The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Maj 26 2019 03:58:42   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Owładnięci uczuciami 3


Grace ma ochotę rozmawiać tylko o Jacksonie. Od pierwszych zajęć w poniedziałek, Ethan słyszy tylko to imię. Ucieszył się, że jest szczęśliwa, że w końcu spotyka się z facetem, któremu na niej zależy, a przynajmniej ma taką nadzieję, nie zna go przecież zbyt dobrze, ale ile można o nim słuchać? Szczególnie, że słuchając Grace, jaka jest szczęśliwa, Ethana zaczęło dobijać to, jaki on sam jest nieszczęśliwy. Ciężko jest mu się skupić na czymkolwiek, bo często zaczyna myśleć o Loganie. Czemu nie może go sobie po prostu wybić z głowy? Jest tylko kolegą. Kolegą heterykiem, przyjacielem chłopaka jego przyjaciółki, która ciągle nawija o cudownej randce, cudownym chłopaku i o tym jak bardzo chyba jest w nim zakochana.
- Grace.
- A jak patrzy na mnie brązowymi ślicznymi oczami...
- Grace! - ponownie krzyknął do dziewczyny.
W końcu przestała mówić i spojrzała na niego lekko speszona.
- Wiem, że jesteś szczęśliwa, ale czy mogłabyś przestać mówić o Jacksonie? Od trzech dni nie mówisz nic innego. - Spojrzał na nią zirytowany.
- Naprawdę? - Uniosła brwi w zdziwieniu. - Wybacz, jakoś tak się zagalopowałam chyba. - Zarumieniła się i zaczęła jeść swój lunch.
Mieli długą przerwę na uczelni i siedzieli właśnie w fast food’owej knajpce jedząc ciepłe kanapki. Wcześniej rozmawiali o paskudnej pogodzie i o tym, że nie chce im się wracać na uczelnię, a potem nie wiadomo z jakiego tematu, Grace skoczyła do monologu o Jacksonie. W międzyczasie Ethan zjadł swoją porcję, a dziewczynie wystygła jej zapiekana kanapka.
- Chciałam zjeść coś ciepłego - marudziła.
- To trzeba było jeść, a nie gadać - odparł z sarkazmem.
- Jesteś strasznie zrzędliwy, chyba brakuje ci jakiejś rozrywki. Może wyjdziemy gdzieś po szkole? Albo w weekend? Kręgle, bilard, kino?
- W sumie byłoby fajnie. Ale ty pewnie zabrałabyś Jacksona.
- A co w tym złego? Mógłbyś go lepiej poznać, przecież nie mogę wiecznie widywać was oddzielnie. On jest moim chłopakiem, ale ty przyjacielem.
Ethan spojrzał na nią w zadumie. Przeżuwała kanapkę, ale jej oczy się uśmiechały. No tak, teraz ma chłopaka, z którym będzie spędzać więcej czasu, aż zapomni o Ethanie, porzuci go gdzieś po drodze. A Jacksonowi może nie spodobać się to, że jego dziewczyna przyjaźni się ze swoim byłym facetem. Gdyby wiedział, że Ethan jest gejem, inaczej by na to spojrzał, ale on nie musi o tym jeszcze wiedzieć, nic mu do tego. Zrobiło mu się przykro, miał tylko Grace, która zacznie się pewnie od niego oddalać.
Pokręcił głową odpędzając te złe myśli. Przecież jeszcze nigdzie nie odeszła, nadal tu jest jako jego przyjaciółka i tylko on mógłby to teraz zepsuć.
Do Ethana przyszedł sms na komórkę, a gdy go przeczytał, zrobił wielkie oczy ze zdziwienia.
- Co się stało? - spytała Grace.
- Dostałem sms’a od Logana, skąd ma mój numer?
- Ach, zapomniałam ci powiedzieć, że mu go dałam, tak na wszelki wypadek. - Grace machnęła ręką zakłopotana.
- Na wypadek czego? - Ethan spojrzał na nią spode łba.
- A bo ja wiem? Wymienialiśmy się numerami wtedy, gdy ty smacznie spałeś i on poprosił mnie o twój numer. Przecież nic się wielkiego nie stało. Co napisał?
Ethana powoli przestawały zaskakiwać już jakiekolwiek dziwne pomysły Grace. Odczytał na głos wiadomość, w której Logan go zapraszał dzisiaj do „Street’a” aby się napił z nim i z Jacksonem.
- Jack mówił coś, że dzisiaj tam będzie.
- Ale po co mnie zapraszają? Co im jeszcze powiedziałaś? Może chcą mnie znowu upić? - Ethanowi przychodziły na myśl same fatalistyczne zdarzenia.
- Weź przestań. Oni są spoko, chcą się tylko zakolegować, a tobie chyba przydałoby się inne towarzystwo niż moje, nie sądzisz? - Ujęła jego dłoń w swoją, spojrzał na nią zdziwiony. - Męskie pogaduszki to może nie do końca twój klimat, ale twój świat nie może kończyć się na przyjaźni ze mną, nie mam cię na wyłączność. Oni cię przecież nie zjedzą. Skoro Logan chce się z tobą spotkać to znaczy, że cię polubił.
No właśnie ja też go polubiłem i w tym tkwi problem, pomyślał. Ale czy mógł to wyznać swojej najlepszej przyjaciółce? Chyba powinien, ale słowa nie chciały mu przejść przez gardło. Zaraz zaczęłaby się martwić, wymyślać tysiąc sposobów jak pomóc mu poderwać Logana, albo mogłaby się wkurzyć. Nie przepada za swoją siostrą, ale jednak Logan był teraz z Islą, czy wspierała by swojego przyjaciela, który chciałby rozbić związek jej siostry?
- Przyda ci się jakiś oddech teraz, zamiast czekać do weekendu - jej słowa wyrwały go z rozmyślań.
- Może masz rację.
Zrezygnował z obrony. Pójdzie tam, posiedzi z godzinkę i wróci do domu. Nic go to nie będzie kosztować przecież, oprócz pieniędzy oczywiście. Odpisał Loganowi, że będzie po osiemnastej, a w odpowiedzi dostał tylko emotikonkę z uśmiechem.

Na dworze było już ciemno gdy wyszli z zajęć. Wsiedli do jednego autobusu i po dwóch przystankach Ethan pożegnał się z Grace żeby pójść do baru. Niebo było pochmurne i nie było widać gwiazd ani księżyca; wzdłuż chodnika paliły się latarnie, z okien domów wydobywał się blask pokojowych świateł, a na ulicy oślepiały reflektory samochodów. Przeszedł przez przejście dla pieszych, skręcił w prawo a potem w lewo w ulicę, przy której znajdował się bar. Wysokie okna, przez które wyglądał w sobotni poranek ziały czarną pustką, natomiast okna baru zachęcały przyjaznym ciepłym światłem oraz plakatem informującym o dzisiejszej promocji: „Minus pięćdziesiąt procent!”. Ethan widział w środku mały tłum ludzi i zawahał się przed wejściem, lecz nagle drzwi się otworzyły i omal nie uderzyły Ethana, a z baru wyszła grupka śmiejących się osób, wtedy on złapał za drzwi, gdy te miały się zamknąć i przekroczył próg ze ściśniętym żołądkiem.
Mimo, że był środek tygodnia i w miarę wczesna godzina, to z powodu promocji do baru przyszło dużo ludzi. Ethan ledwo widział bar, za którym stało dzisiaj dwóch barmanów, ale żadnym z nich nie był Logan, do tego jednym okazała się dziewczyna.
Ethan zaczął powoli przeciskać się w tamtą stronę rozglądając się na boki w poszukiwaniu Logana lub Jacksona, których twarze zobaczył dopiero po lewej w ostatniej loży wyściełanej skórzaną kanapą. Z ulgą usiadł na brzegu i przywitał się drżącym głosem. Gdy zapytał czemu Logan dzisiaj nie stoi za barem (w końcu jest dużo ludzi), ten odparł że oprócz Dylana za barem sprawdza się dzisiaj Lucy, która pracuje w „Streecie” od trzech lat jako kelnerka, ale zawsze chciała być barmanką, więc od poniedziałku Logan ją wprowadza do nowego zawodu, a sam zaczyna się cieszyć większą wolnością i byciem przede wszystkim właścicielem pubu. Ethan faktycznie rozpoznał dziewczynę, którą wcześniej widział na sali roznoszącą drinki; ciężko byłoby jej nie poznać, gdyż posiadała burzę niebieskich loków i kolczyk w przegrodzie nosowej.
Logan i Jackson rozmawiali rozbawieni i Ethan zaczął się zastanawiać po co w ogóle chłopak go tutaj zaprosił.
- Przede wszystkim nie uregulowałeś swojego rachunku - odparł spokojnie Logan.
- Po to chciałeś żebym przyszedł? Żebym zapłacił? - Ethan się zniesmaczył.
- W końcu był zakład, prawda? - dodał Jackson.
Faktycznie, proponując konkurs Logan wyraźnie powiedział, że przegrany zapłaci za wszystko co wypiją, teraz Ethan sobie to przypomniał. Rozeźlił się.
- Ile? - warknął.
- Spokojnie, nabijam się tylko z ciebie. To nie prawdziwy powód dla którego cię zaprosiłem. - Logan zaśmiał się i puścił do niego oko.
Lecz mina Ethana nie zmieniła się ani trochę.
- Pomyślałem, że moglibyśmy pogadać, poznać się. W końcu Grace nam wyznała, że nie jesteście razem, a teraz spotyka się z Jacksonem. Wydaje się, że przydałaby ci się męska rozmowa.
Logan wziął łyk piwa i się uśmiechnął, nie złośliwie, ale tak normalnie, jakby naprawdę mu zależało na poznaniu Ethana. Chłopak się zmieszał, rozluźnił dłonie, które cały czas ściskał zwinięte w pięści, jakby gotowy do ataku. Zapytał czy też dostanie dzisiaj promocyjne piwo.
- Oczywiście, że tak. Co jakiś czas urządzam zniżkowe dni w tygodniu, wiesz, tak żeby więcej ludzi przychodziło, a nie tylko w weekendy. Dobra reklama.
Logan osobiście poszedł do baru i przyniósł dwa kufle, dla Ethana i Jacksona, który właśnie skończył pić.
- Ale wiesz, naprawdę chciałbym abyś mi zapłacił za sobotę - zaśmiał się nerwowo i rozłożył ręce.
Ethan westchnął ciężko. W sumie powinien zapłacić, wtedy nie zostawił żadnych pieniędzy.
- Dobra, nie sprawy, płacę za wódkę, którą wypiliśmy z Jacksonem - wzdrygnął się gdy to powiedział - oraz za moje piwo i drinka Grace.
- Za Grace ja już zapłaciłem - odparł zadowolony z siebie Jackson.
Ethan zapłacił Loganowi, który podziękował i od razu poszedł rozliczyć to w kasie. Gdy w końcu usiadł, zaczęli rozmawiać o różnych sprawach. Ethan, zdziwiony swoją otwartością, opowiadał swobodnie o sobie, pilnując się, aby przy tym nie chlapnąć, że jest gejem, oraz pamiętając, że kiedyś niby umawiał się z Grace. Wyłączył się na otaczający ich tłum i skupił tylko na tych dwojgu, którzy zaczęli wydawać mu się bardziej dostępni niż sądził. Ethanowi tak dobrze się rozmawiało, że nawet nie zauważył kiedy dostał od Logana trzecie piwo i zaczął je powoli sączyć, w ogóle nie myśląc o procentach uderzających do głowy. Chłopcy oczywiście wypili dużo więcej, Jackson zaczynał swoje chyba już piąte piwo.
Żaden z nich nie zwrócił się do niego per „rudy”, żaden nie wywyższał się czy przechwalał, oczywiście poza podbojami damskich serc. Ale mimo to Ethan zobaczył, że pierwsze wrażenie nie zawsze jest dobre i nie należy osądzać nikogo zbyt pochopnie. Jackson, tak bardzo bezczelny na początku, był bezpośredni oraz lubił postawić na swoim, ale gdyby się okazało, że Grace i Ethan są szczęśliwą parą, wycofałby się, chociaż nie bez żalu.
Loganowi natomiast zebrało się na sercowe wyznania.
- Owszem, świetna jest w łóżku, ale ogólnie to sam nie wiem, coraz więcej rzeczy zaczyna mi w niej przeszkadzać.
- Ale coś konkretnego Isla zrobiła? - dopytywał się Ethan.
- Lubi się pokazać, pochwalić, jakby gdzieś odbywał się jakiś konkurs par. Na przykład ostatnio byliśmy w kinie, wyciągnęła mnie na jakieś romansidło. W kolejce do kasy zaczepiła ją dziewczyna, jak się okazało koleżanka z liceum i wtedy się zaczęło. Isla opowiadała w samych superlatywach swoje życie, oraz oczywiście wciągnęła mnie do tego aby się mną pochwalić. Nie zaprzeczę, lubię jak dziewczyna się mną chwali, ale ona robiła to w taki sposób, że aż ręce opadały.
Ethanowi ciężko to było zrozumieć, nigdy nie miał dziewczyny oczywiście, ale chłopaka tak naprawdę też nie. No i kto by się chciał chwalić na ulicy, że jest gejem? Zrobiło mu się głupio, ale próbował to ukryć. Gdy Logan ciągnął swoją historię, Ethan zerknął na Jacksona, który wydawał się znudzony tą opowiastką, jakby go nie obchodziła.
- Przestań chrzanić - odezwał się nagle. - Już ci mówiłem, żebyś po prostu z nią zerwał. Ciągle narzekasz, ale nic z tym nie zrobisz.
Logan spojrzał na niego piorunującym wzrokiem. Musiał słyszeć to już kilka razy z ust Jacksona. Czy aż tak kiepsko było między nim a Islą?
- Gadasz jak to z nią kiepsko, do tego jest ta, no wiesz, druga sprawa, a ty nadal z nią jesteś - burknął jeszcze i Ethan zaczął się zastanawiać o jaką drugą sprawę mu chodzi, ale myśl mu uciekła gdy Jackson się podniósł i próbował przejść.
- Dobra, ja się już zmywam. Za dużo wypiłem, zbytnio mnie kusisz tymi swoimi promocjami.
Poszedł do baru aby się od razu rozliczyć, nie być dłużnym Loganowi, pożegnał się i wyszedł.
- A to ja niby marudzę - skwitował Logan. - Chodź, nie ma sensu tu siedzieć, pójdziemy na górę.
Ethan się zmieszał. Znowu miał być u niego w mieszkaniu, czy to był aby dobry pomysł? Faktycznie zrobiło się późno, miał tylko wypić jedno piwo i szybko pójść do domu, ale tak dobrze mu się rozmawiało z kimś nowym, że stracił rachubę czasu. A teraz nie wypadało mu odmówić zaproszenia, jak również chyba chciał tam iść, aby zostać sam na sam z Loganem.
Logan porozmawiał chwilę z Dylanem i Lucy stojącymi za barem, wziął trzy butelkowane piwa, a potem skinął na Ethana i poszli na zaplecze. Tym razem Ethan mógł zobaczyć gdzie idzie, poszli korytarzem przy łazienkach, przeszli przez kuchnię, gdzie Logan chwilę porozmawiał z kucharzem i skierowali się na schody, którymi doszli do mieszkania.
W środku panował półmrok. Przez odsłonięte zasłony do pokoju wpadało światło z okolicznych latarń i domów, Logan nie kwapił się żeby je zasłonić lub zapalić światło, tylko usiadł na kanapie, to samo poradził Ethanowi i otworzył im po piwie.
- Ja chyba nie powinienem już pić - wydusił Ethan, kiedy siadając koło Logana zakręciło mu się w głowie.
- W sumie racja, trochę już wypiłeś, ale nadal wyglądasz normalnie, nie tak jak wtedy - Logan odparł sarkastycznie i postawił piwo na stoliku.
- Nie szkoda ci tego piwa na mnie? Jak nie wypiję to za niego nie zapłacę - powiedział z przekąsem, na co Logan się roześmiał.
- Spokojnie, stać mnie na jedno piwo.
Ethan pociągnął łyk i się rozsiadł wygodniej na kanapie. Faktycznie nie czuł się tak źle, jak wtedy gdy pili wódkę, ale jednak czuł, że sen chce go wziąć w swoje objęcia.
Siedzieli chwilę w ciszy, gdy w końcu przerwał ją Ethan.
- Cieszę się, że przyszedłem tutaj dzisiaj. To Grace kazała mi wyjść do ludzi, spotkać się z wami, rozerwać. Nie jestem typem, który socjalizuje się bez problemu ze wszystkimi. Nie ufam ludziom. Otoczyłem się murem, który pomaga mi przejść przez życie, ale to samotne życie. Jak ktoś się przedrze do środka, to robię się agresywny, dlatego byłem taki cięty na Jacksona. Ale też czasem wpuszczę kogoś sam, jak Grace. Ona jedna od tylu lat wydała mi się warta, aby otworzyć przed nią serce. Wtedy czułem, że tylko ona jedna mnie rozumie. Ale teraz widzę, że za długo kryłem się za tym murem, że powinienem był częściej się otwierać na ludzi, bo mogą okazać się dobrzy, jak ty.
Ethan spojrzał na Logana i się zarumienił. Chłopak patrzył na niego przenikliwym spojrzeniem i słuchał uważnie. Ethan wziął pospiesznie kilka łyków piwa i odwrócił głowę zakłopotany.
- Cieszę się, że się do mnie przekonałeś. - Uśmiechnął się Logan łagodnie. - A Grace to fajna dziewczyna, szkoda że wam nie wyszło. Ale nie martw się, znajdziesz inną, jeszcze lepszą.
Ethan nie odpowiedział, pomyślał o Loganie, że to z nim chciałby być, nie z jakąś dziewczyną.
- Ja też nie mam farta do kobiet - ciągnął dalej Logan. - A raczej to one nie mają farta do mnie. Nigdy nie potrafiłem się zaangażować, włożyć do związku więcej serca, niż wymagane minimum do podtrzymania jakiegoś przywiązania do dziewczyny. Takiego, które nie pozwala mi od razu uciec. Tak to chyba jest jak wychowuje cię jedynie ojciec. Wiesz, moja mama zginęła w wypadku samochodowym gdy miałem osiem lat. Od tamtej pory byłem sam z ojcem, to chyba przez to nie potrafię normalnie traktować kobiet. Ale też spotkałem takie, które są po prostu pazerne. Myślą, że złapały fajną partię, bo mam niby tak fajnie, własny pub, własne pieniądze, ale tak nie jest. Nie jest łatwo utrzymać lokal gdy ma się dwadzieścia cztery lata. Gdy musiało się dorosnąć mając osiem lat, już w szkole średniej pracować w barze, a potem zestarzeć mając dwadzieścia jeden, gdy umiera ojciec. A ja może chciałbym pójść na studia, poszaleć, zabawić się, gdzieś wyjechać. Ale nie mogę. Chociaż też do końca nie mogę powiedzieć, że to zła praca, lubię ją nawet, ale za wcześnie, wszystko za wcześnie.
Ethan patrzył na Logana, jak ten zapada się bardziej w kanapie, znika w cieniach nocy. Poczuł się teraz bardzo głupio, jak dzieciak, który ryczy bo odebrano mu lizaka, podczas gdy Loganowi odebrano dzieciństwo. Poczuł, że w oczach zebrały mu się łzy, chociaż nie wiedział dlaczego. Czy płacze nad sobą, ignorantem, czy nad smutnym życiem Logana. Otarł wierzchem dłoni oczy mając nadzieję, że on tego nie widzi.
- Przykro mi - wydukał cicho, po czym dodał aby przełamać smutną chwilę - A sądziłem, że to ja mam trudne dzieciństwo, bo jestem rudy - zaśmiał się żeby odpędzić ciszę.
- Każdy ma swoje małe lub duże problemy.
Logan wrócił do światła jakby odciął się nagle od tego co było. Uśmiechnął się i pochylił w stronę Ethana. Wyciągnął rękę i odgarnął kosmyk włosów zasłaniający jego przekrwione oczy.
- Mi rudy wcale nie przeszkadza, tylko droczyliśmy się z Jacksonem. Nie byłbyś sobą w innym kolorze, pasuje ci i te piegi też.
Pogładził go po policzku uśmiechając się. Ethan poczuł ścisk w żołądku, bynajmniej nie z powodu alkoholu. Serce zabiło mu mocniej, czuł jakby zatrzymał się w czasie, a policzek pod dotykiem Logana parzył go prawdziwym ogniem. Wstrzymał oddech, czując jakby każde następne uderzenie serca było mocniejsze, silniejsze. Nie wiedział co pchnęło go do przodu, czy to był alkohol, czy jego własna czysta głupota. Zbliżył się do Logana, przymknął oczy i pocałował go. Znowu czas się zatrzymał, w głowie czuł pulsującą krew i dudnienie serca. Gdy rozchylił usta, odczuł że Logan odwzajemnia jego pocałunek, więc Ethan chciał jeszcze więcej. Całe ciało miał sztywne, tylko jego usta się poruszały, aż w końcu nieśmiało dołączył do nich język. Dłoń Logana cały czas spoczywała na jego policzku, Ethan w końcu ruszył też swoją rękę, która objęła głowę Logana i jego palce wtopiły się w blond włosy.
Gdy w końcu Ethan odważył się otworzyć oczy, spojrzał na Logana bardziej trzeźwo i się przeraził. Puścił go szybko i nawet odepchnął.
- O kurde, co ja robię? - krzyknął. - Przepraszam! Ja nie wiem co się stało, to przez alkohol. I ty, przeze mnie... Jak mogłem...? Cholera... !
Wstał pośpiesznie z kanapy i złapał się za głowę.
- Ethan, uspokój się. - Logan próbował być opanowany, chociaż sam nie wiedział co właściwie zaszło.
- Ty nie jesteś przecież taki jak ja - wydukał speszony.
- O czym ty mówisz?
- Ja, ja nigdy nie byłem z Grace, z żadną dziewczyną nie byłem. Jestem gejem.
Logan zdziwił się i nie wiedział co ma powiedzieć na to wyznanie.
- A ty masz dziewczynę przecież! Przepraszam cię bardzo!
- Tak, mam dziewczynę - odpowiedział jakby automatycznie Logan, do którego mało co teraz docierało.
Ethan pospiesznie ubrał się i zmierzał do wyjścia.
- Nie, poczekaj! - Logan wstał z kanapy, ale Ethan był szybszy i wybiegł z mieszkania krzycząc znowu słowa przeprosin.
Wybiegł w ciemną noc i ruszył przed siebie nawet się nie oglądając, podczas gdy Logan patrzył na niego przez okno dopóki nie zniknął za rogiem budynku.
Ethan przemierzał drogę do domu szybkim krokiem, nie zwracając uwagi na przejeżdżające autobusy, do których mógł wsiąść i podjechać. Rześkie powietrze i pustki na ulicach pozwalały mu lepiej myśleć, chociaż nie chciał myśleć o niczym. Bał się tego co zrobił, to co zniszczył. Mógł mieć szansę na fajną przyjaźń z Loganem, a zepsuł to przez swoje głupie zachowanie. Po co pił tyle piwa? Po co poszedł do niego do mieszkania? To nie mogło się dobrze skończyć.
Już nigdy go więcej nie zobaczę, pomyślał. On nie będzie chciał mnie znać, a ja nie mógłbym spojrzeć mu w oczy. Tak nie można, po prostu całować kogoś niespodziewanie. Do tego heteryka, który ma dziewczynę.
Gdy w końcu zatrzymał się na czerwonym świetle, zdał sobie sprawę, że płacze. Otarł wierzchem dłoni twarz, otulił się szczelniej szalikiem i zaciągnął mocniej kaptur na głowę. Chciał się odgrodzić od świata.
Szedł tak już ze dwadzieścia minut gdy znowu musiał stanąć na dłużej. Pomyślał o dziewczynie Logania, o Isli, której niezbyt lubił, przede wszystkim z opowiadań Grace, ale jednak była jego dziewczyną, więc ją też jakby zranił. Pomyślał o Grace i wyciągnął komórkę, żeby napisać jej krótkiego sms’a.
„Byłem u Logana. Piliśmy i pocałowałem go i przyznałem się, że jestem gejem. Ratunku!”
Trzydzieści minut później dotarł w końcu do domu, lecz Grace nie odpisała. Rzucając rodzicom krótkie „cześć” pobiegł do swojego pokoju i walnął się na łóżko. Chciał się zapaść pod ziemię, zasnąć i nie musieć wychodzić z łóżka i z pokoju. Gdy rzucał przekleństwami w poduszkę, nagle odezwała się jego komórka.
- Przepraszam, oglądałam film, a komórkę zostawiłam w pokoju. Mów szybko wszystko co się wydarzyło! - wyrzuciła z siebie Grace, gdy tylko odebrał połączenie.
- Nic więcej ponad to, co napisałem. Piliśmy we trzech z Jacksonem i było nawet fajnie, gadaliśmy o różnych głupotach. Potem Jackson się zmył, a my poszliśmy na górę. Nie wiem ile wypiłem, może trzy, może cztery piwa, stanowczo za dużo jak na mnie, i tak nie wiem jakim cudem jeszcze się trzymałem. Nawet teraz czuję się nadal pijany - wystękał.
- Ale co się działo później? Jak to się stało, że go pocałowałeś? No i jak on na to zareagował?
- Rozmawialiśmy o życiu, tak po prostu. Potem on uśmiechnął się do mnie, odgarnął mi włosy z czoła, już nawet nie pamiętam dokładnie co powiedział. No i stało się. Patrzyłem w te jego niebieskie oczy i tak jakoś samo wyszło... A on... odwzajemnił ten pocałunek.
- Co? O rany, Ethan, może to coś znaczy? - krzyknęła rozradowana. - A w ogóle muszę cię ochrzanić, nie mówiłeś mi nic wcześniej, że on ci się podoba. Jak to się stało, że najlepszej przyjaciółce nic takiego nie powiedziałeś?
- Przepraszam, nie wiem dlaczego. Chyba bałem się do tego przyznać nawet sam przed sobą.
- Okej, przeprosiny przyjęte. Mów co było dalej! - rozradowana prawie piszczała do słuchawki.
- On pewnie odruchowo to zrobił, wiesz, odwzajemnił ten pocałunek, do tego był chyba bardziej pijany niż ja. Gdy dotarło do mnie co robię, to mu wyznałem, że nigdy z tobą nie byłem, że jestem gejem. Krzyczał żebym poczekał i nie uciekał, ale ja wybiegłem, nie mogłem tam dłużej zostać. Przeszedłem całą drogę do domu na piechotę.
- Na piechotę? Odbiło ci?! Mam nadzieję, że byłeś chociaż ciepło ubrany, zimno jest dzisiaj.
- Tak, nie martw się, pojawię się jutro w szkole. Będę już kończył, późno jest, jutro mamy zajęcia, muszę się wyspać, wytrzeźwieć.
- Tak, pewnie. Co zamierzasz z tym zrobić?
Ethan chwilę milczał, zastanawiał się o czym Grace mówi i w końcu do niego dotarło, że nie mówi o szkole.
- Nic. Już więcej się do niego nie odezwę po prostu.
- Tchórz z ciebie. Bić to się potrafisz, ale o uczuciach gadać nie chcesz - odparła zimnym tonem.
- Weź się odczep, to nie takie proste! - wypalił. - Wolę być tchórzem - dodał po cichu i się pożegnał.
Później, gdy tylko położył się spać i zamknął oczy, przywitał go sen. Wcześniej martwił się, że nie będzie mógł zasnąć, że będzie rozmyślać, ale się mylił. Spał spokojnie, głęboko, bez żadnych snów. Noc była łaskawa i mile otulała go ciemnym płaszczem, lecz poranek był bezlitosny, gdy zawył budzik, a on ledwie otworzywszy oczy, poczuł przejmujący ból w głowie. Doczłapał do szkoły bardzo niewyspany i usiadł w sali wykładowej na jednym z krzeseł na końcu sali. Oparł ręce na stoliku i ledwie położył na nich głowę przymykając oczy, gdy Grace krzyknęła do niego na przywitanie. Spojrzał na nią zaspany z czerwonymi oczami.
- O, chyba przyda ci się kawa.
- Już jedną piłem w domu, nie pomogła.
- Druga ci nie zaszkodzi - uśmiechnęła się. - Idę po jedną dla siebie, więc i tobie przyniosę.
Pomimo nocnej rozmowy, Grace znowu wypytała go o szczegóły wieczoru, czego Ethan miał już serdecznie dosyć. Wolałby o tym zapomnieć, ale dziewczyna wierciła mu dziurę w brzuchu.
Na zajęciach Ethan był ospały i nic mu się nie chciało. Stwierdził, że chyba źle się czuje, jednak musiał się przeziębić wczoraj i wolałby odpocząć w domu. Grace mimo wszystko namówiła go aby został jeszcze jedne ćwiczenia, bo przecież ten profesor pilnie patrzy kto jest, a kogo nie ma, co go w końcu przekonało i został jeszcze te dwie godziny, chociaż z wielką niechęcią.
Gdy żegnał się już z Grace po zajęciach, ta poklepała go po plecach i z uśmiechem dodała:
- Miłej randki.
Ale nim dotarło to do niego i zdołał coś odpowiedzieć, dziewczyna popędziła już na swój ostatni wykład, a Ethan zaczął się zastanawiać o jaką randkę jej chodziło. Dowiedział się tego tuż po wyjściu ze szkoły, kiedy przy ogrodzeniu zobaczył Logana. Serce zaczęło bić mu mocniej, zrobiło mu się za gorąco w ciepłej kurtce. Nie wiedział co ma zrobić, czy podejść do niego, czy może uciec. Zagrzmiało nagle i Ethan spojrzał w niebo. Czarne chmury kłębiły się w górze i można było dostrzec na ich tle jasne błyski zbliżającej się burzy. Spojrzał ponownie przed siebie, Logan czekał cierpliwie, wiedząc że Ethan musi koło niego przejść żeby wyjść poza teren uczelni. Naciągnął mocniej kaptur bluzy i ruszył na trzęsących się nogach.
Podszedł do Logana ze spuszczonym wzrokiem i grzywką opadającą na oczy, bał się na niego spojrzeć.
- Co ty tu robisz?
- Poprosiłem Grace o informacje gdzie się uczycie i o której kończysz.
- Ale normalnie kończę później.
- Tak, dała mi znać, że wychodzisz wcześniej.
Ethan w głosie Logana czuł zniecierpliwienie, ale nie wydawał się zły. Może po prostu chciał porozmawiać, uzgodnić że między nimi nigdy nic nie będzie, nawet przyjaźni.
- Odprowadzisz mnie do baru? Chciałbym pogadać - rzucił lekko Logan i poszedł przodem nie czekając na Ethana.
Gdy w końcu zrównali się krokiem, Ethan ukradkiem spojrzał na niego i westchnął cicho. Czekał aż to on zacznie rozmowę, ale Logan milczał. Był tak samo spięty jak Ethan i mimo, że przyszedł do niego, to nie wiedział jak ubrać w słowa swoje myśli.
Niebo grzmiało złowieszczo. Huk czasem nawet zakłócał jadące samochody. Chłopcy szli niespiesznie nie wymieniwszy między sobą ani słowa. Byli w połowie drogi do baru, gdy z nieba lunął deszcz. Założyli na głowy kaptury i przyspieszyli kroku, lecz padało coraz mocniej, jakby ktoś odkręcił kurek w kranie. Już po chwili mieli mokre całe spodnie, oraz twarze. Wokoło ludzie uciekali przed deszczem chroniąc się w sklepach i pod daszkami przystanków autobusowych. Nawet ci co mieli parasolki nie uniknęli zmoczenia ubrań. Logan krzyknął do Ethana, żeby pobiegli szybko do niego do domu i tak też zrobili.
Gdy tylko znaleźli się za drzwiami, odetchnęli z ulgą i poszli na piętro do mieszkania.
- Ale ulewa - powiedział zdyszany Ethan zdejmując przemoczoną kurtkę. - Nawet rękawy bluzy mam mokre - westchnął.
- Ja też jestem cały mokry - przytaknął Logan.
Rozłożyli mokre kurtki na oparciu kanapy, Logan zdjął przemoczone dżinsy, na co Ethan się zarumienił i odwrócił wzrok. Logan, stojący teraz w samych bokserkach i koszulce, podszedł do niego, złapał za ramiona i szepnął do ucha:
- Nie wiedziałem co mam powiedzieć, więc może po prostu coś zrobię.
Ethan odwrócił głowę i znalazł się bardzo blisko twarzy Logana, który się uśmiechał. Ethana ścisnęło w żołądku, nie wiedział co ma zrobić czy powiedzieć. Logan zbliżył się i go pocałował, a on się nie opierał, chociaż nic nie rozumiał i miał mętlik w głowie.
- Dlaczego? - wymamrotał, gdy ich usta się oddaliły.
- Tak samo lubię kobiety jak i mężczyzn - odparł cicho. - Lubię ciebie.
Ethan uniósł brwi ze zdumienia, chciał coś jeszcze powiedzieć, ale Logan znowu zatkał mu usta.
A więc to tak, pomyślał. Dlatego odwzajemniłeś wczoraj pocałunek, nie zdzieliłeś mnie prosto w twarz, a dzisiaj przyszedłeś.
Już nic więcej nie myślał, dał się ponieść uczuciom i pożądaniu. Objął Logana i mocniej wtopił się w jego usta łapczywie spijając każdy pocałunek. Logan w tym czasie wsunął ręce pod jego koszulkę i piecił jego ciało, pośladki i zaczął rozpinać spodnie. Gdy tylko dotknął jego, już nabrzmiałego penisa przez bokserki, Ethan jęknął głośno. Logan oderwał się od niego i spojrzał niecierpliwie w brązowe oczy.
- Chodź.
Poczekał aż Ethan zdejmie do końca swoje spodnie i pociągnął go za rękę do sypialni. Położyli się w miękkiej ciepłej pościeli słuchając odgłosu dudniącego o szyby deszczu.
Logan rozebrał Ethana i zaczął go pieścić oralnie, na co ten reagował cichymi stęknięciami. Było mu cudownie, nigdy wcześniej nie czuł się tak podniecony. Dawno z nikim nie był, dawno nikt go nie całował, nie pieścił, nie pragnął go. Miał w swoim życiu tylko jednego partnera, kilka lat temu, wtedy sądził, że łączy ich coś ważnego, ale się mylił, bo okazało się to zwykłą ciekawością ze strony tamtego. Teraz dostawał to, czego tak bardzo szukał, pożądał.
Logan przerwał pieszczoty i znowu się całowali. Ethan mógłby go tak całować cały czas, jego miękkie usta, szorstkie policzki, pachnącą szyję. Pieścił teraz ręką penisa Logana, a potem przesunął się między jego nogi i wziął go w usta. Wiedział, że nie będzie tak dobry jak on, ale chciał też mu dać trochę przyjemności, więc lizał i ssał go jak umiał najlepiej, a jego kochanek reagował jękami rozkoszy. W końcu Logan przyciągnął go do siebie i objął mocno składając pocałunki na ustach i szyi. Jego dłoń powędrowała do pośladków chłopaka i palce zanurzyły się w jego wnętrzu. Ethan pisnął z rozkoszy i między płytkimi oddechami wykrztusił:
- Ja nigdy jeszcze...
Zawahał się, było mu głupio. W końcu leżeli razem w łóżku, rozpaleni, podnieceni, a on nagle powiedział coś takiego. Lecz Logan tylko uśmiechnął się do niego i go pocałował namiętnie.
- Nie musimy się spieszyć. - Zabrał palce z pośladków i objął dłonią jego penisa. - Zawsze ty możesz wejść we mnie.
- Ja? W ciebie? - wydukał zażenowany.
- Oczywiście. Chcesz? - Logan zacząał całować go po szyi i pieścić mocniej ręką, doprowadzając go na skraj kontroli.
Między jednym urywanym oddechem a drugim, Ethan rzucił ciche „tak”, więc Logan puścił go na chwilę i podał lubrykant. Ethan zaczął go pieścić między pośladkami, najpierw włożył dwa palce, potem trzy, zdziwił się jaki Logan jest rozluźniony w porównaniu do niego, pomyślał że musiał już mieć kilku kochanków wcześniej, co go trochę wybiło z rytmu. Ale potem skupił się na tym, że przecież teraz jest z nim, właśnie jego chciał, pożądał i teraz z nim się kocha. Spojrzał na jego wpół przymknięte oczy, zarumienione policzki, rozchylone usta, lśniącą od potu skórę i w końcu przestał myśleć o tym, kogo Logan miał wcześniej, liczyło się tu i teraz. Ethan wyjął z niego palce i powoli włożył penisa, a Logan sapnął głośniej. Lekko uniósł jego jedną nogę, powoli zaczął się poruszać i od razu chciał więcej. Przyspieszył, zaczął głośno oddychać, nigdy wcześniej tak się nie czuł. Pochylił się i oparł jedną ręką o łóżko, patrząc przez przymknięte powieki na Logana, który na twarzy miał wyraz bólu pomieszany z rozkoszą. Logan przyciągnął go do siebie łapiąc za głowę, złożył na ustach namiętny pocałunek, a potem zaczął pieścić swojego penisa i poruszał ręką w rytm pchnięć, aż w końcu obaj mniej więcej w tym samym momencie osiągnęli orgazm.
Ethan opadł na pościel głośno oddychając. Logan odwrócił się do niego, pogłaskał po policzku i odgarnął z oczu spocone włosy. Ethan spojrzał na niego i się uśmiechnął oblewając rumieńcem.
- Faktycznie coś zrobiłeś - parsknął Ethan i obaj zaczęli się śmiać.
Po pobycie w łazience, położyli się ponownie do łóżka i objęci leżeli wsłuchując się w odgłosy deszczu, który przez ten czas zelżał trochę, lecz nadal nie przestawał padać.
Logan nigdy nie sądził, że tak się sprawy potoczą. Owszem, Ethan mu się podobał i zaczynał go intrygować, ale dopiero po wczorajszym nagłym pocałunku zdał sobie sprawę, że jeszcze mocniej go pożąda; po tym, jak wyznanie Ethana że jest gejem, dało mu niejako zielone światło do ruszenia z miejsca, do zrobienia jakiegoś ruchu. Cały czas o nim rozmyślał, nie mógł spać pół nocy.
Gdy Ethan go pocałował, pierwsze co Logan pomyślał, to to, że chłopak jest pijany i w takiej sytuacji nie powinien go w żadnym wypadku wykorzystywać, ale nie mógł się oprzeć. Pod dłonią, na jego policzku, czuł wzbierający w chłopaku żar, podążył za jego pożądaniem i odwzajemnił pocałunek, sądząc, że potem przeobrażą to w głupi pijacki wybryk, ale stało się inaczej. Ethan wyznał, że jest gejem a to zmieniało postać rzeczy, zmieniało całe podejście Logana do niego. Teraz już nie mógł zatrzymać lawiny uczuć, która zaczynała go wypełniać i musiał się z nim spotkać i wszystko wyjasnić. On też musiał się przyznać przed nim i przed samym sobą, że Ethan mu się podoba i go pożąda. Oczywiście była jeszcze ta druga kwestia, którą powinien wziąć pod uwagę, ale teraz wolał wcisnąć to w kąt i nie myśleć, teraz chciał tylko znaleźć się blisko Ethana. Lecz gdy w końcu spotkał się z nim, nie wiedział co ma powiedzieć. Czy mógłby tak po prostu przyznać się do bycia bi i wyznać mu swoje uczucia? Co on by wtedy zrobił? Nawet jeśli by się ucieszył, wszystko zapewne skończyłoby się na wymianie zdań i jego ucieczką do domu. Nie przypuszczał, że dzisiejsza brzydka pogoda tak mu pójdzie na rękę.
Znowu wsłuchał się w bębniący o parapet deszcz, uśmiechnął się w duchu i podziękował nie wiadomo komu za ulewę. Z rozmyślań wyrwał go dopiero głos Ethana.
- A co z Islą? - patrzył na Logana z poważną miną, a pytanie zawisło w powietrzu między nimi.











Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum