The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Czerwiec 15 2019 23:15:04   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Gówniarz 8
***

Gabriel stał patrząc rozszerzonymi oczami na własnego chłopaka, obejmującego jakąś obcą dziewczynę. A jeszcze przed chwilą… Przez sekundę miał nadzieję, że to mu się wydawało, że Jasiek nie całował tej dziewczyny. Niestety obraz ich zetkniętych ust i jego ręka wciąż leżąca na jej biodrze, nie chciał wyjść z jego umysłu. Coś zaczęło go dusić w piersi, czuł że jeszcze chwila i zaraz się rozpłacze. Nic nie mówiąc minął Jaśka i zabierając torbę wyszedł na zewnątrz. Ruszył w stronę stacji.
- Hej, zaczekaj! – dobiegło go głos Michała. Jednak nie zatrzymał się, tylko przyspieszył kroku. – A ty dokąd idziesz? – W końcu gówniarz dogonił go i łapiąc za rękę zmusił doza trzymania się.
- To był głupi pomysł żebym tu przyjeżdżał – mruknął i chciał ruszyć dalej, lecz Michał nie pozwolił mu na to.
- I co teraz zrobisz? Ostatni pociąg do Warszawy już odjechał. Następny będzie dopiero rano.
- Poczekam na dworcu – burknął i wyszarpnąwszy w końcu rękę z uścisku ruszył dalej.
- A więc chcesz żeby on wygrał?
Gabriel przystanął zdumiony zmianą jaka zaszła w głosie gówniarza. Odwrócił się powoli. Księżyc oświetlał twarz tamtego, twarz taką jak wtedy w parku.
- A tobie co do tego? – burknął. – Powinieneś być zadowolony, że spełniły się twoje proroctwa. Ten związek skończył się zanim minął miesiąc. Powinieneś teraz powiedzieć: „a nie mówiłem?”
- Może i powinienem – odparł Michał podchodząc bliżej - ale nie powiem. Za to użyczę ci ramienia.
- A na co mi ono?
- Żebyś mógł się wypłakać.
- Głupi jesteś. Faceci nie płaczą – próbował dowcipkować, choć żal ściskał mu serce i gardło.
- Sam jesteś głupi. To nie ty płaczesz, tylko twoja dusza. A dusza jest bezpłciowa, więc może płakać. Ty tylko pomagasz łzom wyjść na wierzch.
Gabriel roześmiał się słysząc to dziwne tłumaczenie. W pewnym momencie śmiech przeszedł w płacz i Gabriel pochylił głowę opierając ją na ramieniu Michała. Stali tak przez chwilę: Gabriel wypłakując swój żal w ramię gówniarza i Michał, obejmujący go bez słowa. W końcu płacz ucichł.
- Wybacz – powiedział Gabriel wycierając oczy.
- W porządku. To jak? Dasz mu tą satysfakcję i pozwolisz wygrać? – Gabriel popatrzył zdziwiony na Michała. – Reagujesz dokładnie tak samo jak wszyscy jego byli. Jedni płakali, inni wrzeszczeli, ale zawsze to oni przegrywali. Też tak chcesz? A może dla odmiany pokazałbyś mu, że wcale cię to nie obeszło? Wtedy Jasiek pomyśli, że wcale ci na nim nie zależało, że się tylko nim bawiłeś i będzie mu głupio.
- Tak myślisz?
- Nie myślę, ja wiem. Pamiętasz jak ci mówiłem, że mam zapisane wszystko o jego byłych chłopakach? Dokładnie wszystko, nawet to jak się zachowywali, jak Jasiek się zachowywał. Za każdym razem pokazywał, że te wszystkie jęki i błagania nic go nie obchodzą, chociaż ja dobrze widziałem jaką one mu sprawiają przyjemność. Jak lubi kiedy ktoś za nim chodzi i skomle. Bo dzięki temu mógł zawsze dowartościować swoje ego. Chcesz żeby z tobą było tak samo? Czy może zagrasz mu na nosie i pokażesz, ze jesteś lepszy od niego?
Gabriel miał wrażenie, że widzi w oczach tego gówniarza jakieś dziwne błyski, jakby wszedł w niego jakiś diabeł i chciał wypróbować Gabriela.
- Masz rację.
Michał uśmiechnął się od ucha do ucha.
- Wiedziałem, że tak powiesz. W takim razie wracamy! – i zabrawszy od Gabriela torbę ruszył szybko z powrotem.
- Wybaczcie, ale musiałem pokazać Gabrielowi łazienkę – powiedział kiedy już weszli do kuchni. – Coś mu zaszkodziło, no ale tak to jest jak się je podejrzane jedzenie w podejrzanych barach. Mówiłem mu, żeby nie brał tej fasolki po bretońsku, ale w ogóle nie chciał mnie słuchać. No bo kto by chciał słuchac takiego gówniarza jak ja?
Gabriel usiadł przy stole nie patrząc w ogóle w stronę Jaśka. Kiedy wchodził, zdążył zauważyć, że dziewczyna już się zmyła.
- To może ja zaparzę rumianku? – zapytała troskliwie kobieta.
- Nie trzeba, babciu – odparł szybko Michał. – Rano powinno być wszystko w porządku. Trochę się prześpi i będzie ok.
- W takim razie przygotuję wam posłanie. Niestety wszystkie pokoje są zajęte przez turystów, więc będziecie musieli spać na materacach w pokoju Jasiulka.
- Nie! – krzyknął głośno Michał, aż dziadkowie spojrzeli na niego ze zdziwieniem. – To znaczy, czy możemy spać na sianie? – zapytał już spokojnym głosem. – No bo Gabriel powiedział, że nigdy nie spał na sianie i teraz chciałby spróbować jak to jest.
- Nie ma problemu – odezwał sie dziadek.
- To fajnie! Zatem chodźmy! – i pociągnął Gabriela za rękę wyciągając go z kuchni.
Wziął od dziadka latarkę i udali sie w stronę stodoły.
- Uwielbiam spać na sianie – powiedział Michał moszcząc sobie posłanie na kupie siana. – Już nie pamiętam kiedy ostatnio tak spałem. Zobaczysz, jakie to fajne. Na początku może ci być niewygodnie, ale szybko się przyzwyczaisz. No i jeszcze ta cisza i spokój… Zobaczysz będziesz spać jak zabity. No, gotowe. Pomóc ci?
- Nie trzeba, sam sobie poradzę – odparł Gabriel próbując uformować poduszkę z siana.
- No to dobranoc. – Michał zgasił latarkę i odwrócił się plecami do Gabriela.
Gabriel w końcu zakończył walkę z sianem i też położył sie spać. I kiedy już prawie usypiał usłyszał ciche pochlipywanie. W pierwszej chwili miał wrażenie, że się przesłyszał, jednak po chwili znowu usłyszał ciche łkanie.
- Hej, co się stało? Czemu płaczesz? – spytał cicho.
- Coś ci się chyba śniło, wcale nie płaczę - burknął gniewnie Michał pociągając nosem.
- Akurat. Dobrze wiem co słyszałem. – Przysunął się do Michała i objąwszy go ramieniem przekręcił w swoją stronę. I zobaczył nieszczęśliwą minę i oczy pełne łez. – Co się stało? – zaniepokoił się.
- Przepraszam! – wychlipał Michał i rozpłakał się.
- Za co? – zdumiał się.
- No bo to moja winaaaa! Ale ja nie chciałem!. Ja tylko chciałem, żebyś nie był smutny! Pomyślałem, że może jak zobaczysz Jaśka, to się uśmiechniesz i że Jasiek się ucieszy jak mu zrobisz niespodziankę! Bo ja cię naprawdę lubię! I nie chce żebyś chodził smutny! Ja naprawdę nie chciałem żeby się tak skończyło! – Michał płakał i płakał.
Gabriela rozczulił ten wybuch płaczu. Delikatnie wziął twarz Michała w ręce i pocałował najpierw w jedno oko, a potem w drugie, scałowując płynące z nich łzy.
- Nie płacz – powiedział łagodnie kiedy płacz umilkł a Michał wpatrywał się w niego zdumionym wzrokiem. – To nie twoja wina. Cieszę się, że pomyślałeś o mnie i że chciałeś zrobić mi przyjemność. To dużo dla mnie znaczy.
- Naprawdę? – spytał niedowierzająco.
- Oczywiście – uśmiechnął się. – A teraz śpij i nie przejmuj się już tym więcej – objął Michała i przytulił go mocno.
- Jesteś taki kochany – wyszeptał chłopak w pierś Gabriela. Chwilę potem już spał.
Gabriel jeszcze przez chwilę leżał z zamkniętymi oczami. Zastanawiał sie dlaczego nie boli go aż tak bardzo. Przecież został rzucony i to w najbardziej bolesny sposób. Dlaczego więc nie boli tak bardzo? Czy to przez tego gówniarza i to co on powiedział? Nie potrafił tego zrozumieć. Żal za utraconą miłością ścisnął serce, a z oczu pociekły dwie łzy. Pod wpływem impulsu przytulił Michała jeszcze bardziej i w tulił twarz w jego włosy. Chwilę potem on także spał.
Obudziło go szarpanie za ramię i czyjś głos.
- … riel! Gabriel! Wstawaj!
Z trudem otworzył oczy. Wokół panowała ciemność, jednak mimo to udało mu się rozpoznać pochylającą się nad nim twarz.
- Hej, Gabriel, wstawaj!
- Porąbało cię, czy co, gówniarzu? Jest środek nocy.
- Wcale nie środek, niedługo będzie świtać – odparł Michał nie przestając potrząsać ramieniem studenta.
- No to chyba dobrze… - mruknął Gabriel i przekręcił się na bok.
- Hej, wstawaj! Czeka nas praca! – Michał zwiększył intensywność szarpania, a gdy to nie pomogło uśmiechnął się szatańsko i pochyliwszy się pocałował Gabriela wsuwając język do jego ust, najgłębiej jak się tylko dało.
Na efekty nie musiał długo czekać. Całkiem już obudzony Gabriel poderwał się do pozycji siedzącej i wycierając usta rękawem warknął:
- Popierdoliło cię? – Mimo panujących ciemności wyraźnie widział szeroki uśmiech na twarzy Michała.
- No co? Musiałem cię jakoś obudzić. Ale nie martw się, nie powiem Jaśkowi, że mnie całowałeś. Chociaż czekaj, właściwie to teraz już nie ma znaczenia, przecież cię rzucił. Więc właściwie to nie rozumiem o co się wściekasz.
Gabriel przez chwilę sapał wściekle, w końcu się odezwał:
- Kiedyś cię ukatrupię, gówniarzu. Czego chcesz o tak barbarzyńskiej godzinie?
- Robota na nas czeka – Michał uśmiechnął się szeroko.
- Jaka robota?? – zdumiał się. – O tej porze??
- Kochany, cała robota na nas czeka. Trzeba wszystko zrobić zanim turyści wstaną. No wiesz, wydoić krowy, wywieźć gnój na pole, nakarmić kury, zebrać jajka… - Michał wyliczał zginając po kolei palce. – No a poza tym musisz jakoś zarobić na siebie no nie?
- Dobra, dobra, zrozumiałem. Mogę chociaż się najpierw umyć?
- No pewnie – Michał uśmiechnął się ponownie. - Przy studni masz balię i mydło.
Gabriel westchnął ciężko i zwlókł się z siana. Wyszedł ze stodoły i przeciągnął się. Postał przez chwilę podziwiając widok, w końcu westchnął ciężko i podszedł do studni. Z trudem wyciągnął wiadro wody i napełnił nią balię
- Chcesz maszynkę? – w zasięgu jego wzroku pojawiła się ręka z maszynką do golenia i pianką.
- Dzięki – mruknął i zaczął się golić. Kiedy ochlapał twarz by zmyć resztki piany, wrzasnął.
- Co się stało? – zainteresował się Michał. – Zaciąłeś się?
- Cholera, ta woda jest lodowata! Wrobiłeś mnie, gówniarzu! – warknął wściekle, wycierając twarz ręcznikiem.
- Przecież nic nie mówiłem, że będzie ciepła – odparł z pretensją w głosie Michał.
- Mogłeś mnie przynajmniej ostrzec.
- No wybacz, ale nie jesteś baba. Nie widziałem powodu. Poza tym ja też się w tej wodzie myłem i jakoś żyję.
Gabriel westchnął ciężko i zaciskając zęby umył się w lodowatej wodzie.
- No i jak, obudzony całkowicie?
- Taaa – mruknął. – To co mamy robić? Jasiek też będzie z nami pracował? – w jego głosie można było wyczuć niepokój.
- A skąd – Michał machnął zniechęcająco ręką – ten leser nigdy nie pracuje. Za każdym razem jak tu przyjeżdża to twierdzi, że przyjechał odpocząć, a nie harować jak dzika świnia. Ale ja lubię pracować, a jak się postaramy to babcia upiecze dla nas mój ulubiony placek. A Jasiek będzie musiał się obejść smakiem – Michał zachichotał rozbawiony. – Bo wiesz, babci placki są najlepsze. Dosłownie rozpływają się w ustach. I zanim się obejrzysz już całego zjadłeś. Dla czegoś takiego warto trochę się pomęczyć, nie uważasz?
- No dobra, to co najpierw?
- Wydoić krowy. Potrzebne będzie wiadro wody. Możesz wyciągnąć?
Gabriel posłusznie wyciągnął wodę ze studni o udał się za Michałem do obory. Już od progu przywitał go smród odchodów. Jednak zacisnął zęby iw szedł dalej. Michał stanął przy pierwszej z brzegu krowie.
- Najpierw trzeba im oczyścić wymiona, żeby podczas dojenia żadne zanieczyszczenia nie dostały się do mleka – wyciągnął z kieszeni szmatę, zmoczył ją w wodzie i przemył krowie wymiona. Potem podał szmatę Gabrielowi i wskazał stojącą obok krowę. Ten wziął ścierkę i z niepewnością podszedł do zwierzęcia.
- Nie bój się, one są bardzo łagodne – powiedział Michał jakby czytał w jego myślach.
Gabriel wyciągnął rękę i zrobił dokładnie tak samo jak wcześniej Michał. Krowa nawet nie drgnęła, machnęła tylko ogonem w obie strony i „odezwała się”. Gabriel przez sekundę miał wrażenie jakby dziękowała mu za to co właśnie zrobił.
- Teraz najważniejsza rzecz – powiedział Michał podchodząc. W jednej ręce trzymał metalowe wiadro, a w drugiej niewielki zydelek. – Dojenie. To jest to co lubię najbardziej – uśmiechnął się od ucha do ucha. – Jeżeli dobrze się do tego zabierzesz, to będziesz się czuł jakbyś pieścił kobiece piersi. Właściwie – zmarszczył brwi jakby się nad czymś zastanawiał – z technicznego punktu widzenia to pieścisz piersi, tylko że nie kobiece, a krowie – zachichotał.
Postawił zydelek, ta że czołem prawie dotykał boku krowy, a jego kolana chowały się pod jej brzuchem. Między kolana wsadził wiaderko.
- Technika dojenia jest prosta: ciągniesz wymię, jednocześnie je ściskając. Na przemian jedną ręką i drugą. To prościzna, widzisz? - Gabriel przez chwilę patrzył jak Michał sprawnie doi krowę. – Teraz ty. – Wstał ze stołeczka.
- Co? Ja? – przeraził się. – Może jednak jeszcze popatrzę sobie? Nie jestem pewien czy dobrze zapamiętałem.
Michał roześmiał się.
- Nie ma się czego bać. Za pierwszym razem może ci nie wyjść. Przynajmniej mnie nie wychodziło. Zajęło mi pół dnia zanim nabrałem rytmu.
- Poważnie? – popatrzył na Michała niepewnie.
- No. Ale jaką później miałem frajdę kiedy napiłem się własnoręcznie wydojonego mleka – uśmiechnął się.
Gabriel westchnął ciężko, popatrzył niepewnie na majtająca ogonem krowę i usiadł na zydelku. Niepewnie złapał obiema rękami za wymiona, ścisnął, pociągnął i nic nie poleciało. Spróbował jeszcze raz, z podobnym skutkiem. Już się przygotowywał na jakąś ciętą odpowiedź na śmiech gówniarza, gdy nagle zobaczył jego ręce na swoich rękach. Popatrzył na niego. Uśmiechał się, ale nie kpiąco, tylko jakoś tak ciepło i życzliwie.
- Spróbujemy razem, tak jak w tańcu, kiedy jeden z tańczących ma problemy z zapamiętaniem kroków – powiedział Michał. – Wtedy partner każe mu stanąć na swoich stopach i prowadząc go uczy kroków. Ja będę cię prowadził, okej? – uśmiechnął się.
- Dobra – Gabriel odwzajemnił uśmiech.
Chwilę potem prowadzony przez ręce Michała uczył się „kroków”. Starał się zapamiętać siłę nacisku i jak mocno ciągnąć. Tak był tym zajęty, że nawet nie zauważył kiedy Michał zabrał ręce. Dopiero słowa gówniarza go ocuciły.
- No i widzisz? Wydoiłeś swoja pierwszą krowę. Gratulacje! – Michał poklepał Gabriela po plecach. – To teraz łyknij sobie tego mleka. Pierwszy łyk należy do ciebie – wyciągnął w jego stronę niewielki metalowy kubeczek.
Gabriel bez słowa wziął kubeczek i nabrał nim mleka. Smakowało zupełnie inaczej niż to sklepowe i przede wszystkim było ciepłe.
- I jak? – zainteresował się Michał.
- Całkiem dobre.
- Widzisz, mówiłem! – uśmiechnął się zadowolony. – Teraz trzeba to mleko przelać do bańki. Stoją tam – wskazał ręką miejsce w oborze, gdzie pod ścianą stało kilka baniek.
Gabriel ostrożnie przelał mleko, starając się nie uronić ani kropelki.
- A teraz zamykamy bańkę. – Instruował daje Michał.
- A nie powinniśmy jej czasem napełnić do pełna?
- Nie – pokręcił przecząco głową. – Mleko każdej krowy musi być przechowywane oddzielnie. To na wypadek gdyby się okazało, że któreś z nich jest czymś zanieczyszczone, albo krowa była chora i zarazki choroby przedostały się do mleka. Wtedy mniejsza ilość mleka się zmarnuje. Bo takie mleko można już tylko wylać. No dobra – zamknął wieko konewki. – teraz musimy je schłodzić, żeby turyści miel na śniadanie zimniutkie mleko prosto od krowy. Nie wszyscy lubią ciepłe. - Wziął konewkę i ruszył w stronę studni. Kiedy tam doszedł zamotał wokół konewki odpowiednio łańcuch i powoli spuścił ją do środka. – Trzeba to robić powoli, żeby mleko się nie zburzyło, bo później gorzej smakuje. No dobra, została ci jeszcze jedna krowa, a mi dwie. Ale najpierw musisz wypłukać wiadro do którego doiłeś. Rozumiesz, zarazki i te sprawy. Mam nadzieję, że z drugą krową poradzisz sobie już sam?
- Chyba tak – odparł niepewnie.
- No to ja zabieram się za moje – i pobiegł w kierunku obory.
Gabriel tylko westchnął, wypłukał wiadro i poszedł do następnej krowy. Tym razem szło mu lepiej, chociaż nie za każdym razem mleko chciała lecieć. W pewnym momencie poczuł jakiś ciężar na plecach. Zaskoczony puścił wymiona. Okazało się iż to Michał uwiesił mu się na plecach.
- I jak ci idzie? Ja już skończyłem.
- No chyba widzisz – burknął Gabriel.
- Widzę – Gabriel mógłby przysiąc, że gówniarz uśmiecha się złośliwie. – I musze powiedzieć, że jak na drugą krowę w twoim życiu, to całkiem nieźle. Ale musisz kończyć szybciutko, bo kolejna robota na nas czeka.
- Przecież robię co mogę – mruknął, ale posłusznie wrócił do dojenia.
Kiedy w końcu krowa już oddała mu całe mleko, zaniósł bańkę pod studnię.
- Tą bańkę zostaw – powiedział Michał kiedy Gabriel chciał ją omotać łańcuchem, żeby spuścić do studni.
- Czemu? – zdziwił się.
- Niektórzy wolą ciepłe mleko, chociaż ja osobiście uważam, ze zimniutkie, takie, że aż zęby ci zamarzają, jest najlepsze. Dlatego babcia zawsze dwie bańki chłodzi, a dwie zostawia tak jak jest. No dobra, to teraz wyprowadzimy krowy na pole.
Wrócili do obory. Michał złapał sznurki, którymi omotane były pyski dwóch krów stojących najbliżej wejścia i pociągnął je, zmuszając krowy do ruszenia się. A kiedy krowy odwróciły się, dał oba postronki Gabrielowi
- Ty będziesz prowadził Jadźkę i Kryśkę.
- Ja? – przeraził się Gabriel.
- No- Michał pokiwał głową. – Ja wezmę Helę i Kropkę. Wystarczy jak po prostu będziesz szedł za mną i ciągnął te sznurki, a one w końcu same się ruszą.
Gabriel sceptycznie popatrzył na zwierzęta, ale posłusznie złapał postronki. Michał szybko wyprowadził z obory dwie pozostałe.
- Ted dwie, które ty trzymasz, to Jadźka i Kryśka. Szczerze mówiąc nigdy nie potrafię ich odróżnić, mimo iż to ja nadawałem im te imiona. Te dwie pozostałe łatwiej jest rozróżnić. Helę poznasz po tym, że zawsze trzyma z Kropką. A Kropkę poznasz po tym, że ma na zadzie taką wielką plamę w kształcie kropki.
- Gdzie? Nigdzie nie widzę.
- O tu – Michał dźgnął palcem.
- To jest według ciebie kropka?
- No – pokiwał twierdząco głową. – Jeżeli przymrużysz oczy i przechylisz głowę, to zobaczysz taką wielką kropę.
Gabriel zrobił tak jak mówił Michał i po chwili wybąkał:
- Wiesz, od biedy można to uznać za coś zbliżonego do okrągłego kształtu.
- No widzisz?! – zawołał tryumfalnie. – Mówiłem, że to wielka kropa!
- Niech ci będzie. To co robimy teraz?
- Idziemy na łąkę – i pociągnął krowy.
Gabriel westchnął tylko i po chwili mocowania się ze zwierzakami ruszył za Michałem.
Kiedy już doszli na łąkę, powbijali w ziemię paliki i przywiązali do nich krowy, które zupełnie przestały na nich zwracać uwagę zajęte skubaniem trawy.




CDN















Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum