The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Marzec 19 2019 15:59:45   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Zaparz mi herbatę 17
Rozdział siódmy - Toż to będzie początek i koniec roku w jednym!


– Ja go widziałam! Całował ją! Jak mógł?! Jaki z niego drań i cham! I pusta świnia! Wszystko widziałam! A ja specjalnie po prezent dla niego na święta jeździłam!!! Co ja z tym teraz zrobię? – Aneta zalewała się łzami w sposób, którego Łukasz jeszcze nigdy nie widział. Tym razem zresztą również nie mógł tego dojrzeć, ponieważ blondynka wtulała twarz w jego koszulkę. Ilość łez Łukasz ocenił po tym, że materiał stawał się coraz bardziej mokry.
Chłopak był, lekko mówiąc, spanikowany. Nigdy jeszcze nie musiał pocieszać płaczącej, załamanej dziewczyny, a taką właśnie była w tamtej chwili Aneta. Wyjąc w głośnik komórki zadzwoniła do Łukasza, który słysząc w jakim znajduje się stanie, zaprosił ją do siebie. A ściślej mówiąc, do Sebastiana.
Długowłosy przypatrywał się swojemu chłopakowi, który tulił dziewczynę z wystraszoną miną. Łukasz wysyłał mu jednoznaczne wiadomości niemymi ruchami warg: „Co mam robić?!”. Sebastian z chęcią by mu pomógł, ale sam czuł się zupełnie bezradny w tej sytuacji.
– Słuchaj, a może to nie było tak jak myślisz, co? Może Robert cię wcale nie zdradza? – zasugerował łagodnie Łukasz. Nic innego nie przyszło mu do głowy. W ogóle czuł się dziwnie jako przytulanka dla Anety. Niezręcznie. Poza tym ona płakała. Co się mówi płaczącym, rozedrganym emocjonalnie dziewczynom? Umysły takich stworzeń to był dla Łukasza jakiś kosmos. Nie wiadomo czy w danej chwili się wścieknie, czy po prostu jeszcze bardziej rozpłacze.
– Mówisz, że histeryzuję?! Że przesadzam, co?! – Aneta najwyraźniej tym razem wybrała tę pierwszą opcję i może to nawet lepiej. – Bronisz go!!! Wy faceci jesteście wszyscy tacy sami! Jak z jedną jesteście, to nagle wszystkich wkoło się wam zachciewa prócz niej! CHAMY! Czy wy w ogóle wiecie, co to wierność?! – wrzeszczała na całe gardło. Sebastian cieszył się, że jego mamy nie było w domu. I że mieszka w jednorodzinnym. – Wy obaj pewnie też się pieprzycie na lewo i prawo z każdym przystojniejszym, co?! Bo dlaczego mieć tylko jeden tyłek, skoro można korzystać z całego wianuszka chętnych?!
Tego już Sebastian nie wytrzymał. Wstał z łóżka i podszedł do Anety wyżywającej się na biednym Łukaszu, który w tym zamieszaniu kompletnie nie wiedział jak reagować.
– Słuchaj dziewczyno! – zaczął groźnie i stanowczo brunet, odrywając ją od swojego chłopaka jednym szarpnięciem. – Mogę znieść wiele, ale nie będziesz nas obrażać w moim własnym mieszkaniu, jasne?! – warknął.
Aneta, ku zdumieniu obu chłopaków, z wściekłości płynnie przeszła w jeszcze większy szloch niż na początku. I tym razem wtuliła się w Sebastiana. Brunet zesztywniał niczym słup soli. Wymienił spanikowane spojrzenie z Łukaszem, który posłał mu tylko przepraszający uśmiech. Nic nie mógł przecież poradzić. Wreszcie długowłosy drętwo objął dziewczynę i nieporadnie poklepał ją lekko po plecach. W założeniu pocieszająco.
– Bo on mnie zdraaadza! – zawyła poprzez łzy. – A my tak dłuuugo ze sobą jesteeeśmy! – chlipała. – Co ja bez niego zrooobię?!
No kurwa, nic, tylko weź pistolet i się zastrzel, kobieto! – westchnął Łukasz w myślach, ale przecież był miłym człowiekiem, więc nic takiego nie powiedział. Co by było, gdyby roztrzęsiona Aneta nie załapała ironii? Kto wie, co się roi w głowie takiej rozwalonej emocjonalnie dziewczyny?
Wybawieniem okazał się być telefon komórkowy blondwłosej. Dziewczyna przerwała momentalnie wycie i płacz i zerknęła na wyświetlacz.
– Bezczelny! Jak śmie teraz do mnie dzwonić?! – wykrzyknęła zbulwersowana, dzięki czemu zarówno Łukasz jak i Sebastian dowiedzieli się, kto dzwoni. Aneta odebrała.
– Czego?! – warknęła na wstępie.
Cześć, słonko. Gdzie jesteś? Moja kuzynka dzisiaj z rana przyjechała, chciałem cię przedstawić.– Ta brunetka w kitkach to twoja kuzynka?! – wykrzyknęła dziewczyna na pół mieszkania.
Sebastian z Łukaszem wymienili się spojrzeniami typu „A nie mówiłem?”.
Tak. Skąd wiesz? Widziałaś ją? No nieważne. Przyjechała z drugiego końca Polski. Wpadniesz do mnie? Bardzo chciała cię poznać.
– Dlaczego mi nie powiedziałeś, że przyjeżdża do ciebie kuzynka?!?!?!
No przecież ci mówiłem jakiś miesiąc temu...
– Nie pamiętałam! Trzeba mi było powiedzieć jeszcze przed jej samym przyjazdem! Dlaczego tego nie zrobiłeś?!
No bo przecież ci powiedziałem już wcześniej... Po co mam się powtarzać? A coś się stało?
– AGHH!!! Milcz! Idę do was!!!
Aneta wściekle zakończyła połączenie i wrzuciła telefon do swojej torebki, pośpiesznie zabierając swoje rzeczy z pokoju Sebastiana.
– Ja spadam. Dziękuję za pomoc! – odkrzyknęła, zbiegając już po schodach dzikim pędem.
Chłopaków z szoku otrząsnęło dopiero trzaśnięcie zewnętrznych drzwi. Łukasz i Sebastian spojrzeli po sobie z zaskoczeniem. W pokoju przez chwilę panowała grobowa cisza, jako że żaden nie miał pojęcia jak się odnieść do ostatnich dwudziestu minut.
– Niech mi ktoś wyjaśni co się stało, bo nie ogarniam – oznajmił wreszcie Łukasz, kręcąc głową jakby był na lekcji fizyki.
– Weszła, popłakała i wyszła. To się stało – odparł Sebastian, choć sam był nie mniej skołowany niż krótkowłosy.
– To było dziwne, czy mi się tylko zdaje? – Łukasz musiał się upewnić, bo zachowanie Anety zrobiło mu z mózgu, lekko mówiąc, sieczkę.
– Absolutnie, słonko – przytaknął Sebastian z tępym wyrazem twarzy. – Powinieneś to umieścić w swoim pamiętniku-rysowniku – dodał. Oczywiście wiedział o jego istnieniu. Łukasz nie pokazał mu wszystkiego co się tam znajdowało, ale dał Sebastianowi obejrzeć część prac, wyjaśniając przy okazji ich szczególnie znaczenie.
– Tak zrobię – obiecał chłopak. Już mu się w głowie pokazała wizja szkicu Anety, która ze łzami w oczach pojawia się w drzwiach pokoju Sebastiana. Tak, to będzie ciekawy obraz. – Seba, nie odbierz tego jakoś opacznie, ale właśnie sobie uświadomiłem jak bardzo się cieszę, że nie jesteś dziewczyną – powiedział Łukasz wolno, ważąc słowa.
– Potraktuję to jako komplement – uznał brunet. – Na pociechę ci powiem, że przed chwilą dogłębnie się utwierdziłem w homoseksualizmie. Matko, jakbym miał całe życie wytrzymać z babą to chyba bym sobie poszatkował przedramiona już w dniu ślubu, wiesz? – dodał po krótkim namyśle.
– Przerażają cię sceny nieuzasadnionej zazdrości? – zaśmiał się Łukasz. – Może powinienem zacząć ci takie urządzać, co? – uśmiechnął się złośliwie.
– Wypluj te słowa! – Sebastian przeraził się prawie nie na żarty. – Zresztą żeby móc mi urządzać takie sceny, musiałbyś się najpierw ujawnić przed światem. Sam rozumiesz, nie sposób publicznie oskarżać mnie o zdradę i ukrywać nasz związek, nie? – dodał z uśmieszkiem, kiedy przemyślał sprawę.
Łukasz skrzywił się.
– No tak. Masz rację – przyznał. Zaraz potem jednak znów uniósł koniuszek ust. – Ale i tak spodziewaj się, że kiedyś może mi się zdarzyć!
– Liczę na to – odparł szczerze Sebastian.
– Tylko ty mi lepiej nie dawaj powodów do scen zazdrości, dobra? – zaznaczył jeszcze Łukasz.
– Aż tak ci zależy na wyłączności? – zaśmiał się brunet, mile połechtany. – No nie będzie mi łatwo. W końcu kto by nie poleciał na taki tyłek jak mój? – ciągnął dalej psotnie.
Łukasz prychnął, krzywiąc się. Ani mu się śniło wysłuchiwać takich tekstów! Chłopak zbliżył się do Sebastiana i przyciągnął go mocno do siebie, zaborczo zaciskając palce na jego pośladkach.
– Niech tylko cię ktoś dotknie, a wepchnę mu jego własne wnętrzności do gardła – warknął, całując namiętnie Sebastiana i zabierając mu tym samym sposobność odpowiedzi. Łukasz nie zamierzał się z nikim dzielić. Nigdy!
*

Kilka dni później Aneta, zaraz po szkole, podbiegła do idących obok siebie na tramwaj chłopaków ze skruszoną miną.
– Sorry za tę histerię wtedy – mruknęła speszona. – Musieliście być zawstydzeni, co?
Łukasz i Sebastian wymienili się szybkimi spojrzeniami. Lepiej nie potwierdzać, skoro i tak sama wydedukowała prawdę.
– A wszystko się już wyjaśniło? – zapytał zamiast tego Łukasz uprzejmie.
Blondynka rozpromieniła się.
– Tak! To była jego kuzynka. Całkiem miła dziewczyna zresztą – dodała Aneta. – A u was wszystko w porządku? – zapytała z uśmiechem. Ot, taki krótki small talk po lekcjach dla poprawy nastroju.
Sebastian wzruszył ramionami.
– No jakoś żyjemy – odparł dyplomatycznie.
– To dobrze, że jest dobrze – uznała dziewczyna. – Bo jak jest dobrze, to nie będzie źle!
– Myślałaś o studiach na filozofii? – zaśmiał się Łukasz, kręcąc z rozbawieniem głową.
– Oj tam! – Aneta machnęła ręką energicznie. – Ja się tylko cieszę, że się wam układa. Taka z was śliczna para! – Dziewczyna nie mogła powstrzymać entuzjastycznego okrzyku.
– Ciszej, kobieto! – zganił ją szeptem, dla kontrastu, Łukasz. – Cieszę się, że tak nas postrzegasz, ale naprawdę nie wszyscy w koło muszą o nas wiedzieć, dobrze?
– Przecież i tak ludzie się domyślają i gadają – odparła Aneta.
– Między „domyślać się” a „wiedzieć” jest spora przepaść – wyjaśnił spokojnie Łukasz. – Mogą sobie plotkować, ale szkolne gadki raczej nie dostaną się do uszu moich rodziców. Fakty to co innego.
– I tak na przyszłość – wtrącił Sebastian na odchodnym – wykreśl ze swojego słownika przymiotniki „śliczny”, „piękny” i „uroczy”, przynajmniej kiedy mówisz o facetach. Bo się pogniewamy – zakończył z udawanym gniewnym spojrzeniem.
Aneta po chwili zostawiła ich samych, wracając do swojego chłopaka, który jej mimo wszystko nie zdradza (za co chłopaki zaczęli go skrycie i nieśmiało podziwiać).


Sebastian westchnął w myślach, analizując ich sytuację. Powszechnie wiadomo było, że jest gejem, a także co bystrzejszy uczeń zauważył, że przyjaźni się z Łukaszem. Do wyciągnięcia tych wniosków naprawdę nie potrzebowano inteligencji Sherlocka Holmesa. Rozmawiali z Łukaszem niemalże na każdej przerwie i bardzo często wracali też razem do domów. Tego, że czasami obaj zatrzymywali się u Sebastiana, nikt już nie wiedział. Wszyscy wiedzieli jednak, że się kumplują – to powoli stawało się dla każdego oczywiste. Wystarczy, że znajdziesz jednego z nich, a znajdziesz również drugiego. Przekazać coś Łukaszowi? Równie dobrze można było powiedzieć to tylko Sebastianowi, a wiadomo, że informacja na pewno dotrze do celu. Dawanie czegoś jednemu z nich równało się niemalże dawaniu tego im obu. Dla całego środowiska szkolnego był to dość wygodny system. Nawet nauczyciele potrafili zaczynać rozmowę z Sebastianem od „Przekaż Łukaszowi, że...” lub na odwrót.
Zarówno Łukasz jak i Sebastian doskonale zdawali sobie sprawę, że powstają plotki, że ludzie gadają i snują domysły. Taki stan rzeczy był nie do przeskoczenia. Obaj wiedzieli, że tak już po prostu będzie i kropka, obojętnie czego by nie zrobili. Mimo to pilnowali się, żeby nie dostarczyć przypadkiem dowodów. Wymagało to skupienia, uwagi, stałej czujności, a ponadto było wyjątkowo uciążliwe oraz irytujące, niemniej jednak innego wyjścia nie widzieli.
– Ja już mam całkiem sporą wprawę – pochwalił się razu pewnego Sebastian.
– Tak? – Łukasz uniósł brwi ze zdumienia. – A kiedy się tak wyuczyłeś tej konspiracji, co?
Sebastian zaśmiał się, wspominając początki ich znajomości.
– Pomyśl! Z tego, co mi wiadomo, bardzo długo nie miałeś pojęcia, że mi się podobasz! Czyli musiałem być naprawdę niezły w niepatrzeniu na ciebie maślanym wzrokiem – odparł z dumą, choć najchętniej nie powtarzał by tamtego doświadczenia. Może i nie odczuwał potrzeby wykrzyczenia swoich uczuć na cały świat, jednakże miło by było móc złapać Łukasza za rękę, przytulić lub objąć. Nawet się na niego porządnie popatrzeć nie mógł, bo już samo to wywołałoby komentarze.
– Od samego początku ci się podobałem? – upewnił się brunet, czując narastające zadowolenie.
– No – odparł enigmatycznie Sebastian. – A od kiedy zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, to z każdym dniem coraz bardziej.
– Za bardzo mi kadzisz! – zaśmiał się Łukasz. – To ma jakieś drugie dno! – domyślił się prędko.
Sebastian potargał mu włosy w odpowiedzi.
– Jasne, prawię ci komplementy tylko po to, żeby cię zaciągnąć do łóżka! – przyznał z ręką na sercu. – Przejrzałeś moje niecne zamiary!


Ludzie nie wiedzieli. Nie mieli prawa wiedzieć. Łukasz i Sebastian w szkole zawsze znajdowali się w naturalnej odległości od siebie – naturalnej dla kumpli, rzecz jasna. Nie łapali się za dłonie, kiedy nikt nie widział, nie pozwalali sobie na drobne czułości w miejscach, gdzie nie było ludzi. W szkole po prostu nie byli parą. Nie robili niczego, co mogłoby uświadomić ludzi, że ich domysły są prawdziwe. Nie wtajemniczali żadnych zaufanych znajomych, „bo przecież nikomu nie powiedzą”. To i tak było zbyt wielkie ryzyko. Im więcej osób wie, tym większa szansa, że ktoś się wygada. Jedynie Aneta i Robert mieli pewność co do ich relacji, a to o dwie osoby za dużo – przynajmniej w mniemaniu Łukasza. Sam się zdecydował na coming out przed nimi, ale nie był pewien czy powtórzyłby tę decyzję. Chociaż Aneta, kiedy nie miała trudnych dni, sprawdzała się jako przyjaciółka. Zawsze to jakaś osoba, która może obiektywnie spojrzeć na związek, prawda? Czasem trzeba pogadać z kimś z zewnątrz. Niemniej jednak Łukasz bardzo nie lubił, gdy jego los leżał poniekąd w cudzych rękach.
Ludzie żartowali sobie z Łukasza, jednak chłopak nie sądził, by naprawdę uważali go za geja. Parę razy ktoś próbował go delikatnie podpytać, czy on i Sebastian „naprawdę coś teges”, ale chłopak wywracał wtedy ostentacyjnie oczami, nie odpowiadając. To większości wystarczało. Zaakceptowali, że Sebastian jest gejem, a Łukasz jego kumplem, chociaż nikt tego do końca nie rozumiał.
– A co zrobisz, jak on się w tobie zakocha, czy coś? – Takie pytania również padały i Łukasz się nawet cieszył z tego faktu, bo oznaczał on, że jednak nie został zaszufladkowany jako gej.
– Och, weź się odwal – mruczał wtedy zrzędliwie, wykrzywiając wargi. – Nie chcę nawet o tym myśleć.
Zdarzały się również teksty typu:
– Nie znajdziesz sobie dziewczyny, kiedy będziesz się z nim wszędzie szlajał – radzili mu co „życzliwsi” koledzy. – Wszystkie pomyślą, że jesteś ciotą, jak on – dodawali z niesmakiem. Nawet jeśli nie mieli nic do samego Sebastiana, bo ponoć orientacji się nie wybiera, to za nic nie potrafili zrozumieć człowieka, który z własnej woli kumplował się z nim, aż prowokując ludzi do spekulacji. Oni prędzej daliby się poszatkować, niż zezwolili ludziom na takie komentarze. A trzymając się z gejem, tej fali plotek się nie powstrzyma.
– A jeśli on sprawi, że też ci się zaczną podobać faceci? – pytali z powątpiewaniem.
– Tego nie można „sprawić” – syczał Łukasz z kpiną. Tak, potrafił wykrzesać z siebie trochę jadu. – Jakbym był gejem, już bym o tym wiedział. Nic się w tej kwestii nie zmieni – dodawał z naciskiem, śmiejąc się z własnych myśli. W końcu prawie mówił prawdę. Już coś o sobie wiedział.


Reasumując, z orientacji Łukasza żartowano, pokpiwano, podpytywano się o nią i ogólnie była przedmiotem powszechnego zainteresowania, jednak nikt nie był niczego pewien, więc z czasem wszystko zaczęło powolutku cichnąć. Każdy temat do plotek kiedyś się wyczerpuje.
*

Święta Bożego Narodzenia Łukasz spędził, jak zawsze, w gronie rodzinnym. A że familię miał nie najmniejszą to było wesoło, gwarno i tłoczno. Babcia Łucja faszerowała go jedzeniem, jakby przez cały poprzedni rok głodował na samym chlebie i wodzie. Łukasz zastanawiał się, jak on stanie przed Sebastianem, bo w swoim własnym mniemaniu po takim obżarstwie było go dwa razy więcej. Nie miał wyboru. Tydzień po świętach postanowił poświęcić głównie na ćwiczenia fizyczne, bo umówił się z Sebastianem na Sylwestra i zamierzał wyglądać jak człowiek. Po raz pierwszy w życiu udało mu się w takim postanowieniu wytrwać, gdyż normalnie to na chęciach się zarówno zaczynało jak i kończyło całe przedsięwzięcie. Tym razem jednak naprawdę zebrał się w sobie i codziennie robił brzuszki, pompki (miał słabe ramiona, więc to drugie właściwie tylko próbował, ale za to wytrwale) i rozciągał się. Wychodził też na długie spacery po dworze. Uważał, że najlepiej by było, gdyby codziennie biegał, jednak nawet nie zamierzał próbować z lodem leżącym na każdym chodniku. Jeszcze by się zabił albo – co gorsza! – połamał. Pobiega w wakacje, teraz nic na siłę. Zdąży.


Sebastian zazdrościł Łukaszowi rodzinnych świąt bardziej, niż był skłonny się do tego przyznać. On swoje spędzał jedynie z mamą, bo babcia jakoś się nie rwała go odwiedzin. Było oczywiście bardzo miło i sympatycznie, zwłaszcza że zawsze dobrze dogadywał się ze swoją rodzicielką, ale to jednak nie to samo co Boże Narodzenie spędzone w gronie ciotek, wujków, kuzynów i kuzynek.


W święta nie mogli się ze sobą spotkać. Łukasz cały tydzień siedział w domu u babci pod Szczecinem. Żaden z nich nie był z tego powodu zbyt szczęśliwy. Rodzina Łukasza z zaskoczeniem obserwowała, iż entuzjazm chłopaka wzrastał, im bliżej był powrót do szkoły, a nie na odwrót.
– Coś mi tu śmierdzi – podsumował Dominik, jednak nikt nie uważał tego za na tyle znaczące, by wdawać się w głębsze dyskusje.


Łukasza rozpierała energia, kiedy myślał o Sylwestrze z Sebastianem. Umówili się na niego już dużo wcześniej i obaj bardzo na to czekali. Dorota oczywiście spędzała tą noc poza domem, bawiąc się na jakiejś firmowej imprezie, więc Łukasz z Sebastianem mieli mieć dom tylko i wyłącznie dla siebie. I mieli zamiar to odpowiednio wykorzystać.
Łukasz był pewien, że jego chłopak zorganizuje odpowiednią atmosferę i zatroszczy się o wszystkie szczegóły, żeby tylko w dniu spotkania nie musieć o niczym myśleć. A że brunet odkrył już w Sebastianie romantyka, nie obawiał się o oprawę. Mieli podobne gusta i w większości przypadków dogadywali się, jeśli chodziło o dekoracje czy też nawet ubrania w witrynach sklepów. Bardzo często było tak, że Sebastianowi podobały się taki rzeczy, których Łukasz za nic by nie włożył, za to chętnie je widział właśnie na swoim chłopaku. Co tu dużo mówić, gdyby Łukasz miał kompletować Sebastianowi garderobę, wiedziałby co wybrać, żeby przypasować swojemu chłopakowi. Zarówno w kolorach jak i krojach ubrań. Znał go, po prostu.
Reasumując: obaj nie mogli się wręcz doczekać Sylwestra i pielęgnowali tylko w umysłach wizje wszystkich nieprzyzwoitych rzeczy, które będą w stanie ze sobą zrobić. O tych przyzwoitych również myśleli, lecz relatywnie mniej. W końcu do rzeczy przyzwoitych nie potrzebowali pustego domu.
*

Na kilka dni przed wyczekiwanym Sylwestrem stała się rzecz straszna i tak okropna, że Łukasz niemalże potłukł talerze, które zanosił do kuchni.
– Jak to u nas? – wyjąkał, patrząc na swoją matkę oczami wielkimi jak spodki pod filiżanki. – P-przecież mieliśmy wracać i... – Chłopak aż zapomniał słów, chociaż w głowie aż mu huczało od myśli.
– No wracamy, ale Przemek, Dominik i Oskar jadą z nami – wyjaśniła zdumiona Urszula. – A coś się stało?
– Dlaczego nie mówiłaś wcześniej? – jęknął z wyrzutem Łukasz, czując ogromną gulę w gardle i nawet nie próbując ukryć ogromnego rozczarowania. Już cały prawie skakał z radości na myśl o Sylwestrze, aż tu nagle takie wiadomości na niego spadają jak grom z jasnego nieba. Cała energia wyparowała z niego w ułamku sekundy.
– Coś nie gra? – zdziwiła się kobieta. – Przecież się lubicie.
– Umówiłem się z kumplem – jęknął, załamując mentalnie ręce. A szykował mu się taki cudowny początek roku!
– No to przecież możesz iść razem z kuzynami – odparła Ula, w swoim własnym mniemaniu odnajdując cudowne rozwiązanie.
Łukasz zdecydowanie nie podzielił jej entuzjazmu, choć nie pokazał tego po sobie.
– Jasne, masz rację – mruknął w odpowiedzi, ale wyraźnie zmarkotniał.
Pójdę z kuzynami, niech sobie popatrzą – pomyślał ironicznie. – I może jeszcze nam pokibicują, co? Albo włączymy im gejowskie pornole, sami się w to wpakowali, to niech cierpią! A my z Sebastianem zajmiemy się sobą piętro wyżej...


Łukasz wpadł do pokoju i uderzył czołem w biurko. Drewno było twarde, a głowa chwilę pulsowała bólem, ale to w najmniejszym stopniu nie rozwiązało tej chorej sytuacji. Chłopak wygrzebał komórkę z kieszeni i wybrał numer swojego chłopaka z miną skazańca, który stracił szansę apelacji.
– Seba, jesteśmy w głębokiej dupie – oznajmił grobowym tonem, nie zaprzątając sobie głowy powitaniami.
Sebastian od razu wyczuł, że chodzi o coś poważnego. Inaczej Łukasz nie zaczynałby w ten sposób i tym tonem. Chłopaka więc od razu naszły niepokojące myśli.
– Co jest? – zapytał prędko. Im szybciej się dowie, tym prędzej przestanie się martwić innymi swoimi domysłami.
– Nasz zajebisty Sylwester poszedł się jebać – oznajmił Łukasz gorzko, przeczesując palcami włosy, jakby miał chciał je sobie wyrwać.
Sebastian miał gorącą nadzieję, że się przesłyszał. Wszystko, tylko nie to!
– Dlaczego? – spytał, nie kryjąc rozczarowania.
Łukasz westchnął głęboko. Był zdołowany co najmniej tak bardzo jak jego chłopak.
– Bo właśnie się dowiedziałem, że Sylwestra kuzyni spędzą u mnie w domu.
– Kurwa – skwitował Sebastian. – Nie możesz ich zostawić, nie? – zapytał jeszcze, choć się nawet nie łudził, że odpowiedź będzie twierdząca.
– Chciałbym, ale nie bardzo. Po prostu nie mogę wyjść na imprezę. Nie powiem im przecież, że spadam, ale ich ze sobą nie wezmę, bo towarzystwo nie będzie im odpowiadać czy coś – westchnął głęboko Łukasz, choć nie przestawał kombinować.
W głowie u Sebastiana również pracowały wszystkie trybiki i to na wzmożonych obrotach. Wreszcie, po krótkim namyśle, brunet zaproponował niechętnie:
– To może faktycznie trzeba będzie tak zrobić?
– W sensie że co? – zdumiał się Łukasz, bo tak się zagłębił we własnych myślach, że aż zgubił wątek.
– No przyjdź tu razem z nimi – westchnął Sebastian. Nie podobało mu się to, ale chyba jedynie w ten sposób mógł osiągnąć jakiś kompromis.
– Żartujesz! – parsknął Łukasz z niedowierzaniem. – Przecież oni... No cholera jasna! Wszystko się nam popieprzyło, nie? – jęknął w zamyśleniu.
– I to bardzo – dodał Sebastian z niesmakiem. – Ale to jedyne wyjście. Weź ich ze sobą. Ja dla niepoznaki może jeszcze kogoś zaproszę, żeby nie było, że mieliśmy być tylko we dwóch – mruknął, wymyślając naprędce jakiś plan działania. Wszystkie jego przygotowania poszły w cholerę i Sebastiana trafiał jasny szlag, jednak zamierzał z tego uratować ile tylko się da.
– To nie będzie to samo – westchnął Łukasz. Był tak zawiedziony tą całą sprawą, że nie potrafił wykrzesać z siebie ni krztyny entuzjazmu.
– Oczywiście, że nie będzie! – Łukasz jakimś cudem wiedział, że Sebastian wywrócił teatralnie oczami. – Ale to jedyne, co możemy wykombinować w tej sytuacji – wyjaśnił długowłosy tonem logicznie myślącego racjonalisty. – A ja zamierzam spędzić Sylwestra z tobą, nawet jeśli nie będziemy się przy okazji pieprzyć po całym domu, czego jednak szczerze żałuję – oświadczył stanowczo.
Łukaszowi się nieznacznie poprawił humor, więc zaśmiał się z końcówki wypowiedzi swojego chłopaka.
– Ja też żałuję – dodał i mruknął na zachętę: – Jeszcze to kiedyś nadrobimy.
– Z nawiązką! – zaznaczył prędko Sebastian.
– Oczywiście!
– Obiecujesz?
– No ba, jasne – zaśmiał się Łukasz.
– To trzymam cię za słowo. A teraz spraszaj kuzynków, ja przygotuję dom – dodał brunet.
– Okej, okej – mruknął Łukasz, dodając przekornie: – Tylko pamiętaj, pochowaj głęboko wszystkie tęczowe bransoletki i inne gadżety, książki o homoseksualizmie, tematyczne filmy... a, no i tę serię Queer as folk, którą masz na DVD – wyliczał chłopak, co tylko sobie przypomniał.
– Się rozumie – westchnął Sebastian, bo wcale mu się nie uśmiechało ukrywać we własnym mieszkaniu. No ale cóż poradzić. Chciał Łukasza na Sylwestra, musi kombinować. – Masz czterech kuzynów? – upewnił się jeszcze. Musiał przecież zorganizować odpowiednią ilość jedzenia.
– Nie, trzech – odparł Łukasz. – To ja jestem czwarty.
– Czyli będzie nas pięciu facetów, w tym tylko trzech hetero, tak? – zaśmiał się Sebastian.
– Nie musisz się martwić – zaśmiał się Łukasz. – Jestem z nich wszystkich najprzystojniejszy – zapewnił na wszelki wypadek.
– Nie śmiałem w to wątpić! – zadeklarował Sebastian ze śmiechem.


Łukasz naprawdę lubił słuchać jego śmiechu. Nawet przez telefon.
*

Dwa dni później, tuż przed Sylwestrem, zadzwonił Sebastian z krótką wiadomością:
– Aneta i Robert nie przyjdą, bo, cytując: „chcą spędzić tę noc razem” – ironia wręcz parowała z tonu długowłosego.
– To tak na dobitkę, co? – jęknął Łukasz. – Oni mogą się pieprzyć po kątach, ale my już nie. Świat nie jest sprawiedliwy! – skwitował. Nadal nie mógł przeżałować utraconego bezpowrotnie Sylwestra sam na sam z Sebastianem. Jego kuzyni po prostu nie pasowali do tamtego mieszkania. Stanowili inny świat. Świat, w którym ­– gwoli ścisłości – Łukasz był normalnym, nieco nieśmiałym, heteroseksualnym chłopakiem z pasją rysowania. I który po prostu nie znalazł jeszcze odpowiedniej dla siebie dziewczyny.
Jaka szkoda, że zamiast tego znalazłem sobie bardzo odpowiedniego chłopaka – myślał Łukasz, opanowując rzadką umiejętność mówienia zgryźliwym tonem nawet we własnej głowie.
– W takim razie będziemy tylko my i twoi kuzyni – mruknął Sebastian, nawet nie starając się brzmieć wesoło.
– Trochę się tego boję – przyznał po namyśle Łukasz.
– Boisz się?! – krzyknął Sebastian zbulwersowany do granic. – Ty ich przynajmniej znasz! A ja nie mam pojęcia w co się pakuję! Jestem przerażony! – Po jego głosie Łukasz rozpoznał, że chłopak wcale nie żartuje.
– Nie będzie aż tak źle – próbował go nieporadnie pocieszyć, ale sam nie był pewien, czy mu to wyszło.
– Ta, jassssne – prychnął Sebastian. – Mam wrażenie, że mi wjazd na chatę zrobi samo Federalne Biuro Śledcze!
– Spokojnie! Oni naprawdę są w porządku! Pamiętaj, że to w końcu moja rodzina, mają ze mną trochę wspólnych genów.
– No świetnie – westchnął Sebastian. – Przecież do dzisiaj pamiętam, jak mi przywaliłeś podczas tej afery z Łucją – mruknął zjadliwie. – Jeśli oni wszyscy mają taki cios to chyba sobie zacznę kopać grób w ogródku...
– Panikarz! – zaśmiał się Łukasz, kręcąc głową, choć jego chłopak przez telefon oczywiście nie mógł tego gestu zobaczyć. – Cykor z ciebie wychodzi, panienko!
– ... – Sebastian tylko prychnął go słuchawki, jakby wyuczył się tego od własnego kota. – Tylko nie „panienko”.
– No jasne! Nie jakaś tam panienko, tylko moja własna! – śmiał się dalej Łukasz.
Sebastianowi skończyła się cierpliwość.
– Jeszcze jedno słowo, a zarżnę cię tępym nożem do masła, jak tylko wpadniesz w moje ręce!!! – wrzasnął do słuchawki rozjuszony.
– To papa i do zobaczenia na Sylwestrze, kochana! – pożegnał się prędko Łukasz z rozbawieniem.
Sebastian jeszcze długo słyszał w głowie jego wesoły śmiech. No naprawdę, czym byłby ich związek bez tej łagodnej dawki sarkazmu?
*

– I on zaprosił nas wszystkich? – upewniał się Przemek, który był najstarszy, zatem uważał się za najbardziej odpowiedzialnego w grupie i próbował wybadać, czy na pewno nie zwalą się komuś do domu bez jego wiedzy.
– Tak – odparł stanowczo Łukasz. – Wie kim jesteście i wie ilu was jest – dodał dla jasności.
– A ile osób w ogóle tam będzie? – dopytywał dalej Przemek.
Łukasz wywrócił oczami. Co to za wywiad? Męczyły go te wyjaśnienia, głównie dlatego, że większość musiał po prostu zmyślać.
– Pięć – odparł. – Miało być więcej, ale ludzie się powykruszali, więc zostajemy tylko my i Sebastian.
– I naprawdę nie ma nic przeciwko, że przyjdziemy, skoro nas nie zna? – Przemek nie dawał za wygraną.
– Naprawdę! – potwierdził po raz setny w ostatnich dniach Łukasz. – I tak, będzie nas tylko piątka i będziemy siedzieć i pić piwo i grać na Xboxie i robić co nam tylko przyjdzie do głowy, a nawet narzekać na to, że jesteśmy piątką singli i świat nas nie kocha i nikt nas nie chce, ale to dopiero jak się już upijemy! Pasuje?! – wydusił na jednym oddechu. Cała ta sytuacja będzie bardziej stresująca niż pierwotnie podejrzewał. Może jednak trzeba się było zdecydować na bezpieczny Sylwester z Polsatem?
– No, pasuje – odparł wreszcie Przemek. Decyzja została podjęta.
Łukasz miał tylko nadzieję, że początek roku obejdzie się bez żadnych afer i sensacji w rodzinie. I właściwie tylko ta nadzieja mu pozostała...








 

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum