Nowa Atlantyda 41
Dodane przez Aquarius dnia Lipca 03 2011 22:36:37
Niedługo dojdziemy do 50!!!



NOWA ATLANTYDA
PART 41




Hoshi zamarł przerażony. Szybko odskoczył od Yumy i otulił się szlafroczkiem.
- Proszę...- powiedział.
Do pokoju wszedł Sardor. Kiedy zobaczył Yumę zmrużył niebezpiecznie oczy.
- Czego tu szukasz? - spytał stanowczo.
- Chciałem porozmawiać z Ileo...- powiedział białowłosy.
Sardor przeniósł wzrok z Yumy na Hoshiego.
- Tylko porozmawiać...? - spytał złowieszczo.
- Tak...
- Kłamca.- powiedział dobitnie Sardor zamykając drzwi i podchodząc do nich. Wyglądał na wściekłego.- Obaj jesteście udani...- syknął.-Ty Yuma, bo go zwodzisz...- powiedział wskazując głową na zdenerwowanego Hoshiego. - A ty Ileo...- powiedział zwracając się do chłopca.- Bo go kochasz. Udajesz przede mną, że wszystko jest w porządku, ale tak naprawdę brniesz w to uczucie coraz bardziej.
Obaj spoglądali niepewnie na Sardora.
- Yuma, wyjdź! Natychmiast.- rozkazał Sardor.
- Ale...- próbował oponować Yuma.
- Bez dyskusji! Mam użyć siły?
- Nie...- powiedział cicho i ruszył w stronę drzwi.- Skończymy rozmawiać potem Gwiazdeczko.- powiedział do chłopca.
- Nawet nie ma o tym mowy...- powiedział Sardor podchodząc do Hoshiego i kładąc mu prawą dłoń na czole.- Robię to z ciężkim sercem, ale obaj mnie do tego zmusiliście...
- Sardor-Ni! - krzyknął Yuma, kiedy zrozumiał co były król zamierza zrobić. - NIE! -krzyknął, ale moc Sardora odrzuciła go przez drzwi na korytarz, po czym drzwi same się zamknęły.
- Sardor...- zaczął Hoshi. - Dlaczego...?
- Wybacz mi...- powiedział smutno.- To dla twojego dobra...
Następne co Hoshi poczuł to niesamowity ból, który ogarnął całe jego ciało. Krzyknął głośno.
-AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Hoshi zaczynał tracić przytomność.
-Yuma...- szepnął zanim jego ciało osunęło się na podłogę, a on sam widział już tylko ciemność.

**************************************

Yuma mógł jedynie stać za drzwiami i słuchać przeraźliwych krzyków Hoshiego. Próbował otworzyć drzwi, ale Sardor zamknął je skutecznie sobie znaną metodą. W międzyczasie zbiegli się inni mieszkańcy pałacyku.
-Yuma? Co tu się dzieje? - spytał Marco, który przybiegł jako jeden z pierwszych.
Zanim Yuma zdążył odpowiedzieć drzwi do pokoju otworzyły się i stanął w nich Sardor.
- Sardor-Ni? - zaczął niepewnie Marco.
- Ty.- powiedział do Yumy. - Masz się od niego trzymać z daleka. Inaczej pożałujesz...
- Wasza Wysokość...- zaczął nagle słabym głosem Daniel.- Co się stało?
Srebrnooki spojrzał na niego i powiedział:
- Zrobiłem to co musiałem. Zablokowałem mu pamięć o Yumie. Dla jego własnego dobra. Jeśli ktoś mu o nim wspomni choć półsłówkiem...- zagroził Sardor. - Będzie miał ze mną do czynienia. Czy wyraziłem się jasno?
Wszyscy skinęli głowami.
- Dobrze, a teraz wracajcie do swoich zajęć.
Wszyscy zaczęli się rozchodzić przestraszeni. Jedynie Yuma nie ruszył się z miejsca.
- Czego jeszcze chcesz? - spytał lodowato Sardor.
- Dlaczego...?
- Nie daliście mi wyboru...- powiedział cicho srebrnooki patrząc mu w oczy.- Trzymaj się od niego z daleka...
Białowłosy patrzył jak Sardor wchodzi do pokoju Hoshiego i zamyka za sobą drzwi.
- Gwiazdeczko...- szepnął Yuma. - Naprawdę nie będziesz mnie pamiętał...?

**************************************

Hoshi budził się powoli. Zamrugał kilka razy oczami chcąc odgonić senność.
- Uch...- jęknął, kiedy próbował usiąść.
- Jesteś jeszcze słaby. Leż.- powiedział ktoś.
Hoshi odwrócił głowę. W fotelu koło jego łóżka siedział Sardor.
- Co się stało? - spytał słabo chłopiec.
- Przemęczyłeś się i straciłeś przytomność.- skłamał gładko mężczyzna.
- Nie pamiętam...
- Czasem tak bywa po dużym obciążeniu organizmu... Odpoczywaj. A może jesteś głodny?
- Nie... Tylko mam taką ciężką głowę...
- Więc leż i odpoczywaj. Nie będę ci przeszkadzał.- powiedział Sardor wstając z fotela, po czym wyszedł z pokoju.
Hoshi leżał kilkanaście minut w zupełnej ciszy, zanim zaczął się robić senny.
Kiedy w końcu zasnął śnił mu się mężczyzna o białych włosach.
"Skąd ja go znam...?"-zastanawiał się. -"Kim jesteś?"
Nawet nie wiedział, że po jego policzkach zaczęły płynąć łzy...




part 41
the end