The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Stycze 16 2019 03:35:35   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Wierszokleta 10


Karol wyszczerzył się wyraźnie zadowolony.
- Aleś ty wystrzelił – stwierdził z podziwem Bolek.
- No jakoś tak mi sypnęło w wakacje przed studiami. Ty za to nic się nie zmieniłeś, dalej chudy.
- Jakoś tak wyszło – roześmiał się Bolek.
- To wy się znacie? – wybąkała zdziwiona Janowska.
- Jak byśmy mieli się nie znać? – roześmiał się Karol. – Całą podstawówkę razem przelataliśmy. Wołali na nas „Bolek i Lolek.”
- Czemu? - zainteresował się Marcin.
- A może byśmy tak przeszli do salonu? – zaproponowała Janowska. – I złożyli życzenia solenizantowi?
- Racja, chodźmy – odparł Bolek.
Usiedli w salonie. Bolek przyniósł kupiony na ta okazję tort i zapalił symboliczną świeczkę. Kiedy już po odprawieniu odpowiedniego urodzinowego rytuału jedli tort, Janowska wyciągnęła z przyniesionej ze sobą reklamówki prezent.
- Miałam nadzieję, że jak ci kupię dziewczynkę to będziesz o nią bardziej dbał – mruknęła kiedy już Marcin uporał się z ozdobnym papierem i jego oczom ukazał się pluszowy miś w różowej sukience. – Niestety Bolek powiedział, że tamten misiek się znalazł, ale nie miałam czasu kupić ci nic nowego.
- Gryzia! – wykrzyknął uszczęśliwiony Marcin, zupełnie nie słuchając wywodów swojej agentki.
- Że co? – zdziwiła się kobieta.
- Gryzia – powtórzył Marcin. – To do Gryzeldy. Kleofas się ucieszy! Będzie miał dziewczynę i nie będzie już taki samotny jak ja będę pracował. – Po czym wstał i razem z misiem pobiegł do sypialni.
Karol zdziwiony popatrzył na Bolka i, tak żeby Janowska nie widziała, wykonał ręką gest oznaczający wariata. Bolek zmarszczył się nieznacznie i pokiwał przecząco głową. Tymczasem Marcin wrócił.
- Kleofas się ucieszył – powiedział. – Kazał podziękować. Teraz sobie siedzą na łóżku i się poznają bliżej.
- Znaczy prezent ci się podoba? – upewniła się Janowska.
- No pewnie – Marcin wyszczerzył się. – Dzięki.
Kobieta odetchnęła z wyraźną ulgą. Przyszła kolej na prezent Bolka.
- Co to jest? – zainteresował się Marcin obracając w rękach niewielką ramkę z szybką w środku i przesypującym się przy każdym ruchu kolorowym piaskiem.
- To taki widoczek. Jak widzisz ramka kręci się na tych nóżkach i przy okazji przesypuje się piasek tworząc różne wzorki. Jak ci się jakiś znudzi to przekręcasz ramkę, piasek się przesypie i masz nowy.
- Ale fajne – ucieszył się i zaczął kręcić ramką to w jedną to w drugą stronę. Nagle bez słowa wstał i poszedł do sypialni. Gdy wrócił, miał puste ręce. – Kleofasowi i Gryzi.też się podoba.
- To dobrze – Bolek uśmiechnął się.
- Czemu właściwie na ciebie mówią Lolek? – zainteresował się Marcin.
Karol roześmiał się rozbawiony.
- Ja i Bolek zawsze byliśmy nierozłączni. Mieszkaliśmy w tej samej dziurze i wszystko robiliśmy praktycznie razem. Bolek był wysoki i chudy, a ja mały i grubiutki. On miał wiecznie jakieś pomysły, a ja mu przytakiwałem. Któregoś razu jakiś dzieciak się zdenerwował, a ze akurat wtedy leciała w telewizji ta kreskówka, to stwierdził, ze jesteśmy jak te głupki Bolek i Lolek. No i jakoś to zostało. Próbowaliśmy im to wybić z głów tłukąc wszystkich, ale nic to nie pomagało. W końcu zrezygnowaliśmy i sami nawet tak na siebie mówiliśmy. Do momentu aż poszliśmy do ogólniaka, wtedy nasze drogi jakoś się rozeszły. Mnie starzy wysłali do prywatnego liceum, a co z Bolkiem się działo, to nie wiem.
- Poszedłem do ogólniaka z internatem – mruknął Bolek.
- Zabawne – stwierdziła Janowska.
- Ano – dodał Marcin.
Chwilę jeszcze Bolek z Lolkiem powspominali dawne czasy, a potem przeszli na neutralne tematy. Siedzieli jedząc ciasto i popijając różne napoje, zarówno ciepłe, jak i zimne aż do obiadu. Po obiedzie jeszcze chwilę posiedzieli, pół godzinki dla słoninki, jak to zażartował Lolek i goście poszli.
- Musze jeszcze trochę popisać – stwierdził Marcin ziewając potężnie.
- To idź, idź – odparł Bolek zabierając się za sprzątanie.
Kiedy wszystkie naczynia już były umyte, Bolek zajrzał do Marcina. Tak jak się spodziewał, blondyn spał w ubraniu przytulając do piersi oba miśki. Uśmiechnął się rozbawiony. Przykrył śpiącego kocem. Kiedy to robił, jego wzrok padł na szafkę nocną. Stał tam jego prezent z dziwacznie przesypanym piaskiem. Uśmiechnął się zadowolony. Więc prezent naprawdę się podobał. Pogłaskał delikatnie Marcina po głowie i wyszedł. Chwilę jeszcze posiedział czytając książkę, aż w końcu sen upomniał się o swoje.
Kolejnych kilka dni minęło im nudno i spokojnie. Marcin pisał kolejną książkę, a Bolek zabijał czas oglądając telewizję, czytając książki i zajmując się pracami domowymi, których nie było specjalnie dużo.
Jakiś tydzień po urodzinach zadzwonił telefon Bolka. Wyświetlił mu się nieznany numer.
- Słucham.
- Cześć Bolek, co byś powiedział na mały wypad na borowca?
- A kto mówi?
- Nie poznajesz? Lolek.
- A, wybacz, nie poznałem cię. Skąd masz mój numer?
- Od Marty. To jak? Masz ochotę?
- Czemu nie. Tylko kiedy?
- Co powiesz na dzisiaj?
- Może być. Gdzie i o której?
- Zaraz. Właśnie stoję pod twoim blokiem.
- Co? – Bolek poderwał się z kanapy. – Zdurniałeś? A jak bym się nie zgodził? Tylko byś zmarnował czas i benzynę.
- No co ty. Jechałem na pewniaka. Wiedziałem, że mi nie odmówisz – chełpił się Lolek. – Zbyt dużo do obgadania mamy.
- Tu się zgodzę. Poczekaj chwilę zaraz będę.
Rozłączył się. Szybko przebrał się w jakieś bardziej wyjściowe ciuchy niż spodnie dresowe i powyciągany podkoszulek. Potem zajrzał do Marcina. Pisarz siedział przed laptopem, jednak nic nie pisał, tylko gapił się bezmyślnie w sufit.
- Wszystko w porządku, Marcin? – zapytał, jednak nie otrzymał odpowiedzi. Podszedł wiec i dotknął ramienia blondyna. Tamten spojrzał na niego nieprzytomnym wzrokiem.
- Pytam czy wszystko w porządku – powtórzył Bolek. – Nic nie piszesz.
- W porządku. Po prostu się zastanawiam nad fabułą. Mam wrażenie, że powinienem coś zmienić, ale nie jestem pewien co.
- W takim razie nie przeszkadzam, myśl dalej.
- A coś potrzebujesz? – zainteresował się Marcin, na chwilę odrywając od książkowych dylematów. – Czyżby już obiad był?
- Jeszcze nie, a co, już jesteś głodny? Mogę ci coś zrobić tak na szybko.
- Nie, nie, nie trzeba.
- W sumie to chciałem zapytać czy ci czegoś nie kupić. Idę na spotkanie z kumplem i w drodze powrotnej mogę ci coś kupić.
- Wiesz, jakoś tak naszła mnie ochota na lody. Kupiłbyś?
- Świetny pomysł – Bolek uśmiechnął się. – Będą na deser. Nic więcej nie chcesz? – Uszczęśliwiony pisarz pokręcił przecząco głową. – W takim razie wracaj do pisania.
Bolek wyszedł, zostawiając Marcina z jego pisarskimi dylematami. Szybko zbiegł po schodach, zastanawiając się skąd będzie wiedział, który z samochodów należy do Lolka. Na niewielkim parkingu stało zawsze kilka aut, ale nie zwracał na nie kompletnie uwagi, wiec nie wiedział nawet czy któreś z nich należy do lokatorów czy może do jakiegoś gościa. Wyszedł z klatki i rozejrzał się, ale nigdzie nie zauważył kumpla. Przyszło mu do głowy, że przecież strażnik by najpierw zadzwonił czy może go wpuścić, a jeśli nikt nie dzwonił, znaczyło, ze Lolek czekał przed bramą.
Wyszedł terenu strzeżonego, po drodze ozdrawiając skinieniem głowy strażnika i natychmiast w jego oczy rzuciło się wściekle czerwone auto obok którego stał jego kumpel. Aż gwizdnął z wrażenia podchodząc bliżej.
- Stary, musi ci się nieźle powodzić, skoro stać cię na taką brykę – stwierdził z podziwem obchodząc samochód dookoła.
- Najnowszy model, dostałem od starych na urodziny. Osiąga setkę w niecałe…
- Oszczędź mi szczegółów technicznych i tak nic z tego nie zrozumiem.
- No tak – Lolek zaśmiał się – zapomniałem, że ty od samochodów wolałeś książki. Widzę, że w tej kwestii nic ci się nie zmieniło.
- Raczej nie – mruknął Bolek wsiadając.
- A w innych?
- Znaczy? – popatrzył uważnie na kumpla, który w tym momencie przekręcał kluczyk w stacyjce.
- No, pytam ogólnie, co się u ciebie zmieniło. Dawno się nie widzieliśmy, pewnie sporo się zmieniło.
- Sporo. Tak w skrócie, to dostałem się na studia które chciałem, starzy się do mnie nie odzywają, bo im wprost powiedziałem, że nie mam ochoty do końca życia babrać się w gnoju, dorabiam sobie pracą u Marcina. Ale to chwilowe, dopóki nie skończę studiów.
- A właśnie, ten Marcin… - zaczął Lolek, ale nie skończył, bo nagle otworzył okno i wrzasnął do przejeżdżającego obok samochodu:
- Jak jeździsz debilu?! Chcesz mi wóz porysować?! Co za skurwysyn – powiedział wzburzony. – Widziałeś? Drogę mi zajechał i jeszcze palca pokazał.
Bolek nic nie mówił, bo nie specjalnie znał się na przepisach ruchu drogowego, ale jego zdaniem, to była ewidentnie wina kumpla, który zmieniał pasy raz za razem.
W końcu dojechali na miejsce. Bolek nie znał tej części Warszawy, więc też nazwa klubu nic mu nie powiedziała. Weszli do środka. Lokal był dość duży, podzielony na dwie części. W pierwszej znajdował się bar i stoliki, a w drugiej parkiet i kilka stolików. Usiedli w pierwszej części. Każdy ze stolików zamiast krzeseł miał wygodne skórzane kanapy. Usiedli. Kiedy czekali na kelnera, Bolek rozglądał się w koło. Dość szybko zorientował się co to za miejsce.
- Bar dla gejów? – skierował pytający wzrok na Lolka.
- Co, zszokowany? Nie bój się, nic ci nie zrobią, a jakby co, obronię cię – stwierdził uspokajająco Lolek, rozsiadając się wygodnie.
- Sam potrafię się obronić – burknął Bolek. – Po prostu mnie zdziwiło, że lubisz te klimaty.
- A ty co, nie lubisz? – zdziwił się. – Wydawało mi się, że jesteś jednym z nich.
- Na jakiej podstawie tak twierdzisz?
- A nie? – Lolek popatrzył zdziwiony. – Ile razy gadaliśmy o dziewczynach, ty albo nie słuchałeś, albo zmieniałeś temat.
- Człowieku, mieliśmy wtedy po kilka lat! Bez przesady. W tym wieku nie myśli się jeszcze o dziewczynach. Najwyżej tylko po to żeby pociągnąć za włosy.
- Ja już wtedy myślałem, którą z nich zaciągnąć za stodołę na macanki – pochwalił się Lolek przy okazji rozglądając się w koło, jakby kogoś szukał. Dzięki temu nie widział niezadowolonego spojrzenia, które rzucił mu Bolek.
- A ty od kiedy grasz w tej lidze? – zainteresował się Bolek.
- Co? – Widać było, że przyjaciel nie słucha go zbyt uważnie, jakby właśnie wypatrzył kogoś godnego zainteresowania.
- Pytam od kiedy jesteś gejem – powtórzył głośniej Bolek, aż siedzący w pobliżu klienci popatrzyli w jego stronę.
- Ci, nie wrzeszcz tak – dopiero w tym momencie Lolek skoncentrował całą swoją uwagę na przyjacielu. – Nie jestem gejem.
- To co tutaj robimy?
W tym momencie kelner przyniósł zamówione przez nich drinki, jednocześnie uśmiechając się do Bolka.
- Wpadłeś mu w oko – stwierdził z podziwem Lolek.
- Nie odpowiedziałeś na moje pytanie – powiedział Bolek, zupełnie ignorując uwagę.
- Jak mówi powiedzenie, żeby życie miał smaczek, raz dziewczyna, raz chłopaczek. Poza tym faceci są mniej wymagający niż baby. Prześpisz się z taką parę razy i już myśli żeby cię usidlić. A facet potrzebuje wolności, rozumiesz?
- Więc kim dla ciebie jest Marta?
- Marta? Jest niezła w te klocki.
- Tylko tyle?
- A co byś jeszcze chciał? – zdziwił się.
- A pomyślałeś o jej uczuciach?
- A ty co, Bolek – Lolek spojrzał krytycznie na kompana – stałeś się nagle obrońcą bab? Jak jakaś pieprzona feministka? Weź wyluzuj, złap sobie jakąś dupę i ją przeleć. Pewnie dawno nie ruchałeś i zaczyna ci w dekiel walić. O, właśnie wypatrzyłem całkiem niezłą dupę – stwierdził z zadowoleniem. – I zanim Bolek zdążył zareagować wstał od stolika.
Chwilę potem Bolek widział, jak przyjaciel podszedł do jakiegoś drobnego chłopaczka o brązowych krótko przyciętych włosach. Chwilę coś mu szeptał do ucha, a na koniec objął w pasie i ruszył stronę toalet. Bolek skrzywił się z niesmakiem. Szybko dopił swoje piwo i już miał wstać, gdy nagle tuż obok usłyszał głos:
- Widzę, że twój chłopak zrobił cię w balona. Nieładnie z jego strony.
Spojrzał w stronę z której ten głos dochodził i zobaczył blondyna o krótkich włosach, mięśniach podkreślanych przez obcisłą koszulkę i dość sporym wybrzuszeniem w kroku.
- Fakt, dupek z niego – mruknął zerkając w stronę toalet, jakby miał nadzieję, ze Lolek jednak zrezygnuje z pomysłu i zaraz wróci do stolika.
- Co ty na to żebym dotrzymał ci towarzystwa w jego zastępstwie?
- Nie, dzięki – odparł i zupełnie ignorując blondyna wstał od stolika.
Podszedł do baru.
- Mam prośbę – powiedział do barmana, który akurat wycierał świeżo umyte szklanki.
- Słucham? – Mężczyzna nie przerwał pracy, ale popatrzył uważnie na Bolka.
- Zauważył pan może jak mój przyjaciel poszedł do kibla z jakimś wypłoszem?
- To Wojtek, całkiem sympatyczny chłopak. Przychodzi tu dość regularnie. Nie jestem pewien czy czasem nie po to by znaleźć sobie kogoś na dłużej.
- Czy mógłby pan, jak już wyjdą, postawić dzieciakowi najdroższego drinka jakiego macie i dopisać to do rachunku mojego kumpla?
- Chce się pan na nim zemścić, że puścił pana w trąbę? – kelner uśmiechnął się ze zrozumieniem.
- Tak, chcę, ale nie mnie, tylko pewną bardzo miłą osobę, którą znam. A on jest dupek. I wie pan, co? Niech jednak będą dwa drinki, przydadzą się dzieciakowi jak do niego dotrze, że ten dupek go tylko wykorzystał jako darmową dupę.
- Nie ma sprawy – Kelner wyszczerzył się w zadowoleniu, jakby to on zaplanował tą zemstę.
Bolek jeszcze tylko zapytał jak dotrzeć stąd do domu, albo do jakiegokolwiek znanego mu miejsca i wyszedł z baru. Spojrzał jeszcze raz na szyld, by zapamiętać nazwę i wzdychając ciężko ruszył w stronę autobusu.
Przez całą drogę do domu męczyło go, jak ma powiedzieć o tym Marcie by jej nie zranić. I czy w ogóle powinien mówić?
Kiedy w końcu dojechał na miejsce, przypomniał sobie, że musi jeszcze kupić lody dla Marcina. Wszedł więc do supermarketu. Przez chwilę błądził między półkami rozważając wszystkie „za” i „przeciw” powiedzeniu Marcie prawdy o Lolku, przy okazji błądząc nieprzytomnym wzrokiem po półkach z towarami. W końcu doszedł do wniosku, że chwilowo nic nie wymyśli, że musi to rozważyć na spokojnie. Wziął wiec lody, jakieś dodatki do nich i kilka innych produktów, które akurat się kończyły i ruszył do kasy.
Kiedy wrócił do domu, Marcin wciąż siedział przy komputerze, jednak tym razem pracowicie stukał w klawisze. Szybko zrobił deser i zawołał pisarza do salonu. O dziwo, nie musiał długo czekać, jak tamten pojawił się w drzwiach sypialni.
Na widok dużych pucharków z bogatą zawartością Marcinowi aż zaświeciły się oczy, a uśmiech szczęścia wypełzł na jego twarz. Ten widok wyraźnie poprawił humor Bolka. Pomyślał, że to dobrze, z enie wszyscy faceci są takimi dupkami jak Lolek i dobrze, że jest ktoś tak mało skomplikowany jak Marcin.
Siedzieli w milczeniu delektując się lodami, gdy nagle Marcin odezwał się.
- Bolek, możesz mi odpowiedzieć na jedno pytanie?
- Jakie?
- Znaczy jak nie będziesz chciał, to nie musisz, ale byłbym wdzięczny jak byś się zgodził, bo to dla mnie dość ważne – zaczął się tłumaczyć dziwnie zmieszany.
- Nie owijaj w bawełnę, tylko gadaj prosto z mostu. Tak będzie szybciej – stwierdził Bolek.
- Byłeś kiedyś zakochany? Ale tak naprawdę?












Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum