The Cold Desire
   Strona G艂贸wna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsy艂ania prac WYDAWNICTWO
Pa糳ziernik 16 2019 07:34:23   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Sk贸rki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
艢CIANA S艁AWY
Tutaj b臋d膮 umieszczane odnosniki do stron, na kt贸rych znalaz艂y si臋 recenzje wydanych przez nas ksi膮偶ek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez nasz膮 stron臋. W celu zobaczenia szczeg贸艂贸w nale偶y klikn膮膰 w dany banner





Witamy
Strona ta po艣wi臋cona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazuj膮cemu relacje homoseksualne pomi臋dzy m臋偶czyznami. Je艣li jeste艣 zagorza艂ym przeciwnikiem lub w jaki艣 spos贸b nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opu艣膰 t臋 witryn臋 - reszt臋 naszych Go艣ci serdecznie zapraszamy
Nie jest za p贸藕no
Od Autora: Ca艂e zdarzenie ma si臋 dzia膰 po zako艅czeniu tomu 18, wprawdzie widzia艂am ju偶 tom 19( uk艂ony w twoim kierunku Limoonko - Jeste艣 BOSKA! Nigdy nie wiadomo, co mo偶na znale藕膰 pod Twym 艂贸偶eczkiem i w kompie:)) i to mi troch臋 psuje, ale zak艂adaj膮c, 偶e Wy jeszcze tego tomu nie widzieli艣cie( he he- ten, kto widzia艂 to ma dobrze) mog臋 si臋 wykaza膰 troch臋 inwencj膮 tw贸rcz膮 i jak kto艣 chce to mo偶e to przeczyta膰!^_^ Ten fik na pocz膮tku by艂 pisany w pierwszej formie, czyli oczami Kamuii, ale jak to dosz艂a do wniosku Karo - Kamuii by艂 bardzo poje.... i dosz艂am do wniosku, 偶e wr贸c臋 do pisania w formie trzeciej. Tak wiec, troch臋 b臋d臋 wzorowa膰 si臋 na pi艣mie Lereth (troch臋, nie wi臋cej), bo w ko艅cu ona najbli偶ej trafi艂a w charakter postaci z "X-a". No jeszcze tylko ma艂a dedykacja dla trzech wspania艂ych os贸bek, bez kt贸rych m贸j 艣wiat nie by艂by tak zboczony i popieprzony( Teraz podam ich ksywy by ca艂y 艣wiat si臋 dowiedzia艂, BWAHAHAHAHA...) Limonce, Namidce Kazeno oraz Karo-Owieczce-Hisoce-chan.
To tyle.... na razie.



Czer艅. Wsz臋dzie czer艅, tak g臋sta, 偶e nie widzia艂 nic. Dopiero po kilku chwilach zacz膮艂 formowa膰 si臋 po艣r贸d niej obraz. Kwitn膮ce drzewa wi艣ni. Ich p艂atki wirowa艂y na wietrze niczym 艣nieg i te pos臋pne cienie. Kto艣 p艂acze...
Poczu艂 ciep艂y u艣cisk na r臋ce i zadar艂 g艂ow臋 do g贸ry. Jego fioletowe oczy ocienione d艂ugimi rz臋sami rozszerzy艂y si臋 w zdziwieniu.

-Mama?

Dopiero teraz zda艂 sobie spraw臋, 偶e znowu jest ma艂ym ch艂opcem. Dzieckiem. U艣cisk na jego d艂oni st臋偶a艂, ale nie tak by sprawia膰 b贸l. Po prostu by艂 pewny i mocny. Twarz jego matki by艂a przepe艂niona b贸lem i smutkiem. D艂ugie ciemne w艂osy falowa艂y lekko na wietrze.

- Kamui, musimy wyjecha膰. Ciocia Saya nie 偶yje...przez nas.

- Ciocia Saya?- powt贸rzy艂 swym dzieci臋cym g艂osikiem i spojrza艂 przed siebie. Teraz zrozumia艂 gdzie by艂. Chram Togakushi. Dom pa艅stwa Monou. Dom Fuumy i Kotori.

- Musimy wyjecha膰.

Zosta艂 delikatnie poci膮gni臋ty w przeciwn膮 stron臋. Jak najdalej od tego miejsca. Miejsca zabaw i miejsca gdzie pozna艂 Kotori i Fuum臋. Szed艂 powoli, ale jego g艂owa wci膮偶 odwr贸cona by艂a w stron臋 chramu. 艁zy zastyg艂y w k膮cikach jego oczu. Nie mo偶e tego tak zostawi膰, nie mo偶e zostawi膰 Kotori i Fuumy. Delikatnie uwolni艂 si臋 z u艣cisku matki. Cienie nabra艂y kszta艂t贸w.
呕a艂obny orszak.

- Kamui, zaczekaj! Nie id藕 tam!

Ale on nie pos艂ucha艂.

Dlaczego w snach zawsze odgrywa si臋 role? I cho膰 jeste艣 艣wiadomy tego, co robisz to i tak nie potrafisz wp艂yn膮膰 na bieg wydarze艅. Niczym szmaciana kukie艂ka wykonuj膮ca ka偶de polecenie, kt贸re narzuca jej pan poprzez nitki, jakimi jest przymocowana. Zwi膮zany, skr臋powany, dlaczego? Dlaczego jestem tylko szmacian膮 lalk膮 w r臋kach przeznaczenia?

Bieg艂 tak szybko jak tylko pozwala艂y mu na to ma艂e n贸偶ki. Otar艂 d艂oni膮 艂zy, kt贸re tak usilnie pr贸bowa艂y wydosta膰 si臋 na zewn膮trz.

Przesta艅, nie p艂acz g艂upku, powtarza艂 w my艣lach z艂y sam na siebie. Dlaczego? Dlaczego musz臋 znowu tam biec?

Odg艂os jego krok贸w rozni贸s艂 si臋 echem, gdy bieg艂 w艣r贸d mur贸w wprost do bramy na posesje. Wymija艂 niekszta艂tne cienie pod膮偶aj膮ce w tym samym kierunku co on. S艂ysza艂 ich p艂acz. Dociera艂 on do najdalszych pok艂ad贸w jego m贸zgu, wwierca艂 si臋 nieustannym potokiem zawodze艅 i strz臋pk贸w s艂贸w.

Przesta艅cie! Zacisn膮艂 oczy na kilka chwil pragn膮c pozby膰 si臋 tego niezno艣nego uczucia.

Kotori, Fuuma.... Wbieg艂 na 艣cie偶k臋 prowadz膮c膮 do domu. P艂atki wi艣ni zawirowa艂y wok贸艂 niego.

Szybko, szybciej!

W dw贸ch skokach by艂 ju偶 przy drzwiach. Chwyci艂 ma艂ymi r膮czkami za framug臋 i odepchn膮艂 rozsuwane drzwi wbiegaj膮c do 艣rodka.

-Kotori...

Jego oczy rozszerzy艂y si臋 z zaskoczenia. Cofn膮艂 si臋 o krok.

-....Fuuma?

Po jego policzku sp艂yn臋艂a 艂za. Przed nim sta艂 Fuuma. Nie to nie by艂 Fuuma, ju偶 nim nie by艂. Teraz by艂 ON. Mroczny m艂odzieniec trzyma艂 w d艂oniach dziecko. Wygl膮da艂a jak laleczka w jego u艣cisku. Taka delikatna i 艂atwa do zniszczenia. Na jego twarzy malowa艂 si臋 u艣miech, a oczy - cho膰 ja艣niej膮ce blaskiem z艂ota pozostawa艂y zimne.

-Kamui...- przem贸wi艂 m艂odzian zbli偶aj膮c si臋 do niego. W jego prawej d艂oni zab艂ys艂o ostrze.

- Kamui, zabije wszystkich tych, kt贸rych kochasz.

Dlaczego jego usta wypowiadaj膮 to tak bezemocjonalnie? Dlaczego tak pewnie? Czy ON naprawd臋 zna pragnienia ca艂ej ludzko艣ci? Czy zna moje pragnienie? A ON? Czego ON pragnie?

Ma艂y ch艂opiec obserwowa艂 z przera偶eniem scen臋 rozgrywaj膮c膮 si臋 przed nim. Scen臋, kt贸r膮 zna艂 tak dobrze. Przecie偶 nie 艣ni艂 tego snu po raz pierwszy.

Mroczny m艂odzieniec, Jego bli藕niacza gwiazda, uni贸s艂 ostrze ku dziecku. Krzyk zamar艂 na ustach ch艂opca, gdy miecz przebi艂 cia艂o. Teraz ju偶 na pewno by艂a szmacian膮 laleczk膮. Krew cicho 艣cieka艂a z jego d艂oni i ostrza. Rubinowe kropelki upada艂y na ziemi臋 tworz膮c ciemn膮 plam臋 u JEGO st贸p.

- Ty b臋dziesz nast臋pny...

Czy to ON powiedzia艂? Czy mo偶e ch艂opiec dopowiedzia艂 sobie sam te s艂owa? Obserwowa艂 jak ten, kt贸ry kiedy艣 by艂 jego przyjacielem przenosi wzrok na martwe cia艂o dziewczynki. Na jego twarzy odmalowa艂a si臋 prawie czu艂o艣膰, gdy wyci膮ga艂 miecz ze swojej siostry. Czu艂o艣膰? A mo偶e Kamui nie potrafi tego inaczej sprecyzowa膰. Mo偶e to nie by艂o co艣 innego, co w jego oczach wygl膮da艂o w艂a艣nie tak a nie inaczej.

Kotori jej dzieci臋ca posta膰 niczym szk艂o zacz臋艂a rozpada膰 si臋 w d艂oniach m艂odzie艅ca. Masa pi贸r zawirowa艂a dooko艂a jego osoby.

Znowu zapanowa艂y ciemno艣ci. Nie by艂o ju偶 chramu, nie by艂o ju偶 niczego. Nie, mo偶e to nie tak. By艂 on i by艂 ten, kt贸ry zosta艂 wybrany mu na przeciwnika. Bli藕niacza Gwiazda.

Miecz w jego d艂oni. Tak nieod艂膮czny element, splamiony krwi膮. Krwi膮 niewinnej osoby, kt贸r膮 pozwoli艂 by zabito.
To on powinien zgin膮膰. On nie Kotori...


- Kamui, hej, obud藕 sie...

Kto艣 delikatnie potrz膮sn膮艂 go za rami臋 i szepn膮艂 do ucha. Kamui zacisn膮艂 mocniej powieki i otuli艂 d艂o艅mi poduszk臋 podkurczaj膮c jednocze艣nie nogi. Jego cia艂o i my艣li powoli zacz臋艂y opuszcza膰 nici snu. Zignorowa艂 wszystko.

-Kamui, tej! Ju偶 rano, wstawaj...

Kolejne szturchniecie. Jego umys艂 sprecyzowa艂 do kogo nale偶y g艂os i odechcia艂o mu si臋 wstawa膰. Zanurzy艂 twarz w po艣cieli marz膮c, by natr臋t zostawi艂 go w spokoju.

- No Kamui, wstawaj...bo sp贸藕nisz si臋 do szko艂y.

Ch艂opak wymamrota艂, by dano mu spok贸j, ale jego cia艂o nie do ko艅ca si臋 jeszcze rozbudzi艂o i z jego ust wydoby艂 si臋 tylko pomruk niezadowolenia. S艂ysza艂 jak Sorata wzdycha z rezygnacj膮, a potem odg艂os jego krok贸w, gdy omija艂 艂贸偶ko. Pok贸j by艂 sk膮pany w przyjemnym mroku. Grube i ci臋偶kie zas艂ony skutecznie uniemo偶liwia艂y wtargniecie 艣wiat艂a to 艣rodka, lecz nie na d艂ugo. Sorata chwyci艂 d艂oni膮 materia艂 i odsun膮艂 go gwa艂townie na bok.
Zmasowany atak 艣wiat艂a zak艂u艂 Kamui w oczy. M艂odzieniec j臋kn膮艂 i naci膮gn膮艂 ko艂dr臋 na g艂ow臋. Za nic w 艣wiecie nie chcia艂 dzisiaj wstawa膰 i marzy艂 o tym, by zostawiono go w spokoju. Sen, kt贸ry 艣ni艂 ju偶 dawno wylecia艂 mu z g艂owy i teraz jego my艣li zaprz膮ta艂y raczej niecenzuralne s艂owa na temat tego nag艂ego obudzenia.

Sorata znowu powr贸ci艂 do jego 艂贸偶ka siadaj膮c na kraw臋dzi. Kamui poczu艂 jak ci臋偶ar wgina materac u jego st贸p.
Musi kupi膰 sobie budzik to zaoszcz臋dzi mu stres贸w ju偶 z samego rana.

- Ju偶 wstaj臋.- mrukn膮艂 zmuszaj膮c oporne cz艂onki do dzia艂ania. Wyprostowa艂 najpierw praw膮 nog臋, potem lew膮 rozci膮gaj膮c rozleniwione mi臋艣nie, nast臋pnie uczyni艂 to samo z d艂o艅mi dotykaj膮c palcami wezg艂owia 艂贸偶ka. Przeci膮ganie si臋 to bez dw贸ch zda艅 wspania艂a rzecz. Zamrucza艂 rozkoszuj膮c si臋 tym uczuciem i dopiero po chwili si臋gn膮艂 d艂o艅mi, by 艣ci膮gn膮膰 przykrycie ze swojej g艂owy.

- Zuch ch艂opak, tej!- u艣miechn膮艂 si臋 Sorata obserwuj膮c jak Kamui ziewa przeci膮gle i trze r臋koma powieki.

- Dzie艅dobry!- burkn膮艂 Kamui rozgl膮daj膮c si臋 po swoim pokoju. Blask porannego s艂o艅ca wpada艂 do pomieszczenia przez du偶e okno osadzaj膮c si臋 na 艣cianach i meblach. Jego 艂贸偶ko znajdowa艂o si臋 dok艂adnie po 艣rodku pokoju. Mieszkanie, kt贸re wynaj臋li im przewodnicz膮cy akademii Clamp by艂o po prostu du偶ym internatem. Kamui jak do tej pory nie potrafi艂 si臋 zadomowi膰 w tym miejscu i na umeblowanie jego pokoju nie sk艂ada艂o si臋 wiele. Opr贸cz 艂贸偶ka do dyspozycji mia艂 jeszcze do艣膰 du偶膮 szaf臋 oraz biurko do odrabiania lekcji. Nie posiada艂 nic zb臋dnego, 偶adnych osobistych rzeczy. Podobnie jak Subaru, kt贸ry 偶y艂 nie inaczej. A mo偶e Kamui w艂a艣nie przej膮艂 t膮 cech臋 od Sumeragi-san tak jak wiele innych.

Ziewn膮艂 raz jeszcze i ostatecznie zatrzyma艂 sw贸j wzrok na mnichu z Koya. Sorata ubrany w 偶贸艂t膮 bluz臋 z wielk膮 liter膮 "A" podni贸s艂 si臋 z jego pos艂ania.

-No, Kamui, le膰 si臋 my膰 w podskokach, tej! Yuzuriha nie b臋dzie czeka膰 na nas w niesko艅czono艣膰.- na jego twarzy znowu wykwit艂 u艣miech.-Tej! P贸jd臋 jej powiedzie膰, 偶e ju偶 wsta艂e艣.

Kamui obserwowa艂 jak m艂odzieniec opuszcza jego pok贸j zamykaj膮c za sob膮 cicho drzwi. Jego lewa d艂o艅 spoczywa艂a na temblaku. Jeszcze w pe艂ni nie powr贸ci艂 do zdrowia po potyczce ze Smokami Ziemi, cho膰 od tamtego czasu up艂yn臋艂o dobrych par臋 miesi臋cy. Od dobrych paru miesi臋cy nie by艂o te偶 Arashi. Kamui wiele razy organizowa艂 akcje poszukiwawcze po ca艂ym Tokyo, ale bez rezultat贸w. Po prostu przepad艂a bez wie艣ci odk膮d Sorata uratowa艂 jej 偶ycie. Ch艂opak rozwa偶a艂 fakt czy nie zosta艂a porwana przez cz艂onk贸w wrogiej grupy, ale szybko rozwia艂 te my艣li. Po co Smokom Ziemi niewolnik? Co by chcieli osi膮gn膮膰 robi膮c co艣 takiego? Przypuszcza艂, 偶e Sorata m贸g艂 wiedzie膰 co艣 wi臋cej na ten temat, ale odk膮d odwiedzili go z Yuzurih膮 w szpitalu sta艂 si臋 dziwnie milcz膮cy na ten temat lub zbywa艂 wszystkich p贸艂 s艂贸wkami. Po porostu wszystko utkn臋艂o w martwym punkcie. Natomiast od 艣mierci Nataku Smoki Ziemi nie przejawia艂y najmniejszych oznak 偶ycia. Wygl膮da艂o na to, 偶e albo co艣 knuj膮, albo po prostu zaprzestali walk. W ko艅cu stracili ju偶 dw贸ch pobratymc贸w i to do tego do艣膰 silnych. Jak na to nie patrze膰 偶ycie wr贸ci艂o do normy, a przynajmniej na razie tak si臋 wszystkim wydawa艂o.

Kamui odgarn膮艂 przykrycie na bok i zsun膮艂 d艂ugie nogi z 艂贸偶ka stawiaj膮c stopy na ch艂odnych drewnianych panelach.
Zrobi艂 par臋 krok贸w w kierunku szafy. Najpierw jednak spojrza艂 w stron臋 okna oceniaj膮c to jak dzisiaj ma si臋 ubra膰. Lato mia艂o si臋 ku ko艅cowi, lecz dzie艅 zapowiada艂 si臋 s艂oneczny i raczej na razie nic nie wskazywa艂o na to by co艣 mia艂o si臋 zmieni膰. Otworzy艂 drzwiczki szafy i wyci膮gn膮艂 z niej sw贸j szkolny mundurek. Przerzuci艂 sobie go przez rami臋 i pomaszerowa艂 do 艂azienki.

*********************************


'Kamui' Smok贸w Ziemi przymru偶y艂 powieki obserwuj膮c czujnie miasto po ni偶ej. Jego twarz niczym maska z kamienia nie wyra偶a艂a 偶adnych uczu膰. Tu, na tarasie widokowym "Tokyo Tower" o tej godzinie zamkni臋tym dla zwiedzaj膮cych m贸g艂 troch臋 poobcowa膰 z samotno艣ci膮. Oparty 艂okciami o por臋cz patrzy艂 na dzie艂o, jakiego dokona艂 z swoimi pobratymcami. Wi臋kszo艣膰 kekkai nale偶a艂a ju偶 do historii, ale jeszcze wiele pozostawa艂o nietkni臋tych tak jak na przyk艂ad tutaj na "Tokyo Tower". Na ustach m艂odzie艅ca zago艣ci艂 u艣miech. Przez ten gest jego twarz nabra艂a mroczniejszego wyrazu. Delikatny podmuch wiatru zmierzwi jego kr贸tkie czarne w艂osy i poruszy艂 po艂ami d艂ugiego ciemnego p艂aszcza. Ciekawe czy ma艂y Kamui domy艣li si臋, czego on pragnie. Jak do tej pory nie znalaz艂 w艂a艣ciwej drogi i je艣li szybko jej nie znajdzie to sny Kakyou si臋 sprawdz膮 i wtedy ju偶 nic nie ocali ludzko艣ci. Westchn膮艂 cicho. A gdyby tak pom贸c malutkiemu Kamui znale藕膰 rozwi膮zanie z problemu? - pomy艣la艂 m艂odzieniec. Jednak to nie ch臋膰 sp臋dzenia samotnie dzisiejszego poranka przywiod艂a Fuum臋 na taras widokowy. W jego zamy艣le by艂o co艣 zupe艂nie innego. Ju偶 najwy偶szy czas w swoje szeregi przyj膮膰 nast臋pc臋 Nataku. Nowego Smoka Ziemi. Wi臋c czeka艂. Wiedzia艂, 偶e si臋 zjawi pr臋dzej czy p贸藕niej. W ko艅cu czy偶 nie taka jest przysz艂o艣膰? Przes膮dzony z g贸ry los? Co艣 cicho upad艂o za jego plecami. Nie musia艂 nawet si臋 odwraca膰, by spojrze膰 w twarz przybysza. Znalaz艂a go tak jak przypuszcza艂. Tylko dlaczego zaj臋艂o jej to tak du偶o czasu?

Arashi powsta艂a z kl臋czek i spojrza艂a powa偶nie na m艂odzie艅ca odwr贸conego do niej plecami. Przez d艂u偶sz膮 chwil臋 nie uczyni艂a nic. Mocniejszy podmuch wiatru poruszy艂 jej w艂osami i sp贸dnic膮. Z jej oblicza mo偶na by艂o wyczyta膰, 偶e jest pe艂na sprzeczno艣ci, co do tego, co postanowi艂a uczyni膰. Wci膮偶 si臋 waha艂a. Zacisn臋艂a pi臋艣ci i opu艣ci艂a nieznacznie wzrok.

- Szuka艂am ci臋.- przem贸wi艂a w ko艅cu i sama zdziwi艂a si臋 jak trudno jej wypowiedzie膰 s艂owa. Co艣 bardzo mocno 艣ciska艂o j膮 za gard艂o. Przecie偶 zawsze potrafi艂a doskonale panowa膰 nad swoim cia艂em, wi臋c co si臋 teraz z ni膮 dzia艂o, u diab艂a?

-A ja czeka艂em na ciebie.

Fuuma odwr贸ci艂 si臋 w jej kierunku. Jego czarny p艂aszcz si臋ga艂 niemal ziemi i zapinany by艂 z przodu na z艂ote klamry. Sprz膮czki znajdowa艂y si臋 r贸wnie偶 na mankietach oraz ramionach. Miodowe oczy o kocich 藕renicach zerka艂y ch艂odno na dziewczyn臋 znad przyciemnianych okular贸w o prostok膮tnych szk艂ach. Na jego ustach zago艣ci艂 mi臋kki u艣miech. Znowu wydawa艂 si臋 by膰 pewnym i 艣wiadomym wszystkiego.

Arashi spojrza艂 tylko raz na jego oblicze. Ten jeden raz jej wystarczy艂. Zebra艂a w sobie ca艂膮 si艂臋 i zmusi艂a si臋, by przem贸wi膰 ponownie.

- Chcia艂am zawrze膰 pewien uk艂ad...





***********************************



-....ja zapewne umr臋...

- Mamo?!

-...kiedy tylko b臋dziesz na tyle silny, 偶eby m贸c 偶y膰 samemu...Ja "umr臋" .

- Nieee! Mamo nie mo偶esz umrze膰!

- Kamui, czy masz "co艣, co chcesz chroni膰"?

- Co艣 co chc臋 chroni膰?

- Czy masz mo偶e kogo艣, na kogo szcz臋艣ciu ci zale偶y, bez wzgl臋du na to jak bardzo jeste艣 nieszcz臋艣liwy?

- Kotori-chan i Fuuma...

- Wi臋c wszystko b臋dzie dobrze. Jeste艣 na dobrej drodze i z niej nie zejdziesz.

- Ale mama te偶 jest wa偶na! Chc臋, 偶eby mama te偶 by艂a szcz臋艣liwa!

- Ja tak偶e pragn臋 twojego "szcz臋艣cia". Jednak moim " przeznaczeniem jest umrze膰".

- "Przeznaczeniem"? Co to jest "przeznaczenie"?

- To "przes膮dzona z g贸ry przysz艂o艣膰".

- Przecie偶 to niemo偶liwe! Nigdy nie wiadomo, co b臋dzie jutro! To absurdalnie niemo偶liwe!

- W艂a艣nie... Mo偶liwe, 偶e to tobie b臋dzie dane zmieni膰 przysz艂o艣膰...poniewa偶 jeste艣 "Kamui"....Sta艅 si臋 silny Kamui. 呕eby m贸c ochroni膰 Kotori i Fuum臋. 呕eby ochrania膰 tych, kt贸rych kochasz. 呕eby ta d艂o艅 nigdy nie zw膮tpi艂a, gdy bedzie dzier偶y膰" Boski Miecz"...musisz by膰 silny Kamui...

Kamui spojrza艂 na swoje d艂onie o smuk艂ych palcach. Studiowa艂 wzrokiem blizny, pami膮tk臋, kt贸r膮 pozostawi艂 mu Fuuma, by nigdy nie zapomnia艂. Te blizny zawsze b臋d膮 mu przypomina膰. Zostan膮 ju偶 tam na zawsze. Gdy tylko na nie spojrzy przypomni sobie, na pewno.

Pani Karen powiedzia艂a mu, 偶e im kto艣 jest dla ciebie wa偶niejszy, tym 艂atwiej mo偶esz straci膰 go z oczu...Czy tak w艂a艣nie sta艂o si臋 z Kotori i Fuum膮?

Gorzki u艣miech zago艣ci艂 na jego twarzy. Dlaczego los wybra艂 w艂a艣nie jego? Dlaczego nie kogo艣 innego? Ju偶 tyle wycierpia艂, ju偶 tak bardzo mia艂 tego dosy膰. Ch艂opak ockn膮艂 si臋 z zamy艣lenia czuj膮c ci臋偶ar na swoim udzie. Zdziwione fioletowe oczy spojrza艂y w d贸艂. Inuki zaskomla艂 trzymaj膮c g艂ow臋 na jego kolanach. Wydawa艂 si臋 by膰 zasmucony przygn臋bieniem m艂odej piecz臋ci. Zwierz臋ta zawsze maj膮 zdolno艣膰 wyczuwania emocji. Kamui u艣miechn膮艂 si臋 ciep艂o, a przynajmniej postara艂 si臋 i po艂o偶y艂 d艂o艅 na g艂owie psa g艂aszcz膮c go po mi臋kkiej sier艣ci, a potem drapi膮c za uchem sprawiaj膮c tym samym Inukiemu przyjemno艣膰. Inugami rosn膮 chyba szybciej ni偶 zwyk艂e psy, Inuki Yuzurihy by艂 zn贸w du偶ym psem i osi膮gn膮艂 ju偶 niemal rozmiary poprzedniego Inukiego.

Wzrok ch艂opca przeni贸s艂 si臋 na przeciwleg艂膮 stron臋 sto艂u. Yuzuriha i Sorata odnosili w艂a艣nie puste naczynia po sko艅czonym 艣niadaniu. S艂ysza艂 strz臋pki rozm贸w dochodz膮cych z kuchni. Po tonie g艂osu wywnioskowa艂, 偶e znowu martwi膮 si臋 stanem jego zdrowia. Posmutnia艂, my艣l膮c o tym, i偶 przysparza im tylko k艂opotu. Jest ci臋偶arem, a przecie偶 obieca艂 pomaga膰 swoim towarzyszom. Yuzuriha i Sorata te偶 prze偶ywaj膮 ci臋偶kie chwile, ale jako艣 nie okazuj膮 swoich zmartwie艅. Kamui znowu spojrza艂 na zwierz臋. Inuki zamkn膮艂 oczy i po艂o偶y艂 uszy po sobie.

- Kamui, a mo偶e jednak ty dzi艣 nie p贸jdziesz do szko艂y, co? Jeste艣 strasznie blady...

Dziewczyna o czarnych przystrzy偶onych kr贸tko w艂osach spojrza艂a na niego ze smutkiem w oczach. Z jej twarzy zawsze mo偶na by艂o czyta膰 jak z otwartej ksi臋gi. Nigdy nie potrafi艂a ukry膰 swoich uczu膰. Ubrana w czarny szkolny komplet sk艂adaj膮cy si臋 z sukni po kolana ozdabianej bia艂膮 koronk膮 i r贸wnie偶 wykonanej z czarnego materia艂u marynarki z bufiastymi r臋kawami i du偶膮 bia艂膮 kokard膮 przy szyi wgl膮da艂a uroczo. Jej zwierz臋cy przyjaciel wyczuwaj膮c melancholi臋 swojej pani poderwa艂 g艂ow臋 z kolan m艂odzie艅ca i podbieg艂 do dziewczyny ocieraj膮c si臋 o jej nog臋.

- Nie, nie martw si臋 wszystko ze mn膮 dobrze.

Sk艂ama艂.

Kamui u艣miechn膮艂 si臋 do w艂adczyni Inugami. Nie chcia艂 jej martwi膰 swoimi problemami i tak ju偶 za wiele 艂ez wyp艂aka艂a z jego powodu.

- Ale z was dr臋twiaki, tej! Bu藕ki macie takie jak by艣cie si臋 mieli zaraz rozbecze膰, a偶 wstyd patrze膰...

Sorata stan膮艂 za plecami Yuzurihy przyjacielsko k艂ad膮c jej d艂o艅 na ramieniu.

-... lepiej wiara trzyma艂aby za mnie kciuki, bo mam test z angola, tej, i potrzebna mi Opatrzno艣膰 Boska by go zda膰...

Dziewczyna podskoczy艂a uradowana, jej oczy zab艂ys艂y weso艂ymi ognikami i Kamui m贸g艂 przysi膮dz, 偶e przez chwile dostrzeg艂 na czubku jej g艂owy kocie uszy.

- Na pewno b臋dziemy, prawda Kamui?! A jak Soratek zda to wszyscy p贸jdziemy na du偶e lody po lekcjach, 偶eby to uczci膰....

Inuki r贸wnie偶 zaszczeka艂 rado艣nie. Sorata podrapa艂 si臋 po g艂owie i zrobi艂 zamy艣lon膮 min臋, co jak na jego charakter i wyraz twarzy by艂o do艣膰 dziwne, by nie powiedzie膰 nawet przera偶aj膮ce.

- Po budzie? Hymmm.... S艂ysza艂em co艣 jak Noroku wspomina艂, by si臋 z nim spotka膰.- odpar艂 z powag膮.- M贸wi艂, tak, chyba co艣 o tym, 偶e komputer wytyczy艂 kolejne miejsce ataku, czy co艣 takiego.... Ale co tam!- zawo艂a艂 nagle i oczy rozb艂ys艂y mu podobnie jak Yuzurih'sze.- Trzeba si臋 troch臋 rozerwa膰! W ko艅cu nie wiadomo jak d艂ugo ten 艣wiat b臋dzie mia艂 jeszcze budki z lodami, tej! A Noroku i reszta zarz膮du Akademii Clamp te偶 p贸jd膮 z nami...Tak, wyci膮gniemy ich si艂膮, bo zawsze tak ci臋偶ko pracuj膮!

Mnich z Kansai uni贸s艂 d艂o艅 w g贸r臋.

- No to jak wiara, kto idzie ze mn膮?- zawo艂a艂.

- Jaaaaaaa!- Yuzuriha podskoczy艂a uradowana.

- A ty Kamui?- zainteresowa艂 si臋 Sorata patrz膮c na m艂odzie艅ca siedz膮cego przy stole i podpieraj膮cego brod臋 na d艂oniach.

No w艂a艣nie, co z Kamui? Ch艂opak zamruga艂 powiekami, gdy rozm贸wcy si臋 nim zainteresowali. Wyprostowa艂 si臋 na swoim miejscu i zrobi艂 g艂臋boki wdech. Prawd臋 m贸wi膮c nie s艂ucha艂 w og贸le o czym rozmawiali jego przyjaciele. Jego my艣li kr膮偶y艂y w ca艂kiem innym miejscu. Zastanawia艂o go, czego mo偶e pragn膮c Fuuma. Dlaczego powiedzia艂 pani Karen, 偶e najwa偶niejsza rzecz nie jest zauwa偶ana. 呕e dop贸ki ludzie nie zaczn膮 zauwa偶a膰 "tej rzeczy" 艣wiat si臋 nie zmieni. Musi si臋 spotka膰 si臋 z 'Kamuii' Smok贸w Ziemi i go o to zapyta膰. Musi, i lepiej gdyby nie pl膮ta艂 w to swoich towarzyszy. To sprawa miedzy nim, a Fuum膮 i najlepszym wyj艣ciem b臋dzie, je艣li si臋 oddzieli od wszystkich, kt贸ry s膮 dla niego wa偶ni. W tym tak偶e od Soraty i Yuzurihy. Tak w艂a艣nie postanowi艂 i tak te偶 zrobi.

Kamui przymkn膮艂 powieki na kr贸tk膮 chwil臋, a potem si臋gn膮艂 d艂oni膮 po swoj膮 teczk臋 postawion膮 ko艂o nogi krzes艂a. Chwyci艂 za r膮czk臋 i zacisn膮艂 na niej mocno palce.

- Chod藕my ju偶 do szko艂y.- odpar艂 cicho podnosz膮c si臋 ze swojego miejsca i w og贸le nawet nie patrz膮c na os艂upia艂ych ze zdziwienia przyjaci贸艂.

- Idziecie?- ponagli艂 ich, gdy by艂 ju偶 przy drzwiach.

Sorata pos艂a艂 dziewczynie d艂ugie, przeci膮g艂e spojrzenie.

- Ej! Kamui-chan, a co艣 ty dzisiaj taki nie w humorze?!- zawo艂a艂 mnich id膮c w jego stron臋.



*******************************************************




Sny Kakyo prawie zawsze by艂y pozbawione kolor贸w. Jedynie to miejsce, w kt贸rym pozna艂 Hokuto pozostawia艂o w pe艂nej palecie barw. I to w艂a艣nie tu 'Kamui' odnalaz艂 Smoka Ziemi gdy tylko zag艂臋bi艂 si臋 w bezmiar snu. M臋偶czyzna jak zwykle usadowi艂 si臋 na kamieniach tu偶 nad sam膮 wod膮. Podziwia艂 w milczeniu obraz, kt贸ry tak naprawd臋 by艂 tylko u艂ud膮. Stado mew zatacza艂o ko艂a nad jego g艂ow膮 skrzecz膮c donio艣le. Odg艂os nie by艂 jednak tak mocny, by nie da艂o si臋 s艂ysze膰 szumu morza. Kakyo przymkn膮艂 powieki, gdy delikatna bryza powia艂a od strony wody nios膮c ze sob膮 przyjemny zapach i rozwiewaj膮c jego d艂ugie jasne w艂osy.

Fuuma jak zwykle uformowa艂 si臋 w jego 艣nie z p艂atk贸w sakury i pi贸r. Gdy tylko jego posta膰 nabra艂a kszta艂t贸w zrobi艂 g艂臋boki wdech czuj膮c zapach morza i igraj膮cego w jego w艂osach wiatru. U艣miechn膮艂 si臋 mrocznie widz膮c jak Snuwidz膮cy napina nieznacznie mi臋艣nie wyczuwaj膮c jego obecno艣膰. M艂ody m臋偶czyzna zrobi艂 par臋 krok贸w po nier贸wnych kamieniach, a nast臋pnie usiad艂 obok Kakyou i spojrza艂 na widok w oddali. Przez chwil臋 milczeli ws艂uchuj膮c si臋 w odg艂osy przyrody, a偶 w ko艅cu 'Kamui' odezwa艂 si臋.

- Zrobisz co艣 dla mnie?- zapyta艂 z powag膮 w og贸le nie patrz膮c na towarzysza obok.

- Mam sk艂ama膰?- Kocie oczy zwr贸ci艂y si臋 w stron臋 przyw贸dcy Smok贸w Ziemi. Kakyo wydawa艂 si臋 by膰 zaskoczony my艣lami mrocznego m艂odzie艅ca.

Fuuma 艣ci膮gn膮艂 przyciemniane okulary z nosa i u艣miechn膮艂 si臋 w stron臋 wr贸偶a przymilnie, mru偶膮c przy tym oczy.

- Tylko troszeczk臋...- przyzna艂, a jego twarz nabra艂a wyrazu dziecka, kt贸re pragnie zrobi膰 ma艂ego psikusa i wtajemnicza do tego czynu postronne osoby. Kakyo otworzy艂 szerzej oczy.

- Jak mam to zrobi膰?- zapyta艂 niedowierzaj膮c, 偶e co艣 takiego mog艂o si臋 zaroi膰 w umy艣le 'Kamuii'.

- Po prostu utkaj dla mnie sen. Bardzo dobry sen, tak by pewne persony wzi臋艂y go za prawdziwy. Chyba potrafisz, prawda?

Snuwidz膮cy skin膮艂 nieznacznie g艂ow膮.

- Doskonale.

Kakyou nie wytrzyma艂, musia艂 zada膰 to pytanie. Nie do ko艅ca by艂y dla niego jasne motywy Fuumy.

- Ale dlaczego chcesz bym to zrobi艂?

Na ustach pos艂a艅ca zago艣ci艂 szerszy u艣miech.

- Mam zamiar nakierowa膰 ma艂ego Kamui na w艂a艣ciwe pragnienie.

Wir p艂atk贸w wi艣ni i pi贸r zawirowa艂 dooko艂a mrocznej postaci i w nied艂ugim czasie cia艂o znikn臋艂o w ich potoku.

Fuuma otworzy艂 powieki i podni贸s艂 g艂ow臋, kt贸r膮 opiera艂 na otwartej d艂oni. Znajdowa艂 si臋 w podziemiach Urzedu Miejskiego miejsca spotka艅 Smok贸w Ziemi. Gdy tylko wyprostowa艂 si臋 na swoim tronie posta膰 chowaj膮ca si臋 w cieniu poruszy艂a si臋. Odg艂os jej krok贸w rozni贸s艂 si臋 echem, gdy zbli偶a艂a si臋 do mrocznego m艂odzie艅ca. Twarz Arashi by艂a powa偶na, kiedy spojrza艂a na Fuum臋. 'Kamui' u艣miecha艂 si臋 z satysfakcj膮.

- Teraz wystarczy ju偶 tylko czeka膰.- odpar艂, gdy dziewczyna stan臋艂a u jego boku.



*******************************************



Drzewa w Akademii Clamp mia艂y t臋 w艂a艣ciwo艣膰, 偶e kwit艂y przez okr膮g艂y rok i niew膮tpliwie zachwyca艂y swym urokiem. Park umieszczony w samym 艣rodku pentagramu zalicza艂 si臋 do jednych z pi臋kniejszych miejsc na terenie Tokio. Drzewa o grubych pniach i konarach si臋gaj膮cych nieba pokrywa艂y niezliczone masy kwiat贸w i li艣ci. W pogodne i upalne dni ga艂臋zie te tworzy艂y przyjemny ch艂贸d u st贸p drzew gdzie trawa 艂膮czy艂a si臋 z wystaj膮cymi korzeniami tworz膮c doskona艂e miejsca do wypoczynku. S艂odki zapach wi艣ni upaja艂 zmys艂y, podobnie jak 艣piew ptak贸w mieszkaj膮cych w艣r贸d ga艂臋zi.

Jedno drzewo by艂o tu wyj膮tkowe. Przynajmniej dla niego. Inni nie dostrzegali w nim wyj膮tkowo艣ci, bo przecie偶 ros艂o jak pozosta艂e drzewa i niczym szczeg贸lnym si臋 nie wyr贸偶nia艂o. Jednak on drzewo to darzy艂 olbrzymim sentymentem, poniewa偶 u jego korzeni pochowana by艂a Kotori.

Kamui zadar艂 g艂ow臋 do g贸ry zas艂aniaj膮c d艂oni膮 oczy przed natr臋tnym s艂o艅cem. Wiatr poruszy艂 li艣膰mi. Kamui mia艂 wra偶enie, 偶e drzewo go wita. Podszed艂 szybkim krokiem w kierunku cienia, kt贸re dawa艂o. Po ga艂臋ziach wspi膮艂 si臋 na g贸r臋 i gdy uzna艂, 偶e znalaz艂 odpowiednie miejsce wybra艂 jedn膮 z grubszych ga艂臋zi siadaj膮c na niej. Obj膮艂 d艂o艅mi gruby konar i przytuli艂 si臋 policzkiem do szorstkiej kory jednocze艣nie zamykaj膮c oczy. Pasma kruczo czarnych w艂os贸w opada艂y mu na czo艂o i policzki. Z jego zaci艣ni臋tych oczu bardzo d艂ugich rz臋sach sp艂yn臋艂y 艂zy i opadaj膮c w d贸艂 po bladych policzkach i zatrzymuj膮c si臋 na kr贸tk膮 chwile na brodzie.

- Kotori...

Wyszepta艂 prawie bezg艂o艣nie. Czu艂 si臋 tak okropnie samotnie. Na 艣wiecie nie mia艂 ju偶 nikogo bliskiego. Wszyscy s膮 na tamtym 艣wiecie, no prawie wszyscy, ale czy Fuuma nadal by艂 dla niego kim艣 bliskim? Teraz po tej nag艂ej zmianie. Fuuma to tylko on trzyma go na tym 艣wiecie. Tylko 艣wiadomo艣膰 tego, 偶e mo偶e go uratowa膰. Tylko dlatego, 偶e 偶ywi do niego tak silne pragnienie trzyma go tego 艣wiata, tak na pewno pope艂ni艂by jakie艣 g艂upstwo.

- Kotori, pom贸偶 mi. Ja ju偶 nie daj臋 sobie rady....

Z jego ust wydoby艂 si臋 szloch. Otar艂 r臋kawem sp艂ywaj膮ce 艂zy.

Wiatr poruszy艂 mocniej ga艂臋ziami ko艂ysz膮c 艂agodnie ca艂ym drzewem. Chyba chce go uspokoi膰. Ukoi膰 udr臋czone my艣li. Zdaje si臋 m贸wi膰: "Nie poddawaj si臋, Kamui, sta艅 si臋 silny". Ale jak kto艣 taki s艂aby mo偶e da膰 sobie rad臋 sam? Nie ma nikogo, zupe艂nie nikogo, kto m贸g艂by go przytuli膰.( Kamui- ja ci臋 przytul臋!- dop. Autorki)



***************************************************



Tabliczka "Wst臋p Wzbroniony" zawieszona na przeci膮gni臋tym sznurku zamykaj膮ca wst臋p na teren parku zako艂ysa艂a si臋 na wietrze. Kamui odgarn膮艂 pasma w艂os贸w, kt贸re wiatr tak usilnie pr贸bowa艂 wcisn膮膰 mu w oczy i usta. W k膮cikach jego oczu wci膮偶 by艂o wida膰 艂zy. Ch艂opak przeskoczy艂 z gracj膮 znak ostrzegawczy i skierowa艂 si臋 drog膮 w stron臋 terenu szko艂y. Nagle z pobliskich krzak贸w dobieg艂 szelest. Kamui zamar艂 przera偶ony. 呕eby to tylko nie by艂 ogrodnik, pomy艣la艂 spanikowany.

- Musz臋 zrezygnowa膰 z 艂a偶enia na skr贸ty.

G艂os Kamui'emu wyda艂 si臋 przedziwnie znajomy. Zbyt bardzo. Zrobi艂 kilka krok贸w w kierunku g臋stwiny zaintrygowany g艂osem. I w chwili, gdy ju偶 mia艂 rozgarn膮膰 d艂oni膮 li艣cie na drog臋 wyskoczy艂 m艂odzieniec.

- Shiro! No nareszcie....

Zawo艂a艂 Keiichi z nieukrywanym zniecierpliwieniem otrzepuj膮c swoje ubranie z li艣ci. Kamuii zamruga艂 powiekami lekko zaniepokojony tym nag艂ym pojawieniem si臋. Gapi艂 si臋 z otwartymi ustami na swojego koleg臋 z klasy, kt贸ry u艣miecha艂 do niego szeroko.

- Szukam ci臋 od paru dobrych minut. Przecie偶 mieli艣my razem zje艣膰, nie pami臋tasz?

Nim jakiekolwiek s艂owo wydoby艂o si臋 z gard艂a ch艂opaka, Keiichi chwyci艂 go za rami臋 ci膮gn膮c za sob膮. Wkr贸tce obydwaj znikn臋li za zakr臋tem.

Wiatr zm贸g艂 si臋 rozp臋dzaj膮c pierzaste chmury po niebie. Wi臋kszy ob艂ok zas艂oni艂 chwilowo s艂o艅ce pogr膮偶aj膮c 艣wiat w lekkim mroku. P艂atki wi艣ni zawirowa艂y w powietrzu niczym 艣nieg. Wpl膮ta艂y si臋 w ciemne kr贸tkie w艂osy, opada艂y na czarny p艂aszcz si臋gaj膮cy kostek. Fuuma spojrza艂 znad s艂onecznych okular贸w u艣miechaj膮c si臋 szeroko.

- Ju偶 nied艂ugo....



* Dla spostrzegawczych. To to kawa艂ek tytu艂u piosenki Starego Dobrego Ma艂偶e艅stwa. Je艣li zgadniecie z jakiego to gratuluje!



Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, 縠by m骳 dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dost阷ne tylko dla zalogowanych U縴tkownik體.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, 縠by m骳 dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa U縴tkownika

Has硂



Nie jeste jeszcze naszym U縴tkownikiem?
Kilknij TUTAJ 縠by si zarejestrowa.

Zapomniane has硂?
Wy渓emy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze sta艂e, cykliczne projekty



Tu jeste艣my
Bannery do miejsc, w kt贸rych mo偶na nas te偶 znale藕膰



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemno艣ci膮 艣ledz臋 Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpud艂a :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, je艣li kto艣 tu zagl膮da i chce wiedzie膰, co porabiam, to mo偶e zajrze膰 do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z r贸偶nych przyczyn staram si臋 by膰 optymist膮, wi臋c b臋d臋 trzyma艂 kciuki 偶eby uda艂o Ci si臋 odtworzy膰 to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro s艂ysze膰, Jash. Wprawdzie nie czyta艂em Twojego opowiadania, ale szkoda, 偶e nie doczeka si臋 ono zako艅膰zenia.

Archiwum