The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Marzec 23 2019 20:04:11   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Więzi 12


Rozdział 12: Wszystkie prawdy i uczucia


- Cześć - rzucił Tomek stając przy ich stoliku. - Mogę usiąść?
Bielański nie potrafił odpowiedzieć. Tyle się zmieniło w tak krótkim czasie, że nie wiedział, co ma myśleć, czuć i mówić w stosunku do ex chłopaka.
- Nie - usłyszał nagle chłodny głos Jakuba, który patrzył prosto na Sobczyka. Siedział wygodnie oparty o krzesło z nogą na kolanie. Wyglądał świetnie, seksownie, co nie umknęło uwadze Tomka.
- Nieważne. - Chłopak machnął ręką próbując zignorować Wyrzykowskiego i zwrócił się wprost do Patryka. - Pati, chciałbym cię przeprosić. - Zdrobnienie, którego wiele razy używał w stosunku do niego, tym razem zabolało podwójnie. - Głupi byłem, wcale nie miałem na myśli tego wszystkiego, co mówiłem wtedy w klubie, serio. Byłem idiotą, że tak cię potraktowałem. Chciałbym żebyś do mnie wrócił.
Bielański patrzył na niego trwożnie niebieskimi oczami. Chciał prędko założyć maskę obojętności, odciąć się od tego, ale nie potrafił. Czuł, że jeszcze słowo, a powie "tak" i zostawi Jakuba, odejdzie i wróci do Tomka, ale przecież nie chciał tego. Nie potrafiłby mu wybaczyć i po kilku dniach plułby sobie w brodę za swoją głupotę, a ktoś, kto go zdradził, w jego oczach powinien być skończony. Więc dlaczego, po tym jak Sobczyk to powiedział, zdał sobie sprawę, że bardzo pragnął usłyszeć te słowa...
- Chyba wystarczająco spieprzyłeś sprawę, radzę byś sobie darował. - Dało się słyszeć lodowaty głos Jakuba. Zwykle opanowany mężczyzna, teraz uważał, że ma prawo do Patryka, a jego były facet zaczynał go denerwować swoją arogancją.
- Nie z tobą gadam, koleś - obruszył się Tomek. - Wątpię, żeby Patryk chciał być z jakimś dziwkarzem. - Założył ręce na piersi i spojrzał na niego pogardliwie z błądzącym uśmieszkiem na ustach.
- Czy właśnie nazwałeś Patryka dziwką? - Jakub uniósł brew do góry, a Tomek natychmiastowo się zmieszał.
Bielański, który do tej pory miotał się, co ma powiedzieć i patrzył to na Tomka, to na Jakuba, naraz parsknął śmiechem ku zdziwieniu tamtych. Nagle jakby oprzytomniał i zdał sobie sprawę z absurdalności tego spotkania oraz tego, o czym myślał.
- O kurwa, ale heca - wypalił. - Wiesz co, nazywaj i jego i mnie, jak chcesz, a ja nadal wolę przekreślić dupka, który mnie zdradził i się tym chełpił, czyli ciebie.
Nadal uśmiechnięty, złapał Jakuba za rękę i pociągnął do wyjścia, na świeże powietrze. Nawet nie spojrzał przez ramię na zdziwionego Tomka. Czuł się, jakby kamień spadł mu z serca, wolny i lekki.
- To było dobre - rzucił do mężczyzny podając mu papierosa. - W ogóle nie skumałem, gdy to powiedział, masz refleks.
- Wkurzył mnie, a poza tym, ty nic nie kumałeś, tylko gapiłeś się na niego jak w obrazek - odpowiedział z lekkim rozdrażnieniem. - Poprzednio raczej chciałeś mu rozwalić twarz, a teraz nic nie zrobiłeś.
Bielański otworzył szeroko oczy, rozbawiony.
- Zazdrosny jesteś?
- Nie - fuknął tamten.
- Wielki pan dyrektor jest zazdrosny - zaświergotał Patryk.
Wyrzykowski zatrzymał go ręką, a chłopak zobaczył powagę wypisaną na jego twarzy.
- Czemu nic nie powiedziałeś? Zwykle jesteś wyszczekany. Na pewno już do niego nic nie czujesz?
Chciał się mu odciąć, ale spoważniał przypominając sobie przyspieszone bicie serca, kiedy zobaczył Tomka w barze.
- Najpierw się ucieszyłem z przeprosin, bo chyba ich oczekiwałem. To miłe, jednak coś takiego usłyszeć, szczególnie po poprzednich obelgach. Ale potem, jak go zgasiłeś, dotarło do mnie, że on i tak się nie zmieni. Może tylko tak powiedział, bo mu kiepsko jest z Mariuszem, albo on jest gorszy w łóżku ode mnie? Albo jak nas zobaczył razem, to zrobił się zazdrosny? Cholera go wie, ale po tym wszystkim wiem na pewno, że nie jest mnie wart, że stać mnie na kogoś lepszego. Nie po to wyrwałem się od rodziców żeby trafić do następnego związku z dupy, gdzie nadal byłbym poniżany.
Szli chodnikiem i nie patrzyli na siebie. Jakub składał sobie do kupy obraz życia Patryka i było mu go szkoda. On sam stracił kilkuletni związek, ale ten był normalny i poukładany, natomiast Patryk nie przekroczywszy nawet dwudziestki, miał życie aż nadto ciężkie. Aż dziwiło go to, że wyszedł na ludzi i pragnie jednak czegoś więcej. Zwykle takie dzieciaki nie rokowały zbyt dobrze.
- A ciebie coś łączy z tamtym facetem z nocki? - Usłyszał nagle i zerknął na chłopaka.
- To był tylko jednorazowy numerek - odparł zgodnie z prawdą.
- Ale czemu się na niego zgodziłeś? To znaczy, wcześniej byłeś przecież ze mną. - Wcisnął ręce do kieszeni spodni. Nadal go to trochę dręczyło.
Szli zaludnionym chodnikiem w centrum miasta, mijając otwarte puby i bary. Był późny wieczór, ale pogoda dopisywała, ciepły wiatr cieszył imprezowiczów, którzy przechadzali się wokoło małymi grupkami, co jakiś czas wybuchając śmiechem. Światła miasta przyciągały wzrok, a szum samochodów i dźwięki klaksonów wpasowywały się w ogólny harmider. Rozmawiali swobodnie, ale cicho.
- Nie wiem czy ta odpowiedź cię zadowoli. - Jakub zapalił następnego papierosa i poczęstował też Patryka, który chętnie skorzystał. - Mówiłem ci, że potrzebuję czegoś innego niż zwykli ludzie. Byłem z tobą, bo cię pragnąłem, ale potem mnie trochę olałeś, napatoczył się Piotr i przyjąłem jego ofertę. Takie życie. - Wzruszył ramionami.
- Takie życie - stwierdził przedrzeźniająco chłopak. - Znaczy, że jak nie będę na twoje każde zawołanie to pójdziesz sobie do tego Piotra?
Jakub przystanął. Gorycz, jaka sączyła się w tym pytaniu aż go zmroziła. Nie to było jego zamiarem. Czy to mogło wyglądać aż tak źle z drugiej strony? Nie pomyślał o tym. W ogóle ostatnio logicznie nie myślał w sprawach związanych z Patrykiem. Wszystko było zagmatwane, inaczej niż z Michałem. Tam był prosty układ, czarne i białe, już dawno nie musiał roztrząsać problemów nadąsanych nastolatków i skomplikowanych relacji jestem/nie jestem z kimś.
Złapał Patryka za ramię i przyciągnął do siebie, bo ten go minął nie czekając.
- Nie o to mi chodziło - wyjaśnił szybko.
- A o co? - Patryk zmarszczył swoje jasne krzaczaste brwi. - Jak nie spełnię twoich standardów pieprzenia się, to po prostu sobie do niego pójdziesz i on już wie, co zrobić, tak? - fuknął gniewnie acz cicho, tak, żeby nikt postronny go nie usłyszał. Jednak byli w centrum Warszawy, a nie w gejowskim klubie. - Puść mnie, bo ludzie się gapią. - Jego uścisk zelżał i Patryk się oswobodził zostawiając go kilka kroków w tyle, oszołomionego, ale po chwili Jakub ruszył za nim.
- Dokąd idziesz? - zawołał za nim.
- Do postoju taksówek. Wracam do domu - rzucił przez ramię szybko dopalając papierosa i wyrzucając niedopałek.
Kiedy dopadł jednej z taksówek i już miał wchodzić do środka, Jakub pojawił się obok i wsiadł razem z nim mówiąc głosem nieuznającym sprzeciwu, że jadą razem i podał kierowcy adres.
Kiedy już zatrzymali się przed blokiem, Patryk od razu wysiadł z samochodu nie czekając na płacącego Jakuba, który, gdy tylko rzucił banknotami nie chcąc reszty, dobiegł do niego w holu wzbudzając ciekawość ochroniarza. Rzucił mu szybkie "dobry wieczór" i pobiegł za chłopakiem załapując się jeszcze na windę. Jechali na górę w milczeniu i odezwali się dopiero po zamknięciu drzwi do mieszkania.
- Znowu to samo - prychnął z uśmieszkiem Patryk. - Ile razy jeszcze tak będzie, że ukradkiem przemykamy jak myszki przez te twoje ekskluzywne hole a potem kłócimy się w mieszkaniu?
- To zależy od ciebie - mruknął Jakub.
- Ode mnie? To nie ja pieprzę się na prawo i lewo i nie ja potrzebuję specjalności w łóżku.
- I jesteś taki super, bo nie pobiłeś swojego byłego dzisiaj, czy o to chodzi? Nie jestem święty, ale przynajmniej jestem szczery. Myślisz, że czemu ci powiedziałem o sobie?
- Bo chcesz mieć na miejscu dupę, która cię wyrucha i zbije - wyrzucił z siebie Patryk. Jakub westchnął zrezygnowany.
- Bo ci ufam - odpowiedział zmęczonym głosem.
- Dzisiaj przy Tomku też mi ufałeś?
Wyrzykowski zastanowił się chwilę.
- Tobie tak, to przecież jego chciałem spławić.
Bielański zapatrzył się na mężczyznę, zauważył podkrążone oczy i zmęczoną cerę. Sam przecież chciał wiedzieć jak to było z tym Piotrem, więc czego się spodziewał? Jakub był dorosły, wiedział dokładnie, czego chce i brał to, a teraz chciał być z Patrykiem. Chyba.
Zrobiło mu się trochę głupio, że tak wybuchł, że zepsuł im wieczór, ale jednak słowa Jakuba go ubodły. Wolałby, aby prawda była jednak trochę inna.
Mężczyzna nie usłyszawszy odpowiedzi poszedł do sypialni.
- Jutro idę do pracy, pójdę już spać. - Było mu żal, że wieczór tak się potoczył. Patryk miał prawo się gniewać, ale już nic tego nie zmieni. Zaczęło się przyjemnie a skończyło, jak zwykle, jak to się mówi. Ale nagle został złapany od tyłu, a ręce chłopaka oplotły jego pierś. Poczuł chuchnięcie na uchu i szyi.
- Musisz mnie przeprosić, bo inaczej cię spiorę na kwaśne jabłko - wyszeptał Patryk, na co Jakuba przeszedł dreszcz po ciele, a chłopak cieszył się, że on go nie widzi, bo właśnie czerwienił się jak burak.
- Jabłka nie są seksowne - odparł z uśmiechem Jakub.
- Zamknij się, psujesz chwilę. Sprośne gadki cię nie podniecają? - mruknął Bielański.
- Tylko jeśli mówisz to naprawdę.
Patryk złapał go mocno za krocze i warknął do ucha:
- Idź do sypialni, bo chcę cię zerżnąć.
Tym razem Jakub już nic nie powiedział, tylko poszedł potulnie do pokoju, a Patryk za nim. Tam Bielański nakazał mu się rozebrać, mając w głowie to, co opowiadał mu Jakub, oraz to, co widział na filmie.
On sam otworzył szafę z gadżetami i chwilę się zastanawiając, co właściwie powinien zrobić, wybrał kilka rzeczy i przyniósł je do łóżka, gdzie czekał już na niego nagi kochanek z widoczną erekcją. Patryk sapnął i podał mu opaskę na oczy, którą nakazał założyć. Stwierdził, że lepiej będzie się czuł wydając mu rozkazy i robiąc różne rzeczy, kiedy ten nie będzie na niego patrzył. Będzie czuł się pewniej.
- Usiądź - powiedział drżącym głosem, próbując przełamać swoje onieśmielenie. Rozpiął swój pasek i rozporek. - Ssij mi fiuta - dodał szeptem. Chociaż już gorsze epitety wychodziły z jego ust, to jednak w zupełnie innych sytuacjach. Lecz zaraz o tym zapomniał, kiedy wargi Jakuba objęły jego penisa i zaczęły go intensywnie ssać i lizać a jego ciepła dłoń złapała go u nasady. Patryk pozbył się swojej koszulki i zsunął niżej spodnie, chociaż ciasne dżinsy uparcie wolały pozostać na miejscu. Nachylił się i złapał mocno za sutki mężczyzny, na co ten tylko lekko westchnął, ale nie przerwał swojej pracy. Natomiast Patryk wziął uprzednio przyniesione przez siebie czarne klamerki na sutki i założył je Jakubowi, który na sekundę oderwał się od lizania, a wtedy Patryk złapał za jego włosy i odsunął od siebie, czując, że jeszcze chwila a doszedłby. Nie chciał tego, bo zaplanował już sobie wszystko w głowie, a nie sądził, żeby po chwili mógł dojść drugi raz, nie był przecież aktorem z pornosa.
Nakazał Jakubowi uklęknąć na łóżku i wykręciwszy mu ręce do tyłu, skuł nadgarstki skórzanymi kajdankami. Chociaż bał się, że Jakub go wyśmieje, pewnie nie takie rzeczy z nim wyprawiali faceci. Do tego miał małe problemy z zapięciem jednej opaski i zaczął się trochę denerwować i stresować. Zaklął nawet pod nosem, a ręce zaczęły mu drżeć, co nie pomagało w poradzeniu sobie z głupią klamerką. Dostrzegł uśmieszek na twarzy Jakuba, który przebrał miarkę stresu w całej tej sytuacji. Złapał go za włosy i pchnął na łóżko dociskając jego głowę do pościeli, krzycząc, że nie ma z czego się śmiać.
- Przepraszam Panie - usłyszał w odpowiedzi lekko ochrypły głos i dreszcz przebiegł po jego ciele. Poczuł gorąc zbierający się w jego podbrzuszu i pieczenie policzków. Dokończył pospiesznie zapinane kajdanek, po czym wziął do ręki szpicrutę zakończoną silikonową klepką i wymierzył mu solidnego klapsa w wypięte pośladki w wyniku czego usłyszał jęk z jego ust. Zastanawiał się czy nie uderzył go za mocno, ale zaraz przypomniał sobie o słowie bezpieczeństwa, które Jakub miał wypowiedzieć jeśli coś będzie nie tak. A może uderzył za lekko? Więc zamachnął się jeszcze raz, tym razem nie próbując się powstrzymywać, nie próbując uważać, czy zrobi to za mocno; żeby sprawdzić, na ile może sobie pozwolić. Usłyszał głośne klapnięcie biczyka a zaraz potem lekko stłumiony krzyk Jakuba, kiedy jego ciało naprężyło się. Przez penis Patryka przeszedł dreszcz podniecenia i sam zaczął trochę szybciej oddychać. Zdjął pospiesznie swoje spodnie i pogłaskał delikatnie lekko zaczerwienione pośladki, czym wywołał pomruk zadowolenia u kochanka. Przejechał palcem w okolicy odbytu by za chwilę sięgnąć dłonią do jego ust i nakazać mu je lizać. Wilgotny już palec wsadził w dziurkę i poruszał nim miarowo, a potem dołączył jeszcze drugi i trzeci. Jakub oddychał coraz szybciej pojękując co chwila, poruszając całym ciałem, lekko nabijając się na palce. Patryk miał ochotę w niego wejść i po prostu wyruchać, ale przeleciała mu myśl, że mężczyzna mógłby być tym zawiedziony, że oczekuje jednak czegoś więcej i mocniej, boleśniej. Sięgnął do klamerek na sutkach i poruszył nimi wywołując falę dreszczu na jego ciele. Nie wyjmując z niego palców złapał ponownie za szpicrutę, rozsunął jeszcze bardziej jego nogi i widząc w pełni jego klejnoty i członka, uderzył lekko klepką po jądrach. Z ust Jakuba wyrwał się cichy krzyk, gdyż zupełnie się tego nie spodziewał. Patryk też nie za bardzo wiedział, co mógłby jeszcze zrobić, ale na razie widok takiego obnażonego przed nim Wyrzykowskiego, wijącego się pod jego dotykiem i jęczącego z bólu i przyjemności, napawał jego samego ekscytacją i podnieceniem. Dotknął przelotnie jego nabrzmiałego już penisa i znowu klepnął go w jądra. Potem znowu zamachnął się na tyłek. Powtarzał kilka razy wszystkie czynności, czując jak jego penis domaga się już pieszczot. Widział też zaczerwienioną twarz Jakuba, jego otwarte usta, ciągle jęczące ze strużką śliny. Nie wytrzymywał już, więc sięgnął po prezerwatywę i kapkę lubrykantu i wbił się w niego z wielką ulgą. Pociągnął za łańcuch łączący skórzane kajdanki i zmusił Jakuba do wyprostowania się i lekkiego oparcia się na nim plecami. Jedną ręką objął go za szyję i podbródek wkładając palec do ust, drugą natomiast zaczął pieścić jego penisa, z którego wyciekały soki. Pocałował go kilka razy w policzek, delikatnie, jakby ta część ciała nie należała do reszty, mocno pobitej i właśnie mocno rżniętej. Patryk nie kontrolował się, tylko ruszał szybko biodrami i ręką na jego męskości. Mieli orgazm prawie jednocześnie i sperma Jakuba rozlała się po pościeli, a resztki, które zostały na palcach Patryka, kazał mu je zlizać.
Usiedli na łóżku, obaj zmęczeni, Bielański rozpiął kajdanki, a prezerwatywę rzucił na podłogę. Wtulił się w plecy Jakuba trochę wstydząc się tego, co zrobił. Nie sądził, że bicie kogoś mu się tak spodoba, ale mężczyzna miał rację, to było trochę inne przeżycie niż jakaś bójka, czy dostawanie razów od ojca. Cały czas był podniecony i cieszył się, że może sprawić przyjemność Jakubowi. Chociaż teraz ciężko mu było spojrzeć mu w oczy.
Wyrzykowski zdjął opaskę. Wokoło nadal panowała ciemność przełamywana jedynie przez światło wpadające z salonu przez otwarte drzwi do sypialni. Ale ono było odległe. Tutaj okrywała ich nagie ciała jedynie szata nocy, a on czuł ciepło ciała kochanka za swoimi plecami. Sięgnął do niego ręką i pogłaskał po udzie.
- Chcę cię pocałować - szepnął z odrobiną wesołości w głosie.
- Nie patrz na mnie, głupio się czuję - odparł Patryk ukrywając twarz w jego ramieniu.
- Cały czas na ciebie nie patrzyłem, teraz chcę.
W końcu Bielański odkleił się od niego i Jakub odwrócił się i złapał jego podbródek. Zwrócił uwagę na zaczerwienione policzki i dostrzegł zmieszanie w jego niebieskich oczach. Natomiast w jego, brązowych, tliła się iskierka zadowolenia.
- Hej - mruknął Jakub i Patryk w końcu spojrzał wprost na niego, wcześniej uciekając gdzieś wzrokiem. - Było fantastycznie - przyznał ciepło i pocałował namiętnie zawstydzonego chłopaka.
Gdy już się umyli, Patryk chował gadżety do szafy i zamyślił się na chwilę prześlizgując wzrokiem po nich, zastanawiając się czy Jakub używał ich wszystkich. Ten podszedł do niego i pogładził po nagich ramionach wywołując gęsią skórkę.
- Coś cię zaciekawiło? - spytał, na co chłopak się zarumienił.
- Tak tylko się zastanawiam, do czego mogłyby służyć niektóre rzeczy - odparł.
- Możesz sprawdzić i wypróbować je wszystkie, pomogę ci - usłyszał tuż nad uchem słowa wypowiedziane z uśmiechem na ustach. - Właśnie, skąd miałeś pomysł na dzisiaj, co w ogóle robić? - dodał zaciekawiony.
- Ach, ja... - Patryk się zmieszał przypomniawszy sobie o płycie w odtwarzaczu. - Obejrzałem jeden z twoich filmów, zapomniałem go schować.
- Och, który? - zaciekawił się Jakub i poszedł sprawdzić. - Jak chcesz, obejrzymy go razem, mogę ci coś wyjaśnić...
- Nie, nie - odparł szybko chłopak łapiąc go za rękę. - Już wystarczy mi wrażeń na razie. - Cały czas miał lekki rumieniec na twarzy i czuł skurcz żołądka. Krępowało go to, co się wydarzyło i bał się przyznać na głos, że to mu się podobało. Na chwilę chciał o tym zapomnieć i po prostu odetchnąć, a otwartość i łatwość, z jaką Jakub zaczynał o tym wszystkim mówić, peszyła go. - Chodźmy już spać.
Wyrzykowski przyjrzał mu się i westchnął. Zrozumiał, że to nie będzie to samo, co z doświadczonym Michałem, lub Piotrem. Patryk był nowy w tym świecie, a on chciał, żeby był dominującym, żeby był Panem, co mu przyszło do głowy? Może za wiele od niego wymagał, może to nie była jego bajka?
Wyjął płytę z odtwarzacza i schował do pudełka a potem umieścił w szufladzie obok innych. Odwiesił kajdanki na haczyk a ich łańcuch zabrzęczał zachęcająco. Spojrzał na wszystko z jakąś nostalgią i smutkiem, po czym zamknął szafę na klucz, który włożył do szuflady szafki nocnej stojącej przy łóżku.
Położyli się w nowej czystej pościeli zwróceni do siebie twarzami. Jakub zamknął oczy próbując usnąć.
- Musisz iść jutro do pracy? - zapytał szeptem Patryk, na co Wyrzykowski odpowiedział jedynie przytakującym mruknięciem. - Ja też - dodał. - To trochę się będziemy mijać. - Patryk urwał i znowu usłyszał potakujące mruknięcie. Nie wiedział jednak czy Jakub już naprawdę zasypiał, czy tylko chciał odpłynąć w krainę snów.
Wyrzykowski poczuł nagle, że chłopak wtulił swoją głowę w jego pierś, a po chwili usłyszał jego stłumiony, bardzo cichy głos:
- Wiesz, podobało mi się to - zaczął niepewnie. - Jak mogłem cię tak, no wiesz. I ty byłeś taki, no wiesz. Nawet później nie zastanawiałem się, czy ciebie to boli, tylko raczej, czy jest ci wystarczająco przyjemnie.
Serce Jakuba zabiło mocniej i zrobiło mu się gorąco. Włosy Patryka łaskotały go po klatce piersiowej. Otworzył oczy chcąc napotkać jego twarz, ale jedyne, co zobaczył, to czubek jego jasnej głowy, ale fala ciepła przelała się po jego ciele. Jednak jego obawy były bezpodstawne, to tylko kwestia czasu, jak chłopak ogarnie się i przyzwyczai, a on mógł mu zaufać. To mu na razie wystarczało.
- Cieszę się. Nie chciałbym cię zmuszać do czegoś, co ci się nie podoba. To nie chodzi o to, żeby tylko mi było dobrze, ale również tobie. Jeśli cokolwiek ci się nie spodoba, to powiedz mi to, zgoda? - Jakub pogładził go po czuprynie.
Usłyszał stłumione "zgoda" w odpowiedzi i znowu zamknął oczy próbując zasnąć.
Patryk odsunął od niego głowę i ujrzał w ciemności uśmiech na jego twarzy i nie mogąc się opanować, cmoknął go delikatnie w usta i szepnął "dobranoc", po czym odwrócił się do niego tyłem, odprężając.

* * *

Już nic nie miało być takie, jak dawniej. Teraz, w ciągu dnia, pod nieobecność Jakuba, Patryk przesiadywał w internecie i czytał o BDSM. Chciał wiedzieć więcej i więcej. Już nie tylko czytał i przyswajał suche fakty, ale również oglądał filmy, te krótkie w internecie, jak i te dłuższe z kolekcji Jakuba. Zaczynał się podniecać na samą myśl o tym, co zrobi danej nocy Jakubowi w sypialni.
W tygodniu rzadko zdarzało się, aby mieli wystarczająco czasu dla siebie, ewentualnie zadowalał ich szybki acz namiętny numerek między powrotem z pracy Wyrzykowskiego, a pójściem do pracy Patryka. Jednak wolne dni chłopaka spędzali na coraz to dłuższych sesjach sam na sam, w zaciemnionym pokoju. Bielański powoli uczył się, jak wiązać kochanka, jak sprawiać mu ból dążący do przyjemności i jak z tej przyjemności czerpać garściami.
W sypialni to on był Panem i jego słowo było ważne, jednak poza pokojem, to Jakub nadal pozostawał tym starszym i mądrzejszym, czasami nawet rozkazującym Patrykowi mężczyzną. Mimo tego, że Bielański zawsze chciał być niezależny i mieć władzę nad swoim życiem, to taki układ, gdzie na co dzień ktoś się nim opiekował, nie przeszkadzał mu, bo wieczorami, lub w nocy, mógł wypełnić tą pustkę kontrolując Jakuba. A zarobki w pracy mógł wydawać prawie zawsze tylko na siebie, chociaż czasami robił zakupy i nawet raz w droższej restauracji, do której wyszli, uparł się, że zapłaci rachunek chcąc podziękować mężczyźnie za przyjęcie go do swojego domu.

* * *

Po deszczu przychodzi słońce, lecz potem znowu nadciągają chmury zalewając szary świat swoją rozpaczą. Krople dudnią o szybę przykrywając mgiełką całe miasto, nie zwiastując niczego dobrego. W telewizji znudzony głos spikera, mówi o mało optymistycznej pogodzie na najbliższe wiosenne dni i w końcu ręka sięga po pilota wyłączając to grające na nerwach ustrojstwo. Zapada cisza, gdzie jedyną muzyką jest deszcz.
Patryk spojrzał na Jakuba siedzącego w fotelu z książką w rękach. Już chciał otworzyć usta, żeby może zaproponować wyjście do kina, czy gdziekolwiek, gdyż nudziło mu się w ten ponury niedzielny dzień w domu, ale jego komórka rozdzwoniła się, a kiedy podniósł sprawdzić, kto dzwoni, zmarszczył brwi w zdziwieniu. Jednak odebrał połączenie i wsłuchał się w rozmówcę jedynie mrucząc odpowiedzi "tak" lub "nie", a na koniec rzucając gniewne "zobaczę". Gdy odsunął telefon od ucha, wpatrywał się w niego jeszcze przez chwilę. Uwadze Jakuba nie umknęła dziwna rozmowa, ale tylko opuścił książkę i spojrzał na chłopaka, czekając, czy sam coś powie.
- Dowiedziałeś się, że mam ojca tyrana - bardziej oznajmił niż zapytał ciągle wpatrując się w komórkę. - Właśnie zadzwonił... kolega z podwórka, że zgarnęła go policja za jakąś awanturę z sąsiadami na klatce. Oczywiście po pijaku. Oczywiście matka była zbyt pijana, by cokolwiek zareagować, czy rozmawiać z policją. Kolega chciał mnie przekonać, że mógłbym iść na policję i go wyciągnąć, poręczyć za niego czy coś.
Nastała długa cisza, w której obydwaj bali się coś więcej powiedzieć czy nawet poruszyć. Deszcz nadal bębnił o szyby. Jakub w końcu odłożył książkę i nachylił się w jego kierunku opierając łokcie o kolana.
- Wydaje mi się, że nie jesteś nic mu winien. Jesteś pełnoletni, nie musisz mu pomagać. Jak policja do ciebie dotrze sama, to możesz tam pojechać, ale nic poza tym.
- Wiem, ale... - Ręce zaczęły mu się trząść a serce mocniej łomotać w ciele. Zapomniał, że ma jeszcze tych kilka masek, które nadal nosił przed Jakubem i innymi ludźmi. Przywiązanie do Wyrzykowskiego, które się pogłębiło przez te dni, teraz powodowało, że maska zaczęła pękać i czuł, że do oczu napływają mu łzy, które usilnie próbował powstrzymać.
- Ja chcę go zobaczyć - wycedził przez zęby, na co Jakub się zdziwił, ale zaraz zrozumiał, o co chodzi chłopakowi. - Chcę zobaczyć jak wypisują na niego wyrok, jak gnije w więzieniu, jak współwięźniowie się nad nim znęcają. Chciałbym go móc zobaczyć bezbronnego. Chciałbym mu oddać wszystkie ciosy, które od niego przyjąłem, oddać za to, co mi złego robił przez te wszystkie lata. Za to, kim się stałem. - Całe ciało drżało, głos się załamywał, a po policzkach pociekły łzy, których nie potrafił już zatrzymać.
- A kim się stałeś?! - Doskoczył do niego Jakub łapiąc za ramię, zmuszając, żeby na niego spojrzał. - Nie kradniesz, nie chlasz, nie ćpasz, jesteś fajnym dzieciakiem, nawet masz pracę - szybko powiedział, żeby Patryk przejrzał na oczy i dokończył niepewnie: - Masz mnie... A jemu niestety nic nie zrobisz, nie było cię przy tej sytuacji, nie pogrążysz go już teraz w żaden sposób. - Rozumiał, że Patryk chciałby, aby jego ojciec dostał za swoje, ale nie mógł na to wpłynąć w żaden sposób, skoro już z nim nie mieszkał od kilku tygodni.
Widział, jak Bielański robi się coraz bardziej przybity od jego słów, ale musiał mu to powiedzieć, żeby chłopak nie robił sobie złudnych nadziei.
- Masz rację. - Jego wargi zadrżały, a potok łez ustał, zaschnięty na policzkach. - Trzeba było zrobić coś wcześniej, ale nie potrafiłem, byłem za młody, trafiłbym do opieki społecznej, a sam też nie byłem aniołkiem, więc i na mnie mogliby coś znaleźć. - Zaśmiał się lekko ze smutkiem.
- Opowiesz mi coś o tym? - zagaił Jakub. Przedtem go nie wypytywał o wcześniejsze życie, tak jak Patryk nie wypytywał go o jego. Ale minęło już kilka tygodni od ich spotkania, zbliżyli się do siebie, fizycznie, jak i psychicznie, więc może nadszedł czas, aby otworzyć te zamknięte drzwi i wyciągnąć demony przeszłości na światło dzienne.
Bielański trochę się zląkł, ale wyczuł, że może mu zaufać. Że teraz może się przed nim otworzyć. W końcu to dzięki niemu żyje. Więc opowiedział mu o swojej patologicznej rodzinie. O rodzicach alkoholikach, którzy go nigdy nie kochali. O bracie, w którym nie miał za bardzo oparcia, bo ten ćpał na umór, aż w końcu znaleźli jego martwe ciało w mieszkaniu. O dziadkach, którzy go bardzo kochali i chcieli wziąć do siebie, ale nie mogli z powodu swoich chorób. I o ukochanym dziadku, który został na koniec sam, bez babci, ale umarł wiedząc, że Patryk chce dla siebie lepszego życia. Wszystkie te uczucia, które skumulowały się tam, na moście, miały swój początek w tym ciężkim dzieciństwie, kiedy to założył maskę na twarz i starał się przetrwać dzień za dniem. Jakub w końcu mógł zobaczyć prawdziwego Patryka, tego, który się przed nim otwiera, tego, który nie ma już przed nim żadnej wielkiej tajemnicy kroczącej za nim jak cień, jak gilotyna. Na koniec pocałował go w czoło i poszedł po drinka. Przy oknie zapalili papierosy czując na sobie krople deszczu, ale nie przejmowali się tym, tylko byli ze sobą, w milczeniu.











Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum