The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Czerwiec 20 2019 10:54:34   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Wierszokleta 22


Obudził się z dziwnym uczuciem, że śniło mu się coś, co powinien zapamiętać. Osobiście nigdy nie wierzył w sny, chociaż w swoich książkach często wykorzystywał sny do wytłumaczenie niewytłumaczalnego i gdy potrzebował czegoś tajemniczego. Jednak to nie była fikcja, tylko rzeczywistość, a tutaj sny się nie spełniają, bez względu na to czy dobre czy złe. Westchnął i spojrzał na stojący na nocnej szafce budzik. Była piąta rano. To stanowczo zbyt wcześnie. Odkąd stracił wenę i pisanie nie cieszyło go już tak bardzo jak wcześniej, nie widział potrzeby by zrywać się tak wcześniej. Przedtem każdą chwilę w której nie pisał uważał za straconą, a teraz… teraz po prostu egzystował z dnia na dzień. Nic go nie cieszyło. Jedynie kociaki trzymały go przy życiu.
Kociaki! Błyskawicznie podniósł się do pozycji siedzącej. Przecież trzeba dać im jeść! One są jeszcze malutkie, nie mogą głodować! Stanowczym ruchem odrzucił kołdrę i wyszedł z łóżka. Przeszedł do salonu, gdzie Bolek urządził kącik dla kociaków.
- Jedynka! – jęknął, gdy zobaczył kociaka wspinającego się po zasłonce. Szybko go zdjął. – Ile razy ci mówiłem, że nie wolno niszczyć zasłonek? – Zwierzak miauknął, co wywołało uśmiech na twarzy Marcina. – Też cię kocham, ale w tej kwestii musze być stanowczy. Jeszcze raz to zrobisz, a się pogniewam i nie dostaniesz tych pysznych paluszków, które tak uwielbiacie. A właśnie, gdzie reszta? – rozejrzał się uważnie w koło. Na szczęście pozostałe kociaki spokojnie siedziały na posłaniu. Postawił Jedynkę na podłodze i pogłaskał pozostałe zwierzaki. – Chodźcie, czas na śniadanie. – Po czym ruszył w stronę kuchni. Wprawdzie kociaki nie ruszyły za nim, ale wystarczyło, że postukał łyżeczką w miseczkę i cztery małe kuleczki wparowały do kuchni. Usiadł i rozbawiony wpatrywał się rozbawiony, jak maluchy przepychają się, włażą jeden na drugiego, aby tylko dorwać to, jego zdaniem najlepsze jedzenie. Pięć minut później doszedł do wniosku, że sam chyba też zgłodniał. Podszedł do lodówki. Zobaczył na niej kartkę napisaną ręką Bolka.

Niestety dzisiaj wrócę później do domu, mam sporo zajęć. Będziesz więc musiał sobie sam zrobić obiad.

Marcin przestraszył się. On i obiad? Ale przecież on nie umie gotować. Jak on ma to niby zrobić? Ponieważ list był dłuższy więc czytał dalej.

Ale nie przejmuj się. Wiem, że jak bym spuścił z ciebie oko, to byś pewnie puścił z dymem nie tylko mieszkanie, ale i cały blok.

Zupełnie odruchowo roześmiał się rozbawiony, chociaż ostatnio w ogóle nie było mu do śmiechu. Bolek miał rację, Marcin do gotowania miał nie dwie, a cztery lewe ręce i niepilnowany robił więcej szkód niż słoń w składzie porcelany.

Dlatego też narobiłem jedzenia na zapas, wystarczy tylko podgrzać.. W dużym garnku na samym dole lodówki masz zupę. Tylko pamiętaj by nie podgrzewać całego garnka, a jedynie przelać sobie z niego porcję do tego mniejszego, który stoi na zmywarce.

Marcin odruchowo obejrzał się na wskazane miejsce i faktycznie zobaczył tam niewielki garnek z przykrywką.

W garnku obok zupy masz gulasz. Jego możesz spokojnie podgrzać całego. Tylko pamiętaj, by co chwilę mieszać, bo jak nie będziesz pilnował to się przypali i będzie niezdatny do jedzenia. W garnku półkę wyżej, tym emaliowanym, w kwiatki, masz obrane ziemniaki. Woda jest już osolona, więc wystarczy je tylko wstawić na gaz. Gotować jakieś 20 minut na średnim gazie. Później jeśli chcesz możesz je tylko pognieść, albo zrobić pure dodając do gniecenia łyżkę śmietany i łyżkę masła.

Oj, nie był pewny czy mu wyjdzie takie dobre pure jak to bolkowe. A co jeśli je kompletnie zepsuje. Lepiej jednak tylko je pognieść, to nie powinno Stanowic problemu nawet dla niego.

Przyrząd do gniecenia ziemniaków wisi na haczyku, tym pierwszym od strony ściany.

Marcin podszedł do wieszaków na ścianie, gdzie wisiały wszystkie chochle i inne łyżki specjalnego zastosowania i odnalazł wspomniany przyrząd.
- Strasznie dziwny – mruknął oglądają go ze wszystkich stron. Odwiesił go na miejsce i wrócił do czytania listu.

Jako dodatek do obiadu możesz sobie wziąć buraczki, albo ogórki z octu. Oba są w słoikach na drzwiach lodówki.
Jeśli zaś chodzi o śniadanie i kolację, to chyba potrafisz sobie zrobić kanapki bez większych szkód w wyposażeniu kuchni?


No, bardzo śmieszne.

Co, zdenerwowałem cię? Wybacz, ale nie mogłem się powstrzymać. Twoje gapiostwo w kuchni jest czasami rozbrajająca…A poważnie, jeśli chcesz sobie zrobić kanapki, to masz wędlinę, keczup, majonez i musztardę. Do tego możesz wziąć pomidora i ogórka. Zresztą co ja ci będę tłumaczył, zrobisz sobie to, na co będziesz miał ochotę. Tylko bardzo proszę, niech ci się nie zachce jajecznicy czy omletu. Tego nie byłem w stanie ci wcześniej przygotować, byś mógł bezproblemowo je sobie przygotować. Więc bardzo cię proszę, zostań przy tym, co ci przygotowałem, a jeśli tak bardzo będziesz chciał, to ci w sobotę albo niedzielę przygotuję omlet albo jajecznicę. Tyle chyba możesz wytrzymać?

Tyle może wytrzymać. Aż tak bardzo mu się nie chce jajecznicy czy omletu. Wziął wszystko co trzeba do przygotowania kanapek. Nie zdając sobie nawet z tego sprawy wszystkie udekorował keczupem, jak to miał w zwyczaju Bolek, gdy chciał go rozweselić.
Kiedy siedział nad talerzem, naszła go smutna refleksja, że chyba jednak nie chciało mu się tak bardzo jeść, jak mu się wcześniej wydawało. Westchnął ciężko odkładając na talerz ledwo nadgryzioną kanapkę. Spojrzał w stronę kociaków, które biegały po kuchni.
- Dobrze, ze chociaż wy potraficie się bawić beztrosko – powiedział. – Ja… jakoś straciłem radość życia. Chociaż tak naprawdę to nie wiem czy ją kiedykolwiek miałem. Może tylko się łudziłem? Jestem głupi – westchnął i podparł brodę ręką. – Nawet nie zdawałem sobie sprawy tego, jak bardzo mi zależy na Bolku. On pewnie nawet mnie nie lubi… przecież jest tutaj tylko po to by mi sprzątać i pilnować mnie, za to mu Marta płaci. Więc to musi robić. Ale nie musi mnie lubić, prawda? Bo i po co miałby mnie lubić? Po co miałby lubić taką sierotę jak ja? Nic nie potrafię, nawet głupiego obiadu zrobić, żeby czegoś nie zepsuć. Aż się dziwię, że tyle ze mną wytrzymał. A może za to Marta tez mu zapłaciła? No wiecie, żeby mnie lubił? Jak myślicie, powinienem o to spytać Marty?
W tym momencie Czwórek podszedł do niego i zaczął się ocierać o jego nogi, mrucząc przy tym na całego.
- Masz rację, zadzwonię do niej. – Wziął Czwórka na ręce i poszedł do sypialni po komórkę. – Marta… - odezwał się niepewnie, gdy w końcu nawiązał połączenie.
- Co się stało Marcin? – zaniepokoiła się agenta słysząc żałosny głos swojego podopiecznego.
- Ty mu zapłaciłaś?
- Komu? Za co? O czym ty mówisz?
- No, Bolkowi.
- No pewnie, że zapłaciłam. Ty myślisz, ze on chciałby to wszystko robić za darmo? Musze mu normalnie wypłacać pensję.
- A czy… może jednak źle myślę… a co jeśli nie? Może on jednak… - Marcin jąkał się coraz bardziej, nie mogąc kompletnie wysłowić.
- Marcin, weź mów normalnie, bo kompletnie cię nie rozumiem.
- A nie, nic, to tylko takie moje głupie myśli, nie musisz ich słuchać. Wybacz, ze ci przeszkadzałem. – I zanim agentka zdążyła zareagować rozłączył się. Westchnął ciężko. Wziął Czwórka na ręce. – Jednak nie mogłem się jej zapytać. Mięczak ze mnie, co?
- Jego oczy zaszkliły się, a chwile potem łzy powoli pociekły po policzkach. Nawet nei wyciągnął ręki, by je zetrzeć, tylko przycisnął Czwórka do piersi.

***

- Witaj, kochanie – seksowny pomruk sprowadził go do rzeczywistości z krainy snu. Wraz z nim przyszło otrzeźwienie. No tak, Karolina. Przyjemność snu przeszła w ohydność dnia codziennego. Jeszcze przez chwilę poudawał, ze śpi, aż w końcu przykleił na twarz uśmiech i odwrócił się do kochanki.
- Witaj. - Cmoknął ją delikatnie w usta. – Co tak wcześnie wstałaś? Jest dopiero piąta.
- Niestety wzywają mnie do biura. – zrobiła smutną minę. – Spotkamy się wieczorem?
- Nie wiem. Mam dzisiaj sporo trudnych zajęć, mogę być wykończony.
- Szkoda. No ale trudno. Ja tez mogę mieć trochę roboty, ostatnio trochę ją zaniedbałam.
- Ty? – zdziwił się. – taki pracuś i zaniedbałaś robotę? Nie poznaję cię.
Karolina roześmiała się, po czym przytuliła się do nagiego torsu Bolka.
- To wszystko twoja wina – powiedziała, chociaż w jej głosie nie było słychać wyrzutu,
- Niby dlaczego moja?
- Zajmujesz moje myśli.
- To jawne pochlebstwo.
- Ależ oczywiście – roześmiała się i pocałowała go. – Działasz na mnie jak narkotyk. Przy tobie nie myślę racjonalnie.
Uważaj, bo uwierzę – pomyślał Bolek uśmiechając się.
- W takim razie uciekaj, nie możemy pozwolić by przeze mnie ucierpiała twoja praca. – Uśmiechając się cmoknął ją w usta i lekko wypchnął w łóżka.
Bez słowa wstała i wyszła do łazienki. Kiedy tylko drzwi się za nią zamknęły Bolek błyskawicznie wyskoczył z łóżka i zaczął przeszukiwać najpierw jej torebkę, a potem wszystkie możliwe kieszenie. Niestety nie znalazł nic podejrzanego, ani nawet interesującego, tylko typowe kobiece drobiazgi. Syknął zirytowany. Niestety nie miał czasu na wymyślenie czegoś innego, bo nagle Karolina skończyła poranna toaletę. Szybko wskoczył z powrotem do łóżka.
- Seksownie wyglądasz w tym komplecie – powiedział kiedy wyszła z łazienki.
Kobieta tylko uśmiechnęła się.
- Pokój jest opłacony do czternastej, więc możesz spokojnie jeszcze pospać – powiedział cmokając go w usta.
- A żebyś wiedziała – mruknął przewracając się na bok. – Dla mnie to zbyt barbarzyńska godzina.
Chwilę potem szczęknęły drzwi, a Bolek zamknął oczy. Pierwszy miał wykład, który spokojnie mógł opuścić, więc postanowił pospać trochę dłużej, biorąc pod uwagę fakt, że w nocy niewiele snu załapał. Nie sądził, ze z Karoliny wyjdzie taka nienasycona seksualnie bestia. Chociaż to go specjalnie nie martwiło. Był w stanie sprostać jej oczekiwaniom, więc się nie przejmował. Także fakt, że sypia z kobietą, którą nienawidzi też mu nie przeszkadzał. Kiedy prawda wyszła na jaw i kiełkująca miłość umarła, nie miał problemów by potraktować Karolinę jak każdą z którą zdarzyło mu się przespać tylko po to by zaspokoić swoje potrzeby seksualne. Miał już wprawę w postępowaniu z takimi. Na szczęście wszystkie one były seksowne, więc nie było problemu w odpowiednim „nastrojeniu” organizmu by mu stanął i zaspokoił kochankę. Jedynym, co mu spędzało sen z powiek był sposób wyciągnięcia z Karoliny prawdy.

***

Do obiadu siedział i obserwował baraszkujące po salonie kociaki. Był pod wrażeniem ile życia mają w sobie te małe kuleczki.
- Zazdroszczę wam – powiedział głaskając każdego po kolei, kiedy zmęczone zabawą ułożyły się na kanapie. – Też bym tak chciał. Żyć beztrosko i niczym się nie martwić. Niestety u ludzi tak to nie działa, no chyba, że jest się chorym psychicznie. Wtedy rzeczywistość miesza się z fantazjami i człowiek żyje we własnym świecie. Ja niestety jestem normalny. Chociaż niewiele brakowało bym ześwirował. Gdyby nie doktor Janerski, no i potem Marta… Ale oni i tak nie umywają się do Bolka. Bo Bolek… - przerwał i westchnął ciężko. – Wiecie, nawet nie zdawałem sobie sprawy jak bardzo zaczęło mi na nim zależeć. Ale dlaczego? Sam tego nie rozumiem. Wydawało mi się, ze po tym, co przeszedłem nie będę w stanie już nikogo tak polubić jak jego. Myślałem, że jestem kompletnie wyprany z wszelkich uczuć, a tu nagle… Powiedzcie, czemu tak się dzieje?
Niestety żaden z kociaków nawet nie zareagował na pytanie Adama, wszystkie zbyt były zajęte zabawą. Pisarz westchnął ciężko.
- Może gdybym mógł znowu pisać… wtedy skupiłbym się na pisaniu i nie myślałbym tak o Bolku. Chociaż wiecie, to w sumie dziwne, ze tak bardzo lubię akurat jego. Przecież Marta zrobiła dla mnie dużo więcej niż on. Ona myśli, że ja nie zdaję sobie z tego sprawy, ale ja doskonale wiem co ona dla mnie zrobiła. Znaczy, wiecie, na początku może nie zdawałem sobie z tego sprawy, bo byłem jeszcze zbytnio rozkojarzony po szpitalu i całym tym nerwowym galimatiasie, ale potem doskonale widziałem… jej worki pod oczami, kiedy po pięć razy w ciągu dnia przyjeżdżała do mnie. Albo jak siedziała tu po nocach nad laptopem by zdążyć z pracą i mieć mnie na oku żebym sobie czegoś nie zrobił. Ona tyle dla mnie zrobiła, a ja… ja nawet nie potrafię się jej odpowiednio odwdzięczyć. Nie potrafię jej lubić tak, jak na to zasługuje. Za to Bolek… Wiecie, mam wrażenie, że na początku chyba nie bardzo mnie lubił. Tak strasznie na mnie krzyczał… Ale zauważyłem, że chyba później troszkę mnie polubił. Ale tylko troszkę, tak tyci, tyci. Skąd wiem? A bo jakoś tak mniej na mnie krzyczał i częściej się uśmiechał. I nawet mi kupował słodycze. No wiecie, to tak samo jak te paluszki dla was. Wy je uwielbiacie, a ja uwielbiam jak Bolek bez powodu kupuje mi różne słodycze. Niby nic, ale miło jest usłyszeć coś w stylu: „pomyślałem, że zrobię ci omlet, ten twój ulubiony”, albo „właśnie przechodziłem koło cukierni i zobaczyłem apetyczne ciastko i pomyślałem, że ci kupię, żebyś miał odrobinę przyjemności”. Wam tez by było miło jakby wam tez kupował coś bez powodu, nie? Skoro tak mi czasami kupuje, to może jednak lubi mnie? No bo przecież jakby mnie nie lubił, to nie chciałby mi robić przyjemności, no nie? Ale, głupoty gadam, nic dziwnego, że wolicie się bawić niż mnie słuchać. Jak bym był na waszym miejscu też bym tak reagował na jakąś bezsensowną paplaninę sieroty pisarza, który stracił swoją wenę. A może popiszemy trochę na blogu? Co wy na to? Ostatnio przybyło nam fanów. Hehehe. To które z was dzisiaj będzie pisać? Może ty, Czwórek? Ostatnio Trójka pisała. Nawet nie wiesz jak się rozpisała o tym kocie z jej snu. Marzycielka… Ciekawe o czym ty napiszesz, co? Chodź, sprawdzimy. – Wziął kociaka na ręce. – A wy bądźcie grzeczne, bo wam nie dam patyczków – powiedział do reszty kociaków i z Czwórkiem na ręce przeszedł do sypialni.

***

Dzwonek komórki wyrwał go z półsnu, w który zapadł po tym jak Karolina wyszła z pokoju.
- Taaa? – mruknął, nie patrząc nawet kto dzwoni.
- No i jak, dowiedziałeś się coś? – głos Janowskiej podziałał lepiej niż budzik.
- A skąd – mruknął. – Ona jest cwana bestia. Nieźle się kontroluje, nie przyłapałem jej na niczym.
- A może ty nie masz zamiaru jej zdemaskować, co? – w głosie agentki wyraźnie można było wyczuć nieufność. Bolek poderwał się do pozycji siedzącej.
- Baśka, weź mnie nie wkurwiaj, dobra?
- A co, może nieprawdę mówię? Przyznaj się, ze od początku wciskałeś mi kit o tym lubieniu Marcina tylko po to żebym ci dupy nie zawracała, żebyś mógł zaliczyć kolejną dupę?
- Baśka, o co ty się bultasz? Twoja dupa? I nie próbuj mi tu wyjeżdżać znowu z tą solidarnością jajników, bo sama przyznałaś, ze jej nienawidzisz.
- A chuj mnie obchodzi czyją dupę obrabiasz! – Nagle Janowska wrzasnęła tak głośno, ze aż Bolek musiał odsunąć telefon od ucha. – Zalicz ich ile chcesz, ale nie wroga! I mi tu, kurwa, nie bańkuj! – I zanim Bolek zdążył zareagować rozłączyła się.
- Głupia krowa – warknął Bolek rzucając komórkę na łóżko. Chociaż z drugiej strony ona ma rację. Już tyle dni próbuje jakoś podejść Karolinę by czymś się zdradziła. Za każdym razem mam nadzieję, że w czasie seksu straci kontrolę. Tyle razy to z nią robił, że zaczynał już sam o sobie myśleć jak o jakiejś taniej dziwce. Chociaż nie, nie był tani. Ale on niczego nie żądał do Karoliny w zamian za seks, ona sama mu kupowała wszystkie te ciuchy i prezenty i zapraszała do drogich restauracji i na wycieczki. Chociaż to fakt, sprawiało mu to wszystko przyjemność, nawet teraz, kiedy wiedział kim tak naprawdę jest Karolina. To wszystko sprawiało, że chociaż na chwilę mógł się oderwać od rzeczywistości. I miał zamiar wykorzystać to na Maksa. A Marcinowi przecież nie dzieje się krzywda. Z tego, co widział, grzecznie zjada wszystko, co mu przygotował, myje się i chociaż wciąż nie pisze, to jednak widać, że dochodzi do siebie. Mieszkanie jest posprzątane jak należy, nie ma więc powodu by nie pomyślał chociaż trochę o swoich potrzebach.











Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum