The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Padziernik 16 2019 06:35:32   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Własna droga 1
Zmrok już dawno zapadł i wszystkie ulice były puste. Jednak Kamishi siedział w zapełnionym klubie. Bolała go już głowa od ciężkiego powietrza, dymu, głośnej muzyki i ogólnej atmosfery. W tym miejscy seks unosił się w powietrzu. Siedział przy barze powoli pijąc kolejnego już z rzędu drinka i modląc się by jego towarzyszka pojawiła się jak najszybciej. Towarzyszka ta jednak była zajęta obściskiwaniem się z jakimś gościem, a Kami nie miał ochoty na prawienie kazania i wpajanie zasad moralnych, którymi i tak ani on ani ona się nigdy specjalnie nie przejmowali. Westchnął zastanawiając się, czemu akurat dzisiaj został wciągnięty do tego miejsca. Czuł się tak nędznie, że nawet nie patrzył gdzie go siostra prowadzi. No cóż, nie, co dzień człowiek dowiaduje się, że jego ukochana ginie w wypadku samochodowym jadąc z jakimś facetem i go radośnie zdradzając. Nie co dzień człowiek dowiaduje się, że zamiast brania udziału w pokazie eleganckich garniturów ma pokazywać się w fikuśnej bieliźnie. Więc w usprawiedliwieniach dla swojego złego samopoczucia mógł przebierać dowolnie jak chciał. Spojrzał za siostrą i miał ochotę podejść tam, wziąć tych dwoje za kołnierz, wsadzić w samochód, a później wrzucić do jednego pokoju, przynajmniej mógłby teraz leżeć w ciepłej pościeli starając się nie słyszeć i zasnąć.
-Niezła laska, co?- nagle usłyszał obok siebie. Niechętnie podniósł wzrok na mówiącego. Był to chłopak w wieku nieokreślonym, a raczej po prostu Kami nie widział zbyt ostro i jedynie, co mu się rzuciło to ciemne włosy i ciemne ubranie.
-Yhmm....-mruknął coś chcąc by chłopak się odczepił. Chłopak roześmiał się, a Kami mimo woli skrzywił się. Strasznie nie miał ochoty na słuchanie komplementów na temat przeklętej siostry. I to komplementów natury czysto fizycznej, podczas, których będzie musiał się na tyle kontrolować by nie przywalić w pysk zarozumialcowi.
-Ciekawe czy tu pracuje...
-Pracuje?- to było coś nowego. Jeszcze nikt się nie zastanawiał o prace tej baby...a tak właściwie o co mu chodzi? Tu pracuje? Na dyskotece? Niby, jako kto? Spojrzał na nią. Niee... chyba ten smarkacz był bardziej pijany od niego, bo ta ani na DJke nie wyglądała ani nic...
-No, ciało ma super...Ciekawe za ile idzie....
-Eee...?- teraz to już się pogubił. Ciało ma super, znany tekst, dalej, więc...za ile idzie? Gdzie ona do cholery idzie? Może do domu? Jak tak to mogę jej oddać całą moją kasę byle tylko znaleźć się w domu...Ale co to może interesować takiego chłystka?
-Musi być nowa, bo chociaż miałem małą przerwę to personel nadal się nie zmienił zbytnio.
-Taa....Tutaj jest pierwszy raz...- burknął nie zagłębiając się już zbytnio w to co ten dzieciak gada i chcąc by zniknął on jak najszybciej...albo przynajmniej milczał i pozwolił biednemu Kami’emu rozczulać się nad sobą.
-O...Znasz ją? Ciebie też nigdy przedtem tutaj nie widziałem...
-Też jestem pierwszy...raz....
-Czyli znacie się? Jak się nazywa?
-Znajomi mówią na nią Fuu...
-Długo się znacie z Fuu?
-Za długo...- próbował właśnie telepatycznie przesłać wiadomość kochanej siostrzyczce o tym jak bardzo marzy o wyjściu i ciszy bez tego upartego bąka. Dziewczyna odkleiła się od kolejnego „najcudowniejszego” i widząc wpatrzone w nią oczy brata podeszła ciągnąc za sobą najnowszy dobytek, który skwapliwie ją obejmował najwyraźniej próbując jej nie wziąć tu i teraz.
-Widzę, że znalazłeś sobie towarzystwo jakieś panienki...Szybko ci depresja mija.
-To chłopak i sam się przyczepił...wracamy?
-Chłopak? Czy ja o czymś nie wiem Kami?- roześmiała się głośno siadając na kolanach brata i uśmiechając się zniewalająco do „panienki brata”. Jej nowy „piesek” grzecznie usiadł niedaleko wrogo patrząc na kolana, na których spoczywała smakowita „kość”
-Może tak wrócimy? Nie za dobrze się czuję...
-Czego tylko sobie zażyczysz...może twój...kolega zabierze się z nami? Ja w końcu nie będę mogła się tobą zająć...- spojrzała pytająco na niedaleko siedzącego chłopaka wbijając pazur pod żebro właściciela kolan gdy ten chciał zaprotestować.
-Czemu nie, jak będę mógł się dowiedzieć tylko gdzie mieszka taka piękność...
-Dobra, dobra, to się zbierajmy...- zeszła z kolan brata i złapała pod rękę najświeższą zdobycz po czym zaczęła się przeciskać do wyjścia oglądając się za bratem. Ten natomiast próbował wstać nie tracąc przy tym równowagi. Nogi miał jak z gumy i zapewne upadłby gdyby nie ramię gadatliwego chłopaka. Jakoś dotarli do Fuu i jej chłopaka, po czym wsiedli do samochodu.
-Fuu...prowadź, ja na oczy nie widzę...Tylko nie rozbij się nigdzie...- poprosił ciężko Kami ziewając przy tym. Był nieziemsko wykończony. Spojrzał na zegarek i po raz któryś zastanowił się, dlaczego wszystko jest tak zamazane. Nagle go oświeciło.
-Cholera!!!- wrzasnął- Fuu....Czy ty, aby nie masz gdzieś moich szkieł?- syknął gniewnie.
-Eee...wiesz, braciszku....twoje mają taki ładny kolor...więc je sobie pożyczyłam....
-Jesteś nienormalna?!! Wzrok sobie popsujesz, a ja nic w twoich nie widzę!
-Spoko, nie wkurzaj się tak, oddam ci w domu...Daj se luzu trochę...i tak na nic nie chcesz patrzeć odkąd tą twoją wywłokę na cmentarz wywieziono...
-Fuu...- jego głos zabrzmiał groźnie mimo, że nawet głowy pionowo utrzymać nie mógł.
-Przecież nic nie mówię...Dobra, jesteśmy na miejscu, wysiadać wycieczka...- Kami westchnął tylko i wyczołgawszy się jakoś z przedniego siedzenia wszedł do domu gdzie rzuciwszy się na łóżko od razu zasnął snem kamiennym.
-Sor mały za brata, ma ciężki okres, a jak właściwie się nazywasz i ile masz lat?
-Tahmo, lat 18, naprawdę jesteście rodzeństwem?
-Pewnie, nawet jesteśmy podobni, tylko teraz późno i nie widać....Przenocujemy cię, jeśli oczywiście nie masz nic przeciwko.
-Ależ skąd, bardzo chętnie...
-Ekstra, rozgość się. Jak czegoś potrzebujesz to kuchnie jest po lewej drzwi niebieskie, łazienka tam, drzwi białe, w szafie znajdziesz jakąś pościel...Będzie ci przeszkadzało to, że musiałbyś spać razem Kamishim? Bo nie mam kluczy od jego pokoju, a tak pozostaje tylko ta kanapa....
-Nie ma sprawy.
-Jest duża, powinniście się zmieścić, to ja idę...a! Jak się obudzi to wmuś w niego szklankę mleka, dobra? Będę wdzięczna...- zatrzymała się na schodach, a ręce kochanka już ściągały z niej bluzkę.
-Dobra.- zgodził się chłopak bez oporów topniejąc pod spojrzeniem dziewczyny. Fuu znikła za jakimiś drzwiami na górze zostawiając Tahmo samego ze śpiącym bratem. Kami właśnie coś mruknął przez sen o zielonych królikach, które kradną mu marchewkę. Uśmiechnął się. Podstęp chyba się udał. Z uśmiechem sięgnął po leżący gdzieś koc i położył się koło śpiącego przytulając się do ciepłych pleców, otulił ich obydwu kocem i zasnął.


Kamishi otworzył oczy czując jak coś ogrzewa mu piersi. Zerknął na dół i zobaczył jakąś przyklejoną do siebie ciemną czuprynę. Wolał nie myśleć, co to za jedna i co tutaj robi. Jęknął czując nieznośne pulsowanie w głowie oraz pieczenie oczu. Przeklął się w myślach. Nie wyjął szkieł. Oswobodził się z oplatających go ramion i skierował się do łazienki. Spojrzał w lustro i jęknął. Wyglądał okropnie. Szkła siostry sprawiały, ze jego oczy miały kolor żółty, poza tym jak je tylko wyjął białka miały barwę czerwieni, do tego ciemne doły pod oczami, opuchnięte powieki, spękane usta i blade policzki. Wyglądał jakby właśnie wrócił z jakieś bitwy. Ziewnął opłukując twarz i zastanawiając się po raz któryś, po co jego siostrze były jego szkła...przecież są bezbarwne! Ale kto zrozumie kobietę...Usłyszał jakiś hałas z salonu. Wyszedł wycierając mokre włosy ręcznikiem. Osoba, przy której się obudził właśnie spadła z łóżka i jakby nic nadal spała szukając podświadomie ciepłego ciała. Kami westchnął i postanowił spojrzeć na istotę, z którą spędził noc. I to chyba całkiem grzecznie biorąc pod uwagę fakt, że jest ubrany.
Podniósł głowę śpiącej istotki i doznał szoku. Bez wątpienia to nie była dziewczęca głowa. Ale tego się spodziewał. Reszta ciała owinięta w koc także to potwierdzała jednak jego najgorsze obawy. Jęknął. No i pięknie, siora będzie miała, co robić przez następny miesiąc. Usiadł na ziemi przy chłopcu i go obserwował. Z niechęcią stwierdził, że mały rzeczywiście jest ładny, ale....młody! Cholera, jak go ktoś oskarży o pedofilię, molestowanie nieletnich to, co on zrobi? I to świeżo po takich tragediach zostaje takie kukułcze jajo. Nagle zorientował się, że wpatrują się w niego ciemne oczy. No tak, dzieciak się obudził.
-Ile masz lat?- zapytał błagając w duchu by miał więcej niż 14.
-18- kiepskie kłamstwo. Może jak był w nocy nieprzytomny to przeszło, ale teraz...
-A tak naprawdę?- dzieciak patrzył na niego najniewinniejszym wzrokiem jednak Kami już dawno się na tego typu spojrzenia uodpornił. Dzieciak westchnął i spuścił wzrok
-16, ale za kilka miesięcy będę miał 17!- zastrzegł. Kamishi westchnął. W to jeszcze od biedy mógł uwierzyć. W szczególności, jeśli wziąć za kilka miesięcy, na przykład ich 10...
Tylko, że problem nadal istnieje, jak rodzice tego gówniarza dowiedzą się gdzie spędził noc to na pewno będzie miał kłopoty, a Kami tak bardzo kłopotów nie lubił.
-Twoi starzy nie będą źli, że na noc nie wróciłeś?- zapytał profilaktycznie...ha, ha, bardzo zabawne, nie będą źli? Będą piekielnie wściekli i mnie za kratki wyślą jako gwałciciela biednego, niewinnego dziecięcia....litości!
-Wątpię.- młody ziewnął. A ja nie...pomyślał grobowo Kami widząc siebie za kratami w celi z wielkimi osiłkami. Westchnął, co się stało to się nie odstanie, zresztą jakby, co mogę wszystko zwalić na nie upilnowanie małego i jego kłamstwa. Bo co robi grzeczny dzieciak w jakimś klubie, gdy zmrok zapadł już bardzo dawno temu? I bliżej jest do rana niż wieczora? Poza tym źle widział nie mógł wiedzieć o młodym wieku gówniarza! A sam dzieciak skłamał, że jest pełnoletni? Jestem niewinny, panie sędzio!
-Mm...twoja siostra kazał mi kazać ci wypić mleko.
-Mleko, tak?- zapytał ironicznie. Przeklęta siostra! Perwersyjna lolitka! Niech no on ją dorwie we własne ręce....Nie będzie znał litości! Co to jest litość? Nie ma tego słowa w słowniku!!! Grr!!!
-Nie musisz zadzwonić do domu?- podsunął myśl dzieciakowi. Będzie miał czas na wywarzenie drzwi i popełnienie rytualnego morderstwa na siostrze.
-Nie muszę.
-Daleko mieszkasz?
-Hm, daleko.- nie ma co, rozmowny jak zdechła owca.
-Jesteś głodny?
-Jestem.- Nie!!! Błagam! Jeszcze jedna taka odpowiedź, a naprawdę jakieś cholery dostanie i rzeczywiście zrobi coś temu gówniarzowi! Tylko, że tym razem zostałby skazany za morderstwo z zimną krwią...
-A, na co masz ochotę?
-A, co jest?- no proszę, dzieciak jeszcze żyje? Kami, jesteś opanowany! I w ogóle siebie nie poznaje!
-Wygrzeb się i chodź do kuchni to zobaczysz.- powiedział baaaardzo opanowanym głosem wstając i wychodząc przez drzwi niebieskie. Tylko cierpliwość i opanowanie może go uratować....Przecież do niczego nie doszło!
Po kilku minutach pojawił się młody i usiadł na stole majtając nogami, tuż przy Kamim.
-Wiec co jest?- zapytał niewinnym tonem, a Kamishi z kamienną twarzą otworzył lodówkę.
-Są...jajka, ser...jajka...O! Jest nawet masło! Kanapka z serem, grzanka z serem, jajecznica, jajecznica z serem, jajko na twardo, jajko na miękko, omlet...
-A nie masz jakiś płatków śniadaniowych i mleka?
-Mleka nie ma, owsianka jest...Ale zawsze jest jeszcze woda.
-Owsianka z wodą?- dzieciak skrzywił się niemiłosiernie. Kami spojrzał na niego potępiająco.

-A, kto ci się kazał tu ładować? Nie mam żarcia dla niemowląt.- warknął.
-....to ja poproszę o grzankę z serem.- mruknął cicho chłopak zsuwając się ze stołu i siadając na długiej ławie. Kami przymknął oczy żeby nie patrzeć na dzieciaka, który wyglądał teraz jak skopany szczeniak. Westchnął i zaczął przygotowywać śniadanie.
-Możesz iść na górę i obudzić moją siostrę? Jej adonisa niekoniecznie...- powiedział do chłopaka nie odwracając się więc nie widział jak temu oczy zaczynają się śmiać i po chwili wybiegł z kuchni na górę. Kami słyszał jeszcze jak się dobija do drzwi, a później jak schodzi dzieciak i jego siostra. A co z adonisem? Może nie żyje?
-Kami, kochane ty moje braciątko, co zrobiłeś amu dla swojej siostrzyczki?
-Grzanki z serem, siostrątko moja, będzie trzeba iść do sklepu...najlepiej dzisiaj...- odpowiedział całując ją w aksamitny policzek
-Masz coś do picia?... zaraz wyschnę tu jak mumia...- jęknęła siadając na ławie po prawej stronie chłopaka. Kami podał obydwojgu szklanki z sokiem pomarańczowym i z powrotem zabrał się do robienia śniadania, tak, że po chwili położył przed nimi talerz grzanek. Usiadł po drugiej stronie chłopaka i sięgnął po pierwszą. Za nim grzankę wziął chłopaczek, a na końcu Fuu.
-Jak ma na imię twój pocieszyciel, Kamiś?- wreszcie odezwała się siostra powodując tym samym zakrztuszenie się grzanką u brata.
-Pocieszyciel?
-Taa...Już nawet widać skutki...Zero świeczek, zero kadzidełek, zero marsowej miny, zero spalonego żarcia...Nawet się uśmiechasz.- stwierdziła pochłaniając kolejną grzankę.
-Jak masz na imię, młody?
-Konrad.- rodzeństwo jak na zawołanie zaczęli się krztusić.
-Moja matka była Europejką.- usprawiedliwił się dzieciak.
-Ko...Konrad?- zamrugał Kami.
-TEN Konrad?- dopytała jeszcze Fuu.
-Eee...?- zdziwiony Kordian przyjrzał się niepewnie.
-Ten, który...ten z telewizji?
-Noo, tak jakby...
-Z telewizji? O czym wy gadacie?- zniecierpliwił się Kamishi. Fuu spojrzała na niego z rezygnacja połączoną z niecierpliwością.
-Nie pamiętasz?! To ON tak śpiewał! Ten, którego głos ci się podobał to ON!
-Ee...Aha...A kiedy to było?
-Trzy dni temu!
-No to pewnie możliwe...- Kami wgryzł się w trzecią grzankę, a zadowolona Fuu dokończyła drugą, natomiast zdezorientowany Kordian patrzył na nich niepewnie.
-A, co się stało, że miałbym być pocieszycielem?
-Nic.
-Jego dziewczyna zginęła w wypadku z kochankiem, a on nie dostał...Hm....W pewnym sensie awansu i od dwóch dni pyzieje.- odezwali się jednocześnie. A Konrad miał okazję zauważyć ich podobieństwo do siebie.
-Jesteście bliźniakami?
-My?! Niee...Ja jestem straszy.
-He he, bo to jest tak, że Kami urodził się w styczniu, a ja jedenaście miesięcy później, czyli w grudniu...Ale jesteśmy z tego samego rocznika.- dziewczyna wyglądała na bardzo zadowoloną. Jej brat na trochę mniej. Od razu było widać, że dziewczyna uwielbia paplać, a brat jest dla niej doskonałym tematem. Natomiast Kami zdawał się być zrezygnowany.
-Fuu, słonko, wiesz, kogo mi wpakowałaś do łóżka?- nagle zapytał Kami siostry, która niewinnie zatrzepotała rzęsami.
-Konrada?- zgadywała z dziecięcą naiwnością. Kamishi zachował kamienną twarz, chłopak, o którym rozmawiali patrzył na nich z zaciekawieniem.
-Nieletniego, ta śpiewająca pchła ma lat 16, słyszysz?16!!!- krzyknął Kami wstając i wychodząc.
-Naprawdę masz 16?- zapytała obojętnie Fuu myjąc ręce.
-Yyy...Za kilka miesięcy będę miał 17...- jęknął błagając w myślach by dziewczyna nie zareagowała na to jak jej brat.
-Fajnie, a te ‘kilka miesięcy’ to właściwie ile?
-Ym...hm...7?- skulił ramiona.
-No, nie jest tak źle, już się bałam, że 11, albo coś w ten deseń- uśmiechnęła się do niego- Aha, w łazience znajdziesz wszystko, co trzeba, idź, Kami jest trochę przewrażliwiony na tym punkcie...- w dość jednoznaczny sposób pokręciła palcem przy głowie i z chichotem wbiegła po schodach śpiewnie wołając: ‘Skarbeńku mój, pora wstawać! Słonko świeci, a twa dziewczyna się nuuudzi’. Konrad zaczynał się natomiast zastanawiać gdzie on właściwie trafił. Owszem, spodobał mu się ten chłopak, owszem, postanowił go podejść i sprawdzić za pomocą ładnej dziewczyny, za którą wodził wzrokiem (ale mógł wodzić przecież za jej chłopakiem!) i kiedy dowiedział się, że to jego siostra ucieszył się jeszcze bardziej. Ucieszyła go też swoboda dziewczyny, która dość jednoznacznie mówi, że może startować do jej brata. Skłamał na temat swojego wieku żeby nagle nie zmieniła zdania stwierdzając, że jej brat nie jest pedofilem. Ale teraz musiał się zastanowić czy aby dobrze robi. Kami wyraźnie daje mu do zrozumienia, że przeszkadza, ale jego siostra wyraźnie mówi by został. I miał mały mętlik w głowie. Poszedł do łazienki. Zbyt zatopiony w swoich myślach nie zauważył, że ktoś już jest w łazience. Rozejrzał się, nagle zdając sobie sprawę, że słyszy dźwięk uderzania wody o kabinę prysznica. Pod prysznicem stał Kami. Burczał coś pod nosem najwyraźniej sądząc, że jest sam i nikt go nie słyszy. Konrad wyostrzył słuch starając się odróżnić słowa od szumu wody.
-Nieletni, cholera...Sądy, prokuratorzy, a później więzienie...Zamkną mnie...Cholerna idiotka...Przecież ten dzieciak nie wygląda na więcej niż ma...Lolita głupia...Co kilka dni nowy...Zachowuje się jak jakaś dziwka...Cholera....Nawet nie mogę jej strofować...Głupia pinda...Przez nią za kraty trafię...Do kryminału...nią i jakiegoś małego pedałka...Kurwa...To przecież smarkacz...Pewnie jeszcze nawet orientacji nie ma...Popieprzony świat...Pocieszyciel...śpiewak, cholera...Pieprzę takich pocieszycieli...
-To mnie pieprz...-wyszeptał namiętnie Konrad przywierając do pleców myjącego się. Słuchając jego wyznań rozbierał się i teraz był nagi. Zaskoczony Kami poślizgnął się i ledwo złapał równowagę łapiąc się kurków. Konrad także stracił równowagę i upadłby boleśnie gdyby nie ramie, które go oplotło.
-Cholerny gówniarz, chcesz się tu zabić mnie żeby oskarżono jeszcze o morderstwo?! Za krótko bym siedział za pedofilstwo?! Cholerny szczyl...Czego tu szukasz?!- syczał, ale Konrad był zbyt zajęty faktem, że właśnie jest trzymany kurczowo w ramionach (ramieniu...) mężczyzny. Kami nie zauważając tego nadal się pieklił póki nie poczuł jak coś dotyka jego uda. Zdziwiony zamilkł i spojrzał na dół. Chłopiec miał zamknięte oczy, ciężko oddychał, a policzki miał zarumienione i to bynajmniej nie jego rękę poczuł na swoim udzie.
-Te, młody...-zagaił niepewnie nachylając się. Co powinien zrobić? Przecież to jeszcze mały dzieciak. Nie może uprawiać seksu z szesnastolatkiem! Chłopiec otworzył oczy, najwyraźniej będąc odmiennego zdania, i przywarł do jego ust swoimi. Zaskoczony Kami chwycił go za ramiona by odsunąć, puścić zimna wodę i wyjść jak najszybciej, ale widząc błagające spojrzenie stropił się. Ta chwila wystarczyła by Kordian zaczął go delikatnie pieścić. Kami odsunął go do siebie
-Sory, mały jak dla mnie jesteś ciut za młody.- wyszedł owijając sobie biodra jasnym ręcznikiem i zaczynając suszyć włosy. Kami nienawidził kłopotów, a od tego chłopaka aż promieniowało kłopotami. Sam fakt, że nocował tutaj, był w jakieś spelunce i nie miał zamiaru zawiadamiać kogokolwiek, iż nic mu nie jest, świadczyło, że coś jest nie tak.
Zmarszczył brwi widząc, że chłopak siedzi pod prysznicem oparty o ścianę. Otworzył drzwi i wetknął głowę
-To nie łóżko wodne żebyś sobie zasypiał...-warknął trochę zmieszany widząc rozpaczliwy wzrok na sobie, gorące policzki, rozchylone usta, jakby błagające o pocałunek, ciemne włosy przykleiły się mu do policzków.-Hej, młody...Podaj numer do domu żebym zadzwonił...- chłopak odwrócił wzrok.
-Nie.
-CO?!- Kami’ego zatkało.
-Nie chcę wracać.
-Jesteś niepełnoletni, musisz mieszkać w domu z rodzicami lub opiekunami prawnymi.- stwierdził kategorycznie Kami mając przed oczami siebie samego, kiedy uciekł z domu w wieku 15 lat, a później gdy skończył 17 rodzice kupili mu kawalerkę, w której później zamieszkał, a po roku przyjechała do niego siostra...i życie się toczyło.
-Nie mam rodziców ani opiekunów prawnych.
-Każdy ma póki nie jest pełnoletni.
-Ja nie mam. Mam ciotkę, ale nie przepadamy za sobą.
-I, co?
-I nic...
-To, co masz zamiar zrobić?
-Ja...tylko...
-Chyba nie masz zamiaru tutaj się lokować, co?- zapytał podejrzliwie zbliżając twarz do jego by dokładniej móc obserwować oczy nastolatka. Chłopak odwrócił głowę.
-Ja...ja tylko....
-No nie!!!!! FUUUUUUU!!!!!!- jego wrzask potoczył się po całym dom. Po chwili w łazience znalazła się i dziewczyna z zaniepokojoną miną.
-Kami? Coś się stało? Wszystko w porządku?
-NIE! TEN...ten....ten cholerny gówniarz chce tu mieszkać.....!!!!! PRZEZ CIEBIE!!!- zmierzył ją przerażającym spojrzeniem i wyparował z łazienki zostawiając speszonego chłopaka i trochę zestresowaną siostrę.
Livella, kwiecień 2005




Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum