Ibara 6
Dodane przez Aquarius dnia Wrze秐ia 27 2017 21:18:19


- Jak zaraz si臋 nie zjawi urw臋 mu 艂eb - wysycza艂a przez zaci艣ni臋te z臋by Oharu. Jednocze艣nie pr贸bowa艂a si臋 u艣miecha膰, kiedy jaki艣 fotoreporter robi艂 zdjecia. Mia艂a na sobie kr贸tk膮 srebrno-czarn膮 sukienk臋, czarne pantofelki na tak wysokim i cienkim obcasie, 偶e nawet Akira zawsze od niej wy偶szy si臋ga艂 jej tylko do nosa. W uszach b艂yszcza艂y nowo zakupione kolczyki, a w艂osy upi臋艂a w fantazyjny kok.
Yoshi tak偶e si臋 denerwowa艂, ale mia艂 do tego inny pow贸d. Nie wiedzia艂, czy szefu艅ciowi uda艂o si臋 przekona膰 Shi do powrotu.
-On nie ma za grosz wyobra藕ni. Zachowuje si臋 nie odpowiedzialnie - kontynuowa艂a - Za godzin臋 zaczynamy g艂贸wny pokaz. Nie b臋d臋 w centrum uwagi dziennikarzy, wychwalaj膮cych jakich to modeli ma Ibara i pytaj膮cych gdzie jest ich gwiazda - tr膮ci艂a ramieniem Akir臋 - Ty co tu stoisz- Nie powiniene艣 by膰 z modelami?
-S膮 ju偶 gotowi. Natomiast ty si臋 nie denerwuj, bo z艂o艣膰 pi臋kno艣ci szkodzi.
-O jest.
Akira natychmiast odwr贸ci艂 g艂ow臋 tam gdzie patrzy艂a kobieta. Na jego twarzy pojawi艂 si臋 u艣miech. Pomacha艂 r臋k膮 i dwaj m臋偶czy藕ni skierowali si臋 w ich stron臋.
-Pi臋knie razem wygl膮daj膮 - przemkn臋艂o przez my艣l szarow艂osemu.
-Nareszcie jeste艣. Gdzie by艂e艣 tyle czasu? Zreszt膮 niewa偶ne. Chod藕 musisz si臋 przebra膰 - wzi臋艂a Walsha pod r臋k臋 i zaci膮gn臋艂a w stron臋 windy.
-Ha ha ha da mu popali膰. Ba艂a si臋, 偶e b臋dzie musia艂a go zast膮pi膰. Mia艂em ju偶 do艣膰 jej marudzenia. Widz臋, 偶e zd膮偶y艂 w por臋 ci臋 zatrzyma膰 - Akira z pe艂nym zadowoleniem na twarzy popatrzy艂 na Shi.
-Natkn膮艂em si臋 na niego, kiedy wychodzi艂em. Przeprosi艂 za swoje zachowanie i oto jestem. Mam wra偶enie, 偶e za szybko mu wybaczy艂em, ale zgodzi艂 si臋 mi pom贸c, tak偶e nie mog艂em d艂u偶ej si臋 gniewa膰. Co nie znaczy, 偶e 艂atwo zapomn臋 jego s艂owa. Powiedzia艂, 偶e masz mnie zaczesa膰. Chocia偶 wola艂bym si臋 zamkn膮膰 w pokoju i nie wychodzi膰 do wieczora.
-Dlaczego?
-Opowiem ci, ale najpierw musz臋 si臋 czego艣 napi膰.
-To chod藕 do jednego z pomieszcze艅 przeznaczonych na pok贸j fryzjerski. Napijesz si臋 i opowiesz jak si臋 zachowywa艂.

***

Flesze b艂yska艂y jeden po drugim, a brawa bi艂y bezustannie, kiedy publiczna sesja dobieg艂a ko艅ca. By艂a to 艣wietna doroczna reklama dla firm odzie偶owych wystawiaj膮cych swe projekty oraz dla kilku agencji dla kt贸rych pracowali modele.
Raidon w cz臋艣ci dla nich przeznaczonej, gdzie prezentowali garnitury zosta艂 wyci膮gni臋ty na 艣rodek i zasypany gradem pyta艅. Dotyczy艂y one zar贸wno pracy, projektu scenerii, kt贸ra wzbudzi艂a zachwyt i zazdro艣膰 wielu os贸b. Pytania, kt贸re zada艂a niska dziennikarka z w艂osami zwi膮zanym i w ko艅ski ogon nie pozostawia艂o w膮tpliwo艣ci co do tego, 偶e nadal na 艣wieczniku jest domniemany zwi膮zek jego i Shi.
-Mai Kamon z Lagun. Panie Walsh ostatnio ukaza艂y si臋 w pewnym pi艣mie zdj臋cia i obszerny artyku艂 opisuj膮cy pana romans z panem Sakata. Czy s膮 panowie w zwi膮zku, czy wr臋cz przeciwnie 艂膮czy艂 pan贸w tylko seks? Nasi czytelnicy s膮 ciekawi pan贸w relacji i tego, czy pozostaj膮 panowie blisko i je偶eli tak to chcecie to zalegalizowa膰?
Shi stoj膮cy nieopodal z Akir膮,Naokim i Oharu momentalnie poblad艂. Mia艂 nadzieje, 偶e oto nie zapytaj膮. Co mia艂 teraz robi膰?
Raidon popatrzy艂 na grafika. W sali zapanowa艂a cisza.
-Moje 偶ycie prywatne - skierowa艂 surowy wzrok na dziennikark臋 - Nie ma nic wsp贸lnego z tym po co tu pa艅stwo zostali zaproszeni.
-Jest pan osob膮 publiczn膮. Bycie na widoku jest cen膮 za s艂aw臋.
-W pewnym sensie zgodz臋 si臋 z pani膮. Jednak偶e wchodzenie z butami do 艂贸偶ka kogokolwiek jest nieetyczne i nie moralne. M贸g艂bym teraz st膮d wyj艣膰, ale... - tu przerwa艂 i podszed艂 do zszokowanego Shiraia. Wzi膮艂 go za r臋k臋 i zaprowadzi艂 do miejsca w kt贸rym sta艂. Akirze opad艂a szcz臋ka, chocia偶 wiedzia艂 o co chodzi. Naoki zamkn膮艂 mu j膮 palcem wskazuj膮cym.
-... ale - m贸wi艂 dalej Walsh. Obj膮艂 m臋偶czyzn臋 w pasie r臋k膮 i przyci膮gn膮艂 do siebie - chc膮c uci膮膰 wszystkie plotki na temat dlaczego ten oto wspania艂y m臋偶czyzna jest ze mn膮, musz臋 powiedzie膰 na ten temat kilka s艂贸w. Ostatni artyku艂 bardzo go zrani艂, mnie r贸wnie偶. Shirai nie spotyka si臋 ze mn膮 dla pieni臋dzy, s艂awy, nie jest moim jedno-nocnym kochankiem. Jest dla mnie kim艣 wa偶nym, tak jak i ja dla niego.
-Czyli przyznaje pan, 偶e spotykaj膮 si臋 panowie nie tylko na gruncie zawodowym, ale 艂膮czy pan贸w g艂臋bokie uczucie? - zapyta艂 kto艣 z t艂umu.
-Jak wa偶ny jest dla pana, pan Sakate? - dopytywa艂a dziennikarka.
-O艣wiadczy艂em si臋 Shiraiowi i zosta艂em przyj臋ty.
Wok贸艂 zrobi艂 si臋 szum od podekscytowanych g艂os贸w i migawek aparat贸w fotograficznych. Z boku filmowa艂a ich kamera z jakiego艣 programu o modzie. Dziennikarze przekrzykiwali si臋 nawzajem, chc膮c zosta膰 us艂yszanym i uzyska膰 odpowied藕 na swoje pytania.
Raidon wskaza艂 palcem na dziennikarza w kwadratowych okularach.
-Kiedy planuj膮 panowie 艣lub?
-Termin jest jeszcze nieustalony - powiedzia艂 Shi, pewnym g艂osem, mimo strachu jaki odczuwa艂. W co on si臋 wpakowa艂? Po co si臋 na to zgodzi艂? Jednak szybko dociera艂o do niego dlaczego to robi. Rodzice uwierz膮 mu i uciesz膮 si臋, 偶e w prasie nie kr膮偶y z艂a opinia na temat ich syna.
-Nie chcemy si臋 艣pieszy膰 - doda艂 brunet - Co nagle to po diable. Prawda? Teraz wybaczcie, ale reszt臋 spraw osobistych zachowamy dla siebie. Chcia艂bym jeszcze podkre艣li膰, 偶e sceneri臋 do sesji zaprojektowa艂 m贸j utalentowany narzeczony i jestem z niego dumny. Zapraszam pa艅stwa do sali bankietowej na uroczyste przyj臋cie.
G艂osy zawodu rozleg艂y si臋 cichym echem po pomieszczeniu. Raidon zaprowadzi艂 Shi do ma艂ego pustego pokoju w kt贸rym ca艂y dzie艅 urz臋dowa艂 Akira.
-My艣la艂em, 偶e tego nie przetrwam - odetchn膮艂 z niejak膮 ulg膮 br膮zowooki.
-Da艂e艣 sobie rad臋 jak na to, 偶e w艂a艣nie og艂osili艣my wszem i wobec swoje nie istniej膮ce zar臋czyny.
-Brawo - zaklaska艂 teatralnie Akira wszed艂szy do pokoju, a za nim wparowali Naoki i Oharu - To艣cie odegrali przestawienie roku. Wszyscy teraz tylko o tym m贸wi膮. Co to ja mia艂em... Aa - podni贸s艂 wskazuj膮cy palec do g贸ry - Jak b臋dziecie bra膰 艣lub nie zapomnijcie wzi膮膰 mnie za dru偶b臋. Au - Oharu trzepn臋艂a go po g艂owie ma艂膮 torebk膮 - Nie bij - z艂o偶y艂 usta w smutny dzi贸bek.
-Nie wyg艂upiaj si臋 Aki, oni obaj zwariowali! - dawa艂a upust swojej z艂o艣ci.
-Normalni to nie s膮.
-Cicho b膮d藕 Yoshi. Teraz ja m贸wi臋 - kobieta popatrzy艂a na niego wrogo - Co chcecie osi膮gn膮膰 tym teatrzykiem? Po co wam to? My艣licie, 偶e s臋py nie dowiedz膮 si臋 w ko艅cu prawdy?! Wiecie, 偶e teraz b臋dziecie jeszcze bardziej na 艣wieczniku? Nie odpowiadajcie, nie chc臋 wiedzie膰. Oby wam to wysz艂o na dobre.
-Oharu - brunet podszed艂 do niej i z艂apa艂 j膮 za nadgarstek - Shi ma swoje powody, a ja b臋d臋 mia艂 spok贸j od ci膮g艂ych propozycji matrymonialnych. Dobry uk艂ad. Poza tym ty i ja pracujemy razem od kilku lat. Na pewno nie zrobi臋 czego艣 co zniszczy艂o by agencj臋, wr臋cz przeciwnie jestem got贸w na wiele, aby to moje dziecko nadal si臋 rozwija艂o.
-Trzymam ci臋 za s艂owo.
-Wasza tr贸jka, mi najbli偶sza, b臋dzie zna膰 prawd臋 dla innych przez jaki艣 czas b臋dziemy gra膰 swoje role. Rozumiecie?
Zgodnie pokiwali g艂owami.
-Ty Naoki spisa艂e艣 si臋 dzisiaj. Przypomnij mi o premii.
-Szefie za艂atw nowy kontrakt i po sprawie.
-Teraz pewnie posypi膮 si臋 propozycje, wi臋c nie b臋dzie to trudne. Shi - zwr贸ci艂 si臋 do milcz膮cego m臋偶czyzny - Idziemy na przyj臋cie. Nie zapomnij kim jeste艣my dla siebie. Trzymaj si臋 ca艂y czas mnie. Nie b臋dziesz nara偶ony na bezpo艣redni atak dziennikarzy.
-Zabawisz si臋 w mojego ochroniarza?
-I partnera. M贸j drogi - otworzy艂 drzwi i przepu艣ci艂 go pierwszego. Kobieta wysz艂a za nimi.
Naoki przypatrzy艂 si臋 bli偶ej szarow艂osemu, kiedy zostali sami.
-Masz min臋 jakby艣 wygra艂 na loterii.
-Tak si臋 czuj臋. Oni naprawd臋 idealnie si臋 ze sob膮 komponuj膮. Szkoda, 偶e to nie jest prawdziwe, ale kto wie, kto wie. Jakby im pom贸c - zamy艣li艂 si臋.
-Co ty zn贸w kombinujesz? - stan膮艂 w rozkroku i za艂o偶y艂 r臋ce na piersi. W idealnie skrojonym garniturze wygl膮da艂 jak m艂ody b贸g.
-Nic. Tak sobie tylko po cichu my艣l臋. Kurcze musz臋 pozby膰 si臋 tego badziewia - usiad艂 na taborecie i zacz膮艂 zdejmowa膰 rolki - Czas kupi膰 nowe, a was wywali膰 na 艣mietnik - Wyci膮gn膮艂 swoje buty spod stolika i za艂o偶y艂. Stan膮艂 wyprostowany ja struna przed modelem.
-Czas si臋 zabawi膰 i napi膰.
-B臋dziesz si臋 gapi艂 na t膮 now膮 fa艂szyw膮 park臋?
-Nie. Wznios臋 toast za przysz艂o艣膰 ich zwi膮zku, czy co艣 takiego.
-Szef ci臋 zabije.
-Za co- Za gratulacje? Chod藕 zabawimy si臋 - pu艣ci艂 mu oczko i wyszed艂.

***

Isei kr臋ci艂 si臋 mi臋dzy lud藕mi z kieliszkiem szampana w r臋ku. Uwielbia艂 ten nap贸j i b膮belki 艂askocz膮ce go w nos. W dzieci艅stwie nawet nie marzy艂, 偶e kiedy艣 zasmakuje w tym trunku. I to tym prawdziwym nie w zwyk艂ym musuj膮cym winie. Nie raz obija艂o mu si臋 o uszy jak 偶yj膮 inni i zazdro艣ci艂 im. Sam z matk膮 ledwie mieli na skromne wy偶ywienie i op艂at臋 na mieszkanie. Mimo tego nie by艂o 藕le dop贸ki pewnego dnia matka postanowi艂a, 偶e 偶ycie na tym 艣wiecie bez tamtego m臋偶czyzny nie ma sensu i zapadaj膮c si臋 w swoim smutku za偶y艂a wi臋ksz膮 dawk臋 lek贸w nasennych ni偶 powinna. Wiedzia艂, 偶e zostawi艂a go z pe艂n膮 艣wiadomo艣ci膮, ale b贸l, kt贸ry toczy艂 jej dusz臋 przez wiele lat, sprawi艂, 偶e nie obwinia艂 jej za to. Stanowczo winien ca艂ej sytuacji by艂 jego ojciec i gdyby tylko mia艂 okazj臋 go spotka膰 wyrzuci艂 by z siebie nienawi艣膰. Rzuci艂 by j膮 prosto w oczy temu cz艂owiekowi, a gdyby ten nie uwierzy艂 to mia艂 dowody na to czyim by艂 synem.
Przystan膮艂 i patrzy艂 jak Raidon 艣mieje si臋 z 偶artu jakiej艣 bogatej paniusi, trzymaj膮c za r臋k臋 Shi. Nie zna艂 tego d艂ugow艂osego ch艂opaka, mia艂 tyko okazj臋 zamieni膰 z nim kilka s艂贸w w nocy w pokoju, ale podoba艂 mu si臋. Ch艂opak mia艂 klas臋. Tylko czemu w nocy p艂aka艂? Idealny partner dla jego brata. Tak, Raidon by艂 jego przyrodnim bratem. I ci膮gle nie mia艂 okazji porozmawia膰 z nim o tym. Do艂膮czy艂 do nich z my艣l膮 jak to dobrze b臋dzie si臋 zem艣ci膰 na kochanym braciszku za to, 偶e tamten mia艂 wszystko. Szybko jednak zrezygnowa艂 z tej my艣li. Ca艂膮 win臋 ponosi ojciec. Raidon i jego matka pewnie nie wiedz膮 o zdradach jakich dokona艂 pan Walsh. Istnieje taka mo偶liwo艣膰, 偶e po 艣wiecie chodz膮 inne dowody zdrady, jakie艣 siostry i bracia o kt贸rych si臋 pewnie nie dowiedz膮, je偶eli takowi gdzie艣 偶yj膮.
Podskoczy艂 gdy kto艣 klepn膮艂 go w po艣ladek. Z zamiarem mordu odwr贸ci艂 si臋 i k膮ciki ust uni贸s艂 w g贸r臋, gdy zobaczy艂, 偶e jego prywatn膮 przestrze艅 naruszy艂 Tadashi. Zawiesi艂 m臋偶owi r臋ce na szyi i uca艂owa艂 delikatnie usta.
-Ju偶 my艣la艂em, 偶e jaki艣 zboczuch mnie dotyka.
Tadashi roze艣mia艂 si臋.
-Nadal tylko m贸j.
-Tw贸j. Nikt nie ma prawa tak mnie dotyka膰 poza tob膮. Sp贸藕ni艂e艣 si臋.
M臋偶czyzna porwa艂 z tacy od kelnera kieliszek szampana.
-Kolejne zebranie zarz膮du, ale jestem tu od kilku minut. Obserwowa艂em ci臋.
-I co stwierdzi艂e艣?
-To, 偶e mam cholernie wiele szcz臋艣cia. Kto艣 taki jak ty, poruszaj膮cy si臋 jak hrabia, m艂ody i niedost臋pny dla nikogo, wybra艂 mnie, starego piernika.
-Nie jeste艣 stary. Masz dopiero trzydzie艣ci trzy lata.
-Dziesi臋膰 lat r贸偶nicy.
-Nawet jakby to by艂o dwadzie艣cia i tak bym ci臋 pokocha艂 - poca艂owa艂 go w policzek - Jeste艣 m贸j. I wybij sobie z g艂owy te kompleksy na punkcie wieku misiu.
-To gdzie ten tw贸j s艂awny szef? - upi艂 艂yk trunku - Uuuu dobre.
-Jeden z najlepszych. Raidon si臋 zar臋czy艂.
-Kim jest jego wybranka?
-To wybranek.
-Nie m贸w, 偶e...
-Jest stuprocentowym homo, jak ja. O tam stoi przy bufecie - wskaza艂 ruchem g艂owy. Nie b臋dzie przecie偶 pokazywa艂 palcem, b膮d藕 co b膮d藕 by艂 dobrze wychowany.
-Rzadko si臋 zdarza, 偶eby dwaj bracia byli gejami.
-Cicho, nie chc臋 偶eby kto艣 nas us艂ysza艂. On jeszcze nic nie wie.
Takashi popatrzy艂 na niego.
-Dlaczego mu nie powiesz kim jeste艣?
Ch艂opak wzruszy艂 ramionami.
-Nie nadesz艂a jeszcze pora.
-Czy kiedy艣 nadejdzie?
Isei nic nie odpowiedzia艂. Gdzie艣 z boku sali dobieg艂 go g艂o艣ny d藕wi臋k uderzenia czym艣 metalowym o kieliszek. Zwr贸ci艂o to uwag臋 wszystkich go艣ci. Na wzniesionym dla muzyk贸w specjalnym pode艣cie przy mikrofonie sta艂 smuk艂y m艂odzieniec i czeka艂 a偶 b臋dzie w centrum uwagi.

***

Raidon mia艂 z艂e przeczucie zobaczywszy co robi Akira.
-Nazywam si臋 Akira Yoshi i jestem pracownikiem Ibary oraz jednym z bliskich przyjaci贸艂 pan贸w Walsha i Sakate. Korzystaj膮c z okazji, chcia艂bym wam kochani z艂o偶y膰 najszczersze gratulacje z powodu zar臋czyn. Pragn臋 偶yczy膰 wam obu wytrwa艂o艣ci, zrozumienia, mi艂o艣ci i szacunku dla siebie wzajemnie. To, 偶e zamierzacie sp臋dzi膰 ze sob膮 reszt臋 偶ycia jest bardzo odwa偶n膮 decyzj膮.
-Zabij臋 go, posiekam na kawa艂eczki, zakopi臋 pi臋膰 metr贸w pod ziemi膮 i ca艂膮 seri臋 powt贸rz臋 od nowa dla w艂asnej przyjemno艣ci - wysycza艂 po cichu brunet.
-Z ch臋ci膮 ci pomog臋. Mo偶emy go wpierw potorturowa膰 - u艣miechn膮艂 si臋 z艂owieszczo Shi.
-Tak. Tortury to dobry pomys艂 - przyzna艂 Walsh.
-Chcia艂bym teraz wznie艣膰 toast na wasz膮 cze艣膰 - kontynuowa艂 Akira - Wszystkiego najlepszego ch艂opcy. Z ch臋ci膮 zobacz臋 wasz poca艂unek piecz臋tuj膮cy wasz膮 wi臋藕.
M臋偶czy藕ni ju偶 byli pewni, 偶e Akira nie do偶yje nocy. Nie okazywali tego, ale rozsadza艂a ich w艣ciek艂o艣膰, a my艣l o poca艂unku sprawi艂a, 偶e Sakata si臋 spi膮艂.
-Czekamy. Przecie偶 to dla was nie problem. Os艂od藕cie nam ten wiecz贸r - napi艂 si臋 ze swego kieliszka szarow艂osy, a niebieskie oczy migota艂y rado艣nie.
Obaj zmieszani popatrzyli na siebie. Wiedzieli, 偶e musz膮 to zrobi膰. Jakby to wygl膮da艂o jakby si臋 od tego uchylili?
Raidon pierwszy pochyli艂 si臋 i delikatnie musn膮艂 usta m臋偶czyzny, kt贸rego wszyscy uwa偶ali za jego narzeczonego.
-Szefu艅ciu chyba umiesz ca艂owa膰.
M臋偶czyzna warkn膮艂 wysy艂aj膮c oczami pioruny w stron臋 szarow艂osego. Po chwili ponownie z艂apa艂 wzrokiem oczy Sakate w niemym pytaniu. Hm. Dziwne on nigdy nie pyta艂 tylko bra艂 to co uwa偶a艂, 偶e mu si臋 nale偶y. Jednak ten ch艂opak by艂 inny, nie chcia艂 od niego nic na si艂臋.
Shirai z bij膮cym sercem rozchyli艂 lekko usta i z艂apa艂 swego szefa za koszul臋. Przyci膮gn膮艂 go do siebie tak blisko, 偶e stykali si臋 torsami. Raidon przyj膮艂 to za zgod臋 i ich wargi otar艂y si臋 o siebie rozpoczynaj膮c wsp贸lny taniec. Wczepi艂 palce we w艂osy ch艂opaka pog艂臋biaj膮c poca艂unek. Usta Shi by艂y s艂odkie i jedwabi艣cie mi臋kkie oraz co stwierdzi艂 z zadowoleniem do艣wiadczone. Oznacza艂o to, 偶e ch艂opak nie by艂 tak膮 cnotk膮 na jak膮 wygl膮da艂. Na pewno nie w ca艂owaniu.
Br膮zowooki oddawa艂 poca艂unek z pe艂nym zaanga偶owaniem to co dostawa艂, tr膮caj膮c czubkiem j臋zyka drugi j臋zyk. Poczu艂 jak grunt usuwa mu si臋 spod n贸g, a serce przy艣piesza sw贸j bieg i powoli zako艅czy艂 poca艂unek, przypominaj膮c sobie, 偶e to tylko gra. Odsun臋li si臋 od siebie, nie patrz膮c jeden na drugiego.
Wok贸艂 rozlega艂y si臋 gwizdy, oklaski oraz j臋ki zawodu niekt贸rych panien, jak i r贸wnie偶 pan贸w, stracili przecie偶 tak膮 szans臋 na zwi膮zek z tak dobr膮 parti膮 jak膮 by艂 Usami - Walsh.
Obaj popatrzyli na Akir臋, a w oczach mieli obiecan膮 zemst臋.
-No tak panie i panowie, to jest mi艂o艣膰 - Akira zeskoczy艂 z podestu i pobieg艂 do Naokiego - Ratuj, oni mnie wyko艅cz膮.
-Nie trzeba by艂o tego robi膰.
-To dla nich nauczka za to co robi膮 - wyszepta艂.
-Nauczka?
-No nie tylko. 艁adn膮 s膮 par膮. Obaj samotni?
-Akirusiu s艂o艅ce ty moje. Nie wiem jak mam ci dzi臋kowa膰 za to wyst膮pienie ? g艂os bruneta m贸wi艂, 偶e ch艂opaka nie czeka nic przyjemnego.
Szarow艂osy pisn膮艂 i schowa艂 si臋 za szerokimi plecami modela.
-Nie dostaniecie mnie. On mnie obroni.
-Nie chowaj si臋 i tak ci臋 dorwiemy.
-Nic mi nie zrobicie. Za du偶o tu 艣wiadk贸w.
Naokiemu chcia艂o si臋 艣mia膰 i ledwie to powstrzymywa艂.
-Tym lepiej, b臋dzie lepsza zabawa jak b臋dziesz ta艅czy艂 taniec brzucha - powiedzia艂 Shi. Min臋 mia艂 powa偶n膮, ale w oczach tli艂y si臋 ogniki rozbawienia.
-Taniec czego?
-M贸wi, 偶e brzucha.
-Nie pozwolisz im na to, prawda Nao? - zamruga艂 zalotnie swoimi d艂ugimi rz臋sami podkre艣lonymi delikatnie czarnym tuszem.
-Sam bym ch臋tnie to zobaczy艂.
-I ty Brutusie? Ok, ale najpierw musicie mnie zapisa膰 na kurs takiego ta艅ca. Co potrwa d艂u偶szy czas i do tej pory zapomnicie o zem艣cie - wyszed艂 odwa偶nie przed modela.
-A chcesz? - zapyta艂 Walsh i po艂o偶y艂 mu r臋k臋 na ramieniu.
-Nie?
-To wyjdziemy st膮d i pogadamy inaczej. U艣miechnij si臋.
-Szefuniu ja ju偶 nie b臋d臋. Przysi臋gam. Musia艂em to zrobi膰, 偶eby wszyscy upewnili si臋 co do was. Nikt was nie zmusza艂 do ca艂owania si臋 z j臋zyczkiem. Nie藕le sobie radzili艣cie.
-Idziemy. Seria gilgotek za艂atwi spraw臋 - rozejrza艂 si臋 dyskretnie, czy nikt nie widzi tego przedstawienia, kt贸re robi膮. Na szcz臋艣cie wyst臋p znanej piosenkarki przyci膮ga艂 uwag臋 ludzi.
-Nigdzie si臋 st膮d nie ruszam - chwyci艂 si臋 ramienia Naokiego - on mnie obroni.
-Panowie przykro mi zemsta musi poczeka膰. Nie mog臋 zawie艣膰 zaufania mojego pana i w艂adcy.
-Dzi艣 masz spok贸j, ale nie znasz dnia, ani godziny. - Raidon pu艣ci艂 mu oczko. Ch艂opak ponownie pisn膮. I obserwowa艂 ich uwa偶nie, kiedy si臋 oddalili.
-Co on mia艂 na my艣li?
-Jeszcze z tob膮 nie sko艅czyli. Musisz teraz si臋 sam ratowa膰 ja mam randk臋.
-Randk臋? To znaczy, 偶e wychodzisz i nie sp臋dzisz nocy w hotelu?
-Tak.
Naoki nie widzia艂 jak smutek wkroczy艂 na twarz Akiry.
-Randka. Ma kogo艣. Jaki ja jestem g艂upi. To oczywiste, 偶e kto艣 taki jak on nie jest sam.

***
-Nie zrobisz mu krzywdy? - zapyta艂 Shi, kiedy odeszli od nich.
-Zrobi臋. Jutro b臋dzie mia艂 dzie艅 bez swojego napoju 偶ycia. Pomo偶esz mi zepsu膰 ekspres.
-Ale wypije kaw臋 tutaj.
-Racja to pojutrze. W domu te偶 masz go od niej odseparowa膰.
-A nie lepiej go zabi膰? - za偶artowa艂.
-To nie b臋dzie dla niego dostateczna kara.
Roze艣mieli si臋. Nie wspominali ju偶 o poca艂unku, co nie oznacza艂o, 偶e o nim nie my艣leli.