The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Marzec 22 2019 14:02:26   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Ibara 6


- Jak zaraz się nie zjawi urwę mu łeb - wysyczała przez zaciśnięte zęby Oharu. Jednocześnie próbowała się uśmiechać, kiedy jakiś fotoreporter robił zdjecia. Miała na sobie krótką srebrno-czarną sukienkę, czarne pantofelki na tak wysokim i cienkim obcasie, że nawet Akira zawsze od niej wyższy sięgał jej tylko do nosa. W uszach błyszczały nowo zakupione kolczyki, a włosy upięła w fantazyjny kok.
Yoshi także się denerwował, ale miał do tego inny powód. Nie wiedział, czy szefuńciowi udało się przekonać Shi do powrotu.
-On nie ma za grosz wyobraźni. Zachowuje się nie odpowiedzialnie - kontynuowała - Za godzinę zaczynamy główny pokaz. Nie będę w centrum uwagi dziennikarzy, wychwalających jakich to modeli ma Ibara i pytających gdzie jest ich gwiazda - trąciła ramieniem Akirę - Ty co tu stoisz- Nie powinieneś być z modelami?
-Są już gotowi. Natomiast ty się nie denerwuj, bo złość piękności szkodzi.
-O jest.
Akira natychmiast odwrócił głowę tam gdzie patrzyła kobieta. Na jego twarzy pojawił się uśmiech. Pomachał ręką i dwaj mężczyźni skierowali się w ich stronę.
-Pięknie razem wyglądają - przemknęło przez myśl szarowłosemu.
-Nareszcie jesteś. Gdzie byłeś tyle czasu? Zresztą nieważne. Chodź musisz się przebrać - wzięła Walsha pod rękę i zaciągnęła w stronę windy.
-Ha ha ha da mu popalić. Bała się, że będzie musiała go zastąpić. Miałem już dość jej marudzenia. Widzę, że zdążył w porę cię zatrzymać - Akira z pełnym zadowoleniem na twarzy popatrzył na Shi.
-Natknąłem się na niego, kiedy wychodziłem. Przeprosił za swoje zachowanie i oto jestem. Mam wrażenie, że za szybko mu wybaczyłem, ale zgodził się mi pomóc, także nie mogłem dłużej się gniewać. Co nie znaczy, że łatwo zapomnę jego słowa. Powiedział, że masz mnie zaczesać. Chociaż wolałbym się zamknąć w pokoju i nie wychodzić do wieczora.
-Dlaczego?
-Opowiem ci, ale najpierw muszę się czegoś napić.
-To chodź do jednego z pomieszczeń przeznaczonych na pokój fryzjerski. Napijesz się i opowiesz jak się zachowywał.

***

Flesze błyskały jeden po drugim, a brawa biły bezustannie, kiedy publiczna sesja dobiegła końca. Była to świetna doroczna reklama dla firm odzieżowych wystawiających swe projekty oraz dla kilku agencji dla których pracowali modele.
Raidon w części dla nich przeznaczonej, gdzie prezentowali garnitury został wyciągnięty na środek i zasypany gradem pytań. Dotyczyły one zarówno pracy, projektu scenerii, która wzbudziła zachwyt i zazdrość wielu osób. Pytania, które zadała niska dziennikarka z włosami związanym i w koński ogon nie pozostawiało wątpliwości co do tego, że nadal na świeczniku jest domniemany związek jego i Shi.
-Mai Kamon z Lagun. Panie Walsh ostatnio ukazały się w pewnym piśmie zdjęcia i obszerny artykuł opisujący pana romans z panem Sakata. Czy są panowie w związku, czy wręcz przeciwnie łączył panów tylko seks? Nasi czytelnicy są ciekawi panów relacji i tego, czy pozostają panowie blisko i jeżeli tak to chcecie to zalegalizować?
Shi stojący nieopodal z Akirą,Naokim i Oharu momentalnie pobladł. Miał nadzieje, że oto nie zapytają. Co miał teraz robić?
Raidon popatrzył na grafika. W sali zapanowała cisza.
-Moje życie prywatne - skierował surowy wzrok na dziennikarkę - Nie ma nic wspólnego z tym po co tu państwo zostali zaproszeni.
-Jest pan osobą publiczną. Bycie na widoku jest ceną za sławę.
-W pewnym sensie zgodzę się z panią. Jednakże wchodzenie z butami do łóżka kogokolwiek jest nieetyczne i nie moralne. Mógłbym teraz stąd wyjść, ale... - tu przerwał i podszedł do zszokowanego Shiraia. Wziął go za rękę i zaprowadził do miejsca w którym stał. Akirze opadła szczęka, chociaż wiedział o co chodzi. Naoki zamknął mu ją palcem wskazującym.
-... ale - mówił dalej Walsh. Objął mężczyznę w pasie ręką i przyciągnął do siebie - chcąc uciąć wszystkie plotki na temat dlaczego ten oto wspaniały mężczyzna jest ze mną, muszę powiedzieć na ten temat kilka słów. Ostatni artykuł bardzo go zranił, mnie również. Shirai nie spotyka się ze mną dla pieniędzy, sławy, nie jest moim jedno-nocnym kochankiem. Jest dla mnie kimś ważnym, tak jak i ja dla niego.
-Czyli przyznaje pan, że spotykają się panowie nie tylko na gruncie zawodowym, ale łączy panów głębokie uczucie? - zapytał ktoś z tłumu.
-Jak ważny jest dla pana, pan Sakate? - dopytywała dziennikarka.
-Oświadczyłem się Shiraiowi i zostałem przyjęty.
Wokół zrobił się szum od podekscytowanych głosów i migawek aparatów fotograficznych. Z boku filmowała ich kamera z jakiegoś programu o modzie. Dziennikarze przekrzykiwali się nawzajem, chcąc zostać usłyszanym i uzyskać odpowiedź na swoje pytania.
Raidon wskazał palcem na dziennikarza w kwadratowych okularach.
-Kiedy planują panowie ślub?
-Termin jest jeszcze nieustalony - powiedział Shi, pewnym głosem, mimo strachu jaki odczuwał. W co on się wpakował? Po co się na to zgodził? Jednak szybko docierało do niego dlaczego to robi. Rodzice uwierzą mu i ucieszą się, że w prasie nie krąży zła opinia na temat ich syna.
-Nie chcemy się śpieszyć - dodał brunet - Co nagle to po diable. Prawda? Teraz wybaczcie, ale resztę spraw osobistych zachowamy dla siebie. Chciałbym jeszcze podkreślić, że scenerię do sesji zaprojektował mój utalentowany narzeczony i jestem z niego dumny. Zapraszam państwa do sali bankietowej na uroczyste przyjęcie.
Głosy zawodu rozległy się cichym echem po pomieszczeniu. Raidon zaprowadził Shi do małego pustego pokoju w którym cały dzień urzędował Akira.
-Myślałem, że tego nie przetrwam - odetchnął z niejaką ulgą brązowooki.
-Dałeś sobie radę jak na to, że właśnie ogłosiliśmy wszem i wobec swoje nie istniejące zaręczyny.
-Brawo - zaklaskał teatralnie Akira wszedłszy do pokoju, a za nim wparowali Naoki i Oharu - Toście odegrali przestawienie roku. Wszyscy teraz tylko o tym mówią. Co to ja miałem... Aa - podniósł wskazujący palec do góry - Jak będziecie brać ślub nie zapomnijcie wziąć mnie za drużbę. Au - Oharu trzepnęła go po głowie małą torebką - Nie bij - złożył usta w smutny dzióbek.
-Nie wygłupiaj się Aki, oni obaj zwariowali! - dawała upust swojej złości.
-Normalni to nie są.
-Cicho bądź Yoshi. Teraz ja mówię - kobieta popatrzyła na niego wrogo - Co chcecie osiągnąć tym teatrzykiem? Po co wam to? Myślicie, że sępy nie dowiedzą się w końcu prawdy?! Wiecie, że teraz będziecie jeszcze bardziej na świeczniku? Nie odpowiadajcie, nie chcę wiedzieć. Oby wam to wyszło na dobre.
-Oharu - brunet podszedł do niej i złapał ją za nadgarstek - Shi ma swoje powody, a ja będę miał spokój od ciągłych propozycji matrymonialnych. Dobry układ. Poza tym ty i ja pracujemy razem od kilku lat. Na pewno nie zrobię czegoś co zniszczyło by agencję, wręcz przeciwnie jestem gotów na wiele, aby to moje dziecko nadal się rozwijało.
-Trzymam cię za słowo.
-Wasza trójka, mi najbliższa, będzie znać prawdę dla innych przez jakiś czas będziemy grać swoje role. Rozumiecie?
Zgodnie pokiwali głowami.
-Ty Naoki spisałeś się dzisiaj. Przypomnij mi o premii.
-Szefie załatw nowy kontrakt i po sprawie.
-Teraz pewnie posypią się propozycje, więc nie będzie to trudne. Shi - zwrócił się do milczącego mężczyzny - Idziemy na przyjęcie. Nie zapomnij kim jesteśmy dla siebie. Trzymaj się cały czas mnie. Nie będziesz narażony na bezpośredni atak dziennikarzy.
-Zabawisz się w mojego ochroniarza?
-I partnera. Mój drogi - otworzył drzwi i przepuścił go pierwszego. Kobieta wyszła za nimi.
Naoki przypatrzył się bliżej szarowłosemu, kiedy zostali sami.
-Masz minę jakbyś wygrał na loterii.
-Tak się czuję. Oni naprawdę idealnie się ze sobą komponują. Szkoda, że to nie jest prawdziwe, ale kto wie, kto wie. Jakby im pomóc - zamyślił się.
-Co ty znów kombinujesz? - stanął w rozkroku i założył ręce na piersi. W idealnie skrojonym garniturze wyglądał jak młody bóg.
-Nic. Tak sobie tylko po cichu myślę. Kurcze muszę pozbyć się tego badziewia - usiadł na taborecie i zaczął zdejmować rolki - Czas kupić nowe, a was wywalić na śmietnik - Wyciągnął swoje buty spod stolika i założył. Stanął wyprostowany ja struna przed modelem.
-Czas się zabawić i napić.
-Będziesz się gapił na tą nową fałszywą parkę?
-Nie. Wzniosę toast za przyszłość ich związku, czy coś takiego.
-Szef cię zabije.
-Za co- Za gratulacje? Chodź zabawimy się - puścił mu oczko i wyszedł.

***

Isei kręcił się między ludźmi z kieliszkiem szampana w ręku. Uwielbiał ten napój i bąbelki łaskoczące go w nos. W dzieciństwie nawet nie marzył, że kiedyś zasmakuje w tym trunku. I to tym prawdziwym nie w zwykłym musującym winie. Nie raz obijało mu się o uszy jak żyją inni i zazdrościł im. Sam z matką ledwie mieli na skromne wyżywienie i opłatę na mieszkanie. Mimo tego nie było źle dopóki pewnego dnia matka postanowiła, że życie na tym świecie bez tamtego mężczyzny nie ma sensu i zapadając się w swoim smutku zażyła większą dawkę leków nasennych niż powinna. Wiedział, że zostawiła go z pełną świadomością, ale ból, który toczył jej duszę przez wiele lat, sprawił, że nie obwiniał jej za to. Stanowczo winien całej sytuacji był jego ojciec i gdyby tylko miał okazję go spotkać wyrzucił by z siebie nienawiść. Rzucił by ją prosto w oczy temu człowiekowi, a gdyby ten nie uwierzył to miał dowody na to czyim był synem.
Przystanął i patrzył jak Raidon śmieje się z żartu jakiejś bogatej paniusi, trzymając za rękę Shi. Nie znał tego długowłosego chłopaka, miał tyko okazję zamienić z nim kilka słów w nocy w pokoju, ale podobał mu się. Chłopak miał klasę. Tylko czemu w nocy płakał? Idealny partner dla jego brata. Tak, Raidon był jego przyrodnim bratem. I ciągle nie miał okazji porozmawiać z nim o tym. Dołączył do nich z myślą jak to dobrze będzie się zemścić na kochanym braciszku za to, że tamten miał wszystko. Szybko jednak zrezygnował z tej myśli. Całą winę ponosi ojciec. Raidon i jego matka pewnie nie wiedzą o zdradach jakich dokonał pan Walsh. Istnieje taka możliwość, że po świecie chodzą inne dowody zdrady, jakieś siostry i bracia o których się pewnie nie dowiedzą, jeżeli takowi gdzieś żyją.
Podskoczył gdy ktoś klepnął go w pośladek. Z zamiarem mordu odwrócił się i kąciki ust uniósł w górę, gdy zobaczył, że jego prywatną przestrzeń naruszył Tadashi. Zawiesił mężowi ręce na szyi i ucałował delikatnie usta.
-Już myślałem, że jakiś zboczuch mnie dotyka.
Tadashi roześmiał się.
-Nadal tylko mój.
-Twój. Nikt nie ma prawa tak mnie dotykać poza tobą. Spóźniłeś się.
Mężczyzna porwał z tacy od kelnera kieliszek szampana.
-Kolejne zebranie zarządu, ale jestem tu od kilku minut. Obserwowałem cię.
-I co stwierdziłeś?
-To, że mam cholernie wiele szczęścia. Ktoś taki jak ty, poruszający się jak hrabia, młody i niedostępny dla nikogo, wybrał mnie, starego piernika.
-Nie jesteś stary. Masz dopiero trzydzieści trzy lata.
-Dziesięć lat różnicy.
-Nawet jakby to było dwadzieścia i tak bym cię pokochał - pocałował go w policzek - Jesteś mój. I wybij sobie z głowy te kompleksy na punkcie wieku misiu.
-To gdzie ten twój sławny szef? - upił łyk trunku - Uuuu dobre.
-Jeden z najlepszych. Raidon się zaręczył.
-Kim jest jego wybranka?
-To wybranek.
-Nie mów, że...
-Jest stuprocentowym homo, jak ja. O tam stoi przy bufecie - wskazał ruchem głowy. Nie będzie przecież pokazywał palcem, bądź co bądź był dobrze wychowany.
-Rzadko się zdarza, żeby dwaj bracia byli gejami.
-Cicho, nie chcę żeby ktoś nas usłyszał. On jeszcze nic nie wie.
Takashi popatrzył na niego.
-Dlaczego mu nie powiesz kim jesteś?
Chłopak wzruszył ramionami.
-Nie nadeszła jeszcze pora.
-Czy kiedyś nadejdzie?
Isei nic nie odpowiedział. Gdzieś z boku sali dobiegł go głośny dźwięk uderzenia czymś metalowym o kieliszek. Zwróciło to uwagę wszystkich gości. Na wzniesionym dla muzyków specjalnym podeście przy mikrofonie stał smukły młodzieniec i czekał aż będzie w centrum uwagi.

***

Raidon miał złe przeczucie zobaczywszy co robi Akira.
-Nazywam się Akira Yoshi i jestem pracownikiem Ibary oraz jednym z bliskich przyjaciół panów Walsha i Sakate. Korzystając z okazji, chciałbym wam kochani złożyć najszczersze gratulacje z powodu zaręczyn. Pragnę życzyć wam obu wytrwałości, zrozumienia, miłości i szacunku dla siebie wzajemnie. To, że zamierzacie spędzić ze sobą resztę życia jest bardzo odważną decyzją.
-Zabiję go, posiekam na kawałeczki, zakopię pięć metrów pod ziemią i całą serię powtórzę od nowa dla własnej przyjemności - wysyczał po cichu brunet.
-Z chęcią ci pomogę. Możemy go wpierw potorturować - uśmiechnął się złowieszczo Shi.
-Tak. Tortury to dobry pomysł - przyznał Walsh.
-Chciałbym teraz wznieść toast na waszą cześć - kontynuował Akira - Wszystkiego najlepszego chłopcy. Z chęcią zobaczę wasz pocałunek pieczętujący waszą więź.
Mężczyźni już byli pewni, że Akira nie dożyje nocy. Nie okazywali tego, ale rozsadzała ich wściekłość, a myśl o pocałunku sprawiła, że Sakata się spiął.
-Czekamy. Przecież to dla was nie problem. Osłodźcie nam ten wieczór - napił się ze swego kieliszka szarowłosy, a niebieskie oczy migotały radośnie.
Obaj zmieszani popatrzyli na siebie. Wiedzieli, że muszą to zrobić. Jakby to wyglądało jakby się od tego uchylili?
Raidon pierwszy pochylił się i delikatnie musnął usta mężczyzny, którego wszyscy uważali za jego narzeczonego.
-Szefuńciu chyba umiesz całować.
Mężczyzna warknął wysyłając oczami pioruny w stronę szarowłosego. Po chwili ponownie złapał wzrokiem oczy Sakate w niemym pytaniu. Hm. Dziwne on nigdy nie pytał tylko brał to co uważał, że mu się należy. Jednak ten chłopak był inny, nie chciał od niego nic na siłę.
Shirai z bijącym sercem rozchylił lekko usta i złapał swego szefa za koszulę. Przyciągnął go do siebie tak blisko, że stykali się torsami. Raidon przyjął to za zgodę i ich wargi otarły się o siebie rozpoczynając wspólny taniec. Wczepił palce we włosy chłopaka pogłębiając pocałunek. Usta Shi były słodkie i jedwabiście miękkie oraz co stwierdził z zadowoleniem doświadczone. Oznaczało to, że chłopak nie był taką cnotką na jaką wyglądał. Na pewno nie w całowaniu.
Brązowooki oddawał pocałunek z pełnym zaangażowaniem to co dostawał, trącając czubkiem języka drugi język. Poczuł jak grunt usuwa mu się spod nóg, a serce przyśpiesza swój bieg i powoli zakończył pocałunek, przypominając sobie, że to tylko gra. Odsunęli się od siebie, nie patrząc jeden na drugiego.
Wokół rozlegały się gwizdy, oklaski oraz jęki zawodu niektórych panien, jak i również panów, stracili przecież taką szansę na związek z tak dobrą partią jaką był Usami - Walsh.
Obaj popatrzyli na Akirę, a w oczach mieli obiecaną zemstę.
-No tak panie i panowie, to jest miłość - Akira zeskoczył z podestu i pobiegł do Naokiego - Ratuj, oni mnie wykończą.
-Nie trzeba było tego robić.
-To dla nich nauczka za to co robią - wyszeptał.
-Nauczka?
-No nie tylko. Ładną są parą. Obaj samotni?
-Akirusiu słońce ty moje. Nie wiem jak mam ci dziękować za to wystąpienie ? głos bruneta mówił, że chłopaka nie czeka nic przyjemnego.
Szarowłosy pisnął i schował się za szerokimi plecami modela.
-Nie dostaniecie mnie. On mnie obroni.
-Nie chowaj się i tak cię dorwiemy.
-Nic mi nie zrobicie. Za dużo tu świadków.
Naokiemu chciało się śmiać i ledwie to powstrzymywał.
-Tym lepiej, będzie lepsza zabawa jak będziesz tańczył taniec brzucha - powiedział Shi. Minę miał poważną, ale w oczach tliły się ogniki rozbawienia.
-Taniec czego?
-Mówi, że brzucha.
-Nie pozwolisz im na to, prawda Nao? - zamrugał zalotnie swoimi długimi rzęsami podkreślonymi delikatnie czarnym tuszem.
-Sam bym chętnie to zobaczył.
-I ty Brutusie? Ok, ale najpierw musicie mnie zapisać na kurs takiego tańca. Co potrwa dłuższy czas i do tej pory zapomnicie o zemście - wyszedł odważnie przed modela.
-A chcesz? - zapytał Walsh i położył mu rękę na ramieniu.
-Nie?
-To wyjdziemy stąd i pogadamy inaczej. Uśmiechnij się.
-Szefuniu ja już nie będę. Przysięgam. Musiałem to zrobić, żeby wszyscy upewnili się co do was. Nikt was nie zmuszał do całowania się z języczkiem. Nieźle sobie radziliście.
-Idziemy. Seria gilgotek załatwi sprawę - rozejrzał się dyskretnie, czy nikt nie widzi tego przedstawienia, które robią. Na szczęście występ znanej piosenkarki przyciągał uwagę ludzi.
-Nigdzie się stąd nie ruszam - chwycił się ramienia Naokiego - on mnie obroni.
-Panowie przykro mi zemsta musi poczekać. Nie mogę zawieść zaufania mojego pana i władcy.
-Dziś masz spokój, ale nie znasz dnia, ani godziny. - Raidon puścił mu oczko. Chłopak ponownie pisną. I obserwował ich uważnie, kiedy się oddalili.
-Co on miał na myśli?
-Jeszcze z tobą nie skończyli. Musisz teraz się sam ratować ja mam randkę.
-Randkę? To znaczy, że wychodzisz i nie spędzisz nocy w hotelu?
-Tak.
Naoki nie widział jak smutek wkroczył na twarz Akiry.
-Randka. Ma kogoś. Jaki ja jestem głupi. To oczywiste, że ktoś taki jak on nie jest sam.

***
-Nie zrobisz mu krzywdy? - zapytał Shi, kiedy odeszli od nich.
-Zrobię. Jutro będzie miał dzień bez swojego napoju życia. Pomożesz mi zepsuć ekspres.
-Ale wypije kawę tutaj.
-Racja to pojutrze. W domu też masz go od niej odseparować.
-A nie lepiej go zabić? - zażartował.
-To nie będzie dla niego dostateczna kara.
Roześmieli się. Nie wspominali już o pocałunku, co nie oznaczało, że o nim nie myśleli.












Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum