The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Stycze 19 2019 21:47:00   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Poor twisted me 4



2.2. MARCO

Po tej rozmowie nie byłem sobą. Bałem się napisać cokolwiek do PG, bo bałem się odpowiedzi, jaką mógłbym otrzymać. Podpowiedzi, że to naprawdę jest Łukasz, MÓJ Łukasz. Próbowałem wyprzeć to z głowy, ale nie potrafiłem. Jednak musiałem zachowywać pozory, jak zwykle w realu a teraz i w internecie. Jak do tego mogło dojść? Rozmowy z PG miały być moim azylem a stały się udręką. Jedyna osoba, której nie powinienem okłamywać, a właśnie to robiłem. Może powinienem był powiedzieć prawdę? Od razu napisać moje prawdziwe imię, a wtedy i on by się domyślił i byłoby po sprawie. Tylko, co wtedy? Byłem zakochany w PG, nie w moim najlepszym przyjacielu. Nie chciałem stracić ani jednego ani drugiego. Czy będę musiał w końcu wybierać?
Luka zdawał się bujać w obłokach w szkole, teraz to zauważyłem. Teraz zauważałem więcej rzeczy. Wcześniej nie skupiałem się tak na nim, teraz widziałem, docierało to do mnie, że to może być naprawdę on. Obserwowałem go, kiedy tylko mogłem, przyglądałem, kiedy on nie patrzył. Każdy gest, czy słowo, które mogłoby go zdradzić, potwierdziłoby moje przypuszczenia. A do tego chciałem go lepiej poznać, bo Luka, którego znałem, to nie do końca był mój PG, więc chciałem poznać go od tej strony.

* * *

Skończyliśmy lekcje wcześniej, ponieważ jeden z nauczycieli się rozchorował i nie mieli dla nas zastępstwa. Połową klasy wybraliśmy się do kawiarni niedaleko szkoły. Byli wszyscy ci, których chciałem zaprosić na swoje urodziny, więc z chęcią obwieściłem tą cudowną imprezę. Na chwilę zapomniałem o Łukaszu, o PG, mogłem być zwykłym Markiem. Cieszyłem się na tą okazję, jednocześnie martwiąc się kwestią późniejszego sprzątania po wszystkich.
— Prezenty są mile widziane — krzyknąłem rozbawiony jedząc gofra z bitą śmietaną.
— Dostaniesz następnych dziesięć koszulek Metallici — zaśmiała się Kaśka.
— Koszulek nigdy za wiele — odparłem.
— Nic mu nie kupujcie, i tak zaginie w stercie ubrań i bibelotów na łóżku lub podłodze. — Łukasz często drwił na temat mojego bałaganiarstwa, co nigdy mi nie przeszkadzało, ale teraz odebrałem to w zupełnie inny sposób.
— Bo to nietrafione prezenty od ciebie. — Posłałem mu drwiący uśmiech, ale on się tylko zaśmiał głośno i szczerze. Lubiłem go rozbawionego, kiedy dogryzaliśmy sobie w różnych tematach. Każdy z nas wiedział, że to tylko żarty. Ale teraz zwracałem większą uwagę na to, co do mnie mówi, a potem analizowałem, co PG pisze do MM.
— Kowal, idziesz na fajka? — rzuciłem do Dawida po zjedzeniu gofra.
— Znowu będziesz śmierdział fajami — stwierdził Luka z wyrzutem a mnie coś tknęło. Najpierw dotarło do mnie, że Łukasz przecież nie lubi papierosów, a potem wpadła mi myśl sprawdzenia tego na PG, czy on sądzi tak samo, czy to faktycznie może być Luka. Tego dnia wieczorem zacząłem się zastanawiać czy to już podchodzi pod obsesję i może jakieś rozdwojenie jaźni.
— Dawid, czy ty sądzisz, że Łukasz coś przed nami ukrywa? — zapytałem Kowala, gdy byliśmy sami na fajku. Reszta chłopaków z naszej klasy nie paliła, tylko my dwaj, a kilka palących dziewczyn poszło się przejść do sklepu obok.
— W jakim sensie?
— Sam nie wiem. Ale wydaje mi się jakby ostatnio odpływał gdzieś myślami.
— Ty jesteś jego najlepszym kumplem. Jak tobie nic nie mówi, to chyba znaczy, że nie ma o czym.
Może faktycznie nie ma o czym? Może sobie ubzdurałem to powiązanie między PG a Luką?
— Byłeś kiedyś zakochany? — wypaliłem niewiele myśląc. Dawid spojrzał na mnie jak na debila. Oczywiście, że nie, jak mógłbym tak w ogóle pomyśleć. Nigdy nie miał dziewczyny, przynajmniej tak mi się wydawało. Nigdy nie mówił o dziewczynach. Wpadła mi do głowy szalona myśl, że Dawid nie przepada za gejami, bo sam jest gejem, tylko to wypiera. Ale on zaraz zgasił mój zapał do tego pomysłu.
— Miałem dwie dziewczyny, jeśli o to ci chodzi, ale nie sądzę abym był w nich zakochany. Motylki w brzuchu i te sprawy. Nie, to nie dla mnie. Przynajmniej nie teraz. Chłopie, mamy po siedemnaście lat, jeszcze zdążymy się zakochać. — Zaśmiał się i rzucił peta na ziemię zgniatając go butem.
To tyle, jeśli chodzi o spostrzeżenia Kowala. Nawet nie zapytał mnie, dlaczego ja go o to zapytałem. Ot, taka część zwykłej rozmowy na fajku. Poczłapałem za nim z powrotem do knajpy, gdzie z ulgą dałem się objąć ciepłu panującym wewnątrz lokalu.

* * *

W piątek była premiera nowego Marvelowskiego filmu, na który się wybieraliśmy we trójkę z Kowalem, ZZ nie była zainteresowana. Cholerny PG napisał o tym w mailu. To aż niemożliwe, żeby to był zbieg okoliczności, prawda? Bo jaka jest szansa, żeby dwóch kolesi o imieniu Łukasz, mieszkających w Warszawie, szło dokładnie tego samego dnia na ten sam film? Ja sądzę, że zerowa, chociaż z matmy dobry nie jestem... Znowu zacząłem rwać włosy z głowy zastanawiając się nad tym, jak to możliwe, żeby to było możliwe?! Ale w końcu wyłączyłem się. Uspokoiłem, usiadłem do komputera i spojrzałem na PG, jak na PG, a nie Łukasza. Pisałem jak dawniej, a nawet trochę popłynąłem myślami. Zupełnie zapomniałem, że PG to może być Luka. To był mój PG i coraz więcej o nim myślałem w milszych kategoriach i nie bałem się myśleć o nim jak o realnej osobie, w której powoli się zakochiwałem.

* * *

W szkolnym bufecie prowadziliśmy rozmowę na temat organizacji moich urodzin. Łukasz jak zwykle łasił się na alkohol, który obiecała załatwić Zuzka. Później zgadałem się z nią, że skoro to jej brat Piotrek go nam kupi, to równie dobrze również Piotrka mogę zaprosić na tą imprezę. W sumie nawet głupio by mi było gdyby postawił nam alkohol a nie byłby wcześniej zaproszony żeby przyjść.
Widziałem, że Łukasz jakoś dziwnie na mnie zerka i zacząłem się denerwować czy czymś się nie zdradziłem, ale moje myśli przerwali nagle kolesie z kółka teatralnego. Mówili coś o statystach do swojego przedstawienia, ale puściłem to mimo uszu, nigdy nie lubiłem takich szopek.
— Łukasz, prawda? — Jeden z nich zwrócił się do Luki a mnie od razu coś zmroziło wewnątrz. Zwracał się do niego tak przymilnie, że aż miałem ochotę krzyknąć „Wara od mojego faceta!” i właśnie te myśli mnie otrzeźwiły aż wciągnąłem duży haust powietrza. Za to sam Łukasz wydawał się dziwnie szczęśliwy z rozmowy z tych chłopakiem, aż jęknął gapiąc się, gdy odchodził. Miałem ochotę mu przywalić, ale tylko walnąłem w plecy. Chciałem go też zapewnić, że teatr nas zupełnie nie interesuje, zasiać w nim ziarno niechęci do wzięcia udziału w przedstawieniu, ale on wydawał się mnie nie słuchać.
Jednocześnie z niecierpliwością czekałem na maila od PG z odpowiedzią, ale przyszedł dopiero w weekend, po tym jak byliśmy w kinie. Tam Luka zachowywał się normalnie, jak zwykle. Przed seansem gadaliśmy o pierdołach, a potem w hallu rzucaliśmy się resztkami popcornu, za co wyrzuciła nas obsługa kina, a my we trzech wybiegliśmy na deszcz śmiejąc się jak banda szczeniaków. Potem łaziliśmy bez celu po centrum obgadując ludzi na ulicy. Byliśmy tylko sobą, bez żadnych kłamstw czy myśleniu o tym, co chcemy powiedzieć. Nawet nie przejąłem się, gdy Luka ostentacyjnie zatykał nos, kiedy my z Kowalem paliliśmy idąc.
A potem dostałem maila, który zawirował mi w głowie i dałem się ponieść fali moich zwariowanych myśli. Nie wiem, czemu mu to napisałem — szczerze, że COŚ do niego czuję, że chciałbym, aby został moim chłopakiem. Dlaczego go o to spytałem? Dlaczego powiedziałem wprost o moich uczuciach? Bo tak było i to było silniejsze ode mnie. To było silniejsze niż natrętne myśli, że PG to Luka, że to wszystko między nami popsuje. Nigdy wcześniej nie patrzyłem na mojego przyjaciela w ten sposób, ale zacząłem. Jego szczery uśmiech. Śliczne piegi na nosie i policzkach. Ruda, wiecznie rozczochrana czupryna. Prosty długi nos nadający mu poważnego profilu. Marszczenie brwi, gdy rozmyślał wywołany do tablicy. Pachnące nim bluzy, które mi pożyczał. Nie raz spaliśmy w jednym łóżku nocując w swoich domach. Na koloniach kąpaliśmy się pod wspólnymi prysznicami. Mimowolnie uśmiechnąłem się pod nosem, bo próbowałem sobie przypomnieć czy ma owłosiony tyłek. Na pewno miał piegowaty, jak nogi i ręce.
Czy ja się zakochiwałem jeszcze w PG czy już w Łukaszu?
Potem zaśmiałem się na głos, bo właśnie czekałem na Łukasza, miał wpaść do mnie tak po prostu na pogawędki. I się spóźniał, bo pisał ze mną maile. To było tak absurdalne, że aż zabawne. Do tego wiedziałem, że ochrzanię go za to spóźnienie.
Wbiegł zziajany do mieszkania. Musiałem go trochę popytać, dlaczego ciągle buja w obłokach. Nawet nie dlatego żeby się upewnić, że to on, czy żeby mu dogryźć, ale też zasugerować, że nie może więcej dostawać jedynek za nieuwagę na lekcjach. Co by nie było, byłem jego przyjacielem, który musiał o niego zadbać.
— Zakochałeś się czy co? — palnąłem nagle głupio od razu żałując swoich słów. Nie wiedziałem czy się rumieni, czy to tylko od zimna i biegu jego policzki były jeszcze czerwone.
Sądziłem, że gdyby się w kimś zakochał, to by powiedział o tym najlepszemu przyjacielowi. Gdyby zakochał się w dziewczynie to pewnie tak.
— Raczej przyznaj, że to ty się w kimś zakochałeś — rzucił, a ja się zląkłem. Czy po mnie też to widać? Przecież Luka ciągle odpływa, może ja też, nawet o tym nie wiedząc, zachowuję się jak zakochana nastolatka?
— Mówimy o tobie a nie o mnie — wykręciłem się szybko.
— Tylko, że widzę, że jednak ty też się w kimś zakochałeś. — Uśmiechnął się triumfalnie a potem zbladł i już go miałem.
Jak już powiedział a, to musiał powiedzieć b.
— Czyli przyznajesz, że się zakochałeś?
Kiwnięcie głową na tak.
— Ktoś, kogo znam?
Zaprzeczenie.
A potem przyznał, że to internetowa znajomość, więc nie miałem już cienia wątpliwości, że PG to on. Drążyłem trochę temat, ale był wkurzony. Nie dziwię mu się, też bym był. Nie dość, że ukrywał z kimś znajomość internetową, to jeszcze był to facet, w którym się zakochał, a do tego ukrywał, że jest gejem. Matko, dotarło to do mnie. Łukasz jest gejem, tak jak ja. Jak do tego doszło? Jak to możliwe, że nic nie zauważyłem? Przecież ja już od roku wiem, co się ze mną dzieje, powinienem był zauważyć, że przez to samo przechodzi również Łukasz. Chciałem go przeprosić i objąć. Przytulić? Powiedzieć, że wiem, że wszystko jest w porządku, ale nie potrafiłem. Dlaczego? To byłoby takie proste. On jest PG, ja jestem MM, piszemy do siebie maile, wyznajemy sobie miłość, a ja nie potrafię na żywo mu tego powiedzieć. Dlaczego? Czemu to musi być takie trudne? Przecież nie znienawidzi mnie, przecież jest we mnie zakochany. We mnie? Czy w MM?
Chciałem wykrzyczeć, wypłakać, oderwać się od tego wszystkiego, ale on powiedział coś nowego. Zapytał, czy podoba mi się ZZ, czy coś do niej czuję. Bo ja się podobam jej, czego oczywiście nie powinien był mi mówić. Jak mógł pomyśleć, że mógłbym być zakochany w ZZ? Ja byłem zakochany w nim… To było absurdalne. Rozzłościł się na samego siebie, że mi powiedział o ZZ. Musiałem go uspokoić. Musiałem siebie uspokoić.
— Nie zadręczaj się. Obiecuję, że będę milczał w tej sprawie. A Zuzce powiedz, że próbowałeś mnie wypytać, ale wyszło, że nie bardzo na nią lecę. — Westchnąłem. — To bez sensu, dlaczego ja się jej podobam? To komplikuje tylko przyjaźń. — Uderzył mnie sens moich własnych słów. Nasze głupie zakochanie w internecie zepsuje naszą prawdziwą przyjaźń. Nie chciałem psuć tego, co jest między nami. Jak mu powiem prawdę, to będzie koniec. Przecież nagle nie stwierdzi, że to ok żeby być zakochanym w najlepszym przyjacielu. Przełknąłem ślinę. Chciałem zapalić.
Przestałem drążyć temat, na co chyba Łukasz odetchnął z ulgą. Rozmawialiśmy już normalnie, jakby cała powaga i problemy uleciały gdzieś z dymem papierosowym, który wypuszczałem za okno. W głośnikach leciały kojące nas nuty Metallici a my gadaliśmy o szkole. Później z moimi rodzicami jedliśmy obiad i wróciliśmy do tematu moich urodzin.
— Pamiętaj, że pozwalamy ci na imprezowanie tylko do dwunastej — powtórzyła mama po raz setny. — I jak wrócimy do domu to nie mam ochoty oglądać totalnego bałaganu, a tym bardziej go sprzątać.
— Pani Jolu, przecież pani wie, że Marek zawsze zrobi bałagan — zażartował Łukasz, a moi rodzice roześmiali się. Lubili Lukę, był u nas częstym gościem, tak samo jak ja w jego domu.
— Ja mam nadzieję, że ty mu pomożesz sprzątać — powiedział tata.
— Zaprzęgniemy wszystkich do sprzątania. Jak tylko wybije dwunasta, każdy dostanie worek na śmieci i wychodząc zabierze je ze sobą — odpowiedział Luka wesoło.
Uśmiechnąłem się pod nosem. Ta, jasne. Łukasz jako pierwszy rzuci się sprzątać, już to widzę. Chyba tylko butelki po piwie wypitym przez siebie. Chociaż kto wie, do czego jest zdolny, aby przypodobać się moim rodzicom.
— A tak na poważnie — zaczął tata. — Rozmawialiśmy z mamą i postanowiliśmy kupić wam trochę piwa.
Obydwaj zrobiliśmy wielkie oczy. Chyba się przesłyszałem.
— Dobrze wiemy jak to jest mieć PRAWIE osiemnaście lat i zdajemy sobie sprawę, że w ten lub inny sposób, alkohol pojawi się na tej imprezie. Także wolelibyśmy, aby to był alkohol przez nas kontrolowany. Nie życzymy sobie żadnej wódki ani whisky czy innych. Piwo jest dopuszczalne i my wam je zakupimy. Prosimy tylko abyście byli rozsądni i jak ktoś będzie w dużym stanie nietrzeźwości, to zamówcie mu taksówkę, lub wybierzcie kogoś, kto się tą osobą zaopiekuje i odstawi do domu. Jak również nie dawajcie tej osobie więcej alkoholu.
Tata był bardzo poważny. Na pewno się domyślał, że już nie raz imprezowaliśmy i piliśmy alkohol. Nie raz mi powtarzał, że dobrze wie, co w tym wieku robi młodzież, bo on sam do aniołków nie należał. Nie wiedział jednak, że już Piotrek ma nam załatwić jakiś alkohol, chociaż nie wiedziałem jeszcze jaki. Niestety przez tą gadkę i ich dobrą wolę, trzeba będzie koniecznie wyrzucić i wynieść wszystko inne, co zostanie przyniesione przez gości. Wolę się nie narażać na ich gniew i możliwość nie zrobienia więcej żadnej innej imprezy w tym domu.











Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum