The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Stycze 24 2019 05:58:13   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
V for vendetta


Tytuł: „V for Vendetta”, przełożone na polski „V jak Vendetta”
Reżyseria: James McTeigue
Scenariusz: Andy Wachowski, Lana Wachowski
Gatunek: Sci-Fi
Premiera: 7 kwiecień 2006 w Polsce, na świecie – 13 luty 2006.

„Wspaniała adaptacja komiksu Alana More'a” - to pierwsza informacja, jaką widzimy, gdy tylko znajdziemy gdzieś w przepastnych czeluściach Internetu tytuł tego filmu. Na swoją obronę nieznajomości owej twórczości rysowanej tego mężczyzny powiem, że w dzieciństwie, gdy to właśnie czytane i rysowane historyjki wiodły prym w mej egzystencji wolałem z lubością zagłębić się w Kaczora Donalda, niż w historię tak polityczną jak ta przedstawiona w Vendettcie. Nie ukrywajmy, jest to produkcja z rodzaju tych, które to nie każdy człowiek zrozumie. Trzeba do pewnych rzeczy dojrzeć, inne zrozumieć. Miejsce całej historii to Anglia w, około, 2030 roku, może 2020. Co szokujące, jest ona totalitarna, a więc społeczeństwo jest zastraszane i manipulowane przez władzę. Co prawda jest, w mojej opinii, parę osób, które nie zgadzają się z pewnymi decyzjami, aczkolwiek nikt nie ma odwagi postawić się i zmienić bieg wydarzeń, znając konsekwencję – śmierć. Jedyną osobą, która jest do tego zdolna jest V, Vendetta, człowiek pełen żalu i nienawiści, ktoś, kto pod osłoną twarzy Guya Fawkesa* walczy z panującym ustrojem w mało subtelny, ale dosadny sposób – za pomocą zamachów terrorystycznych, których celem są główne ośrodki przekazu i budynki rządowe.
Za Vendettę w wspaniały sposób wcielił się Hugo Weaving (aktor znany z takich produkcji jak „Matrix”, gdzie grał agenta Smith'a; „Władca pierścieni” - wszystkie części, gdzie wcielił się w rolę elfa Elronda), a jego towarzyszką była Natalie Portman (grająca w takich produkcjach jak „Czarny łabędź” jako Nina Sayers, czy „Gwiezdne wojny” - wszystkie części, jako Padmé Amidala) jako Evey Hammond.
Muszę przyznać, że „V for Vendetta” był polecany przez moją znajomą wielokrotnie, często inspirowała się tą historią w swojej własnej twórczości, aż wreszcie skusiła i mnie, by zapoznać się z tą niesamowitą opowieścią. Cokolwiek bym o niej nie mówił, ewidentnie nie żałuję tego, iż pozwoliła mi odnaleźć tą wspaniałą produkcję.
Film jest o tyle specyficzny, bowiem kierowany do tej części widowni, która podczas oglądania stara się jednak coś wynieść z tego, co widzi, a nie ślepo podąża za resztą. Jest to produkcja, która definitywnie pozostawia po sobie coś w naszym umyśle, porusza, a nawet uczy, jest tu bowiem zawarta puenta, którą może nie każdy zrozumiał, choć liczę na to, iż większość przynajmniej wyczuła powagę i sens. Historia zaczyna się, prawdopodobnie, niewinnie. Evey wychodzi z domu po godzinie policyjnej, zostaje na tym przyłapana przez wskazywaczy, rodzaj patrolu, czy policji, mającej na celu niedopuszczenie, by jakikolwiek mieszkaniec Anglii wyszedł z domu wówczas, gdy było to surowo zabronione; kobieta jest w tarapatach, bowiem nieprzyjemni mężczyźni usiłują dopuścić się na niej gwałtu, niemniej jednak nie są w stanie tego uczynić, V ratuję pannę Hammond z opresji. I tak zaczyna się historia, wysadzenie budynku i późniejsze ekscesy doprowadzają do jednego – cała Anglia rozumie, że Vendetta to nie zamachowiec bez celu, bez pomysłu i bez polotu, a człowiek, który przedstawia sobą idee wolności i ten właśnie pomysł usiłuje wpoić ludziom, przypomnieć im powody, dla którego Guy Fawkes wraz z innymi ludźmi dokonał zamachu wiele lat temu, jakimi pobudkami się kierował i że w tej samej sytuacji są oni. Krótko mówiąc, to nie ludzie powinni się bać władzy, a władza ludzi. Dosyć słuszne stwierdzenie, prawda?
W filmie nie obyło się bez odniesień do współczesności, czy historii będących dość bliskim nam, ludziom. Totalitaryzm jest złudnie podobny do rządów Hitlera, Stalina, czy Mussoliniego, a nagłe znikanie i zabieranie ludzi, a później zabijanie tych, którzy według władzy są zagrożeniem dla państwa do złudzenia przypomina mi działania owych dyktatorów. Przełomowym fragmentem filmu jest opowieść Valerii, lesbijki, która to została zabrana do laboratorium – formy obozu pracy w moim odczuciu – gdzie przeprowadzano na niej, a także setkach innych niewinnych ludziach doświadczenia związane z wirusem St Mary, broni biologicznej, co było przyczyną tysięcy zgonów. Jej historia wycisnęła niejedną łzę wśród ludzi, z którymi przyszło mi oglądać ten film. Nie tylko ona była takim przykładem homoseksualnym w „V for Vendetta”. Odnaleźć podobną, być może trochę mniej łzawą, ale przy tym prawdopodobnie smutniejszą opowieść można znaleźć w osobie Gordona Deitricha, prezentera telewizyjnego, prowadzącego program rozrywkowy, w którego wcielił się aktor Stephen Fry znany z takich produkcji, jak „Hobbit”, czy „Sherlock Holmes: Gra Cieni”. Przyjaźni się on z Evey. Zmuszony był do ukrywania tego, kim jest, w przeciwieństwie do Valerii, która żyła i mieszkała z swoją partnerką; robił to po to, by zachować swoją pozycję, dom, a przede wszystkim – życie. Zmarł po jednym z bardziej kontrowersyjnych materiałów w swoim programie, w którym jawnie naśmiewał się z kanclerza.
Film zdecydowanie jest godny polecenia. Ma w sobie niesamowite emocje, historia jest niesamowita. Zdecydowanie film polecam, znajduje się on bowiem w czołówce moich ulubionych produkcji.

*wraz z grupą lokalnych angielskich katolików, do których należał, zaplanował zakończony fiaskiem spisek prochowy w 1605 roku, mający na celu uśmiercenie ówczesnego króla, Jakuba I

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum