The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Stycze 19 2019 22:09:32   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Więzi 6



Rozdział 6: Uniki

Cały niedzielny poranek nie rozmawiali o tym, co wydarzyło się poprzedniego dnia. Wymienili tylko zwykłe słowa na dzień dobry oraz na temat śniadania, równie skromnego, co ich dialog. Jakub zerkał na Patryka i jego czerwone i podkrążone od niewyspania się oczy. Pozwolił mu zostać, ale obiecał sobie, że do niczego nie dojdzie; chłopak za jakieś dwa, trzy tygodnie się wyprowadzi i więcej się nie zobaczą. Nie chciał się mieszać w jego skomplikowane życie, jeśli on sam tego nie chce. Tak chyba będzie najlepiej, pozostaną tylko obcymi dla siebie ludźmi, którzy przypadkiem spotkali się na moście i tak też się rozstaną. A fakt, że znowu się masturbował myśląc o Bielańskim, zepchnie gdzieś w odmęty pamięci. Musi przestawić swoje myślenie o nim i próbował się łudzić, że chłopak przestanie go w końcu podniecać.
Patryk z kubkiem w ręku usiadł na kanapie oglądając poranne wiadomości, ale nie mógł się na nich skupić. Nie spał pół nocy rozmyślając o swoim życiu, o Tomku i o Jakubie również. Nie mógł rozgryźć tego mężczyzny. Uratował mu życie i dał dach nad głową, nie oczekując niczego w zamian. A raczej, nie oczekując niczego aż do wczoraj. Ale to chyba nie miała być zapłata za jego pomieszkiwanie tutaj, przecież dopiero co dowiedział się, że Patryk jest gejem i dopiero to dało mu impuls do działania. Że też Jakub sam okazał się homo! Robiło mu się ciepło na myśl, że taki mężczyzna jak Jakub pożądał takiego chłopaka, jak on. Miał już starszych kochanków, ale byli zupełnie innego pokroju niż Wyrzykowski. Owszem, ze dwóch było dzianych, ale byli to napaleni faceci szukający jedynie ulgi dla swojego fiuta, a którzy pewnie nie przejęliby się jego losem, gdyby, tak jak wtedy, spotkali go na moście. Zainteresowanie Jakuba łechtało jego ego i podbudowywało jego samoocenę, więc dlaczego nie potrafił wczoraj z nim tego zrobić? Czy spotkanie z Tomkiem aż tak rozchwiało go emocjonalnie? Chciałby jak najszybciej się z tego pozbierać i mieć już za sobą, ale to nie było takie proste, tyle serca włożonego w ten związek poszło się jebać gdzieś w pośladki Mariusza. Kotłował się z tymi myślami w pościeli, co chwila wstając i kładąc się znowu. Raz nawet wyszedł z pokoju, bo czuł, że tam się dusi. Przeszedł się po mieszkaniu, wziął z kuchni butelkę wody i chciał wrócić do swojego łóżka, ale z zza drzwi Jakuba usłyszał dziwne odgłosy. Przylgnął do nich nastawiając ucho, trochę ganiąc się za to, że ciekawość była silniejsza niż dobre maniery. Udało mu się wyłapać kilka męskich głosów, pojękiwania i krzyki. Czyżby Jakub oglądał pornola? Albo był aż tak napalony na Patryka, albo był seksualnym świrem. Drzwi niestety były zamknięte, a przez dziurkę od klucza nic nie było widać. Usłyszał również kilka głośniejszych jęków, chyba należących do gospodarza, co speszyło chłopaka jeszcze bardziej, ale nie mógł oderwać się od drzwi w myślach wyobrażając sobie ciekawe obrazy. U niego również odznaczył się potężny wzwód, ale postarał się go zignorować i uciekł szybko do swojego pokoju. Członek nie chciał opaść, a wyobraźnia nie chciały dać się stłamsić i w końcu jego ręka samowolnie powędrowała do nabrzmiałego organu i dała upust kumulującemu się podnieceniu. Po tym wszystkim, Patryk nim się obejrzał, zasnął, ale teraz ciężko było mu spojrzeć Jakubowi w oczy bez skrępowania i seksualnego napięcia.
Mężczyzna kręcił się po mieszkaniu jakby nie zwracając uwagi na Patryka, ale w pewnym momencie zadzwonił jego telefon i zamknął się w gabinecie. Kiedy stamtąd wyszedł, stanął przed nim w salonie.
- Masz, drugi komplet. Skoro masz tu zostać dłużej, powinieneś je mieć. - Nadal stojąc wręczył mu klucze do mieszkania. Patryk odebrał je i nagle poczuł ich ciężar, jakby nie tylko metalu, ale samej decyzji, która właśnie zmienia jego życie.
- Nie boisz się, że cię okradnę? - zapytał z głupim uśmieszkiem, chcąc rozładować atmosferę.
- A powinienem? - odparł Jakub oschle, na co Patryk się zmieszał.
- Nie. Dziękuję.
- Dzwonili z firmy, muszę trochę popracować, a ty rób, co chcesz. - Powiedział nagle, ale gdy zobaczył zniesmaczoną minę chłopaka, szybko dodał: - Później możemy iść na jakiś obiad.
- Będziesz miał czas? - zapytał ostrożnie, jednak zaraz poczuł się jak jakaś cnotka, która czeka na mężusia aż ten łaskawie skończy pracę i będą mogli iść na randkę. - Ja sobie dam radę, przecież mam kasę, kupię coś i ugotuję sobie. - Machnął ręką obojętnie, chociaż gdzieś w głębi miał ochotę pobyć z Jakubem i spokojnie zjeść obiad na mieście, do tego możliwym było, że mężczyzna za wszystko zapłaci.
- Jest niedziela i ładna pogoda, na pewno będę chciał się uwolnić od pracy, jak tylko dam radę - oznajmił Jakub ze szczerym uśmiechem. Jednocześnie miał i nie miał ochoty spędzać dzisiejszego dnia obrzucony pracą. Cieszył się, że nie zmarnuje całego na zamartwianie się swoją obecną sytuacją, tylko rzuci się w wir pracy, ale miał również nadzieję na spędzenie miłego czasu z chłopakiem w spokoju, ale będąc w publicznym miejscu.

Kilka następnych godzin upłynęło Jakubowi na papierkowej robocie i wiszeniu na telefonie z kolegą z pracy. Zamknął się w gabinecie pozostawiając Patryka samemu sobie. Chłopak, żeby się nie nudzić, obejrzał jakiś film akcji z kolekcji gospodarza, potem ogolił się i wyszedł na balkon żeby zapalić. Słońce ogrzewało mu twarz a rześki wiatr targał bluzą. Było na tyle ciepło, że nie musiał nasuwać kaptura na głowę i mógł rozkoszować się widokiem spokojnej niedzielnej Warszawy. Po błękitnym niebie biało-szare chmury leniwie przesuwały się na wschód nie zwiastując deszczu. Niespiesznie palił już drugiego papierosa delektując się każdym wdechem, czekając cierpliwie, aż Jakub da mu znak, że skończył pracę na dziś. Nie rozmyślał o niczym, po prostu cieszył się chwilą spokoju i oddechu.
Dochodziła już szesnasta, a jemu zaburczało w brzuchu. Spokojnie dokończył papierosa gasząc go w pustej butelce po piwie i odwrócił się z zamiarem pójścia do kuchni żeby zrobić sobie kanapkę, aby zażegnać głód, gdy spojrzał w oczy Jakubowi. Mężczyzna stał przy oknie dobrych kilka minut przyglądając się Patrykowi.
- Wyglądasz zupełnie inaczej niż wczoraj. Miałeś taki spokój wymalowany na twarzy. - Uśmiechnął się ciepło.
- Dałbyś jakąś popielniczkę - burknął tylko rumieniąc się i ignorując jego słowa, po czym przeszedł obok i udał się do wyjścia.


Jakub zabrał go do eleganckiej chińskiej restauracji w centrum miasta. Patryk bardzo często jadał chińszczyznę, ale tą typową, fastfoodową. Kurczak w pięciu smakach, czy w cieście za piętnaście złotych, jadane w barach szybkiej obsługi, rozrzuconych po całym mieście, smakujące wszędzie tak samo, nie umywały się do kaczki i pierożków dim-sum z różnym nadzieniem, które zamówił sobie w tej knajpie. Za wszystko płacił Jakub, więc chłopak nie musiał skąpić na najtańsze danie, które i tak było dużo droższe niż wspomniane potrawy z kurczaka. Zajadał swoje dania ze smakiem, aż mu się uszy trzęsły i Wyrzykowski z przyjemnością na to patrzył.
- Nie wyglądałeś na tak głodnego - zażartował.
- Ej, to jest naprawdę pyszne! - odpowiedział z pełnymi ustami. - Nigdy nie jadłem w normalnej restauracji - dodał, ale zaraz pożałował. Obiecał sobie, że nie będzie mówić Jakubowi o swoim życiu za dużo, nie potrzebuje ramienia do wypłakiwania się czy współczucia. Dopiero co takie miał i się zawiódł, nie potrzebuje powtórki z tej nieprzyjemnej rozrywki. Nie dodał nic więcej, tylko jadł dalej, a mężczyzna nie dopytywał. Przeczesał tylko swoje brązowe włosy i westchnął, jakby rozumiejąc milczenie Patryka.
Rozmowa niezbyt się kleiła, obydwaj woleli pozostawić dla siebie detale swojego życia, wmawiając sobie, że to tylko tymczasowa znajomość, w którą nie potrzebują się angażować emocjonalnie. Krótka umowa, jaką wypowiedział Jakub i nie została więcej poruszana, trwała nadal i miała się skończyć jak tylko Patryk pójdzie do nowej pracy i dostanie swoją pierwszą wypłatę.

* * *

Tydzień oczekiwania mijał. W międzyczasie Agata zadzwoniła do swojego menedżera i załatwiła Patrykowi rozmowę o pracę, na której wypadł śpiewająco. Faktycznie mieli braki w męskiej części załogi, więc przyjęli chłopaka z otwartymi ramionami, a wcześniejsza praca w kawiarni oraz polecenie przez Rudawską były dodatkowymi zaletami. Menedżer wyjaśnił mu, że będzie pracował jako kelner ubrany w czarne obcisłe spodnie i koszulkę z dużym dekoltem, co go trochę podbudowało, bo już myślał, że będzie biegał z gołą klatą. Miał być miły i mógł flirtować z klientami, jeśli zapewni mu to dodatkowe napiwki, gdzie w zależności od ich wysokości, wszystko będzie należało do niego, lub część zysku szła dla klubu. Zdziwiło go trochę takie rozdysponowanie jego napiwkami, ale taka była polityka klubu. Podpisał umowę, z pytaniem jednocześnie czy byłaby możliwość wypłaty tygodniówki na początku, gdyż potrzebne były mu pieniądze. Niestety menedżer nie mógł się na to zgodzić przesuwając termin takiej wypłaty na za dwa tygodnie tłumacząc się tym, że muszą go najpierw sprawdzić czy w ogóle się nadaje i czy mogą mu zaufać, że nie dostanie pieniędzy i od razu zniknie. Patryk westchnął pomyślawszy sobie, że to następny tydzień do pomieszkania u Jakuba.
W piątkowy wieczór chłopak Agaty - Witek pracował, więc Bielański wyciągnął przyjaciółkę na małą wycieczkę po klubach. Wprawdzie Rudawska oponowała martwiąc się trochę wyglądem, ale Patryk co chwila jej powtarzał, że siniak już praktycznie zniknął, a pod makijażem nie widać go w ogóle. Jego siniak również zbladł i znowu mógł się cieszyć nienagannym wyglądem. Dziewczyna namawiała go na wyciągnięcie z nimi Jakuba, ale on tylko machnął ręką. Przez większość dnia Wyrzykowski pracował poza domem, a wieczorami zdarzało mu się przesiadywać w gabinecie również pracując i te nieliczne chwile odpoczynku, które miewał, spędzał na czytaniu książek lub oglądaniu filmów. Nawet jeden wieczór spędzili razem na kanapie popijając wino. Patryk pierwszy raz pił wino droższe niż piętnaście złotych. Jedli do tego jakieś słone przekąski i śmiali się na komedii sensacyjnej, ale niewiele rozmawiali. Chłopak starał się nie myśleć o swoim gospodarzu w seksualny sposób, chociaż ciężko mu było, gdy widywał tamtego po wyjściu z prysznica zapominającego się i chodzącego po mieszkaniu w samych bokserkach, albo przychodzącego z siłowni, do której jeździł od razu z pracy, i wyglądał jak nakoksowane ciacho. Jednak nie wiedział, że Jakub również spogląda na niego w podobny sposób, próbując ukryć swoje zainteresowanie. Rzuca się w wir pracy żeby tylko nie myśleć o tym, że ma go pod ręką. Powstrzymuje się, czekając na jego ruch, bo to on przecież wtedy się odsunął i nie chciał seksu. Również nie rozmawiali już ani razu o tej sytuacji, o stosunkach Patryka z Tomkiem i o tym, że obydwaj są gejami. Kiedy Patryk wychodził tego wieczoru z domu, zaproponował mu wyjście do klubu, ale ten tylko zbył go tłumacząc się pracą. Więcej nie namawiał, tylko wyszedł próbując cieszyć się czekającą na niego zabawą z przyjaciółką. Oczywiście Agata już po kilku minutach wiedziała o całej sprawie, jaka wydarzyła się w klubie Zygiego i o tym, co było w mieszkaniu Jakuba.
- Taki facet na ciebie poleciał a tobie opadł?! - zdziwiła się oburzona, gdy szli z autobusu do klubu, aż Patryk się zaczerwienił i próbował ją uciszyć.
- Przecież tego nie planowałem, samo tak wyszło. Sam nie rozumiem, jak sprawa z Tomkiem może aż tak źle na mnie działać.
Szedł z posępną miną trochę przygaszony.
- Przynajmniej wiesz, że jeśli najdzie cię ochota, to masz chętnego faceta w pokoju obok - skwitowała Agata z uśmiechem na ustach. - A właśnie, masz to zdjęcie dla mnie?
Chodziło jej oczywiście o zdjęcie Jakuba, bo bardzo chciała zobaczyć, jak mężczyzna wyglądał. Patrykowi udało się zrobić mu kilka fotek z ukrycia, kiedy udawał, że bawi się telefonem. Więc Agata miała okazję widzieć, jak Wyrzykowski pije kawę stojąc w kuchni, ogląda telewizję siedząc na kanapie - to zdjęcie Patryk zrobił z bardzo bliska, gdy sam leżał obok z aparatem skierowanym wprost na mężczyznę. Jeszcze było kilka fotek, kiedy tamten pracował w gabinecie albo wrócił z siłowni.
- Prawdziwy szpieg z ciebie. - Agata śliniła się na widok przystojniaka. - Na pewno jest homo? Bo z chęcią bym go przeleciała.
- Przecież masz Witka - odparł Patryk i zabrał jej telefon, a ona posmutniała.
- Tak, niby wszystko jest dobrze, ale to nie to samo odkąd... - Przejechała ręką po policzku, w który ją uderzył. Niby uderzenie nie było zbyt mocne, ale wystarczyło, aby pozostawić ślad na twarzy i w psychice. Od tamtej pory nie było dnia żeby nie rozmyślała o ich związku.
Stanęli przed wejściem do klubu i chwilę milczeli, jakby trawili myśli o swoich nieudanych związkach. W końcu Patryk dokończył swojego papierosa rzucając go na ziemię i miażdżąc butem.
- Trochę rozrywki dobrze nam zrobi. - Uśmiechnął się, po czym podał jej rękę i weszli do środka, aby się bawić.

* * *

Ze snu wyrwał go dźwięk dzwonka do mieszkania. Zerwał się szybko z łóżka i pobiegł do drzwi w międzyczasie zerkając na zegarek i kląć na głos, kto się do niego dobija o trzeciej w nocy. Szarpnął za klamkę a światło z korytarza oślepiło go, by chwilę później mógł mu się ukazać widok pijanego Patryka.
- Masz klucze, dlaczego...?! - zaczął na niego krzyczeć, ale zaraz się opamiętał. Nie chciał wzbudzać sensacji wrzaskami na korytarzu o takiej godzinie, a do tego chłopak wyglądał naprawdę kiepsko. Zaraz pomógł mu wejść do środka i usiąść w przedpokoju. Zapalił światło i wtedy zobaczył jego poobijaną twarz.
- Co się stało? - Przestraszył się, że ktoś go napadł. - Co z twoją koleżanką? - Przypomniał sobie, że miał się z kimś bawić i w głowie pisał mu się czarny scenariusz.
- Odstawiłem Agatę do domu - wychrypiał z uśmiechem. - Taka tam bójka z jakimiś dresami - dodał gładząc dłonią po twarzy Jakuba jakby w geście uspokojenia go. Znienacka wstał chwiejąc się na nogach i podtrzymując ściany zdjął kurtkę i próbował ściągnąć buty, gdy stracił równowagę. Prawie by upadł, gdyby nie Jakub, który posadził go na podłodze i ściągnął mu trampki. Patryk z wdzięczności uśmiechał się do niego głupkowato. Wyrzykowski pomógł mu wstać i przejść do pokoju, gdzie rzucił po prostu rzucił chłopaka na łóżko. Ten jednak usiadł i złapał go za rękę.
- Hej, Jakub! - krzyknął przesadnie głośno, a mężczyzna musiał się zatrzymać czując ścisk na nadgarstku. Wpatrywał się w półprzytomnego chłopaka z potarganą fryzurą i śladami zaschniętej krwi na wardze, pod nosem i na policzku. Nie miał ochoty teraz na żadne rozmowy z nim dopóki nie wytrzeźwieje. Dobrze, że chociaż wrócił w jednym kawałku i miał nadzieję, że jego koleżanka wygląda lepiej niż on.
Lecz Patryk pociągnął go do siebie jednocześnie przechylając się do tyłu, tak, że teraz on leżał na łóżku, a Jakub siedział pochylając się nad nim.
- Kilka dni temu mnie chciałeś - szepnął Patryk, któremu w głowie kłębiły się teraz różne rzeczy, które powinny poczekać do rana. Jednak na razie jego ręce powędrowały na pośladki Jakuba odziane jedynie w bokserki.
Mimo, iż Wyrzykowski cały czas myślał o seksie z chłopakiem, to jednak w sytuacji, w jakiej się znalazł, do niczego by nie doszło. Nie miał ochoty robić czegokolwiek z tak pijanym Patrykiem, który możliwe, że nic by nie pamiętał z samego rana. Toteż odepchnął jego ręce i zostawił go samego, na odchodne mówiąc dobitnie, żeby lepiej poszedł spać. Patryk wydał jedynie pomruk niezadowolenia, powiedział coś bełkotliwie, po czym wsunął się bardziej na łóżko i zasnął w ubraniu.
- Kurwa, co ten dzieciak...? - zaklął Jakub kładąc się w swojej pościeli, próbując zasnąć.

* * *

Zabawa w klubie przebiegała znakomicie. Agata z Patrykiem wypili po kilka drinków i szaleli na parkiecie, żeby po kilkunastu minutach znowu zawitać do baru i zaspokoić pragnienie. Rudawska co chwila była zapraszana przez jakiegoś faceta do tańca albo ktoś proponował jej drinka, ale ona ze śmiechem za każdym razem odmawiała tłumacząc, że Patryk to jej chłopak.
- Wygląda jak ciota a nie twój chłopak - skwitował jakiś wymuskany laluś, kiedy dziewczyna go spławiła. W Patryku aż zawrzało, gdy to usłyszał, ale Agacie udało się go jakoś uspokoić i zamknęła mu usta pocałunkiem.
- Co ty wyprawiasz? - Obruszył się zdziwiony i czerwony jak burak.
- Pokazuję tylko wszystkim naokoło, że jednak mógłbyś być moich chłopakiem - odparła zalotnie. - W sumie wiesz, zawsze mi się podobałeś.
Bielański otworzył szeroko oczy, ale nim zdążył cokolwiek powiedzieć, dziewczyna dodała:
- Dlaczego najfajniejsi faceci zawsze są homo? - Wydęła wargi z niezadowolenia.
- No nie bardzo - parsknął Patryk. - Nie powiedziałbym tego o moim byłym pedziu i jego Mariuszku.
- Oj tam, oj tam, może między sobą tacy jesteście, ale dla nas, dziewczyn, to są z was milutkie kociaki. - Znowu oplotła go rękami i próbowała pocałować namiętnie. Patryk już chciał ją od siebie odkleić, gdy kątem oka zobaczył faceta, który z miną zbitego psa robił w tył zwrot na ich widok, pewnie zawiedziony, że Agata jest ze swoim chłopakiem. W tym momencie pomyślał, że to nawet fajna zabawa, bo jego przyjaciółka nie miała ochoty na przygodny romans i śliniących się do niej facetów, a Patryk był jedynym, który mógł ją dzisiaj od tego uwolnić. Więc odwzajemnił pocałunek, dziwnie się z tym czując. Niby go to trochę podniecało, bo Agata świetnie się całowała, ale jednak była kobietą, do tego jego przyjaciółką, więc o niczym więcej nie było mowy. Gdy tylko oderwała się od niego i widział jeszcze jej rozmarzony wzrok, naraz ktoś złapał ją za ramię i odsunął od Patryka. Jakiś łysawy goguś ubrany w prążkowaną koszulę złapał ją w pasie i śliniąc się pytał, po co jest z takim chłoptasiem jak Bielański. Tego już było dla niego za dużo. Mogli go nazywać chłoptasiem, ale takie bezczelne obmacywanie jego przyjaciółki i wyrywanie jej od niego, bardzo mu się nie spodobało. Poczuł pulsującą adrenalinę w swoich żyłach, alkohol w głowie a w klatce piersiowej dudniące basy. Zrobił krok w kierunku gogusia i jedną ręką mocno złapał go za szyję miażdżąc grdykę.
- Odpieprz się od mojej kobiety - wycedził przez zęby. Mężczyzna zacharczał a Agata pisnęła przerażona całą sytuacją.
W tej samej chwili wydarzenia potoczyły się bardzo szybko. Ktoś złapał Patryka za rękę i wykręcił mu ją na plecy, więc drugą musiał puścić szyję faceta, aby się obronić, ale gdy tylko to zrobił, to ten uderzył go w twarz powodując, że upadł na ziemię. Zrobił się harmider, a ochrona wyrzuciła ich na zewnątrz lokalu, gdzie oprócz niego, Agaty i gogusia, znalazło się jeszcze dwóch jego kolegów, którzy rzucili się na chłopaka z pięściami. W końcu żaden z nich nie wyszedł bez szwanku. Jeden z napastników miał złamany nos, drugi prawdopodobnie połamane żebra, a gogusiowi lała się krew z łuku brwiowego ochlapując mu całą jego prążkowaną koszulę. Patrykowi oberwało się w brzuch, przez co zwymiotował niedawno wypitymi drinkami. Dostał również w twarz, a krew z jego nosa ochlapała chodnik. Ktoś wezwał policję, więc Agata szybko odciągnęła go od miejsca zdarzenia i dwie ulice dalej wsiedli do taksówki. Rudawska chciała, aby Patryk poszedł z nią do jej mieszkania, ale ten wykręcał się tym, że rano spotkałby Witka, więc tylko zostawiła mu pieniądze i pojechał do mieszkania Jakuba. Ochroniarzowi rzucił szybkie ?cześć? i starał się zachować fason idąc do windy, chociaż nie wiedział, że szedł zygzakiem. Jednak poobijaną twarz udało mu się ukryć za kołnierzem kurtki i ochroniarz niezbyt dobrze ją widział, więc go nie zatrzymywał. Niestety w windzie cała adrenalina ostatecznie z niego zeszła a władzę przejął alkohol. Zrobił się ociężały i senny, a kluczem nie mógł trafić do zamka w drzwiach mieszkania, więc zadzwonił dzwonkiem.
Rano nie pamiętał nic od momentu wejścia do taksówki. Jak przez mgłę widział w odmętach pamięci ochroniarza i Jakuba, ale nic poza tym. Bolało go całe ciało i z trudem usiadł na łóżku mrużąc oczy przed słońcem wpadającym do pokoju przez niezaciągnięte zasłony. Powoli wstał i zdjął wczorajsze ubranie człapiąc do łazienki. Obejrzał przed lustrem siniaki prezentujące się na jego ciele w okolicach żeber i brzucha. Pod nosem miał zaschniętą krew, pękniętą wargę i jakieś zadrapania na policzku. W poniedziałek miał iść do nowej pracy i chyba menadżer nie będzie zadowolony, jeśli Patryk przyjdzie tak poobijany. Będzie musiał poprosić Agatę żeby to jakoś zakamuflowała kosmetykami. Wziął długi gorący prysznic ciesząc się, że udało mu się trafić do domu bez problemów. Wszystko go bolało, ale był z siebie zadowolony, ze stanął w obronie przyjaciółki, do której musi zadzwonić z pytaniem czy wszystko u niej w porządku. Założył ręcznik na biodra i podszedł z powrotem do łóżka, przeszukał kieszenie swoich spodni i znalazł telefon. Czekał na niego sms właśnie od Agaty, wysłany w nocy, w którym dziewczyna pisała podziękowania za jego rycerskość oraz ochrzan za to, jak mógł się tak pobić z obcymi ludźmi. Tak czy inaczej, wiedział, że u niej wszystko jest w porządku.
Zaburczało mu w brzuchu, nic dziwnego, skoro było już po godzinie jedenastej. Wstał lekko się chwiejąc i nie ubierając się jeszcze, poszedł do kuchni, a obok przy stole jadalnym zastał Jakuba jedzącego sałatkę i czytającego gazetę. Mężczyzna wyglądał jakby dopiero wrócił z treningu na siłowni, ubrany w dresy, jak zwykle z wilgotnymi włosami po prysznicu. Spojrzał leniwie na chłopaka dokładnie lustrując jego ciało, co wywołało lekki rumieniec na twarzy tamtego. Patryk zdał sobie sprawę, że jest praktycznie nagi, a nie zdarzało mu się wcześniej paradować w ten sposób przed Jakubem.
- Co się wczoraj wydarzyło? - zapytał Jakub z nutką złości w głosie.
- Nic specjalnego - odparł wymigująco Patryk i z szafki kuchennej wyjął małą butelkę wody. Stanął przy blacie i napił się łapczywie. - Nie twoja sprawa - burknął na koniec unikając jego wzroku. Na te słowa Jakub zjeżył się cały, wstał szybko omal nie przewracając krzesła, na którym siedział i doskoczył do chłopaka łapiąc go za kark.
- Owszem, moja, skoro mieszkasz u mnie - warknął. - Byłbym przygotowany na ewentualne jeżdżenie po szpitalach czy policji.
Patryk poirytowany odtrącił jego rękę.
- Jak widzisz, mam się dobrze i nie potrzebuję szpitala - syknął patrząc na niego ze złością.
- A te siniaki? Krew z nosa? Masz kurtkę uwalaną we krwi i jeszcze na podłodze była. - Wskazał ręką przedpokój. - Już nie mówiąc o tym, że obudziłeś mnie o trzeciej w nocy waleniem w drzwi, bo nie byłeś w stanie sam ich otworzyć. Dobrze, że w ogóle tutaj dotarłeś. - Wyrzykowski był wściekły na niego, bo czuł się za niego odpowiedzialny, skoro ten mieszkał u niego. Do tego martwił się, że chłopak znowu jest poobijany, jak wtedy, gdy go spotkał. Martwił się, bo mu na nim zaczynało zależeć. Po krótkim tygodniu pobytu razem przestawał być anonimowym lokatorem, chociaż prawie nic o nim nie wiedział. - Nie pytałem skąd to podbite oko, kiedy się poznaliśmy. Nie pytałem, dlaczego chciałeś skoczyć z mostu. Ale teraz mieszkasz u mnie i nie mam ochoty odebrać telefonu z policji czy szpitala z informacją, że coś ci się stało.
Jakub uspokoił się nieco i oparł o stół. Klatka piersiowa unosiła się miarowo, gdy oddychał szybciej, a w żołądku czuł ścisk. Cholernie martwił się o niego cały poranek. Kiedy Patryk zasnął jak kamień, Wyrzykowski sam nie mógł spać zastanawiając się, co on porabiał w nocy i czy wszystko z nim w porządku. Rano zobaczył, że spokojnie śpi, więc pojechał na siłownię, aby znaleźć ujście napięciu niechcącemu zejść przez cały poranek. Wiedział, że Patryk miał rozbity nos, ale dodatkowo zbladł, kiedy zobaczył jego siniaki na brzuchu.
Bielańskiemu zrobiło się głupio. Cały czas próbował myśleć o Jakubie, jako osobie, u której po prostu mieszka. Wypierał to, co zdarzyło się tydzień temu, pocałunki i rozbieranie, jakby nigdy się nie wydarzyły. Nie chciał skupiać się na żadnym nowym związku lecząc rany po poprzednim i nawet numerek na jedną noc nie wchodziły w grę, szczególnie, że miał tu mieszkać jeszcze, przez co najmniej dwa tygodnie. To popsułoby wypracowaną równowagę między nimi. Jednak teraz słyszał z ust Jakuba troskę pomieszaną z gniewem. Mężczyzna martwił się o niego i Patryk tego nie umiał zrozumieć.
- Co ja cię obchodzę? - zapytał nagle wpatrując się w niego. Zdziwienie i strach mieszały się w niebieskich, szeroko otwartych oczach. - Po co to robisz? W ogóle mnie nie znasz, a pomagasz.
- Już ci mówiłem. Mieszkasz u mnie, więc czuję się za ciebie odpowiedzialny. - Nie mógł powiedzieć mu więcej, wystarczyło takie wyjaśnienie. Chociaż wbrew swoim słowom, odkleił się od stołu i podszedł do niego powoli aż Patrykowi zaczęło bić mocniej serce. Nie rozumiał, dlaczego się denerwuje, kiedy mężczyzna jest tak blisko niego.
Jakub delikatnie dotknął siniaka na brzuchu.
- Zupełnie jakbyś chciał, żeby ktoś ci coś zrobił. Wtedy na moście nie musiałeś stawać w mojej obronie, a jednak to zrobiłeś i też cię pobili - powiedział spokojnym głosem przypatrując się jego nagiemu ciału, na którym wystąpiła gęsia skórka.
- Ty uratowałeś mnie, więc ja chciałem ratować ciebie - wydusił z siebie w odpowiedzi i zaraz zganił się w myślach za to, że tak ciężko przychodziło mu mówienie. Przecież dopiero co potrafił mu odmówić czegokolwiek kiedy już się całowali i rozbierali, dlaczego teraz nagle, tylko pod samym jego dotykiem i spojrzeniem tak reaguje?
- A wcześniejszy siniak? Pewnie też się z kimś biłeś? - zapytał Wyrzykowski, czym sprawił, że ciało Patryka napięło się jak struna.
Po cholerę psujesz nastrój? - chłopak złapał się na myśli i spuścił głowę mocno zaciskając oczy. Odepchnął rękę mężczyzny, która cały czas głaskała delikatnie jego brzuch. Jakub nawet nie wiedział, że przekroczył zakazaną linię. Patryk znowu nałożył maskę na twarz i skierował się do lodówki.
- Głodny jestem, muszę coś zjeść - powiedział oschle i zaczął wyjmować potrzebne mu produkty, a Jakub patrzył na niego zdziwiony i zawiedziony. Przecież powietrze można było kroić nożem od erotycznego podniecenia jeszcze sekundę temu, co się stało, że Patryk nagle zmienił kierunek? Co zrobiłem źle? - pomyślał. - Za dużo mówiłem, a trzeba było działać. - W bokserkach pobudzony penis niewygodnie się ułożył i Jakub wyszedł szybko do swojego pokoju, aby się uspokoić, obserwowany bacznie przez Patryka.












Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum