The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Grudzie 11 2019 12:37:17   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Whiles
by Ryoko Kotoyo
2007

To taki ficzek do Naruto, który zachciało mi się napisać po oglądnięciu tych wszystkich filmików^^''' Jak się wam spodoba to będą kolejne części XD



WHILES




- Ile Kakashi-sensei każe nam jeszcze czekać?! - wściekała się Sakura. - Ile razy się z nim umawiamy, tyle razy czekamy na niego kilka godzin... Ja mam co robić!!!
- No...- przyznał Naruto spoglądając na nią swoimi błękitnymi oczami.- Ja też mam co robić...
Różowowłosa kunoichi popatrzyła na niego.
- Jakieś konkretne plany? - spytała. - Poza jedzeniem ramen na obiad...
- Śmiej się...- burknął blondyn z wyrzutem.- Mam dziś spotkanie ze swoją grupą... Muszę wybrać pięć osób, które pójdą ze mną na kolejną misję... A to będzie ciężkie zadanie... Chyba nawet nie będę miał czasu jeść...
- Zadanie klasy S?
- Taaa... Nie znam jeszcze szczegółów, ale ciotka Tsunade kazała mi wybrać pięcioro najlepszych z mojego składu...
- HA! - zaśmiała się Sakura. - Przywilej bycia jednym z kapitanów Anbu. Swoją drogą w życiu bym nie powiedziała, że wstąpisz do Anbu i zostaniesz kapitanem...- powiedziała szczerze, ale musiała przyznać, że w jakiś sposób była dumna z kolegi z drużyny.
- No ja też...- przyznał ze śmiechem.- Bo po Sasuke można się tego było spodziewać.-uśmiechnął się nieco złośliwie zerkając na bruneta, który wymownie milczał aż do tej chwili.
- Coś ci nie pasuje młotku? - syknął.
- Zastanawiam się tylko jak wymuszasz posłuch u swojej grupy... Sadyzmem?
- Jeszcze jedno słowo, a zobaczysz czym jest prawdziwy sadyzm...- ostrzegł czarnowłosy mrużąc niebezpiecznie oczy i w tym momencie dało się słyszeć głośne "puffff" i z obłoków dymu wyłonił się Kakashi.
- I CO TAK PÓŹNO?!!! - wrzasnęli jednocześnie Naruto i Sakura gromiąc swojego starego nauczyciela wzrokiem.
- Wybaczcie... Po raz kolejny zabłądziłem na drodze życia...
- Taa... Jasne...- mruknęła Sakura. - Sensei myśli, że my mamy za dużo wolnego czasu czy co?
Kakashi zerknął swoim widocznym okiem po swoich "uczniach".
"Hmmm...- pomyślał.-" Ale mi uczniowie wyrośli... Dwóch kapitanów Anbu i jedna z najlepszych uzdrowicielek, jeśli nie najlepsza w osadzie... A może i w całym kraju...?"
-...shi-sensei... KAKASHI-SENSEI!!! -z zamyślenia wyrwał go głos Naruto, który wydarł mu się wprost do ucha.
- Tak?
- Po co nam w końcu kazałeś tu przyjść? - spytał blondyn.
- A tak...-Kakashi uśmiechnął się zza swojej maski.- Niniejszym oświadczam wam, że wasze dzisiejsze spotkania i obowiązki zostały przełożone na dzień jutrzejszy.
- ŻE CO???!!! - cała trójka patrzyła na swojego nauczyciela z niemym przerażeniem.
- Kto za nas zadecydował? - spytał nagle Sasuke łypiąc spod oka na Kakshiego.
- Hmmmm... Ja. Ale za zgodą Hokade.
- Ciotka... Ja cię normalnie...- zaczął Naruto.
- Naruto wyluzuj.- powiedział Kakashi. - Chciałem po prostu spędzić z wami trochę czasu i w końcu oblać wasze awanse, bo jak do tej pory nie mieliśmy ku temu okazji. Mam rację?
- No niby...- mruknęła Sakura.
- No to skoro nie ma zastrzeżeń to idziemy!

***********************************

- Neee...-Kakashi-sensei...- zaczął już nieźle podchmielony Naruto.
- Taaa? - niemniej podpity sensei zerknął na niego pytająco podczas, gdy totalnie pijana Sakura przystawiała się do równie pijanego jak Naruto Sasuke. Czarnowłosemu nawet po pijaku ta sytuacja nie pasowała.
- Czemu sobie nie znajdziesz dziewczyny...?
- A skąd wiesz, że nie mam...?
- Bo byś na co dzień nie czytał tych książek zboczonego pustaka...- mruknął blondyn oblizując wisienkę wyjętą z drinka.
- Hmmm... Będę musiał nad tym pomyśleć...
- Kurde Sakura...- obaj popatrzyli na Sasuke. - Odczepisz ty się w końcu...?
- Ale czemuuuuuuu? - zawyła różowowłosa kunoichi w stanie totalnie nietrzeźwym.
- Nie jesteś w moim typie...- powiedział z brutalną szczerością.
Sakura poaptrzyłą na niego takim wzrokiem jakby się zaraz miała rozpłakać.
- Ne... Sasuke-teme...- zaczął Naruto. - A jaki jest twój typ?
- No ja też chętnie posłucham...- stwierdził Kakashi.
- A co was to? - warknął Uchiha próbując się wyswobodzić od Sakury.
- No nie bądź taki...
Sasuke popatrzył na rozbrajający uśmiech w wykonaniu pijanego blondyna.
- No dobra... Blond włosy i niebieskie oczy...- powiedział, a Naruto nie wiedząc czemu zaczerwienił się. Nie było to jednak jakoś bardzo widoczne spod pijackich rumieńców jakie miał Naruto.
- Proszę, proszę... Twoje całkowite przeciwieństwo...- mruknął Kakashi.
- Czyli coś jak moja Technika Seksapilu...- mruknął Naruto. - Ciekawe...
Sasuke popatrzył na niego pytająco, ale blondyn zatopił się we własnych myślach.
Pół godziny później całą czwórka była tak wstawiona, że Kakashi zaoferował się odstawić Sakurę do domu, a Sasuke i Naruto byli skazani na siebie.
- Dobra teme... Odprowadzę cię do domu...- burknął Naruto.
- Nie musisz...
- To i tak po drodze do mnie...
- No to nie szwendaj się po nocy... Możesz zostać u mnie na noc...
Uzumaki zaskoczony popatrzył na niego.
- Ty naprawdę się upiłeś...- mruknął.
- A ty to nie...?
- Jak się czasem piło z Jiraiyą to się człowiek przyzwyczaił...
Jakieś 20 minut później byli już pod domem Sasuke.
- To gdzie mogę się wyłożyć? - spytał ledwo przytomnie Naruto.
- Nie mam siły szykować ci pokoju, więc przypuszczam, że nie będziesz miał przeciwko spaniu na jednym łóżku. Jest wystarczająco duże dla nas obu...- mruknął sennie Sasuke prowadząc kolegę do swojego pokoju.
- Fiuuuu...- gwizdnął Naruto wchodząc do pokoju. - Prawdziwe królewskie łoże. Ciekawe co na nim wyprawiasz...? - wyszczerzył się.
- Ja ci za chwile mogę pokazać jeśli się grzecznie nie położysz spać i nie przestaniesz truć...- burknął Sasuke rozbierając się. Nagle poczuł jak Naruto owija swoje ręce w jego pasie i "przykleja" się do jego pleców.
- DOBE! - syknął Sasuke. - Co ty odwalasz...?- spytał czarnowłosy bezwolnie się czerwieniąc.
- Przytulam się...- mruknął sennie Naruto.
- Chyba ci się coś pomyliło...
- Nie sądzę...- mruknął zadowolony blondynek masując brzuch Sasuke.
- Zabieraj te łapy... Co to za molestowanie po nocy?
- Bo w dzień byś się nie dał... A tym bardziej na trzeźwego...- Naruto jeszcze mocniej wtulił się w plecy przyjaciela.- Jak fajnie...- wymruczał.
- Dobra...- westchnął Sasuke. - Pomarudziłeś, poprzyklejałeś się, a teraz spać! Pijany blondynie...
- Odezwał się pijany brunet...- mruknął Naruto i ani myślał się odklejać.- Ale jesteś ciepły... Mimo, że na co dzień taki lodowaty...- powiedział rozbrajająco szczerze Uzumaki i pod wpływem impulsu pocałował Sasuke w kark.
- Dobe...- syknął Sasuke czując jak po kręgosłupie przeszedł mu ciepły strumień.
- Lubię cię wiesz...?- powiedział cichutko Naruto.
Sasuke poczuł jak się czerwieni.
- Naruto... Jesteś pijany...
- Ty też i co?
Sasuke nie wiedział ci ma odpowiedzieć. Po chwili jednak Naruto oderwał się od niego. Zdjął koszulkę i z cichym dobranoc położył się na łóżku i przykrył kołdrą. Sasuke bijąc się z własnymi myślami poszedł w jego ślady.

*************************************

Sasuke nie wiedział ile spał. Kiedy się obudził pierwsze co zobaczył to blond czuprynę, której właściciel obejmował go w pasie ramionami, a twarz wtulił w jego szyję. Nawet nie do końca trzeźwy chłopak zauważył w jak jednoznacznej pozycji się znajdują. Nie wiedząc czemu poczuł jak twarz zaczyna mu płonąć.
"Kurde... Ja się czerwienię? I to w dodatku przez tego młotka?" - myślał spanikowany zerkając na blondyna. Czuł na szyi jego gorący i miarowy oddech świadczący o tym, że śpi.
"Jak śpi to jest znośny... I słodki... Łaaaaa!!! Ja tego nie pomyślałem!" - Panikował w myślach Sasuke. Jeszcze raz zerknął na Naruto i to był jego błąd. Jego dłonie jakoś same powędrowały na biodra chłopaka i zaczęły je gładzić.
"Za dużo wypiłem..."- powtarzał sobie Sasuke. - "Nie ma możliwości żebym normalnie robił coś takiego..."- umilkł zszokowany, kiedy nagle usłyszał jak Naruto cichutko jęknął przez sen i wtulił się w niego mocniej.
Uchiha poczuł jak zaczyna mieć poważny problem w dolnych partiach ciała.
- Cholera...- mruknął pod nosem. Bezwiednie gładził dalej biodra i uda młodszego chłopaka. Naruto jęknął głośniej i odwrócił się na plecy. Sasuke poczuł się dziwnie, kiedy zniknęło ciepło bijące od drugiego ciała. Teraz jego dłonie miały dostęp do całego ciała leżącego obok. Sasuke bezwiednie przysunął się do Naruto. Palce delikatnie wodziły po ciele blondyna wyrywając z jego ust cichutkie jęki. Czarnowłosy nie wiedząc czemu patrzył z rosnącą przyjemnością, jak blondyn wije się pod dotykiem jego palców. A co musiałby robić przy czym innym...
- Sasuke...- jęknął nagle Naruto i palce Sasuke zastygły. Podniósł wzrok i napotkał zaspane i nieco zaskoczone spojrzenie półotwartych błękitnych oczu.- Co robisz...?- spytał cichutko.
- Nie no...- Sasuke zaczął panikować.- Jakoś tak... Przepraszam... Ja już nie...
- Nie powiedziałem przecież, że mi się nie podoba...- przerwał mu nagle Naruto.
Sasuke popatrzył na niego zaskoczony.
- Zaprzeczasz sam sobie Sasuke... Dopiero po pijaku wyłażą z ciebie twoje prawdziwe pragnienia...
- Jesteś pijany Naruto...
- Nie mniej niż ty... Ale ja wiem czego chce i nie kryję się z tym... A ty co? Chowasz się za tą swoją maską lodowatości, a tak naprawdę tęsknisz do ciepła drugiej osoby...
Sasuke gapił się na Naruto szeroko otwartymi oczami. Od kiedy to Naruto mówi tak sensownie? Przecież jest pijany. Naruto nie zrażony jego spojrzeniem mówił dalej:
- Przerażają cię jednak te wszystkie dziewczyny, które za tobą latają. Mam rację? Są namolne... A przecież kiedyś będziesz musiał wybrać którąś z nich... Przecież twoje marzenie to odbudować klan...
- Tylko, że żadna z nich nie jest tobą...- powiedział nagle Sasuke i zapragnął odgryźć sobie język za to co właśnie powiedział.
Uzumaki popatrzył na niego zaskoczony. I jakby nieco posmutniał.
- Tak... Żadna przecież nie jest rozwrzeszczanym blond kretynem, który chce zostać Hokage... Ja...- zaczął nagle Naruto czerwieniąc się.- Ty... Nie jesteś mi obojętny, ale... Właśnie dlatego nigdy nic ci nie mówiłem... Chyba sam do końca nie zdawałem sobie z tego sprawy... Ale Sasuke...- Naruto popatrzył na niego nagle ze smutnym uśmiechem, a w jego błękitnych zawsze roześmianych oczach zalśniły łzy.- Ja nie pomogę ci spełnić twojego marzenia... Ze mną nie uda ci się odbudować klanu... Choćbym nie wiem jak tego pragnął... To nierealne...- powiedział, a po jego lisich policzkach zaczęły płynąć łzy.- Dlatego nie dotykaj mnie już proszę, bo to się tylko robi dla mnie za trudne...- powiedział cichutko odwracając głowę.
Sasuke patrzył zszokowany na chłopaka leżącego obok. Czuł się jakby serce miało mu za chwilę pęknąć z bólu.
- Dlaczego dopiero po pijaku mamy tyle odwagi, żeby powiedzieć prawdę? - spytał sam siebie na głos.
Naruto nie patrzył na niego. Pozwalał tylko żeby łzy płynęły nieprzerwanym strumieniem. Wydało się, że czuje do Sasuke coś więcej niż przyjaźń. Sam nie do końca zdawał sobie z tego sprawę. Dopiero, kiedy powiedział to na głos... I prawda zabolała. Nawet jeśli Sasuke czułby do niego to samo to nigdy nie będą razem.
Sasuke nie wiedział co ma powiedzieć... Co ma powiedzieć temu na co dzień rozwrzeszczanemu młotkowi. To był błąd proponować mu nocleg. Gdyby wiedział, że tak to się skończy...
Zanim zdał sobie sprawę z tego co robi, jego usta zaczęły pieścić szyję Naruto. Lisi chłopak jęknął tylko cichutko, ale łzy nie przestawały płynąć. Zacisnął mocno powieki.
- Sasuke... Nie... To bezsensowne...
- Ale obaj tego chcemy...- Sasuke w życiu nie przypuszczał, że kiedykolwiek zdobędzie się na taką szczerość.
Naruto skinął głową.
- Ale potem...- zaczął.
- Nie myśl o tym co będzie potem... Skoro dzieje się tak... Pozwól się kochać chociaż ten jeden raz...
Naruto otworzył oczy i popatrzył na niego.
- Ja... Mnie nikt nigdy nie nauczył kochać... Nic o tym nie wiem...
- Więc pozwól się nauczyć...- powiedział cicho Sasuke i pocałował go mocno w usta. Naruto oplótł jego szyję ramionami i oddał pocałunek z całą żarliwością na jaką było go stać.
- Sasuke... Sasuke...- szeptał, kiedy ich usta się rozłączyły, a dłonie czarnowłosego pieściły go i rozbierały.- Co my robimy...? To szaleństwo...
- Wiem...- powiedział cicho Sasuke.
Naruto pozwalał mu się dotykać, tak jak jeszcze nigdy nikomu. Przez całe życie większość ludzi go nienawidziła i traktowała jak potwora. A teraz, kiedy mógł z kimś być szczęśliwy ta osoba okazała się dla niego nieosiągalna.
- Co ty we mnie widzisz...?- spytał cicho blondyn. -W takim demonie jak ja...
Sasuke objął go mocno.
- Nie jesteś demonem...- wyszeptał patrząc mu w oczy.-To, że masz w sobie demona nie znaczy, że nim jesteś...- Sasuke pocałował go mocno. Dłońmi gładził całe ciało Naruto.
- Sasuke...
Czarnowłosy całował jego twarz podczas, gdy palce pytająco zatrzymały się na jego wejściu. Sasuke popatrzył na Naruto, wzrokiem pytając o pozwolenie. Chłopak skinął głową i chwilę potem poczuł jak wślizgują się w niego palce i badają jego wnętrze.
- Ach...- jęknął cichutko. - Sasuke...
- Chcesz tego?
- Tak...
Czarnowłosy wyjął z niego palce. Naruto jęknął, ale chwilę później poczuł jak Sasuke rozsuwa mu w nogi a coś zdecydowanie większego i gorętszego od palców wdziera się w jego wejście.
- Boli...
- Wiem... Spokojnie... Rozluźnij się... Poczekam...
Naruto po chwili skinął głową. Starszy chłopak zaczął się w nim powoli poruszać.
- Jaki ty jesteś ciasny...- jęknął.-Bosko...
- Sasuke... Jeszcze...
Po chwili w pokoju słychać było tylko głośne jęki i przyspieszone oddechy dwojga kochanków.
- Sasuke... Ja już...- jęknął Naruto wbijając paznokcie z ramiona kochanka. Chwilę potem głośno krzyknął, a w następnej poczuł w sobie kleiste ciepło. Sasuke oddychał ciężko. Delikatnie wysunął się z chłopaka nie chcąc mu sprawić bólu. Położył się obok i przyciągnął go do siebie.
-W porządku...?
- Tak...-powiedział sennie blondyn wtulając się w niego.- Mamy jeszcze kilka godzin...
- Prześpij się trochę...
- Sasuke...?
- Co?
- Żałujesz...?
- Nie. I nigdy nie będę...
Naruto uśmiechnął się i po chwili obaj zasnęli.

*********************************

W ciągu następnego miesiąca Naruto i Sasuke prawie w ogóle się nie widzieli. Tsunade dała im taki natłok zadań, że obaj ledwo wyrabiali się czasowo, a mieli jeszcze inne obowiązki.
Jeśli już się spotykali to udawało im się zamienić ze sobą tylko kilka zdań. Ale do tamtej nocy nie wracali. To był dla nich temat zakazany. NIe chcieli rozdrapywać ran. Obaj tęsknili, ale wiedzieli, że nic to nie da. Mieszkańcy wioski wyklęliby obu. A Naruto w szczególności...
Jednak, któregoś dnia Naruto obudził się z takimi sensacjami żołądkowymi, że po chwili zwrócił całą zawartość, która mu została z poprzedniego dnia.
- Co do diabła...? Przytrułem się czy jak...?
W ciągu kilku następnych dni sytuacja się powtórzyła. Naruto był już tym zmęczony.
- Kyuubi...? - postanowił w końcu spytać dziewięcioogoniastego.
- Czego szczeniaku? - spytał ozięble demon.
- Czy możesz mi powiedzieć co się ze mną dzieje?
-Wszystko jest z tobą w porządku...- powiedział znudzony.
- Taa... A to, że co rano rzygam to co? Norma?
- W twoim stanie tak.
- Jakim moim stanie, co? - spytał zaniepokojony Naruto.
- Aleś ty durny...
- Słuchaj lisia dupo... Moja cierpliwość się kończy.
- Moja też! Jak tak cię to martwi to poproś Hokage żeby cię zbadała. Ale rezultat zszokuje was oboje...
- Coś ty wymyślił co?
- Ja?- odparł niewinnie demon.- Ja ci tylko wyświadczyłem przysługę. Tobie i dziedzicowi sharingana.
- Słucham?
- Oj młody... Od dawna już wiem co do niego czujesz... Nawet jeśli sam się przed sobą nie chciałeś do tego przynać. A teraz nie męcz mnie tylko jazda do starej wiedźmy!

************************************

- TSUNADE-OBA-CHAN!!!
Naruto wpadł jak burza do biura Hokage.
- Aj kurna gówniarzu!!! Pali się czy co?
- Ze mną jest coś nie tak! - powiedział szybko Naruto.
- W końcu to zauważyłeś...?- burknęła młodzieńcza pięćdziesięciolatka.
- Nie to! Budzę się codziennie i od razu rzygam, a lis nie chce mi powiedzieć co jest grane!
Tsunade zerknęła na swojego "przybranego" brata.
- Dobra... Ściągaj bluzę i kładź się. Zaraz zobaczymy co jest grane.
Chwilę później Tsunade przyłożyła ręce do brzucha chłopaka na wysokości, gdzie była pieczęć.
- Wydaje się, że wszystko jest w porządku...- nagle umikła. Tsunade zamrugała .-"Mam zwidy czy co?" - pomyślała.- Przecież to niemożliwe...
- Baa-chan...? - Naruto zerknął na nią nerwowo.- Co jest?
- Naruto...- zaczęła.- Nie mam 100% pewności, ale...
- Ale co? Jestem chory?
- Jesteś w ciąży...- powiedziała zszokowana Tsunade patrząc na równie zszokowanego blondyna.
Naruto patrzył na nią nie wiedząc czy ma się zacząć śmiać czy płakać.
- Żarty sobie ze mnie robisz...? - spytał niepewnie.- Przecież ja jestem facetem!
-Widzę! - wrzasnęła Tsunade. - Ale widzę też, że najwyraźniej pewna norma cię nie obowiązuje...
- Czyli...- Naruto dotknął swojego brzucha.- Lis o tym mówił...
- Naruto. Co dokładnie powiedział ci Kyuubi...?
- Że wyświadcza przysługę mnie i...-urwał nagle, kiedy uświadomił sobie czyje dziecko w sobie nosi.
"Boże... To dziecko Sasuke..."
Blondyn nie wiedział czy śmiać się czy płakać.
- Naruto...- westchnęła Tsunade. - Jeszcze jedno pytanie. Z kim ty...? Kto jest ojcem tego dziecka?
Naruto jednak nie słuchał jej.
- Muszę mu powiedzieć...- wyszeptał. - Baa-chan! Nie mów o tym na razie nikomu, dobrze? Ja tu niedługo wrócę. Tylko mu powiem...! - powiedział stanowczo i wybiegł z gabinetu Hokage, nie dając Tsunade szans na dowiedzenie się z kim się zapomniał.
- Co ja mam z tym szczeniakiem... Ale...- uśmiechnęła się wrednie pod nosem.- Ciekawe co na to powiedzą inni...?

*************************************

Naruto z zawrotną prędkością pokonywał ulicę Konohy. Musiał jak najszybciej powiedzieć Sasuke o dziecku. Samemu jeszcze trudno było w to uwierzyć, ale przecież Tsunade by go nie oszukała. Po kilku minutach szaleńczego biegu zatrzymał się przed domem Sasuke.
- Bądź w domu...- zaklinał na wszystko. - Błagam cię, bądź w domu. Muszę ci to powiedzieć...
Blondyn zapukał kilka razy i czekał. Dopiero po dłuższej chwili usłyszał kroki. Drzwi się otworzyły.
- Cześć... Sasuke...-powiedział cicho Naruto.
- Naruto? - spytał Sasuke sennie.
- Sorki. Obudziłem cię?
- No już trudno... Co cię sprowadza?
- Muszę ci coś bardzo ważnego powiedzieć... Ale na osobności, a nie w drzwiach, gdzie każdy nas może usłyszeć...- powiedział stanowczo.
Sasuke popatrzył na niego niepewnie, ale skinął głową i wpuścił go do środka. Sasuke gestem wskazał chłopakowi fotel.
- No więc? - spytał siadając naprzeciwko niego.- Co to za ważna sprawa?
Blondyn westchnął.
- O Boże...-jęknął.-Teraz nie wiem jak mam ci to powiedzieć...
- Najlepiej tak jak zazwyczaj. Prosto z mostu.
- Nie da się tak... Byłem właśnie u Tsunade...- zaczął Naruto drżącym głosem.- Od paru dni źle się czułem i nie wiedziałem co jest grane, a lis nie chciał mi nic powiedzieć i kazał iść do Hokage się zbadać...
- Jesteś chory...?- spytał nagle Sasuke.
- Nie...- mruknął Naruto.- I powiem ci, że byłem w szoku. Pewnie ty też będziesz, ale masz prawo wiedzieć...
- Naruto... Zaczynam się bać... Mówże młotku co się stało?
- Ja... Ja jestem w ciąży...- powiedział cicho Naruto spuszczając głowę i wbijając wzrok w swoje kolana.
Czarnowłosy patrzył na niego niedowierzając. W ciąży...?
- Jeśli to żart Naruto to bardzo kiepski...
- TO NIE JEST ŻART! - wrzasnął Naruto. - Myślisz, że robiłbym sobie jaja z czegoś takiego? Mam swoje granice! A jak nie wierzysz to zapytaj starej wiedźmy.
- O Boże... Ale... Jak to możliwe...? Przecież... Jesteś chłopakiem...
- To ten cholerny lis...- warknął Naruto. - Powiedział, że wyświadcza nam przysługę... Sasuke...- zaczął nagle blondyn.- Ja tylko chciałem żebyś wiedział. Niczego od ciebie nie oczekuję. Jeśli nie chcesz tego dziecka, ja zrozumiem, ale mam zamiar je urodzić...
Sasuke jednym susem znalazł się przy Naruto i objął go mocno.
- Żartujesz sobie? Miałbym nie uznać tego dziecka? Za kogo ty mnie masz? Pomagasz mi właśnie spełnić dwa marzenia na raz. Nie rozumiesz tego? - spytał czarnowłosy ujmując twarz blondyna w swoje dłonie i całując go mocno.-Tak bardzo za tobą tęskniłem.- powiedział cicho.- Wiesz ile razy chciałem do ciebie iść i spędzić z tobą choć chwilę? Wiesz jak ciężko mi było?
- Sasuke...
- A teraz mogę z tobą być. Teraz już nic nam nie przeszkodzi...- powiedział całując go znowu.
- No... Tego to ja pewny nie jestem.- powiedział Naruto, kiedy Sasuke oderwał się od niego.
- Czemu?
- Te wszystkie baby, które za tobą latają rozszarpią mnie chyba... Nie dość, że z tobą spałem to jeszcze będziesz miał ze mną dziecko...
- Teraz obchodzicie mnie tylko wy dwoje. Nikogo więcej mi nie trzeba.- delikatnie go pocałował.- Idziemy do Tsunade. Trzeba to wszystko doprowadzić do końca.
- Co?
- Głupiś... Chcesz tak żyć bez ślubu?
- Ślub...? - Naruto zaczerwienił się jak cegła.- Ale... Ale... Sasuke... Tak od razu...?
- A na co chcesz czekać?
Naruto nie odpowiedział. Za dużo się działo na raz jak dla niego. Blondyn dał się zaprowadzić do Hokage, która na widok obu chłopaków uniosła brwi ze zdziwienia.
- No... Tego to się najmniej spodziewałam...- powiedziała szczerze.- Niby najlepsi kumple i rywale, a tu proszę. Jaka cicha woda...
- Baa-chan...- Naruto się zaczerwienił.
- Siadać obaj. Mamy sporo do obgadania.
Usłuchali.
- Pierwsza rzecz... Naruto, na razie zdejmę cię z listy aktywnych ninja. - Naruto chciał coś powiedzieć, ale Tsunade uciszyła go ręką.- Nie wiemy jak będziesz znosił ciążę, tym bardziej, że twoje ciało ma inną budowę niż kobiece. Musisz być więc bardzo ostrożny. Dwa... Macie zamiar zalegalizować wasz...Hmmm...Związek?
- To chyba jasne? - spytał Sasuke.
- Ja nie pytam czy z obowiązku tylko czy tego chcecie?
- Chcemy...- powiedzieli obaj. Sasuke ujął rękę Naruto i ścisnął ją lekko.
Tsunade popatrzyła na nich.
- Już o nic nie pytam. W każdym bądź razie w życiu bym nie zgadła, że Naruto któregoś dnia będzie nosił nazwisko Uchiha...- zaśmiała się.- Ale może dobrze, że tak się stało. Mamy rozwiązane dwa problemy na raz.
- Dwa?
- Ród Uchiha przetrwa, a Naruto w końcu będzie miał rodzinę. A raczej obaj będziecie ją mieli. Tylko co na to twoje fanki Sasuke...?
Sasuke popatrzył na nią.
- A co im do tego?
- Głupie pytanie Teme...- burknął Naruto.
- Naruto ma rację...- powiedziała stanowczo Tsunade. - Sasuke, jesteś za bardzo popularny żeby to tak zostało. Dlatego mam propozycję...
- Tak?
- Przede wszystkim chcecie wziąć ślub? W takiej sytuacji trzeba to załatwić szybko i po cichu. Wiem, że pewnie wolelibyście inaczej, ale tak będzie lepiej. No i jeszcze sprawa mieszkańców... Jak starszyzna się dowie, że Naruto jest w ciąży mogą się upierać przy swoim...
- Co masz na myśli Baa-chan? - spytał Naruto.
Tsunade westchnęła.
- Naruto... Wiesz, że jesteś Jinchuriki... Ale jak inni się dowiedzą, że spodziewasz się dziecka... I nieważne, że to dziecko Sasuke... Mogą chcieć żebyś je usunął...
- NIE MA MOWY! - krzyknął Naruto.
- Ja też na to nigdy nie pozwolę! - powiedział stanowczo czarnowłosy.
- Dobra... W takim razie robimy tak: Jutro legalizujecie wasz związek, a potem wyślę was pod pretekstem misji na rok do Sunagakure... Gaara wam pomoże, tym bardziej, że Naruto jest jego przyjacielem. Wrócicie po tym czasie do Konoha. Dziecko już podrośnie i będzie łatwiej. Zgadzacie się?
Obaj kiwnęli głowami.
- W takim razie... Jak przypuszczam Iruka i Kakashi jako wasi przybrani ojcowie na ślubie będą, ale kogo chcecie na świadków?
- Czy ja wiem...? - zastanowił się Sasuke.- Najlepiej kogoś neutralnego...
- A może...- zaczął Naruto.
- Tak?
- Pomyślałem o Nejim i Hinacie...
Tsunade popatrzyła na blondyna i uśmiechnęła się.
- Dobry wybór. Oni nic nikomu nie powiedzą, a na pewno nie odmówią. W takim razie ja z nimi porozmawiam, a was chcę tu widzieć jutro w południe. Jasne?

********************************************

Neji i Hinata Hyuuga nie kryli zaskoczenia, kiedy Tsunade wezwała ich do siebie i wyjaśniła co się stało. Oboje jednak zgodzili się bez wahania i następnego dnia razem z Kakashim i Iruką stawili się w biurze Hokage. Tsunade miała już przygotowane dokumenty, a Iruka zaczął mruczeć pod nosem pod adresem Kakashiego, kiedy się dowiedział, że cała ta afera to po części jego wina.
- Jak można było ich tak upić...? Mój mały Naruto...- jęczał.
- Iruka-sensei...- zaczął Naruto.
- Nic się nie martw Naruto! - zapewnił go Iruka. - A ty Sasuke...- powiedział patrząc na chłopaka obok.- Zrób mu krzywdę, a nie ręczę za siebie.
- Dziękuję za takiego teścia...- burknął Sasuke.
- Teścia?
- A nie? W końcu traktuje pan Naruto jak syna prawda?
Iruka zerknął na niego.
- No tak... I co?
- Czyli za parę miesięcy ktoś zostanie dziadkiem...- powiedział Sasuke mściwie.
Iruce i Kakashiemu opadły szczęki. Takiego obrotu sprawy nie przewidywali.
- Czy możemy zaczynać? - spytała Tsunade nieco zniecierpliwionym głosem.
Naruto i Sasuke podpisali dokumenty. Od teraz Naruto oficjalnie nosił nazwisko Uchiha. Hinata i Iruka płakali rzewnymi łzami, a Neji i Kakashi woleli milczeć żeby się samym nie rozkleić.
Sasuke mocno przytulił Naruto.
- Teraz zawsze będziemy razem. - szepnął mu do ucha.
- Tak...- powiedział Naruto obejmując szyję Sasuke ramionami. W promieniach słońca obrączka na jego serdecznym palcu zalśniła.
- A teraz prośba do wszystkich tu obecnych.- powiedziała Tsunade stanowczo.- Do czasu aż Sasuke i Naruto nie wrócą nikt nie może się dowiedzieć o tym ślubie ani o dziecku.
Wszyscy kiwnęli głowami.
Naruto mocno uścisnął dłoń Sasuke i uśmiechnął się lekko.
- Odprowadzimy was do bramy.- powiedziała Hinata.- Naruto-kun?
- Tak?
- Dbaj o siebie... Chcę cię tu za rok zobaczyć z maleństwem.
Naruto podszedł do niej i uściskał ją mocno.
- Dziękuję Hinata-chan...

***************************************

- Aż trudno uwierzyć, że Sasuke nie ma już rok...- marudziła Sakura. Obie z Ino siedziały na ławce i usychały z tęsknoty. Gdyby tylko wiedziały, że Sasuke od roku nie jest wolny...
Nagle koło nich przemknęło coś zielonego. Po chwili zawróciło i stanął przed nimi Lee.
- O cześć Lee. - powiedziała Ino.
- Coś się stało? - spytała Sakura.
- Naruto i Sasuke wrócili...- powiedział zasapany.- Są w tej chwili u Hokage...
Zanim zdążył skończyć Ino i Sakura zerwały się na równe nogi i pobiegły co tchu do wieży Hokage. Po kilku minutach stanęły pod drzwiami gabinetu Tsunade, gdzie ku ich zdziwieniu stało już sporo osób.
- Shikamaru...- zaczęła Ino.- Co tu wszyscy robicie?
- Chyba to co wy? - mruknął chłopak.
- My się stęskniłyśmy za Sasuke...
- No to po fakcie...
- Że co? - obie dziewczyny popatrzyły na niego pytająco.
- Z tego co się dowiedzieliśmy...- zaczął nagle Kiba. - To Sasuke jest po ślubie...
Obie dziewczyny wyglądały jakby miały zaraz dostać zawału.
- Kim jest ta wywłoka...? - warknęła Sakura. - Ja ją zaraz...- nie dokończyła, bo drzwi właśnie się otworzyły i Shizune wpuściła ich do środka. Weszli niepewnie. Pierwsze co zobaczyli to Sasuke i Naruto siedzących koło siebie. Sasuke obejmował Naruto ramieniem, a Tsunade patrzyła na nich z uśmiechem. Jednak największe zdziwienie wzbudziło u nich malutkie dziecko, które Naruto trzymał na rękach. Mogło mieć najwyżej kilka miesięcy, ale wszyscy musieli przyznać, że było śliczne. Czarne krótkie włoski i skóra nieco ciemniejsza od Sasuke, ale jaśniejsza od opalenizny Naruto. Maleństwo patrzyło na nich błękitnymi ciekawskimi oczkami i uśmiechało się.
- Cześć wszystkim.- powiedział z uśmiechem Naruto spoglądając na swoich przyjaciół.
- Naruto...- zaczął Kiba.- Co to za dziecko?
- Moje...- powiedział blondyn.- A raczej nasze.- poprawił się zerkając na Sasuke, który miał tak dumną minę jak jeszcze chyba nigdy w życiu.
- Jak to wasze? - Shikamaru nie krył zdziwienia.
- Może ja wyjaśnię.- zaoferowała się Tsunade.- I zacznę od tego, że Naruto od roku nosi nazwisko Uchiha i jest współmałżonkiem Sasuke. A ten mały to ich pierworodny. Poznajcie Sanake Uchiha. - zakończyła Hokage z uśmiechem.
Wszystkim opadły szczęki, a Ino i Sakura zawyły:
- NIEEEEEEEEEEEEEEEEE!!!

****************************************

Podczas, gdy Lee starał się obudzić zemdlałą Sakurę i Ino reszta towarzystwa zerkała ciekawie na dziecko.
- Jest śliczny! - zachwycała się Hinata. Naruto uśmiechnął się promiennie.
- Tak.- powiedział.- Ale żebyś ty teges wiedziała ile ja się namęczyłem...
- A ile ja musiałem znosić twoje marudzenie...- wtrącił się nagle Sasuke.
- Wcale nie marudziłem. - oburzył się blondyn patrząc spod oka na swojego współmałżonka.
-Nie no wcale...
Tsunade zaśmiała się.
- Naruto miał swoje humory, co? - spytała.
- Mało powiedziane...- westchnął Sasuke zerkając z czułością na Sanake. - Najgorsze były te jego wahania nastrojów... I to jak mieszał żarcie... Jak ty mogłeś jeść jednocześnie sushi i czekoladę? - spytał zerkając na Naruto.
Blondyn wzruszył ramionami.
- Skąd mam wiedzieć? Wtedy mi smakowało...
- Normalna reakcja w trakcie ciąży.- podsumowała Tsunade. - Ale jak widzę mały dobrze się rozwija. Jest silnym i zdrowym dzieckiem.
- Ale i tak ciężko mi uwierzyć w to, że Sasuke i Naruto mają dziecko...- mruknął Kiba zerkając z ciekawością na Sanake. Akamaru, który nie odstępował swego pana na krok podszedł do dziecka i powąchał z ciekawością. Sanake przyglądał się psu z nie mniejszym zaciekawieniem. Jego mała rączka dotknęła sierści psa.
- Akamaru chyba mu się spodobał.- powiedział Kiba z uśmiechem.
Sasuke popatrzył z czułością na swojego synka.
- Strasznie się bałem o nich oboje, kiedy zaczął się poród.- powiedział nagle szczerze.
- Musiał być ciężki, prawda? - spytała Tsunade, podczas gdy Hinata wzięła Sanake na ręce czym chłopczyk był zachwycony.
- Bardzo.- przyznał Naruto.- Ale za nic w świecie nie żałuję tego co się stało.- A Sasuke to się zakochał w małym jak tylko go zobaczył.- dodał ze śmiechem.
- Ale gdzie właściwie byliście obaj? - spytał Lee pomagając Sakurze usiąść.
- W Sunagakure. - powiedział Sasuke.- Gaara bardzo nam pomógł. Sprowadził najlepszych medyków, żeby zajęli się Naruto. Ale chyba był trochę zazdrosny...
- Chyba? - spytał Neji. - Mnie się wydaje, że on jest zazdrosny. O Naruto!
- Przestańcie ! - poprosił Naruto biorąc od Hinaty Sanake, który zaczął cicho marudzić.-Sasuke... Sanake jest śpiący. Wolałbym go położyć, bo nam w nocy spać nie da.
- W takim razie idziemy do domu.- powiedział czarnowłosy wstając.- Jak chcecie pogadać to wpadnijcie do nas jutro koło południa. Mały będzie wyspany i spokojny.
- Płacze w nocy? - spytała Hinata.
- Nawet nie, ale jak już zacznie to klękajcie narody.- mruknął Sasuke. - Płuca ma odziedziczone po Naruto.
- Bardzo śmieszne Teme...
- Wpadniemy do was jutro i opowiecie nam wszystko.- powiedział Shikamaru.
- W porzo. To do jutra.- powiedział Naruto i obaj wyszli.
Po ich wyjściu w gabinecie Tsunade zapanowała cisza.
- Zaskoczyli was? - spytała Tsunade.
- Bardzo.- powiedział Lee. - Ale ten mały jest śliczny.
- Urodę odziedziczył po Sasuke, ale oczy ma po Naruto. - powiedziała Tsunade.- Będzie łamał serca jak dorośnie. Wyobraźcie sobie co będzie, kiedy pójdzie do Akademii Ninja. To dziecko na pewno odziedziczyło siłę och obojga. Jeśli ma do tego zdolności Sasuke i jego Sharingan, plus zdolność do szybkiego reagowania i regeneracji Naruto, to w przyszłości będziemy mieć czołowego ninja osady Konoha.
- Zdolności do regeneracji...? - spytał Shikamaru.
- Wiecie, że Naruto to Jinchuuriki. Jeśli Sanake przejął chociaż trochę jego mocy to jego możliwości będą ogromne. Zrobiłam mu kilka testów. Ma w sobie trochę lisiej czakry i przypuszczam, że Sharingan także. Jak to będzie ze sobą współgrać, przekonamy się.
- Niesamowite.- powiedział Neji. - Czyżby Naruto i Sasuke zapoczątkowali nowy ród?
- Przekonamy się.- powiedziała Tsunade.- A póki co zajmijcie się Ino i Sakurą, bo to był chyba dla nich zbyt duży szok...

*******************************

Sasuke z czułością patrzył jak Naruto cichutko śpiewa Sanake piosenkę, jak jego synek zamyka oczy i grzecznie daje się położyć do łóżeczka. Podszedł po cichu do łóżeczka i objął Naruto w pasie. Blondyn przytulił się do niego.
- Mógłbym na niego patrzeć cały czas.- powiedział cicho z uśmiechem.
- Wiem...- powiedział Sasuke uśmiechając się.- Chodź... Niech śpi. Zostawimy uchylone drzwi i usłyszymy jeśli się obudzi.
Naruto skinął głową. Pogłaskał synka po policzku i razem z Sasuke wyszedł z pokoju, zostawiając w drzwiach malutką szparę. Lisi chłopak wtulił się w swojego współmałżonka.
- Wciąż nie mogę uwierzyć, że jesteśmy razem... Że mamy Sanake... A to wszystko dzięki Kakashiemu...- powiedział ze śmiechem.- Gdyby nas wtedy nie upił...- Sasuke przerwał mu pocałunkiem.
- Nawet nie chcę wiedzieć co by było, gdybyś wtedy nie nocował u mnie... Moglibyśmy nie być razem, nie mieć Sanake... Nawet nie chcę o tym myśleć...
- Ja też nie...
Sasuke delikatnie wziął Naruto na ręce i zaniósł do łóżka.
- Jesteś zmęczony.- powiedział.
- Ty też...- stwierdził Naruto, wtulając się w Sasuke.
Naruto leżał z zamkniętymi oczami, kiedy poczuł jak dłonie Sasuke gładzą jego biodra.
- Teme...- mruknął.- Przecież byłeś zmęczony...
- Nic na to nie poradzę, że tak kusząco wyglądasz...- powiedział brunet całując Naruto po szyi i pieszcząc dłońmi. Powoli rozbierał Naruto odsłaniając kawałek po kawałku jego opalone ciało.- Uwielbiam cię...- szepnął.
Naruto jęknął cichutko, kiedy Sasuke zaczął pieścić jego sutki i drażnić je językiem.
- Hmmmm...- mruknął Naruto. - Sasuke...
- Taaaaak?
- Weź mnie...- jęknął Naruto.
- Jeszcze nie...- przekomarzał się Sasuke zdejmując z Naruto resztę ubrań. Po chwili pozbył się swoich, które po prostu rzucił na podłogę, po czym mocno przytulił się do nagiego ciała Naruto.
- Kocham cię Sasuke...- szepnął Naruto gładząc dłońmi plecy kochanka. Przejechał paznokciem po jego kręgosłupie. Wiedział, że Sasuke ma tam swoje czułe punkty. Sasuke w tym czasie pieścił jego szyję i ramiona słuchając z lubością jak oddech Naruto staje się coraz szybszy.
- Och taaaak...- jęknął głośno Naruto, kiedy palce Sasuke wdarły się między jego uda.-Hmmmm... Jeszcze...- wyszeptał do ucha Sasuke obejmując Sasuke nogami w pasie.
- Czyżbyś mnie prowokował? - spytał zaczepnie Sasuke. - Niegrzeczny chłopiec...-powiedział. Mocno pocałował Naruto jednocześnie w niego wchodząc. Blondyn jęknął z rozkoszy.
- Taaaaaak...- westchnął.- Bierz mnie... Mocniej...- szeptał. Jego oddech stawał się coraz szybszy i urywany. Sasuke wchodził w niego coraz głębiej szukając. Kiedy Naruto jęknął głośno wiedział, że trafił na jego czuły punkt.
- Sasuke...- jęczał Naruto przyciągając kochanka do siebie. Po chwili poczuł, jak całe jego ciało przechodzi fala rozkoszy, a w następnej jak wypełnia go kochanek.
Czarnowłosy delikatnie wysunął się z niego, położył się obok i przytulił.
- Uwielbiam się z tobą kochać...- mruknął Sasuke, kiedy dłonie Naruto głaskały jego plecy.
- Wiem...
- Co powiesz na szybki prysznic, a potem do spania?
- Jestem za.- powiedział Naruto wstając z łóżka. Ujął rękę Sasuke i razem poszli do łazienki. Po szybkiej kąpieli obaj przytuleni do siebie zasnęli, kiedy tylko przyłożyli głowy do poduszki.

Part 1
The end



Komentarze
mordeczka dnia padziernik 20 2011 22:05:48
Komentarze archiwalne przeniesione przez admina

Czerwona (Brak e-maila) 17:57 01-06-2008
Liczę, że ta parka będzie miała więcej dzieci i to na nich skierowany będzie fick.

W każdym razie to co napisałeś jest bardzo naiwne i zdecydowanie leci za szybko. Rok później? Może trzeba było ustanowić to prologiem, a potem dać resztę wydarzeń? Sama nie wiem. Mimo tego, że jest naiwne SasuNaru przełknę zawsze, dlatego też czekam na części dalsze

Pozdrawiam
Czerwona
Ryoko (Brak e-maila) 15:11 03-06-2008
Wszystko w swoim czasie. Wiem co robię, nie musisz się martwic^^
Owca (Brak e-maila) 22:38 07-06-2008
słodziutkie, mimo, że tak jak powiedziała Czerwona troszkę naiwne i za szybkie smiley
czekam na następne części smiley
do-chan (Brak e-maila) 21:47 15-06-2008
uśmiałam się przy ciąży niesamowicie. tak po prostu chłopak zaszedł w ciążę? bo co Kyubi może mieć do tego?'' trochę za głupiutkie.

No, ale b. źle nie było, dotrwałam do końca smiley
Ryoko Kotoyo (Brak e-maila) 10:21 25-06-2008
Z czegoś się trzeba pośmiac nie?XD A ja jestem nieprzewidywalna. Poza tym poczytaj sobie fici na FF. Tam to jest chleb powszedni^^
vendetta (Brak e-maila) 17:17 15-07-2008
Błagam na kolanach o wklejenie kontynuacji!
FF bardzo mi się podoba i jest najlepszym lekarstwem na mój ostatnio pogarszający się humor...
Weny i czasu życzę XD
Amini (Brak e-maila) 22:28 10-09-2008
zwolnij trochę tempa, gnasz jak sprinter z fabułą. Sasuke tak rozchwiany emocjonalnie jest dla mnie szokiem. Naiwne nie będę kryć, od mprega wymagam czegoś więcej. W końcu facet zachodzi w ciąże, tu musi nastąpić trzęsienie ziemi co najmniej smiley I ten przeskok czasowy, właśnie przebieg ciąży w takich ff jest najciekawszy. Z mojej strony duży plus właśnie za to, że to mpreg, jak dotąd tylko jednego ff w naszym fandomie narutowym czytałam z tego gatunku.
Ryoko Kotoyo (Brak e-maila) 22:18 18-09-2008
Spokojnie^^ Wszystko będzie miało miejsce^^ Nic nie umknie^^
Mina (Brak e-maila) 17:58 21-12-2008
Może Autorka doda kontynuację jako prezent pod choinkę? Bardzo proszęęęęęęę
(Brak e-maila) 19:46 06-07-2009
BŁAGAM O KONTYNUACJĘ!!!!!!!!!
(Brak e-maila) 16:58 08-07-2009
Niech ktoś tu się weźmie za kontynuację Plis!!!
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum