The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Marzec 25 2019 03:02:28   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Ibara 10




Rozłączył się po piętnastominutowej rozmowie.
- Zdałeś mu niezłe sprawozdanie - stwierdził Raidon leżący obok na trawie bez koszulki. Kropelki wody spływały mu po torsie.
- Wiesz co on sobie wyobraził, kiedy mu powiedziałem, że się kąpiemy?
- Co? - brunet domyślił się, ale chciał to usłyszeć od Shi.
- No wiesz. Wanna, piana ty i ja razem, nadzy - zamilkł.
- Masujący swe ciała doprowadzając je do na skraj...
- Stop! Nie chcę tego słuchać - na policzki wstąpił mu rumieniec. Położył się na plecach, zakładając ręce pod głowę. Wzdrygnął się, kiedy nic stąd ni zowąd Raidon zawisł nad nim - Co robisz?
Czarne oczy błądziły po jego twarzy. Nie umiał z nich nic wyczytać. Wciągnął głośno powietrze w chwili, kiedy palce dłoni bruneta otarły się o jego pierś.
- Co robisz? - powtórzył słabym głosem.
- Jestem spragniony - pochylił się niżej.
Shi przełknął z trudem ślinę. Poczuł przyjemne ciepło w podbrzuszu. I rozczarowanie, kiedy ręka bruneta sięgnęła przez niego po butelkę wody. Nie pocałował go.
Raidon usiał i odkręcił nakrętkę. Cholera był podniecony. Chciał go pocałować. Bardzo chciał. Po raz pierwszy widział go bez koszulki i z mokrymi włosami. Nie wyrzucił by go ze swego łóżka. Dziwny strach w oczach chłopaka powstrzymał go przed tym krokiem. Opierał się. Ciekawe jak długo będzie mógł to robić. Widział jego wzrok na sobie, kiedy wychodził z wody i być może opór nie potrwał by długo. Brunet lubił seks, kochał seks, a teraz był skazany tylko na swoją rękę lub na Shi, nie chcąc wzbudzić plotek i dać argumenty ojcu spotykając się przelotnie z kimś na jedną noc, czy numerek w dark roomie.
Sakate spod wpół przymkniętych powiek obserwował plecy mężczyzny. Czy mógłby z nim, wbrew swoim zasadom, być blisko? Nie chciał samego seksu. Pragnął czegoś więcej. Brunet mu tego nie da. Przecież Rai najdalej za miesiąc będzie już mógł być z kimś innym. Nie będą zmuszeni udawać pary i zostawią za sobą udawanie. Najgorzej, że był na wpół twardy. Dobrze, że szorty nie wybyły za wąskie, bo brunet wszystko by widział.
Nad ich głowami zebrały się czarne chmury i dopiero, gdy rozległ się odgłos grzmotu, zwrócili uwagę na niebo.
- O nie - Shi zerwał się na równe nogi i zaczął ubierać koszulkę - Rusz się idzie burza. Musimy schronić się w tej starej chacie - pokazał mu palcem na mały budynek w oddali.
- To tylko grzmot.
Brązowooki zagapił się na niego przez chwilę po czym szybko schował telefony i aparat do szczelnej foliowej torebki, którą wyjął z torby.
- Widzę, że jesteś zabezpieczony na wszystkie okazje.
- Tu pogoda się często zmienia. Nie chcę, żeby sprzęt zamókł. Nie rozumiem jak mogłem przegapić tą chmurę.
- Myślałeś o czymś innym - uśmiechnął się Raidon.
- Wstawaj - pociągnął go za rękę w górę.

Nie musiał się śpieszyć już do chatki, bo krople deszczu spadły na niego w połowie drogi. Tak czy owak i tak będzie cały mokry zanim tam dotrze.
Raidon szedł krok za nim, również przemoknięty, bo deszcz już lał obficie. Tuż przy chatce nie wytrzymał i chwycił Shi mocno rzucając go na ścianę i całując zaborczo. Chłopak zaczął się wyrywać. Walsh szybko unieruchomił mu ręce nad głową nie przestając napierać językiem na jego wargi, zmuszając go do poddania się. Po długiej walce Shirai w końcu uległ i jęknął czując gorący i mokry język w swych ustach. To było takie inne od tego pocałunku na bankiecie. Wezbrała w nim pasja i resztki rozsądku chciały opuścić umysł oddając chłopaka jego instynktowi.
Brunet wsunął jedną nogę między uda Sakate i naparł mocniej na jego krocze. Sam ocierając się o jego udo. Czując to Shi znów zaczął się wyrywać.
- Przestań.
- Ciii.
- Przestań - jęknął, kiedy otarł się o chłopaka - Nie chcę.
- Nic ci nie zrobię. Damy sobie tylko trochę pieszczot i przyjemności, a z tego co czuję - puścił jego ręce, które opadły w dół ciała. Deszcz nadal padał mocząc ich coraz bardziej - Jesteś tak samo podniecony jak ja - ręka powędrował ku rozporkowi brązowookiego i pomasowała mu krocze. Wywołało to u Sakate niekontrolowane drżenie przyjemności i sprawiło, że zaczął oddychać płytko i szybko. Rozpiął mu rozporek i wsunął dłoń pod bieliznę. Ponownie ich usta się spotkały, kiedy musnął kciukiem czubek członka brązowookiego. Chwycił go pewnie w swoją dłoń i przesunął nią w górę i w dół. Ruch bioder upewnił go, że chłopak chce więcej. Sam rozpiął swoje spodnie i złapał za jego dłoń i pokazał, że sam też chce być pieszczony. Prawie krzyknął, kiedy mokre palce przedostały się pod bieliznę i dotknęły jego penisa.
Shi w tym momencie stał się jednym wielkim, rozdygotanym pragnieniem. Tak, na to mógł mu pozwolić. Schował twarz w szyi mężczyzny przyśpieszając ruch bioder,odbierając rozkosz i samemu ją dając. Czuł gorący oddech na swojej szyi i urywany oddech bruneta będącego blisko spełnienia. Pieszcząca go ręka przyśpieszyła i Shi zadrżał osiągając spełnienie rozlał się na dłoń mężczyzny. Raidon czując to napinające się ciało i gorąco uderzające na jego skórę, również szybko dołączył do niego.
Stali w milczeniu opierając się o siebie, nadal z dłońmi w spodniach tego drugiego, jakby nie wiedzieli co dalej robić, a może nie mogący znieść myśli, że to już koniec i czas powrócić do rzeczywistości. W końcu Raidon wyjął swoją dłoń. Shi poszedł za jego przykładem. Miał czerwoną twarz z zażenowania, którą oblepiały mokre włosy, ale jego oczy gdy patrzyły na bruneta były inne. Coś się w nich zrodziło, coś pochodzącego z serca. Na razie było małą mgiełką w oddali, liściem na wietrze, jednak mogącym osiągnąć dużą siłę zdolną zburzyć wszystkie mury i rozwalić przeszkody.
- Ja... Nie myśl, że jestem taki i robię to z każdym - przerwał milczenie młodszy mężczyzna.
- Nic sobie takiego nie myślę - nadal go nie wypuszczał z objęć - Jesteś piękny. Taki zarumieniony, mokry od deszczu z napuchniętymi ustami od pocałunków. Cudowny - patrzył na niego ciepło i sam się dziwił swoim słowom. Nigdy tego żadnemu facetowi nie powiedział.
- My musimy już wracać - powiedział po cichu zaskoczony słowami Walsha - Deszcz zaraz przestanie, a jesteśmy tak przemoczeni, że nawet słońce nas nie wysuszy. Musimy się przebrać i wziąć prysznic. Zadzwonię do domu - wysunął się zakłopotany z jego ramion i sięgnął po paczkę chusteczek. Podał mu jedną. Sam wytarł dłoń ze spermy i zasunął rozporek. - Jak mogłem o tym nie pomyśleć. Pewnie się martwią, gdzie jest telefon?
- Shirai - chwycił jego twarz - spokojnie, nie denerwuj się. Pocałował go w usta delikatnie - Telefony leżą na trawie. Opuściłeś wszystko kiedy się wyrywałeś.
Schylił się i podał mu pakunek. Weszli do chatki. Miała jedną izbę z dziurawymi ścianami i takim samym dachem.
- To nas miało ochronić przed ulewą?
- Nie zmoklibyśmy tak bardzo - mocował się z zapięciem worka - Mam nadzieję, że przy upadku nic się nie porobiło - wyjął swój telefon i zadzwonił do domu. Dzięki za sieć nadajników, która nawet na takim pustkowiu dawała zasięg komórkom - Mamo to ja. Wracamy do domu.
=Już zaczęłam się martwić.
- Przepraszam nie widziałem nadciągających chmur. I tak nie zdążylibyśmy przed deszczem.
=Dobrze, że tylko raz zagrzmiało. Bałam się, że utkniecie gdzieś w środku potężnej burzy.
- Jesteśmy w chatce starego Yoshizawy. Chwilę potrwa zanim będziemy w domu.
Rozłączył się.
- Chodź - nie patrzył na Raidona, wstydził się tego co zrobił. Miał do tego prawo, nadal był prawiczkiem. Dwudziestopięcioletnią dziewicą czekającą na wielką, wieczną miłość. Kiedy podniecenie opadło i zdał sobie sprawę co zrobił, był zły na siebie, że dał zgodę na to, nawet nie byli parą.
- Porozmawiajmy - zaproponował Walsh.
- Nie ma o czym. Musimy wracać - wyszedł z chatki i skierował się w drogę powrotną.
- Jak to nie ma o czym?
- Daliśmy sobie wzajemnie rozkosz i koniec kropka. Nie musimy o tym rozmawiać!
- Hej - ze złością złapał go za przed ramię - Jesteś zły. Przecież to normalne co zrobiliśmy.
- Nie to nie jest nic strasznego. Ja po prostu nie robię tego często i tak jakoś. Jestem zły na siebie - w końcu popatrzył na niego. I znów doznał tego ciepłego uczucia w swoim sercu. Nie wiedział co ono oznacza.
- Za co? Za to, że było ci przyjemnie? Za to, że tego chciałeś w takim samym stopniu jak ja?
- Za to, że jestem łatwy - wymsknęło mu się.
- Coś ty dziewczyna? - patrzył na niego z niedowierzaniem - Zachowujesz się jakbyś nigdy z nikim nie był. Daj spokój. I nie jesteś łatwy. Gdyby tak było to w ten wieczór po naszym pierwszym bankiecie pojechał byś do mnie, a nie kazał się zawieść do domu. Tak samo dzisiaj mogliśmy iść na całość. Jednak nie zrobiliśmy tego. A to co się stało... było miłe. Każdy tego potrzebuje. Jesteśmy dorośli.
- Wiem.
- To się uspokój - poklepał go po ramieniu - Dopóki tego nie zrobisz to nie wrócimy do domu. Twoi rodzice zaraz poznają, że coś jest nie tak.
- Już w porządku - Raidon miał rację. Jest dorosły, chciał tego. Przecież nie oddał mu się w pełni i takie rzeczy już zdarzyło mu się robić raz, czy dwa. No dobra raz. Ten był drugi. Ależ on jest beznadziejny z tym czekaniem - Faktycznie było miło - uśmiechnął się.
Brunet polubił ten jego rumieniec.
"Jest uroczy " pomyślał.
*
Tego dnia już słońce nie wyszło, deszcz cały czas siąpił, także nic nie mogło ich ubrań nawet w małym stopniu osuszyć.
Stali teraz w przedpokoju, a Kumiko wskazała na przemoknięte ubrania, z których ciekła woda mocząc ciemne panele.
- Dorośli mężczyźni, a wyglądają jak zmokłe kury. Mam wielką nadzieję, że się nie pochorujecie. Shi powinieneś być rozsądny i jak tylko widziałeś zbliżające się chmury od razu schować się w chacie. Teraz mi marsz na górę wziąć prysznic i ubrać się w coś suchego.
- Mamo jest lato nic nam nie będzie.
- Lato, ciepło i tak dalej. Rok temu twój ojciec też tak mówił, a później kichał przez dwa tygodnie.
- Kochanie to była alergia.
- Aha. Zejdźcie na dół jak skończycie to podam obiad.
- Kochanie chodź - brunet splótł palce z Shiraiem - Coś suchego nam się przyda.

Gdy znaleźli się w sypialni Raidon zaczął szukać ubrań na przebranie.
- Idź ty najpierw pod prysznic - powiedział do brązowookiego.
- Ty idź. Ja pójdę do łazienki przy moim starym pokoju.
- Nie pokazałeś mi go jeszcze.
- Zwyczajny pokój nastolatka. Nic wielkiego. Przepraszam cię za matkę. Zawsze się martwi na wyrost.
- Ciesz się, że taka jest. Moja nie jest zła, kocha mnie, ale zaczynała się o mnie martwić dopiero jak nie wracałem do domu od dwóch dni i nie dawałem znaku życia. Nic by jej to nie obchodziło to, żebym przyszedł zmoknięty do suchej nitki do domu. Nawet w środku zimy.
- Przykro mi.
- Spoko to już dawno za mną - wziął suche rzeczy i wyszedł do łazienki.

Shi wszedł do swego pokoju. Nic się tu nie zmieniło od jego ostatnich odwiedzin, mógłby nawet powiedzieć od wyjazdu na studia. Pod ścianą stało jednoosobowe łóżko nakryte kremową narzutą z frędzlami. Na oknach wisiały ozdobne firanki, marszczone taśmą u samej góry, a cienkie beżowe zasłony zostały po bokach spięte ozdobnymi spinkami. Biurko, fotele, regał z książkami, stara mahoniowa szafa także nie zmieniły swego położenia. Nad łóżkiem na specjalnie przygotowanej ścianie, jak przed laty, wisiały plakaty. Uśmiechały się z niego twarze aktorów, piosenkarzy, modeli na widok tych ostatnich miał ochotę się roześmiać. Teraz wokół niego kręciło się mnóstwo takich chłopaków. Wszyscy na plakatach byli mężczyznami. Kochał się w nich mając szesnaście lat w pełni świadomy swojej orientacji. Zasypał z myślą o nich i budził się z nimi. Wiedział, że wtedy potrzebował kogoś żywego, chłopaka, a nie wyimaginowanych postaci ze zdjęć. Co miał jednak zrobić? W szkole we wsi nie miał szans do kogoś zbliżyć się. W liceum, małym miasteczku po sąsiedzku, też na to nie liczył. Zresztą to były czasy, kiedy jego wygląd jakoś nie przyciągał, był wysoki i zdecydowanie za chudy, kto by zwrócił uwagę na chłopaka o wystających żebrach. Dopiero na studiach, kiedy jego anorektyczne ciało zmieniło się w kuszące, smukłe i lekko umięśnione, a ubrania nie wisiały na nim jak za duże worki zaczęli się z nim umawiać. Wtedy poczuł smak pierwszych pocałunków. Och uwielbiał się całować i nadal to lubi. Z jednym chłopakiem zaszli nawet do tego momentu co on dziś z brunetem. Nigdy się nie zakochał i nie był kochany, dlatego odmawiał seksu, przez co go zostawiali. To upewniało go, że zależało im wyłącznie na jednym. Śmiali się z niego, że chce czekać, nie rozumieli jego wychowania, a tym bardziej decyzji, którą sam podjął. Chciał oddać swoją niewinność komuś kto będzie go kochał. Potraktować to jako dar dla tej osoby. Wiedział, że tym samym się wygłupia, ale zależy mu na tym. Znaleźć kogoś do łóżka na jedną noc mógł i może. Znaleźć kogoś do spędzenia życia z nim, to już inna sprawa. Bał się tylko, że nie spotka takiej osoby i do końca życia pozostanie prawiczkiem.
- Jak tak dalej pójdzie to to może to się stać - mruknął do siebie. Uśmiechnął się na wspomnienie tego co przeżył opierając się o ścianę chatki, a dłonie, usta bruneta doprowadzały go do szaleństwa. Nie miał by nic przeciw powtórce, teraz to wiedział, ale sam raczej oto nie poprosi.
Westchnął. Zabrał parę rzeczy z szafy i poszedł się wykąpać.

***
- Kurcze obejrzyj się, on stoi za tobą. Co za głupia baba - zirytował się Akira. Siedział po turecku na łóżku w samej bieliźnie. Oglądał kryminał i zajadał się popcornem - Widzisz i jakbyś była? - dzwonek do drzwi przerwał ochrzanianie młodej kobiety, która teraz leżała zakrwawiona na posadzce, a kamera odjeżdżała powoli od niej. Zmarszczył brwi i sprawdził która jest godzina - Już po dziesiątej. Kogo niesie w środku nocy?
Wstał założył krótki szlafrok w którym wyglądał bardzo ponętnie, nie zdając sobie z tego sprawy. Poszedł do salonu uderzając po drodze nagą stopą w szafkę.
- Ał. Co to cholerstwo tu robi? A tak sam to tu postawiłem. Dlaczego ja chodzę po ciemku? - kolejny raz odezwał się dzwonek - Już idę!
Zapalił światło. Wyjrzał przez judasza.
- Co on tu robi? - otworzył drzwi - Naoki?
- Przyjmiesz zagubionego wędrowca? Mam zapłatę - podniósł do góry butelkę dobrego, czerwonego wina. Nie wyglądał najlepiej.
- Jasne wejdź - przepuścił go.
- Chyba pierwszy raz jestem u ciebie. Ładnie tu - zdjął buty i rozejrzał się.
- Dzięki. Nie było okazji, żebyś tu bywał.
- Dasz jakieś kieliszki?
- Tak już. Przepraszam. A tak w ogóle to co ty tu robisz? - zapytał będąc już w kuchni. Nao stanął obok niego - Jest późno - wyjął dwa kieliszki.
- Postanowiłem wpaść do kumpla.
- Aha - przeszedł do salonu - nigdy do mnie nie przychodziłeś. Nie ściemniaj o co chodzi?
- To co obejrzymy jakiś film i wypijemy to? - wskazał palcem na butelkę ciągle trzymaną w ręku. Zignorował pytanie Akiry.
Szarowłosy jęknął w duchu. Zapowiadała się długa noc. Gdyby tylko Nao wiedział, że przebywanie z nim sam na sam jest ostatnio dla Akiry torturą.
- Ja już oglądam film.
- Telewizor masz wyłączony - popatrzył na ten co wisiał na ścianie.
- Oglądam w sypialni. Po nim miałem iść spać.
- Za wcześnie na sen. Prowadź do swojego królestwa.
Już to mu się nie spodobało. Naoki z nim w jednym pokoju, łóżku? Zaprowadził go do sypialni.
"Oby tylko usiadł w fotelu. O nie"
Model wpakował się do łóżka i nabrał garść prażonej kukurydzy.
- Dawaj te kieliszki i właź - poklepał miejsce obok siebie.
Akira wdrapał się na łóżko. Oparł wygodnie o poduszki i wyciągnął zgrabne nogi przed siebie. Podstawił mu kieliszki. Naoki nalazł im wina, a butelkę odstawił na podłogę.
- To co oglądasz? - popatrzył na niego i upił łyk wina.
Yoshi zastanawiał się nad tym co robi Nao. Facet nigdy się tak nie zachowywał. Coś musiało sprawić, że przyszedł do niego i siedzi teraz w jego łóżku wgapiając się w swój kieliszek. Nao nie raz miał swoje smutki, ale wtedy cała grupą wychodzili na miasto. Teraz jest inaczej.
- Mów, co się dzieje?
- Nic.
- Już ci wierzę. Nigdy do mnie nie przychodziłeś?
- Teraz jesteśmy bliżej. Często rozmawiamy ze sobą - przerwał mu.
- Jak potrzebujesz się wygadać to jestem dobrym słuchaczem.
Znów nastąpiło milczenie. Akira pokręcił się trochę na łóżku i ugiął nogę w kolanie. Kątem oka zobaczył, że to zwróciło uwagę modela, który wpatrywał się teraz w jego zgrabne udko. Poprawił szlafroczek, bo jeszcze trochę, było by mu widać co nieco więcej. Nao odchrząknął. Napił się trunku i zaczął mówić.
- Ten facet co go dziś widziałeś... Miałem nadzieję, że to będzie coś więcej?
- Zostawił cię.
- Powiedział, że jestem nudny i nawet pokazywanie się ze mną jako sławnym modelem nie wynagrodzi mu tego. Spotykał się ze mną przez to kim jestem. Czy ja jestem nudny? - odwrócił się w jego stronę chwytając dość szybko za nadgarstek ręki, która trzymała napełniony kieliszek. To sprawiło, że wino chlusnęło na szlafrok szarowłosego. Obaj popatrzyli na ten mały bałagan na piersi chłopaka, a potem na siebie.
- Nie jesteś nudny. Nie dla mnie - pogłaskał go po policzku wolną dłonią i zdjął mu okulary.
- Nie? - przysunął się do niego.
- Nie - bliskość tego mężczyzny działała na niego jak narkotyk. Nie umiał się oprzeć chęci spróbowania go. Poczuł rękę na wewnętrznej stronie swego uda. Przeszedł go dreszcz. Zgodzi się na wszystko cokolwiek Nao zechce, tylko żeby nie zabierał tej parzącej ogniem dłoni.
- Chcę się z tobą kochać - szepnął model, przesunął rękę w górę uda. Pochylił w stronę szyi chłopaka i trącił ją nosem - Pięknie pachniesz. Czego używasz?
- Mydła? Kąpałem się - głos miał cichy i zachrypnięty, nie poznawał go - O cholera - szepnął, kiedy usta modela znalazły się na jego uchu, a język polizał jego płatek.
- Nie, to twój naturalny zapach - szeptał, a dłoń przesunął w pobliże jego krocza.











Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum