Ibara 4
Dodane przez Aquarius dnia Sierpnia 22 2017 21:50:14


- Co takiego mogłeś zrobić, że miałby tak zareagować? - zapytał Akira.
- Moja mama, kobieta z wpojonymi zasadami, moralnymi szczególnie, która usilnie próbuje nauczyć mnie tego samego zobaczyła to feralne zdjęcie i prawie się popłakała na wieści jak to ja się źle prowadzę. Chcąc ją pocieszyć i wybielić siebie powiedziałem jej, że Raidon jest moim narzeczonym.
Yoshi prawie wypluł kawę, której łyk z rozkoszą pociągnął z porcelanowej filiżanki ozdobionej motywem kwiatowym.
- To jeszcze nie powód, żeby cię zabijał. Nie musi o tym wiedzieć.
- W tym problem, że musi. Mama zaprosiła nas za dwa tygodnie na weekend. Chce poznać przyszłego zięcia.
- Jednak cię zabije.
- Wiedziałem - po raz kolejny robił sobie na czole odcisk od blatu.
- Żartuję. Będzie zły, ale jakoś to przełknie, gdy mu przejdzie. Będzie dobrze zobaczysz - pochylił się nad stolikiem i w geście pocieszenia poczochrał po włosach - Tylko nie zwlekaj z powiedzeniem mu o tym, że się zaręczył. Musi mieć czas na przyzwyczajenie się do tej myśli.
- Najchętniej bym nic nie mówił, ale po raz kolejny zawiodę rodziców. Powiem mu dzisiaj, tak będzie lepiej.
- O nie kochany, tylko nie dzisiaj. Może mieć zły humor i poczekaj aż jutro po sesji mu się poprawi. Będzie wtedy zadowolony i zgodzi się na wszystko. Poczekasz prawda?
- Mhm - zgodził się dla świętego spokoju.

***
Tymczasem Oharu po grupowym spotkaniu z całą ekipą wybrała się na zakupy do hotelowych sklepów. W jednym z nich zastała swojego szefa flirtującego z bardzo młodym sprzedawcą.
- Ładny kąsek chcesz podłapać, ale dziś nie ma na to czasu. - pomyślała i podeszła do nich.
- Ja tu haruję jak wół, próbuję pozamykać wszystko na ostatni guzik, a ty się chcesz zabawić?
Kątem oka widziała jak sprzedawca się zarumienił.
- Jakaś miła odskocznia należy mi się.
- Nie dziś. Dzisiaj pracujesz. Ale najpierw pomożesz mi wybrać nowe kolczyki.
Chwyciła go pod ramię i zaprowadziła do drugiej części sklepu.
- Śliczny był, po coś to zrobiła?
- Żebyś znów się w coś nie pakował. Agencja może ucierpieć jak opiszą kolejny skandal z twoim udziałem.
- Co to kogo obchodzi z kim się bzyknę.
Przewróciła oczami.
- On nie wyglądał na więcej niż osiemnaście lat. Pewnie pracuje tu dla swojego ojca, czy wujka, którzy oskarżyli by cię o zdemoralizowanie dzieciaka.
- Chętnie dał by się nie tylko zdemoralizować - uśmiechnął się.
Oharu pokręciła ze zrezygnowaniem głową i zabrała go do innego jubilera.
- Dobiegasz trzydziestki. Pomyślałbyś o ustatkowaniu się.
- Nie ma mowy. Nie pozwolę związać się żadną obrączką. Nigdy. Kocham wolność. Związki są przereklamowane.
- Wolisz zostać wolnym strzelcem?
- To o wiele przyjemniejsze.
Podeszli do jednej z gablot ze srebrnymi kolczykami.
- Przyjemnie ci będzie z pięćdziesiątką na karku w pustym domu siedząc samotnie przy kominku? Które będą do mnie pasować?
- Ty myślisz, że jak jestem gejem to mam się znać na tych waszych świecidełkach? O może te z kryształami Swarovskiego mają oryginalny kształt, są bardzo eleganckie i będą pasować do twojej sukienki - pokazał palcem na wiszące kolczyki - Do pięćdziesiątki mi daleko.
- Są idealne. Dzięki szefie. Nie obejrzysz się, a już będziesz stary.
- Zanim?
Przerwał mu dzwoniący telefon. Popatrzył na wyświetlacz i uśmiech zniknął z jego twarzy.
- Muszę odebrać. Zobaczymy się później. Sprawdź jeszcze nasze miejsca. Nie chcę zamieszania jak ostatnio.
- Się robi szefie, tylko kupię te cacuszka - Oczy jej zabłysły na myśl, że coś nowego jutro założy. Jej słabością była srebrna biżuteria. Nie potrafiła sobie odmówić kupienia czegoś nowego.

***

Pokoje hotelowe, które zajęła cała ekipa z Ibary znajdowały się na trzecim piętrze. Tylko Raidon wziął jeden z apartamentów na ósmym piętrze.
W liliowym pokoju Akiry i Naokiego znajdowały się dwa łóżka rozdzielone nocnym stolikiem. Dwie duże szafy wbudowane w ścianę i stolik ustawiony został ustawiony przy oknie z dwoma fotelami. Pokój nie był duży, ale swobodnie można się było w nim poruszać dwóm osobom.
Akira wszedł do pokoju i zastał modela leżącego na łóżku czytającego książkę.
- Co czytasz? - zagadnął.
-J esienny most Takashi Matsuoka.
- Dobre to?
- Mnie się podoba.
- Pożyczysz mi kiedyś? - wyjął z torby bieliznę i długą do pół uda koszulkę.
- Jeżeli chcesz. Skończę ją niedługo - zerknął co robi fryzjer.
- Chcę. Idę pod prysznic.

Po kąpieli założył strój do spania i zmarszczył brwi.
- I ty chcesz, żeby on zwrócił na ciebie uwagę? Wyglądasz nad wyraz seksownie w tej rozciągniętej koszulce. Chociaż - przejrzał się w lustrze i niby to przypadkiem zsunął jedną szelkę w dół - Już lepiej. Wyszedł z łazienki i skierował się do swojego łóżka.
- Chcesz już iść spać? - zapytał Naoki.
- Nie. Czemu pytasz?
- Przebrałeś się już do spania.
- Tak czuję się swobodniej.
- To może zagramy w karty?
- Umiem tylko w wojnę. I rozbieranego pokera, ale do tego jest za mało osób, chociaż tak we dwójkę mogło by być później dość przyjemnie - pomyślał, ale szybko wyrzucił to ze swojej głowy - Masz karty?
- Zawsze wożę je ze sobą w takie miejsca. Nie jestem posłusznym chłopcem idącym spać o dwudziestej pierwszej.
- Ja też nie.
Naoki wyjął plik kart i obaj usiedli na jego łóżku na przeciw siebie.
- Proponuję urozmaicenie tej gry - uśmiechnął się model.
- To znaczy?
- Nic wielkiego. W czasie gry zadajemy sobie pytania na rzucony przez zwycięzcę temat. Druga osoba odpowiada na nie i jeżeli będzie szczera może odbić to pytanie lub zadać swoje. W czasie pokrętnej odpowiedzi lub odmowy zrzuca z siebie ciuch i czeka na kolejne pytanie.
Akira przyjrzał się sobie oraz modelowi.
- To nie fer. Ja mam na sobie tylko majtki i koszulkę, a ty jesteś w pełni ubrany.
- Boisz się, że przegrasz? - rzucił mu wyzwanie wzrokiem.
- Nie, bo nie mam nic do ukrycia, będę mówił prawdę. Przynajmniej się czegoś o tobie dowiem. Zaczynamy?

***

Shirai chodził koło pokoju Walsha w tę i z powrotem. Nie mógł czekać z wyznaniem tego w co ich obu wpakował. W końcu odważył się zapukać. Brunet otworzył mu drzwi i mimo, że zdziwiony wieczornym gościem, zaprosił do środka.
- Dochodzi dziesiąta, chciałbym się położyć, więc mów o co chodzi. Coś nie tak z twoją scenerią?
- Sprawdzałem. Wszystko zostało przygotowane tak jak na projekcie. Ja tu jestem w innej, osobistej sprawie.
- Czujesz się samotny z Iseiem w pokoju i przyszedłeś do mnie?
- Nie byłem w pokoju od kilku godzin. Muszę ci coś powiedzieć. Lepiej usiądź.
- Nie będę siadał, mów - jego ton głosu był chłodny.
- To może pogadamy o tym jutro lub pojutrze.
Chciał wyjść, ale został złapany za nadgarstek.
- Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że się we mnie zakochałeś.
- NIE - wyrwał rękę z uścisku.
- To mów.
Z trudem opowiedział mu o reakcji matki na widok zdjęcia i artykułu. Przeciągał każde słowo irytując tym Raidona. Próbował oddalić nieuniknione.
- Dla niej pewne sprawy powinny mieć miejsce tylko w stałych związkach, najlepiej małżeńskich. Gdybym był kobietą. Nie mogąc znieść jej smutku, powiedziałem, że ty i ja - podrapał się zakłopotany po głowie - To, że ty i ja... my... że jesteś moim narzeczonym.
Ciężka, niekończąca się chwila bezwzględnej ciszy, zaległa w pokoju. Shirai słyszał bicie swego serca.
- Mam ci kupić pierścionek? - Jego oblicze było tak zachmurzone, że to pytanie nie oznaczało nic przyjemnego. Sakate zrozumiał, że popełnił wielki błąd przychodząc tu dzisiaj.
- To nie wszystko.
- Jest jeszcze coś?
- Chce cię poznać i zaprasza nas na weekend. Pewnie będzie nawet chciała zaplanować ślub - wypowiedział te słowa za jednym zamachem.
- Oszalałeś?! - Raidon podniósł rękę w geście mówiącym, milcz - Jeszcze jedno słowo, a wylecisz z tego pokoju.
Shirai miał ochotę obgryzać paznokcie w nerwów. W duchu przeklinał siebie za swoją nieuleczalną głupotę.
- O czym ty myślałeś?! Sądziłeś, że możesz mnie wykorzystać, żeby twoja mamusia była szczęśliwa?
- Ja nie...
- Milcz!
Sakata opuścił głowę na dół. Czuł się jak sierota stojąc tak pośrodku pokoju. Raidon parsknął.
- Co może później dojdzie do wspaniałego ślubu, bo innej możliwości nie będzie?
Odkąd poznał swojego szefa, wiedział, że czasem na ogół spokojnego człowieka ponoszą nerwy, ale teraz wstąpiła w niego furia. Oczy wysyłały lodowe sztylety w stronę młodszego mężczyzny. Dlaczego nie posłuchał Akiry tylko przylazł tu?
- Raidon przepraszam. To nie tak, chodzi tylko o ten weekend, potem powiem, że cie zostawiłem. Po części to twoja wina, nie trzeba było próbować mnie całować. Nikt by wtedy nam fotki nie zrobił. Nie musiał bym kolejny raz...
- Trzeba było się odsunąć - przerwał mu w dokończeniu zdania - nie stać jak księżniczka i czekać aż książę cię pocałuje. Podobno nie mieszasz pracy z przyjemnościami życia osobistego. Nie wiedziałeś co zrobić? Mogłeś mnie odepchnąć! A może za wielką miałeś chętkę na mnie i nie mogłeś się oprzeć? Dawno nikt cię nie przeleciał? Zgadza się? To wskakuj do łóżka, proszę wyrucham twoją dupcię i po sprawie! - wskazał ręką na wielkie łoże.
- Wiesz, miałem o tobie inne zdanie. Teraz wiem, że jesteś chamem! Zapomnij o wszystkim co powiedziałem - czuł wielki ból na duszy - Pojutrze jak wrócisz do agencji, znajdziesz moje wypowiedzenie. Nie potrzebuję, aby ktoś mnie obrażał - oczy zaszkliły mu się niebezpiecznie - Żałuję, że trafiłem na Ibarę, na pana - wybiegł z pokoju jak burza.
Raidon w mgnieniu oka uświadomił sobie co powiedział, zwyczajnie wyżył się na nim za ten telefon, który otrzymał. Wybiegł na korytarz, ale po Sakate nie było już śladu.
- Co mnie to wszystko obchodzi - wrócił do pokoju i uderzył ręką w drzwi - Szlag.

***

W pokoju paliła się tylko nocna lampka. Dwaj oświetleni nią mężczyźni stoczyli kolejną walkę kartami. Akira ponownie wygrał bitwę. Grali od godziny i obaj byli w pełni ubrani. Widać, że postawili na szczerość.
- Oszukujesz.
- Ja jestem biednym fryzjerem w oszustwami się nie zajmuję. W tym dobrzy są politycy, ja mam tylko szczęście.
- To dawaj - machnął ręką model.
- Zwierzęta. Twoje ulubione zwierzę i dlaczego?
- Pies, jest wierny, kocha bezwarunkowo ciebie takim jakim jesteś. To samo pytanie dla ciebie.
- Również pies. Jak byłem mały miałem owczarka niemieckiego, był to najwspanialszy i najwierniejszy przyjaciel. Słuchał, kiedy do niego mówiłem i pocieszał w chwilach smutku.
- Co się z nim stało?
- Był już stary i odszedł - Łza zakręciła mu się w oku, zawsze wzruszał się na wspomnienie psiego przyjaciela. Rzucił kartą i tym razem przegrał - Teraz ty masz szczęście.
- Może przejdźmy z bezpiecznych tematów. Seks.
- W porządku.
- Kiedy był twój pierwszy raz, z kim, jak było i jeżeli byłeś z chłopakiem to na górze czy na dole. Co było potem?
- To było na wakacjach. Wyjechałem z koleżanką na biwak. Miałem siedemnaście lat, ale pierwszy raz nie był z nią, tylko z chłopakiem tam poznanym. Był studentem, zafascynował mnie. Po którymś ze spotkań zaproponował seks. Zrobiliśmy to w moim namiocie, tylko raz. Było niewygodnie, niezręcznie, przynajmniej dla mnie i boleśnie szybko. Nie wspominam tego dobrze. To mi na długo zamknęło drogę do spróbowania ponownie. Jak pewnie się domyślasz byłem na dole. Po wszystkim mnie zostawił i zrozumiałem, że dałem się wykorzystać - wziął gębki oddech.
Naoki przez chwilę patrzył na chłopaka. Ich oczy się spotkały na moment, kiedy Yoshi podniósł głowę z nad kart.
- Co tak mi się przyglądasz?
- Nic, tylko szkoda, że miałeś taki pierwszy raz. Mogłeś na nie nie odpowiadać, jeżeli to dla ciebie trudne.
- Chciałem na nie odpowiedzieć. Żałuję, że nie poczekałem na kogoś wartościowego. To samo pytanie kieruję do ciebie.
- Szesnaście lat, na dole, kolega brata. Często do nas przychodził i zauważył, że mu się podobam. Zrobiliśmy to u niego w czasie imprezy. Było super. Zajął się mną jak trzeba. Później powtórzyło się to kilka razy, aż do czasu, kiedy poznał dziewczynę w której się zakochał. Urok bycia z biseksualistą. Nie był ze mną w związku od początku było jasne, że łączy nas tylko seks. Wiem tylko, że się z nią ożenił.
Następne rozdanie również wygrał Naoki. Nie zeszli z tematu seksu, podobało im się to obu.
- Twoja najdziksza fantazja i facet o którym fantazjujesz.
- Nie odpowiem na to pytanie - bez wahania zdjął z siebie koszulkę. Nie mógł mu powiedzieć, że co noc to o nim fantazjuje.
- Ok, rozumiem, że to tajemnica?
- Jak najbardziej. Nie opowiedziałem na pytanie, możesz zadać swoje dodatkowo - dziwnie się czuł siedząc prawie nagi przed nim - Przynajmniej poogląda sobie moje ciało. Chociaż dla niego i tak jestem za mało atrakcyjny.
- Jaki jest twój wymarzony chłopak?
- Mówiłem ci raz w agencji. Wysoki, brunet, wysportowany, żeby mnie szanował i kochał. Ty pewnie wolisz jakiegoś bruneta lub blondyna podobnego do siebie.
- Po co mi bliźniak? Mój wymarzony chłopak to taki, który by mnie kochał.
Akira zapatrzył się przez chwilę na niego, po czym pozbierał karty. Nagle zapragnął znaleźć się w sowim łóżku. Bał się, że powie za dużo.
- Trzeba iść spać. Rano nie możesz być nieprzytomny.
- Masz rację. Wezmę prysznic.

Po trzydziestu minutach obaj już leżeli w łóżkach. Księżyc zaglądał im do pokoju i Akira mógł obserwować twarz śpiącego modela. Jego twarz była spokojna, piękna, lekko uśmiechnięta.
- Pewnie śni mu się coś miłego. Chciałbym zawsze tak na ciebie patrzeć. Kocham Cie, a ty nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy. Jak mam ci to powiedzieć, kiedy nie wiem co o mnie myślisz? Możliwe, że byś mnie wyśmiał. Od wymarzonego chłopaka pragniesz miłości. Nie liczy się wygląd, charakter, tylko by cię kochał. Czy mam szansę Naoki? Mam?
Z tą myślą zasnął, zbyt wyczerpany po całym dniu, aby gapić się na niego do rana.

***

Isei szykował się do snu po długiej rozmowie z Tadashim, kiedy jego współlokator wpadł do pokoju i rzucił się na swoje łóżko plecami do modela.
- Ty jesteś Shirai, ten grafik?
Odpowiedziało mu tylko ciche mruknięcie.
- Jak nie chcesz rozmawiać to dam ci spokój.
- Źle się czuję - powiedział wilgotnym głosem.
- Płaczesz?
- To tylko alergia. Idź lepiej spać.
Szatyn zrozumiał, że to znaczy: daj mi święty spokój lub odwal się. Położył się do łóżka nie wierząc w alergię Shiraia. Zwłaszcza, że ramiona grafika niebezpiecznie się trzęsły.
Sakata żałował, że nie dzieli pokoju z Akirą. Mógłby się przynajmniej wygadać, a nie z kimś mu obcym jak Nakadai. Chyba był za miękki, aby słuchać takich słów. Podjął decyzję, wróci do domu, wyzna prawdę rodzicom i poprosi o wybaczenie. Nie wróci do agencji, nie po tym jak odniósł się do niego Raidon.