The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Grudzie 08 2019 01:16:40   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Gówniarz 2 1
Od autora: Obiecuję nigdy więcej nie składać żadnych obietnic, bo sami widzicie co z tego wychodzi. Miało nie być "Gówniarza 2", ale niestety cholernik nagle wylazł mi z głowy, siadł na fotelu obok i dźgając paluszkiem marudził: "napisz mnie, napisz", a jak już mu obiecałem (dla świętego spokoju), to uśmiechnął się bezczelnie i zaczął wsuwać lody...



Dzwonek do drzwi.
- Kochanie, otwórz! – krzyknął czarnowłosy mężczyzna nie przerywając pracy na laptopie, jednak kiedy dzwonek znowu odezwał się natarczywie, podniósł głowę i krzyknął w stronę drzwi: - Kochanie, otwórz, ja jestem zajęty! – Nie otrzymał żadnej odpowiedzi, a dzwonek wciąż brzęczał i brzęczał. Westchnął, ściągnął okulary z nosa i wyszedł z pokoju. Zszedł na parter i zajrzał do salonu z zamiarem powiedzenia co myśli o przerywaniu mu pracy, lecz to co tam zobaczył sprawiło, że tylko wybuchnął śmiechem i podszedł otworzyć drzwi. Za drzwiami stała kobieta, na oko czterdziestoletnia i jakiś wyraźnie naburmuszony nastolatek o trudnym do odgadnięcia wieku.
- Gabriel? – Zapytała niepewnie kobieta. – Gabriel Krajeński?
- Tak – odparł nieco zdziwiony. – A pani?
- Nie poznajesz mnie? – uśmiechnęła się – Studiowaliśmy razem. Jagoda Radłowska.
- Jagoda, Jagoda… - mamrotał Gabriel marszcząc przy tym twarz, lecz mimo iż przeszukał pokłady swojej pamięci wzdłuż i w szerz, nie mógł nigdzie zlokalizować jej twarzy.
- Tak po prawdzie studiowaliśmy razem tylko przez pierwszy rok, potem musiałam przejść na zaoczne ze względu na chorobę – podpowiedziała szybko kobieta.
- A! Teraz pamiętam! – Gabriel wyraźnie ucieszył się. – Co cię do mnie sprowadza? Ale może nie stójmy tak w wejściu, bo i śniegu napada i wy przemarzniecie. Wejdźcie do środka. – Otworzył szerzej drzwi, wpuszczając gości do ciepłego przedsionku. Pomógł się rozebrać, po czym zaprowadził gości do tej części domu zwanej salonem, która zajmowała prawie dwie trzecie parteru. Pozostałą część stanowiły łazienka, ubikacja, dwa pokoje gościnne i dość spora kuchnia.
- Kochanie, mamy gości – powiedział do siedzącego na podłodze blondwłosego mężczyznę, wokół którego skakały dwie małe, na oko pięcioletnie dziewczynki, a kiedy nie otrzymał odpowiedzi, podszedł do niego i potrząsnął jego ramieniem. Dopiero wtedy mężczyzna spojrzał na Gabriela lekko nieprzytomnym wzrokiem.
- Wybacz, chyba zasnąłem – mruknął, po czym przeciągnął się i ziewnął, czym wywołał niezadowolenie dziewczynek.
- Wujku, nie lusaj się – powiedziała jedna z nich.
– Mamy gości – powtórzył Gabriel ledwo tłumiąc wybuch śmiechu. – Może byś tak się przywitał?
- No dobra. Kochane – zwrócił się do dziewczynek – starczy już zabawy we fryzjera. Teraz może narysujcie coś ładnego dla wujka, dobrze?
Dziewczynki pokiwały twierdząco główkami i wyciągnęły stojące na jednej z półek pobliskiego regału pudełko z przyborami do rysowania. Bez ceregieli wywaliły całą jego zawartość na podłogę i zabawnie marszcząc buzie zabrały się za rysowanie.
- Co za goście do nas przyszli? – zainteresował się blondyn.
- Moja dawna znajoma ze studiów.
- Och, poważnie? Chętnie ją poznam – i zanim Gabriel zdążył cokolwiek powiedzieć podniósł się i podszedł do stojącej niedaleko kobiety.
- Witam, jestem Michał Jarecki. – uśmiechnął się i wyciągnął rękę w geście powitania.
Kobieta uścisnęła rękę, lecz nie odpowiedziała na powitanie, tylko niespodziewanie parsknęła śmiechem, a stojący za nią chłopak prychnął, marszcząc twarz z dezaprobatą. Michał popatrzył na nich zdziwiony. Już chciał coś powiedzieć, gdy Gabriel podsunął mu pod nos dość duże podręczne lusterko. I wtedy wszystko zrozumiał. Włosy poupinane miał w różne kucyki i warkoczyki kolorowymi frotkami, i spinkami w kształcie różnych zwierzątek, usta pociągnięte jakąś wściekle czerwoną szminką, jednak tak nieporadnie, że wyjeżdżała mu ona prawie na brodę i na boki, do tego ogromniaste różowe placki na policzkach, jedno oko aż do brwi wymalowane zielonym cieniem, a drugie fioletowym, do tego czarne kreski zamiast brwi.
- A! To Karolinka i Madzia bawiły się we fryzjera! – uśmiechnął się. – Całkiem nieźle im to dzisiaj wyszło. Poprzednim razem miałem na twarzy wszystkie kolory tęczy.
- Skoro dziewczynki teraz sobie spokojnie rysują, to może pójdziesz się umyć i dołączysz do nas? – zapytał Gabriel, wciąż powstrzymując się od śmiechu.
- Nie ma sprawy – odparł Michał i ruszył w stronę łazienki.
W międzyczasie Gabriel zaproponował gościom coś do picia. Kiedy kawa stała już na stole, wrócił Michał, umyty i uczesany. Jego długie włosy spadały luźno na pierś. Usiadł przy stole i zaczął wsuwać lody prosto z pudełka.
- Więc? –powiedział Gabriel. – Co u ciebie słychać?
- No cóż – zaczęła niepewnie kobieta. - Różnie się w życiu układało, ale ogólnie nie jest źle.
- Przyznam się szczerze, że zaskoczyłaś mnie tą wizytą. Studiowaliśmy razem raptem rok, potem w sumie nasz kontakt się urwał…
- To prawda. Pewnie dalej bym się nie odzywała, ale sytuacja się trochę skomplikowała…
- Chcesz loda? – Michał nabrał lodów na dwa palce i podsunął je w stronę siedzącego z niezadowoloną miną chłopaka.
- Michał… - mruknął z dezaprobatą Gabriel.
- No co? Przecież nie dam mu obślinionej łyżeczki – odparł z pretensją w głosie, a widząc, że chłopak tylko skrzywił się jeszcze bardziej, mruknął: - nie to nie, będzie więcej dla mnie – po czym wrócił do pałaszowania lodów.
- Wybacz – Gabriel uśmiechnął się lekko do kobiety. – Na czym to skończyliśmy?
- Więc… - nabrała tchu i zamilkła. Po chwili szturchnęła chłopaka i wyciągając mu słuchawki od mp3 z uszu powiedziała do niego: - może byś tak łaskawie słuchał, co się tu dzieje? To dotyczy też ciebie. – Chłopak skrzywił się tylko, ale słuchawek nie włożył z powrotem. Kobieta zwróciła się do Gabriela: - To jest Igor, mój syn. Właściwie to także twój.
W tym momencie Gabriel zakrztusił się pitą herbatą. Zaczął kaszleć tak przeraźliwie, że aż Michał przerwał jedzenie lodów i walnął go z całej siły z plecy.
- Dzięki – wycharczał Gabriel, kiedy w końcu złapał normalny oddech. – Możesz powtórzyć?
- Igor jest twoim synem – posłusznie powtórzyła kobieta.
- Fajno – stwierdził Michał nie przestając jeść lodów, na co Gabriel spiorunował go wzrokiem, po czym zwrócił się do kobiety:
- Wybacz, ale nie pamiętam żebyśmy…
- A pamiętasz imprezę u Generała? – przerwała mu bezceremonialnie. – Tą, którą urządził po pierwszym egzaminie?
- No… pamiętam – odparł niepewnie Gabriel. To była jego pierwsza impreza w akademiku, na dodatek pierwsza na której urwał mu się film. Pierwsza i jedyna. Po tym jak się obudził, stwierdził, że nigdy w życiu już się tak nie upije.
- No więc wtedy właśnie uprawialiśmy seks – powiedziała twardo kobieta.
Gabriel wytężył pamięć próbując przywołać obrazy z tamtej imprezy. Doskonale ją pamiętał, oczywiście do pewnego momentu. I pamiętał, że była dość szalona, tak bardzo, że nawet kierowniczka akademika zagroziła wyrzuceniem ich wszystkich za to co zdewastowali, ale na szczęście udało się ja jakoś ugłaskać, niestety ponosząc przy tym koszty wszelkich napraw. Pamiętał też, ale to jak przez mgłę, że gdy rano się obudził, to leżała obok niego jakaś dziewczyna. Niestety nie mógł przypomnieć sobie jej twarzy, a jedynie kaca giganta, jakiego wtedy miał.
- To byłaś ty? – zapytał zdumiony.
- Ja – potrząsnęła twierdząco głową.
- Kurcze, nie pamiętam tego zupełnie. – jęknął.
- No ja ci się nie dziwię – stwierdziła – wóda lała się strumieniami. Generał parę razy wyskakiwał po dodatkowe butelki.
- No proszę, od tej strony to ja cię nie znałem – Michał wyszczerzył zęby w uśmiechu, ale szybko wrócił do lodów spiorunowany groźnym wzrokiem Gabriela.
- No dobra, to wychodzi na to, że się wtedy przespaliśmy i że mam dzieciaka. Ale dlaczego dopiero teraz mi to mówisz, po tylu latach?
- Dokładnie to po siedemnastu. Igor ma siedemnaście lat. Nie mówiłam wcześniej, bo nie chciałam żebyś wiedział. Widzisz… pochodzę ze wsi, tam ciąża pozamałżeńska dalej jest traktowana jako coś złego, a młoda matka praktycznie nie ma życia. Dlatego też moi rodzice postanowili, że zamieszkam u krewnych w Gdańsku, donoszę ciążę i skończę studia zaocznie, szybko sobie znajdę jakiegoś męża. Jakby co, to miałam mówić, ze to jego dziecko z pierwszego małżeństwa – skrzywiła się.
- Wybacz, że to powiem, ale nie mogłaś po prostu zrobić skrobanki?
- Nie mogłam – Pokręciła przecząco głową. – Chociaż moi starzy potępiali mnie, to jednak nie pozwolili tego zrobić. Oni byli głęboko wierzący, a dla takich skrobanka jest gorsza niż nieślubne dziecko. Więc wysłali mnie do krewnych i nawet znaleźli męża, a wszystkim w koło kazali mówić, że mam poważne problemy zdrowotne. Potem… różnie było, nie zawsze dobrze. Rodzice pomagali jak mogli, ale zmarli w zeszłym miesiącu, a ja… - zamilkła. Przez chwilę mieszała herbatę, chociaż ta już dawno wystygła. – Udało mi się znaleźć pracę. Niestety na drugim końcu Polski i nie przyznałam się do dziecka, w dodatku prawie dorosłego. Do tej pory w takich sytuacjach pomagali mi rodzice, ale zmarli, a ja nie mam z kim zostawić Igora. Dlatego też zostałam zmuszona skontaktować się z tobą. Twoi rodzice powiedzieli mi gdzie mieszkasz, więc jestem. – odetchnęła z ulgą.
- Wiesz, to trochę niespodziewane, nie wiem co powiedzieć… - bąknął niepewnie Gabriel.
- Jak to co? – odezwał się Michał, nie przestając jeść lodów – Że zaopiekujesz się Igorem, przecież nie zostawisz własnego syna, no nie?
Kobieta w napięciu patrzyła na Gabriela, który siedział w milczeniu wpatrując się w swoją szklankę z kawą. Niestety nie zdążył nic powiedzieć, gdy nagle rozległ się dzwonek do drzwi. Kobieta drgnęła nerwowo, natomiast Michał uśmiechnął się i zawołał w stronę wciąż rysujących dziewczynek:
- Madzia, mamusia po ciebie przyszła! – po czym ruszył w stronę drzwi.
Wrócił chwilę potem, niosąc jakiś garnek, a za nim szła młoda, czarnowłosa kobieta.
- Dzień dobry – uśmiechnęła się niepewnie.
Jagoda odwzajemniła uśmiech, natomiast Gabriel burknął „dobry” nie przestając intensywnie myśleć.
- Madzia, czas już do domku iść – powiedział Michał.
- Ja nie ceeeeem! – buzia dziewczynki wykrzywiła się w podkówkę a z oczu pociekły łzy. Chwilę potem do łączyła do niej druga dziewczynka. Michał postawił garnek na stole i podszedł do płaczących. Nachylił się i zaczął coś im szeptać, na koniec zasunął usta suwakiem, zamknął na kluczyk i wyrzucił go. Dziewczynki powtórzyły gest, po czym Madzia uśmiechnęła się i podbiegła do mamy, złapała ją za rękę i pociągnęła do wyjścia. Michał odprowadził je obie, pomógł się ubrać, na koniec wyszedł przed dom i pomachał na pożegnanie. Kiedy wrócił, druga dziewczynka spokojnie malowała dalej, coś wesoło sobie nucąc pod nosem. Zajrzał do garnka i powiedział;
- Dzisiaj na obiad będą gołąbki. Zostaniecie? – Spojrzał na Jagodę, a ta niepewnie na Gabriela, który cały czas milczał wpatrując się w stół. – No co? Macie tu poważną decyzję do podjęcia. Mózg lepiej pracuje jak jest najedzony i wtedy podejmuje się lepsze decyzje. Poza tym mama Madzi zrobiła tyle gołąbków, że starczy ich chyba na trzy dni.
Jagoda popatrzyła zdziwiona na Michała.
- Michał opiekuje się dziećmi naszych sąsiadów, których nie stać na opiekunkę, albo jak dzieci są chore, a oni nie mogą wziąć wolnego. W zamian zamiast pieniędzy zażyczył sobie obiadów – odezwał się Gabriel.
- No co? – zapytał Michał – Rodzice są zadowoleni bo zostawiają dzieciaki pod opieką kogoś, kogo znają i mogą na tym zaoszczędzić, a my codziennie mamy świeży obiad bez żadnego wysiłku. I do tego bardzo pyszne. Ostatnio mama Kamila zrobiła nam żeberka w sosie miodowym. Pamiętasz? – zwrócił się do Gabriela. – Pychota były. Mniam, mniam – uśmiechnął się rozanielony. – A mama Madzi robi zajebiście pyszne gołąbki. To jak, zjecie z nami obiad? – Popatrzył na Jagodę.
- Skoro tak namawiasz…
Michał uśmiechnął się i przeszedł z garnkiem do kuchni, chwilę potem można był usłyszeć jego wesołe pogwizdywanie i szczęk naczyń.
- Więc… - zaczął niepewnie Gabriel. Znowu nie zdążył skończyć. Wrócił Michał i postawił na stole talerze.
- Karolinka, pomożesz wujkowi? – rzucił w stronę dziewczynki.
- Kalinka pomoze! – odparło entuzjastycznie dziecko przybiegając.
- W takim razie pomóż wujkowi policzyć ile talerzy musimy przygotować do obiadku. Ile osób będzie jadło?
- Ujek Gabiel – zaczęło wyliczać dziecko, a Michał powoli zginał po kolei palce – ujek Mimi…
- Mimi? – Jagoda nie wytrzymała i parsknęła śmiechem.
- …pani i pan – kontynuował dziecko zupełnie nie zwracając uwagi na kobietę.
- Nie zapomniałaś o kimś? – zapytał Michał, kiedy dziewczynka skończyła. Na co ta podeszła bliżej i wskazując każdy ze zgiętych palców mówiła:
- Ujek Gabiel, ujek Mimi, pani, pan…
- hmmm, a taka jedna mała dziewczynka?
- Kalinka! – wykrzyknęło tryumfalnie dziecko uśmiechając się, a Michał zgiął kolejny palec.
- Brawo! – pogłaskał dziecko po główce uśmiechając się. – To ile to będzie razem? – rozprostował wszystkie palce przed oczami dziewczynki. Ta znowu zaczęła dotykać paluszkiem każdy z palców, coś sobie po cichu mówiąc, na koniec zadowolona prawie wykrzyknęła: ctely i jeden!
- Badzo dobrze! – Michał uściskał dziecko. - Cztery i jeden to jest pięć. Karolinka nauczyła się dzisiaj liczyć do pięciu. Jak teraz policzysz ładnie do pięciu, to po obiedzie dostaniesz nagrodę.
- Jeden, dwa, cy – dziecko mówiło, powoli i z namaszczeniem zginając kolejne paluszki – ctely… - zawahała się. Przez chwilę stała intensywnie myśląc, aż w końcu wykrzyknęła tryumfalnie: - pieć!
- Bardzo dobrze! – Michał uśmiechnął się. – Po obiedzie dostaniesz nagrodę, a teraz pomóż wujkowi Gabrielowi porozkładać talerze, dobrze?
Dziecko uśmiechnęło się radośnie i wdrapało na krzesło obok Gabriela.
Michał wrócił do kuchni. Chwilę potem wszyscy siedzieli nad talerzami. Gabriel próbował rozmawiać z Jagodą, Michał zajął się kompletnie dziewczynką, rozdrabniając jej jedzenie, natomiast Igor siedział z ponurą miną i słuchawkami w uszach i dziubał zawartość talerza, jakby wcale nie był głodny. Po skończonym posiłku Michałowi udało się namówić Karolinkę na drzemkę. Kiedy dziecko już spokojnie posapywało w jednym z gościnnych pokoi, siedli na kanapie i chociaż protestowali, że są pełni, to jednak Michał przyniósł paterę z osobiście upieczonym plackiem, a dla siebie litrowy kubełek lodów. Jagoda popatrzyła na niego z dezaprobatą.
- Ty masz zamiar to zjeść?
- No tak, a co?
- Przecież się po tym porzygasz.
- Nie, ostatnio to ja się porzygałem dopiero po piątym litrze, ale to tylko dlatego, że wcześniej zjadłem obiad. Jak bym był na pusty żołądek, to by mi więcej weszło…
- Dziwny jesteś – wzdrygnęła się, na co Michał roześmiał się.
- Uznam to za komplement.
- A przy okazji komplementów, widzę, że radzisz sobie z dziećmi.
- Nie narzekam.
- A przy okazji – odezwał się Gabriel – coś ty powiedział tej małej?
Michał uśmiechnął się, po czym zasunął usta na suwak, zamknął na kluczyk, który następnie wyrzucił za plecy.
- Tajemnica. – Zachichotał.
Gabriel westchnął.
- Gabriel… - zaczęła niepewnie Jagoda. – Więc jak będzie?
- A ty co o tym sądzisz? – Gabriel zwrócił się do chłopaka, który cały czas siedział naburmuszony ze słuchawkami w uszach.
- Słuchaj jak do ciebie się mówi! – krzyknęła Jagoda i trzepnęła syna w głowę.
Ten w końcu wyciągnął słuchawki z uszu, ale nic nie odpowiedział wpatrując się z zacięta miną gdzieś w bok.
- Co ty o tym sądzisz, Igor? – ponowił pytanie niezrażony Gabriel.
- Jakbym miał wybór – mruknął nie przestają patrzeć w ten sam punkt.
- No to sprawa załatwiona, Igor zostaje! – wykrzyknął Michał. – Chcesz loda? – podsunął chłopcu pod nos pudełko z lodami. Ten tylko spojrzał się na niego jak na robaka i wrócił do podziwiania widoków za oknem. Michał roześmiał się. – Nie to nie, będzie więcej dla mnie.
Jagoda spojrzała niepewnie na Gabriela, ten tylko westchnął i powiedział:
- Skoro to mój syn, to chyba nie mam wyjścia, nie? Wezmę za niego odpowiedzialność, a ty jedź do tej twojej nowej pracy.
- Dziękuję – Jagoda uśmiechnęła się niepewnie. – Szczerze mówiąc, ulżyło mi, bałam się, że się nie zgodzisz…
- No co ty, jak mógłbym się nie zgodzić? Przecież to mój syn!
- No właśnie… - bąknęła niepewnie. Nagle wstała. – To ja już może pójdę. Muszę jeszcze pomyśleć jak wam dostarczyć jego wszystkie rzeczy… wynająć taksówkę…
- Nie ma takiej potrzeby – wtrącił się Michał. – Mamy samochód. Gabriel z tobą pojedzie, pomoże ci pakować wszystko…
- Ej, nie decyduj za mnie, dobra? – mruknął Gabriel z lekka poirytowany. – Mam projekt do skończenia, jak go nie oddam do poniedziałku to mnie kierownik zabije.
- Nie zabije, nie zabije – machnął lekceważąco ręką. – Bo wie, że nigdzie nie znajdzie tak dobrego informatyka jak ty. Zresztą, pomogę ci. – uśmiechnął się.
Gabriel westchnął ciężko i mruknął pod nosem:
- I znowu robi ze mną co chce – a głośniej powiedział do Jagody: - Chodźmy. – Po czym wyszedł do przedsionka.
Jagoda jeszcze tylko pogłaskała syna po głowie, co ten przyjął z wyraźną dezaprobatą, powiedziała „bądź grzeczny” i wyszła.
Kiedy już za Gabrielem i Jagodą zamknęły się drzwi wejściowe Michał odłożył lody i uśmiechając się powiedział do Igora:
- Chodź, pokażę ci twój pokój.
Chłopak coś mruknął pod nosem i skrzywił się, ale posłusznie poszedł za mężczyzną.
Przeszli do jednego z gościnnych pokoi na parterze.
- Trochę mały ten pokój – powiedział Michał – ale jak budowaliśmy dom, to nie przewidywaliśmy, że ktoś jeszcze będzie z nami mieszkał.
Igor rozejrzał się po pokoju i zapytał się w duchu jaki pokój według Michała jest duży, skoro ten jest mały. Miły dla oka pastelowy kolor na ścianach, dość spore, lecz raczej jednoosobowe łóżko z pościelą w fantazyjne kolorowe maźgaje przykryte narzutą w zielonym kolorze, obok niego niewielki słupek z lampką z nowoczesnym abażurem, szafa ubraniowa we wnęce, szafa z półkami, pustymi, komoda z czterema szufladami, dwa fotele, niewielki stolik, akurat w sam raz na talerz z ciastem i szklanki z napojami dla trzech osób, zielone zasłony w dość dużym oknie.
- I jak, może być? – zapytał Michał, na co Igor tylko coś burknął. – Jeśli nie pasuje ci kolor, to daj znać, a przemalujemy. Na jaki chcesz?
- Czarny? – spytał kpiąco Igor patrząc wyzywająco na rozmówcę.
- Czarny? Hmm, całkiem niegłupi pomysł – Michał nie zareagował na tą wyraźną zaczepkę. – Dołożymy do tego jeszcze trupie czachy, zapalimy świece i będzie zajebisty klimat. Chłopie – klepną Igora po plecach – masz niezły gust.
Igor, widząc, że jego plan zawiódł, tylko syknął wściekle.
- Jutro pojedziemy kupić jakieś biurko, żebyś miał gdzie odrabiać lekcje, a potem… - W tym momencie rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Michał spojrzał na zegarek. – To chyba rodzice Karolinki. Wybacz, zaraz wracam. – Po czym wyszedł z pokoju.
Igor chwilę jeszcze postał po czym tez wyszedł. I zobaczył jak Michał stoi w przedsionku i rozmawia z jakimś młodym, dość przystojnym okularnikiem. Nie słyszał słów, ale widział jak gość ma wyraźnie zakłopotaną minę. Nagle Michał odwrócił się i ruszył w głąb domu.
- O, Igor, możesz to zanieść do kuchni? – podał młodzieńcowi reklamówkę z nieznaną zawartością, przez cały czas uśmiechając się. – Na razie po prostu wsadź do lodówki.
Igor, o dziwo bez sprzeciwu, wziął pakunek i posłusznie ruszył w stronę kuchni. Tymczasem Michał poszedł do pokoju, w którym spała dziewczynka i nie budząc jej ostrożnie wziął ją na ręce, po czym zaniósł do taty.
- Jeszcze raz dziękuję, panie Michale i przepraszam, że tak późno po nią przyszedłem – powiedział mężczyzna przytulając śpiące dziecko do ramienia.
- Ależ żaden problem, panie Arturze – Michał uśmiechnął się. – Dobrze pan wie, że mnie to nie przeszkadza. I tak większość czasu siedzę w domu.
- To dla nas naprawdę dużo znaczy – mężczyzna niepewnie odwzajemnił uśmiech. – Chcemy jak najszybciej spłacić te wszystkie pożyczki jakie wzięliśmy po ślubie.
- Na pewno wam się uda – Michał uśmiechnął się. – A do tego czasu możecie przyprowadzać Karolinkę nawet codziennie.
- Jeszcze raz dziękuję. – Mężczyzna przykrył wciąż śpiące dziecko własną kurtką, wziął wszystkie jej rzeczy i pożegnawszy się wyszedł.
Michał ruszył w stronę kuchni, gdzie Igor siedział przy stole. Już otwierał usta by cos powiedzieć, gdy nagle do ich uszu dobiegł odgłos otwieranych drzwi i głos Gabriela:
- Już jesteśmy!
Michał uśmiechnął się i ruszył w stronę drzwi, a Igor za nim. W przedsionku stał Gabriel i Jagoda, a obok nich cztery dość duże pudła.
- Wybacz kochanie – powiedziała kobieta do syna – ale nie mogłam się powstrzymać. Musiałam cię zobaczyć ostatni raz zanim wyjadę.
Igor tylko prychnął i przeszedł do pokoju, który teraz miał być jego pokojem, jednocześnie trzaskając drzwiami. Jagoda spojrzała niepewnie na Gabriela. Nie wiedziała co powiedzieć.
- Nie przejmuj się – Michał poklepał ją pocieszająco po ramieniu. – Myślę, że też jest mu smutno, tylko po prostu nie lubi tego okazywać.
- Myślisz? – kobieta spojrzała na niego z nadzieję.
- Tak myślę.
- Może masz rację – powiedziała niepewnie. – To może ja już lepiej pójdę…
- Zadzwoń za parę dni, jak już Igor trochę ochłonie po tym wszystkim i oswoi się z nową sytuacją – powiedział Michał kiedy już Jagoda wychodziła.
Pożegnali się i za kobietą zamknęły się drzwi.
- Igor! – krzyknął Gabriel. – Może byś tak pomógł z tymi pudłami?!
Niestety nie doczekał się odpowiedzi, ani żadnej innej reakcji. Westchnął, wziął pierwsze z brzegu pudło i ruszył do pokoju Igora, a Michał za nim z kolejnym pudłem.
Igor leżał na łóżku z zamkniętymi oczami i słuchawkami w uszach. Gabriel już chciał nim potrząsnąć, kiedy Michał powstrzymał go.
- Zostaw go – powiedział łagodnie – niech się oswoi z całą tą sytuacją.
- Mógłby chociaż rozpakować swoje rzeczy – mruknął Gabriel.
- Ja je rozpakuję, a ty wracaj do pracy. Jak tu skończę, to przyjdę ci pomóc. Dobrze? – uśmiechnął się ciepło i pogłaskał Gabriela po policzku.
- Ech – westchnął Gabriel – i znowu robię co ty chcesz.
- Ale chyba ci to nie przeszkadza za specjalnie, co? – zapytał Michał uśmiechając się filuternie. Gabriel skrzywił się z dezaprobatą. – Lepiej już idź, bo znowu będziesz musiał siedzieć po nocy, a wiesz jak ja nie lubię spać sam.
- No dobrze – cmoknął Michała w czoło i wyszedł.
Michał zaczął rozpakowywać przyniesione pudła. Kręcił się po całym pokoju układając rzeczy i zupełnie nie zwracał uwagi na Igora, który przez cały czas leżał na łóżku słuchając muzyki. Kiedy skończył, wyszedł po pozostałe pudła. Po rozpakowaniu wszystkiego uśmiechnął się zadowolony i zabrawszy zbędne puste pudła wyszedł z pokoju.
Kiedy za Michałem zamknęły się drzwi, Igor otworzył oczy i wyciągnął słuchawki z uszu. Baterie w odtwarzaczu już dawno się wyczerpały i leżał nasłuchując odgłosów. Słyszał jak Michał kręci się po pokoju wesoło pogwizdując. Słyszał jak rozmawiał z jego ojcem, ale przez słuchawki w uszach nie był w stanie rozróżnić słów. Ojciec… jedno krótkie słowo, a potrafi zaboleć. Przymknął oczy, a po chwili spod rzęs wymknęły się łzy. Przekręcił się na bok i skuliwszy w pozycji embrionalnej pozwolił płynąć łzom.








 


Komentarze
Justine123450 dnia wrzesie 01 2012 14:32:04
Ujj...wiem co czuje Igor, ponieważ ja swojego ojca nie znam nawet go nie widziałam, nie wiem jak ma na imię... i wgl. Czekam na kolejny rozdział, mam nadzieję, że jednak coś się zmieni. Teraz to bym Igora przytuliła. smiley Biedaczek.... Nagle musi się o wszystkim dowiadywać, ale z Gabim i Michałem będzie mu dobrze. smiley Proszę o dłuższy następny rozdział. ^^
Justine123450 dnia wrzesie 01 2012 14:53:39
PS: Mam nadzieję, że jednak będzie podobna liczba rozdziałów, co w Gówniarzu 1 smiley
Justine123450 dnia wrzesie 01 2012 15:02:17
Przeczytałam aż 4 razy! xD Żeby lepiej mi się główkowało, co wymyśliłeś/wymyślisz! ^^
Aquarius dnia wrzesie 01 2012 17:04:37
Justine, nie wiem ile będzie rozdziałów, bo nawet nie mam jeszcze do końca opracowanej fabuły, a jedynie zdarzenia, któe muszę pokleić w całość, wiec nei wiem ile mi one miejsca zajmą.
Strasznie jestem ciekaw co wygłówkowałaś smiley
Niestety z tego rozdziału nie można za wiele wygłówkować, bo to dopiero wprowadzenie do całej historii (od czegoś trzeba zacząć, nie? ). Akcja będzie się powoli rozkręcać w kolejnych rozdziałach.
Justine123450 dnia wrzesie 01 2012 18:47:41
Autorze, ja mam już obmyślonych nawet z 20 scenariuszów! XD Teraz sobie pomyślałam i wgl xD... No ja czekam na rozdział, kurcze dlaczego musi to być za tydzień! XD Masz autorze 2 rozdział napisany? XD Bo jeśli tak to mógłbyś mi przesłać na gg! xD Ja nie wytrzymam do soboty! XD Proszę! ^^
moje gg smiley : 41961547 XD Tak wiem wariuję, ale ja zawsze tak mam! I nie da mi ta część Gówniarza dać spokoju! XD

PS: Jezu jakbym ci się miała tutaj wypisać z różnymi odgałęzieniami od różnych sytuacji to byś się zraził do opowiadania! XD Bo bym kilka twoich pomysłów wyłapała przez myślenie XD A ja ci powiem, że dobra w tym jestem *diabełek* bo sama piszę imam mega wyobraźnię. smiley
Justine123450 dnia wrzesie 01 2012 18:48:55
scen ariuszy* przepraszam za błąd.

A tak na marginesie to czekam na wiadomość na gg. Tylko że wejśc dopiero będę mogła jutro, na dziś muszę już zejść z mojego kompa. smiley
Floo dnia wrzesie 02 2012 12:13:26
Okej jestem... zaskoczona. Co prawda niewiele się dowiedzieliśmy, ale dla mnie największym szokiem była dla mnie jednak postawa Michała. Mimo wszystko brakowało mi jakiegoś przejęcia się, chociażby oklepanego "To ty masz syna?". No przyznam bardzo mi tego brakowało.
Michaś jak zawsze beztroski. Podejście do dzieci ma świetne, aż szkoda że nie ma własnych. Byłby cudownym tatą ^^
Gabriel za to... mam wrażenie że syn jest dla niego nie tylko szokiem ale i niechcianym gościem. Mam nadzieję ze to tylko takie pierwsze wrażenie. Ale muszę się zgodzić z Justine, Igorowi będzie tu u nich dobrze.
Też jestem bardzo ciekawa jak to się dalej potoczy. Zwłaszcza że mają być jakieś miłosne zawirowania. Boje się tego, mam nadzieję że jednak zakończenie będzie jak w pierwszej części.

P.S. Igor wymień baterie, żeby w nocy nie słyszeć tego co Michał będzie wyczyniał z Gabrielem XD
Aquarius dnia wrzesie 02 2012 13:19:04
Wiesz Floo, spodziewałem się, że to dla Ciebie będzie większy szok niż dla Gabriela, że on ma syna...
Justine123450 dnia wrzesie 08 2012 07:17:38
No co zrobić? Ja też byłam mega zdziwiona! ^^ Autorze,o której rozdział będzie dodany? xD
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

wietne! wietne! 100% [2 Gosw]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [adnych gosw]
Dobre Dobre 0% [adnych gosw]
Przecitne Przecitne 0% [adnych gosw]
Sabe Sabe 0% [adnych gosw]
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum