The Cold Desire
   Strona Główna FORUM Ekipa Sklep Banner Zasady nadsyłania prac WYDAWNICTWO
Marzec 05 2021 22:52:11   
Nawigacja
Szukaj
Nasi autorzy
Opowiadania
Fanfiki
Wiersze
Recenzje
Tapety
Puzzle
Skórki do Winampa
Fanarty
Galeria
Konwenty
Felietony
Konkursy
ŚCIANA SŁAWY
Tutaj będą umieszczane odnosniki do stron, na których znalazły się recenzje wydanych przez nas książek









































POLECAMY
Pozycje polecane przez naszą stronę. W celu zobaczenia szczegółów należy kliknąć w dany banner





Witamy
Strona ta poświęcona jest YAOI - gatunkowi mangi i anime ukazującemu relacje homoseksualne pomiędzy mężczyznami. Jeśli jesteś zagorzałym przeciwnikiem lub w jakiś sposób nie tolerujesz homoseksualizmu, to lepiej natychmiast opuść tę witrynę - resztę naszych Gości serdecznie zapraszamy
Mój słodki obłęd... 1
Na wstępie: Dla Yoan, która sprawiła, że ci, których zabrakło-powrócili i dla wszystkich, którzy przyczynili się do tego. Dziękuję<(^.^)>



To jest nasz ostatni głęboki pocałunek....


- Iason...Ty głupcze!... - odłamki szkła wbiły się w jasną skórę Blondie. Krew coraz szybciej barwiła biel jedwabnej rękawiczki.
Raoul zacisnął mocniej dłoń i oparł się o szybę. Wciąż było widać słupy dymu i gruzu. Gdzieniegdzie, wybuchały jeszcze generatory.
Lodowaty kryształ, którego dotykała twarz, wydawał się być jedyną osłoną przynoszącą jej ulgę.
- Tak bardzo go kochasz?...Tak BARDZO?!! - histeryczny krzyk wydobył się z jego ust. - Teraz już nic nie będzie takie samo, nic.
Raoul chwycił się za głowę, a mianowicie za włosy, farbując je tym samym na odcień bladej purpury. Po chwili przetarł dłonią po szybie
i opadł na kolana, zostawiając na białej tafli smugę, czerwoną smugę.
- Przez ciebie płaczę... dla ciebie płaczę. A ty i tak tego już nie docenisz... nigdy nie doceniłbyś... przez niego. Przez tą SZLAME! Tego twojego
Pieprzonego MIESZAŃCA!!! – kolejny, głuchy krzyk, ujrzał światło dzienne-a może miał ujrzeć? Nagle krótkie spojrzenie padło w
stronę ziemi. Może nie tyle jej, co ciemnej plamy, jaka się tam znajdowała. Krew zmieszana z łzami...Oto pamiątka ostatniej chwili
spędzonej z Iasonem. Bo przecież byli jak krew i woda. Żyli obok siebie, uzupełniali się nawzajem, istnieli obok siebie, a jednak nie mogli
się połączyć. To groziłoby katastrofą, ale tylko w odczuciu Iasona, bo to on był krwią. Był tak samo dumny i niezbędny. Może i woda jest
niezbędna do życia, ale krew... czyż nie jest cenniejsza?
- Krwią...Iasonie Mink, byłeś krwią. - powiedział cicho, prawie niesłyszalnie, sam do siebie. Odchylił głowę do tyłu. Teraz można było zobaczyć,
jak płacze jedna z najbardziej zimnych i zdawać by się mogło niedostępnych osób. Po prostu płakał, a to był widok niezwykły.
- Panie Raoul! - dobiegł z za drzwi jakiś głos. - W Dana Bahn był wybuch, melduję, że wszystko zostało zniszczone. Jupiter kazał wysłać tam naszych.
Postąpiliśmy zgodnie z jego rozkazami...Panie Raoul?
Blondie nie był za bardzo zainteresowany, tym, co mówi mężczyzna. Odbijało się to od niego, jak gumowa piłka rzucona przez dziecko w ścianę.
Jednak gdzieś podświadomie słyszał głos, głos, który próbował do niego przemówić. Skierował swój wzrok na młodego chłopaka, stojącego
przed nim.
- Czy wszystko w porządku? Nie wygląda pan najlepiej..
- Masz coś jeszcze do powiedzenia? - przerwał chłodno zielonooki.
- A-aa.. tak...tak - zmieszał się. - Pan Mink ma za trzy godziny, bardzo ważne zebranie w sprawie klasyfikacji nowych Zwierzątek. Kazał sobie
przypomnieć. Na domiar złego nie mogę się z nim w żaden sposób skontaktować, więc pomyślałem, że może pan będzie wiedział gdzie on
jest. - zakłopotał się.
- Pojechał do Dana Bahn... - padła krótka odpowiedź.
- CO?!!! Przecież tam była Eksplozja!!! - wybuchł młodzieniec, po chwili jednak opamiętał się, a raczej opamiętało go zimne spojrzenie.-A co
jeśli...
- Dosyć! Jadę tam. - ponownie przerwał Blondyn.
- Ale nasi ludzie już...
- Powiedziałem, że pojadę sam. Jeśli nie zdążę na konferencję, proszę powiedzieć, że mam ważne spotkanie, którego nie mogłem przełożyć.
- Chwileczkę! Nie może pan tak wyjść! - krzyknął młodszy Blondie, jednak w odpowiedzi usłyszał tylko trzaśnięcie drzwiami.
,,A więc Jupiter już wie...mogłem się tego domyślić. W sumie, czego się spodziewałem myśląc, że nie dowie się tak prędko. Gdyby nie
wiedział, nie byłby sobą, a to z kolei nie jest możliwe." Tylko tyle był w stanie wydusić z siebie podczas podróży do Dana Bahn. Rozmyślał
o tym, czy Blondie naprawdę zginą. To bolesne ukłucie w sercu, na widok katastrofy, nie było przypadkowe.
- Iason, przecież ty, TY nie mogłeś tak po prostu zginąć... - wyrwał się z zamyśleń.
Zbliżał się wieczór. Po wyjściu z promu, powitały go piaski Bahn. Akurat zbliżała się zamieć. Promienie zachodzącego słońca, drażniły
opuchnięte i załzawione oczy. Zwrócił wzrok w ich stronę i patrzył w ich oślepiający blask. Nic bardziej nie mogło już zaboleć...nie powinno. I
tak by nie zdołało...Wiatr robił się coraz silniejszy. Było mu zimniej. Ruszył na przód, w głąb ruin, zawiązując pasek od płaszcza, by ten nie
rozwiewał się. Nagle jego oczy zrobiły się większe, a źrenice rozszerzyły się...
- Chip...CHIP, TO JEST TO!!! - wykrzyczał, sięgając do kieszeni po małe urządzonko.


The End vol.1
by Ila











 


Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj si, eby mc dodawa komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostpne tylko dla zalogowanych Uytkownikw.

Prosz si zalogowa lub zarejestrowa, eby mc dodawa oceny.

Brak ocen.
Logowanie
Nazwa Uytkownika

Haso



Nie jeste jeszcze naszym Uytkownikiem?
Kilknij TUTAJ eby si zarejestrowa.

Zapomniane haso?
Wylemy nowe, kliknij TUTAJ.
Nasze projekty
Nasze stałe, cykliczne projekty



Tu jesteśmy
Bannery do miejsc, w których można nas też znaleźć



Ciekawe strony




Shoutbox
Tylko zalogowani mog dodawa posty w shoutboksie.

Myar
22/03/2018 12:55
An-Nah, z przyjemnością śledzę Twoje poczynania literackie smiley

Limu
28/01/2018 04:18
Brakuje mi starego krzykajpudła :c.

An-Nah
27/10/2017 00:03
Tymczasem, jeśli ktoś tu zagląda i chce wiedzieć, co porabiam, to może zajrzeć do trzeciego numeru Fantoma i do Nowej Fantastyki 11/2017 smiley

Aquarius
28/03/2017 21:03
Jednak ostatnio z różnych przyczyn staram się być optymistą, więc będę trzymał kciuki żeby udało Ci się odtworzyć to opowiadanie.

Aquarius
28/03/2017 21:02
Przykro słyszeć, Jash. Wprawdzie nie czytałem Twojego opowiadania, ale szkoda, że nie doczeka się ono zakońćzenia.

Archiwum