The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Wrzesie 24 2017 08:37:13   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Więzi 19


Rozdział 19: Spokój


Czas się na chwilę zatrzymał. Patryk siedzący w wannie był jakby odległym bytem, do którego próbował dotrzeć Jakub. Zbity bezpański pies, który chciał być przez kogoś kochany. Chłopak trzymał go teraz za rękę bojąc się pozostać sam, mimo że wcześniej chciał odrzucić coś, kogoś jedynego, kto trzymał go nad powierzchnią wody, którą się zachłysnął. Nie miał już masek. Wszystkie rozleciały się w pył w tamtej kamienicy na Pradze. Oprócz masek, coś jeszcze w nim pękło i bynajmniej nie była to tylko kość w ręce, bo ta kiedyś się zrośnie. To, co pękło, nigdy nie będzie załatane, pozostanie otwarta rana, którą może kiedyś rozdrapie w przypływie złości czy gniewu lub rozpaczy. Ale chciał, żeby teraz ktoś go pocieszył, powiedział, że będzie dobrze i nie zostawił samego.
Jakub przyjrzał mu się. Był nagi, prawie przezroczysty, a czerwone od płaczu oczy patrzyły gdzieś w przestrzeń. Nie chciał puścić jego ręki, którą delikatnie gładził kciukiem. W końcu usłyszał jego ochrypły głos:
- Chodź do mnie - powiedział cicho Patryk. - Widzę, że też jesteś po nocy, nie zostałeś wyrwany z łóżka. - Jakub ugryzł się w język. Czuł się brudny z powodu tego, co zrobił na imprezie. To nie był dobry moment, żeby być tak blisko Patryka, ale on tego potrzebował, więc Wyrzykowski spełnił prośbę. Zdjął ubranie i powoli wszedł do dużej wanny podnosząc w niej poziom wody. Przyjrzał się dokładnie siniakom, które zauważył już wtedy, gdy go rozbierał. Na brzuchu, na szyi, na twarzy. Ściągnął brwi i przymknął oczy, bo zrobiło mu się źle od takiego widoku kochanka. Bał się, że się zaraz rozpłacze, jak dzieciak, a nie mógł tego zrobić, nie przy nim. Dla niego musiał być teraz silny. Wziął głęboki oddech i otworzył oczy.
- Pomogę ci się umyć. - Przysunął się do niego bliżej i gąbką powoli zaczął myć jego ciało. Zaschniętą krew na ręku i twarzy delikatnie przemywał żeby nie zrobić mu krzywdy. Na plecach musiał uważać na opatrunek założony tam, gdzie ojciec wbił mu nóż. Jakub wiedział, że największe rany i tak pozostaną w jego ciele i sercu, gdy te powierzchowne już się zagoją.
- Myślisz, że pójdę do więzienia? - zapytał nagle Patryk.
- Nie sądzę. Z tego, co mówił nam policjant, to działałeś w obronie własnej i tak to uznają. Poza tym, Piotr mówi, że zna jakiegoś prawnika, który się tym zajmie. Zadzwoni do niego w poniedziałek.
- To nie było tak. - Jakub popatrzył na niego i czekał. - To było w obronie własnej, ale później. Najpierw... Najpierw tylko chciałem mu zrobić krzywdę, po prostu. A potem... A potem... - Z jego oczu zaczęły skapywać łzy, których nie umiał powstrzymać. Jakub objął go za głowę, którą mógł oprzeć na ramieniu a ręką złapał się kurczowo jego ręki. Płakał i długo nie mógł się uspokoić.
- Spokojnie - próbował go wyciszyć. - Wszystko będzie dobrze. - Siedzieli tak długich kilkanaście minut, aż w końcu Patryk powiedział, że chce mu się spać. Wyszli więc z wanny i położyli do łóżka. Musieli zamienić się miejscami, żeby Patryk mógł swobodnie położyć rękę w gipsie, a żeby mogli zasnąć zwróceni do siebie. Chłopak zasnął od razu, ale dla Wyrzykowskiego sen nie nadchodził. Długo jeszcze wpatrywał się w spokojną już twarz kochanka i gładził go po włosach i ręku. Dopiero nad ranem, kiedy zbliżała się piąta, zamknął oczy i zapadł w mocny sen.

W głowie mu szumiało, wydawało się, że gdzieś brzęczy wielki owad. Nie mogąc znieść tego odgłosu w końcu rzucił się do telefonu leżącego na szafce i nie patrząc na to, kto dzwoni wychrypiał zmęczonym złym głosem:
- Czego?
- To ja się pytam! - po drugiej stronie zagrzmiał wściekły kobiecy głos.
- Agata? - Jakub usiadł na łóżku i rozejrzał się, ale Patryka nie było obok.
- Przecież nie Święty Mikołaj! Co się dzieje z Patrykiem? Miałeś dać mi rano znać, ja do niego dzwonię, ale ma wyłączony telefon, czy na pewno wszystko z nim w porządku? Jest już jedenasta a ja nie mam żadnej informacji!
- Spokojnie, spokojnie. Nie wiem, co z jego telefonem, ale tak, wszystko jest w porządku. Pobił się z ojcem, ma złamaną rękę...
- I to niby jest w porządku?! Gdzie on jest?! Chcę z nim rozmawiać! - Jakub zaśmiał się pod nosem z Agaty. Była jak lwica broniąca swoich młodych.
- Nie wiem - wymsknęło mu się.
- Jak to nie wiesz?! - zagrzmiała.
- Jest tutaj - próbował szybko wyjaśnić. - Ale ja dopiero się obudziłem, pewnie jest w łazience lub kuchni. Zaraz go znajdę i powiem, żeby do ciebie oddzwonił, dobrze? - Słyszał jak fuka po drugiej stronie linii i się zastanawia. Już prawie słyszał jej głos, że ma natychmiast dać jej Patryka do telefonu, ale na szczęście odpuściła.
- Dobrze, przekaż mu. Ale ma do mnie zadzwonić nie później niż w ciągu trzydziestu minut!
Rozłączywszy się Jakub wstał i poszedł szukać chłopaka. Okazało się, że ten siedzi w salonie przed telewizorem popijając spokojnie kawę. Wyrzykowski zapatrzył się na niego przez chwilę, bo wyglądał spokojnie i beztrosko.
- Twoja lwica cię szuka - rzucił wesoło zbliżając się do kanapy.
- Kto? - zdziwił się Patryk. Jakub przysiadł blisko niego i położył tak samo jak on nogi na stoliku kawowym.
- Agata. To dzięki niej wiedziałem, gdzie mam pojechać żeby cię szukać i właśnie obudziła mnie krzycząc w panice "gdzie mój Patryczek?!". - Bielański zaśmiał się na parodię Agaty w wykonaniu Jakuba i wziął od niego telefon. - Dzwoniła do ciebie, czemu nie odebrałeś? - Patryk wskazał ręką na stolik, na którym leżała jego komórka cała w rozsypce.
- Musiał się rozwalić podczas bójki, nie da się go włączyć.
- Ach. Trzeba będzie ci kupić nowy.
- Sam sobie kupię.
- Nie wolisz nowszego modelu? - Patryk spojrzał na niego. Wiedział, że nie robi tego specjalnie, nie czuje się jego sponsorem, ale chłopak trochę się tak czuł. Wczoraj myślał, że to już za nim, że będzie musiał znaleźć sobie mieszkanie i nauczyć się żyć bez drogich restauracji, gosposi i wielkiego telewizora. Jakub chciał być po prostu miły. Było go na to stać, więc chciał mu zrobić przyjemność.
- Nie chcę drogich prezentów, bo wtedy będę się czuł jak dziwka. - Wyrzykowski spojrzał na niego zdziwiony. Nigdy o tym nie rozmawiali, nie wiedział, że on może na to tak patrzeć. Wiedział, że chce być niezależny i dlatego nie zgadzał się na ciągłe płacenie na przykład za jedzenie, ale nie sądził, że to chodzi aż o to.
- A ja nie chcę być twoim sponsorem, to nie o to chodzi.
- Wiem, ale jeśli to będzie zbyt często, to tak właśnie będę się czuł. To nie chodzi o ciebie, tylko o mnie.
- To brzmi jak kiepska wymówka od związku - zaśmiał się Jakub i zaraz się zarumienił, gdy powiedział głośno słowo "związek". Patryk również się zarumienił, bo przypomniał sobie rozmowę z Piotrem. Wtedy też padło to słowo.
- Czy my jesteśmy w związku? No wiesz, jak jakaś para, czy coś? - zapytał z lekką obawą.
- Nie wiem. Ja... Nie zastanawiałem się nad tym - odparł Jakub. Przez chwilę milczeli nie wiedząc, co powiedzieć, jak zacząć tą rozmowę, gdy nagle rozdzwoniła się komórka Jakuba. Ten włączył rozmowę w opcji głośnomówiącej.
- Ja wiem, że minęło tylko z dziesięć minut, ale muszę z nim porozmawiać! - zagrzmiał desperacko głos Agaty, na który obaj się zaśmiali. - Patryk? Jesteś tam? Jestem na głośniku?
- Tak - odpowiedział chłopak. - Ale to dobrze, bo wam obydwojgu jestem winien wyjaśnienie.
Wyrzykowski spojrzał na niego zmartwiony. Patryk wziął głęboki oddech i zaczął im mówić po kolei, co się zdarzyło tego wieczoru odkąd dostał informację od Przemka. Niewiele mówił o uczuciach, które go zalewały podczas tego incydentu, raczej o suchych faktach. Chociaż musiał im wyjaśnić, dlaczego w ogóle tam poszedł, to trudno było mu ubrać to w słowa. Oni i tak nie zrozumieliby gniewu narastającego przez wszystkie te lata i chęci odwetu na własnym ojcu.
Kiedy skończył mówić, nastąpiła długa chwila ciszy. On sam po prostu siedział opierając ręce na kolanach z głową zwieszoną w dół, wpatrzony w telefon leżący na stoliku. Jakub siedział sztywno z napiętym każdym mięśniem, aż do bólu, jakby gotowy rzucić się w kierunku chłopaka, gdyby ten wybuchnął płaczem. Ale on tego nie zrobił, w nim już nie zostało więcej łez. Wystarczyły mu te, które lały się cały poranek, od kiedy się obudził.
Zbudził się w bezpiecznym domu, w bezpiecznym łóżku, obok mężczyzny, któremu chyba jednak na nim zależało. Najpierw długo wpatrywał się w jego uśpioną twarz, rozchylone usta i powoli unoszącą się i opadającą klatkę piersiową, na której jeszcze widniały czerwone ślady po ich upojnej sesji. Potem, gdy wstał i zobaczył się w lustrze i coś w nim wreszcie pękło. Zaczął płakać tak donośnie, że aż wybiegł do drugiego pokoju i tam, rzuciwszy się na łóżko, rozbeczał się jak dzieciak. Wszystkie emocje wychodziły na wierzch każdą komórką jego ciała. Płakał nad swoim dotychczasowym życiem, że nie umiał postawić się ojcu. Płakał nad dziadkami, którzy umarli kilka lat temu, a nawet za bratem, z którym nigdy jednak nie był blisko. Aż wreszcie płakał za mężczyzną, którego prawie stracił przez swoją głupotę. Na koniec płakał z powodu emocji, jakie kumulowały się w nim podczas spotkania z ojcem i bijatyki; z powodu bólu, jaki on mu zadał fizycznie jak i psychicznie. Kiedy już skończył płakać, nie było w nim prawie nic. Tylko lekki niepokój, co teraz będzie z jego życiem, ale na razie próbował odgonić te myśli od siebie. Gdy Jakub pojawił się w salonie, przypomniał sobie też, że musi jakoś odbudować z nim relacje, bo za bardzo mu na nim zależało, żeby przekreślić tego mężczyznę, który uratował mu życie.
Nagle usłyszeli ryk Agaty. Dziewczyna zalewała się łzami z powodu tego, co się wydarzyło.
- Agata, uspokój się, proszę. - Patryk próbował opanować sytuację. W końcu Rudawska zmieniła wycie w mały szloch i mężczyźni mogli się uspokoić. - Nie rozumiem tylko, jak Jakub mnie znalazł. - Spojrzał na Wyrzykowskiego wyczekująco.
- Zadzwonił do mnie w środku nocy pytając się, gdzie mieszkają twoi rodzice, mówiąc tylko, że tam pojechałeś i nie dajesz znaku życia - wyjaśniła prędko Agata.
- Piotr do mnie zadzwonił zmartwiony, a jak tylko usłyszałem, że wspomniałeś o ojcu, to... No sam wiesz, zaniepokoiłem się. - Patrzyli na siebie przez chwilę nie zwracając uwagi na głos Agaty w telefonie, który coś jeszcze paplał. Patryk podniósł komórkę i włączył tryb normalnej rozmowy.
- Muszę kończyć kochana, pogadamy później o twoim wyjeździe. Tak, pa. Tak, przepraszam, nic mi nie będzie... Wiem... Może... Nie wiem. Pa... Pa.
- Wyjeżdża? - zaciekawił się Jakub.
- Tak. Do Anglii do swojej wielkiej miłości. - Uśmiechnął się pod nosem.
- Czyli nie z tamtym kolesiem?
- Nie, do Anki.
- Agata jest bi? - Zdziwił się.
- Tak. Byłeś gdzieś dzisiaj w nocy? - Patryk nagle zmienił temat spoglądając na mężczyznę.
- Dlaczego pojechałeś do Piotra? - Jakub szybko zmienił tok rozmowy. Patryk chwilę milczał, zanim odpowiedział.
- Nie można mówić o skoku w bok, jeśli nigdy nie uznaliśmy, że byliśmy parą, prawda? - Patryk próbował to obrócić w żart, ale tak naprawdę w środku cały się trząsł. Ściskało go w żołądku, a serce waliło jak młot.
- Czyli jednak. - Jakub opadł na poduszki. - Zrobiłeś to z nim? Dlaczego? - Spojrzał na niego z rezygnacją i smutkiem. Tak naprawdę nie mógł mieć do niego pretensji, bo sam nie zachował się lepiej.
- Ja chciałem? Tak, było mi źle i... Tak, chciałem to z nim zrobić, bo on jest Panem, a ja chciałem wiedzieć jak to jest, wiesz, być Uległym, bo chciałem cię zrozumieć. - Zerkał na niego, ale większość czasu patrzył i bawił się kawałkiem gipsu. - Bo nie rozumiałem, wiesz, tego wszystkiego. Ciebie. Nas. W ogóle gadałem z nim o związkach, ale nie był najlepszym rozmówcą, bo on woli przygody na jedną noc. - Uśmiechnął się trochę z zażenowania całą sytuacją. Ale Jakub nie skomentował, tylko ukrył twarz w dłoniach.
- To znaczy, że i tak ja jestem tym gorszym - westchnął.
- Co? Czemu? - Bielański nie zrozumiał.
- Po twoim wyjściu położyłem się spać. Ale kiedy tylko wstałem, zacząłem pić. Jedna szklanka za drugą. A potem zadzwonił do mnie kolega i zaprosił na imprezę. Okazało się, że on i jego narzeczona załatwili mi randkę w ciemno, nie wiedzą, że jestem gejem. No i ta laska wylała na mnie drinka i w łazience... Nie zamknąłem drzwi i wpadł nagle jakiś facet. Od słowa do czynu... My, no wiesz... - Patryk otworzył szeroko oczy. Nie spodziewał się tego po nim. Jakub parsknął zły na siebie. - Byłem wściekły i pijany. Bardzo pijany. Zaraz po tym wyszedłem zabierając chyba butelkę whisky, nie pamiętam zbyt dobrze. Natomiast pamiętam, że chciałem do ciebie zadzwonić, ale miałeś wyłączony telefon, pomyślałem wtedy, że to specjalnie, żebym nie mógł się do ciebie dodzwonić. Ale potem zadzwonił Piotr i nagle wytrzeźwiałem. A kiedy przyjechaliśmy na miejsce i ten policjant zaczął mówić, co się wydarzyło i co stało się tobie, to... to... - Ręce mu drżały, widział zmieszaną twarz Patryka, który nie wiedział, co powiedzieć i jak zareagować na tak bezmyślne jego zachowanie. Jakub nie umiał ubrać w słowa, to, co wtedy poczuł. Ból? Pustkę? Strach, że go straci? Nagle go po prostu objął i ścisnął mocno chowając twarz w jego ramieniu. - Tak, bałem się, że cię stracę. Nie tylko ty boisz się pozostać sam, wierz mi. Odkąd Michał mnie zostawił, czułem tylko pustkę, czułem, że jestem nic nie wart, bo przecież facet, którego kochałem bez wahania ode mnie odszedł. A jak powiedziałeś, że nie chcesz ze mną wracać do mieszkania, wtedy na Komisariacie, to już w ogóle pomyślałem, jak głupio się zachowałem. Że przez to, że cię wyrzuciłem, teraz ja odtrącałem faceta, którego kocham, i że przez to poszedłeś do ojca, że gdybym przy tobie był, to by się to nie wydarzyło, bo bym cię zatrzymał i wszystko byłoby dobrze.
Teraz Jakub płakał. Kompletnie nie obchodziło go to, że rozkleja się jak beksa. A Patryk tylko słuchał. Był trochę zły, że Jakub od razu w nocy dał dupy jakiemuś kolesiowi, ale sam nie był lepszy. Z trochę innych pobudek i na trzeźwo, ale sam też dał dupy i obaj byli winni. Jednak teraz próbował skupić się na czymś innym, bo chyba dobrze mu się wydawało, że Jakub powiedział, że go kocha, a to było dziwne. I teraz ten mężczyzna, starszy od niego o jakieś dziesięć lat, poważny pan dyrektor, wypłakiwał się na jego ramieniu, bo nie chciał go stracić. Objął go jedną, zdrową ręką i przytulił policzek do jego włosów. Już chciał coś powiedzieć, kiedy nagle podskoczył wyrwany z zamyślenia przez głośne uderzenie. Obydwaj podnieśli głowy i spojrzeli przez duże okna. Nie zauważyli, że przez ostatnią godzinę zachmurzyło się i niebo było teraz czarne. Na horyzoncie zauważali pioruny skradające się wśród czerni. Znowu grzmotnęło tuż nad ich głowami i w ciągu sekundy lunęła ściana deszczu. Patryk spojrzał w zapłakane oczy Jakuba, który zdążył się uspokoić.
- Czy to prawda?
- Ale co? - Czekał na wybuch chłopak i jego złość, ale ewidentnie nie to teraz zaprzątało jego umysł.
- Że mnie kochasz. - Mężczyzna zamarł kompletnie nie rozumiejąc skąd mu się to wzięło, ale zaraz wpadły mu do głowa słowa jego własnej wypowiedzi i zaczerwienił się jak burak, po koniuszki uszu.
- Skoro tak powiedziałem - bąknął sam nie wiedząc, co o tym myśleć. - Chyba... Chyba tak. Na pewno czułem się z tobą bezpiecznie i ci ufałem, dopóki...
- Ja ci ufam. - Patryk pogładził go po policzku. - Przepraszam za to, że wczoraj odleciałem, nie chciałem cię skrzywdzić. Przepraszam, że zapomniałem o gumce, było mi tak dobrze, że nie myślałem trzeźwo. I przepraszam, że byłem z Piotrem, to było głupie i dziecinne zachowanie.
- Łał.
- Co?
- Teraz ja czuję się jak dzieciak, kiedy ty tak poważnie mówisz i zachowujesz się dojrzale. - Obydwaj uśmiechnęli się. - Ja przepraszam, że się wtedy uniosłem, to było bardzo głupie. I że kazałem ci się wynieść. To było jeszcze głupsze, przecież wystarczyło ochłonąć i porozmawiać. No i za numerek w łazience. To już w ogóle było poniżej pasa. - Jakub przygryzł wargę i odwrócił wzrok.
- Hej - powiedział łagodnie i z uśmiechem Patryk. - Już ok, nie mam ci za złe, serio. Spójrz na mnie, bo inaczej spiorę cię na kwaśne jabłko. - Wyrzykowski zaśmiał się na głos i spojrzał na niego na wspomnienie tego stwierdzenia, które padło z ust chłopaka przed ich pierwszą sesją.
- Niby jak to chcesz zrobić z jedną ręką w gipsie?
- Jakoś się załatwi.
- W takim przypadku, to ja powinienem cię związać, bo i tak masz ograniczone ruchy.
- Może zadzwonimy po Piotra?
Obydwaj wybuchli gromkim śmiechem. Jakub wplótł palce w jego jasne włosy i pocałował mocno. Siedzieli na kanapie ubrani jedynie w spodenki od piżamy, a za oknem szalała burza. Całowali się i dotykali po nagiej skórze wywołując dreszcze, ale do niczego więcej nie doszło. Leżeli na kanapie, wtuleni w siebie i słuchali deszczu i wiatru.
- Mam nadzieję, że nie wyrzucą mnie z pracy - powiedział Patryk.
- Jeśli tak, to znajdziesz inną. Zresztą, wolałbym żebyś znalazł inną, taką normalną, w ciągu dnia, żebyśmy nie musieli się mijać.
- Czy to znaczy, że mogę zostać?
- Oczywiście. - Pocałował go w czubek głowy, bo to Patryk leżał bokiem wciśnięty między Jakuba a oparcie i jego głowa leżała na jego ramieniu, a rękę w gipsie opierał o jego brzuch. - Skoro już się wydało, że cię kocham. - Jakub uśmiechnął się na to słowo. Wcześniej o tym nie myślał, w ogóle by mu nie przeszło przez głowę, że mógł się w nim zakochać. A jednak. Stwierdzenie wypowiedziane w trudnym momencie jak najbardziej musi być prawdziwe, a do tego wypowiadając je teraz, czuł się z tym bardzo dobrze.
- Jakub, ja nie wiem czy ja... - Ale on nie pozwolił Patrykowi dokończyć, bo ścisnął go mocniej, zsunął się lekko i zamknął mu usta pocałunkiem.
- Nic nie mów. - Patrzył w jego niebieskie oczy trochę przestraszone i niepewne. - Ja chcę cię kochać i w tej chwili jest mi obojętne, że ty tego nie czujesz. Na razie wystarczy mi to, że ci na mnie zależy, bo tak jest, prawda?
- Tak, bo ja... - Jakub znowu go uciszył, tym razem przytknięciem palca do ust, ale Patryk zaraz pokręcił głową, żeby go odrzucić. - Bo cię zaraz walnę w łeb gipsem! Daj mi w końcu dokończyć! Zależy mi na tobie i nie wiem czy czuję to samo, czy cię kocham, bo nigdy wcześniej tego nie czułem i nie wiem czy to to. A nie chcę rzucać słów na wiatr, serio. Może i to miłość, ale chcę poczekać i się przekonać, bo teraz dla mnie za wcześnie. Tak, chcę z tobą mieszkać, dobrze mi jest tutaj i to nie tylko z powodu luksusów i twoich pieniędzy, tylko z powodu ciebie. - Milczeli przez chwilę a Jakub uśmiechał się patrząc na chłopaka. - A teraz zjedzmy coś, bo burczy mi w brzuchu. Już dawno powinniśmy byli zjeść śniadanie.
- Wolałbym cię tulić cały dzień niż coś zjeść. - Wyrzykowski objął go ponownie a Patryk przewrócił oczami.
- O matko, gdybym wiedział, że zaczniesz zachowywać się jak zakochana nastolatka, to kazałbym się zabrać Piotrkowi.
Znowu zaczęli się śmiać. Patryk cieszył się, że może być przy nim sobą i że czeka ich taka miła, miał nadzieję, niedziela. W końcu wstali i zjedli śniadanie, a potem burza odeszła i zza chmur wyszło słońce. Postanowili przejść się na spacer po mokrych jeszcze chodnikach. Promienie słońca ogrzewały ich twarze, wszystko wokoło pachniało świeżością, a na horyzoncie majaczyła kolorowa tęcza.

* * *

Ostatecznie Patryk nie został o nic posądzony, za to jego ojciec dostał wyrok pięciu miesięcy w zawieszeniu na dwa lata oraz nadzór kuratora. Wprawdzie Patryk nie do końca chciał się z tym pogodzić, wolałby od razu wsadzić ojca za kratki, ale nie mógł zrobić nic więcej. Adwokat polecony przez Piotra załatwił Patrykowi możliwość nie pojawiania się w Sądzie na rozprawie, za co chłopak był bardzo wdzięczny. Nie miał ochoty widzieć się z ojcem ani z matką. Postanowił, że jego noga nigdy więcej nie przekroczy progu tamtego domu.
Agata, oprócz Jakuba, bardzo wspierała przyjaciela w tym okresie, toteż bardzo ciężko było mu się pogodzić z jej wyjazdem.
- Napisz, jak wylądujesz. I jak dojedziecie do domu z Anką. I w ogóle dużo do mnie pisz! - Patryk właśnie żegnał się z nią na lotniku i nie chciał jej puścić. Dziewczyna, jak tylko podjęła decyzję o wyjeździe, złożyła wypowiedzenie w pracy, ale dopiero po 14 dniach ją zakończyła ustalając z szefostwem, że popracuje do końca. Zresztą, pieniądze zawsze jej się przydadzą. W tym czasie złożyła dokumenty o wydanie paszportu, gdyż ten, który miała, załatwiany jeszcze przez jej rodziców, gdy była mała, stracił swoją ważność. Wprawdzie do Anglii nadal mogła wyjechać jedynie okazując dowód osobisty, jednak wolała mieć w zanadrzu drugi dokument, gdyby jednak chciała wyjechać gdzieś indziej, lub chociażby spędzić z Anią wakacje za granicą. Gdy trzeba będzie odebrać dokument, przyleci z powrotem do Warszawy. Przez ten czas dużo rozmawiały z Anią. Również Patryk załapał się na kilka rozmów na Skypie, bo chciał mieć pewność, że dziewczyna ma dobre intencje. W Londynie wynajmowała mieszkanie razem z innymi dwiema dziewczynami, które również były parą lesbijek, także przyjazd Agaty nie robił na nich dużego wrażenia. Ania studiowała oraz pracowała dorywczo w jednej z restauracji, gdzie załatwiła również pracę Agacie. Więcej dziewczynom do szczęścia na początek nie brakowało, a potem zobaczą jak ułoży im się życie. Obie wydawały się szczęśliwe, że znowu się zobaczą na żywo.
- Patryk, ona musi już lecieć. - Jakub próbował go odciągnąć od Rudawskiej, lecz ona nagle i jego złapała, ściskając mocno.
- Opiekuj się nim, dobrze? - poprosiła Wyrzykowskiego, który odwzajemnił uścisk i przytaknął. Agata była u nich częstym gościem poza godzinami pracy i mimo, że Jakub długo z nią nie przebywał, to często widywał, gdy zbierała się do klubu. Gawędzili wtedy przez chwilę i żegnali się w dobrych stosunkach. Miał nadzieję, że jej wyjazd nie zdołuje Patryka, bo wciąż przecież miał Jakuba u boku.Agata ucałowała ich obu i w końcu odeszła do odprawy, a mężczyźni ruszyli na parking do samochodu. Kiedy usiedli, Jakub przez chwilę nie włączał silnika rozmyślając nad czymś.
- Pojedziemy coś zjeść, a potem na drinka - powiedział w końcu z szerokim uśmiechem, gdy Patryk spojrzał na niego wymownie, już chcąc się spytać, co się dzieje.
- Brzmi przyjemnie - odparł chłopak i ruszyli z parkingu w stronę centrum miasta.











Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Jash
28/03/2017 16:35
Może to jeszcze kiedyś powtórzę. Tymczasem ? do zobaczenia.

Jash
28/03/2017 16:34
Jest mi z tego powodu przykro, bo komuś mogło przypaść do gustu ?PTM?, a i ja sama bardzo polubiłam to opowiadanie, oraz podobał mi się eksperymentalny zapis przemyśleń bohaterów. Może to jeszcze kied

Jash
28/03/2017 16:34
Czekam na jeszcze jedną próbę odzyskania czegokolwiek z laptopa, ale w to wątpię. Także próbuję pisać coś nowego, ale nie wiem kiedy to coś się napisze.

Archiwum