The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Marzec 26 2019 11:24:49   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
(Nie) tylko przyjaciele 4
Część 4.


Nie minął nawet tydzień, a Radek szybko odnalazł się w nowej sytuacji, co więcej zadomowił się w mieszkaniu Mikołaja i prawie go nie opuszczał. Jak na razie działali sprawnie i bez zgrzytów, jak dobrze naoliwiona maszyna. Tak jak chciał tego Radek, zasypiali i budzili się razem, jedli wspólne śniadania i kochali się każdej nocy, tak żywiołowo, że nieraz słyszał ich cały budynek. Radek pozwalał Mikołajowi robić ze sobą wszystkie te nieprzyzwoite rzeczy, o których przyjaciel marzył i wspólnie chętnie dawali ciekawskim sąsiadom nowe powody do plotek. Mikołaj robił wszystko, by sprawić kochankowi jak najwięcej przyjemności. Było coś niesamowicie pięknego w widoku jego wyginającego się w łuk szczupłego ciała, przymkniętych oczach i rozchylonych wargach, całej jego drżącej z podniecenia postaci spoczywającej w wymiętej pościeli. Lubił, kiedy kochanek wypowiadał jego imię w chwili największej rozkoszy, pozwalał się całować i pieścić. Nawet kiedy się nie kochali, Mikołaj nie mógł się powstrzymać by go nie dotykać. Chciał mu dać wszystko i więcej, nauczyć go tego, co sam umie, sprawić, że już nigdy nie będzie chciał go opuścić.
Radek również był zadowolony. Seks był fantastyczny, a Mikołaj robił cuda z jego ciałem, raz za razem doprowadzając go do niesamowitych wręcz orgazmów. A jednak największą przyjemność sprawiało mu coś zupełnie innego. O wiele bardziej liczyła się bliskość kochanka, jego dotyk, czułe słówka szeptane wprost do ucha, uśmiech, którym obdarzał go na co dzień, a od którego Radek rumienił się po koniuszki uszu. Po raz pierwszy czuł, że ktoś go naprawdę rozumie i kocha, nie oczekując niczego w zamian. Zwykle to od niego spodziewano się zrozumienia i miłości, spychania własnych uczuć na bok. Kobiety, z którymi się spotykał zawsze chciały tylko brać, nie dając nic w zamian. Brały więc jego miłość, serce i dyszę, kazały mu rozumieć ich potrzeby, motywy, setki razy pytały o czym myśli lub marzy, by potem te marzenia zniszczyć, zastępując swoimi kolejnymi oczekiwaniami. Przez długi czas myślał, że tak właśnie powinno być, bo świat jest tak właśnie urządzony, ale potem stało się coś zupełnie nieoczekiwanego. Pojawił się Mikołaj i dał mu to, czego Radek potrzebował i pragnął. Blondyn czuł się dobrze, zarówno w jego łóżku jak i poza nim, i chciał czuć się tak już zawsze. Pragnął, by ten mężczyzna kochał go i trzymał w swoich ramionach jak najczęściej, a jedyne na co musiał uważać to by tego nie popsuć.
Przez pierwszy tydzień zachowywali się jak para zakochanych nastolatków, byli niemal nierozłączni. Mikołaj uparcie szukał w Radku czegoś, co by mu się nie podobało, jakiegoś szczegółu, który przypominałby mu, że kochanek nie jest ideałem. Jak na razie nie znalazł jednak niczego takiego, wręcz przeciwnie, zamiast wad znajdował coraz to nowe zalety.
Poprzednie związki Mikołaja kończyły się, kiedy świat jaki tworzył wokół siebie i partnera zderzał się z szarą rzeczywistością, pełną nienawiści i niechęci ludzi. Świadomi tego, że ludzie widzą w nich coś złego, niemoralnego i niepasującego do ich wizji idealnego, czarno-białego świata, nie potrafili znieść ciężaru jaki na nich spadał i rozstawali się. Radek był jednak nieco nieszablonowym partnerem. Nie zwracał uwagi na docinki i komentarze, patrzył z wyższością na tych, którzy ośmielili się skrzywić na ich widok, a kiedy to nie wystarczało, ostentacyjnie zarzucał Mikołajowi ręce na szyję i namiętnie go całował, dając tym samym wszystkim do zrozumienia w jak głębokim poważaniu ma ich zdanie. Doprowadzał tym samym mężczyzn do obrzydzenia, kobiety do oburzenia, osoby starsze do zgorszenia, a Mikołaja do śmiechu. Poza tym pozwalał się obejmować, całować w tłumie otaczających ich ludzi i trzymać za rękę idąc z nim ulicą, w czym był zupełnym przeciwieństwem poprzedniego partnera Mikołaja, młodego chłopaka, który chętnie wskakiwał mu do łóżka, ale wstydził się pokazywać z nim publicznie. Radkowi nie dość, że to wcale nie przeszkadzało, to jeszcze sam chętnie to robił. Czasem idąc obok Mikołaja chwytał za mankiet jego marynarki lub splatał ich dłonie w mocnym uścisku, który miał mówić: "jesteś mój".
Znajomych nie zdziwiło zbytnio to, że Radek i Mikołaj się związali, choć nie obyło się bez krytyki. Szlachetna większość uznała jednak, że to po prostu musiało się w końcu stać.

Układało im się dobrze przez całą jesień. Z początkiem zimy Mikołaj zaczął ciężko pracować i dużo czasu spędzał w biurze. Jako młodszy asystent głównego księgowego miał masę pracy, gdyż przed końcem roku wszystkie księgi rachunkowe musiały być w idealnym stanie. Często zdarzało się, że zostawał w pracy do późnych godzin. Z początku Radkowi to nie przeszkadzało. Jako, że jego praca konsultanta telefonicznego była o wiele mniej stresująca, wracał do domu wcześniej i chętnie przygotowywał dla Mikołaja kolację, po czym czekał z niecierpliwością na jego powrót. Kiedy jednak pory jego powrotów stawały się coraz późniejsze, Radek zaczął się denerwować.
Był koniec listopada, minęła już pierwsza w nocy. Radek siedział na kanapie oglądając jakiś program, co chwila zerkał na zegarek. Mikołaj powinien już być. Zwykle wracał przed północą. Jego telefon nie odpowiadał, a numeru do biura nie miał. Martwił się, że partnerowi coś się stało. Może miał wypadek, albo ktoś go zaatakował, wciągnął do ciemnej uliczki i pobił? Powinien zadzwonić na policję czy obdzwonić szpitale?
Szczęk klucza w zamku wyrwał go z tych niewesołych myśli. Radek zerwał się z kanapy i pognał do przedpokoju.
Mikołaj był zmęczony, nie miał siły nawet myśleć. Zdjął buty, powiesił płaszcz na wieszaku i odwrócił się żeby wejść do mieszkania, kiedy Radek z rozpędu rzucił mu się na szyję. Mikołaj zachwiał się i obaj wpadli na drzwi. Radek trzymał go mocno, szczęśliwy i wściekły zarazem. Przyjaciel objął go i przytulił.
- Martwiłem się - powiedział z wyrzutem blondyn.
- Wiem, przepraszam, ale musieliśmy to skończyć przed pierwszym.
- Mogłeś mnie uprzedzić.
- Nie miałem nawet czasu podrapać się za uchem- usprawiedliwił się Mikołaj. - Następnym razem zadzwonię, żeby nie wiem co się działo. Przepraszam.
- W porządku - odparł Radek. Nagle cała złość wyparowała, ustępując miejsca radości z tego, że Mikołaj wrócił cały i zdrowy.- Zmęczony?
- Potwornie!
- W takim razie zapraszam do łóżeczka - Radek puścił go wreszcie, uśmiechnął się słodko i cmoknął go w policzek.
- Zapomnij, nie mam na to siły.
- Biedaku, nie masz siły nawet na sen? - spytał niewinnie, ciągnąc go w stronę sypialni. Mikołaj uśmiechnął się, pozwalając się prowadzić do łóżka. Chyba nie był aż tak zmęczony.

- Mam dla ciebie niespodziankę - oznajmił przy śniadaniu Mikołaj.
- Jaką? - zainteresował się Radek.
- Zostaliśmy zaproszeni na imprezę.
- Imprezę? Gdzie?
- Mój szef urządza przyjęcie urodzinowe w sobotę.
- Zostaliśmy zaproszeni obaj? To znaczy ja też?
- Tak, ty też. Jako mój partner.
- Partner? - Mikołaj zerknął na niego znad kubka z kawą. Radek wyglądał na zaskoczonego, a nawet trochę przerażonego. Byli ze sobą już od trzech miesięcy, ale to było ich pierwsze większe wyjście. Po raz pierwszy mieli się pokazać jako oficjalna para.
- Mój chłopak - sprecyzował Mikołaj. Radek zarumienił się, jak zawsze zresztą kiedy brunet na niego patrzył. Z jednej strony cieszył się, że będzie mógł gdzieś z nim wyjść, ale martwił się jak przyjmą go jego współpracownicy, wśród których tylko niewielu wiedziało o odmiennej orientacji Mikołaja. Radek zdał sobie nagle sprawę z tego, że zabawa się skończyła. Do tej pory byli tylko oni dwaj i to co wokół siebie stworzyli, teraz mieli to skonfrontować ze światem zewnętrznym. Było mu o wiele łatwiej kiedy brał to wszystko za zabawę. Całowanie na ulicy, trzymanie za rączkę i dziki seks, to wszystko było dla niego ciekawym doświadczeniem, rozrywką, czymś nowym, czego chciał spróbować, ale czy był gotów na kolejny etap? Mikołaj był wspaniałym człowiekiem, świetnym przyjacielem, opiekuńczym i wyrozumiałym partnerem, ale przecież obaj wiedzieli, że nie potrwa to długo zanim Radek się nie znudzi. A jednak byli razem już od trzech miesięcy i żaden z nich nie miał jak na razie zamiaru kończyć tego związku. Radek wiedział co Mikołaj do niego czuje, ale do swoich uczuć miał poważne wątpliwości. Jego serce podskakiwało radośnie na jego widok, co nie znaczyło, że go kocha. Nagle znów pojawiły się natrętne pytania. A co jeśli tak naprawdę nic do niego nie czuje? Jak bardzo go zrani kiedy odejdzie? I czy w ogóle chce i powinien odejść? Trzy miesiące to nie trzy lata, ale to wciąż ich mały staż.
- Nie musisz iść, jeśli nie chcesz - powiedział Mikołaj przerywając ciszę, która nagle zapadła nad stołem wwiercając się w jego uszy.
- Chcę! - Odpowiedział szybko Radek. - Po prostu, tak sobie pomyślałem, że nie mam się w co ubrać - skłamał gładko.
Kąciki ust Mikołaja zadrgały lekko. Radek uniósł brew w niemym pytaniu.
- Co za babska wymówka - stwierdził i wybuchnął śmiechem.
- Co w tym niby zabawnego? - bburzył się blondyn. Mikołaj z trudem złapał oddech.
- Zdawało mi się, że obracam faceta, a nie panienkę. Nie masz się w co ubrać?
- Kiedy naprawdę nie mam! - Radek udał święte oburzenie, co tylko wzbudziło kolejną falę śmiechu. - Chcę ładnie wyglądać kiedy poznam twojego szefa.
Mikołaj przestał się śmiać, dopiero kiedy rozbolał go brzuch. Radek czekał cierpliwie z morderczym wzrokiem wlepionym w niego, udając wielce urażonego i mężczyzna cieszył się, że jedynym zmartwieniem partnera w tej chwili jest brak odpowiedniego stroju. Przez chwilę myślał, że Radek powie, że zabawa w dom dobiegła końca, pora zbierać manatki, wkładać majtki i wrócić do rzeczywistości. Martwił się tym już od pewnego czasu. Starał się jak tylko mógł by zatrzymać go przy sobie choć dzień dłużej, świadomy bólu jaki później sprawi mu sama myśl o tych "kolejnych dniach" jeśli kiedykolwiek się rozstaną. Chciał z nim zostać, ale znał Radka zbyt dobrze, by wiedzieć, że kiedy przyjaciel się znudzi, zostawi go bez skrupułów. A może sam powinien to zakończyć? Wystarczyło jednak jedno spojrzenie na ukochanego mężczyznę, by zaraz porzucił tę myśl. Uśmiechnął się.
- To nie jest zabawne - powtórzył z uporem blondyn i Mikołaj nie mógł się powstrzymać, by znów się nie roześmiać.

Radek stał pod ścianą z kieliszkiem szampana w dłoni. Zastanawiał się czym właściwie zajmuje się firma, w której pracuje Mikołaj, że jego szef może sobie pozwolić na zorganizowanie przyjęcia w czterogwiazdkowym hotelu, w którym do tańca przygrywał kwartet smyczkowy. Byle urzędniczyna nie mógłby sobie na to pozwolić. Miała być impreza urodzinowa, a jest bal, w dodatku całkiem wystawny. Od kiedy tylko przekroczyli próg hotelowego wejścia, Radek poczuł się nieswojo. Nie przywykł do do takich przyjęć, absurdalnie bogatych wnętrz i gustownie ubranych ludzi. Wychował się na przedmieściach, gdzie najciekawszym wydarzeniem było kupno nowego auta przez księdza proboszcza, który to swój środek transportu zmieniał średnio co trzy lata. Tutaj ludzie byli sztywni i sztucznie się uśmiechali, to zdecydowanie nie było miejsce dla niego. Wolałby wrócić do domu, zakopać się w pościeli i nie wychodzić z niej do rana. Mikołaj jednak nie wybaczyłby mu tego.
Zostali przyjęci ciepło przez towarzystwo, nikt nie był jakoś szczególnie zaskoczony ich orientacją seksualną, co nawet cieszyło Radka. Niestety, wiadomość ta wzbudziła niemałą ciekawość wśród męskiej części imprezowiczów. Nagle każdy facet chciał z którymś z nich porozmawiać, poznać, uścisnąć dłoń, lub chociaż poprzyglądać się z bliska. Kręcili się w pobliżu jak sępy. Z początku Radek był miły i grzeczny, ale kiedy zaczęło go drażnić to chore zainteresowanie, opuścił towarzystwo zostawiając partnera na pastwę tych sztywniaków. Mikołaj świetnie sobie radził, ale w końcu obracał się wśród tej gawiedzi każdego dnia, znał ich lepiej i rozumiał cały ten patetyczny jazgot jaki wydobywał się z ich gardeł. Blondyn usiłował nie zwracać na to uwagi, choć był zazdrosny kiedy ze swojego miejsca obserwował kilku węszących wokół jego faceta mężczyzn. Zachowywali się jak gówniarze, którzy dostali nową zabawkę. Zwłaszcza jeden potwornie wkurzał Radka, który z natury był strasznym zazdrośnikiem. Ciągle koło niego krążył, niby przypadkiem trącał łokciem i co chwila pochylał się do jego ucha, żeby coś mu szepnąć. Radek z pozornym spokojem obserwował to co się działo. Nie chciał narobić Mikołajowi wstydu, ale chciał podejść i złamać temu gościowi nos. Zaciskał jednak zęby i czekał co się będzie dalej działo, a wszystko w nim krzyczało z wściekłości. Zastanawiał się kiedy Mikołaj zauważy wreszcie jego długą nieobecność? Był zły, że partner nie zwraca na niego uwagi, na to, że musi tu być w tym cholernym garniturze i białej koszuli. Postanowił być jednak silny do samego końca. Dla niego.
Nie wytrzymał jednak kiedy towarzysz Mikołaja w pewnym momencie położył mu dłoń na ramieniu. Nie podobało mu się, że ktokolwiek poza nim dotyka Mikołaja, bo nigdy nie lubił dzielić się ty co należało do niego. Może był samolubny i chciwy, ale chciał go mieć tylko dla siebie. Dopił resztkę szampana i podszedł do grupki otaczającej jego kochanka, z uśmiechem na twarzy.
- Ty musisz być Radek, prawda? - Zagadnął mężczyzna, któremu blondyn miał ochotę porachować kości. - Mikołaj sporo nam o tobie opowiedział.
- Nie martw się, nie zdradzałem żadnych kompromitujących szczegółów - zażartował Mikołaj, a towarzystwo zaśmiało się sztucznie. Nie po raz pierwszy Radek zastanowił się kto im powpychał kije tak głęboko w tyłki, ale uśmiechnął się urzekająco, nic nie mówiąc.
- To jest Adam, nasz spec od public relations - przedstawił Mikołaj, nieco zaniepokojony przyjaznym uśmiechem partnera. Za tym z pozoru słodkim i niewinnym wygięciem warg kryło się coś, czego Mikołaj nie chciał widzieć. Zwłaszcza dzisiaj w tym konkretnym miejscu.
- Miło mi poznać - Adam wyszczerzył olśniewająco białe zęby. - Mikołaj długo cię przed nami ukrywał. Nie wspomniał o tobie ani słówkiem, strasznie tajemniczy z niego gość - szczebiotał mężczyzna, co doprowadzało Radka do szewskiej pasji. Wiedział, że Mikołaj powiedział o tym, że jest gejem tylko kilku zaufanym osobom, a ten gość widocznie do nich nie należał. Miał ochotę trzasnąć go po tej ładniutkiej twarzyczce czymś ciężkim i twardym. Powstrzymywał się tylko przez wzgląd na Mikołaja. Uśmiechał się więc grzecznie, przysłuchując się rozmowie mężczyzn, z której nie rozumiał ani słowa. Chciał już stąd wyjść i zabrać go ze sobą. Zbliżała się już północ, najodpowiedniejsza pora dla Kopciuszka z prowincji by wrócił do domu zanim zamieni się w dynię. Mikołaj puścił do niego oko, co trochę podniosło go na duchu. Niestety, tylko na chwilę.
Czara goryczy przelała się, kiedy Adam, niby przypadkiem, otarł się bokiem o przedramię Mikołaja, zaraz potem położył mu dłoń na plecach. Nie był to w żadnej mierze zwykły, przyjacielski gest. Radek spiął się cały, tylko siłą woli trzymając się na miejscu.
- Radek - zwrócił się do niego mężczyzna z nieco złośliwym uśmieszkiem. - Może pożyczyłbyś mi Mikołaja na następną imprezę firmową. Podobno teraz bycie homoseksualistą jest w modzie! - zażartował i zaśmiał się z własnego dowcipu. Pozostali mężczyźni zawtórowali mu. Mikołaj spiął się cały przeczuwając zbliżającą się wielkimi krokami katastrofę. Wiedział, że Radek ma już dość i zaraz wybuchnie. On sam też miał po dziurki w nosie Adama i całej tej jego hałastry. Wystarczyło mu, że musiał się z nim użerać w pracy. Ku jego wielkiemu zdziwieniu, Radek również roześmiał się z żartu. To zdecydowanie nie wróżyło dobrze.
- Wybacz, mam nadzieję, że cię nie uraziłem? - spytał Adam ze sztuczną troską.
- Oczywiście, że nie. - Uśmiechnął się Radek paskudnie. - Obawiam się jednak, że mój Mikołaj nie pasowałby ci do torebki, ty pseudo - spedalony sukinsynu, więc z łaski swojej zabierz od niego swoje brudne łapska, zanim ci je połamie. - Powiedział spokojnie. Mikołaj skrzywił się lekko. O tak, to cały Radek, zero subtelności, od razu ciężka artyleria.
Adamowi widocznie zabrakło pomysłu na ciętą ripostę, a otaczający ich mężczyźni wybuchnęli śmiechem. Mężczyzna znany był w firmie ze swojego ciętego języka, zwykle to on bawił się kosztem innych, to przez niego kobiety płakały, a mężczyźni umykali mu spod nóg. To on miał się śmiać ostatni, a został upokorzony przez kogoś zupełnie obcego i to jednym zdaniem. Wspólnicy zaśmiewali się z niego, a blondyn patrzył z satysfakcją jak mężczyzna pąsowieje na twarzy. Po chwili wahania obrócił się na pięcie i odszedł.
Ubawiony Mikołaj złapał go w pasie, przyciągnął do siebie i cmoknął w policzek.
- Wracajmy do domu. - Rzucił kilka słów pożegnania nadal chichoczącym mężczyznom i pociągnął Radka w stronę wyjścia.

W drodze powrotnej milczeli jak zaklęci. Mikołaj próbował skupić się na prowadzeniu auta, z całych sił usiłując się nie roześmiać, a Radek udawał, że kontempluje krajobraz za oknem. W końcu brunet nie wytrzymał i przerwał ciszę.
- Co to miało właściwie być?
- Niby co? - spytał niewinnie Radek.
- Jesteś zazdrosny?
- Jestem.
- Normalnie bym się ucieszył, ale chyba powinienem cię raczej ochrzanić za obrażanie moich współpracowników.
- Nie spodobało mi się, że cię dotykał - odparł Radek.
- Nie przesadzasz trochę? W końcu nie pchał mi łap w spodnie.
Radek wreszcie odwrócił się od okna. Miał śmiertelnie poważny wyraz twarzy.
- Jesteś mój i nikomu cię nie oddam. - Oznajmił dobitnie.
- Ty tak na serio? - spytał Mikołaj. Radek uniósł brew w niemym pytaniu, które w wolnym tłumaczeniu znaczyło tyle co: "wątpisz?". Nie, Mikołaj nie wątpił w to ani na jotę. Radek była właśnie takim typem człowieka. Kiedy na czymś mu zależało, był gotów na wszystko. Mężczyzna uśmiechnął się.
– Chyba do końca życia nie zapomnę miny Adama! - Powiedział i wybuchnął spontanicznym śmiechem.

Tej nocy kochali się wyjątkowo długo i namiętnie, co w większej mierze było zasługą Radka, który nagle odkrył w sobie nowe pokłady miłości do Mikołaja. Całował go i pieścił z niezwykłą dla siebie czułością, jakby chciał zaznaczyć, że to właśnie on jest dla bruneta jedynym i najlepszym kochankiem na świecie. Potem długo leżeli wtuleni w siebie, w ciszy nocy.
- Kiedy odkryłeś, że jesteś gejem? - spytał znienacka Radek.
- Chyba zawsze nim byłem - odparł Mikołaj. - Odkąd pamiętam zawsze bardziej podobali mi się chłopcy niż dziewczęta.
- Więc to się nie wzięło z żadnej traumy?
- Z czego?
- No, traumy. Oglądałem kiedyś taki program. Chłopak zobaczył jak jego matka zdradza jego ojca i miał potem uraz do kobiet, więc został gejem - wyjaśnił Radek.
- Nie, nic takiego nie miało miejsca. Moi rodzice są naprawdę świetnie dobraną parą. Znają się od trzydziestu lat, a są w sobie zakochani jakby nadal mieli po dwadzieścia. Tylko im pozazdrościć.
- W takim razie skąd to się bierze?
- Bo ja wiem? To po prostu tkwi w człowieku. Kiedy powiedziałem ojcu, że jestem gejem, odpowiedział: "Synu, Bóg stworzył cię na swoje podobieństwo i skoro jesteś homoseksualistą to pewnie taki był właśnie jego zamysł".
- Ile miałeś wtedy lat?
- Piętnaście. Zakochałem się w koledze z klasy.
- Wtedy się zorientowałeś, że jesteś... inny?
- Nie, wtedy już to wiedziałem. Zorientowałem się mniej więcej w wieku dziewięciu lat, kiedy spytałem kumpla z piaskownicy, czy za mnie wyjdzie.
- I co on na to?
- Wyśmiał mnie, a co miał powiedzieć? Byliśmy gówniarzami, ale już wtedy wiedziałem, że to coś więcej. Że jestem inny niż dzieci w moim wieku.
- Dziewięć lat - zamyślił się Radek. - Byłeś kiedyś z jakąś kobietą?
- Kilka razy. Chciałem sprawdzić czy czasem się nie pomyliłem i jednak nie jestem taki jak inni.
- Nie podobają ci się kobiety?
- Są ładne, w końcu nie na darmo nazywamy je płcią piękną, ale nie pociągają mnie.
- Dużo ich było?
- Kilka, nie pamiętam dokładnie ile.
- Pytam o mężczyzn.
- Jesteś pewien, że chcesz wiedzieć? - Upewnił się Mikołaj.
- Nie, chyba jednak nie - odparł Radek po chwili zastanowienia. - Jaki był mój poprzednik?
- Pozwól, że spytam ponownie: jesteś pewien, że chcesz wiedzieć?
- Chcę.
- No cóż - Mikołaj zamyślił się. Nie lubił poruszać tego tematu, w ogóle nigdy nie wspominał swoich życiowych porażek, ale wiedział że Radek nie odpuści. - Karol był dużo młodszy ode mnie, przystojny, zabawny, do znudzenia romantyczny.
- Do znudzenia?
- Dużo mówił o uczuciach, jak dla mnie zbyt dużo. Moim zdaniem, zbyt wcześnie wypowiedziane "kocham" sprowadzi tylko katastrofę, ale on nie dbał o to. Czasami powtarzał mi to kilkanaście razy dziennie. Ale wstydził się pokazywać ze mną na mieście.
- W takim razie wcale cię nie kochał - stwierdził Radek.
- Możliwe.
- Mów dalej.
- Wkurzał mnie kolacjami przy świecach, awanturami o byle co, wybuchami płaczu z byle powodu.
- Rzeczywiście nudziarz - zgodził się Radek. - Był dobry w łóżku?
- Tak.
- Lepszy ode mnie?
- Nie odpowiem na to pytanie - zdecydował Mikołaj.
- To znaczy, że tak.
- Był delikatny, czuły, ale nie tak żywiołowy jak ty.
- Rozumiem. Dlaczego się rozstaliście?
- Wyjechał za granicę - Mikołaj wolał nie wchodzić w bolesne szczegóły.
- Kiedy to było?
- Jakieś dwa lata temu.
- I przez ten czas nie miałeś nikogo innego?
- Nikogo na stałe. Chyba wciąż miałem nadzieję, że wróci.
- A ja?
- Co, ty?
- Ja też nie jestem na stałe? - zapytał. Mikołaj drgnął. Że też teraz wzięło mu się na takie poważne rozmowy.
- A chciałbyś być?
- A chciałbyś mnie mieć? - odpowiedział pytaniem Radek.
- Chciałbym - odparł zgodnie z prawdą Mikołaj.
- W takim razie mogę się zastanowić - powiedział blondyn. - Jak na razie jednak, nie będzie ci potrzebny żaden Karol ani Adam.
Mikołaj roześmiał się. Cholerny zazdrośnik, pomyślał i przytulił go mocniej.

x x x

Wchodził w niego szybkimi ruchami, rozkoszując się głośnymi jękami wydobywającymi się z jego ust. Kochanek kurczowo zaciskał dłonie na prześcieradle, oddychał ciężko, jego wargi drżały. Wreszcie zgrabne ciało wygięło się w łuk a krzyk rozkoszy rozniósł się po pokoju. Mikołaj uwielbiał patrzeć na niego, kiedy dochodził. Był piękny z zaróżowionymi policzkami, rozwichrzonymi ciemnymi włosami, rozsypanymi na poduszce. Kochanek otworzył oczy i spojrzał na Mikołaja. Piękne, zielone oczy, które prześladowały go w snach. Oczy człowieka, który należał tylko do niego...
Budzik wyrwał go ze snu. Zegarek został brutalnie zepchnięty z szafki i umilkł po zetknięciu z podłogą. Mężczyzna podniósł się ciężko do pozycji siedzącej.
- Czy musisz demolować mieszkanie tak wcześnie rano? - Dobiegł go na wpół senny głos. Mikołaj odwrócił głowę w kierunku, z którego dochodził. Śliczny jak laleczka blondynek spał obok niego wtulony w poduszkę. Mikołaj pochylił się nad nim i wisiał tak przez chwilę, kilka centymetrów nad jego twarzą, przyglądając mu się. Zadowolony z widoku pochylił się jeszcze bardziej i pocałował go w usta. Radek uśmiechnął się przez sen.
Mikołaj wstał i poczłapał do łazienki. Nagle poczuł, że musi wziąć zimny prysznic. Od dawna nie śnił o tych intensywnie zielonych oczach. Sądził, że już zapomniał. Może to dlatego, że wczoraj o nim rozmawiali? Tak, to musi być to. Wszedł pod prysznic i puścił chłodną wodę. Na półce z kosmetykami stał żel pod prysznic, Mikołaj odkorkował go i powąchał. Tak pachniał Radek, jego ukochany, jego mężczyzna. Blond zazdrośnik, który jak burza wpadł do jego świata, zaprzątając sobą każdą jego myśl. Mikołaj nie potrzebował nikogo innego, miał najwspanialszego faceta pod słońcem. Kochał go i choć nie był pewny czy Radek odwzajemnia jego uczucia, nie zamierzał zamieniać go na żadnego innego.

Mikołaj czekał na Radka przed budynkiem. Blondyn lada moment kończył pracę i przyjaciel chciał mu zrobić niespodziankę. Drzwi budynku otwarły się i wyszło przez nie kilka osób, w tym Radek w towarzystwie, trzymającej go pod ramię pięknej kobiety. Oboje roześmiani, głusi i ślepi na to co się wokół nich działo. Mikiłaj poczuł ukłucie zazdrości. Do tej pory martwił się tym, że Radek znudzi się nim i go zostawi, jakoś zapomniał o tym, że przecież przyjaciel właściwie nie jest gejem. Owszem, mieszkają razem, sypiają ze sobą, ale to nie znaczy, że Radek stracił zainteresowanie płcią przeciwną. Przecież zawsze może się znaleźć jakaś kobieta, dla której straci głowę.
Radek w końcu go zauważył. Uśmiechnął się radośnie i pomachał do niego. To był jeden z tych uśmiechów zarezerwowanych tylko dla niego. Nagle wszelkie obawy Mikołaja rozwiały się. Nie pozwoli mu odejść, nawet jeśli będzie musiał walczyć o niego z całym światem.
Radek pożegnał się z kobietą i podbiegł do Mikołaja. Pocałował go namiętnie, nie zważając na niechętne spojrzenia. Taki był właśnie Radek, nie obchodziło go zdanie innych, robił co chciał i nigdy niczego nie żałował.

x x x

Zostało tylko kilka dni do świąt, które Radek i Mikołaj zdecydowali się poświęcić na wspólne odwiedziny u swoich rodzin. Brunet chciał przedstawić kochanka bliskim, w końcu spotykali się od czterech miesięcy i było im razem na tyle dobrze, by chcieli dalej ciągnąć ten związek. Obaj byli lekko zdenerwowani i udzielił im się stres związany z ewentualną złą lub dobrą reakcją rodziców i rodzeństwa. Uznali jednak, że to już najwyższy czas, by podzielić się z nimi swoim szczęściem. Rodzice Mikołaja wiedzieli o Radku już od dawna i bardzo chcieli go poznać. Z rodziną blondyna było gorzej, choć wszyscy wiedzieli, że ich syn i brat mieszkał z mężczyzną, nadal nie wiedzieli jak na to zareagować. Zwłaszcza jego ojciec nie był zbytnio zadowolony, a jeśli był choć trochę podobny do Radka, to Mikołaj przewidywał niemałe kłopoty. Rodzeństwo zareagowało nieco lepiej, starsza siostra i młodszy brat byli bardzo przejęci i ciekawi Mikołaja, drugi, starszy brat blondyna wydawał się być obojętny.
Mężczyźni zdecydowali się najpierw odwiedzić rodziców Mikołaja, którzy mieszkali bliżej, i tam spędzić Wigilię, a potem, w Boże Narodzenie, wyjechać na przedmieścia, gdzie ojciec i brat Radka prowadzili warsztat samochodowy. Mikołaj wziął przed świętami kilka dni wolnego by móc spędzić go z Radkiem, by na spokojnie się spakować i raz jeszcze rozplanować wyjazd.
Zanim jednak doszło do jakiegokolwiek spotkania, Mikołaja czekała niespodzianka.
Był ranek dwudziestego drugiego grudnia. Radek wylegiwał się jeszcze w łóżku, podczas gdy Mikołaj robił śniadanie. Zapowiadał się spokojny dzień, gdy ciszę poranka przerwał dzwonek do drzwi. Mikołaj nie spodziewał się gości, a przynajmniej nie o tej porze. Skoro jednak już ktoś zdecydowałby się przyjść, zapewne była to któraś z ciekawskich sąsiadek ze szklanką na cukier albo listonosz, ale na to co zobaczył nie był ani trochę przygotowany.
Otworzył drzwi i zamarł.
- Mikołaj! - wykrzyknął stojący przed drzwiami mężczyzna i rzucił się na szyję zaskoczonemu brunetowi, który stał jak wryty nie wiedząc co ze sobą zrobić. Gość wreszcie oderwał się od niego, zmierzył go wzrokiem i uśmiechnął się czule.
- Świetnie wyglądasz! Ależ się zmieniłeś. Zaskoczyłem cię, prawda? To miała być niespodzianka. Boże, jak się cieszę, że cię widzę! Strasznie się stęskniłem - szczebiotał dalej wesolutki jak wróbelek, a Mikołaj powoli dochodził do siebie. On też się zmienił, był opalony, modnie ubrany i uczesany, ale intensywnie zielone oczy pozostały takie jak je zapamiętał. Mężczyzna zbliżył się i pocałował go namiętnie. Kiedy jednak Mikołaj nie zareagował, odsunął się od niego nieco rozczarowany i spojrzał w oczy. Zaraz jednak jego wzrok wychwycił jakiś ruch za plecami Mikołaja. Zielonooki zerknął ponad jego ramieniem i pobladł, napotykając mordercze spojrzenie pary niebieskich oczu.
Mikołaj nie musiał być jasnowidzem, żeby wiedzieć kto pojawił się właśnie za jego plecami. Wyobraził sobie Radka z rozczochranymi blond włosami, w przydużym T-shircie, wyjątkowo niezadowolonego z widoku jaki zastał w przedpokoju.
- Mikołaj, kto to jest? - spytał zielonooki, poufale kładąc dłoń na jego piersi. Mikołaj odsunął się o kilka kroków, ręka mężczyzny opadła wzdłuż jego ciała.
- Pozwolę zadać sobie to samo pytanie - odezwał się chłodno Radek.
- Radek, mój chłopak - Mikołaj wskazał blondyna. - A to jest właśnie Karol - przedstawił kochankowi zielonookiego. Radek podszedł bliżej i objął Mikołaja w pasie. Gest ten jasno mówił: „on jest mój“.
- Chłopak? - spytał Karol łamiącym się głosem.
- Miło mi - mruknął niechętnie Radek.
- Co to znaczy? Kim on jest? - dopytywał się zaskoczony mężczyzna.
- Powiedziałem ci już chyba, jest moim chłopakiem. Mam ci to powiedzieć w jakimś innym języku? Może po włosku? - spytał złośliwie Mikołaj. Zielonooki drgnął mimowolnie. Spodziewał się, że Mikołaj nie wybaczy mu, że opuścił go dla mężczyzny, którego poznał na wakacjach w Rzymie, ale nadal miał nadzieję.
- Obiecałeś mi - szepnął Karol, bliski płaczu. - Obiecałeś, że będziesz czekał.
Tego właśnie Mikołaj nigdy w nim nie lubił ani nie rozumiał. Kiedy Karol napotykał przeszkodę, której nie potrafił pokonać konwencjonalnymi metodami, sięgał po broń ostateczną jaką były łzy. Mikołaj nie chciał drugi raz przez to przechodzić.
- Czekałem dwa lata, to chyba dosyć. Gdzie byłeś przez ten czas, Karol? - zapytał z wyrzutem. - Bawiłeś się dobrze ze swoim nowym włoskim przyjacielem? Jak on się nazywał?
- Luciano - odparł Karol.
- Po co wróciłeś?
- Wróciłem do ciebie.
- I myślałeś, że przyjmę cię z otwartymi ramionami? Wyjechałeś bez słowa pożegnania. Nie wiedziałem co się z tobą dzieje przez kilka tygodni.
- Zostawiłem ci list - bronił się Karol.
- Trzy słowa to nie list.
- Chciałem zadzwonić, ale... - urwał, po policzku spłynęła pierwsza łza. Radek przewrócił oczami. Już wiedział co się zaraz stanie. Karol się rozpłacze licząc, że Mikołaj poczuje się winny i zaprosi go do środka, żeby go uspokoić, a kiedy to zrobi już się go nie pozbędą. Na to nie mógł pozwolić.
- To bardzo wzruszające, naprawdę – powiedział nie kryjąc zniecierpliwienia. Wypuścił Mikołaja z objęć i stanął pomiędzy mężczyznami w pozie Piotrusia Pana. - Niestety, obawiam się, że na tym będziemy musieli dzisiaj skończyć. Tak się składa, że mamy z Mikołajem dużo spraw do załatwienia zanim wyjedziemy na święta do moich rodziców - specjalnie to powiedział, chcąc zaznaczyć swoją pozycję. Jak powiedział Mikołaj, Radek był jego facetem i nie zamierzał się nim z nikim dzielić. Uśmiechnął się słodko i tylko Mikołaj wiedział jaka trucizna znajduje się w tej słodyczy. Karol wyglądał na zaskoczonego. Nie chciał wierzyć, że Mikołaj związał się z kimś na stałe. Jego nowy kochanek był co prawda przystojny, ale wyczuwało się od niego chłód. Karola przerażało to pełne satysfakcji, wredne spojrzenie zimnych niebieskich oczu. Zastanawiał się jak to się stało, że Mikołaj związał się z kimś takim.
- Chcesz dodać coś jeszcze? - spytał Radek gromiąc go spojrzeniem. Karol obrócił się na pięcie i odszedł bez słowa. Postanowił jednak odzyskać Mikołaja, żeby nie wiem co. Nie mógł mu przecież pozwolić zostać z tym potworem. Co to, to nie.
Radek z satysfakcją zamknął za nim drzwi, po czym odwrócił się i ruszył wgłąb mieszkania, mijając Mikołaja bez słowa.
- Nie chcesz o nic zapytać? - spytał kochanek. Spodziewał się tego. Radek był właśnie takim człowiekiem, od razu wyciągał ciężką artylerię, nie licząc się z tym, że może ranić czyjeś uczucia.
- Nie, ale chcę coś powiedzieć – blondyn odwrócił się twarzą do niego i spojrzał mu prosto w oczy.
- Co takiego?
- Coś w stylu: nie chcę o tym gadać, ani tracić czasu na jakąś zniewieściałą beksę rodem z telewizyjnej opery mydlanej. Zapomnijmy, że w ogóle tu był i wracajmy do łóżka - powiedział Radek i ruszył z powrotem do sypialni. Mikołaj uśmiechnął się. Dlatego właśnie kochał tego faceta. Bardziej niż tylko chętnie przystał na jego propozycję i ruszył za nim. Miał wolne, był wypoczęty, zakochany i miał cały dzień w zapasie, więc chyba nic się nie stanie, jeśli spędzi trochę czasu w łóżku. Poza tym było coś, co musiał wymazać z pamięci. Kogoś, kto wrócił po latach i na nowo rozbudził stare uczucia.










Komentarze
Justine123450 dnia wrzesie 01 2012 14:08:27
Kocham te opowiadanie! ^^ Ten głupi Karol go zostawił bez słowa!!! A na dodatek pewnego dnia po 2 latach wraca i myśli, że ten będzie na niego czekał! Niedoczekanie! =.= Co za beksa! ... Rozdział boski!! Wiele więcej bym napisała, ale odzywa się mój leń. smiley WENY i czekam na następny rozdział! ^^
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

wietne! wietne! 100% [1 Gos]
Bardzo dobre Bardzo dobre 0% [adnych gosw]
Dobre Dobre 0% [adnych gosw]
Przecitne Przecitne 0% [adnych gosw]
Sabe Sabe 0% [adnych gosw]
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum