The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Grudzie 11 2018 03:05:02   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Tylko Ty 4



Chłopak o niezwykle wygimnastykowanym ciele zjechał po rurze w dół, wyginając plecy ku podłodze sceny i kładąc się na niej zmysłowym ruchem.
- Brawo, jak dziś wieczór wykonasz ten pokaz w takim stylu, będziesz miał fanów na pęczki - powiedział Haru - dobra chłopaki to koniec próby. Wieczorem dajcie z siebie wszystko.
Nakamura był zadowolony ze swoich pięciu tancerzy. Byli wspaniali, młodzi, piękni, nasyceni erotyzmem i poruszali się na scenie w taki sposób, że ciężko było oderwać od nich oczu.
Haru rozejrzał się po sali w poszukiwaniu chłopaka, którego zatrudnił do sprzątania dwa miesiące temu. Dwudziestolatek często się spóźniał, ale ostatnio przesadzał. Za trzy godziny club miał zostać otwarty, a podłogi nadal były nieumyte.
Podszedł do baru gdzie barman właśnie pisał recepturę do nowego drinka.
- Podać coś panu?
- Nie. Widziałeś może Yamadę?
- Tak, przyszedł chwilę temu.
- Nie wiem co mam zrobić z tym chłopakiem. Notorycznie się spóźnia do pracy, a nie toleruję tego.
Do sali wszedł młody blondyn z grzywką opadającą mu na czoło i spiętymi na karku długimi włosami. W rękach niósł wiadro z wodą i mopa. Syknął w chwili, kiedy schylił się, aby postawić wiadro na podłodze. Zwróciło to uwagę Haru. Oparł się o bar i przyjrzał uważnie chłopakowi. Yamada zaczął zmywać podłogę wolniej niż zazwyczaj. Chcąc przestawić wiadro pochylił się i złapał za brzuch.
Haru podszedł do niego.
- Boli cię coś?
- Nie, wszystko w porządku.
Mężczyzna się wkurzył, widział przecież, że coś jest nie tak. Wyrwał chłopakowi mopa z ręki i rzucił na podłogę, czym wystraszył blondyna. Podniósł mu koszulkę. Na ciele Yamady były liczne siniaki, jedne wyglądały jakby były tam od kilku dni, inne były dość świeże, a spod paska spodni, wystawał siniak kształtem przypominającym podeszwę. Haru opuścił koszulkę.
- Kto ci to zrobił? - popatrzył na niego ze złością.
- To nic panie Nakamura.
- Nie pieprz mi tu głupot! Widzę, że ktoś cię pobił, a na brzuchu sądzę, że masz ślad po wojskowym bucie. Kto ci to zrobił?!
Chłopak przestraszony skulił się w sobie i kontemplował kolor swoich butów.
- Nie chcę, żeby mnie pan zwolnił.
- Dlaczego miałbym zwolnic cię za to, że ktoś cię pobił? Popatrz na mnie do cholery! - Haru został wyprowadzony z równowagi. Założył ręce na piersi i czekał na wyjaśnienia.
Katsumi zwrócił oczy ku niemu, a w nich były łzy, które zaraz popłynęły po policzku. Wzrok Haru złagodniał.
- No mów - dodał spokojnie.
- Facet mojej siostry, jak czasem popije to nie ma się na kim wyżyć tylko na mnie. Czasem jak nie dam mu pieniędzy również.
- A siostra nic nie zrobi?
- Co najwyżej mu pomoże, obwinia mnie za stracone lata młodości, bo musiała opiekować się mną, dla nich jestem śmieciem i wywalili by mnie z domu gdybym nie dawał im kasy. - Nadal z jego oczu leciały łzy. Otarł je dłonią - Przepraszam, ale muszę zmyć podłogę.
- Nic nie będziesz mył. Chodź ze mną. Yabuki zajmij się tym, niech ktoś tu posprząta - krzyknął do barmana. Zaprowadził Yamadę do swojego gabinetu. I kazał mu zdjąć koszulkę. Obejrzał dokładnie jego klatkę piersiową i plecy, krzywiąc się na krwiaki, które widział. Upewnił się również co do śladu na brzuchu.
- Ubierz się. Często ci to robią?
- Jak chcą sobie humor poprawić... Tylko twarzy nie ruszają, aby nie było widać.
- To dlatego zawsze chodzisz w długim rękawie - bardziej stwierdził niż zapytał.
Haru był na nich wściekły, jak tak można kogoś traktować. I to rodzona siostra dawała przyzwolenie na to. Wiedział, że chłopak potrzebuje lekarza.
- Chodź zawiozę cię do szpitala.
- Nie. Nie chcę. Dobrze się czuję, naprawdę. Chwilami tylko boli, ale to minie, zawsze mija. Poza tym nie mam ubezpieczenia.
- Zapłacę.
- Nie, nie chcę mieć długów.
- Nie zażądam zwrotu pieniędzy.
- I tak bym się czuł z tym źle. Na tym świecie nic nie ma za darmo, za wszystko kiedyś trzeba zapłacić. Ja nie mam nic, czym mógłbym dług spłacić, poza... swoim ciałem.
- Nie będziesz niczym płacił za pomoc, tym bardziej swoim ciałem! Za kogo ty mnie masz? Siadaj na kanapie i nie dyskutuj ze mną. Jak nie chcesz do lekarza to on przyjedzie do ciebie.
>Oby to zrobił. Znam tylko ciebie Eiji.< - pełen obaw wziął komórkę. Miał nadzieję, że Tanaka nie zmienił numeru. Nie rozmawiał z nim od tamtej kłótni, kiedy to Eiji dowiedział się o nim i swoim bracie. Miał nadzieję, że prośba o pomoc nie zostanie odrzucona.
- Dziwne miejsce, takie pokręcone. - powiedział Ryu oglądając Moon Light.
- Optymistycznie nastraja. Możesz mi coś powiedzieć o tym Ito? - zapytał prosto z mostu Kei.
Kazama, który dotąd unikał wzroku bruneta, spojrzał na niego podejrzliwie. Nie był pewien po co Kei pyta się o tego bandziora.
- Ta wiedza nie jest ci do niczego potrzebna.
- Przeciwnie. Nigdy nie wiadomo kiedy może się przydać.
- Byłem z nim jak chodziłem do drugiej klasy. Był starszy o rok, podobał mi się. Zaczęliśmy się spotykać i wydawało mi się, że się w nim zakochałem. Dawał mi wszystko czego chciałem, poza swobodą. Bez niego nie mogłem nigdzie wyjść, z nikim nie mogłem rozmawiać, przez co oddaliłem się od znajomych. Zawsze miałem czas spędzać tylko z nim i robić to co on lubił. Nie interesowały go moje zainteresowania i marzenia. Chciał zawładnąć moim życiem, ciągle dzwonił, kontrolował mnie na każdym kroku i tym samym niszczył wszystkie moje uczucia, jakie do niego żywiłem. Zacząłem się dusić i postanowiłem odejść co mu się nie spodobało i nie podoba do dzisiaj. Nienawidzę zaborczości, jak chcę z kimś być to będę, jak chce do kogoś należeć to z własnej nieprzymuszonej woli, jestem wolnym człowiekiem i to ode mnie zależy z kim będę rozmawiał, czy co lubił.
- To w tym względzie jesteśmy podobni, też nie lubię zniewolenia. Zaborczość potrafi zniszczyć wszystko, nawet przyjaźń. Pewnie facet miał masę kompleksów i czuł się niedowartościowany. A o co chodziło z tą paką? Coś czuję, że nie mówisz mi wszystkiego.
- To już inna historia o o pewnych rzeczach nie jestem w stanie mówić. Trudno jest mówić o czymś do czego nie ma ochoty się wracać nawet myślami. Powiedzmy tylko, że w ostatnich miesiącach był czas... - przerwał.
- Jak nie chcesz nie mów - Kei nie lubił na siłę wyciągać od kogoś tajemnic, szczególnie gdy widzi u kogoś niechęć do zwierzeń.
- Poznałem wczoraj twojego brata - Ryu z ulgą zmienił temat.
- Gdzie?
- Był u nas w domu. Okazuje się, że nasi bracia się znają, a ojcowie robią jakieś interesy. Twój ojciec jest restauratorem prawda?
- Tak, restauracje to jego duma, ma ich tyle, że nie zliczę. Najgorzej, że chce, abym to ja po nim przejął biznes. Matołem nie jestem, ale jak sobie wyobrażę co trzeba wiedzieć, aby zarobić, a nie stracić głowa mnie boli. I to, że nasi bracia się znają jest doskonałym przykładem na to, że świat jest bardzo mały kotku.
- Znów zaczynasz?
- Nic na to nie poradzę. Masz czas wieczorem?
- Planujesz coś bruneciku?
- Kojarzysz klub Shidare-zakura?
- Zapomnij. Nie będę się z tobą łajdaczył nawet w takim ekskluzywnym miejscu.
- Mnie chodziło tylko o drinka.
- Nie lubię alkoholu.
- No kotku, koteczku, proszę - zrobił oczy jak kot ze Shreka. Kto by się im oparł?
- Wieczorem jestem zajęty. Dzięki za sok i ciastko. Wracam do domu. - wstał.
- No nie uciekaj. Ty mój...
Ryu pochylił się nad stolikiem.
- Po pierwsze nie jestem twój, a po drugie wracam do domu.
- Poczekaj odprowadzę cię do wyjścia.
Jasnowłosy popatrzył na niego.
- Nie jestem twoją dziewczyną abyś mnie odprowadzał.
- No, ten facet może tu gdzieś być. Wolę, abyś bezpiecznie dotarł do samochodu, taksówki, a może cię podwieźć?
- Mam samochód.
- Szkoda, chętnie bym cię podwiózł moim motorem.
- I cieszył byś się jak bym cię obejmował.
- No pewnie. Szczerzył bym się przez całą drogę - Kei rzucił kasę na stolik.
- Musiałbyś później muchy wyjmować z zębów.
- Teraz wieczorem to już komary koteczku, wiesz, że o tej porze roku są one bardzo smaczne?
- Będziesz tak stał i gadał bruneciku?
Kei przeszedł koło Ryu i przypadkiem otarł się o jego ramię swoim. Jasnowłosy poczuł przeszywający go prąd. Po raz pierwszy coś takiego poczuł i zdziwiło go to uczucie, co będzie jak pokona w sobie strach i pozwoli się mu dotknąć? Kei otworzył mu drzwi i przepuścił pierwszego. Do nozdrzy Ryu wpadł znajomy już zapach chłopaka.
Eiji po obejrzeniu sińców na torsie i rękach blondyna poprosił go o odpięcie spodni i położenie się na kanapie. Delikatnie badał brzuch chłopaka.
- Powiedz mi jak zaboli.
- Ale mnie wszystko boli.
- Jak poczujesz, będziesz wiedział o co mi chodzi - martwił go jego brzuch. Kopniak musiał być silny i mógł uszkodzić narządy wewnętrzne chłopaka. Przyjechał tu zaraz po telefonie Haru. Mimo relacji między nimi nie mógł odmówić pomocy.
Haru siedział za swoim biurkiem, bawił się długopisem i przyglądał chłopakowi z którym przyjechał Eiji. Zastanawiał się czy tych dwóch coś łączy. Chłopak był niewątpliwie w typie jaki preferował jego były kochanek.
- Au - krzyk Katsu wyrwał Nakamurę z rozmyślania. Wstał i podszedł do Eijiego.
- Dobrze, możesz się ubrać.
- Eiji jest mu coś poważnego?
- W tym problem, że bez usg nie jestem pewny czy jego stan jest poważny, czy nie. Silnie bolą go okolice podbrzusza. Dlatego trzeba zawieźć go do szpitala, chcę być pewny, że to tylko silne stłuczenie.
- Ja nie chcę do szpitala!
- Katsumi ty w tym momencie nie masz nic do gadania. Jestem twoim szefem i robisz to co ci każę. Ciesz się, bo kto inny wywalił by cię na ulicę, a nie wzywał lekarza - Haru popatrzył na niego w taki sposób, że tamten opuścił głowę i już się nie odezwał - No. Eiji czy on będzie musiał zostać w szpitalu?
- Prawdopodobnie tak.
Shin siedział sobie wygodnie w fotelu i rozglądał się po gabinecie w którym byli. Gabinet był duży, utrzymany w ciepłych kolorach brązu i beżu, podłoga z drewna Jatobe*, dwa duże okna z żaluzjami znajdowały się po prawej stronie biurka na którym stał laptop, telefon i leżało kilka dokumentów. On siedział na jednym z dwóch obrotowych, niezwykle wygodnych foteli, które stały obok biurka. Regały z książkami, płytami DVD i telewizorem ustawione były naprzeciwległej ścianie od tej przy której stało biurko, a kanapa swoje miejsce znalazła tuż przy oknach. Lampy na podwieszanym suficie i kinkiety na ścianach świeciły jasnym światłem. Drzwiom nie poświęcił długiej uwagi, jedynie zapamiętał, że były po jego lewej stronie dwie pary. Jedną tu weszli, a druga zapewne prowadziła do łazienki lub zwykłej toalety. Nie uszło jego uwadze to, że dobrze się tu czuł i mógłby pracować w takim miejscu. Przyjechał tu z Eijim prosto z jego domu. Spędzili razem kilka godzin i nie miał ochoty rozstawać się z tym facetem. Kiedy tu przyjechali, chciał wyjść z gabinetu, aby Eiji spokojnie zbadał chłopaka, ale blondynowi nie przeszkadzała jego obecność, więc teraz siedział sobie grzecznie i wsłuchiwał w męski głos Tanaki.
- Postaram się o wyciągnięcie z domu moją znajomą i jeszcze dzisiaj wykonamy badanie.
- Zobaczymy się w szpitalu? - zapytał Haru.
- Niestety, bo jakoś nie mam ochoty ciebie oglądać.
- Nie rozmawialiśmy ze dwa lata, myślałem, że ci przeszło.
- On miał 16 lat, a ty byłeś już dorosły.
- Będziesz mi związek z twoim bratem wypominał do końca życia?
- To nie był związek...
- Ekhem, co ze mną? - zapytał nieśmiało Katsumi.
- Haru zawieź go do szpitala. Ja odwiozę Shina do domu i zaraz tam będę.
- E, Eiji ja sam sobie poradzę - powiedział Shin i podrapał się po głowie.
- Odwiozę cię, to po drodze.
- Ej Tanaka, myślę, że musimy kiedyś porozmawiać.
- Nie ma o czym Nakamura - rzekł Eiji i opuścił wraz z Shinem gabinet.
Upił łyk swojego drinka i odstawił szklankę na stolik. Popatrzył na swojego milczącego przyjaciela.
- Zadzwoniłeś do mnie i zaprosiłeś mnie tutaj. Miałem nadzieję na dobre towarzystwo, a ty zachowujesz się nader dziwnie. Isu wzruszył ramionami, chciał go tylko zobaczyć.
Do Kei?a podszedł młody chłopak i kiwnął mu głową, że chce iść do dark roomu.
- Nie mam ochoty. Znajdź kogoś innego.
Isamu spojrzał na niego zdziwiony. Wcześniej chłopak nie przejmował się, że był w jego towarzystwie i szedł się zabawić. Bywało, że nie wracał, bo zabierał niektórych znajomych chłopaków do hotelu.
- A tobie co się stało, że odrzuciłeś jego propozycję?
- Słyszałeś nie mam ochoty - Kei bardzo chciał, żeby obok niego zamiast Isamu, siedział Ryu.
- Od kiedy?
- Muszę ci to mówić Isu?
- No tak, Kazama. Tak bardzo zawrócił ci w głowie, że rezygnujesz z seksu z innymi? Jesteś pewny tego, że go przelecisz?
- Jak tego, że dwa razy dwa jest cztery.
Do głowy Isamu wpadł pomysł. Miał nadzieję, że jak Kei zaspokoi w końcu swój głód pożądania w stosunku do jasnowłosego, będzie spędzał więcej czasu z nim, tak jak kiedyś. Jedno mogło nakręcić go do szybszego działania.
- Założę się, że nie zaciągniesz go do łóżka.
- Zaciągnę.
- Masz dwa tygodnie na to. Jak wygram będziesz kochał się ze mną.
Kei z przerażeniem wpatrzył się w twarz Isamu.
- Co ty pierdolisz? Nigdy się na to nie zgodzę.
- Jak wygrasz dam ci raz na zawsze spokój i będziemy tylko przyjaciółmi. Boisz się, że przegrasz?
Brunet nic nie odpowiedział.
- No jak Tanaka, tchórzysz?
Na zegarze wyświetliła się godzina 24, a on nadal nie mógł zasnąć. Zamykał oczy i widział Kaoru. Myślał, że przeszłość ma już za sobą. Do dzisiaj wierzył w to, że chłopak spędzi w więzieniu wiele lat. Teraz co, znów miał nigdzie nie wychodzić z obawy, że spotka go lub jego koleżków? To nie wchodziło w grę, zwłaszcza, że chciał ponownie wyjść z Kei?em na miasto. Dzisiaj było nawet miło i już coraz mniej przeszkadzało mu, że brunet mówi do niego kotku. Wstał i poszedł do łazienki. Stanął przed lustrem. Miał na sobie tylko spodnie od piżamy, które z ledwością trzymały się na jego wąskich biodrach. Wzrokiem powędrował do swego lewego boku na którym widać było długą bliznę, która zaczynała swoją wędrówkę w linii pasa i ciągnęła się równą pionową kreską tuż przy kości biodrowej i chowała się pod gumką od spodni. Ryu wiedział, że sięga ona uda i jak tam się znalazła. Popatrzył na swoją twarz i już nie widział pustki w oczach, która pojawiała się gdy był sam. Był w nich dawny blask i nie mógł pozwolić, aby on zniknął. Przemył twarz wodą, osuszył puchowym ręcznikiem i wrócił do sypialni. Sięgnął do szuflady przy nocnym stoliku i wyjął z niego kilka kartek. Położył się na łóżku. Popatrzył na narysowane przez siebie portrety.
- Wiem jaki jesteś i że jestem dla ciebie pewnie tylko na jedną noc, ale czy nauczysz mnie od nowa dotyku?
Po chwili zapadł w spokojny sen, ściskając w dłoni rysunki.
Kilka dni później.
- Jakie kurwa przyjecie? Nigdzie nie idę! - wydzierał się do ojca Kei - Nikt z was nie wziął pod uwagę, że mam jakieś plany na wieczór?
- Akurat tego wieczoru twoje plany się nie liczą. I tak ci ustępujemy na każdym kroku, chociaż raz ty mógłbyś coś dla nas zrobić. Jesteśmy rodziną i czasem moje interesy wymagają wyjścia razem.
- Jaką rodziną? Byliśmy nią jak żyła mama. Miałeś czas dla nas. Teraz to w tym domu mieszka tylko Eiji, Miyo i ja, bo ty i Nanako większość czasu spędzacie w podróży! Rodzina powinna być razem, więc nie pokazuj teraz jacy to my jesteśmy szczęśliwą i kochającą się rodzinką.
- Dostaliśmy zaproszenie całą rodziną do państwa Kazamów i wszyscy tam pójdziemy - Osamu zachował spokój.
- Przepraszam - Kei podniósł dłoń do góry - co powiedziałeś? Na pewno się nie przesłyszałem i powiedziałeś Kazama?
- Tak pan Atasuke Kazama został moim wspólnikiem i zorganizował przyjęcie na tą cześć.
- Powiedz mi jeszcze czy to ten hotelarz?
- Tak.
- Czy on ma syna o imieniu Ryu?
- Chyba tak, ma dwóch synów.
- Wiesz tato z tym przyjęciem to jednak dobry pomysł - Ha, zobaczy Ryu w jego domu. Bez mundurka w którym chodził wszędzie. Od kilku dni często razem wychodzili po szkole do barów lub kafejek. Ryu również polubił Moon light. Lubił z nim rozmawiać i dobrze się czuł przy nim. Jasnowłosy już nie trzymał takiego dystansu od niego, ale nadal nie pozwalał się tknąć. Kei chwilami miał tego dość, czekanie było coraz trudniejsze. Wyjął komórkę z kieszeni i wybrał numer Isamu.
- Isu nasze plany nie wypalą. Mam ważne spotkanie. Kiedyś wybierzemy się na te pokazy akrobatyczne.
=Ale one będą za rok.
- Przyjacielu no nie mogę, no... pogadamy jutro - rozłączył się - Dziś mam spotkanie u koteczka - uśmiechnął się szeroko i wbiegł po schodach na górę.

*Jatobe - Drewno Jatobe łączy w sobie barwy: pomarańczową, łososiową i brązową. Zróżnicowany, wyraźny rysunek słojów sprawia, że podłoga jest wyjątkowo dekoracyjna. Jatobe jest nazywana również diamentową czereśnią, ponieważ jest jednym z najtwardszych gatunków na świecie.











Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum