Nowa Atlantyda 35
Dodane przez Aquarius dnia Lipca 03 2011 22:12:03
Za co...?



NOWA ATLANTYDA
PART 35



Hoshi nie spiesząc się szedł w kierunku świątyni. Nie miał specjalnej ochoty siedzieć i wysłuchiwać czyjejś paplaniny na temat, który go kompletnie nie interesował. Nagle usłyszał, że ktoś go woła. Rozejrzał się wokoło, ale nie dostrzegł nikogo. Nagle zatoczył się w tym, kiedy poczuł jak czyjeś ramiona oplatają mu się od tyłu wokół szyi.
- Cześcik Ileo!!! - krzyknął mu ktoś do ucha.
Hoshi z trudem uwolnił się od zaciskających się wokół jego szyi ramion i odwrócił się. Przed nim stał chłopak o dziwnym jak na jego gust kolorze włosów i uśmiechał się w najlepsze.
"A myślałem, że to ja mam dziwne włosy..." - pomyślał Hoshi. O ile włosy Hoshiego miały kolor brązowo-rudy tak włosy tego chłopaka były w odcieniu popielatego blondu.
- Czemu mi się tak przyglądasz? - spytał spokojnie chłopak.
- Bo taki kolor włosów jak twój widziałem tylko raz w życiu...
- Tak? - zainteresował się chopak. - A u kogo?
- U jednego gościa, który mnie kiedyś w budzie uczył...
- Fajnie. Idziesz do świątyni? Ja też.- powiedział i pociągnął zaskoczonego chłopaka za sobą.
- Słuchaj...- zaczął Hoshi. - Jak ci na imię?
Chłopiec popatrzył na niego uważnie. Hoshi trochę się zmieszał.
- Nie bierz tego do siebie...- zapewnił go szybko.- Mnie jakoś wszyscy znają, ale ja jeszcze wszystkich nie znam.
- Aha. Ja jestem Tell.- powiedział szybko chłopak i uśmiechnął się znowu.
- Tell...? Ty też bierzesz udział w ceremonii?
- Tak...-powiedział.-Niezły zaszczyt.
- Jak dla mnie upierdliwa sprawa...- mruknął Hoshi.
- Nie żartuj Ileo! - zaperzył się Tell.- Przecież to niesamowity zaszczyt. Tylko ty, ja i Takuto weźmie udział w ceremonii.
- Ja się o to nie prosiłem!!! - warknął Hoshi.
- Chodź, chodź. Jeszcze zmienisz zdanie.- zapewnił go Tell.
W odpowiedzi Hoshi burknął coś pod nosem. Tell zrozumiał jedynie zdanie: "Jak dorwę Yumę to go..." Zaśmiał się cicho, ale nic nie powiedział. Po chwili obaj weszli do świątyni.

**********************************

W tym samym czasie Sardor rozkoszował się ciepłą kąpielą i wylegiwał w wannie.
- Nie pamiętam, kiedy ostatni raz miałem okazję do woli się tak wylegiwać...- mruknął z zadowoleniem. Po jakichś 15 minutach zdecydował się w końcu wyjść z wanny. Szybko wysuszył się i owinięty w krótki szlafroczek poszedł poszukać jakiegoś ubrania.
Jednak, kiedy otworzył jedna z szaf cała zawartość wypadła z niej prosto na jego głowę.
- Widzę, że porządków nie lubi...- mruknął.
Znalazł w ubraniach długą tunikę z rozcięciem z lewej strony i błękitny pas, którym przewiązał szatę. Tunika miała długie luźne rękawy i płynnie układała się na jego ciele. Mruknął z zadowolenia. Lubił czuć tą tkaninę. Była bardzo delikatna i co najważniejsze nie mięła się.
Po chwili machnął dłonią i zawartość szafy wróciła na swoje miejsce z tą różnicą, że teraz zdecydowanie nie wypadnie nikomu na głowę.
Dłuższą chwilę zajęło mu doprowadzenie swoich niesfornych włosów do jako takiego porządku. Kiedy skończył sięgnął po książkę i usadowił się wygodnie w fotelu. Nie wiedział, kiedy Hoshi wróci, ale wolał się w tym czasie nie kręcić po pałacyku. Ktoś mógłby go zauważyć i cały plan wziąłby w łeb.
Zaśmiał się cicho. Miał skłonności do głupich pomysłów, a wyglądało na to, że Hoshi je po nim odziedziczył...

***********************************

Hoshi siedział jak na tureckim kazaniu i modlił się tylko żeby mógł już wstać. Nogi bolały go od tej niewygodnej pozycji w jakiej siedział. Razem z Takuto i Tell'em od 15 minut siedzieli i słuchali na czym będzie polegać ceremonia. Hoshi miał wielką ochotę ziewnąć i ostatkami sił się przed tym powstrzymywał.
"Zaraz kipnę." - pomyślał."- Albo kogoś zabiję..."- dodał po chwili.
Nagle jednak jego uwagę przykuło zdanie wypowiedziane przez jednego z kapłanów:
- No i ważny będzie wasz strój. Stosowne ubrania są już przygotowane, ale musimy wam jeszcze przefarbować włosy...
- SŁUCHAM??????????? - wrzasnął Hoshi.
- Tylko tymczasowo.- zapewnił go kapłan.- To zejdzie bardzo szybko.
- NIE MA MOWY!!!!!! - warknął chłopak.- Wtedy to dopiero będę dziwny...
- ILEO! - powiedział stanowczo kapłan.- Czy ty rozumiesz powagę tej ceremonii?
- Nie! - powiedział z rozbrajającą szczerością Hoshi. I zanim kapłan zdążył powiedzieć coś jeszcze dodał szybko:
- Jak mam cokolwiek rozumieć, jeśli nikt mi nic nie mówi? Niby wiem po co ta ceremonia, ale nie wiem czemu ma ona służyć... Jak będziecie chcieli mi powiedzieć to wtedy pogadamy. A póki co żegnam ozięble.- powiedział i wyszedł ze świątyni zostawiając osłupiałych kapłanów.



part 35
the end