The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Maj 26 2019 03:33:57   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Światło i cień 6


Po wizycie u medyka Lior i Senka poszli na śniadanie a następnie na swoje oddzielne zajęcia. Po kilku godzinach nauki i wspólnym obiedzie znaleźli się w sali ćwiczebnej z nauczycielem Sulai Paorą. Senka cały dzień rozmyślał nad wczorajszym dniem i tym co mógł ukrywać Lior. Czuł, że coś się wydarzyło i musiał wyciągnąć od niego co takiego. Nie mógł tak po prostu w niego wejść bez jego zgody, ale postanowił zagłębić się w jego myśli gdy będą połączeni na treningu. Lior mógł ukrywać wspomnienia, ale przecież gdy przebywał w jego wnętrzu, odnalezienie ich nie powinno sprawić mu żadnego problemu.
- Dzisiaj zajmiemy się utrzymaniem broni w swojej postaci po tym jak już nie będzie miała zetknięcia z ciałem Światła i waszym - Sulai zwrócił się do piątki Cieni. - Żeby to nie był trening tylko dla was, Światła potrenują swoją celność. Będziecie strzelać z łuku do celu.
Paora machnął dłonią i na przeciwko uczniów ukazały się tarcze strzelnicze. Cienie zamienione w dym weszły do ciał swoich Świateł i skupiając myśli w ich dłoniach wytworzyły czarne łuki.
- Pamiętajcie, strzała po opuszczeniu łuku musi dosięgnąć celu oraz pozostać w tarczy przez kilka chwil.
Mag odszedł na bok i wykonał znak nakazu dłonią. Aniołowie zaczęli strzelać.
Dwie pierwsze strzały Liora zaraz po wystrzeleniu z łuku rozpłynęły się w powietrzu, kilka następnych dosięgnęło celu a groty zagłębiały się idealnie w środkowy punkt tarczy, lecz nadal nie były trwałe i automatycznie znikały. Senka poprosił Liora o chwilę przerwy, gdyż utrzymanie strzał poza ciałem było dla niego męczące.
W porządku, odczekajmy chwilę - dało się usłyszeć wewnątrz umysłu Senki. Myśli Liora krążyły teraz wokół ćwiczeń, lecz Senka chciał wykorzystać swoją szansę. Zaczął szukać głębiej. Siłą woli odnalazł i próbował wydrzeć z głowy przyjaciela wspomnienia z nocy. Obrazy były urywane, rozmazane. Senka nie sądził, że tak trudno będzie odszyfrować wspomnienia, które są siłą przed nim ukrywane.
Liora zaczęła boleć głowa, zacisnął oczy i przyłożył palce do skroń.
Senka, co się dzieje? - krzyknął w głębi, ale przyjaciel nie odpowiadał tylko próbował rozszyfrować zamazane obrazy.
Cień wirował ponad wspomnieniami wyrywając je kawałek po kawałku z klatki umysłu. Widział już powrót do pokoju, jak Lior zaczął rozbierać Senkę do snu a potem rozmowę. Słyszał coraz wyraźniej każde słowo, aż w końcu szarpnął za najbardziej oporny kawał myśli i ujrzał to, co Lior ukrył najgłębiej. Dostrzegł i usłyszał jego wyznanie i pocałunek. Zamarł i wtedy dotarł do niego rozpaczliwy krzyk Liora.
Światło upadł na kolana z bólu jaki rozrywał mu czaszkę gdy jego przyjaciel wyrywał jego zamknięte wspomnienia. Nie umiał powstrzymać krzyku gdy Senka oderwał ostatni kawał zasłony ukrywającej jego myśli. Ten ból Senka nie tylko usłyszał, ale również odczuł na własnej skórze. Dreszcz przebiegł po całym jego niematerialnym ciele, a jakaś siła pchnęła go i wyrzuciła z ciała Liora.
Lior szarpnął się gdy Cień wyleciał z jego ciała, i osunął się nieprzytomny na podłogę. Senka zmaterializował się i upadł z impetem obok targany spazmami bólu. Sulai podbiegł do nich przerażony całym zajściem.
- Senka! Co się stało?!
Ale Cień tylko wykrzywił się w grymasie bólu. Nauczyciel przerwał zajęcia, magią uniósł obydwu chłopców i poprowadził ich za sobą prawie biegnąc do pokoi medycznych.



Senka otworzył oczy, lecz zaraz je przymknął przed rażącymi promieniami słońca, które rozpoczęło swoją wędrówkę ku zachodowi. Ktoś podszedł do okna i zasłonił zasłonę zauważając jego wyraz twarzy.
- Jak się czujesz? - Mag, którego nie znał stanął koło jego leżanki. Jego błękitna długa szata zdradzała, że jest medykiem, ale nigdy wcześniej go nie widział. Jego chabrowe oczy wyróżniały się na tle jasnej twarzy i złotych loków na głowie.
- Wszystko mnie boli - wyszeptał chrapliwie. Gardło też go bolało i chciało mu się pić.
- Nic dziwnego skoro twój Światło wyrzucił cię ze swojego ciała - odparł tamten łagodnie jakby to co stwierdził było normalną rzeczą.
- Gdzie jest Lior? - Senka obrócił głowę w prawo i dojrzał leżącego obok przyjaciela. - Co się z nim stało?
- Nic mu nie będzie. Już wcześniej się ocknął, ale znowu zasnął. Powiedział mi co mniej więcej się wydarzyło, ale chcę to usłyszeć również od ciebie. - Spojrzał przenikliwie na Senkę a jego twarz przybrała poważny wyraz.
Cień skrzywił się nieco i zarumienił.
- Ja chciałem... - słowa ciężko przechodziły mu przez gardło. Medyk w końcu zauważył, że jego pacjent ma problem z mówieniem i podał mu szklankę wody.
- Chciałem się czegoś dowiedzieć - zaczął ponownie już bez bólu. - Chciałem zajrzeć w jego myśli i wspomnienia żeby zobaczyć co się wydarzyło.
- Ach, właśnie. Wchodzenie w cudzy umysł i czytanie myśli jest niedozwolone. Zakaz jest trochę naginany w przypadku Aniołów, musicie znać swoje zamysły, jednak zawsze są pewne granice. Nie na darmo Światła uczą się kontrolować swoje myśli i zamykają je przed umysłami Cieni. Lior przecież nie może zajrzeć w twoje myśli, więc dlaczego ty bezkarnie mógłbyś to robić? - Uniósł brwi jakby czekając na odpowiedź, lecz chwilkę później zaczął mówić dalej. - Jak widzisz i dla niego i dla ciebie skończyło się to nieprzyjemnie. To co on odczuwa, odczuwasz również ty. Tak samo na polu walki jeśli on odniesie ranę, ty też ją poczujesz; jeśli to nawet ty szperasz w jego umyśle to potem ty odczuwasz tego skutki.
Medyk wstał nagle jakby czegoś zapomniał, włożył ręce do kieszeni szaty i przeszedł się w tą i z powrotem po pokoju. Senka w tym czasie ponownie spojrzał na Liora z wyrzutami sumienia i zmartwił się o jego zdrowie.
Mag wrócił do jego leżanki i usiadł ponownie na krześle.
- Zastanawia mnie tylko jedno. Jak udało ci się przedostać się do jego ukrytych myśli?
- To znaczy? - Senka nie rozumiał. Przecież zagłębił się w umysł Liora i dojrzał jego myśli jak dawniej, kiedy ten nie potrafił ich jeszcze zbytnio ukryć, a potem siłą woli odnalazł i wyrwał wczorajsze wspomnienia.
- To znaczy jak to zrobiłeś? Czytać myśli, które są otwartą księgą to jedno, a odnaleźć i przeczytać myśli ukryte i związane ochroną to drugie. Znam tylko kilka osób, które by to potrafiły i nie są pierwszorocznymi Aniołami.
Senka tępo wpatrywał się w medyka. Nie rozumiał. Niczego nie rozumiał.
- Dobrze, widzę, że to również zagwozdka dla ciebie. - Mag znowu się rozpogodził i wstał z krzesła. - Odpoczywaj, a jak tylko twój przyjaciel się obudzi, możecie wrócić do siebie. Jutro nie pójdziecie na zajęcia, będziecie mieć ważne spotkanie. Po śniadaniu czekajcie w pokoju aż ktoś po was przyjdzie. - Nie patrząc na zaskoczonego Senkę odnotował coś w zeszycie i wyszedł z pokoju.
Senka leżał przez chwilę osłupiały. W końcu podniósł się z leżanki i podszedł do Liora. Jego twarz była spokojna, oddychał miarowo. Cień spróbował przypomnieć sobie wszystko co widział i odczuwał będąc w Liorze. Przebiegł go dreszcz. Dopiero teraz dotarło do niego co zrobił, coś strasznego. Siłą wyrwał z jego umysłu zapieczętowane przez niego wspomnienia, sprawił mu ból i zawiódł jego zaufanie. Miał ochotę uciec stąd nie stawiając czoła rozmowie i sytuacji kiedy Lior się obudzi, już prawie ruszył się z miejsca żeby odejść, ale serce mu nie pozwalało. Usiadł obok przyjaciela, spuścił głowę a z oczu pociekły mu gorzkie łzy. Ukrył twarz w dłoni i płakał uwalniając emocje. Kochał go, Lior go kochał a on zadał mu takie cierpienie. Jak mógł być tak ślepy i samolubny? Myślał tylko o sobie, o swoich rosnących uczuciach; odtrącał go i ignorował tak długo, a Lior cały czas się o niego martwił. Czuli do siebie to samo, a jednak oddalili się od siebie i to przez jego głupotę.
Senka przeprowadzał rachunek sumienia w myślach gdy nagle poczuł delikatny dotyk na swojej dłoni, która swobodnie spoczywała na łóżku. Spojrzał przez łzy w łagodne oczy Liora. Chciał od razu przeprosić, wykrzyczeć jak bardzo jest mu przykro ale słowa nie chciały przejść przez gardło. Tylko patrzył na niego a łzy płynęły paląco po policzkach.
- W porządku Senka, nie gniewam się. Mogłem ci powiedzieć co się wczoraj stało, ale stchórzyłem - powiedział cicho. - Ja też byłem ślepy nie widząc targających tobą uczuciami. Także obaj jesteśmy winni. - Uśmiechnął się do przyjaciela, podniósł na łokciach i usiadł.
Senka chciał wpaść w jego ramiona, przytulić go, ucałować, ale przebłysk czegoś innego wdarł się przed te uczucia.
- Jak ty? Słyszałeś to wszystko? - wydukał.
- Twoje rozterki? - zdziwił się Lior tym pytaniem. - Tak, przecież mówiłeś...
- Ale ja nic nie mówiłem na głos, ja w myślach...
Obaj patrzyli na siebie zaskoczeni. Zdarzenia od wczoraj robiły się coraz dziwniejsze i galopowały pędem przez ich życie, które miało się zmienić na zawsze.
- Ten medyk pytał mnie jak to zrobiłem, jak wszedłem do twojego umysłu i wyrwałem zapieczętowane myśli. On nie wiedział jak to się stało. Jutro po śniadaniu mamy czekać w pokoju na spotkanie z kimś ważnym.
- Czyli udało ci się coś, czego nie potrafi nikt inny?
- Lior, ja... - Senka odrzucił w końcu myśli o dziwnym zdarzeniu i przypomniał sobie, że powinien skupić się na swoim Świetle. - Ja przepraszam. Tak bardzo mi przykro, że to zrobiłem. Mimo, że mówisz, że jest w porządku, to ja nie potrafię sobie wybaczyć. Zraniłem cię, sprawiłem ci ból. Sam odczułem tego skutki, gdy zostałem wyrzucony z twojego ciała, ale słyszałem twój krzyk i... - nie dokończył, gdyż dłoń Liora spoczęła na jego policzku. Otarł palcem zaschnięte łzy.
- Naprawdę nie musisz nic mówić. Czuję to wszystko, nie wiem jak, ale teraz i ja czuję, widzę i słyszę ciebie jak otwartą księgę, jak ty mnie wcześniej. Obiecajmy sobie, nigdy więcej tajemnic.
Senka delikatnie przytaknął głową. Serce biło mu jak szalone. Wydawało mu się, że czas się zatrzymał, że na świecie nie było nikogo oprócz nich, dwóch istot połączonych na wieki magią. Już się nie martwił, nie rozmyślał, nie bał się, przepełniał go spokój. Wiedział, że Lior jest obok, że kocha go i zawsze będzie przy nim. Czuł bijące od niego ciepło, blask srebrnego księżyca, który prowadzi przez ciemną noc i nie pozwala zgubić drogi.
Ich twarze się zbliżyły a usta złączyły w delikatnym pocałunku, który wydawał się trwać wieczność. Spijali z siebie słodycz, ich oddechy połączyły się i stały szybkie, urywane. Języki ocierały się o siebie jak mokre węże w tańcu godowym, a dłonie leżące dotąd spokojnie na łóżku splotły się w mocnym uścisku bojąc się, że jedna ucieknie drugiej.
Całowali się chwilę czy całą noc? Wydawało im się, że za oknem jest już ciemno, ale nic ich to nie interesowało, mieli siebie i wreszcie byli razem. Rozłączyli się w końcu i spojrzeli w oczy. Lior się uśmiechał, lecz Sence do oczu nabiegły łzy.
- Czemu znowu płaczesz głupku? - zapytał Lior zaczepnie.
- Bo w końcu zdałem sprawę co do ciebie czuję. - Również się uśmiechnął przez łzy.
- Chodź, wróćmy do pokoju. Kolacja już chyba już nam minęła.
- I tak nie jestem głodny.
Liorowi trochę kręciło się w głowie, ale po kilku krokach równowaga wróciła. Jednak Senka uparł się podtrzymywać go za ramię gdy wracali do pokoju.
Na dworze faktycznie zapadała ciemność, lecz noc była jeszcze młoda, księżyce wisiały nisko na nieboskłonie a gwiazdy dopiero zaczynały migotać wokoło. Uczniowie wychodzili na wieczorny spacer po kolacji i chłopców dojrzał inny Cień, który podbiegł do nich ze swoim Światłem.
- Rany, chłopaki, nic wam nie jest? - Lasse i Peio byli z nimi we wspólnej grupie i widzieli całe zajście. - Co się stało?
- Nic strasznego, mała kłótnia wewnątrz umysłu. - Lior zbył ich machnięciem ręki i uśmiechem.
- Wyglądało to bardzo groźnie, pan Paora też wyglądał na zszokowanego - odparł Peio.
- To naprawdę nic. Chociaż jutro nie będzie nas na zajęciach, pewnie będą nas strofować i pouczać co do tego jak Aniołowie powinni się zachowywać. - Senka skrzywił się teatralnie udając, że nic go to nie obchodzi.
- No dobrze, skoro tak mówicie. Szkoda, że kolacja wam przepadła - przejął się Lasse.
- I tak nie jesteśmy głodni. - Senka machnął dłonią i zaczęli iść w kierunku budynku mieszkalnego. - Na razie, do zobaczenia na następnych zajęciach.
Lasse i Peio pozdrowili ich i każdy poszedł w swoją stronę.
- Nie sądzę, że będziemy mieć jutro wykład o zachowaniu - zastanowił się na głos Lior gdy już znaleźli się w budynku.
- Wiem, też sądzę, że to poważniejsza sprawa.
- Martwisz się?
- Pewnie, to ja narobiłem zamieszania - odparł strapiony.
Gdy weszli do pokoju Lior zamknął drzwi na zamek. Senka zdjął buty i powiesił ochronną kurtkę ćwiczebną na wieszaku.
- Może powinniśmy byli się przejść po ogrodach, jest jeszcze wcześnie - powiedział, ale gdy tylko odwrócił się, Lior do niego doskoczył i złapał za ramiona.
- Mam ochotę na coś innego - odparł szeptem i nie czekając na reakcję Senki wpił mu się w usta słodkim pocałunkiem.
Senka bez protestów odwzajemnił pieszczotę i objął go mocno czując jak ciepło zalewa jego ciało. Podeszli do łóżka nadal spleceni, chcąc usiąść, ale gdy Senka oparł się nogami o brzeg, stracił równowagę i przewrócił się w tył, a Lior upadł na niego. Spojrzeli na siebie zaskoczeni i Lior już miał coś powiedzieć, ale Senka mu nie dał, tylko złapał go za głowę i przycisnął do siebie znowu całując. Po chwili Lior wyrwał się z uścisku i uklęknął nad Senką sam nie wiedząc czy żeby z niego zejść czy przesunąć się, lecz Cień bez chwili wahania usiadł, a gdy jego głowa znalazła się na wysokości brzucha przyjaciela, podwinął jego bluzkę i zaczął całować ciało. Liorowi kołatały się po głowie różne myśli i uczucia. Chciał tego, pragnął jego dotyku, pocałunków, jednocześnie bojąc się, że to co robią jest złe. Są uczniami w Zakonie, powinni myśleć jedynie o walce, a nie robić to.
- Nie myśl tyle - szepnął Senka podnosząc wzrok. Jego policzki były czerwone a ciało rozpalone.
Lior westchnął na jego widok nie dziwiąc się już, że Senka słyszy wszystkie jego myśli. Usiadł na jego nogach i zaczął całować go w usta, nos, policzki, delikatnie, powoli. Cień ściągnął jego kurtkę z ramion pozwalając opaść jej na podłogę i wsunął dłonie pod bluzkę pieszcząc nagie ciało, aż Lior jęknął cicho.
Ich myśli krążyły między umysłami, wolne jak ptaki, wspomnienia mieszały się z pragnieniami. Lior po raz pierwszy doświadczał wejścia w umysł Senki, swoboda czytania jego myśli przerażała go a zarazem fascynowała. Leciał ponad nimi przeczesując wyspy jego emocji czując się złączony z nim jak nigdy wcześniej. Senka dotknął znaku ich połączenia, małego czarnego koła na plecach Liora między łopatkami i jego dłoń sama zamieniła się w dym przenikając na chwilę do jego ciała. Znak zaczął żarzyć się lekką białą poświatą. Żaden z nich tego nie widział ani nie poczuł, jedyne co odczuwali to pełne połączenie myśli, uczuć, emocji jakiej nigdy dotąd nie doznali. Widzieli całą swoją przeszłość, wszystkie myśli, tęsknoty, marzenia, bez wymawiania ich na głos.
Czuli napięcie w spodniach, z każdą chwilą ich pożądanie narastało, lecz nie tylko cielesne ale także umysłowe. Nigdy wcześniej z nikim nie byli, ale dużo słyszeli od swoich starszych kolegów w Amardzie. Miłość między dwoma mężczyznami nie była powszechnie tępiona, ale też nie mówiło się o niej głośno. Dla nich taka miłość nie była czymś normalnym, ale jednocześnie niczym zakazanym.
Lior pozwolił Sence zdjąć swoją bluzkę, a jego nagie ciało wyraźnie odznaczało się w półmroku oświetlane delikatnie przez księżycowy blask. Cień całował każdy milimetr jego klatki piersiowej wywołując gęsią skórkę. Lior również jednym ruchem rozebrał Senkę a potem powoli przesuwając dłonią po rozpalonej skórze skierował ją w spodnie łapiąc spragnionego dotyku penisa, co wydobyło jęk rozkoszy z gardła Senki. On sam szybko pomógł rozpiąć swoje spodnie i to samo zrobił ze spodniami Liora zsuwając je nieco niżej na pośladki. Jego penis również stał na baczność domagając się pieszczot. Przylgnęli do siebie ciasno siedząc w mroku, złączeni umysłami, pragnąc jeden drugiego. Ich dłonie poruszały się to szybko to wolno dając rozkosz sobie nawzajem. Ich oddechy przyspieszyły, ciała lekko podrygiwały a usta spijały słodki nektar z języków. Z ust Senki wyrwał się jęk kiedy łapał dech a lepka maź wystrzeliła z jego członka w rękę Liora, wtedy poruszył swoją ręką szybciej i przylgnął mocniej do jego ciała, a Światło doszedł w spazmatycznym orgazmie tuż po nim, stękając i szybko oddychając wprost do jego ucha.
Oblepieni spermą, zdyszani, siedzieli w milczeniu rozkoszując się chwilą. Spojrzeli na siebie w półuśmiechu i jeszcze składali sobie delikatnie pocałunki.
W końcu Lior wstał, jedną ręką zsunął z siebie spodnie żeby ich nie zabrudzić i poszedł do łazienki. Senka rozmasował zdrętwiałe nogi, na których cały czas siedział jego przyjaciel i również już nagi skierował się do łazienki, gdzie nie czekając aż Lior odejdzie od umywalki przytulił się do niego od tyłu i pod jego rękami sam wsunął dłonie w wodę.
- Teraz już nic nie będzie takie samo? - Zaśmiał się z przekąsem Lior.
- Mam taką nadzieję. - Senka ucałował go w plecy a jego długie włosy łaskotały mu skórę.
Nalali wody do wanny i zanurzyli się w niej obaj. Wanna była na tyle duża aby dorosły człowiek mógł się w niej położyć, więc oni we dwóch bez problemu się mieścili na siedząco.
- Tak zauważyłem - zaczął Lior gdy już się zrelaksował. - W twoich myślach widziałem, że całowałeś się z Besnikiem. - W jego głosie nie było cienia goryczy tylko zaciekawienie.
Senka się zaczerwienił na wspomnienie tamtego wieczoru nie wiedząc co ma powiedzieć, zapominając, że w jakiś dziwny sposób Lior miał teraz dostęp do jego myśli. Musi popracować nad ich ukrywaniem tak samo jak robił to Lior.
- Słyszałem wszystko. - Zaśmiał się Światło zerkając na Senkę. - Zobaczysz, teraz to ja będę miał na ciebie oko zanim nauczysz się kontrolować swoje myśli.
- To nie sprawiedliwe, dlaczego nagle teraz ty możesz czytać w moim umyśle?
- To kara za grzebanie w moim bez pozwolenia.
- Nie śmiej się. - Senka się obruszył i na jego twarzy wykwitł grymas.
- Senka, nie rozumiesz? Jesteś inny, wyjątkowy. - Lior przysunął się bliżej do niego wzburzając wodę. - Ten medyk sam powiedział, że to coś dziwnego, to co zrobiłeś wchodząc do mojego umysłu i wyrywając ukryte myśli. Po tym wszystkim i po tym - rozłożył ręce mając na myśli ich pieszczoty cielesne - nasze umysłu połączyły się dzięki tobie i nie wiadomo czy kiedykolwiek to się wcześniej zdarzyło.
- Tylko jutro pewnie będą nas o wszystko wypytywać. Chyba nie możemy im powiedzieć o tym - Senka też wskazał na nich dwóch siedzących razem nago w wannie.
- Masz rację, to chyba nie przystoi. - Jemu również wypłynęły na policzki delikatne rumieńce gdy przypomniał sobie co robili chwilę temu.
Senka zmarkotniał i zrobił to co w takich chwilach mu pomagało najbardziej, zsunął się po krzywiźnie wanny i zanurzył głowę pod wodę. Nie słyszał i nie widział nic, lecz czuł delikatny dotyk Liora na jego nodze, która wystawała ponad powierzchnię. Wiedział, że on będzie teraz przy nim i cokolwiek się stanie są złączeni na zawsze, żadna magia ich nie rozdzieli.
Po kąpieli położyli się razem spać i o dziwo nie było im razem nie wygodnie na wąskim łóżku. Senka ułożył głowę przy szyi Liora wdychając słodki zapach jego skóry, a Lior mógł zasypiać otulony wonią morza wyczuwalną dla niego we włosach Senki. Odpływali już w krainę snów, gdy Cieniowi coś się przypomniało.
- Nie jesteś zły o pocałunek z Besnikiem?
- Oczywiście, że nie, skoro wiem już wszystko co się dzieje w twojej głowie - wyszeptał Lior po czym ucałował go w czoło i już nic nie mówiąc zasnęli przytuleni.



Następnego ranka obudzili się razem radośni, przeciągając się przytulali się i całowali delikatnie rozkoszując się wspólnym porankiem. Czuli się jakby to było coś normalnego, coś co zdarzyło się dawno i było oczywiste w ich życiu. Jakby to było coś czego od dawna poszukiwali i potrzebowali. Ta nowa więź łącząca ich była jak nierozerwalna gruba nić splatająca ich serca i umysły.
Ubrali się i zeszli na śniadanie próbując zachowywać się jak najnormalniej, lecz zauważali ukradkowe spojrzenia w swoją stronę nie wiedząc czym są spowodowane. Przysiedli się do Lasse i Peio pytając ich co się dzieje.
- Już prawie cały Zakon wie, że coś się wczoraj między wami stało i że dzisiaj idziecie na jakieś spotkanie do Głównego Budynku - odpowiedział Lasse przeżuwając chleb.
- A kto im niby powiedział? - parsknął sarkastycznie Senka.
- Przecież, że nie ja - bronił się Cień.
- My z nikim nie rozmawialiśmy, ale pewnie inni uczniowie z naszej grupy mają długie języki - wtrącił się Peio.
- No tak - mruknął Lior, ale jego uwagę przykuł już ktoś siedzący przy innym stoliku.
Seitse i Besnik siedzieli nieco dalej i rozmawiali zerkając ewidentnie na nich. Lior przyjrzał się Seitse kiedy ten odwrócił wzrok. Światło wydał mu się przystojny, na co nie zwrócił wcześniej uwagi, wtedy po ich walce na arenie; tym razem nie był zmęczony, tylko rześki, wypoczęty. Jego biały warkocz starannie spleciony spoczywał na jego ramieniu a grzywka opadała na oczy.
- Hej! - krzyknął nagle Senka wyrywając go z myśli. - I to niby ty mi wypominasz coś co się działo tamtego wieczoru - naburmuszył się i założył ręce na piersi.
Lior się zmieszał i lekko zarumienił.
- Przepraszam - wydukał i spuścił wzrok.
Lasse i Peio spojrzeli po sobie a potem na chłopców nic nie rozumiejąc z zaistniałej sytuacji.
Chyba będę musiał na nowo nauczyć się trzymać myśli na wodzy - pomyślał Lior zerkając na Senkę, wiedząc że i tą myśl słyszał. Cień się tylko uśmiechnął szyderczo.
- To wszystko twoja wina - mruknął Lior.
- Bo na pewno żałujesz. - Senka puścił mu oko a jego wyraz twarzy złagodniał.
Obaj zaczęli się śmiać i przeprosili Peio i Lasse za swoje dziwne zachowanie, na co tamci skwitowali, że faktycznie to co wczoraj się zdarzyło nie mogło być niczym wielkim skoro teraz zachowują się tak beztrosko. Potem rozmawiali jeszcze o wczorajszym treningu, który ich ominął, bo gdy tylko Sulai Paora zostawił ich u medyka, wrócił do sali ćwiczebnej i nauka potoczyła się dalej jakby nic się nie wydarzyło.
Po śniadaniu chłopcy poszli do pokoju w oczekiwaniu na kogoś kto po nich przyjdzie. Zastanawiali się czy powinni się ubrać jakoś inaczej, ale stwierdzili, że zwykłe dzienne stroje wystarczą. Siedzieli jak na szpilkach czekając aż ktoś się zjawi. W końcu Lior usiadł obok Senki i wziął jego dłoń.
- Nie denerwuj się, wszystko będzie dobrze. Przecież nie zganią cię za coś czego sam nie rozumiesz.
Senka wziął głęboki oddech.
- Wiem.
Lior pocałował go w policzek próbując dodać otuchy.
- Ciekawe czy to sam Felim Cianithel będzie z nami rozmawiał.
- Ach, widziałem przecież twoją rozmowę z nim w ogrodach, a przy jego przemówieniu to wcale nie gorąco i tłum ci zaszkodziły - skarcił go Lior.
- Tak. W nim jest coś dziwnego, dlatego trochę się obawiam. - Senka spojrzał przyjacielowi w oczy smutnym wzrokiem i w tym momencie ktoś zapukał do drzwi.
Lior wstał i otworzył.
- Światło Lior i Cień Senka, z Amardu, zgadza się? - Mężczyzna w szarym mundurze, podobnym do ich codziennego stroju stał za drzwiami z małym notesem w dłoni. Jego oficjalny ton przywodził na myśl urzędnika wojskowego z jakimi mieli styczność w szkole w ich rodzinnym mieście.
- Tak, to my.
- Proszę za mną.
Chłopcy ruszyli za mężczyzną. Po drodze nie spotkali żadnych uczniów, gdyż wszyscy obecnie byli na swoich zajęciach. Plac Zakonu wydawał się opuszczony mimo paru robotników pielęgnujących rośliny w ogrodach. Zostali zaprowadzeni do Głównego Budynku, w którym urzędowali nauczyciele, głowa państwa Felim Cianithel, oraz różni inni magowie i urzędnicy z jego najbliższego otoczenia, którzy nie pełnili funkcji bezpośrednio w mieście. Przez wielki dwuskrzydłowe wrota zostali wprowadzeni do Głównej Sali, w której zostali przywitani jako nowi uczniowie w Zakonie pierwszego dnia. Mężczyzna, który po nich przyszedł poprowadził ich dalej bocznym korytarzem, potem po schodach w górę, a potem znowu korytarzami, tak że po tym jednym przejściu zgubiliby się gdyby mieli wracać sami. Wreszcie stanęli przed podwójnymi drewnianymi drzwiami ozdobionymi w ryciny przedstawiające Pierwszego Maga Maheshę, założyciela Zakonu, stojącego pod Łukiem Założycielskim miasta. Mężczyzna kazał im tutaj zaczekać aż nie zostaną przywołani. Po kilku minutach usłyszeli odgłos gongu i drzwi się otworzyły.











Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum