The Cold Desire
   Strona G艂贸wna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsy艂ania prac WYDAWNICTWO
Pa糳ziernik 16 2019 02:28:36   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Sk贸rki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
艢CIANA S艁AWY
Tutaj b臋d膮 umieszczane odnosniki do stron, na kt贸rych znalaz艂y si臋 recenzje wydanych przez nas ksi膮偶ek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez nasz膮 stron臋. W celu zobaczenia szczeg贸艂贸w nale偶y klikn膮膰 w dany banner





Witamy
Strona ta po艣wi臋cona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazuj膮cemu relacje homoseksualne pomi臋dzy m臋偶czyznami. Je艣li jeste艣 zagorza艂ym przeciwnikiem lub w jaki艣 spos贸b nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opu艣膰 t臋 witryn臋 - reszt臋 naszych Go艣ci serdecznie zapraszamy
Tylko si臋 nie b贸j 9


Shuuhei przez chwil臋 patrzy艂 na informatora spode 艂ba, chocia偶 wiedzia艂, 偶e nic tym nie osi膮gnie. Jednak duma nakazywa艂a okaza膰 op贸r. Nie spuszczaj膮c wzroku od艂o偶y艂 teczk臋 na bok, 艣ci膮gn膮艂 zegarek i si臋gn膮艂 po sk贸rzane kajdanki. Kazeshini patrzy艂 si臋 na jego d艂onie, przy zapinaniu pierwszej bransolety. Przy drugiej si臋gn膮艂 do szuflady biurka i wyci膮gn膮艂 do艣膰 gruby 艂a艅cuch. Shuuhei musial prze艂kn膮膰 艣lin臋, gdy patrzy艂 jak drugi m臋偶czyzna staje na krze艣le i zawiesza 艂a艅cuch na wystaj膮cym z sufitu obok go艂ej 偶ar贸wki haku.
Gospodarz, nie schodz膮c z krzes艂a, odwr贸ci艂 si臋 do swojego go艣cia i kiwn膮艂 palcem, 偶eby ten do niego podszed艂. Kiedy ch艂opak nie zareagowa艂, spojrza艂 na niego powa偶niej.
- Chyba nie chcesz, 偶ebym si臋 zdenerwowa艂 kr贸lewiczu? - zapyta艂, przechylaj膮c g艂ow臋 na bok. - Pami臋tasz, 偶e wtedy robi臋 si臋 nieprzyjemny, prawda?
Shuuhei jeszcze przez sekund臋 nie reagowa艂, ale w ko艅cu wsta艂 i podszed艂. Na kolejne kiwni臋cie palca, ju偶 bez wi臋kszego oci膮gania si臋, poda艂 d艂onie. Kazeshini i tak musia艂 si臋 znieciepliwi膰, bo szarpn膮艂 go do艣膰 brutalnie do g贸ry
- Ej – st臋kn膮艂, gdy zosta艂 przyczepiony za pomoc膮 karabi艅czyka do 艂a艅cucha na tyle wysoko, 偶e musia艂 stan膮膰 niemal偶e na palcach.
- Nie m贸w, 偶e my艣la艂e艣, 偶e b臋d臋 delikatny – szepn膮艂 mu do ucha na powr贸t szeroko u艣miechni臋ty gospodarz. - Chyba na tyle mnie pozna艂e艣.
Prychn膮艂 i zaraz st臋kn膮艂, gdy Kazeshini chwyci艂 go za w艂osy i szarpn膮艂 do ty艂u.
- I nie pr贸buj udawa膰, 偶e masz tu jak膮kolwiek w艂adze kr贸lewiczu – znowu szepn膮艂 i czubkiem j臋zyka przesun膮艂 wzd艂u偶 jego ucha, szcz臋ki i szyji.
Pu艣ci艂 go, a Shuuhei m贸g艂 w ko艅cu nabra膰 powietrza. M贸wi膮, 偶e "ciekawo艣膰 to pierwszy stopie艅 do piek艂a". Mia艂 wra偶enie, 偶e Kazeshini za wszelk膮 cen臋 stara艂 si臋 udowodni膰 prawdziwo艣膰 tego powiedzenia. Nogi ju偶 zaczyna艂y go bole膰, nieprzyzwyczajone do takiej pozyji. Bransolety wbija艂y si臋 w nadgarstki, a ramiona nied艂ugo zaczn膮 omdlewa膰. Czu艂 rosn膮cy niepok贸j na my艣l, 偶e ju偶 w tej chwili jest niemal偶e zdany na 艂ask臋 tego m臋偶czyzny. By艂 nieprzyzwyczajony do braku kontroli i do tego typu zabaw. Jako艣 wcze艣niej nie by艂o zbytnio z kim pr贸bowa膰. Poza tym to pewnie on by艂 by stron膮, kt贸ra dominuje, a nie, jest dominowana. A przynajmniej tak mu si臋 wydawa艂o.
D藕wi臋k uderzaj膮cego o siebie metalu zwr贸ci艂 jego uwag臋. Obejrza艂 si臋 przez rami臋 i zmarszczy艂 brwi. Kazeshini sta艂 oparty ty艂kiem o biurko i zak艂ada艂 na czubki palc贸w co艣, co wygl膮da艂o na metalowe pazury. U艣miechn膮艂 sie, widz膮c zaniepokojone spojrzenie Shuuheia.
- Specjalnie dla ciebie – powiedzia艂 niemal偶e czule.
Si臋gn膮艂 jeszcze raz do szuflady i wyci膮gn膮艂 kawa艂ek czarnego materialu. Podszed艂 do swojego go艣cia i zawi膮za艂 mu oczy. Metalowe pazury stuka艂y o siebie przez chwil臋, a potem zapanowa艂a cisza. Nawet muzyka na chwil臋 umilk艂a, ale zaraz polecia艂 kolejny industrialny kawa艂ek. Kazeshini roze艣mia艂 si臋.
- Pasuje idealnie – zamrucza艂 niezwykle zadowolony. Musia艂 sta膰 blisko.
Shuuhei nie byl pewien, o co chodzi, ale wtedy opr贸cz 艂upi膮cych d藕wi臋k贸w, w piosence pojawi艂 si臋 tekst.

You're such a dirty whore
You're such a dirty whore


Poczu艂 ch艂贸d metalu na ramieniu. Niemal偶e delikatny, g艂adki dotyk.

You're such a fucking slut
You're a filthy slut


Drugi dotyk – na plecach – by艂 ostrzejszy, ale nie przekracza艂 progu przyjemnego drapania. Niemal偶e rozlu藕niaj膮cego. Szed艂 po bluzce, wzd艂u偶 kr臋gos艂upa. Wywo艂uj膮c mimowolny dreszczyk.

You are my fuck toy
You are a fucking toy


Ten z ramienia dotar艂 w mi臋dzyczasie na szyj臋 i do kraw臋dzi bluzki. Jeden z pazur贸w chwyci艂 koszulk臋 i wtedy serce Shuuheia na chwil臋 przesta艂o bi膰.

You get what you deserve

Poczu艂 i us艂ysza艂, jak pazur bez najmniejszego oporu przecina materia艂. Prze艂kn膮艂 艣lin臋. Ju偶 wiedzia艂 na czym mia艂a polega膰 zabawa.

You're fucking beautiful

To wszystko by艂o bardziej ni偶 niepokoj膮ce. I znowu, jak wtedy z Kenseiem w "Destrukcji", na sw贸j chory spos贸b, podniecaj膮ce.
- Czy ty... - odezwa艂 si臋 zaniepokojony.
- Ciiii – uciszy艂 go Kazeshini, k艂ad膮c mu palec na ustach. - Obiecuj臋, 偶e ci臋 nie zapsuj臋... Za bardzo. Poza tym zawsze mo偶esz powiedzie膰, 偶e za bardzo si臋 boisz i wtedy na pewno przerw臋 – doda艂 i w jego g艂osie by艂o wyzwanie "jak d艂ugo wytrzymasz, zanim przyznasz, 偶e jeste艣 tch贸rzem?".
Shuuhei zacisn膮艂 z臋by, w艣ciek艂y. Nie mia艂 zamiaru dawa膰 temu psycholowi najmniejszej satysfakcji.

You are my fuck toy
You are a fucking toy


***

Czeka艂 z r臋koma w kieszeniach na przeciwko motelu, w kt贸rym ju偶 jaki艣 czas temu znikn膮艂 Hisagi. Wyka艂aczka spokojnie przesuwa艂a si臋 z jednego k膮cika ust do drugiego i z powrotem. Niecierpliwi艂 si臋 oczywi艣cie; co chwil臋 zerka艂 na zegarek; by艂o to spowodowane przede wszystkim bezczynno艣ci膮. Nie przyzwyczai艂 si臋 do tego i pewnie ju偶 nie przyzwyczai. Niewa偶ne czy by艂o to zadanie, jak to, czy jeszcze misje za czas贸w Vizard贸w. Zawsze nadchodzi艂 taki moment, kiedy zaczyna艂 czu膰 irytacj臋 oczekiwaniem. Zw艂aszcza, gdy dobrze wyszkolony sz贸sty zmys艂, m贸wi艂 mu, 偶e co艣 jest nie tak, 偶e powinien co艣 zrobi膰. Nie by艂 pewien z czego bierze si臋 ten niepok贸j. Czy z innego ni偶 zwykle zachowania Hisagiego podczas ostatniego spotkania? Czy bardziej ze s艂贸w Rose, kt贸rych jako艣 nie m贸g艂 po prostu zby膰.
Siedzieli w szpitalnym bufecie tego dnia, kiedy ch艂opak Rose pr贸bowa艂 pope艂ni膰 samob贸jstwo i popijali do艣膰 s艂ab膮 kaw臋 tam serwowan膮. Zazwyczaj pozytywnie nastawiony do 偶ycia Rose by艂 przygaszony, bawi艂 si臋 kubkiem, wpatrzony w br膮zow膮 ciecz w 艣rodku.
- Najpierw Momo, teraz Kira – odezwa艂 si臋 blondyn po d艂u偶szej chwili. Podni贸s艂 wzrok na koleg臋. - Uwa偶aj na swojego ch艂opaka Kensei. Mamy prawdziwy wysyp samob贸jc贸w tego lata – u艣miechn膮艂 si臋 s艂abo.
- Co艣 ty, m贸j dzieciak za twardo chodzi po ziemi, 偶eby robi膰 takie g艂upoty – machn膮艂 d艂oni膮.
- Te偶 tak my艣la艂em o Kirze – powiedzia艂 powa偶nie. - Tutaj nie by艂o 偶adnego sygna艂u, jak to by艂o w przypadku Momo. Ona mia艂a wr臋cz wypisane na czole "jestem w do艂ku, niech kto艣 si臋 mn膮 zajmie teraz ju偶, bo inaczej sko艅czy si臋 to 藕le". A Kira... Nawet brew mu nie drgn臋艂a, gdy dowiedzia艂 si臋 o 艣mierci Ichimaru, po czym wr贸ci艂 do domu, chwyci艂 n贸偶 i tak jak sta艂, podci膮艂 sobie 偶y艂y. Dlatego m贸wi臋 ci Kensei. Uwa偶aj na swojego dzieciaka, kto wie, czy jemu te偶 co艣 tak nie trza艣nie i nie postanowi rzuci膰 tego wszystkiego w pizdu.
Od tamtej pory jako艣 nie m贸g艂 pozby膰 si臋 z g艂owy obrazu martwego Hisagiego. A z jego do艣膰 bogatego zasobu obraz贸w trup贸w, kt贸re w 偶yciu widzia艂, jego wyobra藕nia podsuwa艂a mu oczywi艣cie te najbardziej malownicze. Do tego cienki g艂osik; 艂udz膮co przypominaj膮cy g艂os tej psychopatki Mashiaro; podpowiada艂 mu, 偶e ch艂opak pewnie w tej chwili ju偶 zwisa z sufitu. A zrobi艂 to w motelu dla pewno艣ci, gdyby w jego mieszkaniu jednak by艂y zainstalowane kamery.
Wyka艂aczka jeszcze raz zmieni艂a swoje po艂o偶enie pomi臋dzy jego wargami i w ko艅cu w drzwiach motelu pojawi艂 si臋 Hisagi. Za艂o偶y艂 s艂uchawki, zarzuci艂 kaptur bluzy i poszed艂 w stron臋 przystanku, po drodze zapalaj膮c papierosa. Nawet si臋 nie rozejrza艂. Kensei zerkn膮艂 na zegarek – trzydzie艣ci sze艣膰 minut od wej艣cia. Co mo偶na zrobi膰 przez taki czas? Wiele rzeczy oczywi艣cie. Zbyt wiele, 偶eby pr贸bowa膰 si臋 domy艣li膰.
Wyplu艂 wyka艂aczk臋 i spokojnie ruszy艂 za ch艂opakiem, kt贸ry musia艂 nie藕le siedzie膰 w swoim 艣wiecie, bo w og贸le nie zwraca艂 uwagi na otoczenie. Raz nawet na kogo艣 wpad艂. P贸藕niej na przystanku zapali艂 jeszcze jednego papierosa i chodzi艂 w jedn膮 i w drug膮 stron臋. R臋ce za艂o偶one na piersi, g艂owa opuszczona, plecy zgarbione; jeszcze nigdy Kensei nie widzia艂 go w takiej zamkni臋tej postawie. Swoj膮 drog膮 zastanawia艂 si臋, stoj膮c kawa艂ek dalej, kiedy ch艂opak go zauwa偶y, ale ten ani razu nie spojrza艂 nawet w jego kierunku. Za to co chwil臋 zerka艂 w stron臋, z kt贸rej mia艂 przyjecha膰 autobus. W ko艅cu przyjecha艂.
Wsiedli, Kensei wci膮偶 nie zauwa偶ony usiad艂 tu偶 za Hisagim. By艂o to conajmniej fascynuj膮ce. Co takiego si臋 sta艂o, 偶e ch艂opak by艂 tak oderwany od rzeczywisto艣ci? Siedzia艂 teraz ju偶 ze zdj臋tym kapturem, z muzyk膮 w艂膮czon膮 tak g艂o艣no, 偶e nawet Kensei s艂ysza艂 jakie艣 mocne d藕wi臋ki. 艁okie膰 opar艂 o framug臋 okna, a d艂oni膮 przeczesa艂 w艂osy, po czym chwyci艂 je w gar艣膰 tak mocno, jakby chcia艂 je sobie wyrwa膰. Przy okazji r臋kaw bluzy zsun膮艂 si臋 lekko, pokazuj膮c nadgarstek, na kt贸rym a偶 nadto wyra藕ne by艂y fioletowo-czerwone 艣lady, jak od silnego u艣cisku. Jeszcze bardziej podejrzane by艂y cztery 艣wie偶e zadrapania z boku szyji. Przez sekund臋 mia艂 wielk膮 ochot臋 je pog艂adzi膰, ale zaraz przyla艂 sobie mentalnie w ten niewy偶yty 艂eb.
Przesiad艂 si臋 na siedzenie obok Hisagiego, ale reakcj臋 od ch艂opaka otrzyma艂 dopiero, gdy pstrykn膮艂 mu palcami przed oczami. W pierwszej chwili wygl膮da艂, jakby chcia艂 co艣 warkn膮膰, ale powstrzyma艂 si臋, gdy rozpozna艂 m臋偶czyzn臋. Chyba pierwszy raz od pocz膮tku ich bli偶szej znajomo艣ci, nie by艂 zadowolony, 偶e go widzi. Zdj膮艂 s艂uchawki, ale nie wy艂膮czy艂 muzyki.
- Hej – przywita艂 si臋 i u艣miechn膮艂 sie sztucznie.
Kensei za艂o偶y艂 nog臋 na nog臋 i skrzy偶owa艂 ramiona na piersi.
- Powiesz mi, sk膮d masz since na nadgarstku i zadrapania na szyji i dlaczego by艂e艣 tak oderwany od 艣wiata, 偶e nie zauwa偶y艂e艣, 偶e razem z tob膮 wsiad艂em do autobusu? – przeszed艂 od razu do spraw, kt贸re go w tej chwili najbardziej interesowa艂y. Spojrza艂 na ch艂opaka k膮tem oka.
Ten zerkn膮艂 po autobusie. Opr贸cz nich by艂a jeszcze staruszka siedz膮ca na pocz膮tku, jaka艣 dziewczyna ze s艂uchawkami na uszach i m臋偶czyzna w 艣rednim wieku, czytaj膮cy ksi膮偶k臋.
- Wola艂abym o tym nie rozmawia膰 – mrukn膮艂 i odwr贸ci艂 si臋 w stron臋 okna.
Kensei wzruszy艂 ramionami.
- Jak nie to nie dzieciaku – odmrukn膮艂 r贸wnie uprzejmie.
- Przesta艅 nazywa膰 mnie dzieciakiem – odezwa艂 si臋 zirytowany, nie odwracaj膮c si臋 wzroku od szyby. - Mam imi臋.
- To przesta艅 si臋 zachowywa膰 jak dzieciak, to zaczn臋...
- Dla twojej wiadomo艣ci - sykn膮艂 przez zaci艣ni臋te z臋by, tym razem patrz膮c na Kenseia. - By艂em u swojego kochanka na ostrym r偶nieciu. Mam nadziej臋, 偶e to pana zadowoli pani w艂adzo – wykrzywi艂 si臋 w kolejnym sztucznym u艣miechu.
Tej strony swojego podopiecznego nie zna艂. Prawdziwy z niego chuj, gdy ju偶 si臋 zdenerwuje. Chocia偶 z drugiej strony w innych okoliczno艣ciach takie bezpruderyjne m贸wienie o r偶ni臋ciu mog艂oby by艣 nawet podniecaj膮ce.
- Na twoim miejscu zmieni艂bym kochanka – powiedzia艂 spokojnie, uwa偶nie przygl膮daj膮c si臋 ch艂opakowi.
- I co? Mia艂bym wybra膰 ciebie? - zapyta艂 tamten g艂osem ociekaj膮cym jadem.
Spojrza艂 na niego z dezaprobat膮, ch艂odno, dobrze wy膰wiczonym wzrokiem, zarezerwowanym dla kot贸w w jego dawnym oddziale, gdy skakali za bardzo. Dobrze by艂o wiedzie膰, 偶e nie wyszed艂 z wprawy. Hisagi zauwa偶y艂, 偶e zagalapowa艂 si臋 za bardzo i opad艂 z powrotem na swoje siedzenie. Przetar艂 oczy. Teraz wygl膮da艂 na bardziej zm臋czonego ni偶 zdenerwowanego.
- Nie dzisiaj, dobrze? - zapyta艂 ju偶 spokojniej. - Obiecuj臋, 偶e wszystko powiem, tylko nie dzisiaj. - Zerkn膮艂 na m臋偶czyzn臋 z nadziej膮.
Ten kiwn膮艂 tylko g艂ow膮.
- Bior臋 ci臋 za s艂owo Shuuhei – powiedzia艂 powa偶nie i klepn膮艂 ch艂opaka w rami臋.
Autobus w艂a艣nie zatrzymywa艂 si臋 na kolejnym przystanku, wi臋c wsta艂.
- Do zobaczenia – rzuci艂 jeszcze nieco zdziwionemu dzieciakowi i wyszed艂.
Musia艂 si臋 cofn膮膰 po motor, kt贸ry zostawi艂 pod motelem. Mia艂 tylko nadziej臋, 偶e Hisagi nie ma w planach kolejnych w艂贸cz臋g po mie艣cie i grzecznie wr贸ci do siebie.

***

Zamkn膮艂 za sob膮 drzwi i zaraz opar艂 si臋 o nie. Plecak rzuci艂 na bok. Przez chwil臋 sta艂 tak, z d艂o艅mi zakrywaj膮cymi twarz. W ko艅cu pokr臋ci艂 g艂ow膮 nad swoj膮 w艂asn膮 g艂upot膮. Zastanawia艂 si臋 jakim cudem Kensei nie przyla艂 mu za ten tekst w autobusie. Westchn膮艂 i zerkn膮艂 t臋sknie na plecak, w kt贸rym schowane by艂y informacje od Kazeshiniego. Chcia艂 je wreszcie przeczyta膰 do ko艅ca, ale chyba potrzeba prysznica by艂a silniejsza.
Stan膮艂 przed lustrem w 艂azience i 艣ci膮gn膮艂 bluz臋, pod kt贸r膮 nic ju偶 nie mia艂.

G艂adki ch艂贸d metalu przesun膮艂 si臋 w g贸re po brzuchu i torsie, dotar艂 do ramieniu. Tam znowu odezwa艂 si臋 przecinany meteria艂. Teraz bluzka zwisa艂a sm臋tnie tylko na jednym r臋kawie, a po chwili, gdy d艂o艅 przesun臋艂a si臋 na drugie rami臋, nie zwisa艂a w og贸le. Spad艂a gdzie艣 pod jego stopy.

Popatrzy艂 na swoje odbicie. Od obojczyk贸w, przez mostek, do p臋pka bieg艂y cztery czerwone linie przeci臋tego nask贸rka.

T臋pe pazury przesun臋艂y si臋 wzd艂u偶 kr臋gos艂upa, wywo艂uj膮c przyjemny dreszcz i ma艂y w艂os nie wypuszczaj膮c z ust pomruku zadowolenia. Przesun臋艂y si臋 wok贸艂 szyji i przesz艂y na pier艣. Pow臋drowa艂y w d贸艂 na brzuch, zostawiaj膮c po sobie 艂askocz膮cy powidok, domagaj膮cy si臋 podrapania jeszcze raz i jeszcze.
Zosta艂 podrapany. Pi臋k膮cy b贸艂 otrze藕wi艂 go natychmiast. Ciep艂e strumyczki zacz臋艂y szybko goni膰 przecinaj膮ce nask贸rek pazury. Zaraz te偶 zosta艂y zlizane przez bardzo pomocny j臋zyk.


Zadr偶a艂 i zaraz si臋 otrz膮sn膮艂. Obr贸ci艂 g艂ow臋.
- Po prostu 艣wietnie – mrukn膮艂 widz膮c 艣lady na szyji.

D艂o艅 zacisn臋艂a si臋 na jego szyji, unosz膮c podbr贸dek do g贸ry i pozbawiaj膮c tchu. Serce uderza艂o jeszcze wolno, ale mocno, spanikowane irracjonalnym strachem. Kt贸re to by艂y pazury, te t臋pe przyjemnie drapi膮ce, czy te ostre, mog膮ce bez problemu przeci膮膰 sk贸r臋?
Palce zacisn臋艂y si臋 na 艂a艅cuchu, gdy poczu艂 przez spodnie drapanie po wn臋trzu ud. Sykn膮艂. Po szyji pop艂yn臋艂y kolejne str贸偶ki krwi. Ciep艂y oddech za艂askota艂 jego sk贸r臋 w cichym chichocie.


Pochyli艂 si臋 i przyjrza艂 si臋 uwa偶niej swoim wargom.

G艂adka stal nacisn臋艂a na jego zaci艣ni臋te usta ponaglaj膮co. Gdy nie zareagowa艂, us艂ysza艂 warkni臋ci臋 i naciskaj膮cy pazur zacz膮艂 si臋 obraca膰, wtedy rozchyli艂 wargi. Pazur zosta艂 natychmiast zast膮piony j臋zykiem, kt贸ry wsun膮艂 si臋 mi臋dzy nie zach艂annie. Spi艂 niezamierzone westchni臋cie, kt贸re wymkn臋艂o si臋, gdy drapanie z ud przesun臋艂o si臋 na prz贸d spodni i po chwili znikn臋艂o.
J臋zyk zosta艂 zast膮piony na powr贸t metalem, szybko ogrzanym jego przyspieszonym oddechem. Przesuwa艂 si臋 po wargach czule, wsun膮艂 si臋 do ust, w臋drowa艂 po j臋zyku. Co艣 upad艂o na pod艂og臋; dywan st艂umi艂 d藕wi臋k; raz, dwa, trzy, cztery. Po chwili jego spodnie zosta艂y rozpi臋te i chude palce wsun臋艂y si臋 za lini臋 bokserek.
Pazur wysun膮艂 si臋 w jego ust, zahaczaj膮c lekko o doln膮 warg臋. Nieuzbrojona d艂o艅 szarpn臋艂a spodnie i bokserki w d贸艂. I zaraz razem z pazurzast膮 chwyci艂a go ty艂ek i przysun臋艂a jego nagie biodra do zupe艂nie ubranych bioder drugiego m臋偶czyzny.
Zacisn膮艂 mocniej z臋by, chocia偶 ju偶 szcz臋ki zaczyna艂y go bole膰.


Warkn膮艂 i 艣ci膮gn膮艂 spodnie. Wrzuci艂 je od razu do kosza z brudami. Gdy 艣ci膮ga艂 bielizn臋, odwr贸ci艂 si臋 i zerkn膮艂 na swoje po艣ladki. W lustrze wyra藕nie widoczne by艂y kolejne czerwone 艣lady z lewej strony.

- Przyznaj si臋 – us艂ysza艂 szept przy uchu. - Podoba ci si臋 to. Nawet nie pr贸buj zaprzecza膰, twoje cia艂o ci臋 i tak zdradzi.
Napi臋ty materia艂 spodni otar艂 si臋 o niego.
- Pieprz si臋 – warkn膮艂 przez z臋by.
艢miech.
- Z przyjemno艣ci膮, tylko co z tob膮? - zapyta艂 s艂odkim g艂osikiem.
Obr贸ci艂 go, stan膮艂 za jego plecami. Jedna z d艂oni pow臋drowa艂a do przodu i 艣cisn臋艂a go. Chwyci艂 si臋 mocniej 艂a艅cucha, gdy nogi odm贸wi艂y pos艂usze艅stwa.
- Chcesz, 偶ebym ci臋 zer偶n膮艂 kr贸lewiczu? - zapyta艂 nie mniej s艂odko ni偶 poprzednio.
Nie odpowiedzia艂, wi臋c us艂ysza艂 kolejn膮 porcj臋 艣miechu.
Druga d艂o艅, ta pazurzasta, pow臋drowa艂a wzd艂u偶 ty艂ka; zostawiaj膮c kolejne krwiste 艣lady; i obr贸ci艂a si臋. G艂adki metal wsun膮艂 si臋 pomi臋dzy po艣ladki i zatrzyma艂 przed wej艣ciem. D艂o艅 z przodu porusza艂a si臋 rytmiczne. Serce wali艂o jak oszala艂e z podniecenia i strachu.


Rzuci艂 bokserkami w艣ciek艂y i wszed艂 pod prysznic. Zacz膮艂 si臋 od razu szorowa膰 pod gor膮c膮 wod膮.

- Pieprz si臋 psycholu – warkn膮艂 i chcia艂 si臋 wyszarpn膮膰. Powstrzyma艂 si臋 w ostatniej chwili, gdy pazur nacisn膮艂 delikatnie na sk贸r臋.
Kolejna porcja 艣miechu
- Jak sobie 偶yczysz.
Obie d艂onie zosta艂y zabrane. Skrzypn臋艂o krzes艂o, zosta艂 szarpni臋ty w g贸re i nagle pozbawiono go oparcia 艂a艅cucha. Upad艂 na ziemi臋 wci膮偶 przera偶ony, podniecony, w艣ciek艂y, niespe艂niony i... Zawiedziony?


Waln膮艂 pi臋艣ci膮 w 艣cian臋. Jego m贸zg by艂 w艣ciek艂y, ale jego penis mia艂 inne zdanie na ten temat. By艂 podniecony wtedy i jest teraz, gdy o tym wszystkim my艣li. Wychodzi na to, 偶e nie tylko Kazeshini jest psycholem. Jego cia艂o reagowa艂o, znaczy podoba艂a mu si臋 ta zabawa.
- Szlag – warkn膮艂 pod nosem.
Jedna z d艂oni pow臋drowa艂a w d贸艂.

- Nawet nie wiesz, jak kr臋ci mnie my艣l – zamrucza艂 mu Kazeshini do ucha niezwykle z siebie zadowolony. - 呕e teraz wr贸cisz do domciu taki niespe艂niony i pierwsze co zrobisz, to si臋 zmasturbujesz wyobra偶aj膮c sobie to, czego nie doko艅czy艂em.
Za艣mia艂 si臋, s艂ysz膮c warkni臋cie ch艂opaka.


Niedoczekanie twoje, pomy艣la艂, ale nie m贸g艂 zmusi膰 swojej wyobra藕ni do oderwania si臋 od 艣wie偶ego wspomienia bransolet, 艂a艅cucha, bycia zdominowanym i zdanym na czyj膮艣 艂ask臋. Jak wtedy w "Destrukcji". Dreszcz przebieg艂 mu po plecach na samo wspomnienie. Przymkn膮艂 oczy i opar艂 si臋 piersi膮 o ch艂odne kawelki; woda lecia艂a gdzie艣 za jego plecami. Wykr臋ci艂 sobie lew膮 r臋k臋 za plecami. Jeszcze pami臋ta艂 ci臋偶ar, przygniataj膮cego go wtedy do 艣ciany, cia艂a. Ciep艂y oddech na karku, zapach perfum i ten zachrypni臋ty g艂os. Wtedy zosta艂 uwolniony, ale teraz wyobra藕nia dorabia艂a zupe艂nie inny scenariusz – co by by艂o, gdyby Shuuhei odpowiedzia艂 "tak" na tamto pytanie.
Nie potrwa艂o to d艂ugo i te nieprzyzwoicie podniecaj膮ce obrazy zosta艂y raptownie urwane przez orgazm, przy kt贸rym w ko艅cu wypu艣ci艂 powietrze z g艂o艣nym westchni臋ciem. Przez kilka kolejnych sekund nie poruszy艂 si臋, delektuj膮c si臋 kr贸tk膮 chwil膮 spokoju, ale w ko艅cu odezwa艂 si臋 z艂o艣liwy g艂osik z ty艂u g艂owy, 偶ycz膮cy mu powodzenia w zachowaniu spokoju, przy kolejnym spotkaniu z Kenseiem. Westchn膮艂 tylko i doko艅czy艂 mycie.
Kiedy wyszed艂, ubra艂 si臋 w czyste rzeczy i zrobi艂 sobie kaw臋, m贸g艂 w ko艅cu usi膮艣膰 z papierami od Kazeshiniego. Musia艂 zrobi膰 wyliczank臋, od kt贸rego pliku zacz膮膰, bo nie m贸g艂 si臋 zdecydowa膰. Pad艂o na informacje od Ichimaru.
Zacz膮艂 czyta膰 i ju偶 po pierwszej stronie zupe艂nie zapomnia艂 o kawie.











Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, 縠by m骳 dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dost阷ne tylko dla zalogowanych U縴tkownik體.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, 縠by m骳 dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa U縴tkownika

Has硂



Nie jeste jeszcze naszym U縴tkownikiem?
Kilknij TUTAJ 縠by si zarejestrowa.

Zapomniane has硂?
Wy渓emy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze sta艂e, cykliczne projekty



Tu jeste艣my
Bannery do miejsc, w kt贸rych mo偶na nas te偶 znale藕膰



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemno艣ci膮 艣ledz臋 Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpud艂a :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, je艣li kto艣 tu zagl膮da i chce wiedzie膰, co porabiam, to mo偶e zajrze膰 do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z r贸偶nych przyczyn staram si臋 by膰 optymist膮, wi臋c b臋d臋 trzyma艂 kciuki 偶eby uda艂o Ci si臋 odtworzy膰 to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro s艂ysze膰, Jash. Wprawdzie nie czyta艂em Twojego opowiadania, ale szkoda, 偶e nie doczeka si臋 ono zako艅膰zenia.

Archiwum