Little fighter 6
Dodane przez Aquarius dnia Lipca 03 2011 20:42:15
by Ryoko Kotoyo
2004

No... Trochę zeszło zanim się wzięłam znowu za to opo^^... Ale już jest kolejna część!!! Przepraszam wszystkich, którzy czekali na dalszy ciąg, chociaż nie wiem czy ktoś taki był... Bluzgi jak zawsze pod Ryoko.Kotoyo@interia.pl albo na http://schwarz.blog.pl/ Szczerze mówiąc to ja pocztę sprawdzam rzadko i wolę jak mi adnotacje zostawiacie na blogu...^^



-Prosiłem żebyś nie przychodził...-powiedział Tsuzuku zirytowanym głosem.
-Wybacz...-powiedział Katsuya-Ale ja nie mogę bez ciebie wytrzymać kociaku.
Po chwili Katsuya niezdarnie podnosił się z ziemi. Ignorując całkowicie prośby Tsuzuku, aby nie przychodził do niego pod jego blok, zaryzykował i przyszedł.
-Za co to było?!!!
-Za twoją własną głupotę...-powiedział dobitnie chłopiec.
Piwnooki popatrzył na niego zaskoczony.
-To ja aż taki głupi jestem...?
Czarnowłosy odwrócił się do niego, chwycił na koszulkę i spytał patrząc mu prosto w oczy:
-W którym miejscu ja wyglądam jak... "koteczek"?!!!!!!!!!
Katsuya uśmiechnął się złośliwie i liznął czubkiem języka nosek chłopaka. Hashiba w odpowiedzi przywalił mu raz jeszcze. Nie za mocno oczywiście, ale tak, żeby chłopak poczuł to dość mocno.
-No w kórym do cholery?!!!!!!!!!!!!
-Twoje oczy...-powiedział Katsuya i uśmiechnął się szeroko.
-Oczy...?
-Yhm!-potwierdził starszy.
-Odwal się od moich oczu!!!!!!!!-krzyknął Tsuzuku.-Sam ich nienawidzę, a ty mi jeszcze o nich przypominasz...
-Ale mnie się one bardzo podobają...-powiedział Katsuya, a Hashiba zrobił zdziwioną minę.
-Niby co ci się w nich tak podoba...?-zapytał podejrzliwie.
W odpowiedzi Katsuya musnął ustami jedną z jego powiek. Tsuzuku poczuł jak po twarzy rozlewa mu się krwisty rumieniec.
-Kolor... Jak u rasowego kociaka...-powiedział cicho Katsuya i delikatnie go pocałował. Tsusuku jednak przerwał po chwili pocałunek.
-Nie całuj mnie tutaj... Arashi zobaczy...
-A niech zobaczy...-powiedział starszy i przyciągnął chłopaka do siebie, obejmując ramieniem jego głowę i plecy.
-Przestań!!!
-Dlaczego...?
-To jest ulica, a nie jakieś miejsce gdzie nikt nas nie zobaczy...-syknął chłopiec.
Katsuya uśmiechnął się.
-Zawsze można temu zaradzić...
-O serio...?
-Wystarczy, że przyjdziesz do mnie...-wyszeptał mu do ucha Mizuno.
W życiu nie widział jeszcze tak mocnego rumieńca jak w tym momencie na twarzy kociookiego chłopca.
-Chyba żartujesz... Ja...? Do ciebie...? Arashi mnie nie puści...
-Nie możesz wymknąć się w nocy...?
Tsuzuku zamyślił się na chwilkę.
-Nie wiem... Zresztą... Po co mam przychodzić...?
-Bo chcę być z tobą...-powiedział piwnooki prosto w jego usta.
-Po co...?-spytał Tsuzuku drżącymi wargami.
-Nic nie poradzę na to, że się w tobie zakochałem mój ty wybawco...
-Zamknij się w końcu!!!!!!!!!!!!-z tymi słowami chłopiec odwrócił się na pięcie i odszedł w stronę budynku.
-Ej!!!!!!! To przyjdziesz?!!!!!
-Powiedział ci już ktoś, że jesteś upierdliwy...?!!!!!!!!!

****************************


Tsuzuku zastanawiał się, jak miałby się wykraść z domu niezauważony przez Arashiego. Było to raczej niemożliwe, gdyż Arashi miał zwyczaj chodzić późno spać.
-Zostaje tylko zapytać...-powiedział chłopiec sam do siebie i ugryzł ciastko.
Wolał zapytać niż potem oberwać za spóźnienie czy coś jeszcze innego. W tym samym momencie do jego mieszkania wszedł obiekt jego rozmyślań.
-Cześć mały!-powitał go opiekun.
-Cze...-odpowiedział chłopak i dalej jadł.
-A ty co? Może byś tak na obiad przyszedł zamiast ciastka jeść?-spytał Arashi.
-Jadłem na mieście.-powiedział spokojnie chłopiec.
-Niby co?
-Smażoną rybkę...-powiedział z uśmiechem i mruknął z zadowoleniem.
-Ej kociaku...-powiedział Arashi targając jego włosy, a Tsuzuku gwałtownie się zaczerwienił. W ten sposób zwracał się do niego Katsuya.
-Właściwie...-zaczął ostrożnie chłopiec.-Dobrze, że przyszedłeś...
-Coś się stało?-spytał mężczyzna siadając koło niego i samemu biorąc ciastko.
-Nie...-pokręcił głową Hashiba.- Chciałem tylko o coś spytać...
-To pytaj.
Tsuzuku wziął głębszy oddech.
-Mogę wyjść wieczorem?!!!-zapytał na jednym oddechu.
Czekał na reakcję.
-A gdzie?-zapytał Arashi nie kryjąc zaskoczenia.
-Kolega mnie zaprosił... Tak nalegał, że głupio było mi odmówić i wstępnie się zgodziłem... To jak...? Mogę...?
Arashi patrzył na niego podejrzliwie.
-Kolega mówisz...?
Tsuzuku przytaknął.
-Nie widzę powodu, dla którego miałbyś iść... Ale skoro tak bardzo chciał... Tylko od kiedy ty masz jakichś, którzy zmuszają cię do obietnic...?
-Aaa... To taki nowy... Sam wiesz... Upierdliwie to strasznie i nie dociera do niego, że nie...
-Nie podoba mi się to... Jeszcze ci się coś stanie...
-Ja bym się martwił o tych, co by mi stanęli na drodze...
-A potem będziesz wracał sam po nocy...?
-Może zostanę na noc... Też mi się nie uśmiecha łażenie po nocy...
Tsuzuku patrzył wyczekująco na swojego opiekuna.
-Niech ci będzie...-Hashiba nie wierzył własnym uszom.-Ale jak się dowiem, że coś ci się jednak stało to pogadamy inaczej... Jasne...?
Tsuzuku rzucił mu się z wdzięczności na szyję o delikatnie musnął jego usta.
-Nic się nie stanie!-zapewnił go żarliwie.
Sam nie mógł uwierzyć, że Arashi się zgodził. Teraz zostało tylko martwienie się o siebie u Katsuyi... Tsuzuku nie wiedział jakie myśli chodzą chłopakowi po głowie związane bezpośrednio z jego osobą...

part 6
the end