The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Marzec 26 2019 00:47:15   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Gdy muzyka w duszy gra 16


***
Keizo prawie zrobił dziurę w podłodze, chodząc wściekły po salonie. Nie mógł dojść do tego, jak prawda mogła wyjść na jaw i to w ciągu paru godzin. Wszystko, o co się starał, co tworzył, mogło pęknąć jak bańka mydlana. Do tego główna część nienawiści skupiła się na Harukim. Nie miał tu na myśli zwyczajnych artykułów, bo te w większości opisywały sytuację tak, że można to było zaakceptować, ale inni... Mógłby ich rozszarpać. Wiedział, że Haruki jest tym przybity. Zerknął na niego. Chłopak siedział owinięty kocem na kanapie tuż obok Isao. Wyglądał, jakby odleciał myślami gdzieś bardzo daleko. Powinien leżeć w łóżku, a on uparł się, że zejdzie na dół na ich małe zebranie. Przesunął wzrokiem po wszystkich twarzach. Nie wierzył, że któryś z nich mógłby zdradzić. Chociaż tylko oni o tym wiedzieli. Nagle przystanął.
- Aki.
- Nie – Haruki powiedział tylko to jedno słowo, a wzrokiem zabijał Uedę. Jak on mógł podejrzewać jego kuzyna?
- Dlaczego? Poza nami tylko on i Ogata wiedzieli.
- Bo... Znam go. Aki nie zrobiłby mi czegoś takiego.
- Też sądzę, że to nie on – wtrącił Tomiji.
- To, kurwa, kto?! Znajdę tę osobę i niech ten ktoś lepiej ma się na baczności.
- Co z tym fantem zrobimy? - zapytał Seiji.
- Ogata chciał mieć promocję, to ma – rzekł perkusista.
- To jest antypromocja – mruknął Isao.
- No co ty? Wiesz, ilu ludzi z ciekawości wejdzie na naszą stronę i posłucha, jak gramy? Poza tym, co my się przejmujemy – Seiki kontynuował. – To są nasi kochani fani. Zawsze powtarzali, że nas nie zostawią. Ci prawdziwi będą z nami, a nieliczni pokrzyczą sobie i się uspokoją, przyzwyczają.
- Ale krzywdę wyrządzą – Kei podszedł do niego i nachylił się. – Widziałeś, co piszą. Haruki zrobił ze mnie pedała! To piszą! - odszedł kilka kroków od niego. Już wiedział, jak się kończy trzymanie tak ważnych sekretów. Nie byłoby tego, gdyby od początku mówił o sobie prawdę. – Dajcie mi coś, bo zaraz wybuchnę.
Seiki wstał i podał mu trzymany w dłoni kubek. Lider niewiele myśląc, chwycił naczynie i powtórzył swój rzut sprzed godziny.
- Jak tak dalej pójdzie, to pozbędziemy się kubków. Może przynieść ci kilka talerzy?
- Siadaj, Seiki, zanim ty tam wylądujesz!
- Kei, uspokój się – Ikeda spojrzał ostrzegawczo na przyjaciela.
- Nie umiem. Szlag mnie trafia! Myślcie, co mamy zrobić.
- Zaprzeczyć – menedżer usiadł w pustym fotelu. – Może ktoś mi powie, dlaczego sprawa, która tak była ukrywana przez lata, wyszła na światło dzienne? - poirytowany rzucił na stolik kilka plotkarskich i muzycznych magazynów.
- Nie wiem, w jaki sposób się dowiedzieli, ale znajdę tę osobę – wziął do ręki jedno z pism, na okładce którego był on i Haruki tuż przed koncertem. – Kolejny szmatławiec. Kiedy oni mieli czas to wydrukować?! Już wczoraj ktoś musiał przekazać im wiadomości o nas. Tylko, kurwa, kto?!
- Może mamy podsłuch? - rzucił Seiji.
- Nikt obcy tu nie wchodził. Poza tym, wiedzieliby o nas wszystko. To musi być ktoś stąd – potarł skronie.
- To może ktoś coś podsłuchał w domu. Drzwi były otwarte, kiedy... no wiesz – dalej mówił młodszy z bliźniaków.
- Ochrona – cicho powiedział Haruki. Wyglądał, jakby sobie coś przypomniał.
- Co ochrona? - lider odwrócił się ku niemu.
- Kiedy wybiegałem wczoraj z domu, widziałem oddalającego się od willi tego nowego ochroniarza, ma chyba na imię Shirigi.
- I nie powiedziałeś mi tego wcześniej?! - wydarł się Keizo.
- Przepraszam, nie wiedziałem, że mógł coś usłyszeć. Może to nie on, możliwe, że tylko przechodził.
- Ochrona ma swoje miejsce poza bramą! Mogłeś pomyśleć.
- Przepraszam – Haruki odwrócił od niego smutny wzrok.
Widząc te oczy, Keizo poczuł się dziwnie.
- Wybacz, jestem zdenerwowany – podszedł do niego i pogłaskał do kciukiem po policzku.
Ta czułość sprawiła, że Haruki się uśmiechnął, a innym wpłynął na usta tajemniczy uśmiech.
- Kochasz go, ty ślepy głupku – pomyślał Tomiji. - „Ty też jesteś ślepy” - odezwał się głos.
- “Shirigi” to jego pseudo – powiedział menedżer. – Pracuje tu od roku. Jest jednym z zaufanych ludzi.
- Widocznie nie do końca. Dowiem się prawdy.
- Zostawiam go w twoich rękach – Natsuo założył nogę na nogę i westchnął. Pozostał bardzo ważny temat. – Nadal nie wiem, co zrobić z tymi informacjami. Co mam mówić reporterom? W wytwórni się wściekają. Zaprzeczamy?
- Potwierdzimy, że jestem homoseksualistą i na pewno zaprzeczę, że to Haruki zrobił ze mnie pedała. Nie mógł tego zrobić, bo już nim byłem. Poza tym z nikogo nie można zrobić geja.
- A ty, Haruś? - perkusista wychylił się zza basisty, aby widzieć wokalistę.
- Ostatnio miałem dość tej tajemnicy. Również potwierdzę to, jaki jestem, ale najpierw moja ciocia i wujek muszą poznać prawdę. Jeżeli jeszcze nie wiedzą.
- Wtedy z pewnością już miałbyś od nich telefon. Zaproś ich do nas i powiedz o tym – podsunął Seiji.
- Będą tu jutro.
- Czyli co? Do jutra milczymy? - Natsuo chciał się upewnić.
- Zaczekajcie. Jak to chcecie zrobić? Tak po prostu przyznacie się pierwszemu lepszemu reporterowi, który potem i tak napisze to, co chce? - tym razem głos zabrał Isao. – Albo wyjdziecie na ulicę i krzykniecie: „Tak, jesteśmy homo i od zawsze nimi byliśmy”?
- Masz rację, ale jest sposób na to, by wszyscy was usłyszeli – Seiki uśmiechnął się zadziornie. – Raz w tygodniu, w porze największej oglądalności, na ogólnokrajowej stacji telewizyjnej chodzi program „Godzina szczerości”. Ma on miliony widzów i jest na żywo z udziałem publiczności. Nikt nic nie może wyciąć, zmienić. Wszystko pójdzie w świat. Cała prawda przekazana wielu ludziom jednocześnie. Co o tym sądzicie? Może inni geje, którzy są muzykami, aktorami, sportowcami, pójdą w wasze ślady? Mała reklama, że tam będziemy i każdy, kto jest z nami, przeciw nam i nawet ci, co nas nie znają, a są wiernymi widzami programu, włączą o dziewiętnastej telewizory.
- Kiedy jest następny program? - zapytał menedżer.
- Sprawdzę w necie.
- To chodź, obaj to zrobimy. Sprawdzimy jeszcze dane stacji, a ja załatwię nam miejsce na najbliższy program. Nawet, jakby był jutro. Zgadzacie się? - Ogata wyglądał, jakby wiedział, co robi.
Pokiwali zgodnie głowami.
- To ty to załatw, a ja pogadam sobie z pewnym ochroniarzem – Keizo aż zazgrzytał zębami. – Haruki, na górę do łóżka. Chcesz ponownie dostać gorączki?
- Znów się nim zaopiekujesz – powiedział perkusista i szybko schował się za plecami Ogaty.
Haruki zarumienił się, ale nie ruszył się z kanapy. Nie będzie robił tego, co on mu każe. Nie po tamtych słowach. Do tego nadal nie mógł przeboleć tych głupich postów na forum i komentarzy w jego galerii. Owszem, były i pozytywne, pełne radości słowa, ale one nie mogły przysłonić tych złych. Zauważył, że Isao mu się przygląda.
- Nie przejmuj się.
- Ale to boli – rozejrzał się po pokoju. Kei rozmawiał przez telefon, bliźniacy siedzieli przy stole z menedżerem, a Tomi stał zamyślony przy oknie. – Gdybym tu nie trafił, nie byłoby tej całej afery. Zespół nie miałby kłopotów.
- To chwilowe, zapewniam cię. I nie mamy kłopotów. To nie twoja wina. Fani, którzy kochają naszą muzykę, a nie interesuje ich, z kim sypiamy, zawsze będą z nami. Jest wielu muzyków homoseksualnych i mają swoich wiernych fanów. W Ameryce jest na przykład Adam Lambert, ma wielu wrogów, ale i zwolenników. Na koncertach całuje swego basistę, a fanki piszczą z radości. Ty mnie nie całuj – obaj parsknęli śmiechem, zwracając uwagę innych. – Zawsze będą tacy, którym spodoba się choćby twoja koszulka, ale będą i tacy, co cię zaakceptują. Los chciał, że do nas trafiłeś. Może nie byłoby tej stłuczki, gdybyś nie miał tu zostać?
- Wierzysz w takie rzeczy? - zakaszlał.
- Wierzę w wiele rzeczy, ale najbardziej w naszych fanów. Jak się czujesz?
- Po lekach znacznie lepiej.
- To dobrze.
- Shirigi zaraz tu będzie – powiedział Keizo, chowając komórkę do kieszeni jeansów.
Teraz przypominał Harukiemu tego zimnego chłopaka, którego poznał. Widział jego wyprostowaną jak struna postawę i sprężysty krok. Keizo popatrzył mu w oczy i ten chłodny wzrok zaraz zmienił się w coś ciepłego. Dłuższą chwilę patrzyli na siebie. Nie musieli nic mówić, wszystko dało się odczytać w tych zwierciadłach duszy. Haruki zastanawiał się, czy Kei widzi w nich miłość.
Tomiji widząc to, podszedł do Uedy, kiedy kontakt wzrokowy został zerwany przez Seikiego, który przeszedł przed nosem lidera i szepnął do ucha przyjaciela:
- Gdybyś widział swoje oczy, kiedy na niego patrzysz...
- Gdybyś ty widział to, co masz w sercu dla... - przerwał i popatrzył znacząco na Ikedę.

***

- Jak zobaczymy jeszcze jedno muzeum dotyczące wojny, to zacznę wrzeszczeć – narzekała Mary, kiedy wyszli z muzeum historii wojennych. – Kiedy pójdziemy wreszcie na jakieś zakupy? Widziałam taki mały fajny sklepik ze starociami, może będą tam jakieś fajne pamiątki. Nie mam potem zamiaru wlec się tutaj dwie godziny z przyjaciółkami, aby kupić coś ładnego. Słuchasz mnie?
Słyszał ją, ale nie interesowało go to, co miała do powiedzenia. Za bardzo krążył myślami wokół tego, co mu powiedział Tomi. „Nie mam już siedemnastu lat, nie powinienem się z tobą umawiać na mecze czy do kina. To dziwnie wygląda. Muszę odetchnąć od tego, co mnie dręczy. Na razie nie przychodź do nas, a jak coś, to wtedy, kiedy mnie nie będzie”. Myślał, że na wycieczce o tym zapomni, ale nic takiego nie nastąpiło.
- Zakochałeś się, czy coś? - trąciła go łokciem.
- No.
- Co? Zaraz, czekaj. Proszę pani – pobiegła do nauczycielki. Za chwilę już była przy nim. – Załatwione. Mamy kilka minut na mały odpoczynek. Chodź, usiądziemy na tamtym murku – pociągnęła go za rękę.
Znajdowali się na dużym rynku wyłożonym brukiem, pośrodku którego rosły wielkie rozłożyste drzewa o grubych konarach, ogrodzone drewnianymi płotkami. Z jednej strony stał metrowy murek odgradzający parking od placu i rzędu ławek pozwalających na odpoczynek. Zajęli miejsca jak najdalej od swojej klasy.
- Mów, kto to jest.
Nie miał wyjścia. W końcu musiał jej powiedzieć. Wyjął swoją wypasioną komórkę, którą dostał od Harukiego i przeszukał galerię zdjęć. Powiększył zdjęcie swego obiektu westchnień i pokazał przyjaciółce.
- Ja zaraz pierdolnę głową w ten mur. I to twoją! A pytałam...
- Ciszej.
- Pytałam, czy któryś ci się podoba.
- Co miałem zrobić? Tak, jestem beznadziejnie zakochany w Tomijim Ikedzie z BlueRiver? I tak, masz szczęście, bo tylko ty o tym wiesz – jeszcze nie powiedział jej o innych sprawach, ale zrobi to po powrocie z wycieczki.
- Spałeś już z nim?
- Nie! On lubi dziewczyny. Nie wie, co czuję – szeptał.
- To mu powiedz, co czujesz.
- Po moim trupie. Świetna rada, przyjaciółko – wkurzył się. Miałby mu powiedzieć i co potem? Włączył net w telefonie i wszedł na stronę zespołu.
- Najlepsza, jaką mogę ci dać. Będziesz tak wzdychał do niego i nic nie zrobisz? A nuż, może będziesz miał szczęście? Raz kozie śmierć. Co się stało? – zapytała, widząc jego minę.
Nie wierzył w to, co czytał. Nie dość, że wszyscy wiedzą o orientacji jego kuzyna, to w dodatku wielu pisze takie przykre rzeczy.
Co będzie, jak ktoś z sąsiadów czy ze współpracowników jego rodziców zobaczy coś takiego i im powie? Oni raczej nie wejdą na takie strony. Mamę zazwyczaj interesują tylko kulinaria. Oni nie mogą tak się dowiedzieć. Przecież jutro im powiedzą... Dlaczego był na tej cholernej wycieczce? Haruki mógłby teraz do nich przyjechać i... mógłby być z kuzynem i go wesprzeć.
- Muszę zadzwonić.
- Ale co się stało?
- Później ci powiem – zeskoczył z murku i oddalił się.
- Panie Kaima, nie korzystamy teraz z telefonów – usłyszał głos nauczycielki.
- To sprawa życia i śmierci, proszę pani – nie przejmując się jej gadaniną, wcisnął zielony przycisk.

***

Skończył rozmawiać z kuzynem, którego uspokoił. Zapomniał mu jeszcze powiedzieć, by tu jutro przyszedł, bo Shirigi wszedł do pokoju dziennego. Wysoki, dobrze zbudowany mężczyzna około trzydziestki stanął pośrodku jasnego pomieszczenia. Zielonooki widział, że Keizo ledwie powstrzymuje się przed rzuceniem się na tego człowieka. Przecież nie miał dowodów, że to on doniósł na nich prasie.
- Chciał mnie pan widzieć?
- Byłeś tu wczoraj, kiedy kłóciłem się z panem Hamadą?
- Słucham?
- Stałeś przed domem i słyszałeś naszą kłótnię? I tak poznam prawdę, więc nie masz co kłamać. Widziano cię, jak oddalałeś się od domu.
- Tak, słyszałem – mężczyzna mówił nad wyraz spokojnie.
- Zdradziłeś komuś to, co nie powinno dolecieć do twoich uszu?!
- To znaczy?
- Ile zapłacili ci za ujawnienie jakiegoś kąska o nas?!
- Nie rozumiem – po jego winnej minie było jednak widać, że doskonale wie, o czym Kei mówi.
- Rozumiesz. Jeżeli tylko słyszałeś i powiedziałeś to kolegom, a któryś z nich przekazał to dziennikarzom, to w porządku, jesteś wolny, ale jak to zrobiłeś ty, to inaczej porozmawiamy. To ty, prawda?
- Potrzebowałem pieniędzy.
- Jednak... - wymamrotał Kei słabo. – Miałem nadzieję, że możemy ci ufać. Przysięgałeś, że cokolwiek usłyszysz, zachowasz dla siebie. Sam chciałem, byś tu pracował! Mało ci było pieniędzy?! Chciałeś jechać w podróż dookoła świata?!
- Moja córeczka jest chora. Potrzebowałem na drogi lek.
- To, kurwa, nie mogłeś przyjść do mnie?! Dałbym ci pieniądze i załatwił dobrą klinikę! Musiałeś zdradzić?! Dla mnie to zdrada, nie dziw się, że tak mówię! - zacisnął pięści. Wiedział, że nie można nikomu ufać. Wszyscy zdradzają albo odchodzą. – Co mam teraz z tobą zrobić? Mam ochotę cię wywalić na zbity pysk! Na pewno nie będziesz u nas pracował! Niech to będzie nauczką dla każdego!
- Keizo – odezwał się Haruki.
- Zamknij się, Hamada! - warknął białowłosy.
Haruki nie przestraszył się jego słów, Kei jest po prostu zły. Ponownie zabrał głos:
- Nie zamknę się.
Seiki z wrażenia aż odwrócił głowę w jego stronę.
- Czego? - ponownie warknął Ueda. Popatrzył na niego.
- Może lepiej niech menedżer zajmie się tą sprawą. Ty jesteś za bardzo wzburzony.
- Usłyszałeś o małej, chorej dziewczynce i już jesteś gotów mu wybaczyć? To on jest winien tego, co o tobie piszą!
- Nieprawda. Nie ma wpływu na to, co piszą. On im tylko przekazał wiadomości o naszej orientacji – zaczął kaszleć. Nie powinien tyle mówić.
- Mówiłem, żebyś się położył.
- Nie. To ludzie sami piszą te rzeczy, nie on – dokończył swoją wypowiedź.
- Nie pisaliby, gdyby nie on – odwrócił się do ochroniarza. – Masz obrońcę w kimś, kogo skrzywdziłeś. Zajmie się tobą wytwórnia. Za tą kasę, którą zarabiają na naszych płytach, są nam winni chociaż to, żeby wzięli cię sprzed naszych oczu. Nie pokazuj mi się tu więcej!
Ochroniarz ukłonił się i wyszedł.
- Natsuo, dowiedz się wszystkiego o jego córce – powiedział Keizo i opuścił pokój.
Haruki uśmiechnął się. Jeżeli dziewczynka naprawdę jest chora, to Kei zapłaci za jej leczenie.
Nocą po wzięciu kąpieli wyszedł z łazienki i stanął jak wryty. W jego łóżku leżał Ueda i uśmiechał się głupio. Do tego wyglądał niezwykle seksownie z ugiętą nogą wystającą spod kołdry... nie, nie może o tym myśleć.
- Dlaczego nie śpisz u siebie?
- Jak znów będziesz miał gorączkę, to podam ci leki.
- Poradzę sobie – położył się z dala od niego. - Co będzie, jak się zarazisz?
- Ty mnie będziesz pielęgnował - w szybkim tempie zawisł nad nim.
- Odsuń się.
- Czego się boisz?
- Niczego – zarumienił się.
- Uwielbiam, jak się rumienisz – trącił swoim nosem jego nos.
- Idź spać – stanowczy głos wydostał się z ust Harukiego.
- Idę, mam z chłopakami próbę wcześnie rano, a ty się będziesz wylegiwał – cmoknął go w policzek i położył się na swojej stronie łóżka.
- Zgaś światło – szepnął Hamada.
Po sekundzie w pokoju zapanowały ciemności i cisza przerywana tylko ich oddechami.
Keizo uśmiechnął się do siebie. Haruki ponownie nie wygonił go z łóżka, a to znaczy, że nadal mu na nim zależy. Nie chciał zmuszać go do seksu, kiedy ten był chory i przestał mu ufać, po prostu lubił wywoływać te słodkie rumieńce u niego. Chociaż opanowanie się przy tym ponętnym chłopaku, kiedy go już posmakował, graniczyło z cudem.

***

Następnego dnia około południa bliźniacy wybierali się do rodziców. Miał im towarzyszyć ochroniarz, któremu w pełni ufali, gdyż zawsze z nimi do nich jeździł.
Do willi przyjechała Noriko, która z chęcią zgłosiła się do towarzyszenia chłopakom.
- Noriko, ale tam nie ma, co oglądać. Jest tylko smród alkoholu i brud.
- Seiji, mój drogi, nie takie rzeczy widziałam. Widzieliście kiedyś akademik po całonocnej libacji? Wierzcie mi, jestem na wszystko odporna. A tak w ogóle, to przyjechałam do ciebie, Kejuś, z gratulacjami – zwróciła się do stojącego niedaleko chłopaka. – Haruki to fajny gość i jeżeli piszą prawdę, że wy się macie ku sobie, czy tam pieprzycie, to się bardzo cieszę. Pasujecie do siebie. Nie dajcie się tym idiotom – wsiadła do samochodu Uedy, którym jechali.
- Nie damy – czuł się podniesiony na duchu. Lubił tą dziwną dziewczynę. – Hideki, prowadź ostrożnie. I pilnuj ich.
Ochroniarz siadł za kierownicą i kiwnął mu głową.
Ueda patrzył, jak wyjeżdżają. Czekała ich godzina drogi w jedną stronę. Wszedł do domu, kiedy brama automatycznie zamknęła się za nimi. Wbiegł na górę do Harukiego, który zaczytany był w nowych tekstach.
- Szkoda, że choruję. Moglibyśmy poćwiczyć – nie miał już wczorajszej chrypki.
- Poćwiczysz, jak wyzdrowiejesz. Twoja rodzina niedługo tu będzie?
- Tak, wpuścisz ich? – przeniósł spojrzenie na niego.
- Tomi jest na dole, to to zrobi. I zobaczy Akiego – dodał w myślach. – Ja idę do naszego studia popracować. A, i jeszcze przyniosę tą kawę, którą zrobiłem wbrew tobie.
- Ja wstanę dziś z łóżka. Nie chcę leżeć, kiedy oni tu będą. Czuję się dobrze.
- Może pomóc ci w kąpieli? O tak, zarumień się, kochanie. Jakie znów “kochanie”?
- ... Poradzę sobie. Dziś nie jestem słaby. Wieczorem też dałem radę – udał, że zaciekawił go tekst.
- Ale gdybyś potrzebował kogoś do umycia pleców czy...
- Lepiej nie kończ – uch, chyba zaraz schowa się pod kocem, którym był okryty.
- Lubisz, jak kończę – zbliżył się do niego i pochylił. Haruki osunął się bardziej na poduszki. – Słodki jesteś – pocałował go w czubek głowy i zabrał mu tekst. – To mi będzie potrzebne – cofnął się. – Gdybyś czegoś potrzebował, jestem na dole.
- Zapamiętam – przygryzł wargę w zakłopotaniu. Keizo robił podchody, żeby go zaciągnąć do łóżka, czy to coś innego?
- Jeżeli to pierwsze, to na razie możesz o tym pomarzyć.
Niestety, sam też cierpiał. Przyzwyczaił się do ich stosunków, a teraz w dodatku chłopak spał z nim, a on nie mógł się zaspokoić nawet w łazience, gdyż ten by wszystko usłyszał. Musi wytrwać w swoim postanowieniu. Nie będzie niczyją zabawką. Mimo, że Kei przyznał, dlaczego to powiedział, to i tak ciężko mu było zapomnieć. Rana zadana słowami goiła się, ale nie tak szybko, jak chciał. – Idź już.
- Aha – lider nadal jednak nie wychodził.
- No co tak stoisz?
Keizo w końcu, licząc się z odepchnięciem, pochylił się i pocałował go w usta. Smakował je z przyjemnością.
Haruki jęknął. Na pocałunek może mu pozwolić. Kei tak świetnie całował. Ich wargi doskonale do siebie pasowały. Musiał to jednak zakończyć, gdyż jeszcze chwilę, a pociągnąłby go na siebie. Oparł rękę na jego piersi i lekko odepchnął.
- To na zachętę, żeby rozmowa z rodziną przebiegła tak, jak sobie tego życzysz – szepnął lider, głaszcząc go kostkami palców po policzku. Nadal stał nad nim pochylony. Jego ciepły wzrok błądził od ust do oczu chłopaka. – Będę na dole.
Haruki odetchnął, kiedy został sam.
- Pokochasz mnie kiedyś? I jak mam nazywać tą naszą relację? Kim dla siebie jesteśmy? Kim ja jestem dla ciebie?

***

Miał nadzieję, że Tomiji nie będzie zły o jego przyjazd do willi.
- Skręć teraz w prawo, tato. Zaraz będziemy na miejscu – coraz bardziej stawał się nerwowy z powodu swego idola, jak i tego, co miał wyznać rodzicom.
Minęli budynek, w którym urzędowała ochrona, a brama otworzyła się, gdyż mężczyźni, którzy pełnili dyżur wiedzieli, jaki samochód mają wpuścić.
- Piękny dom – powiedziała pani Kaima, kiedy wysiadła z auta.
- Prawda? W środku też powinno ci się spodobać.
- Dla mnie najważniejsze, że zobaczę siostrzeńca i na własne oczy przekonam się, jak się czuje.
Aki zadzwonił do drzwi. Nie spodziewał się, że otworzy je Tomiji, którego wzrok padł na niego. Głos mu zadrżał, gdy się odezwał:
- Dzień dobry. Pamiętasz moją mamę? To jest mój tata. Haruki na nas czeka – błądził wzrokiem wszędzie, byle tylko nie patrzeć na chłopaka.
- Dzień dobry państwu. Miło znów panią widzieć. Proszę wejść – odsunął się, aby ich wpuścić do środka. Niby wiedział, że państwo Kaima przyjadą, ale nie spodziewał się tu Akiego. – Haruki czeka w swoim pokoju – zamknął drzwi powoli, aby jak najdłużej ich się przytrzymać.
- Mamo, tato, chodźcie – czym prędzej wszedł na schody. Widział, że Tomi nie chce na niego patrzeć, więc wolał mu zniknąć z oczu. Uśmiechnął się do rodziców. – Haruki ma ładny pokój.

***

Tomi odetchnął, kiedy został sam. Oparł czoło o drzwi. Spotkanie piwnookiego było dla niego jak grom z jasnego nieba. Chciałby go przeprosić. Tylko jak to zrobić? Miał nadzieję, że znajdzie się z nim sam na sam albo, jak będą wychodzić, poprosi go o zostanie. Wiedział jedno, unikanie chłopaka nic nie dało. Co najwyżej uświadomiło mu prawdę. Prawdę, którą musiał skryć przed Kaimą. Powie mu tylko, że go przeprasza i nadal pragnie się z nim spotykać na stopie przyjacielskiej.
Dzwonek do drzwi sprawił, że musiał się odsunąć, aby je otworzyć.
- Stróżowałeś przy wejściu czy jak? - zapytała krótkowłosa brunetka.
- Wejdź.

***

Mocno objął ciocię. Stęsknił się za tą kobietą.
- Powiedz, naprawdę ci tu dobrze? Jak się czujesz? Dlaczego wstałeś? Odżywiasz się dobrze? - padła seria pytań.
- Może odpowiem za porządkiem, ciociu. Dobrze, dobrze, nie będę was witał w piżamie, dobrze – uśmiechnął się.
- Moja szkoła – powiedział dumny Aki.
- Twoja? - kobieta położyła ręce na biodrach.
- Mamuś, czasem zadajesz tyle pytań, że jakbym miał odpowiadać pełnymi zdaniami, to by mi czasu brakło.
- Święta racja – potwierdził wujek.
- I ty przeciw mnie? Dobrze, przyznaję, że czasami wychodzi ze mnie prawdziwa kwoka, ale martwię się, bo mi na was zależy – usiała na kanapie.
- Kei, ty też się martwiłeś, zależy ci na mnie? - pomyślał Haruki. – Nie jestem pewny, nie ufam ci.
- Smakowicie wygląda – wzrok cioci padł na brzoskwiniowy placek.
- Z restauracji, jest naprawdę pyszny. Nie miałem sił nic piec – nalał kawy do błękitnozielonych filiżanek. – Przyjmuję was w swoim pokoju, ponieważ Aki i ja chcieliśmy wam coś powiedzieć. Najpierw skosztujcie kawy. Nasz lider ją zrobił. Jest bardzo smaczna.
- To on umie kawę robić? - Aki wziął talerzyk z ciastem. – Wygląda mi na takiego, co sam nic w kuchni nie ruszy – chciał przeciągnąć moment prawdy.
- Umie. Uparł się, by mi pomóc.
- To chyba dobry kolega? - zapytała ciocia, a Aki słysząc jej słowa, zakrztusił się kawałkiem ciasta. – Synku, jedz powoli – nalała mu trochę wody, która również znajdowała się na stoliku.
- Jem powoli, tylko... - zerknął na kuzyna i napotkał jego piorunujący wzrok. – Mamo, musimy wam coś powiedzieć.
- To może ja pierwszy – wtrącił się Haruki. Wolał, żeby cały gniew najpierw spadł na niego.
- To ja chciałem pierwszy.
- Ja powiem najpierw.
- Nie, Haru, ja...
- Mówcie, chłopcy – zirytował się wujek.
- Ciociu, powinienem wam to wyznać pięć lat temu – wziął do ręki widelczyk i bawił się nim. Jak to powiedzieć? Najlepiej prosto i szybko. – Jestem homoseksualistą.
- Ja też jestem gejem – dorzucił Aki.
Patrzyli na opiekunów ze strachem w oczach. Kobieta to otwierała, to zamykała usta, a jej mąż dzielnie jej w tym towarzyszył.
- Powiedzcie coś. Wyklniecie nas? Wyrzucicie mnie z domu? - Aki był coraz bardziej zdesperowany. W jego rozumowaniu milczenie źle wróżyło.
- Przyznam, że nas zaskoczyliście – pierwszy głos zabrał wujek. – Wy obaj... Jesteście pewni?
- Jesteśmy. Ja, co prawda, dopiero od paru tygodni wiem o sobie. U Harusia to trwa lata.
- Nie mam, co liczyć na synową? - zapytała ciocia.
- Raczej licz na zięcia – wujek się roześmiał.
- Tak, masz rację, kochanie – położyła swą dłoń na dłoni męża.
- Zięcia? Mamo, tato, czy wy... sobie żartujecie, bo nie macie nic przeciw, czy żartujecie, bo jesteście w szoku i nie wiecie, co mówicie?
- Synku, jestem twoją mamą i kocham cię takiego, jakim jesteś. Ciebie też kocham, Haruki. Przyznam, że jeszcze jestem w szoku, ale wiem, co mówię i nie należę do ludzi, którzy odrzucają swoje dzieci za to, że mają pociąg do własnej płci. Wiele na ten temat wiemy. Nie róbcie takich zdziwionych min. Wasi spracowani staruszkowie wiedzą, co to homoseksualizm.
- Czyta się to i owo - dodał wujek.
- Ale nie będziecie nam prawić jakichś teorii naukowych?
- A co my, naukowcy, Haruś? – kobieta uśmiechnęła się. – Chcemy, byście byli szczęśliwi. Trochę nas dziwi, że wy obaj, ale zdarza się. Haru, tyle lat bałeś się nam powiedzieć o swoich preferencjach. Trzeba było przyjść do nas.
- Skąd miałem wiedzieć, jak zareagujecie?
- Dlatego nie spotykałeś się z dziewczynami. Myślałam, że to przez twoją nieśmiałość. Nawet chciałam zacząć umawiać cię na randki w ciemno z córkami koleżanek.
- Odradziłem jej.
- Dziękuję, wujku. Naprawdę nie macie nic przeciw? - musiał się upewnić. Widział, że Akiemu spadł kamień z serca.
- Nie mamy. Twoi koledzy z zespołu wiedzą?
- Tak, wujku. Od niedawna, ale wiedzą. Zapewniam was, że nie mają nic przeciw – zwłaszcza jeden, co mu się co noc pcha do łóżka. Nie mógł powiedzieć, że to nie było miłe. – Muszę wam jeszcze o czymś powiedzieć. W zespole nie tylko ja jestem gejem i ten chłopak dotąd utrzymywał wszystko w sekrecie. Niestety informacja o nas obu wypłynęła na zewnątrz.
- O was obu?
- O tym, że jesteśmy homoseksualistami oraz, że... - jak miał im to przekazać? Musi, bo dowiedzą się o tym z prasy. – Lider i ja... sypiamy ze sobą.
- Och – wyrwało się cioci. – To prawda? Ty i ten chłopak? To ten z białymi włosami?
- Tak.
- Cóż, jesteś dorosły. Masz prawo do... To co z tymi artykułami? - wolała zmienić temat. Rozmawianie z nimi o seksie jakoś wprawiało ją w zakłopotanie.
- To ja zejdę na dół – powiedział nastolatek. Nie miał ochoty wysłuchiwać, podobnych krzyków na głupich imbecyli, jakie usłyszał wczoraj od Mary, kiedy powiedział jej po powrocie z wycieczki o całej sprawie.
Wyszedł z pokoju. Postanowił, że zobaczy się z Tomijim i zapyta go, dlaczego odtrącił jego przyjaźń. Wyjaśnienia w aucie były głupie. Znalazł się tuż przy barierce schodów i stanął jak wryty, kiedy rzucił mu się w oczy widok, którego nigdy nie chciał oglądać. Tomi stał przy otwartych drzwiach w objęciach jakiejś kobiety. Natychmiast do oczu napłynęły mu łzy.

***

Uściskał ją mocno i pożegnał się. Gdy zamknął za kobietą drzwi, rzucił spojrzenie w górę schodów. Doskonały wzrok pozwolił mu dojrzeć zdruzgotaną twarz nastolatka. Chłopak zorientowawszy się, że został zauważony, szybko zniknął.
Tomi zmarszczył nos. Dlaczego Aki tak wyglądał? Dlaczego płakał? Coś go popchnęło i wbiegł na górę. Usłyszał trzaśnięcie drzwi. Już miał zamiar zapukać do sypialni Harukiego, ale chłopak przecież nie poszedłby tam taki zapłakany. Skierował stopy do pokoju gościnnego. Wszedł bez pukania. Piwnooki siedział na łóżku z ukrytą w dłoniach twarzą.
- Dlaczego płaczesz?
- Wyjdź, proszę – wstał i stanął przy oknie tyłem do wokalisty.
- Dlaczego płaczesz? Skrzywdził cię ktoś?
- Daj mi spokój. Dlaczego ze mną rozmawiasz? Nie chciałeś mnie widzieć. Jestem tu, bo Haru nie mógł do nas przyjechać. Nie musisz mnie znosić. Możesz wyjść?
- Ktoś cię skrzywdził? - nie ustępował. Nie chciał go takiego widzieć. Nie, kiedy...
- Ty mnie krzywdzisz – chlipnął i chwycił wierzch dłoni zębami. Po co to powiedział?
- Słucham? Jeżeli chodzi o tamto, to przepraszam. Byłem głupi.
- Ta laska na dole to twoja dziewczyna? - torturował się, ale musiał to wiedzieć.
- Moja siostra.
Aki przełknął łzy i odwrócił się.
- Sio... siostra?
- Tak, wpadła na chwilę, bo była przejazdem w mieście.
- Siostra.
- Starsza.
- Ja myślałem, że to twoja dziewczyna – otarł szybko mokre policzki. Wygłupił się.
Tomiji patrzył na niego i czegoś nie rozumiał. Aki płakał, bo zobaczył go z dziewczyną?
- Dlaczego płakałeś?
- Nieważne – chciał go ominąć, ale chłopak chwycił go za przedramię.
- Powiedz. Nie wypuszczę cię, dopóki mi nie powiesz.
- Tomi, nie męcz mnie – chciał się wyrwać, ale bez skutku.
- Do cholery, Aki!
Nastolatek popatrzył mu w oczy. Chyba faktycznie przyszedł czas na prawdę, także i między nimi.
- Kocham cię.
Puścił go i cofnął się, nie wierząc w to, co usłyszał. Miał wrażenie, że kręci mu się w głowie, w ustach robi sucho, a świat przewraca się do góry nogami.
- Ty...
- Kocham cię – powtórzył piwnooki.
- Ale... jak... - nie wiedział, co robić. Serce waliło mu jak szalone i w końcu zrozumiał. Otworzył szeroko oczy. – Aki, ty...
- Jestem gejem i kocham cię, Tomi – wypowiadanie tych wszystkich słów stawało się za każdym razem łatwiejsze, mimo że czuł w sobie coraz większy strach. – Kocham.











Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum