Szaleństwa szkolne 1
Dodane przez Aquarius dnia Lipca 03 2011 21:26:44
by Ryoko Kotoyo
2003

To będzie takie śmieszne opowiadanko. Teksty w nim zawarte naprawdę zostały wypowiedziane, a zdarzenia wydarzyły się. Większość tekstów pochodzi z zeszyciku mojej przyjaciółki Mutsuki i z ust Usagi^^. Dedykacja właśnie dla nich!!! Bluzgi i pochwały na Ryoko.Kotoyo@interia.pl albo na http://schwarz.blog.pl/ To jest czysta komedia...^^



-Jak ja nienawidzę początku szkoły!!!- Cyprian wydzierał się od kilku minut na całą ulicę, a Marcel, Fabian i Florian musieli to znosić.
-To już wiemy!- rzucił sarkastycznie Florek.- Wymyśl coś innego...
Właśnie przechodzili koło drzew, które rosły wokół szkoły kiedy Marcel krzyknął:
-Patrzcie!!! Wiewiórek!!!
-Chyba wiewiórka?- spytał Fabian. Miał krótkie czarne włosy, które układał na żelu i piękne piwne oczy z zielonymi plamkami.
Marcel- istota o brązowych włosach zebranych w kitkę i brązowych oczach -żachnął się:
-Przecież to jest on!!!
Cyprian zaśmiał się. Jego szare oczy wyrażały rozbawienie, a rude loczki zatańczyły wokół głowy, bo Fabian zabrał mu gumkę do włosów i nie chciał oddać.
-A po czym poznałeś, że to jest on?- spytał.
-Po ogonie!
Popatrzyli na niego z niedowierzaniem.
-Co ma do tego ogon...?- spytał Florian. Był to chłopiec o krótkich blond włosach i błękitnych oczach.
-Bo jest długi...-odpowiedział Marcel.
-Ty wiesz co ten cały wiewiórek może mieć długiego?- spytał blondyn.
Marcel nie odpowiedział nic. Zaśmiał się tylko i delikatnie zarumienił. Miał słabość do Floriana, ale oczywiście nigdy mu o tym nie powiedział. weszli wszyscy czterej do budynku liceum i znaleźli swoją ukochaną salę, gdzie stacjonowała klasa III e... Profil ogólny z angielskim i niemieckim. Po kilku minutach zadzwonił dzwonek i do sali wszedł wychowawca klasy. Profesor Reczek uczył polskiego. Był to mężczyzna około czterdziestki, który ogólnie miał opinię lubianego w szkole. Usiadł za biurkiem i na dzień dobry zwrócił się do klasy z pytaniem:
-Witam po wakacjach... Więc czego oczekujecie ode mnie w tym roku?
Wstał Fabian i powiedział tak żeby go wszyscy słyszeli:
-Więcej czułości!
-No nie! Co wy sobie myślicie? Że ja tu z wami będę seks uprawiać?
Klasa zawyła ze śmiechu, a Marcel zaczerwienił się leciutko co nie uszło uwadze jego kumpli. Po cichu śmiali się wszyscy.
W końcu jednak zadzwonił dzwonek i część klasy wyszła z sali. Tymczasem Florek położył się na ławce. Nogi zwisały mu z niej.
Kilka minut później zadzwonił dzwonek, ale blondyn się nie podniósł. Dopiero kiedy wszedł profesor od historii zerwał się z ławki i powiedział:
-To nie było moje ciało!!!
-To było ciało obce!- dokończył Fabian.
Psor zajął miejsce dowodzenia i przedstawił się im:
-Moje uszanowanie klaso III e. Jestem Damian Marzec. Wasz nowy psor od historii. Od razu uprzedzam was, że nie toleruję lenistwa, gadania na lekcjach i ściągania na klasówkach.-zamilkł. Rozejrzał się po klasie i powiedział:
-Jeśli ktoś ma coś do powiedzenia to słucham:
Marcel wstał z ławki. Znany był ze swojego nieobliczalnego zachowania. Podniósł ręce do góry, spojrzał w sufit i powiedział załamanym głosem:
-Witaj dopalaczu!!!
Omal za to nie wyleciał z klasy. Całe szczęście, że mimo wszystko psor miał jako takie poczucie humoru.
Kilka dni później wszyscy czterej siedzieli w męskiej łazience i podpalali papierosy.
-Ja już mam dość...-jęknął Fabian.
-Czego?- spytał Florian.
-Już mi to zwisa!
-To się penis nazywa i przykro mi, że ci wisi...-powiedział Cyprian, a reszta parsknęła śmiechem.
-Ja o szkole mówiłem!!!
-Tak, tak...-powiedzieli naraz.
Wrócili do klasy. Następna była religia. Ksiedzu przyszedł i kazał im zacząć modlitwę. Jak zwykle zresztą...
Po wszystkich uprzejmościach Marcel cichcem wyjął z plecaka książkę. Florian nachylił się i odczytał tytuł: "Kara dla Śpiącej Królewny"- Anne Rice.
Marcel oprawił ją w mapę wyciętą z "Pana Tadeusza". Florian zaśmiał się. Marcel czyta takie książki? Będzie musiał to pożyczyć od niego.
Tymczasem ksiądz wstał i spytał:
-Marcel?- chłopiec podniósł oczy.-Mogę wiedzieć co ty czytasz?
-Eeeeeeee... Książkę...
-Ale jaką?
-No normalną...
-Marcel! Książki są różne i nie obchodzi mnie czy ta książka jest o seksie czy nie! Ale schowaj ją na razie...
Brązowooki szybko schował książkę do plecaka. Nagle poczuł jak Florek kładzie mu rękę na dłoni i szepce do ucha:
-No nieźle... Weź mi to pożycz...- leciutko przyszczypał mu ucho ząbkami. Marcel spurpurowiał.
Kolejną lekcją była biologia i jak powszechnie wiadome było profesorce zachciało się im zrobić małą powtórkę:
-Choroby kręgosłupa...-powiedziała.-Może... Marcel...?
Brązowowłosy posłusznie wstał i zaczął mówić:
-Skrzywienie... Garbienie...-i zanim zdążył się zastanowić nad tym co mówi, palnął:
-Prostata kręgosłupa...
W klasie zapadła cisza, a po chwili Fabian i Cyprian wypadli z klasy śmiejąc się jak szaleni. Klasa płakała ze śmiechu, a Marcel popłakał się, zaczerwienił i wybiegł z klasy. Zamknął się w łazience i rozpłakał na dobre.
Nagle usłyszał pukanie i głos Floriana:
-Marcel...?
-Czego...?-spytał przez łzy.
-Wyłaź stamtąd! Palnąłeś głupotę i co z tego?
-Komentowali...?
-Co? Aaaaa... Trochę... Powiedzieli, że teraz widać o czym myślisz...-na to Marcel rozryczał się na całego.
-Przestań ryczeć!- krzyknął blondyn zirytowany.-Wyłaź!!!
-NIE!!!!!!!!
-No to ja wejdę...
Chwycił mocno drzwi i wyjął je z zawiasów. Marcel siedział skulony pod ścianą i płakał. Florian ukucnął przy nim i podniósł mu głowę.
-No nie płacz...-nagle nie wiedząc czemu nachylił się i delikatnie go pocałował. Marcel poczuł jak kręci mu się w głowie. Oddał pocałunek, który teraz był już bardziej namiętny. Florian popatrzył mu w oczy i powiedział:
-Już dobrze... No chodź...
Ale Marcel się nie podniósł. Siedział nadal oparty o ścianę.
Blondyn chwycił go bez słowa za ramię i pociągnął w górę tak mocno i szybko, że brązowooki stracił równowagę i upadłby gdyby nie Florian.
Chłopiec zaczerwienił się kiedy dotarło do niego, że oto stoi sobie w ramionach Florka. Poczuł jak blondyn podnosi mu brodę do góry i zagląda głęboko w oczy.
-Marcel...?-zaczął.-Czy ty...?
-Co ja...?
-No... Czy ty...?-nie skończył, bo do łazienki wpadł Cyprian i wydarł się na całe gardło:
-Jazda do klasy!!! Erotomani się znaleźli!!! Psorka szaleje, że się klasa rozbestwiła!!!
Wyszli szybko i szli korytarzem do klasy kiedy minął ich profesor od fizyki.
-Która klasa?- spytał nagle.
Chłopcy odwrócili się.
-III e...-powiedział Florian.
-A nie widzieliście klasy IV d?
-Nie... Może uciekli?- podsunął Cyprian.
-Uciekli?! Dlaczego mi nie powiedzieli, że uciekli?!!! Tyle to mi chyba mogli powiedzieć?!!!- odszedł mrucząc pod nosem.
Dzwonek zabrzmiał tego dnia wyjątkowo szybko i klasa zaczęła się zbierać do domu. Marcelo jednak nie odzywał się wcale. Milczał przez cały czas odkąd Florian go pocałował. Chłopaki w drodze do domu bezskutecznie starali się go rozbawić i wciągnąć w rozmowę. Myśleli, że to przez to zdarzenie na biologii i do głowy im nie przyszło, że to przez Florka. W końcu Fabian rozjaśnił się i powiedział:
-Chłopaki! Wymyśliłem fraszkę "Na jelenia"!!!
Pozostali jęknęli.
-No co?! Jestem genialny!!!- zachwycał się, a Florian w geście politowania zgniótł mu jego małe kolce postawione na żelu.
-Posłuchajcie! Ekhm... O mój Boże! Zrzucam poroże!
Niewiele brakowało żeby wszyscy zaliczyli glebę, a Fabian tylko się śmiał...
(dop. Ryoko.- Ten wierszyk został wymyślony przez koleżankę Mutsuki- Kasię R. reakcja Mutsuki była bardzo podobna kiedy go usłyszała po raz pierwszy.)
W końcu jednak Cyprian i Fabian skręcili na swoje osiedle, a Marcel został sam z Florianem. Nie miał nawet odwagi żeby na niego spojrzeć, a co dopiero coś powiedzieć. Nagle blondyn pociągnął go za rękaw i wciągnął w zaułek gdzie nikt ich nie wiedział ani nie słyszał.
-Florian...?
-Ciiiii...-blondyn położył mu palec na ustach.-Tutaj nikt nam nie będzie przeszkadzał...
To mówiąc nachylił się nad chłopcem i pocałował w usta. Marcel był z początku tak zaskoczony, że zapomniał oddychać. Zarzucił Florianowi ręce na szyję i zatopił się w pocałunku. W końcu ich usta rozłączyły się. Blondyn obejmował go w pasie.
-Marcel...-powiedział i przytulił go mocno. Znowu pochylił się i pocałował bruneta. Tym razem Marcel już przytomniej odpowiadał na pocałunki. Usta blondyna dotykały szyi chłopca, ząbki skubały jego uszy, a gorący oddech tańczył na skórze.
-Marcel...-wyszeptał mu do ucha blondyn i znowu wpił się w jego usta. Nagle brązowooki poczuł jak ręce blondyna wślizgują się pod jego koszulkę i gładzą plecy.
-Florek... co ty...?-wyszeptał Marcel.
Blondyn na to jakby oprzytomniał i zabrał ręce, ale nie puścił chłopca. Wpatrywał się tylko w niego. Jeszcze raz musnął jego usta i powiedział cicho:
-Marcel... ja... przepraszam cię... ja nie...
Tym razem to brunet zamknął mu usta pocałunkiem i nie pozwolił dojść do słowa.
Blondyn wziął głębszy oddech i powiedział:
-Wiem, że to pewnie wyda ci się śmieszne, ale... Ja cię kocham...
Marcel popatrzył na niego szeroko otwartymi oczami. Był szczerze mówiąc zaskoczony. Zdołał jednak uśmiechnąć się i powiedzieć:
-Ja... ja też cię kocham Florian...
Jeszcze raz się pocałowali.
Schody dla nich dopiero się zaczęły.

part 1
the end