The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Marzec 19 2019 09:21:53   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Gówniarz 2 14


Następnego dnia wstał przed budzikiem. Szybko spakował plecak i poszedł na śniadanie. Jak można było się spodziewać, Michał już krzątał się po kuchni, coś pichcąc i wesoło pogwizdując.
- Co tak wcześnie dzisiaj wstałeś? – zdziwił się.
- Nie chcę spóźnić się do szkoły. Na pierwszej lekcji mamy sprawdzian z matematyki. – mruknął szykując sobie kanapkę.
- W sobotę?
- To dzisiaj jest sobota? – Znieruchomiał zdumiony.
- Sobota.
- Kurcze, a ja myślałem, że poniedziałek.
Michał roześmiał się.
- Ciekawe gdzieś ty ostatnio tak imprezowa, że ci dzień z życiorysu uciekł, co?
Igor popatrzył z wyrzutem na mężczyznę.
- Nie przejmuj się – powiedział Michał, tym razem poważnie i objął chłopaka. – Czasami jak ludzie czymś się martwią, to inne rzeczy im umykają, nie zwracają na nie wystarczającej uwagi. Ty pewnie tak przeżywałeś ten senny koszmar, że aż pomyliły ci się dni.
- Myślisz? – spojrzał niepewnie na rozmówcę.
- Oczywiście. I nie myśl już więcej o tym głupim, koszmarnym śnie. Nie mam zamiaru ani zostawiać Gabriela, ani tym bardziej zdradzać go.
- Ale…
- No proszę, co za czułości od samego rana – usłyszeli nagle od drzwi.
- A ty co tak wcześnie wstałeś? – zdziwił się Michał.
- Jak miałem dalej spać, kiedy łóżko było strasznie zimne i puste? – odparł Gabriel z wyrzutem, jednak jego oczy zupełnie przeczyły jego głosowi.
- Wybacz, kochanie – Michał objął partnera i cmoknął go w policzek. – Chciałem wstać wcześniej i upiec ulubiony placek Igora, żeby już tak nie myślał o tym głupim śnie.
- Nie kręcisz? – zapytał Gabriel udając podejrzenie.
- Słowo harcerza – odparł Michał podnosząc w górę dwa palce.
- No to masz odpuszczone – cmoknął Michałą w usta. – To ja idę się myć, a ty zrób mi śniadanie. – I już go nie było w kuchni.
- Ty też uciekaj się umyć, a ja w tym czasie zrobię ci śniadanie. – Michał uśmiechnął się do Igora.
Ten tylko skinął głową i wyszedł z kuchni.
Właśnie byli w trakcie śniadania, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
- O - zdziwił się Michał – już jest? Strasznie jej się spieszy. Igor, otworzysz?
Chłopak bez słowa poszedł do drzwi. Kiedy je otworzył, zdębiał. Przed nim stała kobieta z którą tak obściskiwał się Michał! A jednak to nie był sen! On wiedział! W końcu mógł ją zobaczyć wyraźnie i z przodu.
- Witaj Igor – kobieta uśmiechnęła się – chłopaki w domu?
Ej, moment! Skąd ona zna jego imię? Już jej Michał coś o nim nagadał? Ale co?! Igor stałby jak słup soli nie wiadomo jak długo, gdyby do drzwi nie podszedł zaciekawiony Gabriel.
- O, Jolka! – wyraźnie się ucieszył. – Co tak stoisz? Wchodź do środka.
- Weszłabym, ale młody chyba zamienił się w żonę Lota i przejść nie mogę – roześmiała się.
Igor odsunął się i kobieta weszła do środka taszcząc jakąś podejrzanie wypchaną torbę i transporter, najwyraźniej z jakimś zwierzakiem w środku. Ej, moment, czy ona ma tu zamiar zamieszkać?! JA się nie zgadzam! – wszystko w Igorze aż krzyczało.
- A ty co tak stoisz? – zapytał Gabriel. – Jolki nie poznajesz?
Igor zmarszczył brwi próbując sobie przypomnieć gdzie niby miałby poznać tą kobietę, ale za cholerę nie mógł.
- Oj, chyba będę bogata, skoro Igor mnie nie poznaje – zaśmiała się Jolka.
- Jolka, starsza siostra Michała. Poznaliście się w święta na mazurach – podpowiedział Gabriel.
- TA Jolka?! – zdumiał się. – Ale ty chyba wyglądałaś jakoś inaczej.
- Zgadza się. Ścięłam się inaczej i zafarbowałam włosy na czarno.
W tym momencie Igor odetchnął z ulgą. A wiec ta kobieta to była siostra Michała. Ależ z ciebie głupek i sklerotyk! – wymyślał sobie w myślach.
- A coś ty tak wcześnie przyszła? – w przedpokoju pojawił się Michał.
- A bo nie chcę czekać.
- No to chodź dalej. – wyciągnął rękę i złapał transporter.
- Ostrożnie, Apollo nie lubi jak się nim za bardzo potrząsa.
Apollo? Igor aż się zaśmiał słysząc imię zwierzaka. Wszyscy przeszli do salonu. Michał postawił transporter na kanapie i Jolka wyjęła z niej zwierzaka. Igor spodziewał się jakiegoś rasowego kanapowca, albo jednego z tych piesków, które bogate paniusie lubią nosić pod pachą, ale to co zobaczył przeszło wszelkie jego wyobrażenia. Jolka trzymała na rękach ubranego w jakiś kubrak, dziwacznej czapce na głowie zakrywającej uszy i w bucikach na wszystkich czterech łapach, brązowego jamnika. Strasznie spasionego jamnika. Postawiła go ostrożnie na kanapie i zaczęła rozbierać.
- Apollo jest strasznie delikatny, zimno mu nie służy – wyjaśniła.
Słysząc to Igor parsknął śmiechem, a że nie chciał być niemiły i robić sobie wroga z Jolki, pobiegł do swojego pokoju, włączył muzykę, żeby go zagłuszyła i parsknął śmiechem. Kiedy już się uspokoił, wyłączył magnetofon i wrócił do salonu.
- Coś mnie ścisnęło do toalety – powiedział widząc zdziwione spojrzenie Gabriela – ale już wszystko w porządku – dodał szybko na wypadek, gdyby Michał zaczął się martwić.
- Apollo nie tylko nie lubi przeciągów, ale także nie lubi brudzić łap i nie jada byle jakiego jedzenia. Tutaj – otworzyła torbę – macie zapas jedzenia na cały miesiąc. Powinno starczyć. Do tego macie jego ulubione zabawki i miski – wyjmowała po kolei wszystko z torby i układała na wersalce. – Nie lubi jeść nic innego ani z innych misek.
- To się jeszcze zobaczy – mruknął Michał. – Chodź, Serdelek – po czym gwizdnął na psa i ruszył w stronę kuchni.
- To nie Serdelek, tylko Apollo! – krzyknęła zirytowana Jolka. – Apollo!
- Dobra, dobra – Michał machnął lekceważąco ręką. – Może być i Apollo, ale dla mnie wygląda jak serdelek.
W tym momencie Gabriel nie wytrzymał i parsknął śmiechem.
- Chodź, Serdelek – powtórzył Michał, ale pies w ogóle się nie ruszył, rozkładając się wygodnie na kanapie. – Nie chcesz? Twoja strata, dostałbyś dobrego mięska. Sznycel! Panie Kocie! Mięsko! Kto zaraz nie przyjdzie temu przepadło! – krzyczał idąc w stronę kuchni.
Chwilę potem wszyscy mogli zobaczyć biegnącego nie wiadomo skąd Sznycla i majestatycznie i powoli schodzącego po schodach Pana Kota. Michał nałożył im do miseczek sporą porcję świeżego mięsa.
- Jeszcze zrobimy z niego prawdziwego psa, co nie? – mówił do Sznycla, głaszcząc go po głowie.
Tymczasem w salonie…
- Przepraszam… - zaczął niepewnie Igor. – Dlaczego właściwie nam przyniosłaś swojego psa? Już go nie chcesz?
- Ja? Ależ skąd! Jak mogłabym nie chcieć mojego kochanego Apolla?! – odparła z oburzeniem i pocałowała psa w pysk. – Po prostu Kaśka zaprosiła mnie do siebie, do Norwegii, na miesiąc, a niestety nie mogę go zabrać ze sobą, więc zostawiam wam. Karolowi i Jaśkowi usychają nawet kaktusy, więc nie można im powierzyć żadnej roślinki, nie mówiąc już o zwierzaku. A wiem, że Michał i Gabriel kochają zwierzaki, wiec będę spokojna o moje kochanie jak będzie u nich.
- Oczywiście, że możesz być spokojna – powiedział Gabriel.
- Moment – wtrącił się Igor. – Jaka Kaśka?
- Nie wiesz? – zdziwiła się Jolka. – Moja siostra bliźniaczka.
- To ty masz bliźniaczkę??
- Nie wiedziałeś o tym?
- A niby skąd miał wiedzieć. – Do salonu wrócił Michał. – Przecież nie było jej na świętach.
- No tak, racja! – Ucieszyła się Jolka. – Zupełnie o tym zapomniałam. Już wtedy była z tą swoją norweską lasencją i chciała te święta spędzić z jej rodziną.
- Lesba? – Zdziwił się Igor.
Kiedy wszyscy obecni w salonie potwierdzili, stwierdził w myślach, ze trafiła mu się dziwna rodzina.
Jolka jeszcze przez chwilę posiedziała, powtarzając co i kiedy maja dawać jeść jej zwierzakowi i wyszła. Gabriel poszedł na górę, poczytać w ciszy i spokoju jakąś książkę, a Igor do swojego pokoju pograć w ulubioną grę komputerową..
- Wiesz co, beznadziejny z ciebie pies, Serdelek – powiedział Michał do zwierzaka. – Dać się tak rozpuścić. Ale my zrobimy z ciebie prawdziwego psa, zobaczysz!
Pies zachowywał się tak, jakby wszystko to nie dotyczyło jego, leżał na kanapie z zamkniętymi oczami.
Michał spakował cały prowiant jaki przygotowała dla swojego pupila Jolka i wyniósł go do piwnicy. Nie było go raptem pięć minut, ale kiedy wrócił usłyszał dochodzący z salonu przeraźliwy pisk. Kiedy tam wszedł, zobaczył Serdelka latającego jak opętany po całym pokoju i skomlącego, jakby go kto ze skóry obdzierał. Zanim Michał zdążył zareagować, z góry zszedł wyraźnie niezadowolony Gabriel, a Igor nawet dał się zabić w grze, tak go zaintrygowały dziwne odgłosy dochodzące z salonu.
- Co wy to do cholery wyprawiacie? Nawet spokojnie poczytać nie można – warknął wyraźnie zirytowany Gabriel.
- To nie ja, to Sznycel – Michał wyszczerzył się.
W tym momencie wszyscy zobaczyli, ze przyczyną tych opętańczych wrzasków psa był kot siedzący na jego grzbiecie. Widać było, że kot ma wielką radochę, w przeciwieństwie do psa, który próbował go zrzucić, niestety bezskutecznie.
- Sznycel ujeżdża Serdelka. – Michał wyszczerzył się.
- Weź coś zrób żeby ten wyjec w końcu się zamknął. – mruknął Gabriel.
Michał posłusznie podszedł do zwierzaków i ściągnął kota z psiego karku, co miał trochę utrudnione biorąc pod uwagę miotającego się na wszystkie strony psa i kocie pazury wbite w jego skórę. Kiedy mu się to w końcu udało, pies jeszcze chwilę poskamlał, ale w końcu umilkł i schował się pod stolikiem.
- Niedobry Sznycel – powiedział Michał z wyrzutem do kota. – Niedobry. Za karę nie dostaniesz dzisiejszej porcji mięska. – Kot miauknął żałośnie. – Teraz przepraszasz? Trzeba było o tym pomyśleć jak na niego wskoczyłeś. I pamiętaj: od dzisiaj Serdelek należy do rodziny, więc masz być dla niego miły, inaczej w ogóle nie dostaniesz mięska. Rozumiemy się.
Kot miauknął i zaczął się ocierać głową o brodę Michała.
- Nic z tego mój drogi, nie weźmiesz mnie na te przytulani. Masz być dla niego miły i już. Ja tu rządzę.
Postawił kota na ziemi i nie zwracając już na niego uwagi podszedł do psa, który wciąż skulony siedział pod stolikiem. Trochę mu zajęło wyciagnięcie go, bo zapierał się wszystkimi czterema łapami, ale w końcu jakoś się udało.
- Uch, aleś ty ciężki – mruknął idąc do kuchni. – Stanowczo, Jolka za bardzo cię spasła.
Postawił psa na jednym z krzeseł.
- Jak będziesz tu grzecznie siedział, to dostaniesz coś dobrego. – Wyciągnął z lodówki sporą porcję surowego mielonego mięsa i nałożywszy na talerzyk podsunął zwierzakowi pod nos. Ten, wciąż wystraszony, z położonymi po sobie uszami i wystraszonymi oczami, nie chciał nawet ruszyć go, lecz po pewnym czasie smakowity zapach poruszył jego węch, bo najpierw niepewnie powąchał mięso, a potem powoli zaczął jeść. Po paru kęsach zupełnie zapomniał, że nie jada czegoś tak prymitywnego jak surowe mięso i wsuwał, ze aż mu się trzęsły uszy, a ogon latał tam i z powrotem.
- No widzisz? – Michał wyszczerzył się. – Wiedziałem, że ci posmakuje. Świeże mięsko jest najlepsze, nie to co te dziwaczne żarcie, które daje ci Jolka. Jeszcze sobie przypomnisz co to znaczy być prawdziwym psem. Zobaczysz, będziesz taki zgrabniutki, że wszystkie suczki w okolicy będą się za tobą oglądały. Co powiesz na początek na mały spacer po naszym podwórku? Oczywiście bez tych wszystkich twoich ubrań. – Pies szczeknął. – Rozumiem, ze to oznacza „tak”? W takim razie chodźmy. – Wziął psa na ręce i wyszedł na taras.
Postawił psa na tarasie i z zainteresowaniem obserwował, co ten ma zamiar robić. A był co obserwować. Pies, na początku zaniepokojony tymi wszystkimi zapachami i odgłosami dobiegającymi do niego, kulił się za nogami Michała, lecz po chwili zaczął wykazywać zainteresowanie. Nie wiadomo czy to instynkt wziął górę czy ciekawość, jednak już po chwili Serdelek biegał od jednej donicy z kwiatami do drugiej i starannie je obwąchiwał. W pewnym momencie nawet podniósł łapę i na jednej z nich zostawił swój ślad, czym wzbudził wesołość Michała. Parę minut później pies był tak pochłonięty obwąchiwaniem roślin w ogrodzie, że zapomniał o całym świecie. I nawet nie przeszkadzało mu w tym jego nadmierne sadło. Michał uśmiechnął się zadowolony i wszedł do środka. Przeszedł do sypialni, gdzie na dość sporym stole rozłożone miał puzzle. Włączył sobie muzykę i zabrał się za układanie. Była sobota, wiec miał prawo olać robotę i poświęcić się swojemu ulubionemu hobby.
Obiad minął im wszystkim w spokoju, zwierzaki zajmowały się swoimi sprawami.
W końcu nadszedł koniec dnia i czas na kolację zarówno ludzi, jak i zwierząt.
- Kolacja! – krzyknął Michał ile miał sił w płucach, kiedy już całe jedzenie, zarówno ludzkie, jak i zwierzęce, było porozkładane. Pierwszy oczywiście przyleciał, niczym torpeda, Sznycel i zaczął wsuwać swoja porcję, jakby się paliło. Potem przyszedł Igor, za nim Gabriel z Panem Kotem na rękach.
- A gdzie Serdelek? – zainteresował się Michał. – Ktoś go widział?
Gabriel i Igor pokręcili przecząco głowami.
- Sznycel – Michał popatrzył podejrzliwie na kota. – Mam nadzieję, ze nic mu nie zrobiłeś, co? Przyznaj się.
Kot, który już zdążył wciągnąć całą swoją kolację i kombinował jakby to dorwać się do porcji Pana Kota, popatrzył na swojego pana z wyrzutem i miauknął.
- Tak? To czemu ja ci nie wierzę, co? – Kolejne kocie miauknięcie. – No dobra, jak go znajdziesz i tu przyprowadzisz, to dostaniesz dodatkową porcję mięsa.
Kot momentalnie wybiegł z kuchni. Michał westchnął i usiadł przy stole. Nie minęło nawet pięć minut, kiedy w kuchni pojawił się pies z siedzącym na jego grzbiecie kotem. Jednak tym razem nie miotał się rozpaczliwie we wszystkie strony, tylko machał ogonem, wyraźnie z czegoś zadowolony.-
- Rany, Serdelek, gdzieś ty był? – zapytał Michał. – Chyba nie chcesz opuścić kolacji, co? - Pies szczeknął i znowu zamerdał ogonem. – No to wsuwaj szybko, bo inaczej Sznycel ci się dobierze.
Pies, jakby zrozumiał co Michał do niego mówi, podbiegł tak szybko jak mu na to pozwalał jego spasiony brzuch do miski i zaczął wsuwać. Michał już chciał wrócić do stołu, gdy usłyszał miauknięcie i poczuł kocie łapy na swojej nodze.
- A, wybacz, już ci daję nagrodę. – Nałożył Sznyclowi mięsa i wrócił do kolacji.
- Oj, Jolka by cię zabiła, jakby zobaczyła co ty wyrabiasz z jej psem – mruknął wyraźnie rozbawiony Gabriel.
- A co ja niby wyrabiam? – zdziwił się Michał. – Przecież krzywda mu się nie dzieje. Sam zobacz, jaki jest zadowolony. Jeszcze chwila a mu ten ogon od machania chyba odpadnie.
Igor parsknął śmiechem i o mało co nie udławił się jedzonym właśnie chlebem.
Niedziela minęła im wszystkim bez większych sensacji. Z rana Michał i Gabriel trochę pracowali, a po obiedzie wszyscy razem wzięli się za oglądanie filmów i wcinanie popcornu. Natomiast zwierzaki bawiły się po swojemu, Pan Kot głównie spał na łóżku w sypialni na gabrielowej części, Sznycel buszował po strychu, a Serdelek przylatywał do salonu i szczekał chwaląc się wykopanymi w ogrodzie skarbami.
W poniedziałek Igor przyprowadził ze szkoły koleżankę.
- Dzień dobry, jestem Karolina – powiedziała uśmiechając się.
- Witaj, ja jestem Michał. – Michał uścisnął wyciągnięta na powitanie rękę i uśmiechnął się po swojemu, zupełnie nie zwracając uwagi na dziwne spojrzenie jakim obdarzyła go koleżanka Igora. – Będziecie się razem uczyć?
- Tak jakby – mruknął Igor uciekając wzrokiem gdzieś w bok.
- Ej, nie mów mi, że macie zamiar bzyknąć się? – powiedział Michał teatralnym szeptem do igorowego ucha.
- Że co? – chłopaka z wrażenia aż zatkało, a po chwili wyraźnie poczerwieniał. – No wiesz… tobie to tylko jedno w głowie. My będziemy się razem uczyć! – wykrzyknął desperacko, po czym złapał Karolinę za rękę i pociągnął ją do swojego pokoju.
- Mogę wejść? – dziesięć minut potem Michał stukał do drzwi pokoju Igora, a słysząc pozwolenie wszedł do środka. – Akurat zrobiłem dzisiaj placek. Poczęstujcie się. – postawił tace z deserem i napojami na biurku i wyszedł. Jeszcze jak zamykał drzwi usłyszał pełen wyrzutu szept dziewczyny:
- No, czemu go nie spytałeś?
Godzinę potem wrócił do domu Gabriel. Właśnie kończyli z Michałem swoje codzienne powitaniowe czułości, gdy Igor wraz z koleżanką wyszli z pokoju.
- Ojej, możecie to powtórzyć, bo nic nie widziałam. – powiedziała Karolina.
- To jest koleżanka Igora ze szkoły – powiedział Michał, widząc zdziwione spojrzenie Gabriela.
- I chciała zobaczyć na żywo gejów – mruknął Igor nie patrząc ani na Michała ani na Gabriela.
- Bardzo proszę, powtórzcie to, żebym mogła zrobić zdjęcie – powtórzyła dziewczyna i wyciągnęła przed siebie rękę z komórką.
Gabriel zmarszczył z dezaprobatą brwi.
- A co ja, małpa w zoo? – I nie czekając na reakcje dziewczyny ruszył w stronę sypialni.
Mimo zaproszeń Michała, wyraźnie niezadowolona dziewczyna nie chciała zostać na obiad.
- Zawiodłam się na tobie – mruknęła do Igora, kiedy już wychodziła.
- Czego ty chcesz ode mnie, co? – Chłopak zirytował się. – Przecież ci mówiłem, że się nie zgodzą, ale ty uparłaś się.
- Nie mogłeś ich jakoś przekonać? Tylko jedno zdjęcie! Co ja powiem dziewczynom?! Co one powiedzą, po tym jak im obiecałam to zdjęcie?
- Zdurniałaś?! To ja mam się przejmować tym co one powiedzą? Mnie bardziej interesuje, że muszę mieszkać z facetami, którzy mogą się na mnie obrazić tylko dlatego, że jakieś durne yaoistki mają chcicę na oglądanie gejów.
Dziewczyna tylko prychnęła obrażona i wyszła bez słowa. Igor westchnął. Tak, mieszkanie z parą gejów czasami może być męczące.











Komentarze
Justine dnia stycze 12 2013 11:46:08
Wszystko fajnie, piesek super XD Kotki kurcze wydają się takie mądre! ^^ A co do tej dziewczyny... nieźle mnie wkurwiła tym! =.= Ja kurde na jej miejscu nawet o coś takiego się nie spytała! co za sucza! A później miała teksty do Igora! Grrrrrrrrr!!!! =.= Ale w każdym razie rozdzialik boski i kurcze mam nadzieję, że w końcu będzie troszkę miejsca dla Gabiego i Michała! Chciałabym znowu przeczytać jak się zaspokajają XD ;P Chociaż troszeczkę ^^
Floo dnia stycze 12 2013 14:22:59
bułahahahahhahahahahahahhaaaaaa!!!!!! Wiedziałam, wiedziała, a ja wiedziałam i jestem genialna. Wiedziałam ze Misiek nie mógłby tak Gabisia zdradzić-zdradzić!! Misiu to Misiu, i koniec, i kropka, i Serdel smiley
A Serdel jest suuuuper! I lepiej jak mu jest Serdel niż spasiony Apollo. Jolka w ogóle wie kto to jest Apollo?! A najlepsiejszy to jest Sznycel smiley Hasło na dzień dzisiejszy "Sznycel ujeżdża Serdeka" XD.

Weny Aqusiu, WEEEENY! Daj jej zastrzyk zadrenaliny i będzie wesoło smiley
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

wietne! wietne! 100% [3 Gosw]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [adnych gosw]
Dobre Dobre 0% [adnych gosw]
Przecitne Przecitne 0% [adnych gosw]
Sabe Sabe 0% [adnych gosw]
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum