The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Marzec 22 2019 08:50:29   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Bliskość poza planem 15


Rozdział 15 – Przeklęta sztuczka



Rozmowy, mruczenie budzącego się sprzętu, zapach wanilii i krzątanina były widokiem, który zastał Wojtek. Mężczyzna siedział w niewielkim fotelu, czekając aż wezwą go na plan, gdzie miał dziś kręcić scenę solowej masturbacji.
Jeden z pracowników przesunął w bok kanapę stojącą na planie, tuż obok jasnobeżowego materaca, gdzie Wojtek miał niebawem prężyć swoje muskuły. Oblizał wargi i spuścił wzrok na swoje dłonie. Denerwował się, bo to było coś innego niż sesja zdjęciowa. Niby znał plan całego filmu, co ma robić, kiedy wstać, kiedy się położyć. Jakby zapomniał będą go instruować, sugerować, kiedy ma się pomasować, szczypnąć czy w końcu zacząć działać. Taka kontrola nad jego ciałem nieco go przerażała, i miał nadzieję, że starczy mu na to cierpliwości.
Miał na sobie jak czarny podkoszulek z nadrukiem wilka oraz skąpe slipy. Po wszystkim chciał zadzwonić w końcu do Mirka, bo jego milczenie wybitnie zaczynało go denerwować. Chciał po prostu porozmawiać z kimś bliskim, bo nadal czuł się w Warszawie obco.
- Młody, łap! - krzyknął Andrzej, rzucając mu butelkę oliwki, by zaraz podejść i poklepać go po głowie. Zdążył już porozmawiać z Przemysławem, gościem od kamery, facetem od zaopatrzenia i zadzwonić po Sarę. Komuś innemu z nadmiaru obowiązków mogłoby zakręcić się w głowie. Andrzej był jednak do tego przyzwyczajony. - Scott jest w sumie gotowy, możecie kręcić. Widziałeś scenariusz? Wiesz, co masz robić, młody? Nic się nie bój, najwyżej zrobimy powtórkę - Andrzej pomasował go po ramieniu, patrząc jak sprzątacz ściera ewentualne zabrudzenia ze skórzanej, beżowej kanapy. W tle słychać było śmiechy innych aktorów, którzy mieli występować zaraz po Wojtku.
- Oby się udało za pierwszym razem. - Wojtek kiwnął głową, zauważając, że tutaj wszyscy poklepują, dotykają aktorów. Nie do końca potrafił się do tego przyzwyczaić, ale pewnie była to tylko kwestia czasu. - Są już jakieś nowe plany co do mnie? - spytał mężczyzny, wykorzystując sytuację, że jest obok. Nie wiedział w sumie jak wyszły zdjęcia, czy dobrze, czy też źle.
- Zobaczymy jak pójdzie ci dzisiaj. Tylko się nie spinaj. Trzęsące się ręce nie są sexy - powiedział poważnie Andrzej, nie spuszczając z niego wzroku, stale ściskając jego ramię dłonią. Chłopak miał młode ciało, rozpaloną skórę i mężczyzna doskonale wiedział, że takie rzeczy dobrze się sprzedają. Z tyłu podszedł do nich Przemek, jak zwykle bez uśmiechu, ze sztywną twarzą.
- Pokazał ktoś jemu jak ma się ustawiać? - spytał bezosobowo Andrzeja, jakby Wojtek nie był uczestnikiem tej rozmowy. Andrzej zerknął na niego kpiąco, nic nie mówiąc, na co fotograf aż przewrócił oczyma. - Zobaczysz w trakcie jak masz pozować do zdjęć - rzucił tylko krótko do Wojtka, idąc gdzieś jeszcze pospiesznie. Zegar na ścianie wskazywał za pięć dziesiątą. Dało się słyszeć dźwięk nadjeżdżającej windy. Zresztą non stop ktoś kursował w dół i w górę.
- Konkretny facet. - Wojtek pozwolił sobie na uśmieszek, jeszcze rano mając nadzieję, że zamiast Przemka pojawi się jakiś inny fotograf, ale najwidoczniej nie było mu to dane. Nie miał jednak zamiaru się stresować, tłumacząc sobie, że po prostu musi przywyknąć do trybu pracy i do ludzi.
- Każdy musi wiedzieć, że dawno nie zamoczył - sarknął Andrzej, na tyle głośno, że sporo osób mogło to usłyszeć, łącznie z fotografem. Widać było jak na dłoni, że nie lubili się za bardzo. - Wojtek, ja tu cały czas będę. Staraj się być naturalny. Dobrze będzie, jeśli podniecisz się już po wywiadzie. Dasz radę sam? Czy przysłać ci tu któregoś z chłopców? Chyba gdzieś widziałem Mateusza... - mruknął, rozglądając się wokół jakby to miało mu w czymś pomóc.
Na wzmiankę o swoim współlokatorze Wojtek wyraźnie zaczerwienił się, a w jego głowie od razu pojawiły się wciąż nękające go wspomnienia z klubu. Serce zabiło mu mocniej, a po ciele przeszył przyjemny dreszcz. Wizja nadal miała swoją moc i wierzył, że dziś też mu pomoże. Choć zapewne żywy Mateusz zadziałałby bardziej pobudzająco, Wojtek jednak bał się, że mógłby się zdekoncentrować i zamiast w obiektyw, patrzeć na twarz chłopaka.
- Dam radę – zapewnił po krótkiej chwili ciszy.
Andrzej już zbierał się, żeby krzyknąć za kręcącym się gdzieś chłopakiem, ale spasował słysząc oświadczenie Wojtka. Popatrzył na niego zdziwiony.
- Przecież się chyba kumplujecie, co? Mati nie chce się z tobą kolegować? Ja z nim sobie pogadam - warknął, w głowie mając już obraz nadętego Mateusza odmawiającego pomocy kolegom w potrzebie. Winda zgrzytnęła ponownie i wraz ze stukotem obcasików wpadła do studia Sara, cała zarumieniona. W pierwszym odruchu obejrzała sobie Wojtka, by upewnić się, że dała radę jako charakteryzatorka. Jej blond włosy powiewały malowniczo w biegu.
- Ni- nie! - Wojtek podniósł się, zaskoczony wnioskami mężczyzny. Odkaszlnął, zauważając, że zbyt gwałtownie zareagował. - Ku-kumplujemy, Mati jest w porządku, ale pewnie zajęty jest.
- Bzdura! - żachnął się mężczyzna, wydymając usta. - Ten nierób na pewno znowu pije kawusię. Sara, do kurwy nędzy, skoro raczyłaś tu w końcu przyjść, to idź poszukaj swojego koleżki, bo mnie zaraz chuj jasny trafi! - krzyknął podenerwowany. Będzie mu smarkacz opowiadał bzdury o zajętym Mateuszu. Może jeszcze do tego zapracowany, sarknął w myślach, idąc szybko do butli z wodą stojącej pod ścianą. Sara skuliła się w sobie, faktycznie robiąc w tył zwrot i zaczynając wypytywać ludzi czy nie widzieli jej kolegi. Nie miała wielkiej ochoty narażać się na gniew Andrzeja, ale nie chciała też, żeby Mateusz musiał znowu wysłuchiwać jakim jest leniem. A co na boga miał niby robić, sprzątać?
Wojtek również zamilkł, grzecznie siadając z powrotem na swoim miejscu. Nie chciał aby tak wyszło, jeszcze Mateusz będzie miał do niego pretensję w domu, że Andrzej zarzucił mu nieróbstwo, tak interpretując wyjaśnienia Wojtka.
- Cudownie – mruknął do siebie, widząc jak wszyscy nagle się spięli i już tak głośno nie rozmawiali.
Mateusz pojawił się na planie w niemal ekspresowym tempie, chowając do kieszeni dżinsów swojego iphone`a i trzymając się z Sarą za rękę jak nie przymierzając, para zakochanych. W tle sprzątacz mył jeszcze podłogę z odpadków niewiadomego pochodzenia, a inny facet próbował w tym samym czasie rozwinąć kawałek wykładziny.
- Co się stało? - spytał cicho Mateusz, siadając blisko niego na kanapie, z zatroskanym wyrazem twarzy. Sara przycupnęła mu jak kurka na kolanie, przysłuchując się. Mati objął ją ręką w pasie, stabilizując dziewczynę. Powiedziała mu, że Andrzej zaczął się unosić na Wojtka i kazał mu przyjść, bo najwyraźniej współlokator nie umiał się odnaleźć w scenariuszu, co bardzo zirytowało Andrzeja. Mateusz przejął się i zaraz przybiegł, nie wiedząc o sporym przekłamaniu wynikającym ze swobodnej interpretacji faktów, jaką robiła dziewczyna.
- Ni-nic. - Wojtek odetchnął ciężko, coraz bardziej skrępowany tą całą uwagą skupioną na sobie, a zwłaszcza obecnością Sary. Lubił ją, ale w tej chwili chyba lepiej by się czuł jedynie z Mateuszem.
Mateusz spojrzał mu z bliska w twarz, uważnie ją lustrując. Nie podobało mu się zachowanie Wojtka. Coś najwyraźniej było nie tak.
- Skarbie, idź przynieś mi kawę - mruknął do Sary, klepiąc ją lekko w tyłek, aż się zaróżowiła. Dziewczyna niechętnie wstała z jego kolan, wygładzając jeszcze spódniczkę i drepcząc w swoich stukających głośno bucikach. Nie potrafiłaby odmówić Mateuszowi. Andrzej rzucał mu co rusz złe spojrzenia, najwyraźniej sprawdzając, czy Mateusz jest miły dla kolegi. Kamerzysta pokazał Wojtkowi na palcach, że zostało mu pięć minut do wejścia na plan i ma się sprężać. Działo się naprawdę dużo, a praca wrzała jak w ulu.
- No mów, co jest - mruknął Mateusz, nie spuszczając z niego wzroku.
- Nic, znaczy po prostu stres i tyle. - Wojtek spuścił wzrok na swoje dłonie, próbując jakoś wewnętrznie się uspokoić. - Andrzej zaczął się wkurzać, to i ja się spiąłem – dodał.
- Wyglądasz jakbyś szykował się zemdleć - szepnął Mateusz, wpatrując się w niego badawczo. Nie uważał, żeby było to krępujące. - Mam ci jakoś pomóc? Tego tu ode mnie oczekują. Tak pracuję. Nie musisz się krępować czy brać tego osobiście - westchnął, odchylając się do tyłu na kanapie i kładąc głowę na oparciu. Nie chciał peszyć go mocniej, wiedząc, że speszenie i tak jest nieuniknione.
Oczekują, oczekują, przeszło przez myśl Wojtkowi. Wiedział, że i jego się to tyczy, więc powinien jakoś wykorzystać obecność i pomoc Mateusza, bo inaczej Andrzej się wkurzy. Nie wiedział jednak co uczynić, aby samemu jeszcze bardziej się nie zdenerwować. Czasu też nie miał za dużo. Przesunął nerwowo dłonią po włosach.
- Pocałujesz mnie? - spytał niepewnie, czując się idiotycznie, że prośba o taki gest może powodować w nim takie zakłopotanie.
Mateusz nie odpowiedział nic, przysuwając się bliżej niego i dotknął nieśmiało jego ust z zamkniętymi oczami. Zdążył zobaczyć jeszcze jak Scott pokazuje dwie minuty. Kiedy Wojtek odpowiedział na pocałunek, odchylił się bardziej do tyłu, chcąc wciągnąć go mocniej na siebie. W tym wszystkim było dużo wyuczonej taktyki, wiedział bowiem, że łatwiej będzie drugiemu mężczyźnie, jeśli on sam przyjmie pasywną rolę. Często mężczyźni przed kręceniem filmu zalegali po kątach, wprowadzając się nawzajem w miły nastrój. Absolutnie nikt się temu nie dziwił.
Wojtek nie musiał czekać na reakcje swojego ciała, która przyszła od razu, w postaci ciepła rozlewającego mu się w podbrzuszu. Do tego Mateusz pachniał czymś intensywnym i przyjemnym, co jeszcze bardziej pobudzało. Wojtek przymknął oczy, chcąc na chwilę stracić z widoku tych wszystkich ludzi, cały ten harmider, aby móc smakować w spokoju jego rozkosznych warg.
Mateusz rozchylił ulegle usta, pozwalając penetrować się językiem i zalegać Wojtkowi na sobie. Nie przeszkadzało mu to zupełnie, ale też nie traktował tego w żaden sposób osobiście. Pozwolił ugniatać swoje ramię w pożądliwym geście, samemu po prostu się oddając.
W końcu Wojtek się odsunął, wiedząc, że na przedłużenie tego nie miał czasu. Czuł się lepiej, a na pewno stres znacznie opadł.
- Dzięki... - mruknął, patrząc na Mateusza.
Chłopak posłał mu trochę rozbawione spojrzenie, klepnął go jeszcze na odchodne w ramię i wstał. Otrzepał spodnie, obracając się i spostrzegając Sarę niosącą dwa kubki kawy. Uniosła pytająco podbródek, na co Mateusz uśmiechnął się tylko, zaraz podchodząc i wyręczając dziewczynę. Sam do zdjęć miał jeszcze dłuższą chwilę czasu i zamierzał spożytkować ją na ploteczki.
Wojtek odetchnął i podniósł się, by podejść do leżącego na ziemi materacu. Nakryto go niebieską narzutą i dorzucono dwie poduszki z nadrukowaną panterką na poszewce. Mężczyzna ułożył się na brzuchu, unosząc tors i podpierając się na łokciach. Musiał wypiąć nieco pośladki, aby bardziej rzucały się w oczy, tak opięte przez slipy. Chciał już zacząć, cały czas pobudzony przez pocałunek, który od razu nasuwał mu do głowy co by było, jakby z Mateuszem byli sami. Zaśmiał się w duchu, bo jakby nie patrzeć jeszcze parę dni temu sam dał mu znać, że nie jest zainteresowany pogłębianiem znajomości o seks. Teraz zaczynał tego żałować, ale też z drugiej strony nie do końca. Nie umiał tego wytłumaczyć, ale czuł obawę przed staniem się jednym z tych wielu mężczyzn, którzy spali z Mateuszem. Nie umiał jednak nic poradzić na to jak reagowało jego ciało na współlokatora. Miał nadzieje, że Mirek, jego kumpel niedługo go odwiedzi, a tym samym sprawi, że myśli o Mateuszu będą mniej go dręczyć. Szczerze tęsknił za rozmowami z mężczyzną, jego poczuciem humoru czy luźnym podejściem do życia. Spojrzał na kamerzystę, wysokiego jegomościa z łysą głową i ciemną brodą, aby dał mu znać czy już zaczynają i ma się wdzięczyć, udając naturalnego.
Z planu udało się wygonić większość krzątających się i paplających bez związku z akcją ludzi, zrobiło się więc znacznie ciszej. Oprócz Scotta, Andrzeja i Wojtka nie było już nikogo. Nawet Mateusz zmył się, nie chcą przeszkadzać i podpaść jeszcze bardziej menagerowi.
- Wszystko w porządku? - spytał Scott, dźwigając kamerę na ramię. Miał przyjemny, męski głos, z wyraźnym, brytyjskim akcentem. - Jesteś gotowy? Andrew da ci znać i zaczynamy.
- Tak, zaczynajmy. - Wojtek odpowiedział pewnie i z uśmiechem.
Andrzej zwinął dłoń w pięść, pokazując mu najpierw jeden, później dwa, a na końcu trzy palce. Scott włączył kamerę, robiąc maksymalne zbliżenie na wypięty tyłek Wojtka. Gdzieś na pościeli leżała oliwka. Scena miała udawać zwykły poranek w domu, kiedy młody chłopak budzi się ze snu i postanawia nieco się ze sobą zabawić. Neutralny beż ściany nadawał otoczeniu miły charakter, podobnie kilka plakatów z super bohaterami powieszone w antyramach.
Wojtek poruszył się i przetarł twarz, jakby dopiero się obudził. Widząc kamerę lekko się zaczerwienił, ale nie pozwolił spojrzeniu uciec w bok. Uśmiechnął się, uspokajając w duchu drżące serce.
- Hej wszystkim – powiedział naturalnie, bez cienia niepokoju.
- Cześć, dobrze się spało? - spytał zza kamery Andrzej, nakazując gestem, by chłopak patrzył prosto w obiektyw.
- Bardzo dobrze, ale ile można. - Wojtek miał nadzieję, że wyuczony tekst nie brzmi sztucznie.
- Może opowiesz nam kilka słów o sobie? - zaproponował miłym głosem radiowego prezentera mężczyzna, pokazując chłopakowi, żeby rozsunął bardziej uda i położył sobie dłoń na kroczu.
Wojtek oblizał dolną wargę, zalecając się do jego zaleceń i układając się bardziej na plecach, opierając się o futrzane poduszki.
- A co chcielibyście wiedzieć? - spytał, nie spuszczając wzroku z kamery. Dotknął penisa przez materiał bielizny, ale nic poza tym, udając jeszcze nie do końca rozbudzonego.
- Wszyscy jesteśmy ciekawi jak masz na imię, ile masz lat i skąd pochodzisz - powiedział Andrzej, sympatycznym głosem, dając mu znak, by masował dalej swojego penisa i patrzył w kamerę.
Wojtek musiał przyznać, że wszystkie te teksty są dziwne, a przecież jak ogląda się taki film, to chce się wiedzieć podobne rzeczy o danym aktorze.
- Mam na imię Kuba, mam dwadzieścia trzy lata i pochodzę z zachodniopomorskich terenów.
- Kuba, powiedz mi. jaka jest twoja ulubiona pozycja?
- Najbardziej lubię przy ścianie, jak mogę trzymać partnera od przodu i patrzeć mu w oczy, kiedy go ostro posuwam. On trzyma mnie za szyje, a nogami oplata w pasie. - Dłoń Wojtka cały czas muskała okolice krocza, czasami przesuwając się po wewnętrznej stronie uda, bądź na jądra.
- A co najbardziej lubisz w facetach? - spytał Andrzej, pokazując mu, żeby mocniej ścisnął penisa.
Ręka od razu usłużnie wykonała polecenie, a na twarzy Wojtka pojawił się kolejny rumieniec.
- Hmm... dzikość, poczucie humoru.
- Ok, świetnie Kuba, chętnie zobaczymy co taki młody chłopak jak ty robi w sobotni poranek w domu. - Menager wykonał gest nakłaniający go, by zabrał się już konkretnie do zabawy.
- Z chęcią to zaprezentuje. - Wojtek uśmiechnął się i przestał zajmować się swoim kroczem. Podwinął koszulkę, odkrywając umięśniony brzuch i sutki. Obiema dłońmi przesunął po ciele kilka razy, nasuwając je na penisa i mocniej go ściskając. W głowie cały czas przypominał sobie o powinien robić. W domu sam nie masturbował się tak często. Teraz jednak przez dwadzieścia minut nagrania musiał wszystko robić niespiesznie, ale seksownie. Dlatego chwilę muskał brzuch i podbrzusze samymi opuszkami palców, żeby potem wycofać ręce za głowę i napiąć mięśnie. Posłał przy okazji do kamery uśmiech, mając nadzieję, że jest pociągający i zniewalający. W końcu uniósł się i ściągnął koszulkę, nadal prężąc ciało, dotykając swoich przedramion i brzucha. W obcisłych slipach można było zobaczyć, że penis reaguje na wszelkie pieszczoty, jakimi Wojtek się obdarowywał.
Scott filmował masę intymnych zbliżeń, ukazując zmysłowo ciało Wojtka. Andrzej pokazał mu zza kamery, że ma wziąć oliwkę i nasmarować się, tak jak omawiali to wcześniej. Widać chłopak pod wpływem stresu zapominał o pewnych rzeczach. Miał nadzieję, że scena się uda i nie będą musieli robić powtórek. Cały aż chodził, wkładając i wyciągając dłonie z kieszeni spodni, obserwując Wojtka.
Aktor sięgnął po płyn i wylał go odrobinę na brzuch i pierś.
- O tak... - zamruczał, rozprowadzając oliwkę po skórze wolnymi ruchami, zahaczając o sutki, które mocniej ścisnął. Jęknął, oddychając nieco płycej. Mógł skupić wzrok na tym co robi, a nie cały czas zerkać na kamerę. Kiedy jego skóra odpowiednio lśniła, Wojtek śliskim palcem zaczął intensywnie pieścić swoje sutki, odchylając na chwilę głowę do tyłu, wydobywając z siebie zadowolone mruknięcie. Poruszył przy tym biodrami.
Andrzej patrzył na niego z trudną do odgadnięcia miną. Sam nie potrafił jeszcze stwierdzić, czy ma powody do zadowolenia. Chłopak wyglądał dobrze, był dosyć mocno umięśniony, oliwka błyszczała na nim zachęcająco. Mężczyzna wykonał gest masturbacji, dając mu do zrozumienia, żeby powoli zabrał się do konkretniej roboty. W sumie zastanawiał się, czy nie powinni przekonać go do użycia dilda w filmie. To było by wspaniałym urozmaiceniem.
Wojtek zaczerwieniony i rozgrzany, sięgnął obiema rękoma do swojego krocza, wsuwając je od razu pod obcisłe slipy. Otworzył szeroko usta i jęknął, czując jak penis przyjemnie pulsuje, w połowie twardy. W głowie od razu przywołał obraz Mateusza, w razie czego, aby podniecenie z niego nie zeszło, gdyby mieli mu przerwać, by na przykład zrobić parę zdjęć.
- O kurwa – sapnął, wyciągając jedną dłoń, aby zająć się jądrami, które z wyczuciem ścisnął przez materiał. W końcu wyciągnął sztywnego penisa na zewnątrz, pozwalając mu opaść na brzuch, żeby potem zacząć całą dłonią wolno przesuwać po jego trzonie. Zaszurał nogami, hamując się, aby nie przyspieszyć.
Przemek wszedł cicho z gotowym już aparatem, cykając w pośpiechu kilka fotek. Andrzej zmierzył go złym, pogardliwym wzrokiem, pokazując Wojtkowi, żeby przyspieszył. Chłopak masturbował się dobrą chwilę dosyć intensywnie, wyginając plecy na materacu i podrzucając biodrami. Menager jeszcze raz pokazał mu, że ma szerzej rozłożyć uda. Duże zbliżenie pokazało jego błyszczącego od preejakulatu penisa, grubą żyłę na jego spodzie i ciemniejsze jądra. Andrzej pokazał mu, że ma zwolnić, by już po chwili Scott mógł przerwać filmowanie. Przemek nie tracił czasu.
- Nogi szeroko, złap go u nasady, postaw prosto, otwórz usta. Oczy na mnie - poinstruował chłopaka, strzelając kilka podobnych ujęć.- Połóż go sobie na brzuchu i wypręż plecy. Napnij mocno mięśnie.
Wojtek czuł się jak w transie na huśtawce podniecenia, którą kazano mu zatrzymać, ale wyjścia nie miał, musiał się poddać. Wykonał polecenie fotografa, wiedząc, że czeka go jeszcze zabawa ze swoim tyłkiem.
- Słuchaj młody - Andrzej podszedł do niego, ściskając w dłoniach średniej wielkości, czarne dildo z błyszczącego plastiku. - Mam taką propozycję, że teraz jak będziesz pokazywać tyłek, żebyś się trochę zabawił tym - wręczył mu zabawkę, patrząc badawczo po czerwonej twarzy chłopaka. - Wiem, że nie mówiliśmy o tym wcześniej, ale patrzę na ciebie i widzę, że świetnie by to wyglądało. Co ty na to, Wojtek? Dostaniesz tubę żelu, nie martw się.
Młody mężczyzna spojrzał niepewnie na zabawkę. Pierś unosiła mu się w głębokich oddechach.
- Trochę? - mruknął nieprzekonany do nagłej zmiany w scenariuszu. Rzadko mu się zdarzało być pasywem, a na pewno nie na tyle, żeby czuć się z tym dobrze.
- Pomasturbujesz się tym parę minut, tyłkiem do kamery, dobra? Potem go sobie wsadzisz i możesz się spuścić. Tylko nie zapominaj szeroko ud, pokazuj szparę, nie żałuj żelu, dotykaj się, ok? Dobra - klepnął go w spocone, tłuste od oliwki ramię. - Na materac, ustaw się. Weź żel. No dalej, głowa do góry, myśl o czymś miłym.
Wojtek kiwnął na znak zgody, po czym obrócił się tyłem do wszystkich, oparł się na kolanach i rozsunął uda. Kiedy usłyszał, że kamera znowu została włączona, przymknął oczy i sięgnął dłonią do swojego odbytu, trzymając w niej tubkę z żelem. Dość sporą ilość wycisnął na pośladki, czując jak chłodny płyn spływa mu po jądrach. Westchnął ciężko i zamruczał, palcami przesuwając po swoim wejściu, naciskając, to masując z wyczuciem. Nie hamował pojękiwań, wiedząc, że im więcej, tym lepiej.
- Oo tak... - sapnął, wsuwając w siebie od razu dwa palce, czując jak zaczyna tam pulsować, a penis aż drgnął między jego nogami od tego doznania. Od razu sięgnął drugą dłonią do niego, pocierając go z wyczuciem.
Andrzej pokiwał głową z uznaniem. Uważał, że materiał jest coraz lepszy, a chłopak wyraźnie się rozkręca. Nie żeby zdanie Wojtka miało tu jakieś znacznie. Jeśli Andrzej mówił, że aktor ma się masturbować dildem, to nie miał już nic do gadania. Albo wylatywał z produkcji. Przemysław zrobił kilkanaście kolejnych zdjęć rozszerzanego odbytu, w wielkim zbliżeniu ukazując grubą strugę żelu zwilżającą skórę między jego pośladkami. Czerwona twarz Wojtka z mocno zmarszczonymi brwiami i rozchylonymi ustami uchwycona na kilkunastu kolejnych zdjęciach bardzo spodobała się fotografowi. Widać było, że chłopakowi jest przyjemnie, i Przemek doceniał takie wczucie się w rolę. Często aktorzy mieli twarze sztywne jak po gipsowane.
Kiedy w końcu Wojtek stwierdził, że jest wystarczająco rozciągnięty, sięgnął po sztucznego penisa i oblał go żelem. Przesunął nim między pośladkami, już mając gdzieś, że w jego osobistych preferencjach seksualnych dildo rzadko się pojawiało. Pomagając sobie drugą ręką rozciągnął mięśnie odbytu i zaczął wolno napierać na niego zabawką. Zamknął całkowicie oczy, czując jak lekko drżą mu nogi. Przełknął z trudem ślinę, zatrzymując się na moment, aby móc przyzwyczaić się do kształtu, jaki wolno go rozpychał. Wysunął go i ponownie wykonał tę czynność, wracając drugą ręką do swojego sztywnego penisa i zaczynając go mocno ściskać.

Perfekcyjnie, westchnął w myślach Andrzej, wlepiając wzrok w jego tyłek. Obszedł materac dookoła, stając poza zasięgiem kamery, ale na wprost twarzy Wojtka, pokazując mu uniesiony kciuk. Było naprawdę dobrze. Pokazał mu dłonią, żeby chłopak odwrócił się na plecy. Chciał zobaczyć jak jego penis reaguje, kiedy chłopak sobie wsadza. Widzowie zapewne też chcieliby to zobaczyć.
Wojtek oblizał zaczerwienione usta i zmienił pozycję, żeby wrócić znowu do zabawy z dildem. Wiedział, że jest już przy końcówce, więc może nieco przyspieszyć. Był na tyle rozluźniony, że zabawka weszła cała, a kiedy to nastąpiło, zaczął nią poruszać w tym samym tempie co dłonią na swoim penisie. Ludzie dookoła nie mieli dla niego już znaczenia, liczyło się spełnienie, które przyszło po paru głośniejszych jękach. Wojtek odchylił do tyłu głowę i pozwolił spermie rozlać się na brzuchu. Było mu cudownie.
Scott zrobił kilka miękkich ujęć jego ospermionego brzucha, rumianej twarzy, mokrych włosów nad czołem, by po chwili wyłączyć kamerę i grzecznie żegnając się z Andrzejem opuścić plan. Przemek zabawił dobrą chwilę dłużej, wykonując całe mnóstwo zdjęć ukazujących jego orgazm i chwile po. Miał szczerą nadzieję na dobre stille. Szybko do pomieszczenia weszło dwóch sprzątaczy, zmuszając Wojtka do podniesienia się z materaca i wytarcia się chusteczkami podrzuconymi przez Andrzeja.
- No, młody, spisałeś się. Idź do domu odpocznij - klepnął go przyjacielsko w ramię, zupełnie jakby chwilę wcześniej nie zmusił go do masturbowania się sztucznym penisem. Uśmiechnął się promiennie, również wycofując się ze studia. Widać było, że nerwowo obszukuje kieszenie marynarki w poszukiwaniu papierosów. Wojtek został sam na sam ze sprzątaczami. Próbował jak najszybciej się ogarnąć, mimo że miał nieco drżące nogi i zmęczenie coraz bardziej nawarstwiało mu się pod powiekami. W głębi siebie był zadowolony, a zwłaszcza kiedy sam Andrzej go pochwalił, czuł, że jak na nowicjusza poszło mu świetnie, chociaż to dildo nieco go zaniepokoiło. Kiedy oczyścił się ze spermy i żelu, narzucił na siebie szlafrok i wyszedł na korytarz, zmierzając do windy. Chciał jak najszybciej wrócić do domu i się zdrzemnąć, a wieczorem zadzwonić do Mirka.
- Hej, Wojtek! - krzyknął za nim Mateusz, podbiegając i powiewając swoim szarym szlafrokiem. Pod spodem było widać skórzane spodenki do kolan, pod którymi miał jedynie jocksy odkrywające mu cały tyłek. Dzięki szlafrokowi jednak nie było tego widać. - Jak poszło? - spytał, patrząc na niego szczerymi, błękitnymi oczyma. Był wyraźnie zarumieniony i zdyszany. Najwyraźniej sam dopiero zszedł z planu.
Wojtek zapatrzył się na niego, przekonując się znowu, że jego współlokator powinien zostać co najmniej gwiazdą Hollywood, a nie jakiegoś mało znanego kraju w Europie.
- Aaa...dobrze – odparł skromnie, ale z szerokim uśmiechem.
- To fajnie - chłopak błysnął zębami, po czym bez ostrzeżenia przesunął dłonią po jego torsie. - Jesteś cały mokry. Na piętrze są łazienki, idź do Sary po ręcznik - mruknął, przygryzając wargę. Przed chwilą skończył kręcić scenę, w której inny aktor posuwał go bez litości, podwieszonego za ręce do haka. Otarcia na nadgarstkach bezwstydnie czerwieniły się, wszystko sugerując.
- A co ty kręcisz? - Wojtek jakoś odruchowo złapał jego dłoń, dostrzegając ślady.
- Takie tam, nic szczególnego - mruknął Mateusz, stojąc niebezpiecznie blisko i otulając się mocniej szlafrokiem. Nie zabrał jednak ręki. Otworzył usta, mocno zaczerwienione i napuchnięte od obciągania i intensywnych pocałunków by coś powiedzieć, kiedy usłyszał za sobą krzyk drugiego kamerzysty.
- Mateusz, trzy minuty!
- Zaraz, szefie - odkrzyknął, zerkając na Wojtka niepewnie.
- Niedługo kończysz? Może wrócimy razem? - zaproponował drugi mężczyzna, nie mogąc oprzeć się jego urokowi.
- Może - szepnął Mateusz, pochylając się wolno, żeby go pocałować. Nie potrafił uczyć się na błędach, a po tym, co zrobił dziś Wojtek miał ochotę go zaliczyć. Jak najszybciej. Westchnął cicho, owiewając jego usta chłodnym, miętowym oddechem.

- Mateusz, kurwa, na plan! - wrzasnął kamerzysta, poczerwieniały ze złości jak indor. Chłopak odsunął się, patrząc na Wojtka zwilgotniałymi, zamglonymi oczyma. - Możesz poczekać na mnie jak chcesz.
- Jasne – odparł od razu tamten, czując jak serce zaczyna bić mu szybciej. Gdyby nie kamerzysta, zapewne sam by złapał usta Mateusza.
Chłopak uwolnił otartą dłoń z jego uścisku, biegnąc szybko na plan. Jego bose stopy klaskały na posadzce. Jeszcze ze dwadzieścia minut rypania, pomyślał, podekscytowany tym, co działo się między nim a Wojtkiem. Aż nabrał większej ochoty na seks na planie.

***


Wojtek przetarł twarz dłonią ziewając. Dzień był dziś bardzo pracowity i mężczyzna najchętniej wylądowałby już w łóżku, chociaż wcześniej nie obraziłby się o przekąszenie czegoś. Westchnął i spojrzał na zegarek, obliczając, że czeka dopiero kwadrans na Mateusza. Miał nadzieję, że ten zjawi się w ciągu kolejnych pięciu minut. Chociaż ten czas spędził na przemyśleniu tego, jak dzisiaj współlokator na niego zadziałał, i doszedł do wniosku, że powinien to nieco ostudzić, a zwłaszcza chęć przespania się z nim. Było to dziwne, bo gdy Mateusz stawał się niedostępny to jego pragnienie obcowania z nim wzrastało, a kiedy nagle okazywał mu zainteresowanie, Wojtek się wycofywał. Nie chciał po prostu być kolejnym zaliczonym facetem.
Westchnął i oparł się o ścianę budynku, patrząc na ludzi, którzy w małych grupach przechadzali się po ulicy bądź wracali do domu. Dochodziła szesnasta i ruch nieco zmalał.
- Cześć, przystojniaku - Mateusz zaśmiał się, wychodząc z budynku i spoglądając na niego zadziornie. Obcisła, biała podkoszulka pokazywała doskonale jego ciało. Ręce miał otarte do krwi na nadgarstkach, oprócz tego kilka zasinień zaczynało wykwitać mu powyżej łokci. Nie żeby się tym przejmował. Nie zamierzał zasłaniać ciała, skoro było mu gorąco. Zlustrował badawczo twarz Wojtka, zastanawiając się, co też nim powodowało. Był ciekaw nowego oblicza współlokatora. - Idziemy na autobus?
- No raczej, ja dziękuję za spacery. - Wojtek posłał mu lekki uśmiech. Wskazał na jego ślady. - Nie posmarowałeś niczym? - spytał, kiedy ruszyli ulicą.
- Szczypało - Mateusz skrzywił się dziecinnie, idąc obok niego luźnym krokiem. Miał problem z kontrolowaniem poszerzonego odbytu, ale w życiu by się do tego nie przyznał. Czarne loki poleciały mu na oczy, nadając mu jeszcze bardziej chłopięcego charakteru. - Mama by to najlepiej opatrzyła - mruknął, wsuwając dłonie do kieszeni spodni. Syknął zaraz, kiedy naruszył skórę. - Cholera by to.
- Może chustką chociaż przyłóż? - Wojtek był zdziwiony, że nic mu nie dali na te obtarcia. - Mam parę czystych.
- Nie, bez sensu. W domu może coś z tym zrobię - odparł Mateusz, idąc ze zwieszoną głową. Zamilkł, patrząc pod nogi i kopiąc co niektóre kamyczki i kapsle. Torba na ramieniu obijała mu się rytmicznie o tyłek.
Wojtek szedł obok, zastanawiając czy coś się stało, czy może Mateusz jest zmęczony. Doszli do skrzyżowania, gdzie zaczynał się szybszy ruch samochodów, a po drugiej stronie znajdował się ich przystanek. Wojtek miał nadzieję, że autobus nie odjechał im parę minut temu, bo czekanie na kolejny było niezbyt pocieszającą myślą.
- Wszystko ok? - rzucił do kolegi, kiedy ruszyli przez pasy dla pieszych.
- Mhm - Mateusz uśmiechnął się blado, jakiś niepocieszony. Brakowało mu kontaktu z matką, tyłek był wyraźnie naruszony, nie wspominając o rękach. Do tego chciało mu się jeść. Wszystko to nie napawało go zbyt dobrym humorem. Usiadł na ławeczce przystanku, opierając łokcie o kolana i pochylając się mocno do przodu. Łatwo dopadał go zły humor.
- Widzę, że nie jest ok. No chyba, że nie chcesz rozmawiać. - Wojtek usiadł obok niego, wcześniej sprawdzając, czy uciekł im autobus. Na szczęście nie, ale musieli poczekać jakieś dziesięć minut.
- Rany, Wojtek - westchnął, prostując się i opierając czołem o jego bark. - Naprawdę było dziś ostro na planie. Trochę mnie ścięło. Nic wielkiego. Wątpię, czy chcesz rozmawiać o mojej dupie - sarknął, przymykając oczy i wpierając się czołem w ciało obok.
- Sorry. - Wojtek umilkł, jakoś tak zrugany się czując, bo w sumie mógł pomyśleć i samemu zorientować się, co jest powodem jego złego samopoczucia. - Niedługo będziemy w domu, to się położysz.
- Położę - mruknął, kładąc mu dłoń wysoko na udzie. Dotknął ustami jego ramienia przez koszulkę, nie otwierając oczu. Można by pomyśleć, że robi to nieświadomie. - Ty nie tęsknisz za domem? - spytał, odnosząc się do tematu swojej matki. On bardzo za nią tęsknił. Złapał delikatnie w zęby materiał Wojtkowej bluzki, szczypiąc go tym samym w ramię.
- Mateusz, co ty robisz? - Drugi mężczyzna spojrzał na niego zaskoczony, nieco spanikowany, że robi to w miejscu publicznym, przy ludziach, którzy także czekali na autobus.
- Coś się stało? - spytał, robiąc niewinną minę i spoglądając mu z bliska w oczy. Jego własne wręcz jaśniały intensywnie niebieskim kolorem. - Przepraszam, jeśli cię uszczypnąłem. Nie chciałem - mruknął, podnosząc się, gdy zauważył podjeżdżający autobus.
Wojtek nie skomentował tego, kręcąc tylko głową, dochodząc do wniosku, że znowu chciano go złapać na tą przeklętą sztuczkę. Wszedł za nim do środka i usiadł na końcu autobusu, gdzie na szczęście było więcej wolnego miejsca.
- Trochę tęsknię za domem, ale nie całkowicie – mruknął, nawiązując do wcześniejszego pytania Mateusza. Skrzywił się, czując silny zapach alkoholu, co mogło tylko świadczyć o tym, że jak zwykle w autobusie jakiś pijaczek nie utrzymał w drżących rękach butelki. Do tego dochodziły różne inne wonie, aktualnie w takiej temperaturze niepomagające w oddychaniu. Cóż, taki był urok komunikacji miejskiej.
- Co to znaczy trochę? - spytał Mateusz, nie rozumiejąc odpowiedzi. To tak jak być w ciąży tylko trochę. Rzucił torbę pod nogi, rozpierając się na siedzeniu. Wojtek wydawał się wcześniej taki napalony, a teraz nawet na niego nie patrzył. Zrobiło mu się nieprzyjemnie, jakby chłopak próbował go wykorzystać.
- To znaczy, że cieszę się, że mogę być w dużym mieście i korzystać z jego możliwości – odparł Wojtek, ziewając. Zakrył usta dłonią, po czym potarł nasadę nosa. - Ciotka i wujek dają radę beze mnie.
- A rodzice? - Mateusz założył ramię za jego plecy, w na poły kumpelskim, na poły intymnym geście, zwracając się do niego bardziej twarzą. Dotknął nienachalnie jego karku, cały czas uważnie obserwując zachowanie Wojtka.
- Nie żyją.
- O rany. - Chłopak zrobił wielkie oczy, aż otwierając usta w szoku. Dla niego perspektywa nieposiadania rodziców była czymś strasznym i przerażającym. Był bardzo związany ze swoją rodziną. Impulsywnie przytulił Wojtka do siebie, głaszcząc po plecach, co najmniej jakby jego rodzice umarli niedawno i chłopak nosił żałobę i przyjmował kondolencje. Mateusz nie potrafił często kontrolować swoich przesadzonych reakcji. - Bardzo mi przykro - wyszeptał, przygarniając go bardziej długim ramieniem.
- Wszystko jest do zaakceptowania i do pogodzenia, trzeba mieć do tego siły, no i kogoś, kto wesprze cię w takiej sytuacji - mruknął cicho Wojtek, jakoś wracając myślami do dzieciństwa. Westchnął i znowu ziewnął. Zerknął na Mateusza – Dasz mi się zdrzemnąć? Trochę odlatuje he.
- Przytulić cię? - uśmiechnął się przyjaźnie, pochylając się bardziej w jego stronę. Atmosfera zgęstniała wyraźnie. Mateusz spoważniał, patrząc mu w oczy bez skrępowania. W tym momencie bardzo się cieszył, że jadą zupełnie na końcu, oraz z powodu tego, że autobus świecił pustkami już po kilku przystankach.
Serce Wojtka zabiło wyraźnie, a on poczuł jak na policzkach wykwita mu rumieniec. Strasznie ciągnęło go do chłopaka, ale przecież wiedział kim się stanie po tym, jak się prześpią ze sobą. Cmoknął go szybko w usta i oparł głowę o ściankę autobusu. Zanim zamknął oczy rzucił:
- Dobranoc.
Mateusz pogłaskał go po plecach, obserwując zamknięte, drgające lekko powieki współlokatora. Najchętniej posadziłby go sobie na fiucie w tej chwili. Westchnął, czując się dziwnie rozedrgany po tej rozmowie i pocałunku, jeżeli w ogóle można było tak nazwać króciutkie cmoknięcie, jakim go obdarzono. Wyciągnął z bocznej kieszeni torby ipoda i założył sobie słuchawki, oddając się słuchaniu muzyki przez resztę podróży, czasem błądząc dłonią po plecach Wojtka.







Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum