The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Stycze 21 2019 06:11:50   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Revenge is sweet
Karyu nienawidził czekać, zwłaszcza, gdy czekał na Tsukasę. Był wykończony próbą, marzył o tym, by zakończyć ten dzień odpoczywając w ramionach kochanka, ale niestety perkusista pracował nad nową melodią. Został po próbie z Hizumim, dopieszczali jakieś detale. Dwaj cholerni pedanci. Mógł iść na piwo z Zero, ale postanowił wrócić do domu i przygotować kolację dla swojego chłopaka. Jak dobra żona, pomyślał z ironią leżąc w wannie. Zostawił drzwi uchylone, by słyszeć, gdyby Tsu przyszedł. Powitałby go tak apetyczny widok... Gitarzysta poczuł lekki dreszczyk wywołany tą fantazją. Zaraz jednak zirytował się. Niechże on już wróci! Ze złością złapał ręcznik i wyszedł z wanny. Włożył czyste ubranie i rozsiadł się w kuchni.
Tsukasa wrócił grubo po 23. Wszedł po cichu do mieszkania i równie cicho zamknął drzwi. Jego ukochany pewnie już dawno spał, w końcu dzisiejsza próba go wykończyła. A jeśli nie spał... Jeśli nie spał, to z całą pewnością był wściekły. Nienawidził czekać na Tsukasę, ale co on miał zrobić? Tak dobrze mu się dziś pracowało z Hizumim! Perkusista miał szczerą nadzieję, że Karyu to zrozumie i nie będzie się gniewał, bo Tsukasa marzył tylko o tym, by go przytulić i pocałować.
- Mogłeś chociaż zadzwonić - powiedział Karyu urażonym tonem, stając na progu z kotem w ramionach. Trzy godziny siedział wpatrując się w zegar, a minuty ciągnęły się jak nigdy. Miał prawo być rozżalony, żadna piosenka nie może być ważniejsza od niego!
- Przepraszam, kochanie – Tsukasa przytulił gitarzystę, kiedy tylko odłożył swoją torbę. - Tak dobrze nam się pracowało, że zupełnie straciłem poczucie czasu, znasz mnie – pocałował go w policzek.- Wybaczysz?
Karyu wydął usta.
- Kolację masz w lodówce - powiedział chłodno i mocniej przytulił Ryuutarou. Odwrócił się na pięcie i zamknął się w sypialni.
- To chyba znaczy nie... - mruknął perkusista i ruszył za Karyu. Wszedł do pomieszczenia i zbliżył się do gitarzysty. - Yoshi...? Przepraszam. Przecież wiesz, jaki jestem. Zrobię wszystko, co zechcesz i jutro ci kupię róże i czekoladki na przeprosiny, ale wybacz mi, dobrze?
Gitarzysta odwrócił się do niego plecami i skulił na łóżku. Niech nie myśli, że czułe słówka załatwią sprawę. Karyu nie lubił czuć się lekceważony. Wtulił twarz w futerko kota, który zdawał się patrzeć na Tsukasę z politowaniem.
Zdobywanie Karyu na początku było nie lada sztuką. Musiał wiele się za nim nabiegać, dawać prezenty i być na każde życzenie, ale było warto, w końcu go kochał. Ale w porównaniu do zjednywaniu sobie złego Karyu, to łatwizna. Tsukasa wiedział, że za spóźnienie przyjdzie mu drogo zapłacić, nawet nie miał pojęcia czym, ale zgodzi się na wszystko. Karyu zdecydowanie był tego warty.
- Yoshi... - mruknął perkusista i przytulił się do pleców kochanka. Odgarnął jego włosy z szyi i zaczął całować. - Naprawdę przepraszam. Więcej się nie powtórzy...
Karyu zacisnął powieki. To było takie przyjemne, cały wieczór na to czekał... Wciąż jednak był zły. Skulił się mocniej i trwał w bezruchu, jednak Tsukasa nie przestał. Wciąż go całował po szyi i wsunął dłoń pod jego koszulkę, by masować go po brzuchu. Miał nadzieję, że opór kochanka szybko osłabnie. Był nieco... napalony.
Karyu drgnął lekko. Niech go diabli, znał jego ciało aż za dobrze. I szlag, naprawdę było mu przykro, takim skruszonym głosem przepraszał... I teraz jeszcze tak namiętnie "przepraszał" go niewerbalnie... Ależ ty jesteś miękki, Matsumura, pomyślał zły na siebie. Miękki w sercu, bo gdzie indziej niestety zaczynasz twardnieć...
Ha! Yoshi zaczynał się poddawać. Tsukasa kontynuował jeszcze przez chwilę czynności, po czym zaczął składać pocałunki wzdłuż szczęki aż do ust gitarzysty, jednocześnie zaczynając bawić się jego sutkiem.
- Kocham cię – szepnął, po czym zaczął całować usta Karyu. Miał nadzieję, że kochanek rozchyli dla niego wargi, a w niedalekiej przyszłości także nogi.
Karyu oddał pocałunek, nie umiał się powstrzymać. Szybko jednak się opamiętał i odsunął się od kochanka.
- Prysznic byś wziął - rzucił, marszcząc nos w teatralny sposób.
- A pójdziesz ze mną? - zapytał perkusista, nie puszczając kochanka. - Będę cię przepraszał na twój ulubiony sposób – kusił.
- Już się kąpałem - odparł Karyu obojętnie. Miał wielką ochotę pokazać Tsukasie język.
- Nie masz ochoty na jeszcze jedną kąpiel? - Tsukasa wsunął język do jego ucha. - Za mną?
- Niech po..ooomyślę - Karyu z ledwością stłumił westchnienie i odpowiedział z nutką złośliwości. - Chyba nie mam.
- 'Chyba' brzmi obiecująco - szeptał mu do ucha perkusista, muskając je wargami. Dłoń przesunął na krocze kochanka, masując je przez spodnie. - Może jednak?
- Zdecydowanie nie - odparł Karyu, starając się nie reagować na dotyk. Zacisnął dłoń na pościeli i przygryzł wargę.
- No dobrze – mruknął Tsukasa i odsunął się. Pocałował gitarzystę jeszcze raz i wstał. - Jakbyś zmienił zdanie, dołącz do mnie – dodał i wyszedł.
Niedoczekanie twoje, pomyślał Karyu. Oparł głowę na ramionach i wpatrywał się w sufit. Tsukasa zdecydowanie zasłużył na małą lekcję cierpliwości. Uśmiechnął się do siebie. Ryu-chan czmychnął do kuchni. Biedny, pewnie przeczuwał, że papa będzie znów robił brzydkie rzeczy z wujkiem Tsu.
No cóż, Tsukasa się nie doczekał przyjścia Karyu. Jego kochanie nadal się gniewało. Co on miał teraz zrobić? Całą jego inwencję pochłonęła nowa piosenka. Cholera... Nie miał siły na tak intensywne myślenie. Perkusista szybko dokończył mycie, wytarł się i nago przemaszerował do sypialni, do komody. Nachylił się, by z jednej z niższych szuflad wyjąć bokserki, po czy założył je. Karyu ostentacyjnie ziewnął.
No dobra, co teraz? W normalnych warunkach mógłby położyć się pod kołdrą i udawać, że zasypia, jednak teraz to nie był najlepszy pomysł. Karyu poczuł się wystarczająco urażony tym, że perkusista wrócił jakieś cztery godziny za późno. Matko, myślenie dzisiaj naprawdę mu nie idzie... W końcu Tsukasa położył się na łóżku obok Karyu i objął go, przytulając do siebie.
Karyu przymknął oczy. Kenji był ciepły, tak dobrze mu było w jego ramionach. Nie zamierzał jednak za bardzo się rozczulać, jeszcze nie teraz. Tsukasa całował jego skroń, jednocześnie gładząc jego ramię. Był coraz bliżej sukcesu. Lekki, drażniący dotyk zrobił swoje. Karyu zamruczał w bardzo koci sposób.
- Mój kociak - powiedział cicho perkusista. - Mój skarb - przytulił go mocniej do siebie i pocałował. - Naprawdę przepraszam...
- Powiedzmy, że ci wybaczam... - westchnął Karyu.
- Powiedzmy? - zdziwił się Tsukasa, po czym nagle zrozumiał. - Jakie są tego warunki?
- Jest jeden - oświadczył gitarzysta - Nie przestawaj...
- Nie przestawać czego?
Karyu cmoknął zniecierpliwiony. Poderwał się nagle, przewracając kochanka na plecy. Usiadł mu na biodrach i pochylił tak nisko, że jego włosy dotknęły twarzy kochanka.
- Taki niedomyślny jesteś, Ken-chan...
Tsukasa położył dłoń na karku Karyu i przyciągnął do pocałunku
- Przy tobie, skarbie, przestaję myśleć - wytłumaczył się. To było jednak tylko pół prawdy. Drugą połówkę wolał zachować dla siebie. Przyznanie się, że Hizumi wycisnął z niego ostatnie soki skomplikowanego myślenia, mogło być brzemienne w skutkach.
Gitarzysta chwycił jego nadgarstek i zdjął ze swojej szyi.
- Usiądź wygodnie - poprosił, uśmiechając się figlarnie.
- Siedzisz na mnie, trochę średnio mogę się ruszyć - przypomniał mu perkusista. Karyu grzecznie odsunął się na bok, więc Tsukasa, posłuszny jego rozkazowi, usiadł, opierając się o poduszkę.
Karyu przysunął się do niego na czworakach i zaczął całować. Korzystając z tego, że cała uwaga kochanka skupiła się na nim, sięgnął pod materac i wydobył kajdanki. Szybko i sprawie przykuł perkusistę do łóżka.
- Hej! - Tsukasa brutalnie został przywrócony do rzeczywistości. - Za co to? - zapytał z urazą.
- Za spóźnienie - zmysłowe usta Karyu rozciągnęły się w szelmowskim uśmieszku. Odsunął się na drugi koniec łóżka i przyglądał się kochankowi.
- Co ty kombinujesz? - Tsukasa zadał podejrzliwie kolejne pytanie.
- Zobaczysz. Gwarantuję ci, że zobaczysz - odrzekł Karyu z naciskiem. Niby nieświadomie przesunął dłonią po swoim udzie.
Tsukasa szarpnął dłońmi, nie odrywając wzroku od kochanka. Czy on zamierzał...?
- Wygodnie ci? - zapytał Karyu niewinnie, powoli rozpinając pierwszy guzik koszuli.
- Wygodniej by było bez kajdanek - odparł perkusista, znów szarpiąc dłońmi.
- Niestety, obawiam się, że bez nich byś mi... przeszkadzał - gitarzysta zaśmiał się i rozpiął drugi guzik.
- W zemście, tak? - jęknął. - Zamierzasz mnie torturować?
- Torturować? - Karyu wydął usta. - Ja? Jak? - zapytał słodkim i niewinnym tonem, zajmując się kolejnym guzikiem.
- Nie pozwolisz mi się dotknąć? - to zdecydowanie była największa tortura, na jaką mógł go skazać Karyu.
- Dokładnie. Muszę chyba polegać na własnym dotyku – gitarzysta oblizał lubieżnie wargi. Następny guzik rozpięty.
- Wiesz, że mogę cię tak wypieścić, że nie będziesz miał zupełnie siły na nic? Nie chcesz tego? Zawsze chwalisz moje dłonie i usta... - może kuszenie coś pomoże? Nie tylko Tsukasa lubił dotykać Karyu, także on sam kochał, kiedy perkusista używał swych sprawnych dłoni.
- Nie podoba ci się to, co widzisz? - szepnął Karyu zmysłowo. Jego koszula była już otwarta w połowie.
- Ależ bardzo mi się podoba. Wiesz, że kocham twoje ciało i lubię obserwować, jak się rozbierasz, ale zdecydowanie wolałbym móc cię dotykać.
- I dzięki temu tak świetnie się teraz bawię - odparł Karyu, zajęty kolejnymi guzikami.
Tsukasa jęknął tylko, wpatrując się w kochanka. Nie było sposobu, żeby sam się uwolnił z kajdanek. Dodatkowo stawał się twardy. Był napalony! A Karyu na pewno będzie się z nim drażnił. Głupi, głupi Kenji! Na przyszłość zapamiętać: nie spóźniać się.
Karyu uśmiechał się szyderczo obserwując jego daremne wysiłki. Uporał się z ostatnim guzikiem i zsunął koszulę z ramion. Wsunął dłoń między nogi, prowokująco patrząc w oczy Tsukasy.
- Nie rób mi tego - poprosił perkusista cicho, nie odrywając wzroku od dłoni Karyu. - Proszę...
- Nie rób czego? - zagruchał Karyu, nie przestając się dotykać.
- Rozepnij mnie, pozwól mi się dotykać...
- Wtedy twoja kara nie miałaby sensu - upomniał go gitarzysta, rozpinając wreszcie suwak spodni.
- Przeprosiłem już przecież - znów jęknął Tsukasa. Nie lubił być pod całkowitą kontrolą... Nie, inaczej. Nie miał nic przeciwko, kiedy Karyu decydował się być na górze, ale Tsukasa zdecydowanie nie lubił... Nie. W sumie to mogło być ciekawe, obserwować jak Karyu robi sobie dobrze. Ale nie dzisiaj do cholery! Dzisiaj perkusista był całkowicie mentalnie zmęczony i bezsprzecznie napalony! W tej sytuacji nie wiedział, ile przyjdzie mu czekać na spełnienie.
- To za mało, mój drogi - odrzekł Karyu. Wsunął dłoń w spodnie. Dotykał się przez materiał bielizny, uchyliwszy lekko usta. Widok skutego, szarpiącego się i wijącego Tsukasy był tak cudownie podniecający... Zdecydowanie na to zasłużył.
Perkusista był już całkowicie podniecony. Jego męskość dumnie rozpierała materiał bokserek, chcąc wydostać się na zewnątrz. Tsukasa jednak nie miał żadnej władzy, żadnej możliwości ruchu! Mógł tylko obserwować pieszczącego się gitarzystę.
- Ktoś tu wyrywa się do mnie - zauważył Karyu z zadowoleniem. Wyciągnął rękę i przesunął palcem po erekcji kochanka.
Tsukasa jęknął i wypchnął biodra do przodu
- Jesteś taki pociągający, że każdy cię pragnie... A już zwłaszcza ja.
- Nie mówisz nic, czego bym już nie wiedział - odparł Karyu z właściwą sobie skromnością i ściągnął perkusiście bokserki.
Dzięki ci panie... - Tsukasa odmówił krótką modlitwę dziękczynną. Miał nadzieję, że Karyu nie będzie go męczył... Za długo. Bo w to, że odpuści sobie całkowicie, nie wierzył. Karyu był mściwym, perwersyjnym stworzeniem.
- Oczywiście, kochanie, że wiesz. Ja tylko upewniam cię w tym przekonaniu, mój cudzie.
Karyu uśmiechnął się i zrobił gest, jakby zamierzał go dotknąć. Zaraz jednak cofnął rękę. Tsukasa jęknął z zawodem. Czy jego też nie zamierzał dotknąć? Perkusistę czekała długa, męcząca noc.
Na twarzy Karyu odmalowało się coś w rodzaju mściwej satysfakcji. Leniwie ściągnął własne spodnie. Cały czas patrząc na twarz Tsukasy poślinił dwa palce i zaczął drażnić nimi swój sutek. Doskonale wiedział, co robić, by podporządkować sobie kochanka. Perkusista nie mógł oderwać od niego wzroku, wpatrywał się weń, jak zahipnotyzowany. Nic nie sprawiało Karyu większej przyjemności niż to spojrzenie. Dla takiego widza chciał odegrać najlepszy spektakl. Sięgnął do drugiej brodawki, wzdychając głośno. Nieświadomie zaczynał wiercić się na łóżku.
- Yoshi... - westchnął Tsukasa. Nie myślał już o tym, by się uwolnić, chciał tylko patrzeć, patrzeć... Był zafascynowany początkiem przedstawienia, już nie mógł doczekać się ciągu dalszego, a później, był tego pewien, czekał go najlepszy seks życia.
- Kenji - wymruczał Karyu. Tymi samymi powolnymi ruchami ściągnął wreszcie bieliznę. Ułożył się na kołdrze bokiem do kochanka. Przymknął oczy i zaczął gładzić swoje ciało. Wiedział, jak ten widok działa na Tsukasę. Domyślał się, że on marzył w tej chwili, by to były jego ręce. Nie była to jednak najgorsza tortura, jaką przewidział na ten wieczór. Wstał i, nie patrząc na kochanka, sięgnął po olejek. Wrócił na łóżko i usiadł na przeciwko perkusisty z szeroko rozłożonymi nogami. Spojrzał mu prowokująco w oczy i zwilżył palce.
- Nie, proszę... - szepnął Tsukasa, nie chciał, by Karyu dotykał sam siebie, To było zadanie perkusisty! To on powinien teraz dotykać, pieścić ciało kochanka, to on powinien sięgać po olejek i rozciągać go! - Nie rób mi tego – poprosił i szarpnął energicznie dłońmi, cholera, nie mógł się uwolnić, a Karyu nie sprawiał wrażenia, jakby miał mu pomóc. Wręcz przeciwnie, prawdopodobnie zamierzał go torturować przez całą noc, doprowadzić go do szaleństwa.
Karyu tylko się uśmiechnął. Prośby były muzyką dla jego uszu. Wsunął w siebie pierwszy palec i jęknął głośno. Drażnił się przez chwilę, wzdychają i pomrukując. Naśladował powolne ruchy, którymi Tsukasa zwykł mu to robić. Dodał drugi palec i jęknął jeszcze głośniej. Poruszał nimi delikatnie, chcąc przyzwyczaić się do tego uczucia. Zerknął na twarz kochanka, a potem zaczął szybko wsuwać i wysuwać palce, głośno dając przy tym wyraz swojej rozkoszy.
Perkusista jęknął. Niezupełnie miał ochotę na tego typu zabawę dzisiejszego wieczoru. Psychicznie. Fizycznie jak najbardziej, jego własne ciało go zdradzało, był boleśnie podniecony. Przez chwilę chłonął spektakl, jakim raczył go Karyu, jednak po chwili odwrócił wzrok, zaciskając powieki. Sadysta, pomyślał.
- Nie patrzysz na mnie, kochanie - wydyszał Karyu między jękami. - Może powinienem wyjść i dokończyć gdzie indziej?
- Powinieneś mnie uwolnić i pozwolić się dotykać i pieścić - Tsukasa spojrzał mu w oczy. - Powinieneś leżeć na łóżku i wić się pode mną.
- Więcej pokory, kochany - westchnął, wysuwając palce ze swojego ciała. Tsukasa zdecydowanie zasłużył na gorszą karę. Gitarzysta znów podniósł się z łóżka i podszedł do komody. Wrócił ze swoja ulubioną zabawką.
Tsukasa jęknął i znów zamknął oczy.
- Jesteś okropny....
- Patrz na mnie! - zażądał Karyu. - Patrz, bo wyjdę i zostawię cię tak jak teraz...
- Uwolnij mnie - perkusista otworzył oczy i spojrzał na Karyu wściekłym wzrokiem.
Karyu zaśmiał się perliście. Nie przestraszył się wzroku kochanka. Wręcz przeciwnie. Ujął wibrator, tak jak zwykł do robić z Tsukasą i zaczął go delikatnie gładzić. Jednocześnie ocierał o niego wargami. Usłyszał pełen frustracji jęk i uśmiechnął się z satysfakcją. Oblizał dokładnie czubek zabawki, po czym wziął ją do ust i zaczął ssać.
On był zbyt... magnetyczny. Przyciągał wzrok, nie pozwalał go odwrócić. To, na co patrzył Tsukasa, było dla niego torturą, ale, widać, był masochistą. Nie potrafił przestać patrzeć na zabawkę, niknącą we wspaniałych ustach Karyu.
A jednak patrzy, myślał Karyu, nie zaprzestając erotycznego pokazu.
- Chciałbyś już mnie mieć, skarbie? - zapytał zmysłowo, wysuwając wibrator z ust.
- Przecież wiesz - warknął Tsukasa w odpowiedzi.
- Nie podoba mi się twój ton, kochany - odrzekł Karyu wyniośle. - Niczego się nie uczysz.
Dostaniesz za swoje, zaśmiał się do siebie. Obficie polał zabawkę olejkiem i wsunął ją w siebie. Nabijał się na nią tak jak wcześniej na swoje palce, wijąc się i jęcząc głośno. Rzucił kochankowi gorące spojrzenie i włączył wibracje. Krzyknął głośno o zacisnął dłonie na kołdrze, skupiając się na doznaniu.
Nie podobał mu się ton, tak? W porządku, perkusista umilknie. Nie podobało mu się, że się szarpie, tak? W porządku, przestanie się ruszać. Nie podobało mu się, że Tsukasa nie patrzy? W porządku. Perkusista świdrował wzrokiem pępek kochanka, nie patrzył nigdzie indziej. Skupiał się całkowicie na tym, co widział, starał się ignorować jęki, które wydawał z siebie gitarzysta. Nie było to łatwe, bo Karyu jęczał wspaniale, a Tsukasa lubił go słuchać, jednak wykonalne.
Karyu sprawiał wrażenie, że niewiele go to teraz obchodzi. Rzucał się na pościeli, całkowicie zatracając się w doznaniu. To było tak cudowne, mieć całkowitą władzę na kochankiem, robić to wszystko pod jego uważnym spojrzeniem...
Gitarzysta grał nieczysto, stwierdził Tsukasa. Grał nieczysto i zawsze go sobie podporządkowywał. Perkusista poddał się, jego opór zawsze nie był wielką przeszkodą dla Karyu. Czasami nienawidził siebie za bycie takim pantoflarzem. Przymknął mimowolnie oczy, a jego umysł wypełniły jęki Karyu.
- Kenji - jęknął gitarzysta głośno. Nie zrobił tego świadomie, rozkosz odbierała mu zdolność racjonalnego myślenia.
- Słucham, kochanie - odparł perkusista, nie otwierając oczu.
- Tak mi dobrze... - wydusił Karyu. Tym razem robił to specjalnie. Wiedział, co działa na Tsukasę.
Perkusista podniecił się jeszcze bardziej, o ile było to możliwe. Jego erekcja wręcz pulsowała bólem niespełnienia, domagała się atencji, jednak Karyu starannie to ignorował. Tsukasa otworzył oczy i spojrzał na twarz gitarzysty. Wyrażała czystą, niczym niezmąconą rozkosz. Wyglądał pięknie. Tsukasa miał wrażenie, że mógłby dojść tylko patrząc na niego i słuchając jego jęków i westchnień.
Karyu był już bardzo blisko. Przez ułamek sekundy myślał, że nie powstrzyma się i pozwoli sobie dojść. W ostatniej chwili jednak zreflektował się i wyciągnął zabawkę. Opadł na łóżko, dysząc ciężko i starając się ochłonąć.
- Yoshi – westchnął Tsukasa, przesuwając wzrokiem po rozognionym ciele Karyu. - Yoshi... Proszę...
Karyu podniósł się z trudem i podpełznął do kochanka. Pocałował go mocno w usta, jednocześnie zwilżając jego nabrzmiałą męskość. Usiadł na biodrach perkusisty, nie przestając go całować. Nareszcie, pomyślał przelotnie Tsukasa, zanim oddał się w pełni pocałunkom. Wykonał rękami gest, jakby chciał objąć Karyu, jednak kajdanki skutecznie go powstrzymały. Gitarzysta zdawał się tego nie dostrzegać. Nie bawiąc się w dłuższe wstępy opuścił się na pulsującą erekcję Tsukasy i krzyknął, odrzucając głowę do tyłu. Perkusista jęknął z ulgą i oparł głowę o ramię kochanka. Nareszcie....
Gitarzysta zupełnie zatracił się w doznaniu. Wbił paznokcie w plecy kochanka, zostawiając czerwone ślady, ale zupełnie o to nie dbał. Ujeżdżał go w dzikim tempie. Tsukasa odchylił głowę do tyłu, jęcząc głośno, nie mógł się powstrzymać. Doczekał się wreszcie tego, o czym marzył cały wieczór i było to tak silne uczucie, że całkowicie odebrało mu zdolność kontroli nad sobą i swoim ciałem. Karyu wtulił twarz w jego szyję, czując, że jest już blisko. Wykonał jeszcze kilka niecierpliwych ruchów i doszedł mocno, plamiąc brzuch kochanka nasieniem, wgryzając się w jego skórę, by powstrzymać krzyk. Tsukasa krzyknął, w połowie z bólu, a w połowie z przyjemności, czując spazmatycznie zaciskające się na nim mięśnie, również doszedł i opadł na poduszkę. Zamknął oczy, pojękując cicho, próbował się uspokoić. Karyu opadł bezwładnie na jego ciało, oddychając ciężko. Czuł na skórze lepkość własnych soków i nasienie kochanka spływające ciepłą strużką po jego udzie, ale nie dbał o to. Jego wargi rozciągnęły się w błogim uśmiechu.
- Krew... - mruknął Tsukasa. Nie był w stanie powiedzieć niczego innego, Karyu wyssał całą siłę, jaką był obdarzony. Chciał powiedzieć, ze go kocha, żeby go odpiął i że czuje krew, płynącą mu po obojczyku. - Wampirze...
- Przepraszam - wydyszał gitarzysta, zlizując czerwoną posokę. Drżącymi rękoma rozkuł kajdanki i uwolnił zdrętwiałe ramiona kochanka. - Uznaję, że odpokutowałeś...
- Mmm... przyjemnie- Tsukasa przechylił nieco głowę, by udostępnić kochankowi szyję i objął go.
- Więcej się nie spóźniaj - szepnął Karyu słabo, całując i liżąc delikatną skórę.
- Obiecuję – odpowiedział mu perkusista i zsunął się, by położyć się na łóżku. Pociągnął za sobą Karyu, który wtulał się w niego mocno. - Naprawdę niecelowo to było.
- Zrób to jeszcze raz, a nie ręczę za siebie - ziewnął Karyu i zasnął.
Tsukasa zaśmiał się i sięgnął za siebie, by zgasi lampkę nocną. Był pewien, że jutro nie będzie mógł ruszać rękami i szyją. Westchnął i naciągnął na siebie i kochanka kołdrę, po czy wtulił się w niego i także zasnął.


Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum