Szkolny prześladowca 15
Dodane przez Aquarius dnia Czerwca 19 2017 08:39:51


Dzień mijał za dniem. Słońce wschodziło i zachodziło w swoim rytmie. Księżyc z rogalika przeszedł do pełni, a później znów ktoś zaczął go podjadać. Życie toczyło się swoim torem i biegło wciąż do przodu.
Chłopcy, którzy napadli na Meijiego zostali schwytani i przyznali się do wszystkiego. Groziło im dwa lata więzienia. Zeznania białowłosego były spisane i chłopak nie musiał zeznawać w ich procesie.
Satoru co dzień przychodził z lekcjami. Razem uczyli się, śmiali i rozmawiali jak dwaj dobrzy koledzy. Najpierw siedzieli w sypialni chłopaka, a później już w salonie. Nie dotknęli się nawet palcem, ale każdego dnia Aizawa żegnał go pocałunkiem w policzek. Chciał coraz bardziej jego ust. Pamiętał ich smak, kształt i miękkość, ale za każdym razem Meiji odwracał się. Nie wiedział o co chodzi, przecież w klubie chłopak go namiętnie całował. Być może już go nie chciał, tylko czemu akurat wtedy on przestał się bać zbliżyć się do tego słodziaka? Miał wrażenie, że nigdy się nie zgrają. Jak tamten chce on nie chce i na odwrót. Irytowało go to, ale nie weźmie w posiadanie jego ust na siłę. Zrobił by to na samym początku, kiedy nie miał skrupułów, lecz nie teraz. Pozostało mu tylko wzdychać do Matsury i powoli zdobyć? jego serce? Czy właśnie na tym mu zależało?
W końcu po dwóch tygodniach Meiji wrócił do szkoły. We czwórkę spędzali razem czas. Fajnie było patrzeć na Jiro i Meijiego nie skaczących do siebie tylko spokojnie gawędzących o muzyce. Hayato wyglądał jakby przeżywał swój miesiąc miodowy. Nauczyciele teraz torturowali ich testami i świat obracał się im głównie wśród książek i zeszytów. Jedno go ostatnio zastanawiało coraz bardziej, a mianowicie Jiro i to jak ignorował zaloty dziewczyn. Już dawno chciał z nim porozmawiać, ale chłopak go zawsze zbywał głupimi tłumaczeniami. Nie wiedział też gdzie Oshima mieszka. W końcu w czasie długiej przerwy zaciągnął go do pustej klasy i stanął jak strażnik w drzwiach postanawiając go nie wypuścić dopóki nie pozna prawdy, której się domyślał, ale nie miał na to dowodów.
- Ostatnio z nikim się nie spotykasz. Jakaś dziewczyna z młodszej klasy robiła do ciebie maślane oczka, a ty nic.
- Nie interesuje mnie to. Uczyłeś się na biologię? - chciał zmienić temat.
Satoru jednak nie miał zamiaru pozwolić mu na to.
- Jiro co jest? Gdzie ty mieszkasz? Wiem, że coś ukrywasz i domyślam się co. W sumie już wtedy w szpitalu coś podejrzewałem, ale to ty mi musisz powiedzieć co tak naprawdę łączy cię z Arato.
- Nie osądzaj mnie - jego głos brzmiał panicznie.
- Ja miałbym cię osadzać? Byłbym hipokrytą jakbym to robił. Nie znasz mnie? Jesteśmy przyjaciółmi od tylu lat. Powiedz mi.
Oshima wziął głęboki oddech. Nie umiał skupić wzroku na jednym punkcie. To i tak musiało się wydać. Przecież Aizawa był gejem. Sypał z facetami więc dlaczego tak bał się nawet jemu to powiedzieć? Ze wstydu, że podobają mu się faceci? Pewnie tak.
- Mieszkam u niego i sypiam z nim - wydobył z siebie.
- Ale on nie zmusza cię do seksu za mieszkanie? - zaniepokoił się.
- Nie! To się zaczęło dużo wcześniej.
- Jesteś...
- Nie jestem! Lubię dziewczyny i jego.
- Tylko jego czy i innych chłopców też?
- Innych też - zrezygnowany usiadł na jednym ze stolików - Jestem bi, tylko odkąd spotykam się z nim, nie chcę nikogo innego. On jest jak narkotyk i nie chcę się go wyrzec. Zaspokaja wszystkie moje potrzeby. Wcześniej myślałem, że fajnie zabawię się, zobaczę jak to jest i w końcu zwiążę się z jakąś dziewczyną, ale nie chcę. Nie chciałem także tego co jest. Odpychałem od siebie myśli, że chciałbym czasem być z chłopakiem. Nie pragnąłem tego ujawniać.
- I nie musisz. Nikt cię nie zmusza do wykrzyczenia tego całemu światu. Jednakże jestem zdania, że twoi przyjaciele powinni wiedzieć, a masz wśród nich stuprocentowych homo, więc co tu ukrywać? Fajnie by było razem wypaść do pubu na piwko, pogadać. Powiedz mi tylko co was łączy? Czujesz coś do niego?
- Na pewno łączy nas dobry seks.
- Aż tak dobry?
- Fantastyczny. Z nim nie ma szybkich numerków. Czasem to jesteśmy tak wyczerpani, że nie możemy ruszyć palcem.
- Jesteś pasywem czy... - tego był ciekaw.
- I to i to. Ichiro lubi urozmaicenie - nie było mu łatwo o tym mówić - Dobrze nam razem. Nikt nie mówi o uczuciach. Lubię go i chyba tyle - zerknął a Aizawę - A ty i Meiji?
- Za każdym razem jak chcę gdzieś wyjść - usiadł obok niego - On odmawia. Nie zawsze, ale... Sprawia to, że zapraszam go codziennie i czekam aż się zgodzi. Ostatnio po lekcjach zamiast do domu wziąłem go do pizzerii. Zmienił się. Nie ulega tak łatwo jak wcześniej.
- Uuuu łatwa zdobycz umyka ci z rąk.
- Nie rozumiem tego. Przecież dawał mi wyraźnie do zrozumienia, że chce być ze mną blisko, a teraz?
- Może się boi, że te zaproszenia to gra z twojej strony? Może miał dość twoich ucieczek?
- Wyjaśniłem mu, że tamto to nie była litość? - nagle coś do niego dotarło - Zmieniłeś temat.
- Spostrzegawczy jesteś. Tylko trochę późno to do ciebie dotarło. Ale zejdź ze mnie dobra?
- Jeszcze na ciebie nie wszedłem. No nie mam zamiaru, wiesz?
- I dzięki ci. Sorki jesteś przystojny, ale to tak jakbym no wiesz z bratem... - wzdrygnął się.
- Taaa. Jak wam się razem mieszka?
- Dobrze. Ichiro studiuje, gotuje. Często mu pomagam. Nie narzekam.

***

Rzeczywiście nie narzekał. Miał nadzieję, że Ichiro równie dobrze czuje się z nim. Tegoż samego dnia, wieczorem, kiedy Arato skończył się uczyć i przygotowywali razem kolację postanowił zapytać go o kilka spraw.
- Skosztuj powinno być dobre - starszy chłopak podał mu odrobinę sosu.
- Mmm pycha.
- To podaj mi te warzywa, które posiekałeś i za chwilę jemy.
Jiro podał mu warzywa.
- Ichi zastanawiam się skąd masz pieniądze na to mieszkanie?
- Ojciec mi kupił jak dowiedział się, że w łóżku lubię mieć faceta, nie kobietę. A że ma kasę to nie oponowałem. W sumie nie potraktował mnie źle, bo mógł mnie wyrzucić na ulicę. Teraz sam pracuję to i daję radę utrzymać to miejsce.
- Również znajdę pracę i będę się dokładał do opłat.
- Ty masz się uczyć, a jak chcesz pomóc to możesz robić pranie. O.
- Ichiro czy ja ci tu nie przeszkadzam? Powiedz mi prawdę.
- Co ci przychodzi do głowy? Czy ja dałem ci powód żebyś tak myślał? - zapytał robiąc herbatę.
- Nie. Rozmawiałem dziś z Satoru i on o nas już wie.
- To dobrze, nie byłem za tym, żebyś to przed nimi ukrywał. Ok gotowe. Weźmiesz herbatki?
- Pewnie. Przyjął to nawet normalnie.
- Czegoś się spodziewał?
- Tego, że będzie mi mówił, że jak mam wybór między facetami, a kobietami to mogę wybrać dziewczynę.
- On? Daj spokój - powiedział kiedy przełknął kawałek mięsa - A wolisz dziewczyny?
- Kiedy jestem z tobą to nie. Wiesz zapytał co nas łączy poza dobrym seksem.
Ichiro popatrzył na niego.
- Lubię cię i chcę cię mieć przy sobie. Nie jesteś mi obojętny. To prawda połączył nas seks, ale chyba teraz jest to coś więcej.
- Jest. Lubię być z tobą, dobrze mi - przyznał Jiro.
- Nigdy nie chciałem z nikim mieszkać. Byłem wybredny, a seks był dla mnie zabawą. Myśl o byciu z kimś odstraszała mnie. Nie kocham cię, ale w jakiś sposób zależy mi na tobie Jiro - popatrzył na kochanka ciepło.
- W tym względzie jesteś moim lustrzanym odbiciem. Tylko nie wiem jak mam cię nazywać, kim jesteś. Moim chłopakiem?
Arato wstał i zbliżył się do niego. Wziął go za rękę i pociągnął w górę. Teraz obaj stali blisko siebie.
- Nie miał bym nic przeciw jak bym był twoim facetem - wymruczał Ichiro do jego ucha.
- Ja też nie - przeszedł go dreszcz słysząc ten wibrujący szept.
- Pójdę wziąć prysznic - kiedy szedł obejrzał się jeszcze za siebie, jakby w zaproszeniu.
Jiro stał jak oniemiały przez chwilę rozmyślając nad posprzątaniem po nieskończonej, a właściwie nie zaczętej kolacji, a pójście za Ichiro. Och jakże miał ostatnio łatwe wybory.

Już nagi dołączył do niego pod prysznicem. Uwielbiał patrzeć na jego mokre ciało. Na to jak kropelki wody wymieszanej z pianą od żelu zaznaczają każdy kawałek skóry. Spływając w dół między dwie jędrne półkule. Doskonale wskazywały miejsce gdzie miał ochotę się zagłębić. Przejechał opuszkami palców po jego bokach przy okazji składając pocałunek między łopatkami.
- Jesteś cholernie seksowny - wymruczał.
Ichiro naprężył się słysząc ten zmysłowy ton w głosie kochanka. Dłonie Jiro zakreślały drobne kółka na jego biodrach i brzuchu. Ciało naparło na niego od tyłu, a członek znalazł sobie wygodne miejsce między jego udami.
- Chcę cię Ichi. Chcę widzieć cię wijącego się pode mną. Rozpalonego, jęczącego - poruszył biodrami - O tak Ichi mmm - ugryzł go w kark. Bardzo chciał się z nim kochać. Wręcz szalał na jego punkcie.
Arato nie zamierzał mu się tak szybko poddać. Odwrócił się do niego i rzucił na ściankę kabiny. Przytrzymał jego ręce w górze.
- Skąd ta pewność, że ci się oddam?
- Stąd jak reagujesz na mój głos i dotyk? To jak popatrzyłeś na mnie w kuchni idąc pod prysznic... Widzę, że masz dziś ochotę wylądować pode mną.
- Nie wiem. Miałem dla ciebie coś fajnego i chciałem to wykorzystać - składał pocałunki na jego szczęce.
- Jedno drugiemu nie przeszkadza.
Ichiro puścił go i wylał na dłoń trochę żelu. Zaczął myć kochanka powoli i dokładnie. Jego palce zajrzały w każdy zakamarek pozostawiając go czystym i świeżym.
- Ichiro przestań... ach.
- Tylko cię myję. Najpierw ja pobawię się tobą, a później zobaczymy czy ci pozwolę na zamianę - wpił mu się zaborczo w usta. Jiro odwzajemnił pocałunek łącząc z nim swój język w tańcu pożądania. Woda dokładnie spłukała z piany oba ocierające się o siebie ciała, które później wytarte zostały grubymi puchowymi ręcznikami w kolorze miodu.
Już w sypialni Jiro zaczął pieścić pośladki starszego chłopaka. Nadal nie mógł się nadziwić jak wiele z nim robił i co jemu pozwalał robić. Arato ponownie mu na więcej nie pozwolił tylko pchnął na łóżko. Od razu przyssał się do jego szyi. Jiro czując to prawie mu uległ, ale zepchnął go z siebie i wylądował na nim.
- Chcesz sobie powalczyć? - zapytał Ichiro. Jego włosy ułożyły wokół głowy aureolę.
- Jak się bawić to na całego - siłował się z nim.
- Skoro tak - tym razem on wykonał ten sam manewr i przyciskał Oshimę do łóżka. Skurczybyk był silny - Spodoba ci się to co mam dla ciebie myszko.
- Nie nazywaj mnie tak - próbował go zepchnąć, ale to ciało na nim za mocno go więziło pod sobą.
- Będę mówił tak ja mi się podoba myszeńko - zatkał mu usta pocałunkiem i nie było w nim nic z subtelności. Po chwili wyznaczał językiem mokrą ścieżkę ku podbrzuszu kochanka. Nie zamierzał jednak tylko dawać. Przemieścił się i jego głowa znalazła się między udami Jiro, a penis właśnie został pochłaniany przez usta Oshimy. Młodszy chłopak już się nie wzbraniał przed pieszczeniem go w ten sposób i trzeba przyznać, że był pojętnym uczniem. Ssał i lizał ten twardy członek dostając w zamian to samo. Sapnął głucho, kiedy poczuł wsuwający się w niego palec. Sam sięgnął po leżący obok lubrykant i wykonał ten sam ruch co kochanek. Nie zamierzał mu się oddać. Chciał dziś wziąć Arato. Odnalazł jego czuły punk i pomasował go. Ichiro odrzucił głowę do tyłu z głośnym stęknięciem. Każdy ruch kochanka był lustrzanym odbiciem jego ruchu. Pieścili się wzajemnie rozpalając swoje ciała. Nagle Jiro poczuł jak coś większego w niego wchodzi, a raczej zostało wsunięte. Arato odsunął jego rękę od siebie i odwrócił się twarzą do kochanka.
- To moja niespodzianka dla ciebie - włączył wibrator, który sprawił, że Jiro wygiął się w głęboki łuk i nie pozostało mu już nic poza jęczeniem i wymawianiem niezrozumiałych słów. Jak tak dalej pójdzie to go to wykończy i nie będzie już w stanie posiąść Ichira. Do tego szaleństwa dołączył jeszcze język Arato liżący go po jądrach i członku - Wiem, że to lubisz. Jest nowy. Kupiłem go dziś. Ma takie fajne wypustki, które masują w środku to co sprawia, że zaraz dojdziesz - wziął w usta jego penisa.
- Aleee...jaaa...chcia...łem cieeebieeeee ... - i doszedł w ustach kochanka.
- Będziesz mnie miał. Obiecałem ci, że będziesz się mógł mną pobawić - Taa obiecał, ale mniejsza z tym - Cierpliwości - zlizał z kącika ust nasienie partnera. Nie wyłączał wibratora sprawiając mu tym wiele przyjemności. Jiro mimo przeżytego orgazmu ciągle czuł podniecenie, a jego penis nie zdążył zmięknąć. Organizm na nowo pompował krew w to tak ważne miejsce. Uroki młodości.
- Błagam wyjmij go ze mnie, bo zaraz strzelę drugi raz.
Ichiro uśmiechnął się i wyłączył urządzenie. Wysunął go z niego ostrożnie. Jego penis sam zastąpił urządzenie i wbijał się w niego szybko. Doszedł w nim cały trzęsąc się.
- Miła będzie świadomość, że jesteś tam taki mokry, kiedy będziesz mnie brał - szepnął i wyszedł z niego.
Jiro podniósł się i popatrzył drapieżnie na kochanka. Arato cofnął się od niego na czworakach nie spuszczając z niego wzroku.
- Będę musiał cię ukarać Ichi. Zerżnę cię tak, że nie będziesz mógł chodzić przez tydzień.
- Nie zmęczyłeś się?
- Po jednym razie? Ichi, Ichi nie znasz mnie? - zbliżył się do niego. Nie przeszkadzało mu, że nasienie partnera wypływa z niego torując sobie drogę po jądrach i udach. Arato chciał się cofnąć, ale jakby to zrobił zleciał by na podłogę. Także szybko wpadł w ramiona partnera - Gdzie mi chcesz uciec?
- Chyba już nie dam rady tego zrobić za mocno mnie trzymasz.
- No nie uciekniesz. Obiecałem ci coś - dotknął jego męskości.
Ichiro zadrżał.
- Przecież wiesz czego chcę - wysapał - Więc zajmij się mną Jiro.
Oshima zacisnął ręce na jego pośladkach kąsając szyję. Popchnął go delikatnie na pościel. Arato poddawał mu się bez sprzeciwu. Uwielbiał go takiego uległego.
Tak bardzo chciał znaleźć się w tej znajomej ciasnocie, ale dotykanie długowłosego sprawiało mu nie mniej przyjemności. Kąsał, lizał, głaskał go. Pieścił każdy zakamarek jego aksamitnej skóry i mógłby robić to bez końca. Trącił sutki kochanka wydobywając z niego jęk.
- Jesteś tu wrażliwy i tu, i tu - po kolei dotykał biodra, brzucha, wewnętrznej strony ud.
- Po prostu pieprz mnie. Jestem gotów - popatrzył na niego błagalnie. Otarł się biodrami o rękę, która zatrzymała się na jego kroczu - Jiro proszę.
Jiro wsunął w niego trzy palce sprawdzając, czy jest gotowy i rozgrzewając go bardziej, aż chłopak sam zaczął się na nie nabijać po czym nawilżył swój członek. Nie przejmował się prezerwatywą tak samo jak Ichi ponieważ od pewnego czasu ich nie używali po otrzymaniu doskonałych wyników badań. Złapał jego nogi i uniósł wysoko rozsuwając je. Łokcie umieścił pod kolanami. Miał teraz doskonały widok na wdzięki partnera. Wsunął się w niego powoli i zanurzył aż po same jądra.
- Ależ ty jesteś ciasny. Niewielu było tam przede mną.
- Pozwalałem na to tylko tym z którymi byłem dłużej niż jedną noc. Ty jesteś trzeci - zważywszy na to ilu miał pod sobą to trzech, którym pozwolił się zdominować od czasu do czasu to faktycznie było mało.
Oshima zrobił pchnięcie.
- Uwielbiam jak jesteś pode mną - przyspieszył ruch bioder. Widział jak kochanek zaczyna szybciej oddychać. Obserwując go spod na wpół przymkniętych powiek.
- Uwielbiasz? A jesteś w stanie spełnić swoją obietnicę- Tą, kiedy mówiłeś, że tak mnie zerżniesz?.
Nie dokończył już nie był w stanie. Głośny jęk wypełnił cisze w pokoju, kiedy Jiro trafił na jego prostatę. Uderzenia były szybkie i głębokie na zmianę z płytkimi. Każde kolejne doprowadzało go do utraty zmysłów. Jiro po długim czasie zwolnił pchnięcia do długich, powolnych ruchów. Co było jeszcze bardziej oszałamiające. Wysunął się z niego i odwrócił go na brzuch. Nie zamierzał z nim szybko kończyć. I wtedy dotarło do niego dlaczego Ichiro najpierw doprowadził go do spełnienia i siebie. Chciał długo się z nim kochać, ale nie umiał mu tego powiedzieć. Tym sposobem, mając zdolność szybkiego podniecenia się zaraz po pierwszym orgazmie, będą w stanie robić to naprawdę długo.
- Będzie cię bolał tyłeczek - wyszeptał. Podniósł jego biodra i wszedł szybko z miejsca poruszając się w nim, od czasu do czasu kręcąc kółka biodrami.
- O tak, tak, tak - krzyczał Ichiro przyciskając twarz do poduszki i zaciskając na niej palce. Rozsunął szerzej nogi dając lepszy dostęp do siebie.
Poruszali się razem napierając jeden na drugiego. Zespoleni, spoceni, drżący i doskonale się uzupełniający. Ich seks był jak ogień, którego nic nie mogło ugasić. Tak cudowny, niewiarygodny i ekscytujący jednocześnie. Zaspokajający ich pod względem cielesnym i umysłowym.
Po kolejnej zmianie pozycji byli już wyczerpani. Teraz Jiro leżąc za kochankiem na boku poruszał się w nim leniwie. Wysuwając i wsuwając w niego jakby w zwolnionym tempie. Każdy taki celny ruch był jak najczystsza rozkosz. Było mu tak dobrze i po reakcjach Arato wiedział, że jemu też. Czuł jednak, że już długo nie wytrzyma zwłaszcza jak zobaczył, że Ichiro sięgnął do swego penisa i zaczął szybko się masturbować. Objął go mocniej, przyciskając swoją klatkę piersiową do jego pleców. Przyśpieszył celne pchnięcia. Mięśnie pod skórą starszego chłopaka napięły się, a z ust wydobył się cichy syk. Ichiro dochodził długo. Prężył się w jego ramionach i krzyczał. Wciąż wyrzucając z siebie strugi spermy i wijąc się w spazmach orgazmu. Pociągnął za sobą Jira, którego ciało poczuło rozlewające się spełnienie tak intensywnie, że i on nie bronił się przed krzykiem. Obaj drżeli, a ich serca nie umiały się uspokoić. Uczucie wprost nieziemskie, błogie wolno ich opuszczało pozostawiając tylko odprężenie.
- To było... - zaczął Oshima.
- Nadzwyczajne - dokończył kochanek.
Tak teraz był już tego pewien. Ichiro był jego kochankiem i chociaż głównie łączył ich seks za nic nie zamienił by go na kogoś innego.
Jego miękki penis wysunął się z ciała Arato. Nie chciało im się ruszać, więc nie przejmując się tym jak bardzo się kleją od własnych soków i potu, leżeli wykończeni w pozwijanej pościeli. Wciąż do siebie przyciśnięci.
- Prześpimy się, a potem wykąpiemy - powiedział zmęczonym głosem.
- Dobry pomysł myszko.
- Nie... a zresztą mów do mnie jak chcesz.
Uśmiechnął się. Arato odwrócił się do niego przodem i jedyne co obaj zapamiętali przed opadnięciem powiek to delikatny pocałunek i ponowne przytulenie się do siebie. Dużo się zmieniło od czasu ich pierwszego razu, kiedy to zasypiali obok siebie, nie dotykajac się tu po stosunku. Ostatnio coraz częściej właśnie tulili się, jakby potrzebując tego bliskiego kontaktu ze sobą.

***

- Satoru? Co ty tu robisz, jest już późno - Meiji stał we frontowych drzwiach i patrzył zaskoczony na gościa. Z dworu wlatywało zimno, ale nie przejmował się tym.
- Przejeżdżałem obok i pomyślałem, że zamiast dzwonić to osobiście zaproszę cię? Meiji czy poszedł byś jutro ze mną do Pegaza potańczyć?
- Ja nie tańczę.
- To? tak jak ostatnio.
- Ty i ja?
- Tak - no jak miał mu powiedzieć, że zaprasza go na randkę widząc tą niechęć chłopaka do bliższych kontaktów - Może wcześniej byśmy poszli do kina, czy coś?
- Chętnie.
- Zgadzasz się?
- Zgadzam.
- Super - ucieszył się Aizawa - To przyjadę do ciebie około siedemnastej?
- Może być. Cześć.
- A tak, cześć.
Białowłosy zamknął drzwi i patrzył przez okno jak Satoru idzie do swego auta żwawym krokiem. Wyglądał na szczęśliwego. Tym razem nie miał ochoty mu odmawiać. Bał się, że w końcu chłopak się zniechęci i już go nigdzie nie zaprosi. Testować kogoś można tylko do pewnej chwili, później można się przeliczyć. Nie zamierzał mu szybko ulec, ale jedno spotkanie nie zaszkodzi.