The Cold Desire
   Strona G艂贸wna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsy艂ania prac WYDAWNICTWO
Pa糳ziernik 15 2019 08:37:54   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Sk贸rki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
艢CIANA S艁AWY
Tutaj b臋d膮 umieszczane odnosniki do stron, na kt贸rych znalaz艂y si臋 recenzje wydanych przez nas ksi膮偶ek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez nasz膮 stron臋. W celu zobaczenia szczeg贸艂贸w nale偶y klikn膮膰 w dany banner





Witamy
Strona ta po艣wi臋cona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazuj膮cemu relacje homoseksualne pomi臋dzy m臋偶czyznami. Je艣li jeste艣 zagorza艂ym przeciwnikiem lub w jaki艣 spos贸b nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opu艣膰 t臋 witryn臋 - reszt臋 naszych Go艣ci serdecznie zapraszamy
Kocia mi艂o艣膰 4
S艂ysza艂em jak m贸j pan chodzi po mieszkaniu. My koty mamy bardzo dobry s艂uch i bardzo czujny sen.
M贸j pan zawsze tak chodzi, kiedy jest zdenerwowany. A jak jest zdenerwowany, to lepiej nie wchodzi膰 mu w drog臋, lepiej poczeka膰. Pami臋tam jak kiedy艣 ten z艂y samiec zdenerwowa艂 czym艣 mojego pana. Oczywi艣cie m贸j pan nakrzycza艂 na niego. On wyszed艂 z domu, trzaskaj膮c drzwiami tak mocno, ze a偶 si臋 wystraszy艂em, a m贸j pan chodzi艂 w k贸艂ko po pokoju. Chcia艂em wtedy do niego podej艣膰 i pobawi膰 si臋 z nim, bo nawet nie wiedzia艂em, kiedy znowu b臋dzie okazja, ale m贸j pan tylko na mnie nakrzycza艂 i nawet zbi艂 mnie po pupci. To bola艂o. Bardzo bola艂o. Od tamtego czasu jak tylko widz臋, 偶e m贸j pan chodzi po ca艂ym mieszkaniu, to chowam si臋 i czekam a偶 przestanie si臋 z艂o艣ci膰. No i teraz te偶 stwierdzi艂em, 偶e poczekam, chocia偶 nawet jak bym nie poczeka艂, to i tak nie m贸g艂bym nic zrobi膰, bo te moje ludzkie 艂apki i n贸偶ki w og贸le nie chcia艂y mnie s艂ucha膰, a oczka same si臋 zamyka艂y.
Kiedy si臋 obudzi艂em nie s艂ysza艂em ju偶 偶eby m贸j pan chodzi艂 po mieszkaniu. Ucieszy艂em si臋. Znaczy, 偶e b臋d臋 si臋 m贸g艂 z nim pobawi膰. Ju偶 chcia艂em biec do niego, gdy przypomnia艂em sobie, ze przecie偶 mam ludzkie 艂apki. A kiedy to do mnie dotar艂o, spad艂em z 艂贸偶ka i uderzy艂em si臋 w ten m贸j ukochany pyszczek. To zabola艂o, ale zanim zd膮偶y艂am si臋 rozp艂aka膰, do sypialni wszed艂 m贸j pan.
- Ju偶 si臋 obudzi艂e艣? Co si臋 sta艂o? Spad艂e艣 z 艂贸偶ka? Jak mo偶na spa艣膰 z tak szerokiego 艂贸偶ka?
No i m贸j pan 艣mia艂 zacz膮艂 si臋 ze mnie 艣mia膰. Zrobi艂o mi si臋 przykro. Dlaczego m贸j pan si臋 ze mnie 艣mieje, podczas gdy mnie boli m贸j nosek? Widocznie zrozumia艂 jak bardzo mnie boli, bo przytuli艂 mnie i zacz膮艂 g艂aska膰 po g艂贸wce. To by艂o takie przyjemne, 偶e a偶 zacz膮艂em mrucze膰 ze szcz臋艣cia. Najch臋tniej to bym ca艂e 偶ycie tak si臋 przytula艂 do mojego pana, ale nagle m贸j pan wsta艂 i z艂apa艂 mnie za 艂apk臋, t膮, na kt贸r膮 m贸wi艂 r臋ka. Zrozumia艂em, ze chce 偶ebym z nim szed艂. Ucieszy艂em si臋. Skoro tak chce, to znaczy, 偶e nie gniewa si臋 na mnie ani nic takiego. Powoli wi臋c wsta艂em i pr贸bowa艂em i艣膰 i wiecie, 偶e nawet mi si臋 udawa艂o? To znaczy, te ludzkie 艂apki wyj膮tkowo mnie si臋 s艂ucha艂y. Kiedy wydawa艂o si臋, 偶e upadn臋, m贸j pan podtrzymywa艂 mnie. No i w ko艅cu dotarli艣my do salonu. By艂em tak tym ucieszony, ze dopiero po chwili zauwa偶y艂em, 偶e siedz膮 w nim w nim jacy艣 ludzie, to znaczy jaki艣 samiec i jaka艣 samica. Nigdy ich u nas nie widzia艂em.
- To jest sier偶ant Marek Janowski, a to Anna Naroska z opieki spo艂ecznej. Pomog膮 nam dowiedzie膰 si臋 kim jeste艣 – powiedzia艂 m贸j pan do mnie.
Niestety niewiele z tego zrozumia艂em i szczerze m贸wi膮c nie chcia艂em zrozumie膰. Nie podobali mi si臋 ci ludzie. Samiec 艣mierdzia艂 psem, a samica jakim艣 paskudnym zapachem, kt贸ry dra偶ni艂 m贸j biedny nosek. Zacz膮艂em wi臋c na nich prycha膰 i chowa膰 si臋 za moim panem. Gdybym mia艂 swoje 艣liczne d艂ugie pazurki, to bym im pokaza艂 co o nich my艣l臋, a tak mog艂em tylko prycha膰.
M贸j pan rozmawia艂 z tym samcem i samic膮, a ja siedzia艂em na pod艂odze i prycha艂em na nich. Niestety oni zupe艂nie nie zwracali na mnie uwagi, a ja w og贸le nie rozumia艂em o czym oni rozmawiaj膮. Chyba rozmawiali co艣 o mnie, bo co chwila patrzyli si臋 na mnie jako艣 tak dziwnie. W ko艅cu sko艅czyli rozmawia膰. No i bardzo dobrze, niech ju偶 sobie id膮 i zostawi膮 w spokoju mojego pana!. Jeszcze zanim wyszli m贸j pan pom贸g艂 mi wsta膰. My艣la艂em, 偶e mo偶e w ko艅cu b臋dzie chcia艂 si臋 ze mn膮 pobawi膰. Alenie, okaza艂o si臋, i偶 pom贸g艂 mi tylko po to 偶eby ta paskudnie 艣mierdz膮ca samica zabra艂a mnie ze sob膮. To znaczy z艂apa艂a mnie za 艂apki i zacz臋艂a ci膮gn膮膰 do wyj艣cia. No i przez ca艂y czas cos do mnie m贸wi艂a, a ja nawet nie rozumia艂em codo mnie m贸wi. Ale jedno na pewno rozumia艂em: ta wredna samica chce mnie zabra膰 od mojego pana! Nie, na to nie mog艂em si臋 zgodzi膰! Uwolni艂em swoje 艂apki i rzuci艂em si臋 w stron臋 mojego pana. Niestety te cholerne ludzkie 艂apki znowu nie chcia艂y mnie s艂ucha膰. Ja sobie musz臋 z nimi kiedy艣 powa偶ne porozmawia膰, bo to tak nie mo偶e by膰! No wi臋c 艂apki nie chcia艂y mnie s艂ucha膰 i znowu upad艂em na moj膮 biedn膮 pupci臋. Wtedy z艂apa艂 mnie ten 艣mierdz膮cy psem samiec i zacz膮艂 ci膮gn膮膰. No to ja zacz膮艂em si臋 wyrywa膰 i krzycze膰 i prycha膰. I chyba nawet uda艂o mi si臋 podrapa膰 tego 艣mierdz膮cego psem samca. Wychodzi na to, 偶e ludzkie pazurki te偶 s膮 ca艂kiem niez艂e. W ka偶dym razie sko艅czy艂o si臋 tym, 偶e samiec mnie pu艣ci艂 krzycz膮c co艣. Jak tylko by艂em wolny to rzuci艂em si臋 na mojego pana i obj膮艂em go wszystkimi czterema ludzkimi 艂apkami i p艂acz膮c prosi艂em 偶eby nie pozwoli艂 tym z艂ym ludziom zabiera膰 mnie. Przecie偶 jestem grzecznym kotkiem. Niestety nie uda艂o mi si臋 jeszcze rozpracowa膰 sposobu w jaki ludzie si臋 ze sob膮 porozumiewaj膮, wi臋c m贸wi艂em po swojemu, no i oczywi艣cie m贸j pan mnie nie zrozumia艂. To znaczy, co艣 tam chyba zrozumia艂, bo obj膮艂 mnie i zacz膮艂 g艂aska膰 po g艂贸wce, m贸wi膮c:
- Nie p艂acz ju偶, nie pozwol臋 im ci臋 zabra膰.
A potem powiedzia艂 do tego samca i samicy:
- Sami pa艅stwo widzicie. Nie mog臋 si臋 od niego nawet uwolni膰. Ale musze powiedzie膰, ze ca艂y czas jest bardzo spokojny, to si臋 zdarzy艂o pierwszy raz.
Samiec co艣 tam zagada艂 do samicy i powiedzia艂 domowego pana:
- No dobrze, w takim razie zostawimy go u pana, ale b臋d臋 musia艂 przyj艣膰 jeszcze raz, 偶eby zrobi膰 mu zdj臋cie i spisa膰 wszystkie znaki szczeg贸lne.
- Dobrze.
Nic z tej rozmowy nie zrozumia艂em, ale nie przej膮艂em si臋 tym bardzo, bo samiec i samica wyszli. By艂em szcz臋艣liwy. Nie uda艂o im si臋 mnie zabra膰!
-I co ja mam teraz z tob膮 zrobi膰? – m贸j pan westchn膮艂.
Przytuli艂em si臋 do niego jeszcze bardziej i zamrucza艂em zadowolony. M贸j pan pog艂aska艂 mnie po g艂贸wce.
- Chcesz je艣膰?
To akurat rozumia艂em. Pokiwa艂em g艂贸wk膮, 偶e tak, 偶e brzusio puste. No to pan zaprowadzi艂 mnie znowu do kuchni i znowu posadzi艂 przy stole i zrobi艂 to jedzonko zwane kanapki. Tym razem smakowa艂o inaczej, ale tez by艂o pyszne. Potem poszli艣my do salonu i m贸j pan posadzi艂 mnie na wersalce.
- No dobrze. Teraz mo偶e spr贸bujemy si臋 dowiedzie膰 jak masz na imi臋. Ja jestem Micha艂. Micha艂 – powt贸rzy艂 m贸j pan i stukn膮艂 palcem w sw贸j brzuszek. – Powt贸rz.
Otworzy艂em pyszczek, ale 偶aden ludzki d藕wi臋k nie chcia艂 z niego wyj艣膰.
- Miau. – Ups. Musz臋 spr贸bowa膰 jeszcze raz.
Otwiera艂em pyszczek i otwiera艂em i otwiera艂em a偶 w ko艅cu by艂em tym strasznie zm臋czony, no, ale widzia艂em, 偶e m贸j pan jest zadowolony, wi臋c dalej pr贸bowa艂em, no i chyba w ko艅cu mi si臋 uda艂o:
- Mi.. a艂 – A jednak mi nie wysz艂o.
Ale m贸j pan my艣la艂 chyba inaczej, bo u艣miechn膮艂 si臋 jeszcze bardziej i pog艂aska艂 mnie po g艂贸wce. By艂em wniebowzi臋ty. Zacz膮艂em mrucze膰 i 艂asi膰 si臋, a m贸j pan g艂aska艂 mnie i g艂aska艂. Przewr贸ci艂em si臋 na plecki, 偶eby m贸j pan pog艂aska艂 mnie po brzuszku, tak jak lubi臋 najbardziej. No i pog艂aska艂 mnie, po brzuszku, po pyszczku i po g艂贸wce. Ech, czego wi臋cej mo偶na chcie膰. M贸g艂bym teraz nawet umrze膰. Niestety wszystko co dobre kiedy艣 si臋 ko艅czy. M贸j pan przesta艂 mnie g艂aska膰 i powiedzia艂:
- To spr贸buj jeszcze raz.
- Mi… chchch…a艂. M i ch a 艂. Micha艂 – Hura! W ko艅cu mi si臋 uda艂o.
- Bardzo dobrze! – m贸j pan u艣miechn膮艂 si臋 jeszcze bardziej, a ja zacz膮艂em powtarza膰 w k贸艂ko:
- Micha艂, Micha艂, Micha艂, Micha艂, Micha艂 – 偶eby tylko m贸j pan nie przestawa艂 si臋 u艣miecha膰.
- No dobrze, ju偶 wystarczy. Teraz powiedz mi jak ty masz na imi臋, 偶ebym wiedzia艂 jak mam do ciebie m贸wi膰.
Zacz膮艂em wykrzywia膰 pyszczek, 偶eby znowu uda艂o mi si臋 co艣 powiedzie膰.
- Ka… Ka… Ka…mil – uf, uda艂o mi si臋.
- Kamil? To tak jak m贸j kot. Choroba, zupe艂nie o nim zapomnia艂em – m贸j pan nagle zrobi艂 si臋 smutny. – Sied藕 tutaj i si臋 nigdzie nie ruszaj. Musz臋 go poszuka膰 – powiedzia艂 jeszcze i wybieg艂 z domku.
Przestraszy艂em si臋, 偶e mnie zostawi i znowu b臋d臋 sam. Chcia艂em za nim pobiec, ale kiedy w ko艅cu uda艂o mi si臋 doj艣膰 do drzwi stan膮艂em przera偶ony. Nie, te ludzkie 艂apki zachowa艂y si臋 bardzo w porz膮dku i wsp贸艂pracowa艂y ze mn膮. Chodzi o to, 偶e zwyczajnie si臋 ba艂em wyj艣膰 dalej. Pami臋tam jak to by艂o zanim m贸j pan mnie znalaz艂 i nie chcia艂em 偶eby znowu si臋 to sta艂o. Ale co ja mam w takim razie robi膰?? Nagle us艂ysza艂em g艂os mojego pana, jak mnie wo艂a艂. By艂 bardzo cichy, ale i tak go us艂ysza艂em. Zacz膮艂em nas艂uchiwa膰 i i艣膰 powoli w kierunku g艂osu mojego pana i na koniec wyszed艂em na balkon. I zobaczy艂em mojego pana jak chodzi w ko艂o i wo艂a mnie. Zacz膮艂em uradowany macha膰 艂apkami, tymi zwanymi „r臋ce” i wo艂a膰:
- Micha艂! Micha艂! Micha艂!
M贸j pan mnie zauwa偶y艂 i podszed艂 bli偶ej.
- Sied藕 spokojnie, Kamil, jak tylko znajd臋 mojego kota, to si臋 tob膮 zajm臋 – i odszed艂.
By艂em zawiedziony. Usiad艂em na balkonie i patrzy艂em smutno jak m贸j pan chodzi i mnie wo艂a. Nie wiem jak d艂ugo tak chodzi艂, ale w ko艅cu przyszed艂 do domku i usiad艂 na kanapie. By艂 strasznie smutny. Jak na niego patrzy艂em to mnie te偶 si臋 zrobi艂o smutno. Chcia艂em go pocieszy膰, wi臋c podszed艂em i zacz膮艂em si臋 do niego 艂asi膰 i mrucze膰. I chocia偶 pan g艂aska艂 mnie po g艂贸wce, tak jak zawsze, to jednak widzia艂em, 偶e wci膮偶 jest smutny.
- Wybacz Kamil, ale nie mam nastroju. Chcia艂bym si臋 na chwilk臋 po艂o偶y膰. Obiecaj, 偶e b臋dziesz przez ten czas grzeczny, dobrze?
Pokiwa艂em twierdz膮co g艂贸wk膮. M贸j pan u艣miechn膮艂 si臋 smutno i poszed艂 do sypialni. Po艂o偶y艂 si臋 na 艂贸偶eczku. Szczerze m贸wi膮c, nie wiedzia艂em co mam robi膰, wi臋c pomy艣la艂em, 偶e po艂o偶臋 si臋 z moim panem. Zawsze lubi艂 jak si臋 z nim k艂ad艂em do 艂贸偶eczka. Poszed艂em do sypialni. M贸j pan le偶a艂 z zamkni臋tymi oczami na boczku. Cicho po艂o偶y艂em si臋 tez na boczku, tak 偶eby m贸c patrze膰 na mojego pana. No i wtedy m贸j pan obudzi艂 si臋.
- Co ty tu robisz? – zapyta艂, ale nie by艂 z艂y.
Sam nie wiem dlaczego to zrobi艂em, ale postanowi艂em pocieszy膰 mojego pana tak jak zawsze. Zacz膮艂em go liza膰 po twarzy. Rozgniewa艂 si臋. Nie rozumiem dlaczego, przecie偶 jak go wcze艣niej liza艂em, to od razu mu si臋 poprawia艂 humor, a przynajmniej 艣mia艂 si臋. No to postanowi艂em spr贸bowa膰 inaczej. Pami臋tam jak kiedy艣, kiedy m贸j pan by艂 smutny, ten z艂y samiec, kt贸ry z nami mieszka艂 pociesza艂 go, a potem si臋 parzyli. I m贸j pan wtedy by艂 bardzo ucieszony i zadowolony, bo mrucza艂 tak samo jak ja mrucz臋, kiedy m贸j pan g艂aszcze mnie po brzuszku. Postanowi艂em zrobi膰 tak samo jak ten samiec. Skrzywi艂em 艣miesznie buzi臋 i przytkn膮艂em do buzi mojego pana. Na pocz膮tku by艂 zaskoczony i chcia艂 mnie odepchn膮膰, ale ja trzyma艂em go mocno. I w ko艅cu m贸j pan przesta艂 mnie odpycha膰 i chyba zacz臋艂o mu si臋 to podoba膰, bo obj膮艂 mnie i zacz膮艂 liza膰 tak samo jak wtedy kiedy parzyli si臋 z tym z艂ym samcem. I im wi臋cej m贸j pan mnie liza艂, tym bardziej mi si臋 to podoba艂o. Nagle m贸j pan przesta艂. Przestraszy艂em si臋, 偶e ju偶 nie chce si臋 ze mn膮 bawi膰, ale okaza艂o si臋, 偶e tylko zdj膮艂 ubranie. No i ze mnie te偶 zdj膮艂 ten mi艂y kocyk zwany szlafrokiem. No i wr贸ci艂 do zabawy. I bawi艂 si臋 moim ogonkiem, a ja jego i by艂o mi dobrze jak nigdy dot膮d. Chocia偶 musz臋 przyzna膰, 偶e jeszcze nigdy si臋 tak nie czu艂em, ale to by艂o wspania艂e. Chcia艂em tego wi臋cej i wi臋cej. W pewnym momencie poczu艂em jak m贸j pan bawi si臋 moj膮 pupci膮 i nagle co艣 w ni膮 wsuwa. Przestraszy艂em si臋. Przypomnia艂o mi si臋 jak parzy艂em si臋 z Czarnym i to nie by艂o przyjemne. Chcia艂em uciec, ale m贸j pan z艂apa艂 mnie i powiedzia艂:
- Nie b贸j si臋, nie zrobi臋 ci krzywdy.
I trzyma艂 mnie i trzyma艂, a偶 w ko艅cu przesta艂em si臋 wyrywa膰. I m贸j pan znowu zacz膮艂 mnie liza膰. I liza艂 mnie i liza艂 i bawi艂 si臋 moim ogonkiem i pupci膮 i wsadza艂 co艣 do niej. Dalej si臋 balem, ale to wszystko by艂o zupe艂nie inne ni偶 z Czarnym i by艂o takie bardzo, bardzo przyjemne. I nawet sam nie wiem kiedy, ale chcia艂em 偶eby m贸j pan bawi艂 si臋 wi臋cej moim ogonkiem i pupci膮. Nagle poczu艂em jak m贸j pan wsadza mi do pupci tego swojego siusiaczka. I dosi臋gn膮艂em kosmosu. Z Czarnym robili艣my to tyle razy, ale za ka偶dym razem by艂o to bardzo bolesne, a z moim panem by艂o cudowne. Tak cudowne, 偶e a偶 z tego mojego ludzkiego siusiaczka pociek艂a jaka艣 dziwna woda. Zupe艂nie jak z sisusiaczka mojego pana, kiedy si臋 z nim bawi艂em, gdy m贸j pan spa艂. By艂em strasznie wyko艅czony t膮 zabaw膮 z moim panem, nie mia艂em ju偶 si艂y na nic, wi臋c tylko przytuli艂em si臋 do mojego pana i zasn膮艂em.
Kiedy si臋 obudzi艂em strasznie si臋 przestraszy艂em, bo mojego pana nie by艂o w 艂贸偶eczku. Wyszed艂em z sypialni i zacz膮艂em wo艂a膰:
- Micha艂! Micha艂! – o dziwo ludzkie 艂apki zachowywa艂y si臋 poprawnie i m贸wi艂em ju偶 o wiele lepiej ni偶 wczoraj.
I zobaczy艂em mojego pana. Wyszed艂 z kuchni i zapyta艂:
- Co si臋 sta艂o?
Tak si臋 ucieszy艂em, 偶e mnie nie zostawi艂, 偶e a偶 rozp艂aka艂em si臋. M贸j pan obj膮艂 mnie i pog艂aska艂 po g艂贸wce.
- Czemu p艂aczesz? 艢ni艂o ci si臋 co艣 z艂ego? – Nic nie odpowiedzia艂em, tylko mocno wtuli艂em si臋 w mojego pana. – Nie b贸j si臋, jestem przy tobie. Jeste艣 g艂odny?
Pokiwa艂em twierdz膮co g艂贸wk膮, bo w艂a艣nie zacz臋艂o mi burcze膰 w brzuszku. No i m贸j pan da艂 mi znowu pysznego ludzkiego jedzonka. Ale najpierw musia艂em stoczy膰 z nim walk臋 o ubrania. Ja nie rozumiem dlaczego m贸j pan tak bardzo si臋 upiera, 偶ebym nosi艂 te ludzkie ubrania. Przecie偶 my koty ich nie potrzebujemy. No ale w ko艅cu si臋 zgodzi艂em. Sam nie wiem dlaczego. Mo偶e dlatego, 偶e m贸j pan zrobi艂 tak膮 smutn膮 min臋 i u艣miechn膮艂 si臋 dopiero jak ju偶 za艂o偶y艂em te ludzkie ubrania? Okaza艂o si臋 i偶 nawet nie by艂y takie z艂e. No i nawet by艂o mi cieplej. Zapomnia艂em, 偶e ludzie nie maj膮 takiego ciep艂ego futerka jak my, koty i musza zak艂ada膰 na siebie r贸偶ne rzeczy. Jak ju偶 za艂o偶y艂em te ludzkie rzeczy, to m贸j pan da艂 mi pyszne ludzkie jedzonko, a potem bawi艂 si臋 ze mn膮. Nie, nie bawi艂 si臋 moim siusiaczkiem ani pupci膮. Uczy艂 mnie m贸wi膰 tak jak m贸wi膮 ludzie, robi膮c przy tym r贸偶ne 艣mieszne rzeczy. Bardzo mi si臋 to podoba艂o. I powiem wam, 偶e nawet uda艂o mi si臋 nauczy膰 r贸偶nych ciekawych rzeczy. I bawili艣my si臋 tak przez kilka kolejnych dni, ale nie zawsze wychodzi艂o mi tak dobrze. Ale m贸j pan nie gniewa艂 si臋 o to. No i oczywi艣cie parzyli艣my si臋. Nie codziennie. Raz na jaki艣 czas. I by艂o to bardzo przyjemne. A ja kocha艂em mojego pana coraz bardziej.
Kt贸rego艣 razu m贸j pan powiedzia艂, 偶e p贸jd臋 z nim na spacer. Przerazi艂em si臋. Nigdy nie wychodzi艂em z domku. Na dworze by艂y te z艂e psy. Ba艂em si臋, 偶e mog膮 mi co艣 zrobi膰. Wola艂em 偶eby m贸j pan sam wychodzi艂 z domku. Bo m贸j pan codziennie wychodzi艂 z domku. Czasami nie by艂o go d艂u偶ej, a czasami szybko wraca艂, ale za ka偶dym razem przynosi艂 pyszne jedzonko. No wi臋c z ka偶dym razem jak wychodzi艂 cierpliwie czeka艂em a偶 wr贸ci. I by艂em grzeczny. Bo ja jestem grzeczny kotek. No i teraz m贸j pan chcia艂 偶ebym wyszed艂 razem z nim. Ale ja nie chcia艂em. Tak si臋 tego przestraszy艂em, 偶e a偶 schowa艂em si臋 w szafie. Mia艂em nadziej臋, 偶e m贸j pan zrezygnuje z tego pomys艂u, ale niestety nie zrezygnowa艂. Wyci膮gn膮艂 mnie z szafy i chocia偶 opiera艂em si臋 wszystkimi czterema 艂apkami to i tak znalaz艂em si臋 na dworze. Przera偶ony przylgn膮艂em do mojego pana, kt贸ry ca艂y czas si臋 ze mnie 艣mia艂. By艂o mi strasznie przykro. No i pop艂aka艂em si臋. I wtedy m贸j pan zaprowadzi艂 mnie na takie dziwne co艣 co nazwa艂 „艂awka”. By艂o to strasznie twarde, ale m贸j pan powiedzia艂, 偶e mo偶na na tym siedzie膰. No wi臋c siedzia艂em, a m贸j pan g艂aska艂 mnie po g艂贸wce tak d艂ugo a偶 w ko艅cu przesta艂em p艂aka膰. P贸藕niej m贸j pan t艂umaczy艂 mi, 偶e nie mam si臋 czego ba膰, bo na dworze jest bardzo przyjemnie, a jak b臋dzie dzia艂o si臋 co艣 z艂ego, to m贸j pan mnie obroni. Strasznie si臋 z tego ucieszy艂em. Znaczy, 偶e m贸j pan mnie kocha! Wi臋c wychodzi艂em z moim panem na dw贸r codziennie i poznawa艂em du偶o r贸偶nych rzeczy i zapach贸w. I ani si臋 spostrzeg艂em jak bardzo mi si臋 to spodoba艂o i nie mog艂em si臋 doczeka膰 a偶 wyjdziemy na dw贸r. I by艂o nam bardzo dobrze. Po jakim艣 czasie nawet stwierdzi艂em, 偶e bycie cz艂owiekiem wcale nie jest takie z艂e. No bo dostawa艂em du偶o pysznego ludzkiego jedzonka i m贸j pan bawi艂 si臋 tylko ze mn膮. Ju偶 nie przychodzi艂y do niego 偶adne samice ani samce. To znaczy przychodzili, ale z 偶adnym z nich m贸j pan ju偶 si臋 nie parzy艂, tylko ze mn膮. Osi siedzieli i rozmawiali z moim panem, pili t膮 dziwna wod臋 na kt贸r膮 m贸j pan m贸wi艂 „herbata”, albo „kawa” i wychodzili. Kiedy艣 spr贸bowa艂em tej dziwnej wody i stwierdzi艂em, 偶e jest obrzydliwa. Zdecydowanie najlepsza jest czy艣ciutka 艣wie偶utka woda.
I tak sobie mieszkali艣my z moim panem i bawili艣my si臋 i jedli艣my pyszne jedzonko i wychodzili艣my na dw贸r, a w nocy parzyli艣my si臋. I by艂em szcz臋艣liwy. M贸j pan te偶 by艂 szcz臋艣liwy, u艣miecha艂 si臋 ca艂y czas i bardzo cz臋sto m贸wi艂 do mnie:
- Kocham ci臋, Kamil.
Ja te偶 cz臋sto m贸wi艂em mojemu panu, 偶e go kocham, bo ja naprawd臋 kocham mojego pana. I widzia艂em jak m贸j pan by艂 szcz臋艣liwy gdy to m贸wi艂em. To dobrze, bo chc臋 偶eby m贸j pan by艂 szcz臋艣liwy.
A偶 kt贸rego艣 dnia sta艂o si臋 co艣 strasznego. Wyszli艣my wtedy na dw贸r. Jak zawsze szli艣my przed siebie i m贸j pan pokazywa艂 mi r贸偶ne rzeczy i m贸wi艂 jak si臋 nazywaj膮, a ja powtarza艂em za nim. Nagle m贸j pan zobaczy艂 jak jakie艣 ludzkie szczeni臋 wbieg艂o na jezdni臋 tu偶 przed jad膮cym samochodem. Nie lubi艂em jezdni ani samochod贸w. Czarny mi kiedy艣 opowiada艂 jak jaki艣 samoch贸d zabi艂 jego matk臋. A poza tym te samochody by艂y strasznie ha艂a艣liwe i 艣mierdz膮ce. No i nagle jeden z takich samochod贸w jecha艂 w stron臋 tego ludzkiego szczeni臋cia. M贸j pan rzuci艂 si臋 w jego stron臋 i z艂apa艂 je, a potem wyrzuci艂 je w powietrze. Strasznie si臋 zdziwi艂em, dlaczego m贸j pan chce si臋 bawi膰 z tym ludzkim szczeni臋ciem, przecie偶 ma mnie. Ale m贸j pan nie zd膮偶y艂 si臋 z nim pobawi膰, bo ten samoch贸d nagle w niego uderzy艂 i m贸j pan przewr贸ci艂 si臋 i polecia艂 bardzo daleko. Przestraszy艂em si臋. M贸j pan nie wstawa艂! Podbieg艂em do niego i szturchn膮艂em go w r臋k臋, ale m贸j pan nie odpowiada艂. Poliza艂em go tak jak zawsze to robi艂em, ale tym razem m贸j pan nie u艣miechn膮艂 si臋, nawet nie otworzy艂 oczek. Zacz膮艂em 艂asi膰 si臋 do niego, 偶eby pog艂aska艂 mnie po g艂贸wce albo po brzuszku, ale on w og贸le nie reagowa艂. Dlaczego? Dlaczego nagle zacz膮艂 spa膰? Jacy艣 obcy ludzie do mnie podeszli i pr贸bowali mnie odci膮gn膮膰 od mojego pana, m贸wi膮c, 偶e on nie 偶yje. Nie rozumia艂em tego i nie chcia艂em ich s艂ucha膰. Chcia艂em 偶eby m贸j pan si臋 obudzi艂, u艣miechn膮艂 si臋 do mnie, pog艂aska艂 po g艂贸wce i zabra艂 do domku. Ale on si臋 nie rusza艂. Zacz膮艂em p艂aka膰. P艂aka艂em i p艂aka艂em przytulaj膮c si臋 do mojego pana a偶 nawet nie wiem kiedy, zasn膮艂em.
Kiedy si臋 obudzi艂em ze zdziwieniem zobaczy艂em, ze jestem w domku i le偶臋 na 艂贸偶eczku mojego pana. A wi臋c m贸j pan w ko艅cu si臋 obudzi艂 i zabra艂 mnie do domku! Tak si臋 tym ucieszy艂em, 偶e chcia艂em pobiec i poszuka膰 mojego pana i przytuli膰 si臋 do niego. No i spad艂em z 艂贸偶eczka. I zabola艂a mnie pupcia. Wyci膮gn膮艂em 艂apk臋 偶eby pomasowa膰 pupci臋 i si臋 zdziwi艂em, bo nagle zobaczy艂em, 偶e nie mam ludzkiej 艂apki tylko swoj膮 koci膮, poro艣ni臋t膮 futerkiem. Obejrza艂em wszystkie pozosta艂e 艂apki i brzuszek i ca艂膮 reszt臋 i zobaczy艂em, 偶e znowu jestem sob膮! Znaczy kotem. Tak by艂em tym zdziwiony, 偶e nawet nie zauwa偶y艂em jak do sypialni wszed艂 m贸j pan i powiedzia艂:
- Co si臋 sta艂o Kamil, co艣 z艂ego ci si臋 艣ni艂o? – i wzi膮艂 mnie na r臋ce i zacz膮艂 drapa膰 po brzuszku. – Nie martw si臋, ju偶 wszystko w porz膮dku. To by艂 tylko z艂y sen.
A wi臋c to wszystko by艂o snem? To 偶e mia艂em ludzkie 艂apki, 偶e jad艂em to pyszne ludzkie jedzonko, 偶e parzy艂em si臋 ze swoim panem? To by艂o snem?! Nie mog艂em w to uwierzy膰. No, ale skoro m贸j pan tak m贸wi艂, to faktycznie tak musia艂o by膰. Troch臋 mi smutno by艂o, bo to znaczy艂o, ze nie b臋d臋 si臋 m贸g艂 parzy膰 wi臋cej z moim panem. Ale z drugiej strony mog艂em zwija膰 si臋 w k艂臋bek na kolanach mojego pana i mrucze膰 z przyjemno艣ci kiedy drapa艂 mnie po brzuszku.
Wi臋c 偶yli艣my sobie znowu spokojnie ja i m贸j pan. A偶 nadszed艂 ten dzie艅 zwany przez mojego pana „Bo偶e narodzenie” To w艂a艣nie wtedy pojawia si臋 to drzewo zwane „choinka”, a ja dostaj臋 now膮 zabawk臋, albo jaki艣 strasznie pyszniutki smako艂yk. Dlatego bardzo lubi臋 ten dzie艅. I za ka偶dym razem nie mog臋 si臋 doczeka膰 kiedy dostan臋 swoj膮 now膮 zabawk臋.
W ko艅cu zjedli艣my kolacj臋, pan swoj膮, a ja swoj膮 i m贸j pan da艂 mi now膮 zabawk臋. W艂a艣nie si臋 ni膮 bawili艣my, gdy nagle m贸j pan powiedzia艂:
- Wiesz, Kamil, chcia艂bym 偶eby艣 by艂 cz艂owiekiem.
呕e co prosz臋?! Znowu to samo?! Nie! Ja si臋 nie zgadzam!!

Koniec











 


Komentarze
Justine123450 dnia listopad 05 2011 08:03:54
Jeeeeee! smiley Biedny Kamilek! smiley Widocznie nie podoba艂 mu si臋 sen, przed tym "wypadkiem". smiley Czekam na nast臋pny rozdzia艂 i weny 偶ycz臋! smiley
zaza dnia listopad 05 2011 09:29:26
Musz臋 cie rozczarowa膰 Justine, ale to ju偶 koniec opowiadania. Mo偶e troch臋 dziwnie zako艅czone, ale w艂a艣nie tak mia艂o by膰.
Lajla dnia listopad 05 2011 10:14:15
P艂aka艂am gdy Micha艂 umar艂, ale na szcz臋艣cie to by艂 tylko sen. Niewiarygodne Kamil ma sny prorocze tylko, 偶eby nie wyst膮pi艂a 艣mier膰. Wyt臋sknieniem wyczekuje kolejnego rozdzia艂贸w szkoda, 偶e jest ju偶 koniec Kociej mi艂o艣ci.
Floo dnia listopad 05 2011 19:10:00
Jakto KONIEC?? @_@ To straszne, to potworne, ja nie chceeeeee T_T
Tak strasznie si臋 do nich przywi膮za艂am. Porycza艂am si臋 jak Micha艂 umar艂, taki by艂 kochany dla Kamila, mia艂am nadziej臋 偶e jednak oni ju偶 zawsze b臋d膮 ze sob膮 jako partnerzy, a tu si臋 okazuje 偶e to SEN!? Wspaniale by艂, m贸c ogl膮da膰 艣wiat z perspektywy Kamila. Chyba b臋d臋 musia艂a inaczej spojrze膰 na szalone pomys艂y mojej kotki XD
Ech... trudno mi si臋 rozsta膰 z "Koci膮 mi艂o艣ci膮". Mam nadziej臋 偶e wkr贸tce uraczysz nas kolejnym wspania艂ym opowiadaniem smiley Ju偶 sie nie mog臋 doczeka膰. A do tego opowiadania jeszcze nie raz powr贸c臋 smiley
Dodaj komentarz
Zaloguj si, 縠by m骳 dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dost阷ne tylko dla zalogowanych U縴tkownik體.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, 縠by m骳 dodawa oceny.

ietne! ietne! 75% [3 G硂s體]
Bardzo dobre Bardzo dobre 25% [1 G硂s]
Dobre Dobre 0% [痑dnych g硂s體]
Przeci阾ne Przeci阾ne 0% [痑dnych g硂s體]
S砤be S砤be 0% [痑dnych g硂s體]
Logowanie
Nazwa U縴tkownika

Has硂



Nie jeste jeszcze naszym U縴tkownikiem?
Kilknij TUTAJ 縠by si zarejestrowa.

Zapomniane has硂?
Wy渓emy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze sta艂e, cykliczne projekty



Tu jeste艣my
Bannery do miejsc, w kt贸rych mo偶na nas te偶 znale藕膰



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemno艣ci膮 艣ledz臋 Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpud艂a :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, je艣li kto艣 tu zagl膮da i chce wiedzie膰, co porabiam, to mo偶e zajrze膰 do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z r贸偶nych przyczyn staram si臋 by膰 optymist膮, wi臋c b臋d臋 trzyma艂 kciuki 偶eby uda艂o Ci si臋 odtworzy膰 to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro s艂ysze膰, Jash. Wprawdzie nie czyta艂em Twojego opowiadania, ale szkoda, 偶e nie doczeka si臋 ono zako艅膰zenia.

Archiwum