Inochi no kakera
Dodane przez Aquarius dnia Lipca 02 2011 23:42:00
- Nii-chan! Gdzie jesteś? To przestaje być śmieszne! Gdzie się ukryłeś? Ni-chaaa... n? Co... Aaaaa!!!!!


Arai obudziła się z krzykiem. Znów śnił jej się ten koszmar. Za każdym razem kończył się tak samo. Była już tym zmęczona, a poza tym czuła irracjonalny strach. Po cichu przeszła do pokoju brata. Spojrzała na jego twarz i włosy opadające na poduszkę. Wyglądał tak słodko i niewinnie... Coś szarpnęło ją w środku. Kierowana impulsem położyła się obok i wtuliła się w jego szczupłe ciało. Obudził się.
- Arai? Co ty tu robisz? - spytał sennie.
- Śnił mi się koszmar.- odpowiedziała zupełnie jak mała dziewczynka.
Parsknął śmiechem i spytał z udawaną powagą:
- Siostrzyczka miała zły sen? Wyżal się, a brat cię pocieszy i opowie bajkę, żeby ci się lepiej spało.
- Przestań! To było straszne, a ty... ty umarłeś!
- Jak to?
- Wyglądało na to, że gdzieś się ukryłeś, a ja cię szukałam. I znalazłam. Otworzyłam drzwi jakiegoś pokoju a potem zobaczyłem cię leżącego w kałuży krwi... Tam było tyle krwi!- wybuchnęła płaczem. Zdawało jej się, iż kompletnie traci nad sobą kontrolę.
Yami objął siostrę i pogładził po głowie
- Ale najgorsza była realność tego wszystkiego! Zupełnie jakby... no nie wiem.
- Dobrze, już dobrze, teraz zaśnij.
- Uhm.- potwierdziła uspokojona i nieco już senna -... tak jak gdyby to było wspomnienie...- wyszeptała.
Nie zauważyła łzy spływającej po policzku brata. Nie ostatniej tej nocy.



* * *


Ding-dong!
- Idę, już, już chwilkę, otwieram!
Arai ujrzała stojącego na progu mężczyznę z walizką. Uśmiechnął się radośnie jakby nie było to ich pierwsze spotkanie.
- Przepraszam, czy to dom państwa Kazutaka?- zapytał. Dziewczyna była pewna, iż zna odpowiedź.
- Tak. W czymś pomóc?
- Jest Yami?
- Chwileczkę.- rzekła zaciekawiona. Jednakże znów poczuła bezsensowny niepokój. - Nii-chan, ktoś do ciebie!
- Do mnie? Kto to moż...- urwał wpół słowa. Wpatrywał się w przybyłego z zaskoczeniem i ... radością? A może to był ból...
- O, to ty. Sporo czasu minęło...
- To twoja siostra?- spytał wskazując na Arai.
- Uhm.
- Jestem Akaru Hanemiya, miło mi cię poznać.
- Mi również.- odparła niepewnie podając mu rękę. - Hm, porozmawiajcie sobie.
Czuła, że im przeszkadza. Gdy wyszła, Yami rzucił się w ramiona mężczyzny
- To już czas?- drżący głos odmawiał mu posłuszeństwa.
- Tak.
- Tęskniłem...


* * *



- Akaru zostanie u nas przez kilka dni, dobrze?
- Hm, oczywiście, czemu nie...
Dziewczyna wiedziała, że ta wizyta wszystko zmieni. Nie potrafiła sobie tego wytłumaczyć, ale była pewna.
- Arai? Pamiętaj, że będę cię kochał.- powiedział nagle i odszedł
Niby nic ważnego, ale dlaczego z jego głosu przebijał smutek? Nie chciała wiedzieć.


* * *



Dzisiejszej nocy dowiedziała się, że nie jest jedyną ważną osobą w życiu Yami. I uświadomiła sobie, jak mało o nim wie. Tylko dlatego, że byli rodzeństwem nigdy nie starała się go odkrywać, poznawać. A ten obcy mężczyzna, Akaru, dzieli z jej bratem sferę życia, o której ona nigdy nic nie wiedziała. Oni się kochali.
Gdy tylko się zorientowała, szybko się odwróciła i pobiegła do swojego pokoju.
Czuła się odrzucona.
Wypominała sobie, że to egoistycznie tak myśleć, ale nie pomogło. Po policzku spłynęły łzy. Nie tylko po jej policzku.


* * *



- Arai. Muszę powiedzieć ci coś ważnego.
Odwróciła się i spojrzała mu w oczy. Podszedł i położył jej rękę na czole. Nagle, całą falą spłynęły na nią myśli.

"Nii-chan! Gdzie jesteś, wszędzie cię szukam! Proszę, powiedz! Nii-chan? N-... Nie!!!"

Cofnął rękę
Zdyszana zapytała, co to było.
- Sama kiedyś sobie odpowiedziałaś. To twoje wspomnienie.
- Ale...

"Yami, powiedz coś! Krew... Nie chcę widzieć tej krwi! Yami!"

- To wspomnienie z czasu, gdy umarłem.
- Nie żartuj!- rzekła z szeroko otwartymi oczami.
- Rok temu umarłem, popełniłem samobójstwo.
- D-dlaczego?!
- Widzisz, egoizm jest u nas chyba rodzinny. Nie umiałem sobie poradzić z samym sobą. Nie potrafiłem wyrzec się uczucia do kogoś, kto nie należy do naszego świata. I zapragnąłem należeć tam gdzie on...
- Więc co ty tu...
- Nasze uczucie zostało poddane próbie dlatego, iż było takie niezwykłe - człowiek i jego Anioł. 'Podarowano' mi rok życia z tobą i normalnym światem. Jeżeli po tym czasie nadal będę zdecydowany odejść z Akaru, tak się stanie. Mogę też zostać tutaj i żyć razem z tobą.
Arai stała jak skamieniała.
- Nii-chan...
- Już wybrałem, idę z Hanemiya-san.
- Co?! - gwałtowny ból targnął jej sercem.
- Wybacz mi... ale nie potrafię żyć bez tego, którego kocham.
- Przecież mnie też kochasz!- krzyknęła.
- Zrozum, inaczej. To jest inne.
- Ale...- o tyle rzeczy chciała spytać, tyle zostało spraw niejasnych... gubiła się w nie zadanych pytaniach
Yami podszedł i przytulił ją. Odwzajemniła uścisk.
- Nie wiem, nie rozumiem.- szeptała gorączkowo.
Nagle coś przerwało się. Jakby nagle spłynęły wszystkie zapomniane wspomnienia, których braku dotychczas nie odczuwała.
- Widzisz? Urok zapomnienia powoli pryska. Nadchodzi mój czas
- Nie odchodź!
- Kiedyś się spotkamy, bądź silna! Głowa do góry i... życzę szczęścia
- Wy... się rozpływacie!
Mężczyźni zaczęli znikać.
- NII-CHAN!!!- krzyknęła dziko, ale była w pokoju sama


* * *



" - Arai, szybciej!
- Braciszku, już szybciej nie mogę!
- W takim razie wezmę cię na barana!
Tacy szczęśliwi.... "


Arai niemal czuła jak to wspomnienie kruszy się w niej. Jedno, malutkie. A za nim cała lawina nadziei i marzeń. Jak niebezpiecznie jest wiązać całą przyszłość, całe szczęście z jednym człowiekiem...
- Przez całe życie byłam egoistką... ale teraz poświęcę moje szczęście dla ciebie.- wyszeptała.

Szklanka spadła ze stołu, roztrzaskała się na tysiąc drobnych kawałków. Nie do naprawienia. Nie do 'sklejenia'.
Szklanka pękła tak jak pękło życie Arai.

The End

By Neru
Październik 2003