The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Padziernik 26 2020 19:59:05   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Gówniarz 4
Wpadł do kuchni i wyciągnął z zamrażalnika pudełko lodów. Usiadł przy stole i z wściekłością zaczął dziabać zmarzlinę mrucząc pod nosem:
- Głupi Jasiek. Myśli, że jak jest ode mnie mądrzejszy i starszy to już mu wszystko wolno.
- Uważaj, bo jeszcze chwila i rozwalisz stół - W tym momencie do kuchni weszła Jolka.
Michał tylko coś burknął i dalej zawzięcie dziabał loda.
- Coś ty taki wściekły? - spytała robiąc sobie kawę.
- Cholerny dupek - warknął chłopak.
- No proszę, cóż za autokrytyka - zakpiła.
- Mówię o tym baranie, Jaśku.
- O, a cóż takiego znowu zrobił?
- Myśli, że jak jest starszy, to może się ze mnie wyśmiewać. Czy to moja wina, ze matematyka nie chce mi wchodzić do głowy? - Przez chwilę milczał pochłaniając loda, w końcu odezwał się: - faceci to świnie.
- Ciekawe spostrzeżenie, biorąc pod uwagę fakt, że sam jesteś facetem.
- Ja nie jestem facetem - mruknął Michał z zaciętą miną.
- Na kobietę to ty mi nie wyglądasz...
- Sama powiedziałaś, że nie jestem facet, tylko gówniarz.
- Jedno nie wyklucza drugiego.
W tym momencie w drzwiach do kuchni pokazał się Jasiek.
- Czego chcesz?! Ponabijać się jeszcze?! - warknął Michał patrząc wściekle na brata. - Proszę, bardzo, jest mi obojętne. Przecież jestem dla ciebie tylko nic niewartym gówniarzem. Potrafisz być tylko wredny i złośliwy.
- Rany - westchnął starszy brat - to już pożartować nie można? Jesteś za bardzo przewrażliwiony...
- To ja idę do domu - usłyszeli nagle i zza pleców Jaśka wychylił się Gabriel. - Skoro nie potrzebujecie już mojej pomocy...
- Hej, nie odchodź! - Oczy Michała zaszkliły się. - Kto mi pomoże w matematyce?! - rzucił łyżeczkę na stół i objął mocno Gabriela wtuliwszy się w niego.
- Nie mam czasu czekać aż spoważniejesz - Gabriel był bezlitosny.
- Ale ja jestem poważny! - Michał podniósł głowę i spojrzał na Gabriela załzawionymi oczami. - Ja nie chcę kiblooooować!! - rozpłakał się, a łzy na potęgę ciekły mu po policzkach.
Gabriel odruchowo objął go i przytuliwszy zaczął głaskać po głowie. Dopiero po chwili dotarło do niego, że gówniarz znowu sobie z nim pogrywa. Tak go to rozzłościło, że aż odepchnął go.
- Nie nabierzesz mnie więcej na te krokodyle łzy - mruknął idąc do drzwi.
- Gabriel - tym razem odezwał się Jasiek - nie odchodź, proszę. Pomóż mu.
Chłopak spojrzał na swojego kochanka. Zdziwiony stwierdził, że tamten ma poważną minę, jak nigdy dotąd. Westchnął ciężko.
- Dobra, ale pamiętaj, że robię to tylko dlatego, że ty mnie o to prosisz. - Podszedł do płaczącego wciąż Michała - Chodź, gówniarzu. I przestań w końcu ryczeć, bo jeszcze chwila, a nawet błagania Jaśka ci nie pomogą - i ruszył po schodach na górę, nie oglądając się nawet za siebie.
Michał popatrzył zdumiony na Gabriela, szybko otarł oczy i pobiegł za nim, jakby bał się, że go zgubi.
- Dobra, musimy coś zrobić z tym twoim problemem - mruknął Gabriel kiedy już siedzieli w pokoju. - Przynieś te swoje lody.
- Jesteś pewien? - spytał zdumiony.
- Jestem.
- A nie wyrzucisz mi ich znowu? - w dalszym ciągu nie wierzył rozmówcy.
- Jak mnie zdenerwujesz to je wywalę, więc lepiej uważaj. A teraz leć po nie zanim się rozmyślę.
Nie skończył nawet zdania, a Michała już nie było w pokoju. Wrócił chwilę potem z litrowym pudełkiem lodów.
- No dobra, to najpierw spróbujemy z lodami, a później bez - powiedział Gabriel otwierając podręcznik.
Przez pół godziny tłumaczył materiał, a Michał przez cały czas kiwał głową i wsuwał lody.
- Rozumiesz to?
- No chyba tak - odparł niepewnie Michał.
- To rozwiąż te przykłady - wskazał palcem w podręczniku.
Chłopak nie przestając jeść wziął się za rozwiązywanie. Gabriel zdumiony patrzył jak gówniarz bezbłędnie trafia łyżeczką w cel i nabiera za każdym razem taką samą ilość lodów.
- Gotowe - Michał przesunął zeszyt w stronę nauczyciela.
Ten przez chwilę sprawdzał, aż w końcu się odezwał:
- Bardzo dobrze zrobione. A teraz spróbujemy bez tego - i zabrał Michałowi pudełko z lodami.
- Ej! Obiecałeś, że mi ich nie wyrzucisz!
- Nie mam zamiaru ich wyrzucać - odparł i postawił lody na podłodze, poza zasięgiem wzroku Michała.
- Co ty kombinujesz? - Michał spojrzał nieufnie na Gabriela.
- Chcesz się nauczyć? To nie marudź, tylko rób co ci każę.
- To co mam robić?
- Wyobraź sobie, że te lody wciąż tu stoją.
- Co? - zdumiał się Michał.
- Jakie lody lubisz najbardziej?
- Czekoladowe, z bakaliami.
- Zamknij oczy.
- Po co? - zdziwił się.
- Coś chyba mówiłem, nie?
- No dobra - Chłopak posłusznie zamknął oczy.
Gabriel po cichu stanął za jego plecami i nachyliwszy się zaczął szeptać mu do ucha:
- A teraz wyobraź sobie, że siedzisz przy ogromnym stole zastawionym różnego rodzaju pucharkami wypełnionymi po brzegi przepysznymi lodami. Truskawkowe, śmietankowe, z bakaliami, z polewami, jakie sobie tylko możesz wyobrazić.
- Mmmm- mruknął Michał i uśmiechnął się od ucha do ucha. - Looody, dużo lodów.
- Dokładnie. A na środku stołu ogromny, monstrualny talerz z monstrualną górą czekoladowych lodów z bakaliami. Rodzynki, orzechy, aż krzyczą "zjedz mnie". Na wierzchu mnóstwo czekoladowego grysiku i czekoladowej polewy. Widzisz jak świeci się i kusi cię? Jest taka apetyczna, taka śliczna, że aż tylko zlizać ją. Słyszysz jej kuszący głos? "Zliż mnie, zliż mnie, zliż mnie"
- Zlizaaaać - jęknął Michał rozmarzonym głosem i oblizał się.
- Bierzesz łyżeczkę i zatapiasz w tej górze rozkoszy. Wchodzi gładko, bez żadnych oporów.
- Taaak - kolejny jęk.
- Wciągasz łyżeczkę i wsadzasz ją do ust. Ach, co za ambrozja. Ach, jak cudownie rozpływa się w ustach rozlewając ten nieziemski smak na języku. Bakalie sprawiają, że twoje kubki smakowe wariują z ekstazy, grysik rozkosznie chrzęści na zębach, a czekolada... Czekolada niczym księżycowy wulkan rozlewa się wszędzie doprowadzając twoje zmysły do szaleństwa, sprawia, że twoje ciało jest niezdolne do jakiegokolwiek ruchu, a dusza szybuje w kosmosie zanurzona w bezmiarze przyjemności i nieskończoności rozkoszy.
- Aaaach - jęknął Michał. - Nieskończoność rozkoszy.
- I w tej nieskończoności rozkoszy widzisz zadanie numer 3 ze strony 126. Otwierasz oczy i wciąż widząc to nieziemskie zjawisko i czując tą kosmiczną rozkosz, która prowadzi twoją rękę, rozwiązujesz bezbłędnie zadanie.
Michał powoli otworzył oczy i pochylił się nad zeszytem. Wciąż mamrocząc: "kosmiczna rozkosz, bezmiar przyjemności..." rozwiązuje zadanie.
Pięć minut później Gabriel uważnie sprawdza to co chłopak napisał, a Michał wciąż jeszcze nieprzytomnym wzrokiem śledzi czerwony długopis, którym Gabriel zaznacza błędy.
- No proszę - w końcu skończył sprawdzać i uśmiechnął się. - Udało ci się rozwiązać bez lodów.
- Naprawdę? - zdumiał się Michał.
- Oczywiście - kolejny uśmiech.
- Hura!!! - Podniósł ręce w geście zwycięstwa. - Jestem genialny!
- Nie ciesz się tak jeszcze - mruknął Gabriel. - To dopiero jedno zadanie. Teraz spróbuj to zadanie, to i to - wskazuje palcem.
Michał pochyla się nad podręcznikiem, zamyka oczy i mamrocze pod nosem: "kosmiczna rozkosz, bezmiar przyjemności...", otwiera oczy i rozwiązuje zadanie.
- No widzisz, jak chcesz to potrafisz - mówi Gabriel pół godziny później. - Pięć błędów na trzy zadania to nie jest tak źle.
- Hura!! - wrzasnął Michał i objąwszy Gabriela wszystkim czterema kończynami zaczął go obcałowywać. Ten zaskoczony tym nagłym wybuchem nie przygotował się odpowiednio i chwilę potem leżał na łóżku próbując uwolnić się od natręta.
W tym momencie drzwi otworzyły się i do pokoju wszedł Jasiek. To co zobaczył sprawiło, że krew zaczęła mu krążyć szybciej. Szybko podbiegł do leżących na łóżku i złapawszy brata w pasie odciągnął go od swojego chłopaka.
- Ej puść mnie! -krzyknął Michał próbując się wyrwać. - Ja tylko chcę mu dać buzi!
- A chcesz w mordę, gówniarzu jeden? - syknął Jasiek do wyrywającego się brata.
- Ale dlaczego? - chłopak przestał się rzucać i zdziwiony popatrzył na brata - Przecież grzeczny jestem.
- Grzeczny?! Obmacywanie mojego faceta nazywasz byciem grzecznym?
- Wcale go nie obmacuję. Ja mu tylko chciałem buzi dać.
- Nie drażnij mnie gówniarzu, bo ci przywalę - warknął Jasiek.
- No to mu dam buzi jak nie będziesz patrzył - burknął Michał.
Jasiek już podnosił rękę do uderzenia, gdy nagle drzwi otworzyły się i do pokoju weszła Monika.
- Czy mama ma wam przysłać specjalne zaproszenie na obiad? Jasiek, miałeś ich przyprowadzić.
- Obiad! - wrzasnął Michał i złapawszy Gabriela za rękę pociągnął go za sobą. - Chodź!
Sekundę potem już ich nie było w pokoju. Wściekły Jasiek pośpiesznie udał się do kuchni. Tak jak się spodziewał, Gabriel siedział obok Michała.
- Możesz się przesiąść tam? - mruknął do kochanka wskazując sąsiednie krzesło.
Gabriel ze zdziwieniem spojrzał na przyjaciela, ale bez żadnego komentarza zrobił to o co tamten prosił. I znowu był harmider, jak przy tamtym śniadaniu. Ojciec próbował czytać jakąś książkę, którą Jasiek przez cały czas próbował mu zabrać, matka jednocześnie karmiła dziecko i sama jadła, Jolka wygłaszała te swoje feministyczne tezy, Kaśka wyjątkowo opowiadała o swojej pracy, a Michał żywo dyskutował o czymś z Moniką, jednocześnie wymachując na wszystkie strony sztućcami.
Po skończonym obiedzie Gabriel stwierdził, że jak na jeden dzień, to już wystarczy nauki, poza tym sam też musi się uczyć do zbliżającej sesji. Umówił się z Michałem na następny dzień i wyszedł, a Jasiek razem z nim, odprowadzić go.
- Zły jesteś? - spytał Gabriel widząc skwaszoną minę przyjaciela.
- Ja? Skąd - mruknął Jasiek.
- Przecież widzę. Nie kłam.
- A ty nie byłbyś zły gdybyś zobaczył jak twój chłopak obściskuje się z twoim własnym bratem?! - wypalił Jasiek. - Nikt nie lubi być rogaczem.
- Po pierwsze, nie jesteśmy małżeństwem, więc nie możesz być rogaczem, a po drugie nie obściskiwałem się. To on mnie obściskiwał.
- To to samo.
- Nie, nie to samo, a ty po prostu przesadzasz - mruknął Gabriel.- Gówniarz chciał mi tylko podziękować. Nic na to nie poradzę, że nie potrafi zrobić tego normalnie. - i przyspieszył kroku zostawiając przyjaciela w tyle.
- Oj, nie złość się już - powiedział Jasiek doganiając Gabriela. - To już nie mogę być trochę zazdrosny?
- Nie ma o co - burknął Gabriel, złoszcząc się już tylko dla zasady. To co usłyszał sprawiło mu przyjemność. Skoro twierdzi, że jest zazdrosny, to znaczy, że mu jednak na nim zależy...
- Co ty na to żebym cię odpowiednio przeprosił - wyszeptał Jasiek obejmując nagle Gabriela w pół.
- Hej, ludzie patrzą! - wykrzyknął zirytowany jednocześnie odpychając przyjaciela.
- To jak będzie? - Jasiek nie odpuszczał, ale tym razem stał normalnie. - Zostałbyś jutro u mnie na noc...
- Pomyślę - burknął Gabriel, starając się zachować kamienną twarz, chociaż kosztował go to wiele wysiłku.
- W takim razie do zobaczenia jutro - powiedział Jasiek i odszedł.
Gabriel spojrzał za nim zdziwiony. Dopiero po chwili zorientował się, że doszli już do akademika. Westchnął i wszedł do środka. Kiedy dotarł do swojego pokoju wyciągnął skrypty i zabrał się za naukę. Chwilę potem skupiwszy się na materiale zupełnie zapomniał o swoim kochanku i tym denerwującym gówniarzu.

***

Kiedy Jasiek z Gabrielem wyszli Michał przeszedł do kuchni i zaczął grzebać w jednej z szafek. Był w tak dobrym nastroju, że postanowił upiec jakiś placek. Wyciągnął opakowanie gotowego ciasta.
- Sernik z galaretką - przeczytał na opakowaniu. - Ciekawe czy jest jeszcze jeden. - Przez chwilę grzebał w szafce, aż w końcu znalazł drugie opakowanie. - Dobra, to jaką by tu wziąć galaretkę? - spojrzał na inną półkę tej samej szafce. - O, agrestowa. Akurat są dwie.
I wziął się za robienie placka. A kiedy już skończył nagle okazało się, że w kuchni jest pełno ludzi. Jakby całą rodzinę ściągnęła tu jakaś tajemnicza siła. Siedli wszyscy przy stole i w wyjątkowej ciszy pałaszowali cisto. A kiedy już się skończyło, rozeszli się bez słowa w sobie tylko znanych kierunkach. Michał westchnął i wyciągnął z kieszeni komórkę.
- Cześć Buła - powiedział, kiedy już uzyskał połączenie. - Zajęty? Nie? To świetnie. Może byśmy poszli do kina? Ostatnio nam nie wyszło, więc może dzisiaj? Nie wiem, co grają, ale czy to ważne? Na pewno coś ciekawego znajdziemy. Super. To zadzwoń do Wisienki, a jak zadzwonię do Kotka i Majki. Spotkamy się pod kinem za godzinę. Narka - rozłączył się.
Potem wykonał jeszcze dwa telefony, z pozytywnym skutkiem. Przebrał się i wyszedł z domu. Czasu miał sporo, a do kina niedaleko, więc postanowił powłóczyć się po mieście i pooglądać wystawy sklepowe. W końcu nadeszła godzina umówionego spotkania. Idąc w stronę kina kupił pudełko lodów. Po krótkim przywitaniu weszli do kina i stanęli pod ekranem z repertuarem kina. Po krótkiej, acz burzliwej dyskusji w końcu wybrali film. Po skończonym seansie poszli na miasto i usiedli w pierwszej lepszej kawiarni przy piwie.
Zmierzchało już kiedy w końcu jednomyślnie doszli do wniosku, że trzeba by w końcu pokazać się w domu.
Kiedy wszedł do środka, zobaczył Kaśkę siedzącą z jakimś chłopakiem w salonie oraz matkę kręcącą się po kuchni.
- Cześć - uśmiechnął się do nieznajomego chłopaka. - Jesteś obecnym chłopakiem Kaśki? Jestem Michał, jej młodszy brat, a ty? Długo już jesteście ze sobą? A wiesz, że ona lubi trójkąciki? To dlatego wołają na nią "trójkącik". Ale nie przejmuj się tym - trajkotał jak najęty nie zwracając zupełnie uwagi na mordercze spojrzenie siostry.
- Wojtek jestem - bąknął w końcu chłopak, kiedy Michał zamilkł na chwilę.
- Całkiem fajne masz imię - uśmiechnął się Michał. - Kaśka, który to już Wojtek w twojej karierze? - zwrócił się do siostry z niewinnym uśmiechem. - Bo szczerz mówiąc nie pamiętam. Straciłem rachubę przy piątym.
- Zamknij się, gówniarzu! - wrzasnęła Kaśka. - Bo cię ukatrupię!
Michał tylko uśmiechnął się złośliwie i uciekł do kuchni, profilaktycznie chowając się za plecami rodzicielki. Na szczęście Kaśka nie miała zamiaru go gonić, zajęta tłumaczeniem czegoś po cichu swojemu chłopakowi. W końcu chyba mu wytłumaczyła, bo wzięli się za ręce i ruszyli na górę.
- Jak myślisz mamo, zostanie u niej na noc?
- Jeżeli dasz im spokój, to pewnie tak.
- No co ty mamo, przecież ja jestem grzeczny - odparł z pretensją w głosie.
- A ja jestem Miś Yogi - mruknęła kobieta mieszając w garnku z podejrzaną zawartością. - Nie rozumiesz, że oni wszyscy nie są przyzwyczajenie do tego twojego gadania?
- Co ja na to poradzę, że oni wszyscy są tacy dziwni - odparł Michał wyciągając z zamrażalnika pudełko lodów. - Ja jestem normalny. To nie moja wina, że chcę wszystko wiedzieć.
- Odłóż te lody, zaraz będzie kolacja.
- A co będzie na kolację? Nie chciałbym być niemiły, albo coś, ale to coś w garnku wygląda obrzydliwie.
- To leczo z cukini.
- A to gotujesz tak specjalnie bo chłopak Kaśki przyszedł? A tak w ogóle to kto będzie? Wszyscy? Jeżeli tak to może być niedobrze.
- Dlaczego? - zdziwiła się kobieta.
- Wiesz, ja tam nie mam nic przeciwko własnej rodzinie, ale my nie jesteśmy normalni. Jeszcze się biedaczek przerazi i ucieknie. Pamiętasz? Wszyscy chłopacy Kaśki tak reagowali, jak tylko nas poznali. Aż się dziwię, że siostra go w ogóle przyprowadziła. Już wiem! - wykrzyknął tryumfalnie. - to jakiś natrętny wielbiciel, którego chce się pozbyć, więc postanowiła go przyprowadzić, żebyśmy go nastraszyli i w ten sposób on się od niej odczepi i w końcu będzie mogła znaleźć sobie prawdziwego ukochanego i żyć długo i szczęśliwie! Ach, ale ja jestem genialny!
- Głupoty gadasz i tyle - mruknęła matka. - Poza tym mów o sobie, dobra? To ty z Moniką jesteście w tej rodzinie najmniej normalni.
- No wiesz, mamo, powinienem się obrazić - Michał nadął się w udawanym oburzeniu.
- A chcesz żebym przypomniała ci tych wszystkich chłopaków Kaśki i Jolki, których odstraszyliście? A może tych, którzy przez was skończyli na wizytach u psychiatry?
- O, to tacy też byli? - zdziwił się.
- A było kilku, było, to ci którzy spotykali się z Jolką
- No to ja się nie dziwię, czemu Jolka stał się lesbą, skoro żaden facet nie mógł z nią wytrzymać.
- Michał! - matka skarciła Michała, chociaż w jej oczach można było dostrzec wesołe ogniki. - Idź zawołaj ich na kolację. Jolki nie ma, nie wróciła jeszcze z randki, a ojciec miał jakąś awarię w firmie i nie wiadomo kiedy wróci.
- A Jasiek?
- A chyba powinien być u siebie, ale nie jestem pewna.
- Dobra - Michał schował resztkę lodów do zamrażalnika.
- I przynieś mi Karola! - krzyknęła matka kiedy Michał biegł po schodach na górę. - Śpi w swoim łóżeczku!
- Hej, zakochani, kolacja! - wrzasnął Michał dobijając się do drzwi Kaśki.
Nie czekając na reakcję wpadł do pokoju brata.
- Jasiek! - wrzasnął mu tuż nad uchem.
Jasiek drgnął przestraszony i gdy podniósł głowę znad skryptu, który właśnie studiował, miał mord w oczach.
- Ile razy ci mówiłem gówniarzu, ze masz tu nie wchodzić? - syknął.
- Nie wiem - wzruszył ramionami. - Matka woła na kolację.
Jasiek bez słowa wstał i wyszedł z pokoju, a Michał za nim. Jasiek ruszył w stronę schodów, a Michał wszedł po cichu do pokoju po przeciwnej stronie korytarza. Był to pokój jego najmłodszego brata. I chociaż Karol był jeszcze niemowlakiem, który nawet jeszcze nie raczkował, to i tak w pokoju był pełno zabawek. Po cichu podszedł do łóżeczka, u wezgłowia którego stała elektroniczna niańka. Drugą taką miała zawsze przy sobie matka dzięki temu nie musiała zabierać ze sobą najmłodszego syna do swojej pracowni, gdzie maluch byłby narażony na wdychanie niebezpiecznych oparów z farb, rozpuszczalników i innych chemikalii, których używała przy malowaniu. Michał ostrożnie pochylił się i wziął na ręce śpiącego niemowlaka. Przytulił go do piersi i wyszedł z pokoju. Kiedy wszedł do kuchni, wszyscy już siedzieli przy stole. Oddał matce dziecko, które zaczęło się już budzić i wykrzywiało twarz do płaczu i usiadł do stołu. Usiadł obok Moniki, która wpatrywała się intensywnie w nowego chłopaka Kaśki., A więc chce go wypróbować, pomyślał Michał i uśmiechnął się.
- Smakuje? - zapytał Wojtka z niewinną miną.
- Oczywiście, bardzo smaczne - odparł chłopak.
- Coś chyba nie bardzo ci smakuje, bo strasznie mało sobie nałożyłeś. Pozwól, ze ci dołożę - powiedział Michał i zanim chłopak zdążył zareagować, sięgnął do stojącego na stole garnka i dołożył chłopakowi kopiastą ilość leczo z cukinii. - No, to się nazywa porcja - uśmiechnął się zadowolony - Smacznego.
- Przestań gówniarzu! - warknęła Kaśka - Nie nastraszysz go tak łatwo!
- Nie wiem o czym gadasz, siostra - powiedział Michał z niewinną miną nakładając sobie leczo na talerz. - Przecież jestem miły. Poza tym martwię się o twojego chłopaka, on jest taka chudzina. Trzeba go dokarmić. Przecież nie możemy pozwolić żeby zasłabł jak będziecie uprawiać seks, no nie? - w tym momencie Monika zaczęła się dławić jedzeniem ze śmiechu. - Przecież to są tylko warzywka, samo zdrowie - powiedział Michał i walnął siostrę po plecach, aż po kuchni rozeszło się echo.
- Dzięki - wycharczała Monika i popiła wodą.
Michał zajęty młodszą siostrą zupełnie nie zwracał uwagi na chłopaka Kaśki, który robił się coraz bardziej czerwony z zakłopotania. W końcu Monika doszła do siebie, a Michał odwrócił sie w stronę starszej siostry.
- Wszystko z tobą w porządku Wojtek? - zapytał z troską w głosie, widząc twarz chłopaka. - Nie jest ci za gorąco? - chłopak w milczeniu przecząco pokręcił głową. - Mamo! To twoja wina!
- Słucham? - zdziwiła się rodzicielka przerywając na chwilę karmienie najmłodszego syna.
- Przez ciebie Wojtek zrobił się cały czerwony - odparł Michał z pretensją w głosie. - Dałaś za dużo papryki do tego leczo - dodał sięgając po stojący na stole pojemnik z mieloną papryką. - Ile razy ci mówiłem, żebyś nie przyprawiała tak ostro? - Sypnął sporą ilość papryki do swojego leczo i sięgnął po pieprzniczkę. - Przez ciebie biedaka teraz pali w gardle. - Odkręcił nakrętkę i wysypał prawie połowę zawartości na swój talerz. - Zobacz jaki czerwony się zrobił. Następnym razem dawaj coś do picia, bo jeszcze biedak padnie na serce. No nie, Monika? - i nie czekając na odpowiedź podszedł do lodówki i wyciągnął z niej karton soku z jabłek. Razem ze szklanką zdjętą z suszarki postawił go przed Wojtkiem. - Lepiej popij tym. - Usiadłszy z powrotem zaczął mieszać danie na talerzu.
- Przepraszam, ty masz zamiar to zjeść? - zapytał niepewnie Wojtek.
- Tak, a co? - Michał spojrzał zdumiony na pytającego.
- Nie, nic...
Michał spróbował danie i skrzywił się. Sięgnął po pojemnik z papryką.
- Mógłbyś zostawić w końcu tą paprykę, gówniarzu jeden? - zapytał milczący dotąd Jasiek.
- A bo co? - odburknął zaczepnie.
- A bo inni chcą też skorzystać, a nie ma już więcej papryki w domu.
- Niech ci będzie, chociaż to w dalszym ciągu jest strasznie mdłe.
- To już nie mój problem - mruknął Jasiek wysypując na swój talerz resztę papryki z pojemnika. Wymieszał wszystko dokładnie i wziął się za jedzenie. Ani on, ani Michał w ogóle nie zwracali uwagi na zdumioną minę gościa.
- Jasiek, może byś tak dał Wojtkowi jakąś swoja piżamę. W moją raczej się nie zmieści, w koszulach nocnych bliźniaczek wyglądałby strasznie kretyńsko, a Monika śpi na golasa, więc też odpada. Zostajesz tylko ty. - powiedział Michał po skończonej kolacji.
- Po kiego grzyba? - zdziwił się starszy brat.
- No bo skoro zamierza u nas nocować to nie wypada, żeby latał z gołym tyłkiem, nie?
- A skąd wiesz, że on u nas będzie nocował? - zainteresował się Jasiek.
- A bo Kaśka zmieniła dzisiaj rano pościel.
- Zamknij się, gówniarzu jeden! - wrzasnęła cała czerwona Kaśka. -Wojtek, nie słuchaj go, on po prostu gada głupoty!
- No co, nieprawdę mówię? -zdziwił się Michał - Zmieniła pościel i sprzątała chyba przez godzinę, chociaż ja osobiście nie widziałem u niej w pokoju żadnego brudu. To chyba oznacza tylko jedno, co nie, Monika?
- Z pewnością - odparła młodsza siostra. - To oznacza tylko jedno: seks, seks i jeszcze raz seks - i wyszczerzyła się w uśmiechu.
- Nie słuchaj ich - mówiła nerwowo Kaśka wypychając chłopaka z kuchni. - Mówiłam ci, że oni nie są normalni.
Michał z Moniką uśmiechnęli się do siebie i przybili piątkę. A potem wszyscy rozeszli się do swoich pokoi. Resztę dnia Michał spędził na grze na komputerze.
Następnego dnia budzik obudził go o szóstej rano. Umył się i ubrał szybko i zszedł do kuchni. Chciał upiec placek zanim Gabriel przyjdzie. Tym razem miał to być piernik. Na szczęście wszyscy jeszcze spali, więc kiedy
placek był już gotowy mógł go bez przeszkód zabrać do swojego pokoju, żeby spokojnie ostygł zanim reszta rodziny go wywęszy i zeżre całego. Dla pewności zamknął drzwi na klucz i zszedł na dół. Czekając na Gabriela włączył telewizor. Minęła siódma, potem ósma a jego nauczyciela wciąż nie było. Matka zaczęła kręcić się po kuchni przygotowując jedzenie dla Karola. Reszta rodziny pewnie jeszcze spała. Michał postanowił spytać brata kiedy Gabriel do niego przyjdzie.
- Jasiek! - wskoczył do pokoju brata, lecz ten nawet nie drgnął. Spał na plecach, zupełnie goły, a skołtuniona kołdra leżała obok niego. - Jasiek - usiadł na biodrach brata, lecz ten tylko coś mruknął i daje spał.
Michał uśmiechnął się szatańsko i zaczął powoli ruszać biodrami, ocierając się o przyrodzenie brata. Chwilę potem pochylił się i zaczął delikatnie pieścić ustami jeden z sutków.
- Um, Gabriel, przestań, daj mi jeszcze pospać - wystękał zaspanym głosem, jednak nie otrzymał żadnej odpowiedzi. - Gabriel? - zapytał już bardziej przytomnym głosem i otworzył oczy. I zobaczył szczerzącego się w uśmiechu siedzącego na nim Michała.
W tym momencie dotarło do niego co jego młodszy brat przed chwilą robił. Wściekły złapał chłopaka za koszulkę i rzucił na podłogę.
- Ty cholerny, zboczony gówniarzu! - wrzasnął wściekły do granic możliwości.
- Ał, boli!- rozryczał się Michał rozcierając bolące siedzenie.
- I bardzo dobrze! Należy ci się, ty zboku cholerny! Popierdoliło cię do reszty, czy co?!
- Ja tylko chciałem cię obudzić! - Michał ryczał coraz głośniej. - Nie musiałeś być taki brutalny!
- Zamknij się w końcu, bo zobaczysz, co to znaczy gdy ja jestem brutalny! - warknął Jasiek ukrywając pod kołdrą rosnące podniecenie. - Ile razy ci mówiłem, że masz nie włazić do mojego pokoju?! - Gdyby nie ten kłopotliwy problem, pewnie już dawno rzuciłby się na brata.
- Ale ja tylko chciałem zapytać dlaczego Gabriel jeszcze nie przyszedł - wychlipał Michał robiąc nieszczęśliwą minę.
- No to się go zapytaj!
- Ale nie wiem jak, przecież nie mam do niego telefonu.
Jasiek wściekle sapnął. Przez chwilę siedział i czekał aż przejdzie mu złość na tyle, żeby móc normalnie rozmawiać. W końcu sięgnął po telefon i wybrał numer.
- Cześć. Mam nadzieję, że nie obudziłem? To dobrze. Nie, nic. Po prostu ten cholerny gówniarz zawraca mi dupę, że jeszcze nie przyszedłeś. Ach, rozumiem. To ucz się. Pa. - Jasiek rozłączył się.
- No i co?
- I jajco - warknął Jasiek. - Powiedział, że przyjdzie po południu, teraz się uczy.
- Jesteś kochany! - Michał chciał się rzucić bratu na szyję, lecz napotkał jego morderczy wzrok i szybko zrezygnował z tego pomysły.
- Masz co chciałeś, a teraz spadaj - warknął Jasiek.
Kiedy Michał w końcu wyszedł z pokoju Jasiek podskoczył do drzwi i przekręcił klucz. Cholerny gówniarz, tak go podniecił. Spojrzał w dół na swojego członka. Sterczał gotowy do zabawy. Trzeba coś z tym zrobić. Oparł czoło o drzwi i zamknąwszy oczy zaczął się pieścić. Chwilę potem doszedł z krzykiem. Kiedy już uspokoił oddech i rozkołatane serce, starł wszystkie ślady i poszedł się umyć






CDN














Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum