The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Padziernik 16 2019 07:16:32   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Gówniarz 3
***

Kiedy Jasiek wybiegł z pokoju Gabriel ostrożnie wychylił się spod kołdry i zaczął nasłuchiwać. Słyszał oddalające się wrzaski kochanka, a to znaczyło, że jeszcze nie złapał tego gówniarza. Cholerny gówniarz! Gabriel aż zacisnął pieści ze złości. Dlaczego musiał wleźć do pokoju akurat w takim momencie?! To takie upokarzające! Nagle usłyszał, że ktoś otwiera drzwi do pokoju. Instynktownie naciągnął kołdrę na głowę i nasłuchiwał. Ten ktoś z rozmachem zamknął drzwi, a potem chyba przekręcił klucz w zamku, bo do uszu Gabriela dobiegł jakiś dziwny i krótki chrobot. Chwilę potem coś uniosło kołdrę i ktoś wsunął się pod nią.
- Co się tak chowasz? - usłyszał nagle. Odetchnął z ulgą, to z pewnością był Jasiek. - Chodź tu do mnie - wymruczał Jasiek do ucha kochanka, a jego ręka w pewnym newralgicznym miejscu wyraźnie mówiła o czym on teraz myśli.
-Nie mam ochoty - burknął Gabriel.
- No co ty - Jasiek zaczął przygryzać delikatnie ucho przyjaciela, jednocześnie głaszcząc go po wewnętrznej stronie uda w okolicy pachwiny.
- Powiedziałem, że nie mam ochoty - warknął nieco głośniej Gabriel jednocześnie odpychając rękę kochanka.
- No co ty? - Jasiek przerwał pieszczoty i zdziwiony spojrzał na rozmówcę. - Jeszcze przed chwilą byłeś napalony jak kotka w rui
- Nie ja byłem napalony, tylko ty. Moje ciało tylko reagowało na twoje pieszczoty. Poza tym nie jestem w nastroju.
- Ale dlaczego?
- A jak myślisz? - burknął gniewnie Gabriel i spojrzał z ukosa na przyjaciela.
- Zabiję gówniarza - syknął wściekle Jasiek. - Już nam nie przeszkodzi, zamknąłem drzwi na klucz.
- A ja w dalszym ciągu nie jestem w nastroju - burknął Gabriel kładąc się plecami do Jaśka.
- A jeżeli sprawię, że znowu nabierzesz ochoty? - mruknął zalotnie liżąc ucho Gabriela.
- Wiesz co? Wrócę jednak do akademika - powiedział Gabriel wstając z łóżka.
- No co ty! - Jasiek złapał go w pół. - Nie idź. Nie będę cię już dzisiaj obmacywał.
- Obiecujesz?
- Obiecuję.
- No dobrze - Gabriel położył się z powrotem, znowu plecami do kochanka. Nagle poczuł obejmujące go ręce i coś twardego w okolicy pośladków.
- Hej! Obiecałeś! - krzyknął oburzony.
- Przecież nic nie robię, tylko cię obejmuję.
- Nie? A to coś koło mojej dupy, to co?
- Nic na to nie poradzę, że znowu mi stanął. Ale obiecuję, że nic ci nie zrobię. Chcę tylko tak spać.
- Zobaczymy - burknął Gabriel, ale mimo całej nieufności do Jaśka nie zrobił nic żeby uwolnić się z jego uścisku.
Chwilę potem obaj spali.
Następnego dnia rano, kiedy siedzieli przy śniadaniu, Gabriel wciąż miał skwaszoną minę.
- No i czego tak się kryjesz, karaluchu - usłyszał nagle, kiedy siedział zamyślony nad kubkiem herbaty. Zdziwiony spojrzał na Jaśka i zobaczył, że tamten nie patrzy się na niego, tylko gdzieś nad jego prawym ramieniem. Odruchowo odwrócił się i zobaczył zaglądającego niepewnie do kuchni Michała. I poczuł jak na sam jego widok rośnie mu ciśnienie.
- Bo nie wiem czy mogę wejść - bąknął niepewnie chłopak.
- Ja już się nie gniewam - odparł Jasiek.
- Super! - wrzasnął Michał i przebywszy dzielącą ich odległość lotem błyskawicy, uwiesił się bratu na szyi.
- Uważaj gówniarzu, bo się poparzę! - wrzasnął Jasiek próbując uchronić się przed oblaniem gorąca kawą, która niebezpiecznie chlupotała w trzymanym przez niego kubku. - A poza tym, jakbyś zapomniał, to jest tu jeszcze ktoś, kogo powinieneś przeprosić.
Michał uważnie popatrzył na Gabriela. W następnej chwili klęczał przed nim i z rękami złożonymi niczym do modlitwy błagał:
- Proszę nie gniewaj się na mnie! To nie było specjalnie! Chociaż wyglądałeś naprawdę seksownie, ja naprawdę nie chciałem was podglądać! Proszę! Proszę! Proszę! Proszę! - z każdym kolejnym słowem jego głos stawał się coraz bardziej płaczliwy, a do oczu napływało coraz więcej łez. Jednak Gabriel był nieugięty. Siedział i popijał kawę z obojętna miną, jakby Michał w ogóle nie było w kuchni. - Oddam ci cały mój zapas lodów, tylko proszę, nie gniewa się już więcej! - Michał postanowił wytoczyć najcięższe działo.
- No proszę - Jasiek aż gwizdnął ze zdumienia. - Chyba nie masz wyjścia i musisz mu wybaczyć.
- A to niby dlaczego? - burknął Gabriel popijając herbatę i ignorując zupełnie klęczącego.
-Jeszcze nigdy nie słyszałem, żeby dobrowolnie zgodził się oddać cały zapas lodów, a jakby nie patrzeć, znam go już jakiś czas. Musi mu cholernie zależeć.
- No nie wiem - mruknął Gabriel i upiwszy kolejny łyk spojrzał w końcu na Michała.
Ten wciąż klęczał z rękami złożonymi jak do modlitwy i strasznie nieszczęśliwą miną. Gabrielowi w tym momencie przypomniał się plakat jednej z organizacji charytatywnych, która postanowiła zebrać pieniądze na bezpańskie psy w jednym ze schronisk. A żeby bardziej trafić do serc przyszłych darczyńców porozwieszali gdzie tylko można było plakaty przedstawiające szczeniaczka bliżej nieokreślonej rasy z komputerowo przerobioną nieszczęśliwą miną. W tej chwili Michał przypominał właśnie tego szczeniaczka. Gabriel pomyślał, że jeżeli teraz się nie zgodzi to chyba już przez całe życie będą go prześladować te nieszczęsne miny: szczeniaka z plakatu i tego cholernego gówniarza. Westchnął rozpaczliwie.
- Chyba nie mam wyboru - mruknął w końcu.
- Jesteś kochany! - Michał momentalnie rzucił się Gabrielowi na szyję. - W ramach przeprosin zrobię ci takie śniadanie, które zapamiętasz na całe życie!
- Ale ja już jadłem śniadanie - bąknął Gabriel próbując uwolnić się z uścisku.
- Więc tak naprawdę nie chcesz mi przebaczyć? - oczy Michała znowu niebezpiecznie się zaszkliły.
- No dobra - westchnął cierpiętniczo Gabriel - zjem to twoje śniadanie.
Michał uśmiechnął się od ucha do ucha i skoczył przygotować obiecane śniadanie.
- Możesz iść trochę wolniej?- mruknął Gabriel, kiedy razem z Jaśkiem szedł na uczelnię.
- Czyżby śniadanie było za ciężkie? - zachichotał tamten.
- Zamknij się, dobra? - warknął Gabriel patrząc wilkiem na kochanka. - Dobrze wiesz, że musiałem zjeść wszystko, żeby ten gówniarz dał mi spokój. Chociaż uważam, że omlet z czterech jajek z tyloma dodatkami, to lekka przesada. To będzie cud jak nie nabawię się zgagi.
- Powinieneś być zadowolony.
- Niby z czego? Że jeden gwałtowniejszy ruch i zaraz wszystko wyrzygam? - skrzywił się Gabriel.
- Po pierwsze, gówniarz zrobił ci śniadanie. Nigdy nikomu nie robi z własnej woli. Po drugie, sypnął ci wszystkiego od serca, znaczy, że cię lubi. Po trzecie - wyliczał dalej Jasiek - jesteś pierwszym moim facetem o którego się tak troszczy.
- Poważnie? - spojrzał nieufnie na przyjaciela.
- Aha - Jasiek pokiwał twierdząco głową. - Jak wiesz, trochę się ich przewinęło przez moje łóżko. - Nie musisz mi o tym przypominać, pomyślał Gabriel, a serce zabiło mu podejrzanie mocno. - W najlepszym wypadku olewał ich zupełnie, a jak któryś mu się wybitnie nie podobał, to starał się mu uprzykrzać życie. Jak weźmiesz jeszcze pod uwagę, że zazwyczaj miał sojusznika w osobie Moniki, to momentami mieli przerąbane. Ty jesteś w wybitnie komfortowej sytuacji. Właściwie to jestem ciekaw dlaczego - Jasiek przystanął i zmarszczył brwi patrząc uważnie na Gabriela. - Mam wrażenie, że chyba powinienem być zazdrosny.
- Nie patrz tak na mnie, dobra? - Gabriel skrzywił się. - Nic między nami nie było, no bo zresztą kiedy? Znam go raptem drugi dzień.
- No racja - Jasiek roześmiał się trochę głupkowato i ruszył przed siebie.
Gabriel stał jeszcze przez chwilę wpatrując się w plecy kochanka. Przez jedną krótką sekundę czuł się szczęśliwy. Skoro Jasiek rozważał bycie zazdrosnym o własnego brata, to może jednak mu chociaż trochę zależało na nim? Chociaż z drugiej strony, gdyby mu faktycznie zależało to udawałby zazdrosnego chociaż trochę dłużej... Gabriel westchnął ciężko i powoli powlókł się w stronę uczelni.

***

Kiedy Jasiek z Gabrielem wyszli po skończonym śniadaniu Michał na spokojnie zrobił sobie kanapki i kubek kakao. Brat miał wykłady od siódmej, Michał zaczynał od ósmej, wiec mógł jeszcze chwilę posiedzieć i w spokoju podelektować się śniadaniem. Siedział więc z cielęcą miną i bez pośpiechu przeżuwał kanapki.
- Cześć - usłyszał nagle i do kuchni weszła jedna z bliźniaczek. - Co na śniadanie?
- To co se sama zrobisz - odparł nie spojrzawszy nawet na siostrę.
- Męski szowinista. Myślisz, że kobiety są tylko po to żeby stać przy garach?
No tak, Jolka, pomyślał Michał i wziąwszy ostatnią kanapkę w rękę szybko ewakuował się z kuchni, zupełnie ignorując ględzenie siostry.
Idąc do szkoły wszedł do pobliskiego spożywczaka i kupił pudełko litrowych lodów. Wyjął z plecaka łyżeczkę i dalej idąc wcinał loda. Kiedy dotarł na miejsce było jeszcze pół godziny czasu. Usiadł pod ścianą naprzeciwko sali w której mieli mieć pierwsze zajęcia i skupił się całkowicie na lodach. Zanim nauczyciel przyszedł puste pudełko już dawno leżało w koszu na śmieci, a Michał z niewinną miną stał pod drzwiami.
Zaczęła się lekcja, a konkretnie matematyka. Nauczyciel rozdawał klasówki na głos wyczytując oceny.
- Jarocki! - w końcu doszedł do Michała. Ten wstał i z bijącym sercem czekał na ocenę. - Dwója!***
Chłopak z miną skazańca podszedł do biurka nauczyciela i odebrał klasówkę.
- Jarocki, jak tak dalej pójdzie to na koniec roku nie dostaniesz promocji do następnej klasy. Sam spójrz - nauczyciel postukał palcem w odpowiednią rubrykę w dzienniku. - dwa, dwa, dwa plus, trzy, dwa. Jak ja mam ci z tego wyciągnąć pozytywną ocenę? Może ty mi łaskawie powiesz?
- Nie wiem - bąknął niewyraźnie Michał - może na piękna oczy? - i popatrzył z wyczekiwaniem na nauczyciela.
- Nie, kochany. Na piękne oczy, to ty dostałeś tróję na półrocze. Teraz jak nie poprawisz tych ocen to nie masz co marzyć o promocji do następnej klasy. Rozumiesz? - Michał pokiwał tylko głową. - To dobrze. Małecki! - Nauczyciel nie zwracał już uwagi na chłopaka wyczytując kolejne nazwiska.
Michał powlókł się do swojej ławki i ciężko usiadłszy zasępił się. Do końca dnia chodził zgaszony, jakby nieobecny.

***

Była dwudziesta druga kiedy Jasiek w końcu wrócił do domu. Po zajęciach postanowili w kilku chłopa pójść na browarna, no i teraz Jasiek wracał w stanie lekko wskazującym. Wszystkie światła w domu były pogaszone. Wszedł po cichu starając się nie narobić zbyt wiele hałasu. Powoli, podpierając się o meble i ściany dotarł do salonu i zapalił światło.
- Rany boskie! - wykrzyknął cofając się parę kroków. - Mógłbyś mnie tak nie straszyć? - Niestety nie otrzymał żadnej odpowiedzi. - Hej, gówniarzu, czemu nic nie mówisz? I tak w ogóle, czemu siedzisz tu po ciemku? I gdzie są wszyscy?
- Nie wiem - odparł bezbarwnym głosem Michał.
Chłopak siedział na kanapie z podkulonymi kolanami i tępo wpatrywał się w ścianę naprzeciwko. Starszemu z braci ciarki przeszły po plecach.
- Michał, co się stało? - zapytał zaniepokojony.
Chłopak w końcu spojrzał na brata, a wzrok miał pusty, jakby właśnie zobaczył coś strasznego. Jaśkowi serce podeszło pod gardło, a cały alkohol momentalnie z niego wyparował.
- Michał... - wyszeptał.
W tym momencie chłopak rozpłakał się i rzucił w stronę brata, wtulając się w niego. Jasiek odruchowo objął go.
- Jasiulek... - rozpoczął nieszczęśliwym głosem Michał.
- Co się stało? - serce starszego z braci waliło coraz bardziej. Miał wrażenie, że jeszcze chwila i rozsadzi je na kawałki. Michał nigdy tak do niego nie mówił, a wiec to musiało być coś poważnego
- Bo ja nie zdam do następnej klasy!! - wystękał w końcu Michał mocząc koszulę brata.
- Tylko tyle?? - zdumiał się Jasiek. - A ja myślałem, że może ktoś miał wypadek, albo coś, a to tylko taka głupota.
- To nie jest głupota! - oburzył się Michał odsuwając od brata. - To jest poważna sprawa!
- Na dobra, dobra, to jest poważna sprawa - powiedział uspokajająco obejmując ponownie brata. - Powiedz dokładnie co i jak. - Pociągnął brata na kanapę. - I nie rycz już, na pewno uda nam się coś z tym fantem zrobić.
Michał przez chwilę siedział pociągając nosem, aż w końcu uspokoił się trochę.
- Bo Całka powiedział, że jak nie poprawię stopni to nie przepuści mnie do następnej klasy - powiedział drżącym głosem.
- Jaka "Całka"? - zdumiał się Jasiek.
- Nie "jaka", tylko "kto". Mój nauczyciel z matematyki.
- Aha. Więc masz aż tak kiepskie oceny z matematyki? - Michał twierdząco pokiwał głową - Więc poproś kogoś żeby ci pomógł i będzie po kłopocie.
- Kogo? - zapytał żałośnie.
- No, któregoś z kolegów... - odparł niepewnie Jasiek.
- Powiedzieli, że nie mają czasu - chlipnął Michał.
- No to może którąś z koleżanek...
- W życiu! - zaperzył się.
- Dlaczego? - zdziwił się Jasiek.
- Poprosiłem jedną, to powiedziała, że mi pomoże, ale za to mam się z nią umówić na randkę! A ja nie chcę! No bo dlaczego mam się umawiać na randkę z dziewczyną, której nawet nie lubię?! To znaczy nie to, że coś do niej mam, ale po prostu traktuję ją tylko jako koleżankę, nie czuję do niej nic specjalnego, tak samo jak wszystkie inne dziewczyny w klasie.! A poza tym zacznie się umawianiem, a później będzie mnie szantażowała, że nie pomoże mi jak jej nie pocałuję, albo jeszcze coś gorszego! To jest paskudne! - skrzywił się tak paskudnie, że aż wywołał tym śmiech Jaśka.
- A bliźniaczki?
- Kaśka powiedziała, że nie ma czasu na niańczenie bachora, bo ma poumawiane randki do końca tygodnia, a Jolka wyskoczyła z jakąś gadką o męskim szowinizmie. Szczerze mówiąc nawet jej dokładnie nie słuchałem. No i wyszło na to, że zostałeś tylko ty. Pomożesz mi? - zrobił nieszczęśliwą minę.
- Ja?! - przeraził się Jasiek, a Michał pokiwał twierdząco głową. - Wiesz, ja nie jestem zbyt dobry z matematyki... - W tym momencie Michał rozbeczał się. - Ej, no, nie becz - niezdarnie przyciągnął brata do siebie. - Może coś wymyślimy.
- Ale co?
- Zaczekaj -mruknął Jasiek i wyciągnął komórkę z kieszeni. - Słuchaj, mam do ciebie prośbę - powiedział do telefonu, kiedy już uzyskał połączenie. - Mój brat potrzebuje pomocy z matematyki. Mógłbyś go trochę poduczyć? No weź, nie przesadzaj, zdążysz się nauczyć do sesji, a jak nie to we wrześniu będziesz mógł jeszcze zdawać poprawkę, a gówniarz może nie przejść do następnej klasy. Poczekaj - zakrył telefon dłonią i zwrócił się do Michała: - Ile masz czasu?
- Tydzień.
- Tydzień - powiedział Jasiek do telefonu. - Ja wiem, że mało czasu, ale nic na to nie poradzę. Najlepiej by było jak byś przyszedł jutro. Jesteś kochany. To pa.
- Ty - Michał spojrzał dziwnym wzrokiem na brata, a w jego oczach nie było nawet śladu po wcześniejszych łzach - co to było?
- Jak to "co"? Poprosiłem kolegę, żeby cię trochę pouczył.
- Dobrze wiesz o co mi chodzi, to ostatnie. "Jesteś kochany. To pa". Czyżbyś zdradzał Gabriela?
Jasiek roześmiał się.
- Głupoty gadasz i tyle.
- No to co to było? - zapytał nieustępliwie Michał. - Powiem wszystko Gabrielowi!
- No to powiedz, a teraz idź spać - Jasiek ze śmiechem poczochrał brata po głowie i wstał z kanapy z zamiarem udania się do własnego pokoju.
- A żebyś wiedział, że powiem! - Krzyknął jeszcze Michał za odchodzącym bratem i naburmuszony ruszył do kuchni. - Co on sobie myśli? - Burczał grzebiąc w lodówce. - Ma takiego fajnego faceta, a mizdrzy się do jakiegoś innego. - Wyciągnął z zamrażalnika loda na patyku. Przed snem nie wskazane zbyt dużo, pomyślał i poszedł w stronę swojego pokoju.
Była szósta rano kiedy się obudził i mimo iż przekręcał się z boku na bok, to sen nie chciał już wrócić. Westchnął ciężko i zwlókł się z łóżka. Co on niby ma robić o szóstej rano w sobotę? Umył się bez pośpiechu i zszedł do kuchni. Zrobił sobie kanapki na śniadanie i zabrawszy talerz przeszedł do salonu. Włączył telewizor. Przez chwilę skakał po kanałach, aż w końcu natrafił na coś, co go zainteresowało.
Właśnie skończył się program gdy usłyszał dzwonek do drzwi. Zastanawiając się kto to może być o tak wczesnej porze, otworzył drzwi.
- O, Gabriel - zdumiał się. - Jasiek pewnie jeszcze śpi. I chyba nieprędko wstanie, sądząc po tym jak wczoraj wieczorem śmierdział wódką. Więc może lepiej przyjdź gdzieś tak w okolicy obiadu. Co ty na to?
- Ja nie do niego, tylko do ciebie - odparł przybysz.
- Do mnie?? - zdumiał się Michał.
- Jasiek prosił, żebym pomógł ci z matematyką, bo podobno jesteś głąb totalny.
- To on z tobą wczoraj rozmawiał?
- Ze mną, a bo co?
- Nie, nic - odparł szybko Michał. Ale z niego głupek. Posądzać brata o zdradę... - A tak w ogóle nie jestem głąb totalny - dodał z pretensją w głosie.
- Nie? To dlaczego grozi ci kiblowanie? A tak w ogóle to może byś mnie w końcu wpuścił? Chyba, że nie chcesz tej pomocy?
- Chcę! - odparł chłopak trochę zbyt głośno i otworzył szeroko drzwi wpuszczając przybysza do środka. - Tonie moja wina. Ja się uczę. Po prostu matematyka mnie jakoś nie lubi.
- A ja jestem Święty Mikołaj - mruknął Gabriel. - To gdzie masz pokój?
- Na górze - odparł odruchowo Michał, ale szybko się zreflektował i zapytał: - a na co ci mój pokój?
- A co, chcesz się tutaj uczyć?
- Nie, nie! - przeraził się Michał.
- No to prowadź.
- Ale ja mam nieposprzątane!
Gabriel westchnął ciężko.
- Zrób mi herbatę. Zanim ją wypiję ty masz wszystko posprzątać, bo inaczej wyjdę i już tu nie wrócę, a ty będziesz musiał szukać kogoś innego do pomocy.
- Dobrze! - Michał skoczył do kuchni.
Chwilę potem Gabriel siedział w salonie i popijając herbatę słuchał odgłosu tupotu nóg po drewnianej podłodze. Chwilę potem dobiegł do jego uszu jakiś łomot, potem następny i następny. Parę minut później znowu usłyszał tupot nóg, tym razem coraz głośniejszy i w salonie pojawił się sapiący Michał.
- Zdążyłem? - wysapał, w jego głosie słychać było niepokój.
- Zdążyłeś - odparł Gabriel uspokajająco. Na widok miny jaką zrobił ten gówniarz chciało mu się aż śmiać, ale jakoś się powstrzymał. - Jeszcze nawet nie wypiłem herbaty do końca.
- No patrz, ale ze mnie błyskawica - Michał roześmiał się. - Może od tej pory będziesz mówił do mnie "Flash"?****
- Pomarzyć to ty se możesz - mruknął Gabriel podnosząc się z kanapy. - Idziemy.
Kiedy byli już w pokoju Michała, Gabriel rozejrzał się w koło. To co zobaczył, trochę go rozczarowało. Zwyczajny pokój. Ściany w błękitnym kolorze, półki z książkami i jakimiś bibelotami, zwykłe łóżko, pościelone, szafa, biurko, krzesło, na ścianie nad łóżkiem ogromny plakat z widokiem zachodzącego słońca nad morzem. Gabriel wyobrażał sobie, ze zastanie tu jakieś dziwaczne rzeczy, wszakże po tym gówniarzu można było spodziewać się wszystkiego, a okazało się iż jest to najzwyczajniejszy w świecie pokój. Michał opacznie zinterpretował niepewną minę Gabriela bo powiedział:
- Wybacz ten bałagan, ale sprzątnąłem tylko po wierzchu. Jak bym miał więcej czasu to zrobiłbym to o wiele lepiej.
Gabriel spojrzał zdziwiony na chłopaka. Jeżeli to jest bałagan, to ciekawe jak u niego wygląda porządek, pomyślał, a na głos powiedział:
- Dobra, dawaj podręcznik i powiedz czego nie rozumiesz.
- Wszystkiego - mruknął Michał podając książkę.
Gabriel przez chwilę studiował podręcznik.
- Ja nie rozumiem, jak można tego nie umieć, przecież to prościzna.
- Może dla ciebie - burknął Michał. - Dla mnie to czarna magia.
- Dobra - westchnął Gabriel - wyciągaj coś do pisania.
Chłopak wyciągnął z szuflady zeszyt i zaczęła się nauka.
- Ty jesteś głupszy niż ustawa przewiduje - stwierdził Gabriel po godzinnej próbie wtłoczenia wiedzy do opornego umysłu.
- Co ja na to poradzę? - oczy Michała zaszkliły się niebezpiecznie. - Przecież widzisz, że się staram - i wskazał na zapisane kartki w zeszycie, mnóstwo kartek.
- Dobra, zrobimy sobie przerwę, a potem spróbujemy od nowa. Zrób mi kawę.
Michał bez słowa wybiegł z pokoju. Wrócił po dziesięciu minutach z dużym kubkiem kawy i litrowym pudełkiem lodów.
- Ciebie to jeszcze nie zmuliło od tych lodów? - spytał Gabriel patrząc z dezaprobatą na zmniejszającą się w zastraszającym tempie zawartość pudełka.
- Nie. Bo ja jestem lodoman.
- Co?
- Lodoman, albo lodolik, sam nie wiem co lepsze. No wiesz, jest narko - man albo alkoho - lik, więc ja jestem lodo - man albo lodo - lik.
- Aha - Gabriel pomyślał, że właściwie dziwne twory językowe w wykonaniu tego gówniarza nie powinny go już chyba w ogóle dziwić. - No dobra, wracamy do nauki - powiedział, kiedy wypił już większość kawy.
- Ale ja jeszcze nie skończyłem - jęknął Michał pokazując pełne do połowy pudełko lodów.
- Możesz jeść w międzyczasie - mruknął Gabriel. - Ja nie mam tyle czasu, żeby czekać aż skończysz.
I zaczął tłumaczyć wszystko od początku, a Michał ze skupioną miną i łyżeczką wędrującą chyba automatycznie od pudełka do jego ust, słuchał co on mówi.
- Dobra, teraz spróbuj zrobić te zadania - Gabriel wskazał palcem w podręczniku.
Michał westchnął cierpiętniczo i zabrał się za rozwiązywanie.
- Zrobiłem! - wykrzyknął tryumfalnie, kiedy już skończył.
- Pokaż - Gabriel przez chwilę czytał to, co chłopak napisał, a na koniec popatrzył na niego z dziwnym wyrazem twarzy.
- Co jest? - zaniepokoił się Michał - Ubrudziłem się lodami?
- Ty mnie czasem nie robisz w balona? - zapytał podejrzliwie.
- Niby z czym? - ze zdumienia Michał aż odłożył łyżeczkę.
- Tłumaczyłem ci wszystko tak samo jak przedtem, dałem ci do rozwiązania te same przykłady i rozwiązałeś je bez problemu, chociaż przedtem nie byłeś w stanie. Czegoś tu nie rozumiem.
- Ale ja naprawdę tego nie rozumiem! - oczy Michała znowu się zaszkliły, a głos zaczął niebezpiecznie drgać. - Nie wiem jak to zrobiłem. To się jakoś samo tak...
Gabriel patrzył na Michała bez słowa, jakby się nad czymś zastanawiał. Chłopak wpatrywał się w niego z niepokojem. W pewnym momencie Gabriel zabrał lody i wyrzucił przez okno.
- Ej! Co ty robisz?! - Michał zerwał się i chciał podbiec do okna, ale silne ręce Gabriela powstrzymały go.
- Denerwowały mnie - warknął Gabriel. - Poza tym masz się uczyć. Chyba, ze chcesz zawalić rok?
- Nie chcę.
- No to siadaj i rób. Teraz te zadania - postukał palcem w książkę.
Michał wziął się za robienie zadań.
- Nie potrafię - wyjąkał płaczliwie.
- Dlaczego? Przecież przed chwilą zrobiłeś podobne zadania.
- Ale teraz mam zupełną pustkę w głowie.
- Tak jak myślałem - mruknął Gabriel.
- Co? - zainteresował się chłopak.
W tym momencie odezwała się komórka Gabriela.
- Słucham? Cześć. Właśnie z nim siedzę. To beznadziejny przypadek. Przyjdź, to ci powiem.
- To był Jasiek? - Spytał Michał kiedy już Gabriel skończył rozmawiać.
- Tak.
- Co chciał?
- Zamówić pizzę - odparł sarkastycznie. - A jak myślisz?
- Ja tam nie wiem - wzruszył ramionami.
W tym momencie do pokoju wszedł starszy brat. Podszedł do Gabriela i pocałowawszy go w usta powiedział:
- Witaj. Jak wam idzie?
- Wychodzi na to, że on bez lodów nie potrafi normalnie myśleć - westchnął Gabriel.
- To on w ogóle myśli? - Jasiek postanowił być złośliwy.
- A chcesz w cymbał!? - oburzył się Michał.
- Możesz sprecyzować? - Jasiek postanowił zupełnie zignorować wrzaski młodszego brata.
Gabriel streścił mu wnioski do których doszedł.
- No patrzcie - Jasiek ze zdumieniem popatrzył na brata. - A ja myślałem, że to kolejny jego wygłup. Wychodzi na to, że zwoje ci się za bardzo przegrzewają i trzeba je schłodzić, żebyś mógł normalnie myśleć.
- Bardzo zabawne - burknął Michał wykrzywiając się.
- Nie rozumiem czego się wściekasz. Wystarczy jak podczas nauki będziesz wsuwał te swoje lody i po krzyku.
- Jak jesteś taki mądrala, to powiedz jak ja niby mam jeść lody w czasie klasówki?!
- No faktycznie, to jest problem. Biedactwo - poklepał brata po głowie z udawaną troską w głosie. - Wychodzi na to, że jednak będziesz zimował.
- No wiesz... - Michał rozbeczał się. - To ty zamiast mi pomagać, podtrzymać na duchu, jeszcze mnie dobijasz!!
- Nie rycz! Dorosły jesteś! - mruknął z niesmakiem Jasiek.
- Mam to gdzieś! - wrzasnął Michał i wybiegł z pokoju.



*** chociaż to raczej bez znaczenia, ale system edukacji w tym opowiadaniu oparty jest na starym systemie, czyli 8 klas podstawówki i cztery liceum, a najgorsza oceną jest dwójka, a nie jedynka
**** jeden z superbohaterów marvelowskich komiksów. Jego "mocą" jest szybkość równa niemal prędkości światła





CDN














Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum