The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Stycze 19 2019 21:46:40   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Under your control 2


Chris złapał Mikiego i Taylora, jak ci wchodzili do szkoły. Chciał pogadać z Mikim o wypadzie do pubu i Tay też był zaciekawiony. Cofnęli się pod szkolny mur z dala od tłumu.
- Miki słuchaj, nie byłem z tobą szczery wczoraj - zaczął Chris.
- W związku z czym?
- Ten lunch, niby z Riley, tak naprawdę spędziłem prawie cały dzień z Alexem - uśmiechnął się zakłopotany.
- Kim jest Alex? - dopytywał się Tay.
- Byliśmy w sobotę w Hunterze i gadaliśmy z jednym z muzyków, z Alexem właśnie. Czy chcesz mi powiedzieć, że spotkałeś się z nim też następnego dnia? - ostatnim zdaniem Miki zwrócił się do Chrisa trochę zdziwiony.
- No nie bardzo - chłopak się stremował. - Ciebie odprowadziliśmy do domu, a ja spałem u niego i on też okazał się być gejem.
- Co?! - zapytali jednocześnie zszokowani.
- Ale do niczego nie doszło, byłem pijany i od razu zasnąłem. To znaczy, do niczego nie doszło w nocy - Chris wziął głęboki oddech, policzki mu zaszły czerwienią. - Rano jakoś tak coś wyszło, a potem spędziliśmy cały dzień razem, było naprawdę fajnie.
Chłopców zamurowało i nie chcieli znać więcej szczegółów. Z jednej strony mówili, że cieszą się z „randki” Chrisa, z drugiej było im dziwnie słuchać o podbojach seksualnych kolegi geja.
Po przeciwległej stronie szkolnego muru nadbiegł Ryan, który martwił się, że nie zdąży na pierwsze lekcje. Gdy już miał przejść przez bramę usłyszał głosy swoich przyjaciół, zatrzymał się i cofnął gwałtownie na słowa Taylora.
- To odpuszczasz sobie Ryana?
- Co? - zdziwił się Chris.
- Skoro znalazłeś fajnego faceta, który podziela twoje, um, upodobania, to chyba zrezygnujesz z uganiania się za Ryanem? - Chris się zmieszał, od wczoraj zupełnie o nim nie myślał. Ale nie mógł przecież tak po prostu zapomnieć, prawda?
- To, to nie takie proste. - Spuścił wzrok i mówił szeptem, tak że Ryan już nic nie słyszał. - Jego znam już tyle czasu i zawsze pragnąłem, a Alex... Sam nie wiem, dopiero go poznałem.
Miki i Taylor spojrzeli bezradnie na kolegę.
- Ale coś musisz z tym zrobić, wybrać - odparł Miki.
- Bo dla was to wszystko takie łatwe - obruszył się chłopak. - Też byście zrezygnowali z uczuć do osoby, którą tak długo znacie dla pierwszego lepszego faceta, czy tam dziewczyny? Ja nie wiem co mam teraz zrobić. Idę na zajęcia, spóźnię się - dokończył odchodząc ze spuszczonym wzrokiem. Chłopcy podążyli za nim nic już nie komentując. Nagle odezwała się komórka Taylora, to dzwonił Ryan. Chłopak stwierdził, że musi to odebrać i cofnął się gdy chłopcy poszli na zajęcia. Jak tylko włączył rozmowę przy murze zobaczył Ryana, więc już nic nie mówiąc do telefonu podbiegł do niego. Ten zaciągnął go za budynek hali sportowej.
- Co jest Ryan? Wiesz, że jesteśmy już spóźnieni - powiedział z wyrzutem Tay.
- Gadaj o co chodzi - chłopak walnął prosto z mostu i założył ręce na piersi czekając.
- Ale z czym?
- Nie udawaj, z Chrisem. Słyszałem trochę z waszej rozmowy przed chwilą. Ewidentnie rozmawialiście o mnie. Wiecie co się stało na imprezie w sobotę? - Ryan był wściekły na całą trójkę, ewidentnie mieli jakieś sekrety przed nim. Tay poczuł się zakłopotany. Od samego początku było mu źle z sekretem Chrisa i próbowali z Mikim wszystko ukrywać, ale skoro się wydało, to nie było sensu oszukiwać dalej Ryana, bo to mogłoby zabrnąć w jeszcze gorsze strony.
- Dobra, powiem ci wszystko. Nie chcieliśmy tej tajemnicy, ale Chris prosił. Kilka miesięcy temu przyznał się nam, że jest gejem i że ty mu się podobasz. Jak sam wiesz, w sobotę cię pocałował i teraz nie wie co ma z tym zrobić. Do tego z Mikim w Hunterze poznali niejakiego Alexa, z którym Chris spędził upojną noc, czy tam poranek, ale i tak nadal jest zakochany w tobie. Uff, ulżyło mi - wyprostował się jakby zrzucił ciężar z pleców. Nie można było tego samego powiedzieć o Ryanie, który był blady i osłupiały. Ręce mu się pociły i serce waliło jak oszalałe. W głowie analizował każdą ostatnią chwilę z Chrisem, czy on cokolwiek zrobił lub powiedział, dzięki czemu Ryan mógł się sam domyślić? Czy naprawdę nic nie zauważył? I jak to w ogóle możliwe, żeby jego najlepszy przyjaciel był gejem? Przypomniał sobie pocałunek z soboty i poczuł jeszcze większą rozterkę. Czy jemu mógł się ten pocałunek podobać? Czy taki pocałunek robi też z niego geja? Kucnął i złapał się za głowę.
- Wszystko w porządku, trzymasz się jakoś? - zapytał Taylor z wahaniem. -Ja wiem, że to nie jest łatwe, to znaczy to jest inaczej jak my z Mikim wiemy, a co innego skoro ty jesteś obiektem westchnień Chrisa, ale naprawdę cieszę się, że w końcu wiesz. - Kucnął obok niego i położył mu rękę na ramieniu. - Sądzę, że powinniście o tym porozmawiać. Przecież nie możecie się unikać.
- Nie wiem co zrobić - Ryan spojrzał na przyjaciela z rozterką w oczach. - Może na razie odpuszczę, poczekam aż sam do mnie przyjdzie. No bo ja mam niewiedzieć, tak? A poza tym on znalazł już sobie nowego faceta, takiego jak on, więc zapomni o mnie szybko. Nie mów im, że mi powiedziałeś, dobra? - Tay chciał zaprzeczyć, ale wzrok Ryana i jego zdecydowanie mu nie pozwoliły.
- Dobrze, nic im nie powiem. - Uśmiechnął się serdecznie i po chwil poszli do szkoły.


Chris postanowił na razie nie rozmawiać z Ryanem o tym co się wydarzyło w sobotę, miał nadzieję, że kolega o tym zapomniał. On też zresztą nie zaczął tematu, więc nikogo nie kusiło aby rozpoczynać dyskusję w tej sprawie. Życie toczyło się jak dawniej, tylko nieraz wieczorami w domu Chris zadręczał się myślami. Raz nawet niemal zadzwonił do Ryana, ale na szczęście dobijająca się do jego drzwi siostra popsuła te plany i rozwiała myśli. Bał się też napisać do Alexa, bo sam nie wiedział co do niego czuje. Ciężko ocenić co się czuje do kolesia, z którym odbyło się swój pierwszy raz, a potem spędziło z nim bardzo miły dzień. Czy można wtedy mówić już o zakochaniu? Chyba nie.
Jednego dnia Miki i Taylor urwali się z ostatniej lekcji - WFu. Pozostali uczniowie rozgrywali mecz koszykówki, a Chris z Ryanem grali w tej samej drużynie i świetnie się dogadywali. Na chwilę mogli zapomnieć o tym co ich łączyło bądź nie i po prostu pograć ramię w ramię. Po meczu jednak, spoglądając na zadowolonego Ryana Chrisa dopadła melancholia, postanowił pozostać jeszcze na sali, poćwiczyć rzuty, żeby zająć czymś umysł.
Gdy Ryan już miał wychodzić z szatni, w drzwiach stanęła Amy.
- Hej tygrysku, nie odzywasz się do mnie od soboty, tęsknię - wypaliła słodko. Faktycznie Ryan przez sprawę z Chrisem niewiele myślał o Amy, czy jakiejkolwiek innej dziewczynie. Jedyne co ostatnio robił, to próbował uniknąć konfrontacji z Chrisem, żeby nie musieć zaczynać tej trudnej rozmowy, która pewnie ich w końcu czekała. Ale jeszcze nie teraz, taką miał nadzieję. Teraz wyrzucił to wszystko z głowy i z chęcią skupił się na Amy. Zaciągnął ją do pustej już szatni, oparł o jedną z szafek i zadarł jej spódnicę. Wchodził w nią raz po raz, mocno już podniecony. Ale gdy go całowała, smak jej ust przypomniał mu smak ust Chrisa i to jak wtedy na niego patrzył, zamglonym i rozmarzonym wzrokiem. Zacisnął mocno oczy i szybko wyrzucił ten obraz z głowy. Po skończonym seksie Amy zostawiła go w szatni cała rozanielona. Siedział jeszcze chwilę i usłyszał odbijającą się piłkę. Zdziwiony wszedł do sali sportowej i zobaczył Chrisa, nawet nie wiedział że on tutaj został. Przecież mógł w każdej chwili wejśc do szatni i przyłapać go na seksie z Amy. Ryan poczuł się dziwnie tak go obserwując. Wciąż był rozpalony po szybkim numerku z dziewczyną i serce waliło mu mocno. Podszedł do Chrisa, który też się zdziwił widokiem kolegi, miał nadzieję, że już go dzisiaj nie spotka.
- Chciałem tylko... - zaczłą Ryan, ale nie dokończył. Zauważył, że kosmyk włosów zasłania Chrisowi jedno oko i odruchowo odgarnął je dłonią, muskając przy tym delikatnie czoło a potem policzek chłopaka. Zerknął na jego wpół otwarte usta i w końcu z walącym jak młot sercem delikatnie ucałował jego wargi. Obydwaj przymknęli oczy, a Chris odwzajemnił pieszczotę, która wydała mu się trwać wiecznie. Tak bardzo pragnął tej chwili, tyle na nią czekał i w końcu mógł poczuć jego ciepły oddech. Ale po chwili skonfundował się i odepchnął lekko Ryana.
- Co ty robisz? - wyszeptał, choć tak bardzo nie chciał przerywać.
- Ja... - Chris zobaczył popłoch w jego oczach. - Przepraszam, ja nie wiem co wyprawiam - wydusił i wybiegł z sali nie oglądając się na osłupiałego Chrisa. Tej chwili chłopak na pewno nie zdradzi kolegom.


- Musisz być u mnie za dziesięć minut, idziemy przecież na imprezę - tłumaczył przez telefon Miki.
- Jaką imprezę?
- Przecież ci o niej mówiłem, będzie u Bradley’a.
- Nie przypominam sobie, nie zdziwiłbym się gdybyś zapomniał mi powiedzieć - odparł z wyrzutem Chris.
- To mówię ci teraz, więc zbieraj swoje duspko i przyłaź.
- Tay i Ryan wiedzą o tym? Będą tam?
- Pewnie że tak, tylko ty marudzisz.
- To ja nie idę, źle się czuję. - Chris nie chciał się widzieć z Ryanem po incydencie w sali sportowej, nauczony również ostatnią imprezą, która źle się skończyła.
- Teraz wymówki wymyślasz, przecież nie zrobisz ponownie nic głupiego, prawda? - sarkazm popłynął ze słów Mikiego.
- Samo pójście tam byłoby głupie. Baw się dobrze, do zobaczenia. - Chłopka odetchnął głęboko. Zaczynał się czuć winny, że jest gejem, jakby miał jakiś wybór. Przyłożył poduszkę do twarzy i krzyknął głośno żeby rozładować kłębiace się w nim napięcie. Nagle zadzwonił telefon.
- Cześć, tu Alex, przepraszam, że się nie odzywałem, ale byłem trochę zajęty. Może mi wybaczysz i pójdziesz ze mną na imprezę? - Chris ku swojemu zdziwieniu był wzniebowzięty, że Alex w końcu do niego zadzwonił, chociaż on sam nawet nie próbował się z nim skontaktować przez ten czas. Ale słowo impreza znowu go odrzuciło.
- Cześć, fajnie że dzwonisz, już myślałem, że o mnie zapomniałeś. - Głos mu się załamywał pomimo tego, że chciał być spokojny i wyluzowany. - Właśnie Miki też mnie próbował wyciągnąć na imprezę, ale chyba nie mam ochoty na tego typu rozrywkę.
- Szkoda. - Krótka pauza. - Miałem nadzieję, że się zobaczymy. Jakbyś jednak zmienił zdanie, to będę z kolegami w domu niejakiego Terry’ego Simonsona, chociaż gościa nie znam ani jego adresu - zaśmiał się w głos.
- Czekaj, Simonson? Czy on ma młodszego brata Bradley’a?
- Możliwe, coś mój kumpel Jake ostrzegał, że w domu mogą być również małolaty - odparł z ironią.
- Wychodzi na to, że to ta sama impreza, na którą idzie Miki, więc bez przesady z tymi małolatami - obruszył się lekko. - Bradley jest w moim wieku, więc raczej nikogo niepełnoletniego tam nie będzie.
- No proszę, świat jest mały. Czyli mówisz, że będzie Miki, to fajnie, będzie z kim porozmawiać. Chociaż mam nadzieję, że nie będzie tyle ględził co ostatnio - Chris usłyszał teatralne westchnienie w telefonie i zachichotał. Ale po chwili dotarło do niego, że na imprezie ma być też Ryan i chyba nie chciał aby on i Alex się poznali.
- Naprawdę musisz iść na tą imprezę? - Próbował ratować sytuację.
- Obiecałem Jake’owi. A czemu ty tak bardzo nie chcesz na nią iść? - zaciekawił się. - Czy z Mikim ktoś jeszcze tam będzie? Ryan na przykład? Wciąż się go boisz po tamtym pocałunku? – Zapytał złośliwie.
Och, żeby tylko Alex wiedział po którym pocałunku - myślał Chris. Nie chciał iść i spotkać Ryana, nie chciał też aby muzyk go poznał, ale nie mógł mu przecież zabronić. Najbardziej chyba chciał aby wszyscy dali mu spokój, żeby mógł odetchnąć, pomyśleć. Wszystko zrzucało mu się na głowę, jednego dnia obiekt westchnień go całuje, a następnego ma go spotkać i to w towarzystwie „nowego” chłopaka. Ale po dłuższej chwili nadal nic nie mówił.
- Czyli to o to chodzi. Wiesz co ja sądzę o zakochiwaniu się w heteryku. Jeśli nadal będziesz tak o nim myślał, to między nami nic nie wyjdzie - wyrzucił rozeźlony Alex.
- O co ci nagle chodzi? - Chris też już był zniecierpliwiony.
- O to coś, cokolwiek, seks na przykład - zaczął tłumaczyć gniewnie acz lekko zakłopotany. - Bo jak mam cię pieprzyć jak ciągle myślisz o tym głupku?!
- Wiesz co, spadaj, idź sobie na tą imprezę! Nie obchodzisz mnie ani ty, ani Ryan - Chris krzyczał wkurzony, a do oczu cisnęły mu się łzy z bezsilności. - Nikt mnie nie obchodzi i możesz sobie pieprzyć kogo chcesz! - wyłączył rozmowę i cisnął telefon na łóżko.
Alex wzburzony uderzył pięścią w ścianę. Czemu zawsze musi być taki porywczy? Mógłby chociaż raz odpuścić, ale już nie potrafi, już nie.
Głupi zakochany szczyl - pomyślał, tylko czy o sobie czy o Chrisie, tego też nie był pewien.

Impreza faktycznie odbywała się u braci Simonson, przez co znalazło się tam towarzystwo w różnym wieku. Był to duży wolnostojący dom na obrzeżach miasta. Rodzice chłopców wyjechali na weekend i dom został pod opieką starszego z braci - Terry’ego, który z chęcią skorzystał z sytuacji i łaskawie też pozwolił bratu zaprosić trochę osób. Wyszedł z tego tłum ludzi, który również rozlewał się na ogródek za domem, jednak wszyscy zauważyli przyjście małej grupy ze środowiska Alexa. Jake - jego najlepszy przyjaciel, oprócz bycia perkusistą w zespole Smokin Devil, był również mechanikiem samochodowym, z którym zakumplował się Terry gdy w warsztacie długo stało jego ukochane stare BMW. Miki, Taylor i Ryan byli już na miejscu, pili piwo i właśnie podrywali jakieś starsze dziewczyny, gdy Miki zauważył czerwoną grzywę włosów i się zaciekawił. Jak tylko tam podszedł zauważył Alexa, który właśnie popijał piwo i palił papierosa.
- Cześć Alex, pamiętasz mnie? Miki - wesoło krzyknął i wyciągnąl rękę na przywitanie.
- Cześć młody - muzyk uśmiechnął się w odpowiedzi. - Poznaj mojego przyjaciela, Jacoba. Jake, to jest Miki, fan naszego zespołu - zwrócił się do chłopaka z czerwonymi włosami, który wyszczerzył zęby słysząc swoje imię.
- Jake jestem, miło mi poznać.
- Koleś, ale masz zajebiste włosy! - zareagował bardzo ekspresyjnie. - Zaraz, ty grałeś na perkusji w zespole? Wtedy jakoś cię nie zauważyłem - dodał speszony.
- Jesteś zabawny Miki - Jake i Alex wybuchnęli śmiechem rozbawieni.
Taylor i Ryan po dłuższej chwili zaczęli się zastanawiać gdzie zwiał im Miki i byli lekko zdziwieni gdy znaleźli go dobrze się bawiącego w towarzystwie tych dwóch gości. Niemniej podeszli się przywitać i podali zaproponowane butelki piwa nowym kolegom Mikiego. Ten miał już ich sobie przedsatwić gdy nagle zapaliła mu się lampka w głowie, że przecież Alex słyszał już o Ryanie i zaczął się odrobinę stresować zaistniałą sytuacją. Jednak nie mógł być niegrzeczny.
- To są moi przyjaciele Taylor i Ryan, a to chłopaki z zesłopu Smokin Devil, którego słuchaliśmy w zeszłym tygodniu z Chrisem, Alex i Jake - wyrecytował a potem wziął potężny łyk piwa na odwagę i zerknął na Alexa. Tymczasem Tay zerkał na Ryana, któremu zdradził przecież, że Chrisa łączy coś z Alexem właśnie. Lecz chłopcy przywitali się i nie dali po sobie poznać, żeby coś było złego na rzeczy. Jednak obydwaj lustrowali się nawzajem jak najwięksi rywale. Alex z pogardą sondował wzrokiem młodszego chłopaka: krótko przystrzyżone blond włosy, jasne oczy, atletyczna postura schowana pod białą koszulką polo, granatowe dżinsy i sportowe szare buty – nic nadzwyczajnego, a jednak Chris szalał na jego punkcie. Ryan też przyglądał się muzykowi: czarne pościerane glany, szare dżinsy, koszulka z jakimś zespołem, ramoneska, czarne długie włosy spięte w kucyk i kosmyki opadające na zielone oczy, kolczyki w uszach, w brwi, w wardze – czemu Chris nagle znalazł sobie takiego oszołoma? Wprawdzie Ryan wiedział, że jego kolega gustuje w rockowej stylistyce i muzyce, ale co za dużo to niezdrowo.
Nagle Alex stwierdził, że jest strasznie gorąco i zdejmie w końcu kurtkę. Wtedy oczom Ryana dodatkowo ukazały się wytatuowane ramiona chłopaka. Wzory zaczynały się od ramion przy koszulce z obdartymi rękawami, a kończyły na opasanych szerokimi skórzanymi bransoletkami nadgarstkach. Kolorowe płomienie pomieszane z falami, kwiatami i łuskami smoka dopełniały wygląd „dziwnego typa” według Ryana.
- Poczęstujecie się? - muzyk wyciągnął papierosy.
- Dzięki, ale wolę swoje - odparł uszczypliwie Ryan mimo, że Taylor i Miki skorzystali z propozycji.
Złośliwy dupek - pomyślał rozdrażniony Alex.
Przez resztę imprezy starał się ignorować Ryana, ale nie mógł przestać myśleć o Chrisie. Wiedział, że obiekt westchnień chłopaka tu będzie, ale nie sądził, że podziała na niego jak płachta na byka. Pił i palił więcej niż by tego chciał, co zmartwiło w pewnym momencie Jake’a.
- Co ty wyprawiasz? - stanął nad Alexem zirytowany, gdy ten wypił następny kieliszek wódki z jakimiś kolesiami, których nie znali.
- Piję sobie tutaj z Haydenem i Eliasem - usmiechnął się pijacko w odpowiedzi i wskazał ręką na dwóch chłopaków siedzących z nim przy stole, a tamci mu odmachali.
- To widzę, ale chyba wystarczy tego picia?
- Picia wystarczy, nie martw się - puścił mu oko rozbawiony. - Wokoło tylko piwo, a koledzy tutaj przynieśli pokaźny zapas wódki, żal było nie skorzystać.
Jake zrezygnowany położył mu dłoń na karku i troskliwie wyszeptał mu do ucha:
- Wiesz, że nie powinieneś tyle pić, wystarczy już, proszę. - Alex spojrzał na niego zamglonym już wzrokiem, wstał i pożegnał się z kolegami od picia. Wyszli przed dom, ale Jake wrócił się jeszcze po Adama, ich dzisiejszego kierowcę. Alex spojrzał w górę i zagapił się na księżyc prześwitujący przez kłęby chmur, chwiał się lekko stojąc. Nagle usłyszał za sobą kroki.
- Ej ty, grajku! - Po schodach chwiejnym krokiem schodził Ryan z buńczucznym wyrazem twarzy. W końcu zdobył się na odwagę żeby dać upust swojemu ego i przygadać Alexowi. Na imprezie gdy tylko mógł gapił się na Alexa, oceniał go i myślał o Chrisie, o tym co on widzi w takim zarozumiałym palancie.
- Chcę żebyś odwalił się od Chrisa i nie spotykał się z nim więcej - wykrzyczał stając twarzą w twarz z Alexem.
- O, to chyba nasz Ryan - odparł Alex kąśliwie, założył ręce na piersi i zmierzył go wzrokiem. - Co ty niby chcesz? Zabronić mi spotykać się z Chrisem? Ha! Ty nie możesz mi nic zabronić dzieciaku.
- No to powiem Chrisowi, żeby dał sobie z tobą spokój, mnie na pewno posłucha - zaśmiał się drwiąco. - To w końcu na mnie leci, a ty jesteś tylko przystawką.
- No, no, widzę że wiesz co nieco, mimo iż sam zaintersowany milczał w tym temacie. Ale wiesz co, skoro przez tyle lat Chris się jeszcze na ciebie nie rzucił, a ty nawet nie wiedziałeś co on myśli, to sądzę, że i tak ma cię w dupie. A dupę to on ma ładną, ale skoro ty takich rzeczy nie zauważasz, to nie jesteś go wart. - Alex z uśmiechen napawał się chwilą triumfu, bo zauważył złość w oczach chłopaka i lekki rumieniec na twarzy.
- To nie twoja sprawa co ja zauważam, a co nie, Chris i tak z tobą niedługo skończy! - Ryan wybuchnął.
- Chciałbyś! Tak go przerżnąłem, że wróci nie raz po jeszcze, a ty go nawet kijem nie ruszysz pierdoło! - Ryan po tych słowach nie wytrzymał, zagotował się i z całej siły uderzył Alexa pięścią w twarz, aż ten upadł na trawę.
- Wstawaj pierdolcu! Jeszcze z toba nie skończyłem! - wrzasnął cały roztrzęsiony.
Alex w lekkim szoku podniósł się powoli z ziemi, splunął na trawę razem z krwią, gdyż Ryan trafił w go szczękę i rozciął mu wargę. Odwracając się w kierunku swojego napastnika przyspieszył i zamachnął się ręką trafiając przeciwnika w brzuch, na co Ryan zareagował mocnym stęknięciem i zgięciem się wpół. Lecz po chwili ocknął się i rzucił całym ciałem na Alexa, na co ten odpowiedział blokadą jego rąk, ale mimo tego i tak jedna z pięści go dosięgła. W zamian zamachnął się łokciem i sieknął Ryana po twarzy podbijając mu oko. Ktoś ich zauważył z domu i krzyknął radośnie „WALKA!”, po czym wybiegło kilka osób, w tym przyjaciele bijących się, którzy od razu się rzucili aby ich rozdzielić.
- Oszaleliście?! - krzyknął Jake.
Obydwaj rywale mieli poobijane twarze i wściekłość w oczach, ale nic nie powiedzieli i dali się odciągnąć kolegom. Jake razem z Adamem zaprowadzili chwiejącego się Alexa do samochodu i czym prędzej odjechali, a pozostali goście wrócili do domu aby dalej uczestniczyć w imprezie. Ryan razem z kolegami usiadł na trawniku i zapalił papierosa.
- Odwaliło ci? Czemu się z nim biłeś? - zapytał z wyrzutem Miki.
- To chyba przeze mnie - niepewnie odpowiedział Taylor. - Powiedziałem mu kilka dni temu całą prawdę po tym jak usłyszał naszą rozmową. - Miki skrzywił się na to wyznanie.
- Ale to ty zacząłeś czy on? - nie komentując wypowiedzi Tay’a zwrócił się do Ryana. Ten opierał wyciągnięte ręce o podkulone nogi i zwieszał nisko głowę nie odpowiadając.
- Pokaż się chociaż - Taylor siłą podniósł jego głowę żeby zobaczyć poobijaną twarz, zrezygnowany wyraz twarzy i kilka łez spływających po policzkach, ale nie skomentował tego. - Szybko się zagoi - dodał.
- Przepraszam chłopaki - wydukał w końcu Ryan. - Zepsułem wam wieczór.
- Spoko, nie ma sprawy - odparł Miki. - Chodź, odstawimy cię do domu. - Gdy cała trójka zebrała się, było już grubo po północy.

Chrisa obudził dzwonek telefonu. Była druga w nocy i dzwonił Miki.
- Czego chcesz? - zapytał ziewając jednocześnie i poczuł, że nagle się obudził gdy tylko Miki zaczął wyjaśniać powód swojego nocnego dzwonienia.
- Co zrobili? Co mu Tay powiedział? Kurna, wypuścić gdzieś was samych! - Chris nie krył oburzenia, a gdy skończył rozmowę długo nie mógł usnąć. Nawet myślał czy by nie zadzwonić do... no właśnie, sam nie wiedział do kogo. Do Ryana czy do Alexa? Podczas bójki obydwaj byli pijani i teraz pewnie spali jeszcze w najlepsze, a on tutaj się zamartwiał. W myślach nawet naklął na Mikiego, że ten zadzwonił do niego w nocy, jak gdyby nie mógł poczekać z tym do rana.
Chris w końcu usnął, lecz spał niespokojnym pełnym koszmarów snem. Bladym świtem obudził go dudniący o szyby deszcz. Gdy wyjrzał przez okno zdawało mu się, że cały świat płacze, a dzisiejszy dzień mimo iż była sobota, będzie fatalny. Kręcił się po domu nim nastała ósma i jego mama w końcu wstała. Ubrał się i nie zjadłwszy śniadania wybiegł z domu zabierając ze sobą jedynie bluzę, za co matka go skrzyczała. Biegł w deszczu nie zważając na przemoknięte ubranie i kałuże. Postanowił najpierw udać się do Alexa, był mu to winien po wczorajej kłótni. Gdy dotarł na miejsce był już całkiem przemoczony. Wszedł do przedsionka i cicho zapukał do drzwi wewnętrznych, lecz odpowiedziała mu tylko cisza. Spróbował nacisnąć klamkę i udało mu się wejść do środka. Alex spał na łóżku plecami skierowanymi w jego stronę. Chris zdjął buty, przemoczoną bluzę rzucił na kanapkę, cicho podszedł z lewej strony łóżka i uklęknął wpatrując się w śpiącego chłopaka. Wydał mu się piękny, taki spokojny z rozrzuconymi czarnymi włosami na białej poduszce. Zauważył rozciętą wargę, podkrążone oczy, czerwoną ranę w miejscu kolczyka w brwi, zadrapany policzek. Nachylił się do niego, dotknął czoła i policzka uważając by nie dotknąć ran. W pokoju była cisza, którą zaburzało jedynie dudnienie deszczu o dach, lecz Chrisowi ta chwila wydała się na swój sposób magiczna. Wpatrywał się w chłopaka z coraz większą intensywnością, jakby chciał go przejrzeć na wylot, jakby to mogło mu zdradzić jego myśli, lub sny, które teraz mógł śnić. Pogładził go po ramieniu pokrytym tatuażem i przemknął delikatnie palcami po całym ręku aż do wierzchu nadgartska, gdzie wyczuł coś pod palcami. Gdy się przyjrzał ujrzał dużo cienkich poziomych blizn, które niecnie nie dały się skryć pod tuszem.
Czyżby Alex się ciął? - zastanowił się Chris. Ale te wyglądały na dawno zagojone, stare rany, które chciał ukryć pod warstwą tatuażu. Wtem przyszła mu pewna myśl do głowy. Bał się jej, ale nie mógł się powstrzymać aby nie sprawdzić. Chciał wiedzieć, koniecznie. Złapał jego dłoń i delikatnie obrócił aby obejrzeć spód ręki i tak jak myślał, albo jak nie chciał myśleć, po wewnętrznej stronie nadgarstka jego oczom ukazała się prawie pionowa, brzydka blizna długości około pięciu centrymetrów. Zabliźnionej tkanki nie dało się zatuszować tatuażami. Chris puścił jego dłoń i odruchowo ręką zasłonił swoje usta. W sercu coś go ukłuło i było mu żal. Czy dlatego bierze leki antydepresyjne? Bo chciał się zabić? Myśli kłębiły mu się w głowie, że mógł to zrobić z powodu byłego chłopaka, Dylana. Naprawdę był do tego zdolny? Żeby umrzeć z powodu skończonej miłości? Zalało go duże współczucie dla Alexa, ale też chęć roztoczenia opieki nad nim, oddzielenia go murem od złej rzeczywistości, objęcia go w ramiona i zatracenia się w nim. Chłopak na łóżku nagle się poruszył i otworzył powoli oczy i Chris znowu usłyszał to „hej”, lecz tym razem suche i szorstkie.
- Hej - odpowiedział serdecznie próbując ukryć zmieszanie na twarzy. - Przyszedłem zobaczyć jak się masz i drzwi były otwarte.
- Jak widzisz mam się nieźle - odparł oschle i odwrócił się na drugi bok. Po chwili ciszy dodał jednak. - Podałbyś mi trochę wody?
Chris czym prędzej odwrócił się poszukując jakiejś butelki i nalał całą szklankę podając muzykowi gdy ten usiadł na łóżku. Wypił całą wodę duszkiem i odkaszlnął głośno. Przypatrywał się chwilę nadal siedzącemu na podłodze chłopakowi.
- Mokry jesteś - zauważył.
- Leje na dworzu i trochę zmokłem. - Chris nie wiedział czy ma zacząć coś mówić o wczorajszej rozmowie, o tym co się wydarzyło w nocy. Chyba wolał zaczekać aż Alex sam coś wspomni, bo niewątpliwie nie był zadowolony z wydarzeń z ostatnich kilkunastu godzin.
Alex też nie miał zamiaru narazie rozpoczynac tej rozmowy, ponieważ wstał bez słowa i nie spojrzawszy na gościa minął go i skierował się do łazienki. Chris usłyszał elektryczną szczoteczkę do zębów i stwierdził, że w międzyczasie zdejmie mokre ubranie żeby się nie zaziębić. Lecz gdy usłyszał wodę lecącą z prysznica poczuł ciepło w całym ciele, lekkie podniecenie i postanowił zdjąć również bieliznę. Po cichu wszedł do łazienki, gdzie Alex stał nagi pod gorącym strumieniem wody i zapukał w drzwi kabiny prysznicowej. Gdy tylko został wpuszczony, od razu przylgnął całym ciałem do niego nie kryjąc swojego podniecenia i zarzucił go pocałunkami, które zostały odwzajemnione. Błądzili rękami po swoich ciałach by już po chwili Alex usiadł na małym siedzisku brodzika a Chris na nim i przytrzymując ściany poruszał się w górę i w dół jęcząc z rozkoszy i bólu jednocześnie, kiedy penis kochanka zagłębiał się w nim cały. Jednocześnie Alex wolną reką pieścił jego nabrzmiałego członka i szczytowali niemal równocześnie.
Po wszystkim położyli się nago na łóżku zwróceni ku sobie z uśmiechem na ustach.
- Przepraszam za wczoraj, za to że wybuchłem w rozmowie z tobą - zaczął pokornie Alex.
- Nie gniewam się - uśmiechnął się słodko Chris w odpowiedzi. - Inaczej bym tu nie przyszedł. Raczej martwiłem się o ciebie.
- O mnie? Ja sobie całkiem znośnie daję radę po kłotniach, które zaczynam - zaśmiał się.
- Nie o kłótnię mi chodzi, ale o to. - Dotknął delikatnie rozciętej wargi. Alex się obruszył.
- Bójka jak bójka, nic wielkiego.
- Miki do mnie dzwonił i powiedział co zaszło. Czy naprawdę biłeś się z Ryanem? O mnie? - Ledwo mu przeszły przez gardło te słowa, poczuł się dziwnie, w końcu sam przed sobą przyznał, że oni bili się tak naprawdę przez niego. Czy Ryan mógł coś do niego czuć?
- A o kogo innego miałbym się bić? - rzucił Alex przekręcając się na plecy. - A Ryan to dupek i nie powinieneś do niego dłużej wzdychać.
- Nie mów tak o nim, cokolwiek zrobił nadal jest moim dobrym przyjacielem. - Chris uniósł się honorem wobec przyjaciela i podniósł głos.
- Co to za przyjaciel, który napada na obcych i to w dodatku na niewinnych kochanków przyjaciela?
Chris się mocno zarumienił, nigdy wcześniej nie przyszło mu do głowy słowo „kochanek”, które nadawało całkiem inne znaczenie dla ich relacji. Dotarło do niego, że Alex naprawdę jest o niego zazdrosny i to chyba dlatego wywiązała się ta telefoniczna kłótnia między nimi wczorajszego dnia. Ale i tak nie mógł mu pozwolić obrażać Ryana, jeśli nie jako obiekt jego westchnień, to Ryana jako jego przyjaciela.
- Może i nie powinien był tak robić, masz rację, ale obaj byliście pijani, mogło wydarzyć się wszystko. Gdybyś mnie posłuchał i tam nie szedł, spędzilibyśmy inaczej ten wieczór, razem.
- A i tak pewnie być gadał cały wieczór o Ryanie - wypalił Alex.
- Ja ci się zwierzam z moich rozterek, a ty po prostu się z tego wyśmiewasz i każesz mi od tak zapomnieć o uczuciu, które żywię do niego. Czemu wymagasz ode mnie niemożliwego w tym momencie? - Chris się zagotował, znowu się kłócili i to znowu Alex miał do niego pretensje. Spłoszył się i wolał się wycofać, wyjść od Alexa i wrócić do domu. Zaczął zbierać swoje rzeczy i powoli się ubierać. - Skoro jesteś zazdrosny o mnie to powiedz mi to wprost nie obrażając Ryana.
- Może i jestem zazdrosny, ale to trochę chore, że koleś, który woli babki napada na mnie, bo posuwam zakochanego w nim kolesia! Nie możesz tak po prostu pozwolić, żeby on był zazdrosny o coś, czego i tak nie będzie potem chciał. Teraz się wpienia na myśl o nas, ale co potem? Wytrze o ciebie buty jak zrobił to z wieloma dziewczynami. Zamiast tego całego gówna możesz mieć mnie, bo ja na pewno wiem, że chcę ciebie. - Muzyk się zawstydził swoim wyznaniem, gdy zrozumiał, że powiedział na głos to co czuje, chociaż próbował to skrywać jak najdłużej się da.
- Tak, podobasz mi się i chcę być z tobą, tylko musisz zapomnieć o tym czego mieć nie możesz, a co może cię zranić - dodał z rezygnacją i opanowaniem w głosie.
Chris się zmieszał na te słowa. Nie umiał odpowiedzieć spokojnie na to wyznanie po wcześniejszych wyrzutach i krzykach. Do jego głowy bardziej trafiła inna część wypowiedzi Alexa i to ona sprowokowała go do dalszych wyrzutów i agresji.
- Jak ty możesz mi mówić co powinienem w życiu zostawić a czego się trzymać? Widziałem twoje blizny na nadgarstkach! Chciałeś odebrać sobie życie, umrzeć i to pewnie z powodu tego faceta. Już teraz wiem czemu cię zostawił, jesteś furiatem i ciągle wszystkich obrażasz. Porzucony przez ukochaną osobę okazałeś się słaby i taki jesteś nadal! - Chris wykrzyczał jednym tchem.
Alex znieruchomiał, lecz tylko na sekudnę. Doskoczył do chłopaka, złapał go za bluzkę, którą ten zdążył nałożyć i i z wielką siłą przygwoździł go do regału z książkami. Chris wstrzymał oddech, przerażony reakcją Alexa w którego oczach zobaczył furię.
- Nic o mnie nie wiesz gnoju - wycedził przez zęby. - I nie waż się w ten sposób plugawić przeszłości myśląc, że na podstawie jednej rzeczy wiesz wszystko. - Zamachnął się ręką do ciosu i Chris zacisnął oczy ze strachu, lecz pięść nie dotknęła jego, ale regału obok okaleczając dłoń Alexa. Chłopak otworzył oczy, z których popłynęły łzy. Muzyk w końcu go puścił i odszedł kilka kroków odwracając się tyłem, z poranionej ręki na podłogę kapały krople krwi.
- Idź stąd - powiedział szeptem, lecz zaraz dodał krzycząc - Wypierdalaj stąd!
Chris ubrał się w pośpiechu łapiąc bluzę w rękę i wybiegł na dwór. Łzy mieszały się z deszczem, a wiatr smagał nagie ręce, ale nie czuł zimna, nie czuł nic, tylko biegł przed siebie ledwo łapiąc oddech. Ludzie w pośpiechu idący pod parasolami tylko spoglądali się na niego dziwnie, ale on ich nie zauważał. Sam nie wiedział dokąd biegnie, dotarło to do niego dopiero kiedy znalazł się pod domem Ryana. Niepewnie podszedł do drzwi chowając się pod daszkiem i zadzwonił kilka razy. Już miał po chwili odchodzić, gdy drzwi się otworzyły i stanął w nich Ryan.
- Chris?! - Ryan stał w samych bokserkach, na jego skórze szybko pojawiła się gęsia skórka. Chris dostrzegł jego podbite oko i spuchnięty policzek. Już miał coś powiedzieć gdy nagle usłyszał dobiegający z głębi domu dziewczęcy głos.
- Ryan, wracaj! Zimno sięrobi. - Poznał Amy. Gospodarz się zarumienił i speszył.
- W porządku, nie będę wam przeszkadzał. - Założył na siebie mokrą bluzę i odszedł szybkim krokiem usłyszawszy jeszcze pojedyncze wołanie Ryana a zaraz potem zamykanie drzwi.
Gdy dotarł do domu, matka go skrzyczała za szwędanie się w samej bluzie w taką pogodę, lecz po chwili pomogła mu zdjąć mokre ubranie, okryła kocem i wsadziła do łóżka dając gorącą herbatę. Został sam w pokoju gapiąc się apatycznie w sufit.











Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum