał iść do Ryana. Rozmyślał tysiąc scenariuszy co może się wydarzyć i co wtedy powinien powiedzieć, co zrobić. Gdy przyszła pora żeby wyjść z domu, zaczął się wahać niepewny już swoich uczuć. Nie był pewny czy nadal tego chce, bał się tego spotkania. W końcu po kilkunastu minutach zebrał się w sobie i z bijącym mocno sercem wyszedł z domu.
Ryan był w bardzo dobrym nastroju gdy przywitał swojego gościa, więc i Chris się trochę uspokoił i rozluźnił, chwila wydawała się normalna, jak kilkaset wcześniejszych gdy byli jeszcze tylko przyjaciółmi i Chris nie myślał o Ryanie inaczej. Pogadali o tym co było w szkole, czy Chris jest już całkiem zdrowy, pooglądali chwilę telewizję. Potem poszli do pokoju Ryana i przez jakiś czas grali w gry na Playstation śmiejąc się i żartując jak za starych czasów. Gdy skończyli następną rozgrywkę, Ryan rzucił pada i usiadł na łóżku przeciągając się i mówiąc, że już zmęczył się graniem. Chris również wstał i się przeciągnął, po czym usiadł obok Ryana bardzo blisko. Nastała chwila krępującej ciszy a obydwaj przyjaciele zarumienili się znacznie. Żaden z nich nie zaczynał rozmowy, za to Chris ośmielił się trochę i postanowił zaryzykować stawiając wszystko na jedną szalę. Przybliżył się do Ryana i pocałował go w usta delikatnie, namiętnie, ku jego uciesze kolega odwzajemnił pocałunek, wydawało się, że z rozkoszą. Obydwaj zaczęli oddychać płytko czując coraz większe podniecenie. Chris zdjął Ryanowi bluzkę i zaraz też swoją na sekundy jedynie odrywając się od jego ust. Zahamowania Ryana gdzieś się oddaliły i tylko na chwilę się zawahał, gdy odruchowo chciał złapać za jędrny biust a jedyne na co trafił to męska klatka piersiowa. Ale to szybko minęło gdy tylko Chris rozpiął jego rozporek i przez bokserki zaczął ściskać jego penisa. Jęknął cicho z rozkoszy wplatając palce we włosy kochanka. Chris popchnął go delikatnie żeby położyć go na łóżku, ściągnął z niego spodnie a potem bokserski i zaczął go pieścić w kroczu ustami. Ryan przymknął powieki i zaczął oddychać coraz szybciej i coraz bardziej jęczeć w błogości. Poczuł się bardzo dziwnie, jakby nigdy wcześniej nie był w ten sposób pieszczony. Chris zsunął również swoje spodnie i bokserki i położył się obok Ryana znowu złączając się ustami i splatając językami. Przylgnął do niego całym swoim ciałem tak, że teraz ich penisy obcierały się o siebie wywołując mrowienie na całym ciele. Chris wziął łagodnie jego rękę i położył ją na swoim członku, a sam zaczął pieścić jego męskość. Ryan odruchowo zrobił kilka ruchów ręką ale nagle zdał sobie sprawę co robi. Doszło do niego, że uprawia seks z mężczyzną i całe podniesienie opuściło go a sytuacja przeraziła. Odepchnął gwałtownie Chrisa coś przy tym bełkocząc i podciągnął majtki zażenowany. Chris zaskoczony i zbity z tropu zawstydził się i też z powrotem się ubrał. Ryan odwrócił głowę od chłopaka, nie chciał mu patrzeć w oczy.
- Ja nie mogę Chris, nie potrafię. Ja taki nie jestem, to pomyłka, przepraszam cię.
- To ja cię przepraszam - odparł szeptem. Wyciągnął rękę żeby pogładzić go po plecach ale zrezygnował. - Rozumiem i przepraszam, że cię do tego przekonałem.
- Nie, sam chciałem, musiałem się przekonać. Chciałem sprawdzić, spróbować, bo sam nie wiem co do ciebie czuję. Nie wiem co się ze mną dzieje. To chyba jakiś wpływ ciebie, tego że mnie chcesz, chociaż nie wiem dlaczego - zaśmiał się gorzko, broda zaczęła mu drżeć a łzy zbierać się w oczach. - Niestety nie mogę być tym, kim chciałbyś abym był, nie jestem gejem.
- Nie chciałem abyś się zmieniał dla mnie. W sumie nie wiem co sobie myślałem, bo przecież cię znam. Nie wiem czego oczekiwałem, magicznie nie można się stać kimś takim jak ja, tak beznadziejnym i nie wartym nic, bawiącym się tylko czyimiś uczuciami. Przepraszam. - Przy ostatnich słowach głos mu się załamał i nie mógł powstrzymać już łez, które teraz płynęły po policzkach.
Chris wstał i zaczął się ubierać, nagle Ryan podszedł do niego i go przytulił od tyłu, zanurzył twarz w jego włosach i Chris poczuł na szyi, że Ryan też płacze.
- Prawdziwi faceci z nas, takie mazgaje - odparł Ryan rozbawiony i się zaśmiał przez łzy. Chris również się uśmiechnął i pogładził rękę Ryana oplatającą jego tors.
- To najgłupszy tekst na świecie, ale czy możemy zostać przyjaciółmi? - Chris zaśmiał się głośno na tą propozycję, ale przytaknął.
- Tak, tak musi być. Nie chcę cię stracić całkowicie, nie chcę stracić twojej przyjaźni.
Ryan odprowadził Chrisa do wyjścia i na koniec jeszcze poprosił aby to zostało między nimi, żeby nie mówili nic Mikiemu i Taylorowi. Niech po prostu wiedzą, że jest tak, jak było dawniej, na co Chris się zgodził, ale dodał jeszcze lekko się rumieniąc.
- A czy mam szansę na ostatni, pożegnalny pocałunek?
Ryan uniósł brwi w zdziwieniu, ale zaraz uśmiechnął się z przekąsem, zbliżył twarz i ucałował go delikatnie w usta. Po tym, nie mówiąc już nic, Chris odszedł z ukłuciem smutku w sercu.

Jeszcze wczesna pora, wybiła dopiero dwudziesta druga, trochę ludzi na ulicach, gdzieś gra muzyka, puby przepełnione. Chris postanowił przejść się, powłóczyć, nie chciał wracać jeszcze do domu. Było mu bardzo źle, czuł w sobie pustkę, jakby coś nagle zgasło. Czy to była miłosna nadzieja, czy może samo uczucie do Ryana, które się rozpłynęło jak za dotknięciem magicznej różdżki? Nie wiedział co ma myśleć, był zagubiony wśród wszystkiego co się działo z nim w środku. Bo jak mógł być tak głupi i ślepy, przecież powinien był widzieć, że Ryan go nie zechce, w końcu nie był gejem. Powinien był posłuchać Alexa i wtedy nie byłoby teraz z nim źle. Ale zepsuł to wszystko, zepsuł przyjaźń z Ryanem i coś co mogło się zrodzić między nim a Alexem, bo jemu zależało, ale czy Chrisowi też zależało? Tak, na pewno, musiało, inaczej nie odczuwałby teraz takiego lęku o niego, zazdrości wczoraj, pożądania, ciepła jego ciała, słodkiego smaku jego ust.
Spojrzał na witrynę sklepu obok którego przechodził i zobaczył swoje nędzne odbicie. Wyglądał żałośnie, jak zbity pies. I teraz jak zbity pies będzie chciał wrócić do Alexa, pokajać się przed nim, a jednocześnie spróbować go ratować przed nim samym. Spojrzał w głąb sklepu i postanowił wejść do środka. Nie dzisiaj, dzisiaj nie uratuje nikogo, nawet siebie. Dzisiaj chce jedynie zatracić się i zapomnieć. Kupił butelkę wina i dwa piwa, które otworzył już w drodze do domu. Gdy opróżnił już drugą puszkę, zauważył że zbliża się do domu Alexa, chociaż normalnie nie powinien tędy wracać od Ryana.
Szlag by to. - Zaklął w myślach. - Czy ja muszę być takim idiotą?
Pod garażem znowu stał motor, tak jak wczoraj, tylko czy to był ten sam, tego Chris nie umiał powiedzieć, ale i tak się zagotował z wściekłości. Chciał go kopnąć lub przewrócić, ale w ostatniej chwili zdał sobie sprawę, że narobi dużego hałasu, a jeszcze się okaże, że coś zepsuł i będzie musiał zapłacić, a tego nie chciał. Usiadł więc na krawężniku i przyglądał mu się ze złością w oczach, jak gdyby chciał w nim wypalić dziurę. Z garażu Alexa wydobywała się głośna muzyka. Chris pomyślał, że chłopak pewnie znowu kogoś pieprzy, wprost cudownie! Zaklął cicho pod nosem i wyciągnął z plecaka wino, dobrze że kupił odkręcane, napije się trochę i zaraz pójdzie do domu. Niestety po tym jak opróżnił butelkę do połowy, nie był w stanie się podnieść, kręciło mu się w głowie i było mu niedobrze, zataczał się i upadał za każdą próbą ustania prosto. Zrezygnowany wypił jeszcze więcej wina i położył się na wznak na chodniku spoglądając w gwiazdy i po niedługiej chwili usnął z otwartą butelką w ręku.
Jakąś godzinę później drzwi garażu Alexa otworzyły się i prawie wybiegł z nich ciemnowłosy chłopak, z którym Alex widział się dzień wcześniej.
- Wypierdalaj stąd złamasie! Nie jesteś wart mojego fiuta! - wyszedł za nim pijany Alex w samych bokserkach i rzucił w chłopaka jego butem.
- Jesteś popierdolony Alex, do tego słabo się pieprzysz! - odpowiedział mu chłopak odchodząc po czym potknął się o Chrisa i upadł na ziemię obok niego.
- Co do cholery?! - wrzasnął rozmasowując sobie ramię. - Jakiś żul leży na twoim chodniku - odparł z wyrzutem.
- Chris? - Alex stanął nad nim wielce zdziwiony.
Nieznajomy chłopak rzucił jeszcze parę bluzg w kierunku Alexa, których ten już nie słuchał, następnie założył but, wsiadł na motor i odjechał.
Muzyk sprawdził dłonie i czoło Chrisa, były zimne, więc musiał zabrać go do środka.
Co ten gnojek tutaj robi i to pijany w środku nocy? - myślał sam nie wiedząc czy się cieszy z tego czy nie.
Podniósł go przewieszając przez ramię i z wielką trudnością i zataczając się, zabrał do domu i rzucił na łóżko. Znowu musiał go przenocować po pijaku, jakby nie miał swoich problemów. Rozebrał Chrisa z zimnego ubrania zostawiając go w samej bieliźnie i przykrył kołdrą. Sam usiadł obok i nalał sobie whisky do szklanki. Muzyka dudniła mu w głowie, lubił to uczucie gdy zagłuszała jego myśli i nie musiał żyć przeszłością.
Chris zbudził się nagle zdezorientowany, głowa mu pulsowała jakby coś się chciało z niej wydostać. Zamglonym wzrokiem dostrzegł na szafce obok szklankę wody, wypił płyn duszkiem i odsapnął głośno. Dopiero gdy ugasił pragnienie rozejrzał się po pokoju zauważając gdzie jest. W telewizorze leciał jakiś film, a z kanapy dobiegł go obojętny głos Alexa.
- Jak się czujesz? Chcesz jakiś proszek?
- Tak, poproszę, głowa mi zaraz pęknie - oparł Chris lekką chrypką.
Alex przeszedł do stolika po drugiej stronie łóżka, wybrał jedno opakowanie i podał je chłopakowi. Chris zauważył, że na stoliku było bardzo dużo leków, możliwe że cała łazienkowa apteczka. Mimo kiepskiego oświetlenia i złego samopoczucia, rozejrzał się po pokoju i dostrzegł dużo pustych butelek różnych trunków, oraz puste opakowania po pizzach i chińszczyźnie, Alex chyba ostatnio rzadko wychodził z domu. Gospodarz usiadł obok niego na łóżku i wtedy Chris zauważył jego zmizerniałą twarz i podkrążone oczy.
- Która jest godzina? Ty nie śpisz? - cicho zapytał Chris.
- Jest chyba druga, lub trzecia, nawet nie wiem - rozejrzał się po pokoju jakby szukał zegarka. - Jakoś nie chce mi się spać. - W jego głosie słychać było zobojętnienie, jakby popadł w apatię i nic go nie obchodziło. A jednak zapytał - Po co przyszedłeś i czemu się uchlałeś na moim chodniku?
Chris się zmieszał i ucieszył, że w tej ciemności oświetlonej jedynie grającym telewizorem, chyba nie widać jego zaczerwienionej twarzy.
- Bo dzisiaj - zaczął ale stwierdził, że nie powie mu teraz o Ryanie, to nie jest ważne, ważne jest żeby pomóc Alexowi i skoro już tutaj się znalazł i rozmawiają, to zrobi coś w tej sprawie. - Rozmawiałem z Jake’iem, martwił się o ciebie i poprosił mnie o to, żebym do ciebie zajrzał, porozmawiał z tobą. Mówił, że pijesz, nie wychodzisz z domu. Alex, co się z tobą dzieje? Jeśli to przeze mnie, przez to co powiedziałem, na pewno przez to, przepraszam, poniosło mnie, nie chciałem cię zranić. Przepraszam. - Łzy cisnęły mu się do oczu, czuł się jeszcze pijany, ale wiedział, że musi przeprosić Alexa, że to jego wina, przez jego ostre słowa.
- Jake cię nasłał? - w końcu słychać było jakieś uczucie w jego słowach, ale nie takie jakiego Chris oczekiwał, to była drwina. - Poczciwy dobry Jake, sądził, że ty mnie pocieszysz, przekonasz do czegoś, jasne! Ja ci wyznałem moje uczucia, a ty rzuciłeś mi błotem w twarz i poleciałeś do pieprzonego Ryana. Na pewno mam ochotę teraz wysłuchiwać ciebie. - Zaczął się śmiać opętańczo. Chrisowi było źle, wiedział że przemawia przez niego alkohol, ale miał rację, zrobił to, wygarnął mu nieodpowiednie rzeczy w nieodpowiednim momencie. Ale nie mógł teraz tego zmienić, cofnąć czasu, poczuł ścisk w sercu i desperację. Gdy Alexem wstrząsały drgawki śmiechu, Chris rzucił się w jego kierunku i mocno objął go zatapiając twarz w jego włosach pachnących papierosami i alkoholem.
- Przepraszam! Tak bardzo cię przepraszam, nie powinienem był, wiem o tym, ale nie zmienię już tego, czy wybaczysz mi? - krzyczał przez łzy bojąc się, że zaraz Alex go odepchnie. - Miałeś rację co do Ryana, miałeś rację! Byłem dzisiaj u niego, coś próbowałem, nawet się nie opierał, ale do czasu, skończyło się. Zostaniemy przyjaciółmi, ale to wszystko co miałem, czego się chwytałem, czego oczekiwałem, skończyło się i nic mi już nie zostało. Tylko ty - dodał szeptem.
Alex się nie poruszył i nic nie powiedział, ale Chris nie chciał go puścić, bał się, że jeśli to zrobi to straci go na zawsze. Włosy Alexa robiły się mokre od jego łez. W końcu Chris poczuł jego dłoń gdy ta delikatnie spoczęła na jego głowie.
- W porządku - zaczął Alex łagodnie. - Nie gniewam się, to nie twoja wina. Ja też cię muszę przeprosić, za to co mówiłem, za to że byłem zazdrosny o Ryana, a przecież wiedziałem od początku co do niego czujesz. - Westchnął ciężko i pogładził chłopaka po głowie i plecach, aż w końcu Chris odsunął się od niego ujrzawszy delikatne już oblicze Alexa, choć nadal przygnębione. Gospodarz położył się na łóżku pociągając za sobą Chrisa, tak że teraz prawie stykali się twarzami i pocałował go delikatnie w nos, a dłonią otarł łzy z policzka. Alex zaczął go wypytać o wszystko co się u niego działo, w domu, w szkole, a nawet poprosił aby ten opowiedział o Ryanie, co się wydarzyło między nimi. Chris był lekko zdziwiony tą chęcią rozmowy, nawet na temat o Ryanie, ale poczuł, że musi się komuś wygadać, zwierzyć z tego co się wydarzyło. Pomyślał też o Alexie, że w końcu leży z nim tutaj, opowiadając opiekuje się nim, wyciąga go do świata zewnętrznego, przed którym ukrywał się przez ostatnie dni. Nie wziął też szklanki do ręki, nie pił teraz, to też było ważne. Rozmawiali długo, w telewizorze dawno już skończył się film i teraz tylko ekran świecił na niebiesko nadając im dziwny kolor skóry i rzucając na nich fikuśne cienie.
Chris w końcu odważył się zapytać Alexa o jego zakończony związek z Dylanem.
- Co się wydarzyło rok temu? - zaczął trochę niepewnie. - Z Dylanem, rozstaliście się, prawda? - Alex milczał chwilę, a kiedy zaczął mówić nie patrzył Chrisowi w oczy.
- Poznałem Dylana jeszcze w liceum, grał w zespole rockowym ja jak teraz. - Zaczął apatycznie. - Imponował mi swoją grą i całym sobą. W końcu zostaliśmy parą. Chodziliśmy z zespołem i Jake’iem na imprezy, piliśmy bardzo dużo, Dylan też zaczął brać narkotyki. Ja tylko trochę paliłem skręty i kilka razy wziąłem ecstazy, ale więcej nie chciałem, prosiłem również Dylana aby przestał brać, ale on nie chciał słuchać. Wtedy już mieszkaliśmy razem w wynajmowanym mieszkaniu po drugiej stronie miasta, jeden pokój, kuchnia, łazienka, wystarczyło dla pary zakochanych idiotów. Wtedy sądziłem, że będziemy razem na wieki, ależ byłem naiwny. - Alex parsknął na te słowa. - Dylan chodził cały czas naćpany, jego zespół się rozpadł, nie mogłem przemówić mu do rozsądku. Pewnego dnia wróciłem z pracy i zastałem go leżącego na podłodze, miał jeszcze strzykawkę w ręku, ledwo oddychał. Zadzwoniłem na pogotowie, ale nie zdążyli przyjechać, Dylan zmarł na moich rękach. - Zacisnął powieki, łzy paliły go w oczy, lecz wydostały się i popłynęły po policzkach. Chrisowi zabrakło słów i ścisnęło mu się serce. Alex po chwili otworzył przekrwione oczy i mówił dalej. - Nie mogłem się po tym pozbierać, zacząłem coraz więcej pić, chodziłem do psychologa, dostałem różne leki, które brałem garściami. Ciąłem się czekając aż cokolwiek z tego mi pomoże, ulży mi w cierpieniu. W końcu nie wytrzymałem i postanowiłem się zabić. Podciąłem sobie żyły. Podobno znalazł mnie Jake i zdołali mnie uratować. W szpitalu leżałem chyba z tydzień. Jake i rodzice pomogli mi postawić mój roztrzaskany świat na nogi, znowu zacząłem grać. Od tamtej pory nie miałem nikogo, nikogo takiego jak ty. - Spojrzał wreszcie na Chrisa i pogładził go po policzku. - Ty też mnie uratowałeś pojawiając się wtedy w moim życiu. - Uśmiechnął się delikatnie przez łzy znowu napływające do oczu.
- Ale to ja prawie znowu pociągnąłem cię na dół - odparł chłopak lękliwie.
- Jednak przyszedłeś i znowu mnie ratujesz. Jesteś teraz ze mną i tylko to się liczy. - Przytulił go mocno bojąc się, że to sen, który zaraz zniknie. Chris również objął Alexa mocno chcąc aby ta chwila trwała wiecznie.
- Jestem i chcę zostać na zawsze - wyszeptał Chris.


KONIEC











Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum