The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Padziernik 16 2019 06:57:26   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Waiting for new life 1
Od powrotu Eda minęło już trochę czasu; praca i życie toczyły się swoim normalnym rytmem . Zarówno Eva, jak i Elric powoli przywykli do swojego towarzystwa, wprawdzie żadne z nich nie miało od początku ku temu jakiś specjalnych uprzedzeń, więc pracowali niemalże tak zgodnie jak bliskie sobie rodzeństwo . Edward mimo że od zawsze był raczej indywidualistą, to zdążył bardzo zgrać się z grupą Mustanga, jak i jakimś cudem dogadać się z samym Flame Alchemistem . Nie wiadomo gdzie, ale prawie zupełnie zniknęły docinki z jego strony . Chociaż szczerze mówiąc, już nie było za bardzo z czego robić chłopakowi przytyków . Podczas swojej dość długiej nieobecności zdążył podrosnąć na tyle, że spokojnie sięgał Royowi do ucha . Nie wiedzieć jak, ale w jakiś dziwny i pokręcony sposób między Flame i Fullmetal Alchemistem zaczynało kwitnąć coś na kształt już nawet nie sojuszu, ale przyjaźni . Jak się okazało, mimo tego, jak podchodzili do siebie kiedyś, potrafili pomóc sobie w potrzebie . Wprawdzie wciąż kłócili się o co tylko popadło, ale w jakiś niewyjaśniony sposób byli przekonani, że mogą sobie nawzajem zaufać, wiedzieli że drugi jest na tyle silny i na tyle oddany, by pospieszyć z pomocą czy nawet powierzyć w jego ręce własne życie. Edward czuł, że fakt jego powrotu z drugiej strony "bramy" zmienił zarówno jego podejście do innych, jak i sposób w jaki inni zwracali się do niego . W ostatnim czasie bardzo docenił również samą Evę, która okazała się być dla niego ogromnym wsparciem, za każdym razem gdy tylko miał jakiś problem . Chociaż była od niego o rok młodsza, czasem była dla niego jak własna matka . Była osobą, która nie zrażała się do nikogo i można było wyczuć, że nie zdradzi byle komu powierzonych przemyśleń i wątpliwości - można było się jej zwierzyć dosłownie ze wszystkiego . Edward szybko zrozumiał, czemu ludzie ze sztabu tak szybko ją zaakceptowali - chyba jeszcze nigdy wcześniej nie spotkał osoby, która tak potrafiłaby pomóc w jakimś kłopocie, czy znaleźć wyjście z trudnej sytuacji, przy tym będąc tak prostą i serdeczną . A wracając do Roya ... Nigdy w życiu by nie pomyślał, że potrafi być tak równym facetem . Edward nigdy w życiu by nie pomyślał, że zbliży się tak do kogokolwiek, poza własnym bratem; ale nie mógł przez cały czas polegać tylko na nim - Al również miał własne życie. Postanowił wrócić do rodzinnej wioski i na jakiś czas zatrzymać się u Winry i Ciotki Pinako . Elric postanowił, że ułoży sobie życie od nowa - otworzy się na innych ludzi i nie będzie zamykał w zawężonym gronie Winry i Al.'a . Chciał wreszcie się usamodzielnić .
- Wygląda na to, że znowu zostanie nam tylko papierkowa robota . - westchnął ciężko i padł całym ciałem na biurko, na którym piętrzyły się sterty papierów .
- Ed ... wiesz, że to wszystko to SPÓŹNIONE RAPORTY ??? - zauważyła Eva, podczas wypełniania kolejnego pliku papierów i układania innych na kupki na swoim biurku .
- Mogliby nam przydzielić w końcu jakąś akcję w terenie ... MAM DOŚĆ TYCH CHOLERNYCH PAPIERZYSK !!!! - wstał, drąc się tak głośno, że ludzie na całym piętrze mogli go wyraźnie usłyszeć .
- Podgenerał mógłby nam dać jakąś bardziej rekreacyjną robotę . Nie pamiętam już, kiedy ostatnio byłam gdzieś poza Central City . - westchnęła dziewczyna i zestawiła jedną z pokaźnych kup papierów na podłogę, bo nie mogła ich już pomieścić na biurku .
- Chciałbym zauważyć, że to JEGO ROBOTA A ANGAŻUJE W TO CAŁĄ EKIPĘ !!!
- Ed, spokojnie . Im szybciej to skończymy tym lepiej . - powiedziała dość spokojnie , ale dało się wyczuć, że także ma przysłowiowo gdzieś te sterty makulatury .
- Nie może sobie znaleźć kogoś innego do tej roboty ?! - do narzekania dołączył się także Havoc .
Eva wstała od biurka i wzięła jedną z ogromnych stert raportów i aż ugięła się pod ich ciężarem .
- Aaaaa ! - krzyknęła, gdy o mało nie straciła równowagi .
- Czekaj chwilę ! - podleciała do niej Riza . - pomogę ci, bo nawet nie widzisz drogi przed sobą zza tej sterty raportów . - obie wyszły z gabinetu, aby dostarczyć dokumenty i zostawiły męską część ekipy samym sobie .... Nastąpiła chwila ciszy ....
- JAK JA GO DORWĘ !!!! CZEMU NIE MOŻE ZROBIĆ TEJ ROBOTY SAMODZIELNIE ?! TO W KOŃCU JEGO DZIAŁKA !!!! -zaczął się wydzierać Jean .
- Nie tylko ty masz takie odczucia . - odburknął mu Breda zza swojego muru z papieru .
- Niech tylko nie spróbuje dać nam porządnej premii to ...
- To wtedy co ? - dobiegło ich pytanie od strony wejścia i wszyscy zamarli , gdy skojarzyli, czyj to głos .
Royowi odpowiedziała tylko grobowa cisza i odgłosy pośpiesznego bazgrania długopisów po papierze .... Havkeye weszła do pokoju, ale Eva wciąż nie wracała .
- Ed, chodź na chwilę do mojego gabinetu, muszę coś z wami obgadać . - rzucił naprędce Roy przeszedł przez drzwi łączące bezpośrednio jago gabinet z miejscem pracy reszty ekipy i jak miał w swoim odwiecznym zwyczaju usiadł za biurkiem . W gabinecie czekała już Eva .
- Mamy problem z pewną sprawą . Na południu zamordowano pewnego pułkownika z East City i przydzielono tą sprawę do stolicy ... - zaczął znudzonym głosem, przeglądając jedną ze stert papierów na swoim biurku aż w końcu natrafił, na te, których szukał . - Musimy się zająć tą sprawą, bo tamtejsi ludzie nie mieli jakiś ważniejszych powodów, aby zaatakować wojskowego. Był na jakiejś misji w związku z zaginięciem kilku ludzi z tamtejszego miasteczka a parę dni później znaleziono jego zmasakrowane zwłoki, porzucone gdzieś na przedmieściach . Wysyłam tam was, bo już dawno nie byliście poza stolicą i przydałoby wam się trochę ruchu, nieprawdaż ? - Roy zwrócił się na nich dziwnym wzrokiem a Eva i Ed wymienili speszone spojrzenia, jakby od razu zrozumieli o co mu dokładnie chodzi ... No tak, oba pomieszczenia były w tak bliskim sąsiedztwie, że prawdopodobnie Mustang słyszał przynajmniej połowę tego, co mówili ... W końcu to on, więc co się dziwić, pewnie sam zadbał o to, by tak to wyglądało .
- A kiedy mamy wyruszyć i dokąd dokładnie ? - zaczęła Eva, przerywając niezręczną ciszę .
- Dokładne namiary podam wam, jak znajdę resztę dokumentów, a wyruszycie najprawdopodobniej jutro . Przygotujcie się już, bo jedziecie pociągiem o piątej rano . - na to zdanie zarówno Eva jak i Ed skrzywili się i lekko przygarbieni wyszli z biura .
- Dobrali się jak w korcu maku ... - pomyślał Mustang, ale chwilę później uświadomił sobie, że przecież sam przydzielił tą dwójkę do pracy jako zespół . - Zupełnie jak rodzeństwo . - podrapał się po głowie i wrócił do przekopywania sterty papierów ...
********************
- No to my będziemy się żegnać ! - krzyknął Ed z rozradowana miną, gdy weszli do biura obok, aby zabrać stamtąd rzeczy, które zostawili .
- Jak to ?! - obruszyli się wszyscy, spoglądając najpierw na dwójkę, stojącą przy drzwiach a potem na sterty papierów .
- Mamy przydzieloną misję na południu . - uśmiechnęła się z zakłopotaniem Eva .
- Zostawicie nas tak ? - Havoc zrobił minę, jakby wyrżnęli mu przynajmniej połowę rodziny .
- Nie mamy wyjścia . - zrobiła nerwową minę Eva i podeszła do wieszaka, aby zabrać swoją bluzę i brązowy płaszcz Eda . Zastanawiała się, czemu nie nosi tego czerwonego, w którym parokrotnie go widziała, nawet jeżeli chodził w nim tylko w jednostce .
- No to miłej pracy . - Ed uśmiechnął się szeroko i wymaszerował z biura a wszyscy odprowadzili go wzrokiem rządnym krwi .
- Przepraszamy . - dziewczyna skłoniła się z zażenowaną miną, pomachała im i wyszła .
*********************
- Ed, po co ci aż tyle rzeczy, przecież jedziemy tam tylko na parę dni . - spytała Eva, wchodząc do pokoju i spostrzegając walizkę blondyna .
- Nigdy nic nie wiadomo . - stwierdził Ed, czerpiąc z własnych doświadczeń . - Skoro tak mówisz, to ile niby masz ze sobą zabrać ?
- Mam tylko niewielką torbę, wszystko co najpotrzebniejsze mam tutaj . - wskazała na niewielką saszetkę z czarnej skóry, przyczepionej do dość szerokiego pasa, który miała na biodrach .
- Co ty tam niby masz ? - spytał z zaciekawieniem chłopak .
- Tajemnica . - puściła mu oko i wróciła do swojego pokoju, aby skończyć pakować resztę rzeczy ...
Następnego dnia o świcie zebrali wszystkie manatki i wyszli ze sztabu . Ed uważnie przyglądał się Evie ... była ubrana w obcisłą, czarną koszulkę, długie, sznurowane buty do kolan, których część zakrywały granatowe spodnie ? i czarny płaszcz, sięgający jej łydek. Miała też na sobie swój szeroki, skórzany pas z czarną saszetką, która jednak nieco zaintrygowała chłopaka . Co tak ważnego mogła nosić w tak niewielkiej torebce ?
Dał sobie spokój z tymi rozmyślaniami, dopiero gdy dziewczyna odezwała się po chwili drogi .
- Który to miał być pociąg ... - zastanowiła się na głos, gdy powoli zbliżali się do stacji. - O tej godzinie wyjeżdża ich trochę . - stwierdziła, gdy zauważyła, że na dworcu jest spora grupa cywili.
- Rany, że ludziom chce się wstawać o tej godzinie . - zamarudził Ed, ziewnął i się przeciągnął .
- Wydaje mi się, że to tamten pociąg . - wskazała na jeden z wielu ciągów wagonów, ustawionych jakieś 2 perony dalej .
- Chyba masz rację, spójrz na tablicę . 5:12 do South City . - odczytał z wielkiej, drewnianej tablicy wiszącej na ścianie dworca .
- Ed, powiedziałeś 5:12 ? - zaczęła niepewnie Eva .
- Tak, a co ?
- Jest 5:13 to znaczy, że to ten pociąg, który właśnie rusza . - ponownie wskazała na ten sam pociąg co wcześniej .
- O w mordę, biegniemy ! - Ed wrzasnął i zaczął biec w morderczym pędzie, przeskakując przez tory a Eva podążyła za nim ...
- Ed, szybciej, bo nie zdążymy ! - krzyknęła, wyprzedzając go o jakieś 2 długości jego kroku .
- Ej, nie jestem zawodowym sprinterem ! - odwrzasnął jej, gdy zauważył, że dziewczyna wskakuje na tył pociągu .
- Nie marudź, tylko chodź ! - podała mu rękę i wciągnęła go razem z walizką ...
- Masz dziewczyno krzepę, a taka niepozorna . - wydyszał wyczerpany biegiem i usiadł na podłodze, opierając się o tylną barierkę .
- Ej, o co ci chodziło z tym "niepozorna" ? - wtedy Edowi przypomniało się, że dziewczyna także jest wyczulona na uwagi na temat wzrostu - była od niego trochę niższa, za co również Ed ją cenił, ale nigdy nie powiedział tego głośno .
- O nic takiego. - zaśmiał się serdecznie i wstał . - Może poszukajmy sobie jakiegoś miejsca ? - zaproponował i wszedł do wagonu .
- O rany . - stwierdziła cicho dziewczyna, gdy zobaczyła, jakie dzikie tłumy siedzą w pociągu .
- Może jednak coś się znajdzie ? - rzucił z wymuszoną nadzieją w głosie Ed i zaczął iść wzdłuż rzędu siedzeń .
- W tym wagonie to chyba niemożliwe . - zauważyła słusznie dziewczyna i przeszła do następnego ... w którym wcale nie było lepiej . Pociągi jeżdżące o tej godzinie były wyjątkowo krótkie, bo prawdopodobnie jacyś tam zarządcy kolei wyszli z założenia, że o tak wczesnej porze nie ma zbytnio chętnych na dalekie podróże, więc pociąg miał tylko 3 wagony . Zrezygnowani wrócili na koniec pociągu i usiedli w tym samym miejscu, z którego zaczęli . - Wiesz co ? Chyba nawet wolę siedzieć tutaj, niż w tym ściśniętym tłumie . - zaczęła szczerze dziewczyna, obiegając wzrokiem widok, jaki roztaczał się za pociągiem .
- Chyba muszę się z tobą zgodzić . - odpowiedział jej łagodnym tonem i oparł brodę na swoich kolanach . Wyglądał, jakby zastanawiał się nad czymś . Po kilku sekundach cieszy w końcu się odezwał . - Jak to się właściwie stało, że trafiłaś do wojska ? - spytał, odwracając głowę w jej stronę .
- A ... to dość długa historia . - odpowiedziała z zakłopotaną miną i przysunęła nogi bliżej siebie .
- Mamy sporo czasu - opowiadaj . - uśmiechnął się delikatnie Ed .
- No skoro nalegasz .... ale szczerze mówiąc, to sama dobrze nie rozumiem tej historii . - uśmiechnęła się krzywo .
- ...
- Trafiłam do wojska jakieś 2 lata temu i bez większego trudu zdałam egzamin . Nie miałam żadnego pomysłu na to, co mogłabym robić w życiu . Nie mam rodzinnego domu, więc tułałam się od wioski do wioski i pomagałam tam, gdzie było to potrzebne, aż w końcu zatrzymałam się w pewnej wsi, gdzie mieszkał stary alchemik, który wykorzystywał swoje zdolności do robienia lekarstw dla chorych z okolicznych wiosek .... Stwierdził, że mam "ogromny talent" i jeżeli nie wiem, co chciałabym robić w życiu mogę spróbować zdobyć licencję . Na początku nie spodobał mi się zbytnio ten pomysł, ale potem pomyślałam, że w ten sposób może uda mi się dowiedzieć czegoś więcej, zarówno o alchemii jak i o samej sobie. Nie mam pojęcia skąd pochodzę i co się ze mną działo, zanim zaczęłam podróżować po kraju . Nie miałam też żadnych perspektyw na przyszłość, więc w końcu pomyślałam "czemu nie?"
- Jak to nie wiesz, co się z tobą działo ?
- Wielu rzeczy na własny temat nie potrafię zrozumieć. Na przykład nie mam pojęcia, skąd mogę mieć to . - na te słowa lekko podwinęła jedną nogawkę swoich spodni a oczom Eda ukazał się automail . - Nurtuje mnie m.in. pytanie dlaczego nie mam nogi, albo chociażby to, skąd w ogóle się nauczyłam posługiwać alchemią . Po prostu umiem to odkąd pamięta, ale nie mam pojęcia, jak i gdzie się tego nauczyłam . - skończyła, zamykając oczy i opierając się tyłem głowy o ścianę .
- Chyba w pewnym sensie cię rozumiem . - przerwał jej milczenie Ed . - ja na szczęście mam chociaż swojego brata, ale nic poza tym . Pamiętasz, jak spytałaś mnie kiedyś o mój wiek ? nie potrafiłem ci odpowiedzieć, bo sam nie byłem pewien ile czasu mogło minąć od mojego zniknięcia . Sama pewnie byś nie uwierzyła, gdzie byłem .
- Tylko mi nie mów, że byłeś "po drugiej stronie" . - powiedziała powoli, otwierając oczy i wpatrując się w niebo .
- A ty skąd o tym wiesz ?
- Sama nie jestem pewna . Moja pamięć to tylko kilka strzępów różnych obrazów i dźwięków, ale pamiętam ... pamiętam ogromną bramę, ale wciąż nie mogę sobie przypomnieć, dokąd ona prowadzi. Coś jakby drzwi wśród całkowitej pustki, prowadzące donikąd . - powiedziała tak cicho, że Edward ledwo mógł ją usłyszeć . - Kim ja właściwie jestem i skąd się wzięłam ?
- ... - Ed również zaczął wpatrywać się w niebo i poczuł, że na jego twarz spada kilka kropel .- może jednak poszukajmy miejsca w środku, zaraz zacznie padać .... - słusznie stwierdził, przyglądając się szarym chmurom, które wisiały na niebie i jakby tylko czekały na odpowiednią chwilę, aby zrosić ziemię deszczem .
- Chyba masz rację . - stwierdziła Eva, wstając z podłogi i biorąc swoją torbę .
- Chodźmy . - Edward otworzył przed nią drzwi i patrzył, jak dziewczyna powoli wchodzi do wagonu . Zastanawiało go to, co przed chwilą usłyszał, ale wiedział, że nie powinien jej dalej wypytywać, bo tylko rozdrapałby to, co pewnie udało jej się już przynajmniej w połowie zagoić .
Podróż mijała im spokojnie. W końcu po zatrzymaniu się pociągu na pierwszej z kilku stacji, zwolniło się parę miejsc i mogli spokojnie usiąść . Deszcz wciąż lał za oknem a Ed jakoś nie mógł wyzbyć się myśli, która wciąż kłębiła się w jego głowie .... Dziewczyna wciąż myślała o wszystkich i nie rozczulała się nad sobą, ale teraz zrozumiał, jak musi jej być ciężko . Dawała wszystkim tyle ciepła, ile tylko była w stanie z siebie wykrzesać . Czy było możliwe, że dlatego, że wciąż bała się o to, jaką osoba była kiedyś ? Ciarki przebiegły go, gdy postawił się w jej sytuacji . Nawet nie wiedział kiedy, ale te kilka godzin drogi minęły mu w całkowitej ciszy i rozmyślaniu . Eva spała na miejscu naprzeciwko niego. Chwilę potem zauważył, że zbliżają się do ich stacji końcowej .
- Eva, obudź się . - potrącił ją lekko . - Zaraz wysiadamy . - Dziewczyna powoli podniosła się, wzięła swoją torbę i powlokła się w stronę wyjścia . Edward poszedł tuż za nią i po paru minutach znaleźli się na peronie .
- Jak dotrzemy do miasta ? To jednak spory kawałek stąd . - Zauważyła dziewczyna, rozglądając się za jakimś środkiem transportu .
- Chyba będziemy musieli iść piechotą . - skrzywił się Ed, gdy zauważył, że wokół stacji jest kompletne pustkowie . - To będzie gdzieś w kierunku tamtych wzgórz . - Stwierdził, wertując mapkę, którą dostali od Mustanga .
- Według skali tej mapy to będzie jakieś .... yyy.... p ... 15 kilometrów .... - zauważyła dziewczyna na co oboje skrzywili się a ponad nimi pojawiło się coś w rodzaju granatowej mgiełki ....
- No nieee, to nas pięknie urządził ! - wrzasnął Ed ze szczerym zamiarem zjedzenia mapy .
- Ed, przestań, bo nie będziemy wiedzieli, jak trafić . - stwierdziła zrezygnowanym tonem .- lepiej chodźmy, bo w takim tempie nie dotrzemy tam do jutra . Która godzina ? Ja swój zegarek mam gdzieś w torbie i nie chce mi się go szukać . - spytała, spoglądając na Elrica .
- Dochodzi 14 . Masz rację, lepiej chodźmy . - chłopak podniósł z ziemi swoją walizkę i oboje zaczęli iść jakąś polną drogą w stronę przysłowiowego "nigdzie" .
Droga trochę im zajęła, ale gdy w końcu dotarli do miasta okazało się być ono lekko mówiąc wyludnione ....
- Ciekawe gdzie są wszyscy ? Miasto nie wygląda na opuszczone ... - zastanowiła się na głos Eva i zaczęła się rozglądać po budynkach . Miasteczko było stosunkowo niewielkie - coś około 3-4 ulic, skupiających się wokół niewielkiego rynku .
- Jest jakaś gospoda . Wejdźmy, może tam się dowiemy, czemu miasto jest takie puste .- zaproponował, gdy zauważył niewielki budynek z szyldem głoszącym nazwę "THE INN" .
Eva weszła pierwsza a Edward tuż za nią .
- Dzień dobry ! Jest tu ktoś ? - weszła ostrożnie i rozejrzała się po wnętrzu .
- Witamy ! Przepraszam panią najmocniej . - z zaplecza wyszedł umięśniony mężczyzna w średnim wieku . Sprawiał wrażenie miłego, poczciwego człowieka, więc Eva bez zastanowienia ufnie podeszła .
- Znalazłyby się może jakieś miejsca w pańskiej gospodzie ? - spytała, stawiając swoją torbę obok lady, przy której stał mężczyzna .
- Oczywiście, a dla ilu osób ?
- Dla dwóch . - uśmiechnęła się dziewczyna .
- Oczywiście, nie ma spra... - zaczął mężczyzna, lecz postawił oczy w słup, gdy tylko zobaczył Eda stojącego przy drzwiach . - Ty. ... WYJDŹ STĄD POTWORZE !!!! - zaczął wykrzykiwać mężczyzna z dzikim popłochem w oczach .
- Przepraszam, ale co się stało ? - Ed podszedł do mężczyzny ze szczerym zaskoczeniem .
- Wyjdź stąd !!! Mało ci tego, co zrobiłeś z domem O'Dolea ?! - mężczyzna zaczął się cofać w stronę zaplecza, zostawiając pozostałą dwójkę w stanie kompletnego osłupienia .
- Halo, proszę pana, co się stało ?! - Eva chwyciła mężczyznę za nadgarstek i powstrzymała go przed ucieczką z izby .
- Proszę powiedzieć temu osobnikowi, aby wyszedł z mojej gospody !
- Ale proszę pana, o co chodzi ? Jestem razem z tym panem; przyjechaliśmy właśnie ze Stolicy . Mogę pana zapewnić, że on nie był tu nigdy wcześniej .
- Ale jak to możliwe ? Wygląda zupełnie jak chłopak, który był tu kilka dni temu . - mężczyzna uspokoił się trochę pod wpływem słów dziewczyny, ale nadal patrzył na Elrica z podejrzeniem.
- Może nam pan powiedzieć, o co dokładnie chodzi ? - poprosiła dziewczyna delikatnym acz stanowczym tonem .
- Przepraszam, jeżeli faktycznie popełniłem pomyłkę ... - speszył się nieco mężczyzna. - .. ale kilka dni temu przybył do naszego miasteczka pewien blondwłosy chłopak . Początkowo także zatrzymał się tutaj . Mówił, że szuka kogoś w tych okolicach; nie wiadomo o kogo do końca mu chodziło, ale któregoś dnia jeden z mężczyzn z miasteczka podczas pracy w polu widział, go rozmawiającego z jakimś wojskowym w lesie nieopodal jego domu . Następnego dnia znaleźliśmy zwłoki tego mężczyzny i jeszcze tego wojskowego , z którym rozmawiał tamten chłopak . Żona O'Dole, czyli tego mężczyzny, do którego należał dom przyszła zapłakana do mojej gospody wraz z ich małym dzieckiem. Powiedziała, że ich dom poszedł z dymem i cudem udało im się stamtąd uciec i nie widziała męża od czasu, kiedy poprzedniego dnia wyszedł w pole, więc poszliśmy go szukać, ale natrafiliśmy tylko na jego zmasakrowane ciało, ukryte gdzieś w krzakach .... - zaczął nieco nieskładnie mężczyzna . Po jego minie widać było, że jest nieco podenerwowany .
- Jeżeli to pana uspokoi możemy się rozejrzeć za tym chłopakiem . Wydaje mi się, że to po prostu ktoś trochę podobny. Mówi pan, że zatrzymał się tu kilka dni temu, tak ? Ile dokładnie - zwróciła się do właściciela .
- Ale jeżeli byłaby taka możliwość, to jednak prosilibyśmy także o nocleg, bo nie mamy gdzie się zatrzymać . - dodał chłopak, stając koło lady .
- Tak, nie ma problemu . A kiedy to było ... jakieś 2 dni temu. - mężczyzna wyciągnął z jakiejś szafki książkę wpisów, prawdopodobnie w celu sprawdzenia, czy ma jeszcze jakieś wolne pokoje . - Wybaczą państwo, ale mam tylko jeden pokój, wprawdzie dwuosobowy, ale mam nadzieję, że nie będzie to dla was problem ? - spytał, podnosząc wzrok znad książki . Oboje wymienili zakłopotane spojrzenia, ale po jakimś czasie przytaknęli . - bo co innego mogli zrobić ?...
- Ed, myślę, że powinniśmy iść i się rozejrzeć . Może ten chłopak nie zdążył jeszcze uciec zbyt daleko . - powiedziała dość cicho Eva, podchodząc do okna i opierając przedramię o jego ramę .
- Zostawmy tylko rzeczy i idziemy. - przytaknął jej Ed i wsunął swoją walizkę pod łóżko .
- Myślisz, że jeżeli zostałby gdzieś w pobliżu, o gdzie mógłby się schować ? Nie wydaje mi się, aby było tu cokolwiek, co nadawałoby się na kryjówkę . Myślę, że skoro nie ma tu żadnych jaskiń ani nic podobnego, to musiałby to być jakiś opuszczony dom, albo coś w tym stylu ... - głośno się zamyśliła i zwróciła w stronę towarzysza .
- Właśnie, po drodze mijaliśmy coś w rodzaju opuszczonej farmy, może najpierw chodźmy właśnie tam . - zaproponował, również zamyślając się nad jego potencjalnym miejscem pobytu.
- Ta jakieś 5-6 kilometrów stąd?
- Yhm .
- Faktycznie, miejsce wprost idealne . - powiedziała, szukając czegoś w torbie . - W takim razie chodźmy, bo potem może się okazać, że już go nie dogonimy . - rzuciła torbę na łóżko i wyszła z pokoju a po paru sekundach Ed podążył za nią .
Wyszli z budynku i dość szybkim krokiem skierowali się w stronę wspomnianego, opuszczonego budynku po drodze ... Nie wiadomo gdzie, ale zniknęły wszystkie chmury a dzień zrobił się wyjątkowo upalny, co było nieco dokuczliwe, podczas drogi przez pola itp. Gdzie nie było praktycznie żadnego cienia .
- Zaraz chyba oszaleję; jak to możliwe, że nagle zrobiło się TAK GORĄCO ? - zaczął marudzić blondyn . - To był czysty idiotyzm, że wyszliśmy w płaszczach . - powiedział, ściągając z siebie okrycie i odgarniając sobie włosy z czoła .
- Jak chcesz, to wzięłam ze sobą wodę . - odparła z uśmiechem dziewczyna i odchyliła lekko połę płaszcza, przez co Edward mógł zobaczyć, że dziewczyna przyczepiony do paska niewielki bidon .
- Eva, jesteś wspaniała ! - rzucił jej się na szyję z rozradowaną i typową dla siebie miną i wziął od niej przedmiot .
- Nie przesadzaj, to tylko bidon . - zaśmiała się i skierowała wzrok z powrotem przed siebie .
- Co sżę sztao ? - spytał, z korkiem od bidonu w ustach, gdyż właśnie otwierał go zębami .
- Spójrz, to już ten dom ! - wskazała na walącą się ruderę parenaście metrów przed nimi .
- Faktycznie; wejdźmy do środka, może tam będzie odrobinę chłodniej . - odparł z nadzieją w głosie i przyspieszył kroku .
Dom był bardzo mały i zbudowany z drewna ... jeżeli tak można było nazwać na wskroś przeżarte przez korniki i zapleśniałe reszki desek, które jakimś cudem jeszcze trzymały się w jednej kupie ...
Na parterze był tylko jeden pokój i kuchnia. Już na pierwszy rzut oka było widać, że dom był opuszczony już ładnych parę lat, bo jego stan był gorzej niż opłakany . Eva wyjrzała przez okno pokoju .
- Ed ! z tyłu są jakieś schody; dom chyba ma jeszcze piętro . - to mówiąc wyskoczyła przez okno na trawnik za domem i przyjrzała się konstrukcji . - Nie wyglądają na zbyt stabilne . - stwierdziła jak najbardziej słusznie, gdy zobaczyła w jakim stanie są owe schody - niektóre deski były powyłamywane, inne nie nadawały się już do tego, aby w ogóle po nich chodzić a po barierce zostało ledwie kilka wykałaczek .
- W takim razie poczekaj chwilę. Wejdę na górę i zobaczę .
- Ostrożnie ! - krzyknęła, gdy zauważyła , że deska na której stanął Ed niebezpiecznie się obruszyła .
- Czekaj, słyszę jakby ktoś był tam na górze . Sprawdzę to . - przerwał jej i podszedł do drzwi na szczycie schodów . Okazały się być zamknięte . - Chyba ktoś je zaryglował ! - krzyknął do partnerki i wywarzył drzwi z kopniaka automailem ... Wszedł do pokoju i zauważył, że ktoś właśnie wyskakuje przez okno . - Eva !!! Łap go ! - krzyknął do dziewczyny, po czym sam również wyskoczył przez okno i rzucił się w pościg.
Eva rzuciła się biegiem za nieznajomą osobą . Nie widziała jego twarzy, ale spokojnie mogła stwierdzić, że to faktycznie młody chłopak, o długich blond włosach, które były w lekkim nieładzie i właściciel nosił je po prostu tak, jak same padły mu na ramiona . Widząc, że biegiem nie będzie w stanie dogonić chłopaka, wyciągnęła coś ze swojej czarnej saszetki przy pasku, klasnęła i przyłożyła dłonie do swojej klatki piersiowej . Ku zdumieniu Eda dziewczynę spowiło jasne światło a z jej pleców nagle jakby wyrosły ... skrzydła ????
- Eva ?! - wrzasnął chłopak w głębokim zdumieniu, gdy zauważył, że dziewczyna wzbija się do lotu.- co do ... ?! - stanął i w osłupieniu wpatrywał się, jak podąża w powietrzu w stronę torów . - A więc prawdopodobnie o to chodziło Mustangowi ....
Eva wciąż jak cień podążała nad chłopakiem . Goniła go jak drapieżnik, polujący na swoją zwierzynę, lecz ku jej zdumieniu dystans pomiędzy nią a biegnąca postacią zmniejszał się tylko nieznacznie. Usłyszała dźwięk nadjeżdżającego pociągu, po czym przyspieszyła . Zauważyła, że chłopak prawdopodobnie szykuje się do skoku . Od chłopka dzieliło ja już tylko kilka metrów, lecz niestety nie udało jej się . Udało mu się w biegu wskoczyć na tył pociągu . Wiedziała, że nie ma sensu, aby nadal go gonić, bo może nie dać zbyć długo lecieć za maszyną, zawróciła więc w stronę spróchniałej chaty, spod której wyruszyła .
- Evaaa ! - usłyszała głos swojego kompana, więc zniżyła lot i wylądowała . Klasnęła w ręce i przyłożyła je do swojej klatki piersiowej . Znów spowiło ją światło, po czym wyciągnęła ze swojego ciała niewielkie ptasie pióro i schowała je z powrotem do saszetki . - Jak ty to zrobiłaś ? - zainteresował się chłopak. Był wprawdzie geniuszem w dziedzinie alchemii i niejedno już w życiu widział, ale czegoś takiego jeszcze nigdy .
- Aaa... to . - odpowiedziała po chwili, gdyż nie od razu zrozumiała o co mu dokładnie chodzi .- To nic takiego; po prostu transmutuję własne DNA i zmieniam nieco jego strukturę przy pomocy wplatania innych genów we własne łańcuchy . - odpowiedziała, jakby to była najbardziej oczywista rzecz pod słońcem .
- Jeszcze nigdy nie widziałem, żeby ktoś potrafił zmieniać strukturę własnego DNA za pomocą transmutacji ... do tego nie użyłaś kręgu . - przyjrzał się jej "nagim" dłoniom. Nie nosiła rękawiczek, ani jakiejś specjalnej biżuterii, więc wyręczanie się gotowizną, jak na przykład w przypadku Mustanga nie wchodziło w grę . Dziewczyna musiała mieć swoje sekrety, lecz jeżeli faktycznie straciła pamięć nie mogła być tego zbytnio świadoma . Ed nie mógł jednak wyjść z podziwu, że dokonała tego z taką łatwością i na dodatek potrafiła tak umiejętnie wykorzystać dodatkową część ciała . Od razu domyślił się, że musiała mieć w tym niezłą wprawę ... - Eva, coś ci jest ?! - zaniepokoił się Ed, gdy zauważył, że dziewczyna nagle pobladła i dosłownie na jego oczach osunęła się na ziemię ... No pięknie, i co on teraz ma zrobić ?! - Eva ! Eva, słyszysz mnie ?! - chłopak zaczął lekko klepac ją po policzku . Wymamrotała coś niezrozumiałego, ale przynajmniej Edward wiedział, że nie jest z nią jeszcze kompletnie tragicznie . Bez namysłu wziął ją na ręce i zaniósł do miasteczka ...
Eva obudziła się, gdy poczuła na twarzy nieznośnie jasne światło .
- No tak ... to już chyba ranek . - odrobinę oprzytomniała i próbowała sobie przypomnieć, jak znalazła się z powrotem w gospodzie . - A .... Ed . - zaczęła, gdy zauważył, że chłopak siedzi przy oknie i czemuś się przygląda . - Straciłam przytomność, tak ? - spytała, gdy skojarzyła fakty .
- To przez tą transmutację ? - bardziej stwierdził niż spytał Elric .
- Dokładnie . Nie mogę tego robić zbyt często, bo jeżeli gdzieś się pomylę lub coś w tym stylu, mogę spowodować rozpad całego łańcucha DNA i nieumyślnie spowodować własną śmierć . Na dodatek przy każdej takiej próbie muszę nieco manipulować wagą własnego ciała, aby nie naruszyć prawa zachowania masy .Każda taka transmutacja nieco osłabia organizm i często potrzebuję po tym kilku godzin, aby dojść do siebie; czasem trwa to kilka minut a czasem dzień lub dwa, więc nie potrafię do końca określić, co się ze mną stanie po czymś takim . - uśmiechnęła się z zakłopotaniem i wstała .
- Co tam dokładnie się stało ? Nie dogoniłaś go, prawda ? - spytał Ed, przypominając dziewczynie o całej misji .
- Niestety nie . Niefart, bo akurat w tym momencie przejeżdżał pociąg i chłopakowi udało się do niego wskoczyć .... Tak na dobrą sprawę nawet nie wiemy, czy trafiliśmy na właściwą osobę .
- Ale po co niby miałby uciekać, gdyby nie miał do tego konkretnego powodu ? - zauważył słusznie Ed .
- Nie możemy na razie wykluczyć żadnej z tych opcji . - westchnęła i wyciągnęła ze swojej torby jakąś koszulę, którą założyła zamiast swojego płaszcza . - Myślę, że popytamy paru ludzi w okolicy i możemy wracać do Central City, nic tu po nas, jeżeli i tak chłopak uciekł .
- Fakt . Chodźmy na rynek popytać miejscowych a potem możemy się zbierać .... Rozejrzyjmy się na mieście za jakąś budką telefoniczną i powiadommy Mustanga, że wracamy . -
Oboje wstali i wyszli z gospody, kierując się w stronę rynku .
- Ed, chyba mamy budkę telefoniczną . - zaczepiła go Eva i wskazała na niewielką kabinę na końcu ulicy .
- W takim razie chodźmy .
Ed wszedł do kabiny, wykręcił numer do biura Generała Brygady Mustanga i zaczął czekać . Po parunastu sekundach nadal nie miał żadnej odpowiedzi, o dziwo nie było także sygnału .
- Edward, czekaj chwilę; kabel jest zerwany . - zauważyła Eva wchodząc za budkę telefoniczną .
Klasnęła w dłonie i na nowo połączyła dwa przerwane kawałki kabla . - Spróbuj teraz . - odkrzyknęła do Edwarda a ten ponownie wybrał numer .
- Czekaj, jest sygnał . - odpowiedział jej, gdy ze słuchawki wydobył się cichy dźwięk .
- Podgenerał Mustang, słucham . - zaczął Flame Alchemist znudzonym tonem .
- Hej Mustang; słuchaj, jesteśmy właśnie w tym miasteczku na południu, ale wygląda na to, że już za wiele tu nie zdziałamy, więc wracamy do stolicy .
- Co tam dokładnie się stało ? - wyglądało na to, że mężczyzna odrobinę się ożywił .
- Nie jesteśmy do końca pewni, ale wygląda na to, że jakiś przyjezdny zamordował kilka osób i spalił czyjś dom . Już prawie go mieliśmy, ale nie udało nam się go dogonić, bo udałomu się wskoczyć do jakiegoś pociągu .
- Macie coś na temat tego osobnika ?
- Niewiele, ale wygląda na to, że szukał tu kogoś konkretnego i przebywał nieopodal miasteczka przez kilka dni . Z tego, co mówią tutejsi musiał być do mnie podobny, bo kilka osób wzięło mnie za tego faceta .... - Roy przysłuchiwał się spokojnie relacjom blondyna, lecz ostatnie zdanie wywołało w nim coś w rodzaju poruszenia, co nawet Ed wyczuł przez słuchawkę telefonu . - Mustang, coś się stało ? - spytał zdziwiony lecz nie otrzymał zbyt jasnej odpowiedzi .
- W takim razie wracajcie . Zdasz mi raport na miejscu . Do zobaczenia . - zakończył rozmowę krótkimi równoważnikami zdań i się rozłączył .
- A jemu co znowu ? - spytał się w słuchawkę Edward i ją odłożył .
Wprawdzie na rynku nie dowiedzieli się niczego nowego, ale pozwoliło im to nieco ogarnąć sytuację i sporządzić jako takie notatki z akcji . Po jakiejś godzinie stwierdzili, że dalsze pytanie ludzi nic im nie da, więc poszli do gospody po swoje rzeczy i udali się na pociąg ...













Komentarze
wielkamorda dnia padziernik 19 2011 21:34:21
Komentarze archiwalne przeniesione przez admina

Gabriel (Brak e-maila) 00:25 15-12-2006
No Edzik wymiata. Ty też! Super smiley
Ania (Brak e-maila) 14:28 16-12-2006
super!!!kiedy nastepne cześci?
Aureli (keine_lust@poczta.fm) 13:06 23-12-2006
no nie wiem... jeżeli to ma być tylko jedna część to nie rzuca na kolana ani nie jest beznadziejna, jest taka... normalna. no ale jeśli się rozwinie to zobaczymy smiley
have fun!
aniol_hellsinek (Brak e-maila) 14:10 04-01-2007
no cóż - lekkie zaniedbanie z mojej strony, że nie wpadłam tu wcześniej (wybaczcie, nawet nie wiedziałam że fic już jest na stronie xD)
Krótki to on nie będzie ... no cóż - sama nie wiem ile mi to zajmie, ale zapowiada się na dłuższe przedsięwzięcie smiley)
aniol_hellsinek (Brak e-maila) 14:12 04-01-2007
a poza tym w tych częściach nawet jeszcze nie zaczęłam rozwijać swojej myśli przewodniej >D
MaGeXP (magexp@gmail.com) 15:31 11-04-2007
Jeeee!!!!
Kiedy następne części?
Już nie mogę się doczekać!
Wiwiór (Brak e-maila) 09:20 03-05-2007
Kiedy następna część smiley??
w takim momencie przerywać nie można smileysmiley
dragon591@op.pl (Wiwiór) 15:43 09-05-2007
Hmm... to będzie w końcu ta kontynuacja smiley??
Akari (Brak e-maila) 13:07 28-06-2007
Właśnie, kiedy następna część?
Wiesz jak to wciąga???
Kocham takie fiki smiley
mala (Brak e-maila) 01:47 27-08-2008
naprawdę świetne!
jednak ja myślę, że chociaż z początku Al nie odstępowałby brata. w końcu po coś go sprowadził... ;P
Pralinee (Brak e-maila) 16:37 02-07-2009
Mam nadzieję ,że niedługo weźmiesz się za pisanie dalszych rozdziałów.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum