The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Marzec 19 2019 08:34:22   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Gdy muzyka w duszy gra 1


Od autora:Opowiadanie zainspirowane dramą koreańską „You're Beautiful”. To ten serial dał mi natchnienie na napisanie tego. Pomysł był impulsem, który udało mi się zrealizować.


Biegł. Wiedział, że jest spóźniony. Po raz pierwszy zaspał. Skarcił siebie za to kolejny raz. Szef pewnie obetnie mu z pensji lub zwolni go. Po co mu pracownik, który nie wywiązuje się ze swoich obowiązków na czas. Zachciało mu się oglądać do późna relację z gali rozdania nagród muzycznych. Chciał wiedzieć, który z zespołów zdobędzie główną nagrodę. Wielkie nadzieje pokładano w kilku nowych grupach, ale nie mieli szans przy BlueRiver. Zespół zdobył kilka nagród między innymi dla najlepszego wokalisty i najlepszej piosenki w ciągu ostatnich kilkunastu tygodniach. Spał może ze cztery godziny. Nadal miałby ochotę przyłożyć głowę do poduszki, a tak ma teraz za swoje i zamiast pojawić się w pracy na spokojnie w wyznaczonym czasie to teraz zdyszany wbiegł do budynku drukarni zbudowanego z białych, solidnych płyt. Miał wielką nadzieję, że szef go nie zauważy, a gazety wyda mu któryś z pracowników, jak zawsze. Niestety nadzieje poszły w las, kiedy omal nie zderzył się z pracodawcą. Był to rosły facet po czterdziestce, z małą blizną na lewym policzku i łysiną, którą skrzętnie skrywał pod tupecikiem.
-Hamada o której to się pojawiasz w pracy? - warknął mężczyzna.
-Przepraszam – ukłonił się.
-Co mi po twoich przeprosinach, jak nie będę mógł odpędzić się od telefonów wściekłych klientów, którzy na czas nie dostali swojej gazety.
-Spóźniłem się pierwszy raz. Przepraszam już zabieram się do pracy.
-Jeszcze jedno spóźnienie, a wylatujesz.
Szef przeszedł obok niego i zaczął krzyczeć na jakiegoś innego pracownika. Wyglądało na to, że miał zły dzień, więc lepiej mu było zejść z drogi. Haruki czym prędzej zabrał się do pracy. Jako roznosiciel gazet nie zarabiał wiele, ale wystarczyło na jego drobne wydatki. Później i tak szedł do pizzerii w której pracował jako rozwoziciel. Zrobił nawet prawo jazdy, żeby móc awansować ze zmywaka. Szefowa była spoko i jak obiecała dać mu to miejsce po zdaniu prawka, tak słowa dotrzymała. Lepsze to niż tony garów do mycia.
Musiał się pośpieszyć, bo inaczej spóźni się pizzerii. Zapakował gazety na skuter, który należał do drukarni i ruszył w drogę. Na szczęście przez trzy miesiące poznał już dokładnie adresy pod które miał dostarczyć prasę. Ludzie go chwalili, że wywiązuje się ze swoich obowiązków solidnie. Nie to co inni, kiedy zamiast zostawić gazety tam gdzie było ich przeznaczenie, to rzucali nimi byle gdzie. Niektóre lądowały w kubłach na śmieci, błocie, jeżeli wcześniej padało lub zwyczajnie na trawniku, czy też klatce u sąsiada. Rzadko, kiedy znajdując swego właściciela, gdy dobry sąsiad postanowił sobie przygarnąć za darmo gazetę.
Po godzinie została mu jeszcze ostania gazeta. Zatrzymał się przed małym domkiem i zszedł ze skutera. Wziął pismo w rękę i skierował się do białych drzwi. Wsunął dziennik do przegródki w drzwiach i już miał odejść, kiedy te uchyliły się powoli. Starsza pani wyjrzała ze środka. Zawsze dziękowała mu osobiście. Czasem miał wrażenie, że tylko czeka na jego przyjazd.
-Dziękuję ci chłopcze. Gdyby więcej było takich ludzi jak ty świat byłby lepszy.
Uśmiechnął się ciepło i wrócił do pojazdu. Nie umiał rozmawiać z obcymi, więc cieszył się, że nigdy nie nalegała na jakąś pogawędkę lub gorzej, nie zapraszała go na poranną herbatkę. Spojrzał na zegarek, jak się pośpieszy zdąży do drugiej pracy na czas.

***

Ciemno - niebieski bus z dużym napisem BluRiver wjechał na parking przed luksusowym hotelem. Pisk fanek i nielicznych fanów rozległ się w okolicy.
-Nigdy im się nie znudzi? - zapytał białowłosy chłopak.
-Bez nich by nas nie było – odpowiedział mu Seiki – Marudzisz kochany. Spójrz jak one tylko czekają na choćby nasz spojrzenie.
-Nie mów do mnie kochany. I miałem na myśli to stanie i czekanie na nas po kilka godzin aż się pojawimy.
-Kochają nas – wtrącił chłopak z zielonymi włosami.
-Ciekawe, czy jakbyśmy byli brzydcy i grubi to czy by nas tak kochali – zawsze chciał, żeby ludzie cenili ich za muzykę, nie wygląd.
-Niedowiarek z ciebie Keizo – odezwał się drzemiący obok niego Isao – Pierwsze co ich przy nas trzyma to muzyka. Gdyby nie ona bylibyśmy zwykłymi facetami z ulicy.
Bus zatrzymał się niedaleko bramek oddzielających ich od tłumu.. Ochrona miała jednak trochę roboty, bo niektórzy fani chcieli przeskoczyć przeszkody i pobiec w stronę samochodu. Ludzie zadrżeli w napięciu i podekscytowaniu, kiedy rozsunęły się drzwi i pięciu chłopaków wysiadło z pojazdu. Dało się słyszeć głosy zachwytu, słowa „kocham cię” i gratulacje z powodu zdobytych nagród. Chłopcy mimo zmęczenia podeszli do tłumu i zaczęli rozdawać autografy. Podpisywali zdjęcia, płyty, zwykłe kartki dając im cząstkę radości.
-Kiedy zagracie kolejny koncert? - zapytał jedna z bliżej stojących dziewcząt. Zarumieniła się nieznacznie, gdy Seiki puścił jej oczko i się odezwał.
-Dziś wieczorem mamy występ na żywo w programie Muzyka i Ty. Włącz telewizor i oglądaj – podpisał zdjęcie całego zespołu i oddał dziewczynie.
-Z pewnością będę.
-Miła – Seiki rzucił do brata.
-Dla ciebie wszystkie są miłe.
-Pewnie. Temu co na na nos siadło? - zapytał patrząc na lidera.
-Chyba coś go gnębi.
Keizo dał ostatni autograf. Uśmiechną się nieznacznie i spojrzał na zielonowłosego. Tomiji był od zawsze jego kolegą, nawet mógł go nazywać przyjacielem i martwił się o niego. Zielonowłosy oddał spojrzenie i podniósł brew do góry.
-Odpoczynek? - zapytał.
-Tak Tomi.
Cała piątka ruszyła do wejścia hotelu pozostawiając za sobą rozczarowanych fanów.
-Marzę tylko o odpoczynku – mruknął Isao.
-Odpoczniecie, a wieczorem nie zapomnijcie o programie – odwrócili głowy w stronę głosu. Ich menedżer podszedł do nich – Nie róbcie takich min. Jutro wracacie do domu – weszli do windy i wcisnął przycisk na ostatnie piętro, które zajmowali – Później będziecie mieć z tydzień wolnego i zaczynacie pracę nad kolejnym krążkiem.
Seiki uwiesił się na jego ramieniu.
-Natsuo ty nas wykończysz.
-Ciebie? Ty masz energii za nich wszystkich. Pewnie chętnie byś zrobił teraz imprezę.
-Skąd wiesz?
-Znam cię.
Seiki zaczął się jeszcze sprzeczać z Ogatą, że na pewno do końca go nie zna, ale Keizo ich nie słuchał. Wyszedł z windy i pociągnął za sobą zdumionego przyjaciela. Otworzył drzwi do swego pokoju i posadził zielonowłosego w fotelu.
-Co ty wyprawiasz?
-Tomiji musimy poważnie porozmawiać.
-Nie ma o czym – próbował wstać, ale na nowo został popchnięty na siedzenie.
-Musimy im powiedzieć. Menedżerowi też. Jak długo zamierzasz przed nimi to ukrywać?
-Ten zespół to moje życie – przeczesał włosy palcami – Tak samo jak śpiewanie. Poczekaj do powrotu do domu – popatrzył na niego błagalnie.
-Dziś nie śpiewasz.
-Co?! - wstał momentalnie.
-Powiedziałem, nie śpiewasz.
-Wielki pan i władca rozkazuje?! - wnerwił się.
-Jak chcesz to, to jest rozkaz. Wykonam utwór sam. Teraz wybacz jestem padnięty.
Tomiji opuścił pokój cały wzburzony. Wiedział, że Keizo chce dla niego dobrze, ale jak miał przestać robić to co kochał? Jeżeli wokalista nie może śpiewać to co ma mieć innego do roboty w zespole? Tylko co się stanie jak całkowicie straci głos? Wrócił do pokoju przyjaciela i wszedł do jego sypialni. Keizo właśnie szedł się kąpać.
-Niech ci będzie! Możemy zagrać I will Promise You. Zaśpiewasz ją po koreańsku, a ja wezmę harmonijkę i się włączę, jak za dobrych czasów. Nie myśl jednak, że łatwo mi z tym - po czym zostawił go samego i udał się na odpoczynek. Już w łóżku zmorzył go niespokojny sen przeplatany pytaniem: Dlaczego?

***

Seiji we wspólnym pokoju uruchomił laptopa i wszedł na stronę swego zespołu. Uśmiechnął się widząc ilość nowych komentarzy. Nie wszystkie były pochlebne. Wielu osobom ich muzyka się nie podobała. Trochę go to dziwiło, gdyż nie lubili trzymać się określonego gatunku i tworzyli muzykę z której każdy mógł coś wybrać dla siebie. Ponadto śpiewali w kilku językach począwszy od spokojnych, romantycznych melodii kończąc na ostrych kawałkach. Jednak widać nie wszystkim to pasowało i nie miał nic przeciw. On też nie wszystko lubił.
-Co robisz? - podszedł do niego Isao.
-Czytam sobie komentarze.
-I kogo fani kochają najbardziej?
-Posłuchaj „Keizo kocham cię ponad wszystko. Jesteś moim pragnieniem. Nie mogę spać nocami, bo marzę tylko o twoich szarych oczach. Napalona”. Podobnych jest cała masa. Wątpię, żeby chodziło jej o oczy.
-I wszystkie chcą go zaciągnąć do łóżka?
-Nie tylko jego. Ciebie też. Odkąd uruchomiłem czat to tylko o tym gadają.
-A o muzyce nic?
-O tym też. Jest masa gratulacji i zaproszeń, żebyśmy przyjechali akurat do ich miasta.
-To miłe. Lepiej idź się zdrzemnij – poklepał go po ramieniu – Jak wieczorem nie będziemy wypoczęci to Natsuo nas zabije.
-Posiedzę trochę.
Gdy Akechi zostawił go samego, zrobił wpis na stronce i poinformował od dzisiejszym programie. Menedżerowi nie podobało się to, że on sam prowadzi ich stronę. Uważał, że powinien to zostawić komuś kto masz czas na to, ale on się uparł i nie żałuje. Przynajmniej nie ma tu bzdur na ich temat jak na wielu innych blogach czy też forach.
Zajęty nie zauważył, że jego brat bliźniak stoli w drzwiach i przygląda mu się z łobuzerskim uśmiechem.
Seiki wrócił do pokoju i zalogował się na stronie ze swego telefonu. Już dawno miał tam kilka nicków i wykorzystywał je czasem pytając fanki co sądzą o Seikim Nakada, czyli o nim samym. Teraz jednak miał inny pomysł. Nudziło mu się, więc z niego skorzystał. Napisał wiadomość:
Kocham Seiji'ego. Ma takie piękne uśmiechnięte oczy. Jest niczym światełko we mgle.
Wysłał.
Przez uchylone drzwi obserwował reakcję brata.
Seiji odczytał wiadomość. Dostawał wiele podobnych, ale coś mu nie pasowało w nicku. Niewątpliwie należał do chłopaka. Nie był gejem, ale pochlebiło mu to. Grali nie tylko dla dziewczyn. Niemniej jednak coś było nie tak. Miał wrażenie, że znał ksywkę tej osoby. Znał ją bardzo dobrze ze szkoły.
-Uduszę go zaraz.
Słysząc te słowa Seiki popatrzył jeszcze raz na wiadomość i otworzył usta. Był tak głupi, że zalogował się nie jako Poranna Rosa tylko jako Zakuro. To był jego nick, który każdy znał. Zaraz upewnił się w tym, bo jego brat wpadł do pokoju.
-Zatłukę za tak głupie żarty – udawał, że go dusi.
-Nie podobało ci się braciszku?
-Bez przerwy piszesz takie rzeczy? Wyznania miłości to twoja sprawka?
-Nie wszystkie. Czasem nudzę się. I lubię cię denerwować.
-Idź podenerwuj Keizo.
-Żeby mnie naprawdę zabił? Jeszcze chcę żyć.
-Zemszczę się inaczej na tobie – powiedział Seiji i usiadł przed komputerem.
-Co chcesz zrobić? - zaniepokoił się, bo brat już raz na portalu umieścił jego fotkę z dzieciństwa, gdy był cały umorusany urodzinowym tortem.
-Co powiedział byś na to? - pokazał mu zdjęcie na którym w wieku piętnastu lat Seiki miał długie włosy i wyglądał na nim jak by go piorun walną i miał na sobie piżamę w kaczuszki.
-To było zaraz po wstaniu z łóżka, a piżama to prezent od mamy. Nie możesz tego umieścić.
-Mogę. Tak samo jak ty możesz udawać innych i wyznawać mi miłość.
Seiki patrzył ze zgrozą na myszkę. Jedno klikniecie i wszyscy zobaczą, że nie zawsze wygląda idealnie. Zapał brata za rękę i zaczęli się siłować. Nie obyło się przy tym bez krzyków. Wszystko zakończyło trzaśniecie drzwiami, które rozległo się echem w pomieszczeniu. Obaj popatrzyli w ich stronę.
-O chmura gradowa nadeszła -wymknęło się Seiki'emu.
-Uciszycie się w końcu! - warknął Keizo – Słychać was na całym piętrze! Czy wy dwaj musicie zachowywać się jak dzieci?! Przeszkadzacie innym we śnie! Cała noc na gali was nie zmęczyła?!
-Mamy praktykę staruszku – powiedział Seiki.
-Nie mów do mnie staruszku!
-Kochany teraz ty robisz hałas. Coś taki nerwowy ostatnio? Powinieneś się z kimś umówić, bo samotność ci nie służy. Nie widziałem cię jeszcze z żadną dziewczyną – tylko Seiki był na tyle odważny, żeby poruszać ten temat – Sopel lodu z ciebie. Wyrwał byś jakąś fankę.
Keizo uśmiechną się wrednie i podszedł do komputera. Od razu zorientował się co kłócili się chłopcy i jednym kliknięciem umieścił zdjęcie na stronie.
-Zemsta jest słodka – szepnął i opuścił pokój.
-Nie zrobił tego? Prawda?
-Zrobił.
-Nie. Seiji usuń to - panikował.
-Nie. Masz za swoje. Naucz się trzymać język za zębami – wylogował się i wyłączył laptopa – Nie martw się dziewczyny będą piszczeć na twój widok.
-Pomyślą, że to ty.
-Jest w twojej galerii – puścił mu oczko. Zabrał komputer ze sobą, wychodząc z pokoju.
Seiki przysiadł na brzegu stolika z głupią miną. Wszyscy będą się z niego śmiać. Przecież to nie jego wina, że wtedy włosy stanęły mu na wszystkie strony, a brat pstrykną mu fotkę. Z rana nie każdy wygląda idealnie. Prawda? Tylko ta piżama. Po co ją założył?

***

Haruki wrócił do domu swojej ciotki późnym wieczorem. Dostał wypłatę dzień wcześniej i od razu mógł dać część ciotce, która od lat zajmowała się jego wychowaniem.
-Powinieneś zachować te pieniądze...
-Nie ciociu. Obiecałem, że oddam ci wszystkie opłaty za szkołę muzyczną. Poza tym, jeżeli pracuję mogę dołożyć się na utrzymanie.
-Za ciężko pracujesz. Wujek załatwił by ci pracę w hurtowni.
-Dziękuję. Sam muszę liczyć na siebie. Pójdę do swego pokoju.
Wspiął się po schodach niewielkiego rodzinnego domostwa. Mógł powiedzieć, że był tu szczęśliwy. Gdy przechodził obok pokoju swego kuzyna usłyszał jak ten się śmieje. Zaintrygowany zapukał i po chwili młody szesnastoletni chłopak otworzył mu drzwi.
-Właź. Chcesz chipsów?
-Nie dzięki.
-Siadaj oglądam kabarety. Są naprawdę śmieszne. Nie wiem skąd ci ludzie mają pomysły na gagi.
-Talent?
-Możliwe. Pracowałeś tak długo?
-Tak.
-Siadaj zaraz będzie program Muzyka i Ty. Dziś gośćmi będzie zespół BlueRiver. Mają grać na żywo. Są wspaniali. Keizo Ueda jest ich liderem i wygląda na zimnego faceta.
-Aki odrobiłeś lekcje? - dało się słyszeć wołanie ciotki.
-Mamo zrobię to później – wziął pilot i przełączył na inny kanał – O zaczyna się.
Haruki uśmiechnął się. Jego kuzyn był dziwnym stworzeniem. Zakochany we wszystkich zespołach, namiętnie jedzącym chipsy i nie tyjącym od nich, zawsze radosny i nie przejmujący się niczym. Usiadł obok niego. Chociaż nie znał zespołu za dobrze to kochał muzykę, więc każdy taki program go interesował.

***

Program z udziałem publiczności rozpoczął się. BlueRiver stanęli w wyznaczonych miejscach. Seiki założył mikrofon i usiadł za perkusją. Isao wziął swoją ukochaną gitarę. W ostatniej chwili dowiedzieli się od lidera, ze będą grać coś innego niż było w programie. Seiji uruchomił keyboard, ach kochał grę na klawiszach. Tomiji z harmonijką ustną w dłoni usiadł na wysokim krześle obok niego.
-Proszę państwa – zaczął prowadzący – Dziś mamy przyjemność gościć w naszym programie zespół, który od dwóch lat nie schodzi z pierwszych miejsc list przebojów. Pięciu chłopaków, którzy kochają to co robią, zagra i zaśpiewa dla państwa przed telewizorami i widzów, którzy wygrali wejściówkę do naszego studia. Oto przed państwem BlueRiver! - wskazał ręką na obrotową scenę, która poruszyła się odwracając w stronę publiczności i kamer. Oklaski w jednej chwili wzmogły się, kiedy ludzie zobaczyli zespół ubrany w jasnoniebieskie stroje. Keizo z zamkniętymi oczami stał przy mikrofonie.
-Mała zmiana planów. Zaśpiewam piosenkę z naszych początków. Coś czego wierni fani nie zapomnieli – ogłosił.
Rozległy się pierwsze dźwięki melodii.

***

Hamada patrzył jak zahipnotyzowany na ekran telewizora. Aki widział jego rozmarzone oczy.
-Podoba ci się któryś? – nie to, żeby uważał kuzyna za geja.
-Chciałbym tak móc śpiewać.
-Przecież masz piękny głos. Słyszałem cię nie jeden raz. Powinieneś się gdzieś pokazać. Coś z tym zrobić.
-Jestem zbyt nieśmiały, aby coś z tym zrobić – powtórzył ostatnie słowa kuzyna - Dobrze mi tak jak jest.
-Jak chcesz, ale szkoda.
-Czemu on śpiewa po koreańsku?
-Lubi to. Zna język, pozostali też go znają. Fajnie im to wychodzi.
Występ nadal trwał ku uciesze publiczności. Wokalista poruszał się jak pantera po niewielkiej scenie. Zdziwiły go jego białe włosy. Musiał je ufarbować.
-Dlaczego on ma takie włosy? - zapytał kuzyna.
-To jego wizytówka. Chłopak za nim ma zielone. Też ufarbowane. Są idealni. To oni założyli zespół. Zaraz będzie wywiad to się wszystkiego dowiesz – powiedział podekscytowany Aki i wepchnął sobie do usta garść chipsów paprykowych.
-To, to niezdrowe jest – Haruki wskazał głową na miskę.
-Ale jakie dobre.

***

Zespół skończył swój występ w ferii oklasków i próśb o bis. Chłopcy na razie nie zamierzali grać i usiedli na przygotowanych kanapach. Dość wygodnych niżby wskazywał zbyt nowoczesny wygląd.
-Przyznam, że zaskoczyliście mnie tą piosenką – powiedział prowadzący program.
-W ostatniej chwili postanowiliśmy przypomnieć słuchaczom od czego to wszystko się zaczęło. Tak nasza mała niespodzianka – odpowiedział Keizo.
-Nasz realizator przygotował krótki materiał o tym jak zaczynaliście.
-To może być ciekawe – rzekł Isao – To jak powrót w przeszłość.
-To obejrzyjmy krótki filmik.
Na dużym ekranie za nimi zobaczyli siebie sprzed dwóch lat. Keizo już wtedy był imponującą postacią. Pierwszy publiczny występ zaliczyli w jednym z programów szukających talentów. Zaśpiewali swoją własną piosenkę i z miejsca podbili serca publiczności. Przechodzili do dalszych etapów z łatwością, a finał okazał się sukcesem. Posypały się propozycje i w chwili, kiedy zaproponowali pracę swojemu obecnemu agentowi ich kariera nabrała tempa. W promowaniu swojej pierwszej płyty zwiedzili Azję i wygrali na tym. Krążek sprzedawał się jak świeże bułeczki zdobył dla nich jedno z pierwszych miejsc na szczycie list przebojów. Druga płyta okazała się sukcesem na skalę światową i otworzyła drogę na europejskie rynki. Filmik zakończył pokaz zdjęć z ostatniej sesji fotograficznej.
-Jesteście ulubieńcami publiczności. Jak się w takiej sytuacji czujecie?
-Z pozoru to trudne pytanie – ponownie głos zabrał Ueda – Z jednej strony fantastycznie jest czuć miłość fanów, z drugiej istnieje obawa, że to może się nagle skończyć. Stanie się coś co ludziom się nie spodoba i nasza kariera ulegnie upadkowi. Po trzecie bycie ulubieńcem oznacza być rozpoznawanym na ulicy. Nie można przejść spokojnie, zrobić zakupów. To bywa miłe, ale bywa też ciężkie, kiedy człowiek potrzebuje wytchnienia i prywatności.
-Liczyliśmy się z tym jednak i cieszymy się, że możemy podzielić się naszą muzyką z innymi – dokończył Tomiji.
-To teraz kilka osób zada wam pytania i na koniec poprosimy o jeszcze jedną piosenkę.
-To słuchamy – Seiki uśmiechnął się do publiczności.
-Wasze marzenie jako zespół. Czego pragniecie? - zapytała młoda krótko ostrzyżona dziewczyna.
-To może ja odpowiem – odezwał się Isao – Naszym największym marzeniem, które chcemy spełnić to trasa po europie. Mamy nadzieję, że uda nam się to zrealizować i połączyć z promocją płyty, którą mamy w planie nagrać.
-A co z miłości?. Jesteście bardzo tajemniczy. Macie kogoś bliskiego sercu? - padło kolejne pytanie od zarumienionej nastolatki.
Chłopcy popatrzyli po sobie. Nie lubili osobistych pytań. Zwłaszcza takich wkraczających w sferę intymną.
-Wy wszystkie jesteście nam bliskie – wybrnął Seiki – Nie potrzebujemy nikogo innego.
Rozległ się pisk dziewczyn.
-Bardzo chronicie swoją prywatność i pewnie na ten temat niczego się nie dowiemy? - zapytał prowadzący.
-Raczej nie – stanowczo odpowiedział Keizo.
-To jeszcze kilka pytań.

Po wywiadzie zespół zebrał się na scenie i zagrał najnowszy utwór. Też należący do grupy spokojnych. Keizo westchnął. Ciężko im będzie bez Tomiji'ego on śpiewał drugą część piosenki.

***

-Mówiłem, że są wspaniali – wykrzyknął niespodziewanie Aki.
-Taa.
-Są z naszego miasta – oczyścił miskę z resztek chipsów – Byłem na ich koncercie z Mary. O bilety było trudno, ale się udało. Na żywo są boscy. Dobra lecę po coś do picia i muszę odrobić lekcje bo matka mnie utłucze. Już i tak średnia mi spadła.
Haruki roześmiał się i ponownie wsłuchał w słowa piosenki Hello Hello. Zaczął śpiewać te słowa razem z wokalistą. Aki jeszcze się obejrzał i pomyślał, że talent kuzyna naprawdę się marnuje. Chłopak niewątpliwie miał dar do muzyki. Tylko był za spokojny, aby podzielić się tym z innymi. On też nie wiedział jak miałby mu pomóc. Jednak czasem każdy dostaje swoją szansę, może i dla Haruki'ego też coś takiego się znajdzie. Oby.









 


Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum