Gdy muzyka w duszy gra 8
Dodane przez Aquarius dnia Stycze˝ 18 2014 10:48:41


***

Za┼éo┼╝y┼é s┼éuchawki. Sta┼é w pokoju przed mikrofonem za d┼║wi─Ökoszczeln─ů szyb─ů, przez kt├│r─ů widzia┼é siedz─ůcych za konsol─ů realizator├│w oraz Tomiji'ego z Keizo. Za nimi o ┼Ťcian─Ö oparty by┼é ich mened┼╝er.
-Pos┼éuchaj – m├│wi┼é Tomiji, kt├│ry nacisn─ů┼é odpowiedni przycisk, aby ch┼éopak go us┼éysza┼é. – W s┼éuchawkach b─Ödziesz s┼éysza┼é muzyk─Ö. Nie stresuj si─Ö. Podejd┼║ do tego, jak do dobrej zabawy. Wiesz, jak to za┼Ťpiewa─ç. ─ćwiczy┼ée┼Ť i by┼éo idealnie. Teraz to powt├│rz. Zaczniemy, jak zobaczysz nad swoj─ů g┼éow─ů czerwone ┼Ťwiat┼éo.
Haruki skin─ů┼é g┼éow─ů.
Zielonowłosy oparł się wygodnie o oparcie krzesła. Czuł przez moment zawroty głowy.
-Dobrze si─Ö czujesz?
-Tak, Kei. Nagranie – chcia┼é zaj─ů─ç si─Ö realizacj─ů tego projektu. Do czego┼Ť si─Ö przynajmniej przyda.


Us┼éysza┼é w s┼éuchawkach muzyk─Ö i zacz─ů┼é ┼Ťpiewa─ç. Wiedzia┼é, ┼╝e za pierwszym razem nagranie mo┼╝e nie wyj┼Ť─ç i nikt go za to nie zabije. Niestety, w czasie pierwszego razu zaci─ů┼é si─Ö i zdenerwowa┼é tym.
-Przepraszam.
-Nic nie szkodzi. Jeszcze raz – Tomiji u┼Ťmiechn─ů┼é si─Ö do niego.
Ponownie zacz─ů┼é ┼Ťpiewa─ç i uda┼éo si─Ö, ale tym razem g┼éos zabra┼é Keizo.
-Jeszcze raz. Ma by─ç perfekcyjnie. Nie r├│b amatorszczyzny. Pami─Ötasz, jak wczoraj to za┼Ťpiewa┼ée┼Ť?
-Tak.
-Powt├│rz to, tylko sto razy lepiej.
-Ok.
Przymkn─ů┼é oczy. Poczu┼é emocje targaj─ůce jego sercem. Da┼é z siebie dwie┼Ťcie procent wszystkiego, na co by┼éo go sta─ç. ┼Üpiewa┼é g┼éo┼Ťno, pewnie, wr─Öcz doskonale. Gdy muzyka ucich┼éa, otworzy┼é oczy i napotka┼é te szare oczy, patrz─ůce na niego z aprobat─ů. Potraktowa┼é to jako komplement.
Co prawda, musia┼é jeszcze ze dwa razy za┼Ťpiewa─ç tak samo, ale nie przeszkadza┼éo mu to. Dla niego to by┼éa przyjemno┼Ť─ç.
-To wszystko, Haruki. Chod┼║ do nas – g┼éos Ikedy by┼é cieplejszy ni┼╝ g┼éos lidera.
Zdj─ů┼é s┼éuchawki, odk┼éadaj─ůc je na swoje miejsce i wyszed┼é z d┼║wi─Ökoszczelnego pomieszczenia.
-Pos┼éuchaj – Ikeda posadzi┼é go na swoim krze┼Ťle i w┼é─ůczy┼é surowe nagranie. – B─Ödzie potrzebne jeszcze sporo pracy, ale efekt, jaki daje tw├│j g┼éos, jest znakomity.
-To b─Ödzie hit – Natsuo poklepa┼é go po plecach. – Fani ci─Ö pokochaj─ů. Przemy┼Ťla┼éem sobie wszystko i wydamy p┼éyt─Ö dzie┼ä po twoim wyst─Öpie w telewizji i internecie.
-Nie powiedzia┼ée┼Ť mi o tym – Keizo si─Ö podni├│s┼é. – Mia┼éo by─ç na odwr├│t.
-Tak b─Ödzie lepiej. Ludzie, gdy us┼éysz─ů, ┼╝e ch┼éopak umie ┼Ťpiewa─ç, kupi─ů szybciej p┼éyt─Ö. Poza tym, ja tu jestem mened┼╝erem, wi─Öc decyzje, co do promocji, nale┼╝─ů do mnie.
-Ale my musimy si─Ö na nie zgodzi─ç. Jednak w tym punkcie przyznam ci racj─Ö – Ueda u┼Ťmiechn─ů┼é si─Ö krzywo, ale bardziej pokazowo, bo w oczach by┼éy iskierki zadowolenia.
***
Po powrocie do domu cała trójka została napadnięta przez Seiki'ego, który był ciekaw, jak poszło nagranie.
-Niestety, co┼Ť si─Ö sta┼éo ze ┼Ťcie┼╝k─ů d┼║wi─Ökow─ů, na kt├│rej by┼éa perkusja – Keizo spojrza┼é mu w oczy z wielk─ů powag─ů. – Dzi┼Ť wieczorem musisz jecha─ç do studia i j─ů nagra─ç.
Ch┼éopakowi od razu zrzed┼éa mina. Przecie┼╝ dzi┼Ť jest impreza.
-...┼╗e jak? Dlaczego? Dzi┼Ť? - prawie pisn─ů┼é. – Gdzie Ogata? Musi mi zmieni─ç termin. Nie mo┼╝e mi tego zrob... Ej, co jest? – spyta┼é ich, widz─ůc, ┼╝e ledwie mog─ů powstrzyma─ç si─Ö od ┼Ťmiechu.
-Nabra┼ée┼Ť si─Ö. To za moj─ů p┼éyt─Ö.
-Tylko j─ů po┼╝yczy┼éem. Wystraszy┼ée┼Ť mnie. Chcia┼ée┼Ť, ┼╝ebym dosta┼é zawa┼éu? - a┼╝ odetchn─ů┼é.
-To ci─Ö nie usprawiedliwia.
-Id─Ö si─Ö po┼éo┼╝y─ç – o┼Ťwiadczy┼é zielonow┼éosy, nie chc─ůc po raz kolejny s┼éucha─ç ich wymiany zda┼ä o p┼éycie.
Keizo popatrzył za nim. Martwił się o przyjaciela. Wyraźnie widział, że ten nie czuł się dobrze. Pytał go o to, ale Tomiji powiedział, że to przez leki i gdy odpocznie, poczuje się lepiej.
-Wymy┼Ťlili┼Ťmy z Isao i Seiji'm, co damy na prezent twojemu kuzynowi – Seiki zwr├│ci┼é si─Ö do Hamady. – Do tego chcemy kupi─ç takiego olbrzymiego misia – pokaza┼é r─Ök─ů o jak─ů wielko┼Ť─ç mu chodzi. - Teraz tylko trzeba jecha─ç na zakupy.
-Na mnie nie licz – zastrzeg┼é lider.
-Ciebie nie pytam, ty b─Ödziesz kierowc─ů. To ju┼╝ postanowione. Nie r├│b takiej miny – poklepa┼é go po policzku. – Te┼╝ musisz si─Ö w to zaanga┼╝owa─ç.
-Ty naprawd─Ö a┼╝ prosisz si─Ö o lanie – str─ůci┼é jego d┼éo┼ä.
-Dzieci nie wolno bi─ç. Isao, jedziemy! – krzykn─ů┼é tak g┼éo┼Ťno, ┼╝e w uszach obu ch┼éopak├│w odezwa┼é si─Ö dzwonek ostrzegaj─ůcy przed zbyt wysokimi decybelami. – Pojedziemy do najwi─Ökszego centrum handlowego i musimy kupi─ç tort. Isao nie umie piec.
-Ja mog─Ö upiec tort – zaproponowa┼é Haruki. Keizo na to podni├│s┼é brew do g├│ry. – Znam przepis na taki szybki. B─Öd─Ö tylko potrzebowa┼é kilku sk┼éadnik├│w.
-To kupimy. Musimy tylko wzi─ů─ç ciemne okulary i par─Ö rzeczy, aby nas od razu nie rozpoznano - Nakada przyjrza┼é si─Ö Uedzie. – Tobie przyda si─Ö peruka. Mam jedn─ů.
-Ruszycie ty┼éki, czy b─Ödziecie tak gada─ç do jutra? – Isao, kt├│ry zjawi┼é si─Ö przy nich, jak duch, za┼éo┼╝y┼é ┼Ťwie┼╝─ů koszulk─Ö. – I tak nas rozpoznaj─ů. Seiji z nami nie jedzie, udekoruje salon.
***
Weszli do jednego ze sklep├│w spo┼╝ywczych w centrum. Zbierali z p├│┼éek, co tylko nadawa┼éo si─Ö do jedzenia. Haruki wzi─ů┼é tylko sk┼éadniki na ciasto. Keizo chodzi┼é z r─Ökoma w kieszeniach i krzyw─ů min─ů. Kilka os├│b poprosi┼éo ich o autografy, ale w wi─Ökszo┼Ťci mieli wzgl─Ödny spok├│j. Czasem tylko piski dziewczyn odwraca┼éy ich uwag─Ö od towar├│w na p├│┼ékach. W ko┼äcu z dwoma pe┼énymi w├│zkami stan─Öli przy kasie. Kasjerka zarumieni┼éa si─Ö na ich widok. Po zap┼éaceniu wyszli ze sklepu.
-Zanim p├│jdziemy po mi┼Ťka, obowi─ůzkowo musimy kupi─ç alkohol – Seiki by┼é podekscytowany.
-Tylko nie ca┼ée litry, jak ostatnio – marudzi┼é Ueda.
-B─Ödzie na zapas. No, chod┼║cie do monopolowego.
-Najpierw zawieziemy to do wana – wskaza┼é palcem stos rzeczy.
-To wy to zróbcie, a ja tymczasem skoczę do... Ał, ał, ał.
Keizo złapał starszego z bliźniaków za ucho.
-Najpierw obowi─ůzek. Powiedzia┼éem, ┼╝e trzeba to wypakowa─ç do auta.
-To boli. Ał.
-Ma bole─ç – lubi┼é tego ch┼éopaka i dlatego na wiele mu pozwala┼é, ale denerwowa┼éo go to, ┼╝e Seiki unika┼é wszystkich obowi─ůzk├│w.
-Hahaha. Ał, ał.
Haruki roze┼Ťmia┼é si─Ö. Tych dw├│ch razem by┼éo nie do podrobienia.
-Keizo jest dla niego, jak starszy brat – wyja┼Ťni┼é Akechi. – Bli┼║niacy mieli nieciekawe dzieci┼ästwo, jeszcze gorszy nastoletni okres, a on wyprowadzi┼é ich z tamtego ┼╝ycia. Mo┼╝e kiedy┼Ť poznasz ich histori─Ö. Chod┼║, zawieziemy ten w├│zek, bo i nam lider pourywa uszy.
P├│┼║niej kupili olbrzymiego, br─ůzowego misia. Aki b─Ödzie mia┼é si─Ö do czego przytula─ç.


***
Tomiji obudzi┼é si─Ö wypocz─Öty. Wszystko przez te tabletki. Na szcz─Ö┼Ťcie bra┼é je tylko rano. Wzi─ů┼é prysznic, umy┼é z─Öby i za┼éo┼╝y┼é czyste ciuchy. Zbieg┼é na d├│┼é. Przygotowania do przyj─Öcia ko┼äczy┼éy si─Ö.
-┼üadnie tu – pochwali┼é Seiji'ego.
-Powiedz mi, kiedy my ostatnio mieli┼Ťmy w urodziny tak kameralnie? - przywi─ůza┼é niebieski balon nitk─ů uwieszon─ů przy suficie do pozosta┼éych. Sta┼é na wysokiej, rozk┼éadanej drabinie.
Zielonow┼éosy wiedzia┼é, ┼╝e nie wszed┼éby tam nawet, gdyby mu dawali za to z┼éoto. Mia┼é l─Ök wysoko┼Ťci i nie wychodzi┼é nawet na balkon.
-Dawno temu? - odpowiedział pytaniem.
-No w┼éa┼Ťnie. Zazwyczaj na naszych urodzinach jest z tysi─ůc os├│b z bran┼╝y. Seiki m├│wi, ┼╝e wtedy mo┼╝na ┼éatwo kogo┼Ť poderwa─ç, ale ja bym wola┼é, ┼╝eby na moich urodzinach by┼éo tak, jak dzi┼Ť.
-Ja chyba te┼╝ – podrapa┼é si─Ö po g┼éowie. – Nie spadniesz?
-Spoko. Ju┼╝ sko┼äczy┼éem – zszed┼é z drabiny. – S┼éuchaj, jest taka sprawa. Musi kto┼Ť pojecha─ç po Akiego. Kei tego nie zrobi, Haruki ko┼äczy tort, m├│j brat nie ma prawa jazdy, a nie chcemy wysy┼éa─ç kierowcy.
-Dobra, pojad─Ö. Tylko powiedz, dok─ůd.
-Tu mam adres – wyci─ůgn─ů┼é z kieszeni kartk─Ö i mu j─ů poda┼é. – Wie, ┼╝e kto┼Ť po niego przyjedzie. A, i jeszcze jedno – podszed┼é do sto┼éu. – Podpisz to.
-Co to? Zrzeczenie si─Ö swoich praw?
-Bardzo ┼Ťmieszne. Prosz─Ö ci─Ö o autograf.
Tomiji westchn─ů┼é i podpisa┼é swoje zdj─Öcie.


***
Keizo sta┼é oparty o ┼Ťcian─Ö i ma┼éymi ┼éyczkami popija┼é z butelki wod─Ö niegazowan─ů. Patrzy┼é na Nowego, kt├│ry ko┼äczy┼é sk┼éada─ç tort i w┼éa┼Ťnie go ozdabia┼é nutkami z kremu, dbaj─ůc o najmniejszy szczeg├│┼é. Na ko┼äcu umie┼Ťci┼é siedemna┼Ťcie ┼Ťwieczek. Kto by powiedzia┼é, ┼╝e z niego taki piekarz.
-Pomo┼╝esz, czy b─Ödziesz tak sta┼é? - wyr├│s┼é przed nim Isao, zas┼éaniaj─ůc ciekawy widok.
-Sam sobie dajesz rad─Ö.
-Kto przebywa w kuchni, ten pomaga – poda┼é mu n├│┼╝. – Pokr├│j, prosz─Ö, pomidory do sa┼éatki. Seiki nabra┼é tyle alkoholu, ┼╝e musz─Ö przygotowa─ç porz─ůdne jedzenie, aby si─Ö wszyscy nie poupijali. Pomo┼╝esz?
-Z rado┼Ťci─ů.
-Świetnie.
Odstawi┼é wod─Ö i zaj─ů┼é si─Ö przygotowanymi do krojenia pomidorami.
-Tylko pokr├│j je w drobn─ů kostk─Ö.
Co on najlepszego robił? Zajmował się kucharzeniem i po co? Po to, żeby móc obserwować Hamadę o zielonych oczach. Odpowiedział sam sobie. Przecież powiedział chłopakowi, że będzie to robił i słowa dotrzymuje.


***
Dawno nie piek┼é ciast, ale musia┼é przyzna─ç, ┼╝e tort mu wyszed┼é. Nied┼éugo jego kuzyn powinien tu by─ç, a on chcia┼é jeszcze upiec ciastka. Te same, co zrobi┼é dla lidera. Ciasto mia┼é ju┼╝ przygotowane, tylko trzeba je by┼éo w┼éo┼╝y─ç do pieca, co te┼╝ zaraz wykona┼é. Spojrza┼é wtedy na lidera. Ch┼éopak by┼é skupiony na swoim zadaniu. Wydawa┼é si─Ö taki spokojny. Zaraz przysz┼éy mu do g┼éowy obrazy, kiedy stali blisko siebie w jego pokoju. Ta delikatno┼Ť─ç... Potrz─ůsn─ů┼é g┼éow─ů, odsuwaj─ůc od siebie takie my┼Ťli. B─Ödzie lepiej, jak przygotuje polew─Ö na ciastka.


***
Aki nie m├│g┼é usiedzie─ç na miejscu. Czeka┼é niecierpliwie, a┼╝ kto┼Ť po niego przyjedzie. Spakowa┼é do plecaka kosmetyki, bielizn─Ö i jak─ů┼Ť koszulk─Ö. Ca┼éy dzie┼ä ci─ůgn─ů┼é si─Ö dla niego, jak wieczno┼Ť─ç. Zda┼é histori─Ö na tr├│jk─Ö, ale tylko tyle kojarzy┼é z pobytu w szkole. Podniecenie wieczorem zako┼äczy┼éo si─Ö uwagami o nieuwa┼╝aniu na lekcjach i ignorowaniu nauczyciela. Nie przejmowa┼é si─Ö tym. Poprawi zachowanie p├│┼║niej. Przyjaci├│┼éki w szkole nie by┼éo, wi─Öc nie musia┼é si─Ö jej spowiada─ç. Wszystko opowie jej jutro.
Jeszcze raz przejrza┼é si─Ö w lustrze. Jego misternie u┼éo┼╝ona fryzura by┼éa idealna. Poprawi┼é tylko jeden w┼éos przy grzywce. Podskoczy┼é, kiedy w g┼éowie zadudni┼é mu nowy dzwonek do drzwi przypominaj─ůcy ko┼Ťcielne dzwony.
-Mamo, to pewnie do mnie, otworz─Ö. I zmie┼ä dzwonek – podbieg┼é do drzwi. By┼é pewien, ┼╝e za nimi zastanie kuzyna. Szcz─Öka mu opad┼éa, gdy ujrza┼é wy┼╝szego od siebie ch┼éopaka w ciemnych okularach.
-Cze┼Ť─ç. Jestem Tomiji – zdj─ů┼é okulary.
-Hej – zagapi┼é si─Ö na niego. - Poznaj─Ö. Wejd┼║. Tylko zabior─Ö swoje rzeczy i mo┼╝emy jecha─ç.
Kiedy zielonow┼éosy znalaz┼é si─Ö w domu, rozejrza┼é si─Ö. Przedpok├│j by┼é ma┼éy, ale bardzo przytulny. M├│g┼é stwierdzi─ç, ┼╝e pomimo zwyczajnego wystroju, jakim by┼éy jakie┼Ť stare zdj─Öcia, makatki z r├│┼╝nymi napisami czy meble, aura domu mia┼éa atmosfer─Ö towarzysz─ůc─ů ┼╝yczliwej sobie rodzinie.
-To pan przyjechał po mojego syna? - pani Kaima ukłoniła się.
-Tak. Dzie┼ä dobry – przywita┼é si─Ö.
-┼üadny kolor – wskaza┼éa na jego w┼éosy. – Zawsze mi si─Ö podoba┼é, ale nigdy nie odwa┼╝y┼éam si─Ö tak radykalnie zmieni─ç koloru moich. Napijesz si─Ö czego┼Ť?
-Mamo, my ju┼╝ musimy jecha─ç – Aki pojawi┼é si─Ö z plecakiem na ramieniu.
-Och, szkoda. Pami─Ötaj, synku, ┼╝eby┼Ť by┼é w domu przed trzynast─ů.
Zawstydził się tego przed swoim idolem. Przecież nie był już dzieckiem, a matka nadal go tak traktowała. Dobrze, że nie chciała dać mu całusa na do widzenia.
-Dobrze. B─Öd─Ö. Pa – szybko wyszed┼é, a za nim zrobi┼é to Ikeda. - To twoje auto? - stan─ů┼é obok samochodu.
-Tak, wsiadaj.
Ch┼éopak rzuci┼é plecak na tylne siedzenie, po czym usiad┼é obok wokalisty. O czym mia┼é rozmawia─ç ze swoj─ů gwiazd─ů? Z BlueRiver uwielbia┼é najbardziej jego i Seiji'ego.
-Jak ma się Haruki? - zagadał.
-Dzi┼Ť nagra┼é piosenk─Ö – zapali┼é silnik.
-To fajnie – nie wiedzia┼é, ┼╝e b─Ödzie si─Ö tak denerwowa┼é – Nie mog─Ö uwierzy─ç, ┼╝e sp─Ödz─Ö z wami wiecz├│r i noc.
-Jeste┼Ť naszym wielkim fanem? - zerkn─ů┼é na niego.
-Og├│lnie kocham muzyk─Ö. Nie wyobra┼╝am sobie bez niej ┼╝ycia. Jestem fanem wielu zespo┼é├│w, ale was najcz─Ö┼Ťciej s┼éucha┼éem – obserwowa┼é okolic─Ö przez przedni─ů szyb─Ö. Stara┼é si─Ö nie patrze─ç na ch┼éopaka, bo si─Ö denerwowa┼é. Mia┼é wra┼╝enie, ┼╝e w tej chwili zachowuje si─Ö, jak Haruki. – Kupi┼éem wszystkie wasze albumy.
- Na razie wydali┼Ťmy dwa.
-Za mało.
-Niedługo zaczniemy pracę nad trzecim. Chodzisz do liceum?
Dalej rozmowa potoczyła się swobodnie, gdy rozmawiali o błahych sprawach, a Aki zrozumiał, że przy Tomiji'm może zachowywać się normalnie.


***
Seiki wpad┼é do kuchni i krzykn─ů┼é:
-Przyjechali! Haruki, dawaj tort – ponownie znikn─ů┼é.
-Jest gorszy ni┼╝ dziecko – Keizo prychn─ů┼é.
-Niech si─Ö cieszy. Haruki, poradzisz sobie? - Isao zdj─ů┼é sw├│j fartuch i zabra┼é misk─Ö sur├│wki.
-Tak.
-Ok – wyszed┼é z kuchni.
Liderowi jako┼Ť si─Ö nie spieszy┼éo.
Hamada zapali┼é ┼Ťwieczki i od┼éo┼╝ywszy zapalniczk─Ö, si─Ögn─ů┼é za siebie, aby rozwi─ůza─ç paski od fartuszka.
-Na co czekasz?
-Chc─Ö to z siebie zdj─ů─ç, ale nie mog─Ö.
Bia┼éow┼éosy przewr├│ci┼é oczami. Zbli┼╝y┼é si─Ö do ch┼éopaka i przez chwil─Ö patrzy┼é, jak ten mocuje si─Ö z zaci┼Ťni─Ötym w─Öz┼éem. Wreszcie nie wytrzyma┼é.
-Daj to – po┼éo┼╝y┼é r─Öce na jego d┼éoniach, kt├│re cofn─Ö┼éy si─Ö, jakby zosta┼éy czym┼Ť oparzone. – Co ty by┼Ť beze mnie zrobi┼é?
Zn├│w nie wiedzia┼é, co mia┼é powiedzie─ç. Do tego zachichota┼é, kiedy Keizo musn─ů┼é mu sk├│r─Ö na talii.
-Z czego si─Ö ┼Ťmiejesz?
-Łaskoczesz mnie.
Bia┼éow┼éosy podni├│s┼é brwi i rzuci┼é okiem na miejsce, kt├│rego przypadkiem dotkn─ů┼é. Koszulka podnios┼éa si─Ö tam do g├│ry i ods┼éania┼éa ma┼éy kawa┼éek nagiego cia┼éa. Przyszed┼é mu do g┼éowy g┼éupi pomys┼é. Z pe┼én─ů premedytacj─ů wyci─ůgn─ů┼é palec i przesun─ů┼é nim po sk├│rze.
-Ej.
-Co zn├│w?
-Nic. Sam to rozwi─ů┼╝─Ö – poczu┼é, jak jego policzki zaczynaj─ů p┼éon─ů─ç.
-Ju┼╝ to zrobi┼éem – cofn─ů┼é si─Ö o krok.
Ch┼éopak pospiesznie zdj─ů┼é fartuch i wzi─ů┼é pater─Ö z tortem. Wtedy zobaczy┼é przed sob─ů przeszkod─Ö.
-Otworzysz mi drzwi?
Mia┼é ochot─Ö powiedzie─ç, ┼╝e nie jest jego s┼éu┼╝─ůcym, ale ugryz┼é si─Ö od ┼Ťrodka w policzek i wykona┼é pro┼Ťb─Ö Nowego.
-Wszystko przez te ciastka – przebieg┼éo mu przez my┼Ťl.
Znale┼║li si─Ö w salonie w tej samej chwili, w kt├│rej Aki i Tomiji weszli do domu.


***
Kaima wysiad┼é z auta. Urzeczony miejscem, wsz─Ödzie si─Ö rozgl─ůda┼é. M├│g┼éby tu zamieszka─ç.
-To naprawd─Ö wasz dom?
-Tak – zielonow┼éosy z zaciekawieniem przygl─ůda┼é si─Ö nastolatkowi. – Wejd┼║my do ┼Ťrodka.
Gdy weszli do salonu, Aki otworzy┼é szeroko swoje piwne oczy na widok udekorowanego pokoju i ch┼éopak├│w stoj─ůcych w rz─Ödzie, w┼Ťr├│d kt├│rych Haruki trzyma┼é tort. Wszyscy za┼Ťpiewali mu “Sto lat”.
-To dla mnie? – ich gest go poruszy┼é. Nie spodziewa┼é si─Ö, ┼╝e Blue urz─ůdz─ů mu urodziny.
-Zdmuchnij ┼Ťwieczki – kuzyn przeszed┼é do cz─Ö┼Ťci jadalnej i postawi┼é ciasto na stole w┼Ťr├│d innych smako┼éyk├│w – coraz swobodniej si─Ö tu czu┼é.
-I wypowiedz ┼╝yczenie – Seiki pojawi┼é si─Ö obok piwnookiego.
Zastanowi┼é si─Ö nad swoim ┼╝yczeniem. Tego, czego chcia┼é najpierw i najmocniej w┼éa┼Ťnie si─Ö spe┼énia, ale by┼éa jeszcze jedna rzecz, nad kt├│r─ů czasami my┼Ťla┼é, gdy widzia┼é zakochane pary.
-Chcia┼ébym si─Ö zakocha─ç – pomy┼Ťla┼é i zdmuchn─ů┼é ┼Ťwieczki. – Dzi─Ökuj─Ö.
-Poczekaj, mamy co┼Ť dla ciebie – Seiji wzi─ů┼é siedz─ůcego w fotelu misia-olbrzyma. – To od nas wszystkich. Zobacz, co trzyma w ┼éapce.
Ch┼éopak si─Ögn─ů┼é po kopert─Ö A4. Otworzy┼é j─ů w napi─Öciu. Okaza┼éo si─Ö, ┼╝e w ┼Ťrodku s─ů ich zdj─Öcia, a do tego ka┼╝de by┼éo podpisane. By┼é do nich do┼é─ůczony karnet dla dw├│ch os├│b na wszystkie ich koncerty przez ca┼éy rok, gdziekolwiek by nie grali. Nie m├│g┼é w to uwierzy─ç. To najlepszy prezent, jaki dosta┼é.
-Widzicie, podoba mu si─Ö. A┼╝ zaniem├│wi┼é - Seiki wyszczerzy┼é si─Ö, gdy┼╝ to by┼é jego pomys┼é, aby da─ç taki podarunek. Ka┼╝dy fan marzy o takim czym┼Ť.
-Bardzo mi si─Ö podoba – zak┼éopotany i szcz─Ö┼Ťliwy schowa┼é wszystko do koperty i ponownie umie┼Ťci┼é w ┼éapce pluszaka.
Seiki otworzył szampana i rozlał go do kieliszków.
-Czy┼╝by kto┼Ť o nas zapomnia┼é? – w pokoju rozleg┼é si─Ö kobiecy g┼éos.
Isao wsz─Ödzie by go rozpozna┼é. Odstawi┼é kieliszek i w szybkim tempie znalaz┼é si─Ö przy swojej dziewczynie, wpijaj─ůc si─Ö w jej usta. St─Öskni┼é si─Ö.
Seiji spojrza┼é na towarzysz─ůc─ů jej dziewczyn─Ö. Mia┼éa na sobie d┼éug─ů, szar─ů sukienk─Ö przypominaj─ůca tunik─Ö, a na nogach zwyk┼ée japonki. D┼éugie, czarne w┼éosy uk┼éada┼éy si─Ö falami wok├│┼é owalnej twarzy. By┼éa od niego starsza o trzy lata, ale nie przeszkadza┼éo mu to. Pr─Ödzej jej, bo go nie zauwa┼╝a┼éa.
Dziewczyna Isao przywitała się ze wszystkimi, kiedy już uwolniła swoje usta.
-Witajcie. Przywioz┼éam wam Hanae – wskaza┼éa kole┼╝ank─Ö. – A za nami wlecze si─Ö moja siostra.
-Zaprosi┼éa┼Ť j─ů? - Isao skrzywi┼é si─Ö. – Ona jest...
-Szurnięta? - podpowiedziała mu Mineko.
-Jasny gwint – w drzwiach pojawi┼éa si─Ö Noriko. – Sp├│┼║ni┼éy┼Ťmy si─Ö.
Dziewczyna obwieszona by┼éa kilogramami srebra, a na chudych nogach mia┼éa w─ůskie do kolan kolorowe legginsy, kt├│re, na ca┼ée szcz─Ö┼Ťcie dla Keizo, przys┼éania┼éy to, co niew─ůtpliwie ods┼éoni┼éaby kr├│ciute┼äka sukienka, gdyby dziewczyna si─Ö cho─ç troszk─Ö pochyli┼éa.
-O, jedzonko. Jestem g┼éodna, jak wilk – Noriko na bardzo wysokich szpilkach podbieg┼éa do sto┼éu. – Macie tu same specja┼éy.
-Cz─Östuj si─Ö – Seiki widzia┼é dziewczyn─Ö rok temu, ale lubi┼é j─ů. Nadawali na tych samych falach. Najbardziej lubi┼é jej w┼éosy, kt├│re by┼éy bardzo podobne do jego oraz oczy, w kt├│rych zawsze nosi┼éa niebieskie szk┼éa kontaktowe. Nienawidzi┼éa okular├│w i swoich czarnych oczu.
-A gdzie solenizant? - zapyta┼éa, gdy prze┼ékn─Ö┼éa gar┼Ť─ç chips├│w.
-W┼éa┼Ťnie, poznaj Aki'ego.
Brunetka podesz┼éa do nastolatka i u┼Ťcisn─Ö┼éa go.
-Wszystkiego najlepszego, młody. Kurcze, macie piwo?
***
Godzin─Ö p├│┼║niej do┼é─ůczy┼éa do nich Reiko i impreza zacz─Ö┼éa si─Ö rozkr─Öca─ç. Seiki polewa┼é wszystkim alkohol i opowiada┼é anegdoty z ich ┼╝ycia. Sam by┼é coraz bardziej wstawiony, co nie podoba┼éo si─Ö Keizo.
Seiji w┼é─ůczy┼é p┼éyt─Ö z jak─ů┼Ť rockow─ů muzyk─ů, a Isao nie odlepia┼é r─ůk od swojej dziewczyny. Aki bawi┼é si─Ö doskonale, zajadaj─ůc si─Ö chipsami. Wda┼é si─Ö w interesuj─ůca rozmow─Ö z Seiji'm, kt├│ry tak samo, jak on, lubi┼é samochody i podr├│┼╝e.
Haruki z pocz─ůtku czu┼é si─Ö troch─Ö zagubiony, ale w ko┼äcu i on si─Ö rozlu┼║ni┼é w towarzystwie stylistki i Tomiji'ego.
Perkusista nala┼é bratu ostatni kieliszek i wgapi┼é si─Ö w pust─ů butelk─Ö.
-Siadać mi w kółeczku! - wręcz rozkazał.
-G┼éupolu, to zrobi┼éo si─Ö ju┼╝ nudne – zaprotestowa┼é jego brat.
-Nieeee – Noriko pierwsza usiad┼éa na dywanie. – To zawsze jest ekscytuj─ůce.
Poodsuwali na bok przeszkadzaj─ůce im meble i rozsiedli si─Ö w k├│┼éku. Nawet Keizo usiad┼é z nadziej─ů, ┼╝e trafi z pytaniem czy te┼╝ zadaniem na Nowego.
-Tylko ┼╝adnych kuchennych zada┼ä, bo zabij─Ö – powiedzia┼é gro┼║nie Isao.
-Zaraz wracam. Zapomnia┼éem o czym┼Ť – Seiki podni├│s┼é si─Ö z pod┼éogi. – Czekajcie na mnie.
-Zwa┼╝ywszy na to, ┼╝e wypi┼é z nas najwi─Öcej, nie┼║le si─Ö trzyma – zauwa┼╝y┼éa Mineko.
Po minucie perkusista wr├│ci┼é, stawiaj─ůc obok siebie s┼éoik z kartkami. W r─Öce przyni├│s┼é dodatkow─ů. Wypisa┼é na niej imi─Ö Noriko i wrzuci┼é do naczynia.
-To dla urozmaicenia zabawy. Zamiast wybiera─ç, co kto komu ma zrobi─ç w wyzwaniach, b─Ödziemy losowa─ç t─ů osob─Ö. To mo┼╝e ja zaczn─Ö. Uprzedzam, ┼╝e nie planuj─Ö grzecznych pyta┼ä.
-I tu ci─Ö lubi─Ö – zaklaska┼éa Noriko. – To kr─Ö─ç.
Zakr─Öci┼é butelk─ů i ta wskaza┼éa na Isao.
-Pytanie czy wyzwanie?
-Pytanie.
-Masz ochot─Ö kocha─ç si─Ö z Mineko?
-G┼éupszego nie mog┼ée┼Ť wymy┼Ťli─ç? Wiesz, ile jej nie widzia┼éem. Tak.
Na samym pocz─ůtku zabawa mia┼éa wielu przeciwnik├│w, ale z czasem i z pytaniami, do┼Ť─ç intymnymi, zyska┼éa swoich zwolennik├│w.
-Ok. Keizo – Noriko u┼Ťmiechn─Ö┼éa si─Ö podst─Öpnie. – Pytanie...
-Wyzwanie – wola┼é nie ryzykowa─ç pytania.
-Dla ciebie co┼Ť ┼éatwego, bo ci─Ö lubi─Ö.
-Tylko bez takich! - zaprotestowała Mineko.
-Daj ca┼éusa... – wylosowa┼éa kartk─Ö – ...Hanae.
Normalnie to by wola┼é zapa┼Ť─ç si─Ö pod ziemi─Ö lub zosta─ç pokryty ton─ů kamieni, ni┼╝by mia┼é zbli┼╝y─ç si─Ö w taki spos├│b do dziewczyny, ale teraz nie zamierza┼é przegra─ç. Szkoda, ┼╝e nie wylosowa┼éa Hamady. Och, los bywa przekorny. Wsta┼é i podszed┼é do dziewczyny. Szybki ca┼éus w umalowane usta i ju┼╝ po chwili by┼é z powrotem na miejscu.
-Tylko tyle? - Noriko uda┼éa smutn─ů.
-Mia┼é by─ç ca┼éus. To zobaczmy, kto teraz b─Ödzie zdany na mnie – zakr─Öci┼é butelk─ů, kt├│ra wskaza┼éa Seiki'ego.
-Nawet nie pytaj. Pytanie.
-Jak dawno temu uprawia┼ée┼Ť seks?
-Przed gal─ů. Jedna z dziewczyn pracuj─ůcych przy o┼Ťwietleniu. To tak dla zaspokojenia waszej ciekawo┼Ťci – powiedzia┼é z dum─ů. A co, niech wiedz─ů, ┼╝e nie ┼╝yje, jak asceta. Kolejn─ů osob─ů, kt├│r─ů wylosowa┼é los, jak ch┼éopak to nazywa┼é, by┼é Tomiji. – Tomi, Tomi, Tomi – potar┼é d┼éonie o siebie, jakby przygotowywa┼é si─Ö do naprawd─Ö ci─Ö┼╝kiej pracy – Poca┼éuj, ale tak naprawd─Ö gor─ůco, z j─Özyczkiem... - tu zawiesi┼é g┼éos, aby wylosowa─ç osob─Ö, kt├│r─ů b─Ödzie musia┼é ch┼éopak poca┼éowa─ç. Najgorzej b─Ödzie, jak wybierze sam siebie, ale da rad─Ö. Wyci─ůgn─ů┼é kartk─Ö i u┼Ťmiechn─ů┼é si─Ö ciep┼éo. – Los wybra┼é dla ciebie... Aki'ego.
Piwnooki drgn─ů┼é, s┼éysz─ůc swoje imi─Ö. Przeni├│s┼é wzrok na zielonow┼éosego, kt├│ry siedzia┼é obok niego. Ten ch┼éopak mia┼é go poca┼éowa─ç? To b─Ödzie jego pierwszy poca┼éunek. Zawsze my┼Ťla┼é, ┼╝e prze┼╝yje go z dziewczyn─ů. Prawd─ů by┼éo, ┼╝e jako┼Ť si─Ö do tego nie spieszy┼é, ale mia┼é czas.
-No, Tomi┼Ť, do dzie┼éa – dziewczyny zacz─Ö┼éy klaska─ç dopinguj─ůco.
Tomi usiadł przodem do Aki'ego.
-Mog─Ö? – zapyta┼é, zbli┼╝aj─ůc swoj─ů twarz do niego.
-To... tylko zadanie – g┼éos mu zadr┼╝a┼é.
Wokalista po┼éo┼╝y┼é mu r─Ök─Ö z ty┼éu g┼éowy i patrz─ůc w piwne oczy, dotkn─ů┼é wargami ciep┼éych ust Kaimy. Po raz pierwszy by┼é tak blisko innego ch┼éopaka.
-Nie ca┼éuj go, jakby by┼é twoja matk─ů! – krzykn─Ö┼éa Noriko.
Aki nic nie robi┼é, tylko siedzia┼é sztywno, gdy usta m─Ö┼╝czyzny mocniej napar┼éy na jego, a j─Özyk rozchyli┼é mu wargi, lecz nie wsun─ů┼é si─Ö do ┼Ťrodka. Mia┼é wra┼╝enie, ┼╝e Tomi czeka na zgod─Ö. Co mia┼é zrobi─ç? Jak si─Ö zachowa─ç? Czu┼é si─Ö dziwnie. Nie by┼éo to obrzydliwe, a wr─Öcz przeciwnie. Wargi ch┼éopaka by┼éy mi─Ökkie i s┼éodkie. Nawet nie my┼Ťl─ůc o tym, nie┼Ťmia┼éo i niezdarnie odda┼é poca┼éunek, przymkn─ůwszy wcze┼Ťniej oczy. Wtedy j─Özyk wsun─ů┼é si─Ö do wn─Ötrza jego ust, a do uszu dolecia┼é go gwizd kt├│rej┼Ť z dziewczyn. Podejrzewa┼é, ┼╝e nale┼╝a┼é do Noriko. Zaraz jednak zawirowa┼éo mu w g┼éowie, zapomnia┼é o dziewczynie i zrozumia┼é, ┼╝e jest mu przyjemnie. To go przerazi┼éo. Nie powinien czu─ç tego pr─ůdu przechodz─ůcego przez kr─Ögos┼éup, u┼Ťcisku w podbrzuszu i... o nie... tylko nie to... Dobrze, ┼╝e mia┼é d┼éug─ů koszulk─Ö, to nie b─Ödzie nic wida─ç. Mia┼é ochot─Ö zarzuci─ç mu r─Öce na szyj─Ö i przycisn─ů─ç si─Ö do niego. Powstrzyma┼é si─Ö przed tym. Nie rozumia┼é, dlaczego tak mu si─Ö dzieje. To mia┼é by─ç zwyczajny, mechaniczny poca┼éunek, bez takich rewelacji ze strony jego cia┼éa. Tomi nadal go ca┼éowa┼é i mimo, ┼╝e to trwa┼éo tylko kilka sekund, by┼éy to bardzo wa┼╝ne sekundy w jego ┼╝yciu.
Haruki nie wierzy┼é. Ten ch┼éopak w┼éa┼Ťnie nami─Ötnie ca┼éowa┼é si─Ö z jego kuzynem. Najbardziej zaskoczy┼éo go to, ┼╝e Aki odda┼é poca┼éunek. Sam cieszy┼é si─Ö, ┼╝e nie zosta┼é wylosowany w zabawie i m├│g┼é spokojnie siedzie─ç. Ta ca┼éa sprawa by┼éa dla niego do┼Ť─ç wstydliwa, bo tak czy owak, to s─ů dwaj ca┼éuj─ůcy si─Ö faceci. Poczu┼é, ┼╝e si─Ö rumieni.
Ten rumieniec wychwyci┼é Keizo, na kt├│rego twarzy wykwit┼é triumfalny u┼Ťmieszek.
-Rumienisz si─Ö, patrz─ůc na nich – my┼Ťla┼é. – Podoba ci si─Ö to? Lubisz dw├│ch m─Ö┼╝czyzn, jak s─ů tak blisko? - przeni├│s┼é wzrok na Tomiji'ego, kt├│ry zako┼äczy┼é poca┼éunek.
Odsun─ů┼é si─Ö od ch┼éopaka powoli i u┼Ťmiechn─ů┼é si─Ö, widz─ůc go czerwonego i zak┼éopotanego. Nie wiedzia┼é, co by mia┼é mu powiedzie─ç, wi─Öc usiad┼é przodem do k├│┼éka i zakr─Öci┼é butelk─ů.
Aki nie umia┼é uspokoi─ç wywo┼éanej burzy w sobie. Musia┼é st─ůd wyj┼Ť─ç. Na szcz─Ö┼Ťcie wiedzia┼é, gdzie jest ┼éazienka i gdy wstawa┼é, nikt tego nie zauwa┼╝y┼é.
W pomieszczeniu przemy┼é twarz zimn─ů wod─ů i spojrza┼é na siebie w lustrze. Usta mia┼é nabrzmia┼ée. Dotkn─ů┼é ich palcami. Ten ch┼éopak je ca┼éowa┼é. Na sam─ů my┼Ťl a┼╝ serce uderzy┼éo w piersi mocniej, a podniecenie wzros┼éo.
-Cholera. Musz─Ö si─Ö uspokoi─ç. Co si─Ö ze mn─ů dzieje? To ch┼éopak i ja te┼╝ jestem ch┼éopakiem... Czy┼╝bym... by┼é... gejem?
Opar┼é si─Ö o ┼Ťcian─Ö, po czym zsun─ů┼é si─Ö po niej i usiad┼é na kafelkach. Jego ┼╝ycie wywraca┼éo si─Ö do g├│ry nogami.
-Nie mogę być gejem... Nie chcę... - miał ochotę zapłakać.
-Aki, dobrze si─Ö czujesz? – us┼éysza┼é g┼éos kuzyna.
-Tak. Jestem tylko zm─Öczony. P├│jd─Ö chyba spa─ç, ju┼╝ p├│┼║no.
-To chod┼║, zaprowadz─Ö ci─Ö do mojego pokoju.
-Ok.
Wyszed┼é z ┼éazienki i teatralnie ziewn─ů┼é. Jejku, nie chcia┼é go ok┼éamywa─ç, ale co mia┼é mu powiedzie─ç? Hej, Haruki, w┼éa┼Ťnie odkry┼éem, ┼╝e prawdopodobnie jestem gejem.
-Marnie wygl─ůdasz.
-Wcze┼Ťnie wsta┼éem.
Kuzyn zaprowadził go do swego pokoju. Tam czekał na niego prezent i jego rzeczy. Obok łóżka leżał rozłożony materac.
-Możesz spać w łóżku, a ja...
-Nie. Lubię spać na materacu. To ja się położę.
-Dobrze. Ja jeszcze zejd─Ö na d├│┼é. Pomog─Ö Seiji'emu posprz─ůta─ç. Inni ju┼╝ poszli do siebie. Dobranoc.
-Dobranoc.
Zosta┼é sam i podszed┼é do maskotki. Wyj─ů┼é kopert─Ö z jego ┼éapki i usiad┼é na materacu. Z koperty wyci─ůgn─ů┼é zdj─Öcia. Na jednym zatrzyma┼é wzrok.
-Tomiji Ikeda – szepn─ů┼é.
Po┼éo┼╝y┼é si─Ö g┼éow─ů na poduszce, wgapiaj─ůc si─Ö w zdj─Öcie. Ch┼éopak by┼é naprawd─Ö ┼éadny. Ju┼╝ wcze┼Ťniej zwr├│ci┼é na to uwag─Ö. On i Ueda bardzo wyr├│┼╝niali si─Ö w zespole, ale to Tomi coraz cz─Ö┼Ťciej przyci─ůga┼é jego uwag─Ö.
-Nie – odrzuci┼é zdj─Öcie. - Nie jestem gejem.
Z t─ů my┼Ťl─ů zasn─ů┼é, a przed oczami, gdy ulatywa┼é w krain─Ö sn├│w, mia┼é twarz zielonow┼éosego.