The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Lipiec 23 2019 15:41:42   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Odkochaj nas
Flabra
„Odkochaj nas”
Obraz rzeczywistości
G



Krzysztof prowadził już wiele spraw rozwodowych.
Ale to, co właśnie rozgrywało się na jego oczach było wręcz zaskakujące. Choć tak naprawdę rozwodem nie było. Po prostu rozchodziła się pewna para. Byli ze sobą jednak wystarczająco długo by zatracić poczucie „moje” na rzecz „nasze”. W mieszkaniu pełnym „nasze” ciężko zdecydować, co wkładasz do walizki ty, a co wkładam do walizki ja. Krzysztof przyszedł tu w zasadzie jako mediator. Teoretycznie, żeby powiedzieć, co mógłby kto wziąć, gdyby potraktować ich jak małżeństwo. A w praktyce, to po to, żeby ktoś zapanował nad Michałem, który w przypływie zdenerwowania, nie chcąc podzielić się serwisem z porcelany, wytłukłby go. Michał zawsze w sytuacjach stresowych zachowywał się dość… nieobliczalnie.
Kto jak kto, ale Piotr doskonale o tym wiedział. Powziął więc odpowiednie środki ostrożności. A w pewien sposób obecność Krzysztofa była zupełnie naturalna. Był przyjacielem. Najpierw Michała, potem ich obu. I towarzyszył każdemu etapowi ich związku. Początkowej euforii, kiedy to zakochani nie mogą wytrzymać bez siebie kilku dni. U nich ta euforia trwała dwa lata. Potem chcieli być… normalni, dorośli, odpowiedzialni. Skończyli szkołę, zamieszkali wspólnie, poszli na studia, znaleźli pracę. I cieszyli się codziennością, i denerwowała ich codzienność i kupili psa i kota. Kota bardziej kochał Michał, ale kot bardziej kochał Piotra. Co w obecnej chwili stanowiło sedno sprawy. Niewiele brakowało, by Michał wystąpił do sądu o przyznanie mu opieki nad kotem. I po to właśnie był Krzysztof.
- Michał, zabierzesz kotka do domu. – Zapewnił przyjaciela spokojnym głosem, takim, którym stara się coś wyjaśniać wściekłym kobietom i desperatom zamierzającym skoczyć z okna.
- Ale on… no patrz! – Wskazał na rude zwierzątko ocierające się o kostki. Jego ogonek owijał się wokół łydki Piotra. Który nie był tym zachwycony. Nie, nie dlatego, że nie lubił kota. Pan Kot budził szczerą sympatię, lubiło się go głaskać, przyglądać się, gdy grzał się przed kominkiem. Piotr chętnie zająłby się panem Kotem, gdyby nie strach przed Michałem. I gdyby nie pewność, że Michałowi bardziej się należy. Tak jak można było uznać, że Piotrowi bardziej należy się pies, z którym wychodził na spacery, którego zabierał na tresurę. Michał co najwyżej narzekał, że Brahms zostawia zbyt dużo futra na dywanie, ślini mu nogi, gdy zwisają z kanapy i obgryza kwiatki.
- Może ustalić wam podział obowiązków? Wiesz, widzenia w czasie weekendu… - próbował zażartować Krzysztof. Żartowanie chyba jednak nie było najlepszym pomysłem, bo spotkało się z niezadowoloną, obrażoną wręcz miną Michała, którego nawet zbyt łatwo dało się urazić.
- Sugerujesz, że za bardzo się przejmuję? – Spytał, podejrzliwie mrużąc oczy. Przy nim nawet pan Kot był mało koci.
- Nie, nie, zupełnie nic takiego – zapewnił go od razu Piotr, łagodnie. Trochę zmęczonym, trochę zabarwionym politowaniem głosem, tak typowym dla Piotra. Nieco flegmatycznego, co zarzucał mu Michał. Zapewne nie mając pojęcia, że właśnie ta statyczność zapewnia im wspólne lata. Bo, nie oszukujmy się, kto inny wytrzymałby z przesadnie dynamicznym, cholerycznym wręcz Michałem.
- Ustaliliście co z mieszkaniem? – Odważył się w końcu zapytać Krzysztof. Takie tematy były zazwyczaj najtrudniejsze. Zazwyczaj. Jednak tej pary nie dało się uznać za zwyczajną. O ile kwestia kota (która od początku była oczywista) zajęła im pół godziny ( głównie z powodu tego, że Michał obraża się, że kot „bardziej kocha” Piotra), o tyle kwestii mieszkania poświęcili jedno zdanie.
- Zostawiam je Michałowi – odpowiedział swoim spokojnym tonem Piotr. Przez chwilę jeszcze Krzysztof zastanawiał się, czy to kwestia tego, że Piotrowi jest to zupełnie obojętne i zrobi wszystko, odda wszystko, by tylko mieć z głowy wybuchową mieszankę emocji, jaką był Michał, czy może to kwestia przyzwyczajenia – przez cały związek dbał o Michała, troszczył się i dawał mu wszystko, czego mężczyzna tylko sobie zażyczył.
- No raczej. To dzięki mojej mamie dostaliśmy kredyt – przypomniał Michał. Takim pełnym pretensji głosem, jakby ktoś chciał go z czegoś obrabować, a nie właśnie mu coś dawał.
- Który ja spłacałem – dodał cicho, nieco niepewnie Piotr. Na chwilę powietrze stało się gęstsze, zawisła w nim burza. Tuż nad głową biednego, niewinnego Krzysztofa i odrobinę winnego Piotra. O tyle winnego, że w ciągu tych lat jego lista rzeczy, których nie należy mówić, zbyt mało się powiększyła. Początkowo nie wiedział nawet, że należy pominąć takie uwagi jak „nie za bardzo mi smakuje”, „chyba trochę się przypaliło”, „w tych spodniach nie wyglądasz dobrze”. Ale zawsze się godzili. Na początku – po kilku zdaniach, wykorzystując do tego ostry, namiętny seks na dowolnej płaszczyźnie. Z czasem Piotr musiał zacząć kupować drogie wino, kwiaty, czekoladki. Musiał zacząć przepraszać, po kilka razy, chociaż po każdym razie Michał był coraz mniej czuły na to „przepraszam”. W tej chwili już żadne „przepraszam” nie miało dla niego znaczenia. Żaden z nich, ani Piotr ani Krzysztof nie wiedział, co zrobić z nadchodzącą burzą.
- Ty spłacałeś, tak? – Zmarszczył brwi, podszedł do niego o krok. – Tak, nie zarabiałem za dużo. Ale zawsze dokładałem się, na ile mogłem. Może nie do rat, no ale do rachunków, zawsze coś dawałem – syczał. – Na tyle, na ile mogłem. – Powtórzył. – Próbowałem zrobić karierę, tak się składa.
- Próbowałeś… tak, to dobre słowo. – Mruknął Piotr. Kiedy Piotr mruczał, a zwłaszcza, gdy mruczał coś chłodnego, nieco cynicznego, czy sarkastycznego, znaczyło to, że ma już dosyć. W ten sposób próbował się dystansować. Pokazywać, że nie rusza go to. Krzysztof rozumiał go – czasem bycie zbyt blisko Michała bolało. Zwłaszcza, gdy wyładowywał swoją złość.
- Przynajmniej chciałem robić to, co kochałem. A ty? Spójrz na siebie. Poznałem cię jako kogoś, kto chciał podróżować, kogo fascynował świat. I najdalej zajechałeś do Zakopanego na jakieś doszkalanie, żeby móc jeszcze dłuższej i lepiej siedzieć za biurkiem – prychnął. Mówił to, by zranić Piotra. Miał wtedy szczególnie do tego celu stworzony, buńczuczny wyraz twarzy. – To twoja wina – powiedział po chwili, nieco łagodniej, smutniej. – To twoja wina, to, co się z nami stało.
Piotr nie zaprotestował. Nie koniecznie dlatego, że się z tym zgadzał. Był zbyt dojrzały, by wierzyć w to, że tylko jedna strona może być czemuś winna. Zwłaszcza czemuś takiemu, jak wypalenie się związku.
Krzysztof pamiętał ich początek. Wtedy myśl, że to mogłoby się skończyć, była dla żadnego z nich niedopuszczalna. Ale… tak, byli wtedy zupełnie inni. Michał przesiadywał z gitarą, co wydawało się Piotrowi – a w zasadzie wtedy jeszcze Piotrkowi, bardzo pociągające. Artysta, nieco ekscentryczny, pewny siebie, ale równocześnie – poukładany, ze swoimi zasadami. Piotrek był mniej pewny siebie, z zewnątrz – spokojniejszy. Od środka chyba jeszcze bardziej hardy niż Michał. Ale i skryty. Dopiero, gdy zbliżyli się do siebie Michał dowiedział się o tym, co jest w Piotrku. O jego marzeniach o dalekich podróżach, o doznaniu czegoś niesamowitego.
Rzeczywistość obeszła się jednak z nimi dosyć okrutnie. Michał nie został gwiazdą, garażowy zespół rozpadł się, gdy jego członkowie poszli na studia. Michał – na marketing i zarządzanie. Jedyne, na co dał radę, po poświęceniu całego liceum na wariacką miłość do Piotrka i koncertowanie, dopłacając do tego, by gdzieś wystąpić. Mając nieco chorobliwą potrzebę bycia lepszym, w każdej kwestii, Michała drażniło to, że Piotr dostał się na wymarzony kierunek – prawo. Drażniło tym bardziej, im więcej Piotr osiągał. Gdy założył własną kancelarię, niespełniony muzyk kilka nocy pod rząd nie przespał, wściekły. Nie potrafił ukrywać swoich emocji, co z kolei bolało Piotra. Robił to wszystko dla nich – żeby coraz bardziej materialistyczny Michał mógł sobie kupić nowe spodnie, nowe buty, żeby miał na perfumy od Diora i torbę od Dolce Gabanna. Był dobry, dochodził do czegoś swoją pracą – a w zamian za to dostawał karcące, zimne spojrzenie, obwiniające o to, że osiągnął sukces. W tym domu odnoszenie sukcesu było wręcz przestępstwem, gdy nie był to sukces Michała.
Nie można jednak powiedzieć, by Piotr był szczęśliwy – z marzyciela stał się kimś, kto wiecznie czuł, że daje za mało swojej drugiej połówce i że to, czego chce druga połówka jest najistotniejsze ( przez co wściekał się, że nie ma ani trochę uwagi dla siebie, a potem wściekał się o to, że myśli tylko o sobie). Nie podróżował – Michał miał rację. Siedział za biurkiem, albo w sądzie, nad kolejnymi sprawami, przynosząc pracę do domu, zostając dłużej w kancelarii, a jego misją było „zarobienie na rodzinę”. Zarabiał na nią z taką desperacją, jakby była to żona z piątką dzieci, a nie jeden, rozpieszczony przez Piotra Michał, który, mając coraz większe możliwości, finansowany przez swojego faceta, zamieniał glany na Armaniego.
- Nawet nie zaprzeczysz. W ogóle wiesz jeszcze, jak się to robi? – Spytał, krzywiąc się niemiłosiernie w wyrazie głębokiego zniesmaczenia. Pogardy wręcz. Pogardy dla Piotrowej uległości, którą sam na nim wymuszał.
- Krzysiek, możesz powiedzieć, co zrobić z ratami za telewizor, co zrobić z kwestią wspólnej lokaty, która kończy się za rok? – Spytał Piotr, z wyuczonym chłodnym dystansem, choć widać było, że zaciska zęby, że go to boli.
- Chyba nie wyjaśniliśmy jeszcze poprzedniej kwestii… - nie odpuszczał Michał, z tym swoim pełnym zawziętości wyrazem twarzy. Michał nigdy nie wiedział, kiedy należy skończyć temat. Rozgrzebywał go ciągle i ciągle. W domu, przy znajomych, wracał i wracał. Aż doprowadzał do eksplozji zupełnie uśpiony wulkan, jakim były emocje Piotra.
- Michał, przestań – powiedział ostro, dużo głośniej niż do tej pory. – Przestań to robić.
- No co? Co robić? – Pytał, przewracając oczami. To sprawiało, że Piotrowi tylko coraz bardziej puszczały nerwy, a żyłki na jego czole zaczynały drgać.
- To, że się rozchodzimy, to też twoja wina. Twoja i tego, że nigdy nie wiesz, kiedy skończyć. Że potrafisz każdego zamęczyć, zadręczyć pretensjami, ciągle o to samo – głos Piotra był mocny i zdecydowany, ale widać było, że mówi to pod wpływem mocnych emocji. – Przykro teraz to wszystko rozdzierać, a ty nie możesz odpuścić. Może zabierzesz mi prawą rękę, bo często nią głaskałem cię po włosach? – Jego głos przeszedł w niskie, gardłowe warczenie. Michał się spłoszył, cofnął o krok. To było źle. Bardzo źle. Krzysztof właśnie takim sytuacjom miał zapobiegać, choć nie od tej strony się ich spodziewał.
- Piotrek, spokojnie, chyba chcesz, żeby to się zakończyło bez awantury, żebyście, mimo wszystko się dobrze… - jednak Piotr przerwał Krzysztofowi machnięciem ręki.
- Odkochaj nas i chodźmy stąd – powiedział z rezygnacją. Przez chwilę trwało milczenie. Milczenie, które uświadamiało Krzysztofowi, że w tym mieszkaniu jeszcze nic nie jest skończone. W tym mieszkaniu nie leży zimny, już dawno pozbawiony życia trup. To zmasakrowane, obficie krwawiące ciało, u Piotra skrzętnie przykryte dopasowaną marynarką, a u Michała przerobione na rekwizyt, przypominające teraz tylko zrobiony z farbki efekt specjalny, a nie prawdziwe strumienie krwi, lejące się z porozdzieranych tkanek ich miłości. Chcieli, by ich dobić. Błagali o to. By raz na zawsze pozbawić ich wszystkiego, czym wciąż byli ze sobą związani. Gdy ciało wciąż drga w konwulsjach, wciąż można się łudzić, że przeżyje. Ich już bolały i męczyły te złudzenia.
- Raty niech przejmie osoba, która zatrzyma telewizor, po prostu – odezwał się. – Tak chyba będzie najsprawiedliwiej. Możecie też po prostu płacić po połowie, albo sprzedać telewizor i z niego pokrywać koszta… - mówił Krzysztof, a w jego głowie działo się coś zupełnie innego. Czy naprawdę należało im pomóc to skończyć? Czy to wszystko co dało się dla nich zrobić.
- My się rozstajemy, a dla ciebie najistotniejszym tematem jest telewizor? – Spytał Michał, starając się rozładować na kimś swoje napięcie i emocje.
- Przecież o to wam chodziło. – Spróbował się obronić Krzysztof, chociaż wiedział, że nie posiada umiejętności, które pozwoliły by mu się obronić. Że zupełnie nie o to chodzi.
- A skąd ty wiesz, o co nam chodziło? Takim jesteś specjalistą od ludzi? Przychodzisz i jak sęp rozdzierasz na części to, co było czyimś życiem – syknął wściekły. Bynajmniej nie na Krzysztofa.
- Jezu, Michał, ty musisz wiecznie być tak histeryczny? – Spytał więc Krzysztof, tym razem to on wywrócił oczami, powoli mając dosyć Michała.
- Nie obrażaj go – powiedział Piotr, mrużąc oczy, jakby jeszcze przed chwilą sam nie mówiło tym, że jego były jest nieznośny. Teraz wręcz go bronił. – Michał wcale taki nie jest.
- Właśnie. Robisz ze mnie jakiegoś potwora – dodał od siebie Michał, zakładając ramiona na piersi. Odległość między nim a Piotrem jakoś tak zmalała.
- Może chociaż odrobina wrażliwości, Krzysiek. Przecież wiesz, że on jest delikatny – ciągnął dalej linię obrony. Ich wspólną.
- Rozumiesz w ogóle, co znaczy wrażliwość? – dorzucał Michał. Odległość ciągle się zmniejszała. Krzysztof był przekonany, że cały czas stali jak najdalej od siebie. A teraz, choć nie zrobili ani jednego kroku, prawie stykali się ramionami. Lekko przymknął oczy, uśmiechnął się delikatnie.
- Weźcie nie zawracajcie mi głowy bez potrzeby– powiedział. Machnął ręką. – Dajcie znać, jak naprawdę będziecie chcieli się rozejść – stwierdził. – Piotrek nie został podróżnikiem. Trudno, zdarza się, że nie wszyscy chłopcy, którzy o tym marzyli, są strażakami czy policjantami. Problem w tym, że zapomniałeś, że można oderwać tyłek od fotela i zabrać swojego faceta gdzieś indziej, niż do Spa. A ty, wypieszczony pudlu, masz problem, jak ci się ubrudzą buty, a kiedyś potrafiłeś tygodniami łazić z namiotem w tych samych, ubłoconych glanach. Nie zostaniesz artystą. I nie musisz, żeby być wyjątkowym i innym niż reszta. Amen. Możecie się pocałować – rzucił, idąc do drzwi. – No już, całować się – ponaglił ich zniecierpliwionym głosem. Popatrzyli na siebie z zaskoczeniem, jakby odkryli dopiero, że stoją obok siebie. I nie wiedzieli co zrobić. Zdezorientowani, ale bynajmniej nie źli. Nie zrobiliby nic, gdyby nie to, że dostali konkretne polecenie. A gdy nie wie się, co robić – wykonuje się rozkaz. Więc grzecznie zrobili to, co trzeba. Piotr pochylił się nieco, objął Michała ramieniem, dotknął ustami jego, już lekko rozchylonych, czekających warg.
Krzysztof, zadowolony z siebie, wyszedł. Nie musiał się już o nich martwić. Nie wiedział, że się przyda. Nie domyślał się nawet, że w taki sposób. Wystarczyło naprawdę ich od siebie odsunąć, żeby zauważyli, jak bardzo im się nie podoba bycie daleko od siebie.

Komentarze
naru dnia marzec 03 2012 12:17:29
to opo jest duzo lepsze, niz wczesniejsze, milej sie czyta, nie ma bialych plam , Flabra coraz lepiej i lepiej, moze nie ejst za dluggie, ale tutaj to nie przeszkadza smiley
Flabra dnia marzec 03 2012 12:41:02
tak naprawdę ten tekst jest wcześniej napisany, niż poprzedni XD Tylko tamten był... próbą napisania czegoś innego, ten jest taki bardziej mój.
Więc miło wiedzieć, że się podoba smiley
Demon Lionka dnia marzec 04 2012 01:15:32
Nie czytałam poprzedniego tekstu, więc wypowiem się o tym smiley
Krótki, ale myślę, że coś dłuższego popsułoby wrażenie smiley Bardzo trafnie w przeciągu kilku akapitów zarysowałaś sytuację i charaktery każdej postaci, chociaż - z całym szacunkiem, ale takiemu Michałowi to ja bym osobiście własnymi rękami łeb urwała XD Jestem pełna podziwu dla Piotra, że on nie dość, że go wytrzymuje, to jeszcze kocha XD Okropny gust XD
Masz dobry styl smiley Czyta się płynnie, komentarze są na miejscu i niektóre uwagi naprawdę bawią smiley Błędów chyba nie dostrzegłam, co w przypadku czytania tekstu przez tak czepliwą betę, jest ogromnym osiągnięciem smiley
I na koniec - bardzo podobała mi się puenta tego opowiadania smiley Taka sympatyczna i optymistyczna smiley I nie trzeba będzie płacić alimentów za kota smiley
Flabra dnia marzec 04 2012 11:34:10
Dziękuję bardzo za komentarz smiley Ten tekst ma dla mnie pewne znaczenie bardziej osobiste, niż inne, dlatego większe znaczenie mają dla mnie komentarze odnośnie bohaterów. Może zabrzmi to zabawnie, ale zawsze taki komentarz coś odrobinkę zmienia nie tylko w moim pisaniu, ale też w moim życiu smiley Staram się coś zmienić, żeby nie dojść do tego pesymistycznego scenariusza związku.
Nie mam bety, więc brak błędów w tekście to się nie zdarza często, tak żeby zupełnie żadnych nie było, więc alleluja, dziękuję bardzo, że nic nie znalazłaś smiley
naru dnia marzec 04 2012 20:31:33
flabra wnioskuje, iz lepiej gdy jednak piszesz cos swojego....na prawde, duzo lepiej ci to wyczodzi, ale co sie dziwic, gdy cos znamy zawsze wychodzi lepiej, choc nie bronie przed inowacjami, po prostu popros wtedy kogos o zostanie twoja beta przed publikacja hmm, posprawdza, pokrzyczy, bledy wytknie ? smiley
Flabra dnia marzec 05 2012 01:47:06
dobra beta nie jest zła smiley Niestety nie mam szczęścia do bet.
Każdy ma jakiś temat, w którym czuje się lepiej, pewniej, który przychodzi naturalniej smiley
An-Nah dnia marzec 06 2012 08:28:14
Eee a ja bym wolała, żeby się rozeszli jednak... Jestem marudna i narzekam na zakończenie. To znaczy, pod kątem konstrukcji fabuły jest fajne. Jest słodkie - więc dociera do ludzi. I Ok, to jest dobre zakończenie. Dobre dla opowiadania, ale śmiem wątpić, czy dobre dla postaci.
Bo jeśli Michał przez tyle lat był egoistycznym bucem, ciągnącym ze swojego partnera wszystko co tylko się dało i obwiniającym go o wszystkie błędy, to nie zmieni się ot tak, z dnia na dzień. A życie z egoistycznym pasożytem wbijającym cię w poczucie winy nie jest fajne. A niestety tak odebrałam Michała. I dlatego ten happy end, słodki i dobry z punktu widzenia fabularnego, dobrze fabułę zamykający, wywołuje u mnie dreszcz.
Ale oczywiście to moja interpretacja. Kto wie, może się mylę i Michałowi potrzebny był zimny prysznic?

Stylistycznie jest dobrze, choć są zdania, które lepiej by brzmiały, gdyby połączyć je w jedno. Na przykład "Teoretycznie, żeby powiedzieć, co mógłby kto wziąć, gdyby potraktować ich jak małżeństwo. A w praktyce, to po to, żeby ktoś zapanował nad Michałem, który w przypływie zdenerwowania, nie chcąc podzielić się serwisem z porcelany, wytłukłby go." a zwłaszcza "Jego ogonek owijał się wokół łydki Piotra. Który nie był tym zachwycony."
Ale ogólnie jest dobrze smiley
An-Nah dnia marzec 06 2012 09:07:36
Aaa no i nie wzięłam poprawki na to, że Michał i Piotrek mogą myśleć o sobie gorzej, niż rzeczywistość wygląda: kryzys, emocje etc... Może jednak ten happy end ma szansę pozostać happy endem?
Flabra dnia marzec 06 2012 13:29:41
Michał nie jest egoistycznym bucem.
Michał po prostu chciał dotrzeć daleko, a niestety mu się to nie udało, więc ma takie poczucie niespełnienia i krzywdy. Był inny kiedyś, zmienił go trochę czas. Ciągnie ile się da to przesada. Tak, Piotr go rozpieścił, bo chciał mu dawać wszystko, co tylko mógł, bo miał pieniądze, a Michał nie.
Też było u nich z czasem coraz gorzej, teraz się rozstali, więc się o wszystko obwiniają, wściekają się na siebie, to całkiem normalne, Michał tak reaguje, w taki sposób się złości. I też w taki sposób odreagowuje poczucie winy - stara się znaleźć winnych.
Czasem trzeba zauważyć, że się zmieniło, spróbować dostosować do nowego siebie, trochę spróbować wrócić do tego, co było. Nikt nie jest idealny. Tak, Michał potrafi być wkurzający, Piotr też, naprawdę, potrafi być koszmarny. Ale się kochają i ... uszczęśliwiają się. Bez siebie nie potrafią być szczęśliwi. Piotrowi nie przeszkadzają różne rzeczy w Michale, żaden z nich nie jest idealny. To normalne, że ludzie są czasem wkurzający.
Oni sobie poradzą, ułożą sobie, przejdą przez ten etap.
Nawet, jeśli Michał bywa nieznośny, wbija go czasem w poczucie winy, to uszczęśliwia go.
Zimny prysznic pomaga czasem smiley
Ale nie jest pasożytem, jest wiele kwestii, które nie zostały ujęte w tekście. Mimo wszystko to głównie dzięki Michałowi ten związek się trzymał. Piotr był zbyt zajęty pracą, strasznie... chłodny i sztywny, czasem... nieprzyjemny aż przez to.
An-Nah dnia marzec 06 2012 19:34:46
No mnie się rzuciły w oczy te kwestie ekonomiczne i wymagania, jakie stawia Michał Piotrowi, materialne zwłaszcza. "Nie spełniasz swoich marzeń, to źle, ale przynajmniej porozpieszczaj mnie prezentami" - takie koszmarnie niedojrzałe podejście. To rzuciło mi się w oczy pierwsze i zniesmaczyło - ale po namyśle doszłam właśnie do wniosku, ze ludzie jak się kłócą, obwiniają się o najgorsze i że może nie mam wszystkich danych.
Flabra dnia marzec 06 2012 21:36:42
dzięki twojemu komentarzowi stwierdziłam, że napiszę więcej z nich. Mam co o nich pisać smiley Napiszę ich dalszy ciąg - jak po takich rozstaniach i powrotach potem wygląda po prostu rzeczywistość, jak potem powolutku wszystko naprawiać i w końcu zająć się realizowaniem siebie smiley
Także wielkie dzięki za to, że napisałaś jakie masz odczucia względem nich, bo to mi bardzo pomoże w pokazywaniu ich do tej drugiej strony smiley
kkohaku dnia marzec 08 2012 12:48:49
Ogólnie tekst mi się podobał smiley Lubię takie wyrwane sytuacje, które są naładowane emocjami, a które stanowią część już istniejącej jakiejś historii.
Postacie ciekawie przedstawione, zwłaszcza ich charaktery, przez co od razu muszę przyznać, że Michał wypadł najgorzej. Jakbym miała określić go jednym słowem to było by to: pasożyt. Z całej jego wypowiedzi, sposobu bycia wynika, że dawał tyle w związek ile sam uważał za konieczne. To takie ogólne wrażenie, bo też ciężko powiedzieć coś dogłębniej.
Piotr wydał mi się najbardziej poukładany i to jego stronę trzymałam w sporze, chociaż to jak zaczął bronić Michała kompletnie nie rozumiem. Ok, łączy ich jakaś miłość, ale tak skopana przez partnera raczej szybko by nie wstała.
Dlatego ten cały powrót wydał mi się trochę na siłę. Zwłaszcza, że każdy odczuł ból przez zarzuty drugiej osoby. Jakoś mi się nie wydaje, że takie ciosy zniknęły by tylko dzięki paru słowom Krzysztofa. Wierzę, że odsunęli by od siebie myśl o rozstaniu, ale już się całować i przytulać? Jakieś takie nienaturalne to było. Ale to moje spostrzeżenie smiley
Wzmianki o kocie były bardzo zabawne, co chyba dodawało jaka bezsensowna wydaje sie ta rozmowa, ale w sumie wszystko zależy od sytuacji. Czasem i takie szczegóły, dla niektórych nabierają dużej wagi.
I tyle, o stylu nie będę pisać bo wiadomo, że czyta się miło i przyjemnie ^__^
Flabra dnia marzec 08 2012 18:25:15
Zacznę od tego, że strasznie mnie ucieszył ten komentarz, dziękuję smiley
Michał wypadł najgorzej dlatego, że jego znam najlepiej, wiem, co się dzieje w jego głowie, jak się zachowuje. Poza tym, nie wiem, czy zauważyłaś, ale jest tutaj pokazany tylko z jednej strony - tej, której dotyczy tekst, która ujawnia się w takich sytuacjach. Potrafi być inny smiley Uwzględnię to w następnym tekście.
A Piotrek... Michał go wkurza, ale nie pozwoli mówić na niego nic złego, nawet, jeśli sam przed chwilą na niego warczał smiley Ma do niego słabość smiley
Oni... jeszcze nie do końca do siebie wrócili, tak naprawdę. Przysunęli się trochę do niego, pocałowali się, ale to... to dopiero początek. Poza tym ich miłość nie jest JAKAŚ. Poznali się w liceum, spędzili ze sobą całe studia, chociaż żaden nie jest idealny. Michał zawsze miał pewne wady, ale... on jest enneagromową czwórką. I przez to wszystko - po prostu bardzo niezdrową czwórką.
Poza tym hm... wydaje mi się, że ludzie, którzy się na siebie złoszczą i siebie ranią mają większe szanse na wrócenie do siebie takie impulsywne niż tacy, którzy rozchodzą się w spokoju. Od złości do miłości jest bardzo blisko. Jak człowiek się złości, to znaczy, że mu zależy. Gorsza jest obojętność.
kkohaku dnia marzec 08 2012 19:26:53
Tak, wiem, że Michał jest tu przedstawiony tylko z jednej strony smiley W końcu napisałam, że trudno coś innego powiedzieć o nim w tak krótkim tekście smiley
I nie musisz mi tłumaczyć ich miłości smiley Mogę założyć, że taka była, ale stwierdzić mi trudno, może właśnie dlatego, że jest to jedna scena, która mało mówi o innych aspektach ich związku. Jeśli piszesz dalszą część to na pewno pierwsze wrażenie może ulec zmianie i może bardziej realne wyda mi się to nagłe zawieszenie broni smiley
Flabra dnia marzec 08 2012 22:42:27
Napiszę smiley
Postaram się pokazać Michała z drugiej strony i Piotrka też i ich uczucie.
A ich miłość... trochę czuję się w obowiązku ją tłumaczyć i jej bronić smiley
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

wietne! wietne! 0% [adnych gosw]
Bardzo dobre Bardzo dobre 100% [1 Gos]
Dobre Dobre 0% [adnych gosw]
Przecitne Przecitne 0% [adnych gosw]
Sabe Sabe 0% [adnych gosw]
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum