The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Stycze 18 2019 10:07:04   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Połączeni 28


Nie wierzył, że jeszcze go nie odepchnął i pozwalał się całować. Sam nie robił nic, ale powoli nie potrafił pozostać obojętnym na te napierające wargi. Nieumyślnie rozchylił usta, jakby w pozwoleniu oddając do zbadania ich wnętrze. Nie mógł powstrzymać jęku, kiedy język brata wsunął się do środka i polizał jego, a ramiona zaciskały się wokół pleców, mocno go trzymając. To powinno być złe, ale nie czuł tego i był w szoku. Otóż to, co poczuł, to chęć oddania pocałunku, a jego ręce same ściskały lnianą koszulę brata. Natychmiast w głowie pojawiły się obrazy, jak leży pod nim, pozwala mu na wszystko i podoba mu się to, co robi z nim Leteno. Ciało zaczęło żywo reagować na, poniekąd przecież niechciane, a jak miłe sercu i ciału obrazy.
Z początku sądził, że Erki chce go odepchnąć, ale gdy jego język splótł się z jego, a usta poruszyły na tyle ile mogły, otworzył oczy i ich wzrok wbił się w siebie. Zrozumienie, że miłość do Erkirana to wiele rodzajów różnej miłości powiedziało mu, że to, co czuje nie jest normalne, ale trudno mu odrzucać te uczucia, gdyż dla niego, chociaż zakazane, są piękne.
Natomiast Erkiego, kiedy obrazy uleciały niczym mgła, dosięgło dokładnie to samo, jakby coś im obu w tej jednej chwili powiedziało, że tak ma być, złe czy nie, a miłość braterska nie jest jedyną jaką jest w stanie obdarzyć Leteno. To sprawiło, że przerwał pocałunek głośno dysząc z braku powietrza. Co miał robić?
Leteno czekał, na słowa, które go stąd wyrzucą. Nie wierzył, że brat pozwoli mu zostać mimo tego, że pozwolił się całować. Spodziewał się wszystkiego, ale nie słów, które wmurowały jego nogi w podłogę.
– Nie daję ci prawa do odejścia. Bez ciebie nie istnieję. Zostań – rzekł i z mocno bijącym sercem na miękkich nogach wyszedł z domu zostawiając nie mniej odurzonego tym co się stało Letena.
Nie potrafił powstrzymać szlochu, kiedy znalazł się w sieni sam. Zacisnął zęby na ręce, by go jakoś zdusić, ale nie wiele to dało. Nie powinien był oddać pocałunku. Nie wolno mu było. I to co zobaczył, czego zapragnął... Powinien odepchnąć Letena od razu, lecz nie potrafił. Do tego te myśli. Co znaczyło, że miłość braterska nie jest jedyną jaką może obdarzyć Letena? I dlaczego podobało mu się, jak brat go całował?! Poza tym miał Asmanda!
– Erki, co się stało? – Nie zauważył, że Kal wszedł do wnętrza domu i spoglądał na niego smutno. – Dlaczego płaczesz? – Chłopiec złapał go za rękaw i pociągnął.
– To nic, Kal. To nic. Tak czasem jest.
– Ale wszystko w porządku?
– Tak. – Przecież nie powie mu z jakiego powodu płacze.
– Spotkałem bardzo miłą dziewczynkę z sąsiedztwa. Jej mama powiedziała, że mogę przyjść się z nią pobawić, mogę iść?
Erki popatrzył zapłakanymi oczami na braciszka i pogłaskał dziesięciolatka po głowie mierzwiąc mu czuprynę.
– Tylko bądź grzeczny, nie narzucaj się i wróć na kolację. – Nie będzie mu zabraniał spotkań z rówieśnikami. Kal powinien bawić się z dziećmi, a nie tylko spędzać czas z dorosłymi.
– Dziękuję. – Ucieszył się i już go nie było, a pozostawiony samemu sobie Erkiran skierował kroki ku sypialni, by tam pozwolić sobie na emocje jakie nim targały. Emocje, których nie rozumiał.

***


Asmand po spotkaniu z księciem, który obiecał natychmiast zająć się sprawą porywacza dzieci. Przedyskutowali też inne ważne kwestie, o których musiał powiedzieć swej nowej rodzinie; powrócił do domu i zastał ciszę. Zmarszczył brwi, niepokojąc się trochę, albowiem Leto i Kal powinni być w domostwie, a Erki w pracy. Zajrzał do kuchni, nadal jeszcze nie do końca urządzonej, a potem skierował się do komnaty zajmowanej przez chłopca, w której nikogo nie było. Przyzwyczajony do życia w samotności nie miał w zwyczaju martwić się o kogoś, a teraz obawiał się powrotu do tamtych czasów i odczuł co to znaczy niepokój. Postanowił zajrzeć do Leto, ale wcześniej otworzył drzwi swej sypialni i odetchnął z ulgą. Nic nikomu się nie stało, nikt ich nie porwał. W każdym razie Erkiego, gdyż ten leżał na łożu i wyglądał, jakby spał. Wszedł do środka i pochylił się nad Erkim.
– Śpisz?
Chłopak wyrwany ze świata myśli, w którym przebywał, otworzył oczy i na widok partnera uśmiechnął się szeroko. Od razu uniósł się i, zarzucając ręce na szyję Asmanda, pocałował go gorąco.
– Takiego powitania oczekuję każdego dnia. – Asmand dał się pociągnąć na posłanie. – Kochany, co się dzieje? – zapytał widząc smutek na twarzy Erkirana.
– Czy możliwe jest czuć coś do kogoś i nie wiedzieć o tym... o czymś. Nie wiem jak to określić? – Oparł się o wezgłowie łoża i wziął Asmanda za rękę. Bawiąc się jego palcami patrzył na nie, a nie na mężczyznę, od którego zazwyczaj nie odwracał wzroku.
Delreth przysiadłszy blisko niego już wiedział, że coś się stało.
– Nie wiem. Nigdy nie byłem w takiej sytuacji. Zawsze byłem świadomy, że ktoś mi się podoba, ale miłość... Chyba odkrywam ją przy tobie. Co się dzieje?
– Leteno mnie pocałował – odpowiedział smutno.
Mężczyzna nie dał po sobie poznać zaskoczenia, ale i nie tylko tego. Bardzo mocno się starał, żeby kąciki ust nie uniosły się w górę. Ta wiadomość nie zmartwiła go. Sam przed sobą przecież przyznał, że chciałby mieć ich obu w łożu. Gdyby tylko bracia zbliżyli się do siebie, Leteno uległby mu.
– To cię tak martwi? – Złapał w palce jego brodę i nakierował twarz ku sobie. Chciał, żeby chłopak na niego patrzył.
– Nie. Bardziej martwi mnie to, że oddałem pocałunek i podobało mi się, a myśl, że Leteno mógłby odejść sprawia, że coś we mnie umiera.
– Kochasz go. – Pogłaskał go kciukiem po policzku.
– Ale nie tak jak on mnie.
– Różne są rodzaje miłości. Leto kocha cię w dwojaki sposób. Kocha jak brata, ale i kogoś kogo chciałby nazywać kochankiem. Jego miłość jest podwójnie silna. Co czułeś, gdy jego usta cię całowały?
– Podniecenie, miłość, oddanie i strach.
– Strach? – Pochylił się i zaczął błądzić ustami po szczęce młodego kochanka.
– Strach, że jestem w stanie czuć coś czego nie powinienem. I mam ciebie. Nie chcę cię zdradzać.
– Nie zdradzasz mnie, słodki. Czujesz strach, bo nie powinieneś tego czuć dlatego, że ludzie tak nakazali? – Położył rękę po wewnętrznej stronie uda Erkirana i ścisnął je.
– Nie, bo... – urwał nie wiedząc co powiedzieć.
– Sam widzisz. Twoje uczucia są wolne. Nikt nie ma prawa ich zniewalać. Może to, co poczułeś w pocałunku Letena, pokazało prawdę.
– Co ty mi insynuujesz?
– Nic takiego. Poza tym, że to, co się dzieje w sypialni to sprawa tych osób w której oni są, a inni nie mają prawa się do tego wtrącać i, że miłość oraz pragnienia mają swoje własne prawa i czasem trzeba posłuchać wyłącznie serca. – Spojrzał mu głęboko w oczy, a dłoń skierował na krocze Erkirana, który sapnął czując ten dotyk i rozsunął uda, by dać pole do popisu mężczyźnie, którego pragnął, zapominając zadać kochankowi kolejne pytanie jakie miał na końcu języka.

***


Nie mylił się, Erki oddał pocałunek, a może to było tylko jego wyobrażenie, a w rzeczywistości brat nie robił nic i tylko czekał, żeby uciec. Nie, nie było tak. Czuł jak język Erkirana splata się z jego, a chłopak wzdycha. To czemu wyszedł, jasno dało do zrozumienia Leto, iż Erki przestraszył się. Przyszła pora na kolejną rozmowę. Zszedł z wnęki okiennej, na której siedział i od razu udał się do sypialni brata. Nie miał wątpliwości, że tam go zastanie. Przecież znał go bardzo dobrze i wiedział, że zdenerwowany Erki ucieknie do przytulania się do pościeli, jeżeli nie może pokłócić się z nim. Co prawda teraz istniała możliwość, że mógł wyjść choćby do ogrodu, ale miniona sytuacja zapewne nieźle namieszała mu w głowie.
Przeszedł na drugą część korytarza i wszedł przez uchylone drzwi, by zaraz mieć ochotę zawrócić i jednocześnie pozostać. W ustach zrobiło mu się sucho, mięśnie napięły się, a przez całe ciało przeszło bardzo znajome pragnienie. Widok jaki mu się ukazał, był nie tylko podniecający, ale piękny. Erki leżał nagi na łóżku przesuwając stopą po łydce Asmanda, który pozostawał w spodniach. Poczuł się winny, że miałby ochotę tam być, a ich podglądał. Otworzył usta z których ledwie wydobyło się jedno słowo:
– Prze... przepraszam...

Asmand oderwał się od warg kochanka i spojrzał w stronę głosu. Widok Letena nie był tym czego się spodziewał, ale to był widok bardzo pożądany a wszystko przez niezamknięte drzwi. Zorientowawszy się, że chłopak się wycofuje powiedział:
– Zostań.
Leteno zaskoczony tym jednym słowem zatrzymał się.
– Słucham?
Asmand spojrzał na Erkirana, który nie wiedział czy ma się zasłonić, uciec, zostać, czy zrobić coś zupełnie innego. Nie potrafił podjąć decyzji, a As położył rękę na jego policzku wpatrując się w niego.
– Erki, chcesz się przekonać jak twój brat cię pragnie? Spójrz na niego. Popatrz w jego oczy. Leto cię chce, pragnie cię kochać, dotykać, całować.
– As, co ty... – Erkiran, nadal podniecony, przesuwał wzrokiem po twarzy Asmanda, aż skierował oczy ku obecnemu Leteno. Chłopak stał przy drzwiach i nie wyglądał jakby chciał go skrzywdzić. Zrobić coś, dzięki czemu Erki by cierpiał. Wyglądał, jakby walczyły w nim uczucia, a smutek w oczach pomieszany z pożądaniem sprawiał, że młodemu partnerowi Asmanda zrobiło się ciepło na sercu.
– Kochanie, wyobraź sobie jego ręce na sobie, usta. Jak wchodzi w ciebie.
Te słowa sprawiły, że Erki popatrzył na partnera szeroko otwartymi oczami i przełknął ślinę. Wbrew temu czego się spodziewał, jego członek zareagował entuzjastycznie na to wszystko co się działo. I już miał coś powiedzieć, kiedy po raz kolejny odebrano mu tę możliwość. Lecz tym razem to nie były wargi Asmanda wysysające z niego oddech, to było coś innego. Dłoń, inna, delikatniejsza, na jego udzie, zadrżał na ten dotyk i spojrzał w bok. Leteno był tak blisko, za blisko niż powinien znajdować się brat w takim momencie, kiedy on jest nagi i leży na łożu z partnerem u boku. Leto nie powinien stać u drugiego boku i nie powinien go dotykać. Tak wołał mózg, ale ciało... Och, ciało miało swoje własne plany.
– Powiedz, żebym wyszedł, a zrobię to – wyszeptał łamiącym się głosem Leteno. Gdy Asmand go zatrzymał od razu zrozumiał, o co mężczyźnie chodzi. Nie miał zamiaru się sprzeciwiać. Jak mógł nie zgodzić się na możność bycia w jednym łożu z dwoma gorącymi, męskimi ciałami. Owszem sypiał z kobietami, ale wolał mężczyzn. Wszystko teraz zależało od Erkirana. Widział toczącą się walkę jaka smagała umysł brata i pragnął, aby wygrało pożądanie, nie chciał myśleć co będzie później.
– Zostań. – To jedno słowo poprowadziło Erkirana ku nieznanej, tak jeszcze niedawno odrzucanej granicy, a kolejne pozwoliły ją przekroczyć. – Tylko jeden raz. Jeden jedyny pozwolę sobie pójść drogą, o której marzysz od dawna. Dla ciebie. – Położył dłoń na jego ręce, która nieruchomo spoczywała w połowie uda i przesunął ją wyżej na swoje krocze, a wtedy czas się zatrzymał, kiedy palce Leteno smagnęły jego członek i wydusiły ciche jęknięcie w ust Erkirana, który uniósł plecy nad pościel i odrzucił głowę do tyłu.
Znalazł się w krainie szczęścia. Mógł go dotknąć i dać mu wszystko co najlepsze. Poczuł jak ktoś próbuje zdjąć z niego koszulę i poddał się rękom Asmanda, gdyż nie miał wątpliwości do kogo należały. Spojrzał na niego, wspinając się na łoże, a potem na wgapionego w nich Erkiego.
– Pocałujcie się – powiedział Erki. Jak chcą się z nim zabawić, nie pozwoli, by tylko oni patrzyli co się z nim dzieje. Chciał zobaczyć, jak Leteno i Asmand wpijają się w siebie ustami, kochają się ze sobą, i o dziwo nie czuł zazdrości, raczej ciekawość. Zaraz jego usta zostały zakryte wargami Asmanda, ale zanim zdążył ich głębiej zasmakować, te zniknęły, a potem... Potem patrzył, jak partner chwyta jego, zaskoczonego poniekąd, brata za kark przyciąga do siebie i namiętnie całuje.
Leteno odetchnął drżąco pozwalając się całować i po krótkiej chwili oddał pocałunek taki jakim obdarzał go Asmand. Mężczyzna całował go dominująco i w taki sposób, jakby wiedział czego on potrzebuje. Ich języki zetknęły się ze sobą poza kręgiem otwartych ust i Erki mógł zobaczyć, jak liżą się, oplatają, a potem chowają w ustach Asmanda, który zassał się na Leteno, a potem cały cykl się powtórzył. W tym samym momencie ręce błądziły po rozpalonych ciałach, pozbywając się ubrań.
Erki pozostawiony na ten czas sobie samemu chwycił swego penisa i zaczął się pieścić, gdy go ścisnął ponownie nie utrzymał jęku w sobie tym samym sprawiając, że dwóch mężczyzn, mających czerwone i opuchnięte wargi od tego co robili, powróciło do niego. I mógł poczuć, jak to jest gdy całują cię dwie pary ust, pieszczą dwie pary rąk, a ty możesz wpleść palce w długie włosy kochanków i pozwolić sobie na zaprzestanie jakiegokolwiek myślenia. Oddać im kontrolę nad wszystkim. Chłopak nastawił się na odczuwanie i branie wszystkiego co mu zostanie dane. Nie potrafił oderwać oczu od nich obu, dlatego patrzył na Leto i Asmanda spod wpół przymkniętych powiek.
Asmand polizał jeden z sutków chłopaka, a Leteno przemiesił się z drugiego w górę i zawisł nad Erkim. Jego oczy płonęły żywym ogniem i były takie szczęśliwe.
– Pozwolisz mi się pocałować?
– Za pytanie mnie o to powinienem wywalić cię stąd – odparł najmłodszy z kochanków i rozchylił zapraszająco wargi, czując jak usta Asmanda pochłaniają w siebie jego członek.
– Dostaniesz dziś wszystko, co najlepsze. – rzekł Leto. Musnął dwie kuszące wargi i jęknął patrząc w dół, kiedy poczuł dotyk na swoim członku. – As... Och. – Asmand się uśmiechnął pieszcząc jego penisa ustami, Erkiego trzymając w ręce, a potem robiąc na odwrót. Leteno był już z dwoma kochankami w łożu więc wiedział, że będzie zarówno w tym samym czasie dawał jak i brał pieszczoty podwójnie. Powrócił ustami do warg brata i pocałował tak jakby od tego zależało jego życie. Smak, zapach Erkirana działał pobudzająco, a wilgotne usta, ocierając się o siebie, posyłały żar w dół kręgosłupa.
Asmand oderwał się od smakowitych kąsków i uklęknął na piętach. Patrzył na nich z pragnieniem, ale i czułością. Chciał przeciągać te chwile w nieskończoność. Mieć ich obu pod sobą. Czuć jak Leteno wbija się w uległe ciało Erkirana i samemu być w Leto. Skierował wzrok na jego pośladki. Znajdzie się pomiędzy nimi już niedługo. Na razie pochylił się i lizał ścieżkę w górę brzucha leżącego młodzieńca, w tym samym czasie sięgając ręką do pośladka Leteno i ściskając go.
Leto oderwał się od ust Erkirana nastawiając się do dotyku, obcałowując policzki i szczękę brata. Noga Erkirana wsunęła się pomiędzy jego uda i mógł się ocierać o niego w wolnym tempie, które przynosiło tylko dalsze tortury, a nie spełnienie.
– Och, Erki tak bardzo cię pragnę. – Widział, że Asmand położył się na swym partnerze, więc Leteno skorzystał i skierował dłoń pomiędzy dwa ciała. Tak jak się domyślił, dwa penisy ocierały się o siebie więc je złapał w swą dłoń. Oba były śliskie i zapragnął je wylizać, więc odrywając się od smakowitej i delikatnej skóry brata obsunął się dół i spojrzał w górę wyczekująco.
Asmand doskonale wiedział czego chłopak chce i uniósł się tak, aby Leteno miał oba członki blisko siebie i łatwy dostęp do nich. A potem ciepły i mokry język zaczął sunąć po jego wrażliwej główce liżąc ją i przy okazji robiąc to samo z Erkiranem. Zacisnął dłoń na włosach Letena i wbił wzrok w Erkirana. Chłopak patrzył na niego i na brata dygocząc z potrzeby. Starał się na ile mógł poruszać biodrami chcąc się wbić w usta brata.
– Leto, ssij go – poprosił Delreth. – Ssij Erkirana – dodał.
Leto zostawił w spokoju dokładnie wylizany członek Asmanda i robiąc kolejne cuda językiem wziął męskość brata w usta delektując się twardym trzonem. Poczuł, że Asmand odsuwa się od nich i coś robi, ale nie zwracał na co uwagi gdy wirowało mu w głowie od zapachu i smaku jakim zostawał obdzielony. Marzył o tym i wiedział już, że warto to robić. Pozwolił bratu, na większe pole manewru, a wtedy biodra poruszały się chaotycznie, wsuwając penisa w chętne usta.
To było dobre, przyjemne, wspaniałe, gorące.
– Uchh... mmmnnn – mruczał Erkiran. Było mu dobrze. Chciał więcej, znacznie więcej. I chciał... skosztować Letena.
– Leto. – Złapał brata za ramiona i pociągnął w górę. – Chodź, pozwól mi wziąć cię w usta. – Spojrzał mu w oczy. Zarejestrował, że Asmand znów jest z nimi i ponownie go dotyka.
– Idź do brata, a ja go przygotuję dla ciebie – szepnął As do ucha Letena i polizał je przeciągle. – A potem...
Leteno westchnął, gdy palce najstarszego z kochanków podrażniły go pomiędzy pośladkami. Skinął głową i przesunął się tak, aby uklęknąć okrakiem nad jego głową, a jego członek zawisł tuż przy ustach Erkirana.
Erki chwycił go w dłoń i niewiele myśląc, kierowany pożądaniem, pocałował sam czubek. Polizał grubą żyłę w dół sięgając jąder. Ledwie zwrócił uwagę, że jego nogi zostają uniesione do góry, a mokre palce zakradają się do jego wnętrza. Zaoferowany lizaniem jąder i penisa brata oraz jego cichymi westchnieniami, nie odczuwał żadnego dyskomfortu będąc w pełni swobodny.
Lubił mu to robić. Lubił wsuwać w niego palce i patrzeć jak ciało zaciska się na nich obejmując go szczelnie. Dziś to miejsce zakleszczy się na innym członku, a on będzie na to patrzył. Też nie czuł zazdrości, nie było na to miejsca. Leteno należał od tej pory do nich obu, tylko jeszcze musiał ich przekonać do związku. W Lorin były one aprobowane, tylko nie można było wziąć ślubu. Co z tego, że jego kochankowie są braćmi, nikt nie musi wiedzieć co dzieje się w sypialni. Na zewnątrz będą rodziną, ale w łożu...
Gdy Erkiran był gotowy, wysunął z niego palce.
– Leto, chodź do mnie – powiedział z żądaniem w głosie, nabierając więcej mazidła.
– Kiedy tu mi dobrze – sapnął patrząc jak jego penis znika w ustach brata.
– Chodź do mnie.
– Jak sądzisz, Erki, mam go posłuchać?
Erkiran wypuścił narząd i uśmiechnął się.
– Inaczej cię nie przeleci, a zrobi to ze mną. Widzisz jaki jest twardy. – Nie musiał patrzeć na swego partnera, przecież wiedział, jak wyglądał Asmand i jakie miał potrzeby. – Wtedy ty nie weźmiesz mnie.
– To lepiej do niego pójdę. – Ześliznął się z ciała brata prosto w ramiona Delretha, który uszczypnął jego skórę na ramieniu zębami. – Och.
– Dawno miałeś kochanka? – zapytał Asmand. Nie chciał mu sprawić bólu.
– Wiele pełni księżyca temu.
– To jak pierwszy raz. Pocałuj brata, popieść go, a ja popieszczę ciebie od środka. – Pocałował go i lekko popchnął. Akurat Leteno znajdował się pomiędzy rozłożonymi nogami Erkirana, który patrzył na nich z ciekawością. Z radością przyjął pocałunki Letena na swej piersi.
– Wiecie, że razem wyglądacie pięknie? – zapytał Asmand kierując palce tam, gdzie zamierzał się niedługo wsunąć. Jądra go już bolały, ale nie śpieszył się do głębszego kontaktu.
Leteno spiął się lekko na odczucie, którego nie zaznał od dawna, ale nie zaprzestał obcałowywania skóry brata. Erki bawił się jego włosami mierzwiąc je coraz bardziej, czasami ciągnąc za nie, nastawiając się do pocałunków. Chociaż teraz wyglądało na to, że łączy ich trójkę tyko pożądanie, to kochał młodszego brata całym sercem i starał się mu to okazywać. Odważył się sięgnąć pomiędzy jego nogi, aż do wejścia. Pomasował je opuszkiem, na co Erki wygiął się i oblizał. Wsunął powoli palec do mokrej dziurki i sam jęknął opierając czoło o pierś brata. Sama myśl, że za chwilę znajdzie się tam w środku i do tego sam będzie miał w sobie mężczyznę sprawiała, że płonął.
– Możesz to zrobić – powiedział Erki. Miał przyśpieszony oddech, czerwone policzki, błyszczące oczy i napięte z pożądania ciało. Chciał go już w sobie, potrzebował czuć i szczytować.
– Co? Mnnnn – zamruczał, gdy Asmand wsunął w niego kolejny palec rozciągając go i gładząc jego pośladek oraz biodro wolną ręką.
– On chce byś go wziął, Leto. Chce byś się wsunął w niego i zrobił mu dobrze. – Kuszący szept Asmanda rozbrzmiał w komnacie. – Połóż sobie jego nogi na ramionach, a gdy będziesz w nim czekaj na mnie. Erki, kocham cię.
Erkiran uśmiechnął się do kochanka i w tym samym momencie jego nogi znalazły oparcie na ramionach brata, przez co biodra zostały uniesione do góry. Leteno chwycił w garść swój członek i naparł na dziurkę chłopaka. Nie napotykając oporu wsuwał się gładko, przyglądając się bratu. Gdyby teraz ktoś ich zobaczył naprawdę zbudowanoby na placu targowym stos i ich spalono, a od wieków tego nie robiono. Gdy był już cały, zatrzymał się i czekał na dalszy ciąg tych rozkosznych wydarzeń. Ledwie powstrzymywał się przez ruchem, a potrzebował robić mocne pchnięcia.
Asmand ustawił się za Letenem i umieścił swój członek pomiędzy pośladkami chłopaka. Poruszał się chwilę w ten sposób dając mu do zrozumienia co zaraz dostanie. Zajęty nim i sobą mimo wszystko znalazł czas, aby obserwować reakcje Erkirana. Nie wyczytał w nim żadnego bólu, nieprzyjemnych doznań i był zadowolony, że Leto się spisuje.
– Długo będziesz mnie dręczył, a przy tym swego partnera? – zapytał starszy Ladrima opierając się na dłoniach po bokach ciała brata. – O, na bogów! – krzyknął, kiedy dostał czego chciał. Szeroka główka rozpierała go taranując sobie drogę. Tak dawno tego nie czuł. Odzwyczaił się, ale nie uciekał, gdyż przyjemne doznania płynące od jego zakleszczonego penisa w jedwabistym wnętrzu odwracały uwagę od czegoś, co chciało zmieścić się w nim. Wziął głęboki oddech w momencie, kiedy Asmand uderzył biodrami o jego pośladki. Był w nim cały. – Ale ty jesteś wielki. Daj mi chwilę – poprosił.
– Ile tylko zechcesz, śliczny. – Klęcząc za nim miał wolne ręce i głaskał go po plecach. Byli teraz złączeni ze sobą on w Leto, a Leto w Erkiranie i to on miał nad nimi największą kontrolę. To jego pchnięcia odczują obaj, bo w ten sposób będzie się kochał również ze swym partnerem posługując się ciałem jego brata.
– Ruszcie się w końcu – warknął leżący pod nimi z wysoko uniesionymi nogami i tyłkiem Erki. Zacisnął ręce na nadgarstkach brata.
– Ktoś tu się bardzo niecierpliwi. – Roześmiał się Delreth.
– To nie ty leżysz z rozłożonymi nogami, masz coś w sobie, co mogłoby się ruszać, a jest nieruchome tylko czasem drgnie i jakby rośnie. – Erki uniósł brwi do góry. Niech mu to w końcu dadzą. Oparł stopy na ramionach brata i gdy z jego ust miała wyjść kolejna reprymenda, Asmand pchnął, co sprawiło, że Leto się poruszył i Erki miał ochotę wyć z przyjemności.
Kochali się najpierw powoli, wzdychając i oddając się sobie wzajemnie. Z płynącym czasem wpadali w jeden wspólny rytm przyśpieszając i powodując, że Erki wił się pod nimi oboma i błagał o więcej. Namiętność wrzała. Leto z radością przyjmował w siebie pchnięcia i dawał je bratu, wisząc nad nim z lubością na niego patrząc. Erki wyciągnął ręce i złapał Leteno za kark, by ten obniżył się i dał pocałować. Każdy z mężczyzn, których ciała drżały z wysiłku i przyjemności, zbliżał się do szczytowania w szybkim tempie.
– Ja zaraz... – sapnął Erkiran, kiedy oderwał się od ust brata i opadł na poduszki. W głowie mu zaczęło wirować, coś się w nim rozpadało na kawałki powodując znajomy dreszcz, który pędził przez ciało. Jeszcze kilka pchnięć w ten dziwny punkt w jego ciele i mógł pozwolić sobie na to, czego tak pragnął znacząc swą pierś nasieniem.
Orgazm Erkirana wywołał falę, która dotarła do Leteno. Chłopak doszedłby nawet jakby stał z boku i patrzył jak cudnie wygląda twarz brata, okazująca to co czuje, a ten krzyk był melodią, która przepełniła czarę rozkoszy. Zatrząsł się i skończył w tym zaciskającym się w spazmach wnętrzu, od razu czując, że Asmand wytrysnął w nim nabijając go na siebie bardzo głęboko.
Zmęczeni i zaspokojeni opadli jeden na drugiego uważając, aby nie przygnieść Erkirana. Aż w końcu, gdy odetchnęli na tyle, że mogli się ruszać Asmand położył się po prawej stronie swego kochanka, a Leteno opuścił ciało brata i ułożył się po jego lewej stronie. Leżeli chwilę tak blisko siebie, przytulając najmłodszego z nich, że trudno było rozróżnić w tej plątaninie rak i nóg, co do kogo należy.
– To było... – zaczął Erki, ale nie potrafił wymówić nic więcej łapiąc hałdy powietrza.
– Cii, nic nie mów. – Asmand ułożył go plecami do siebie i pocałował w kark. – Wiemy, jak było.
Erki tylko skinął głową i wtulił się w brata, który przyjął go w swoje ramiona z miłością.
– A gdzie właściwie jest Kal? – zapytał Leteno. Tak zaoferowany tym co się działo zapomniał o dziesięciolatku.
– U sąsiadów, niedługo powinien wrócić. – Erki ziewnął nawet nie zdając sobie sprawy, że Kal mógł wcześniej wrócić do domu i ich nakryć. Gdyby nie był tak śpiący, w błogostanie jaki nadal w nim trwał, już by poderwał się w łóżka, ubierał i wietrzył sypialnię z zapachu jaki się po nich unosił oraz karcił siebie, że zapomniał o chłopcu.
– Zostańcie. Poczekam na niego w kuchni. – Asmand nie chciał, by nowa więź jaka się zawiązała pomiędzy braćmi Ladrima, a była jeszcze cienka niczym nić pajęczyny, nagle została zerwana, kiedy któryś z nich musiałby wyjść. Podobnie jak Leteno obawiał się co będzie, gdy Erkiran odzyska panowanie nad rozumiem, który teraz przysłoniła gorączka ciała. Wstał, okrył ich, otarł się pobieżnie i ubrał. Gdy znalazł się tuż przy drzwiach obejrzał się za siebie i widok, jaki zobaczyły jego oczy, był najpiękniejszym co widział. Nie spodziewał się takiego obrotu spraw zanim nie odkrył uczuć Leteno. Spokojny oddech młodzieńców podpowiedział mu, że zasnęli, więc po cichu opuścił pokój i udał się do komnaty, w której zamierzali urządzić łazienkę. Tam wlał wody do misy z wiadra, nabrał olejku i zanurzył ręce w cieczy. Umył dłonie i spoconą twarz, starając się jeszcze uspokoić. Wtedy usłyszał trzaśnięcie drzwiami. Bojąc się, że Kal wejdzie do sypialni, czym prędzej otarł w suchą szmatkę mokrą skórę i znalazł się na korytarzu tuż przedtem, zanim chłopiec wszedł do zakazanego miejsca.
– Kal, twój brat śpi. Nie przeszkadzaj mu. Jak było u sąsiadów?
– Bardzo dobrze. Jest tam bardzo fajna dziewczynka. Ożenię się z nią – powiedział przekonany co do swego pomysłu.
– Chodź, opowiedz mi. – Razem udali się w stronę kuchni.

***


Erki obudzony natrętnymi głosami uniósł głowę i spojrzał na leżącego przy nim brata. Sądził, że zaraz nadejdą myśli typu: co oni zrobili? To chore. Tak nie może być, ale nic takiego się nie stało. Uśmiechnął się tylko, pocałował brata w nagi obojczyk i ponownie zasnął przekonany, że to, co się wydarzyło było właściwe. Złe czy dobre nie ma znaczenia, ważne, że kochał Leteno całym sercem.











Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum