Gdy muzyka w duszy gra 6
Dodane przez Aquarius dnia Stycze˝ 04 2014 10:52:11


Poranne promienie s┼éoneczne zajrza┼éy do sypialni o morelowych ┼Ťcianach, po drodze graj─ůc na ma┼éych kryszta┼éach w kszta┼écie ┼ézy, kt├│re zwisa┼éy z ┼╝yrandolu i kinkiet├│w. Efekt, jaki wywo┼éywa┼éy, odbija┼é si─Ö od ┼Ťcian i mebli kolorowymi t─Öczowymi paskami, tworz─ůc przepi─Ökn─ů bajkow─ů sceneri─Ö, kt├│ra znika┼éa w ci─ůgu kilkunastu sekund.
Tej gry ┼Ťwiate┼é nie m├│g┼é zobaczy─ç nowy w┼éa┼Ťciciel sypialni, kt├│ry dopiero po kilku minutach od jej zako┼äczenia podni├│s┼é powieki, ukazuj─ůc ┼Ťwiatu swoje niesamowicie zielone t─Öcz├│wki. Przeci─ůgn─ů┼é si─Ö, zrzucaj─ůc z siebie ko┼édr─Ö. Dobrze mu si─Ö spa┼éo, mimo obaw, ┼╝e nie za┼Ťnie w nowym miejscu. ┼ü├│┼╝ko by┼éo wygodne, po┼Ťciel pachnia┼éa polnymi kwiatami i nie musia┼é si─Ö martwi─ç, ┼╝e za┼Ťpi do pracy. Podni├│s┼é si─Ö rze┼Ťko, od razu za┼Ťcielaj─ůc ┼é├│┼╝ko. Nie by┼é pedantem jak lider, ale nie lubi┼é mie─ç w dzie┼ä rozbebeszonego ┼é├│┼╝ka.
Wyjrza┼é przez okno, kt├│re uchyli┼é, wpuszczaj─ůc do ┼Ťrodka poranne, orze┼║wiaj─ůce powietrze. Kocha┼é wiosn─Ö, a i lato by┼éo ju┼╝ blisko. W g┼é─Öbi ogrodu zobaczy┼é zagajnik z kwitn─ůcymi wi┼Ťniami. Mia┼é ochot─Ö tam kiedy┼Ť p├│j┼Ť─ç. Ich kwiaty zawsze wzbudza┼éy w nim co┼Ť w rodzaju nadziei, ┼╝e cokolwiek by si─Ö z┼éego dzi┼Ť nie dzia┼éo, to zawsze jest jutro, a jutro jest dobre.
Po wygl─ůdzie czystego, b┼é─Ökitnego nieba m├│g┼é s─ůdzi─ç, ┼╝e zapowiada┼é si─Ö pogodny dzie┼ä i b─Ödzie mo┼╝na si─Ö nim cieszy─ç, o ile go przetrwa i nie pope┼éni gafy na konferencji. Musia┼é si─Ö postara─ç, aby lider by┼é z niego zadowolony i nie ┼╝a┼éowa┼é, ┼╝e zgodzi┼é si─Ö na przyj─Öcie go do zespo┼éu.
Otworzy┼é szaf─Ö i wyj─ů┼é z niej ┼Ťwie┼╝e ubranie, z kt├│rym skierowa┼é si─Ö do ┼éazienki. Po┼éo┼╝y┼é je na koszu na brudn─ů bielizn─Ö, a sam zdj─ů┼é z siebie spodnie od pi┼╝amy. Nigdy na noc nie zak┼éada┼é koszulki, gdy┼╝ wtedy by┼éo by mu gor─ůco. Wszed┼é pod prysznic i odkr─Öci┼é kurki. Strumie┼ä ciep┼éej wody obla┼é jego cia┼éo i z pe┼én─ů swobod─ů sp┼éywa┼é po ka┼╝dym milimetrze jego sk├│ry, do kt├│rej do┼é─ůczy┼éa pachn─ůca piana z ┼╝elu o zapachu kiwi, wr─Öcz czcz─ůc m┼éode, zgrabne cia┼éo o d┼éugich nogach i lekko umi─Ö┼Ťnionej sylwetce. Ch┼éopak nie by┼é chuchrem jak niekt├│rzy jego byli koledzy ze szko┼éy, kt├│rych nie raz widzia┼é pod prysznicem. Jego cia┼éo by┼éo symetryczne, ┼éadnie ukszta┼étowane, maj─ůce wszystko na swoim miejscu.
Po d┼éugim prysznicu wytar┼é si─Ö r─Öcznikiem k─ůpielowym i stan─ů┼é przed lustrem, z kt├│rego musia┼é otrze─ç par─Ö, ┼╝eby co┼Ť widzie─ç. Przetrzepa┼é palcami mokre, geste w┼éosy, zastanawiaj─ůc si─Ö czy by┼é wi─Ökszy sens je uk┼éada─ç, skoro po ┼Ťniadaniu stylistka mia┼éa wzi─ů─ç go w obroty. Przeczesa┼é je tylko grzebieniem, nie u┼╝ywaj─ůc suszarki, przez co niekt├│re z kr├│tkich kosmyk├│w niesfornie odnajdywa┼éy swoje, wed┼éug siebie, dobre miejsce. ┼Üci┼Ťlej m├│wi─ůc, ka┼╝dy kosmyk szlaja┼é si─Ö tam, gdzie ich w┼éa┼Ťciciel najch─Ötniej by ich nie widzia┼é. Da┼éo to efekt s┼éodkiego, acz niegrzecznego ch┼éopca, kt├│ry tylko czeka a┼╝ porwie go ksi─ů┼╝─Ö. Tylko ten ksi─ů┼╝─Ö ci─ůgle si─Ö nie pojawia┼é. Za┼éo┼╝y┼é na siebie przygotowane wcze┼Ťniej rzeczy i przejrza┼é si─Ö ostatni raz w lustrze. Efekt, kt├│ry osi─ůgn─ů┼é, wyda┼é mu si─Ö zadowalaj─ůcy. Lubi┼é ┼éadnie wygl─ůda─ç. Cz─Östo zastanawia┼é si─Ö czy to jaka┼Ť gejowska cecha, ale jego kuzyn zdecydowanie nie przejawia┼é ku temu ┼╝adnych sk┼éonno┼Ťci, a w ┼éazience sp─Ödza┼é wi─Öcej czasu ni┼╝ kobieta.
B─Öd─ůc ju┼╝ w pokoju, u┼Ťmiechn─ů┼é si─Ö na wspomnienie wczorajszego wieczoru. Ch┼éopcy okazali si─Ö bardzo fajni i nie wygl─ůda┼éo na to, aby przeszkadza┼éa im jego nie┼Ťmia┼éo┼Ť─ç. Razem posiedzieli przy dobrych przek─ůskach i kilku piwach. Tylko Keizo szybko ich opu┼Ťci┼é, ale przed tym chwil─Ö pomarudzi┼é i przykaza┼é, ┼╝eby byli cicho, poniewa┼╝ on musi si─Ö wyspa─ç.
- Dziwny z niego ch┼éopak – pomy┼Ťla┼é. Nie wiedzia┼é, co ma o nim s─ůdzi─ç, poza tym, ┼╝e bardzo podoba┼éy mu si─Ö jego oczy. Nigdy nie spotka┼é si─Ö z takim kolorem t─Öcz├│wek. Tylko ci─ůgle patrzy┼éy na niego tak, jakby go przenika┼éy na wylot – I mog┼éyby mie─ç w sobie troch─Ö ciep┼éa w stosunku do mnie – Wiedzia┼é, ┼╝e ciep┼éo patrzy na pozosta┼éych ch┼éopak├│w. Dlaczego na niego nie mo┼╝e? W sumie w ci─ůgu p├│┼é roku mog┼éo si─Ö wiele zmieni─ç. Oni s─ů razem dwa lata, a z niekt├│rymi Keizo zna si─Ö d┼éu┼╝ej – Mo┼╝e powinienem go bardziej pozna─ç? Wida─ç, ┼╝e pozostali go lubi─ů, wi─Öc z pewno┼Ťci─ů nie jest taki z┼éy.
W ko┼äcu przerwa┼é swoje rozmy┼Ťlania nad liderem, orientuj─ůc si─Ö, ┼╝e jak ko┼éek stoi na ┼Ťrodku sypialni. Ruszy┼é do drzwi, ju┼╝ po chwili opuszczaj─ůc sw├│j azyl. Po zej┼Ťciu na d├│┼é trafi┼é w sam ┼Ťrodek k┼é├│tni Keizo z Natsuo.
- Chcesz czeka─ç do koncertu, Ueda?! Przecie┼╝ w tym czasie mo┼╝e powsta─ç masa niepochlebnych opinii!
- Nie zgadzam si─Ö. Niech nam ufaj─ů! Nie wspomina┼ée┼Ť o tym wcze┼Ťniej!
- Chod┼║ – us┼éysza┼é przy uchu i zosta┼é poci─ůgni─Öty przez Tomiji'ego w stron─Ö kuchni – K┼é├│c─ů si─Ö o ciebie.
- O mnie? Dlaczego?
- Ogata chce, ┼╝eby┼Ť na konferencji za┼Ťpiewa┼é, a Keizo staje w twojej obronie, ┼╝e nie jeste┼Ť na to gotowy.
Haruki przystan─ů┼é na moment.
- Stan─ů┼é w mojej obronie?
- Tak, chyba wie, ┼╝e jeste┼Ť zdenerwowany przed pierwszym wyst─Öpem. Ja uwa┼╝am, ┼╝e powinni ciebie zapyta─ç o zdanie. Chcia┼éby┼Ť za┼Ťpiewa─ç?
- Prawd─Ö m├│wi─ůc nie dzi┼Ť – u┼Ťmiechn─ů┼é si─Ö przepraszaj─ůco.
- W takim razie Keizo dobrze to wyczu┼é – ruszyli dalej do kuchni – Natsuo obawia si─Ö negatywnych opinii fan├│w co do ciebie. Nie znaj─ů ci─Ö i twojego g┼éosu.
- Przecież od jutra zaczynamy pracę nad singlem. Ma być wydany za tydzień, to chyba nie będzie tak źle?
- Nie, bez obaw. Zjedz co┼Ť – powiedzia┼é zielonow┼éosy, kiedy weszli do du┼╝ej kuchni, w kt├│rej kr─Öcili si─Ö pozostali cz┼éonkowie grupy – Jak wpadniesz w ┼éapy Reiko, to ci─Ö nie wypu┼Ťci do konferencji.
- Tylko nie ┼éapy, m├│j drogi – Reiko uda┼éa oburzenie i postawi┼éa stos kanapek na d┼éugim prostok─ůtnym stole. Nie mieszka┼éa z nimi, ale by┼éa cz─Östym go┼Ťciem.
- Dobrze, to mo┼╝e by─ç „w pi─Ökne r─ůczki”? - poprawi┼é si─Ö.
Haruki usiad┼é obok Seiji'ego, kt├│ry co┼Ť pisa┼é na komputerze.
- Wrzucam informacj─Ö na nasz─ů stron─Ö. Dziel─Ö si─Ö z fanami skrawkami, ┼╝eby ich zaciekawi─ç. Po konferencji uruchomi─Ö tw├│j profil i galeri─Ö. B─Ödziesz m├│g┼é na bie┼╝─ůco ┼Ťledzi─ç wpisy fan├│w, a oni ogl─ůda─ç twoje foty. Pojutrze mamy sesj─Ö, wi─Öc b─Ödziemy mieli, co wrzuca─ç.
Do kuchni wszed┼é Keizo i od razu spojrza┼é na Hamad─Ö nic nie wyra┼╝aj─ůcymi oczami.
- Za p├│┼é godziny jedziemy do wytw├│rni. Nie chc─Ö ┼╝adnych op├│┼║nie┼ä – poinformowa┼é ich i wyszed┼é.
***
Bus jecha┼é bocznymi ulicami, ┼╝eby unikn─ů─ç kork├│w. Kierowca po ostatniej st┼éuczce prowadzi┼é uwa┼╝niej.
- My wysi─ůdziemy przy g┼é├│wnym wej┼Ťciu – poinformowa┼é kierowc─Ö Ueda – Hamada zostanie z tob─ů i stylistk─ů. Zawieziesz ich od ty┼éu, aby nikt nie zobaczy┼é ch┼éopaka.
- Dobrze.
- Wy wiecie, co robi─ç. Kilka autograf├│w i do ┼Ťrodka.
- Tak jest, panie kierowniku – Seiki mia┼é ochot─Ö zasalutowa─ç.
- Musisz mieć zawsze ostatnie słowo? - zapytał Seiji brata.
- Pewnie. Ma kto┼Ť co┼Ť co picia?
Isao si─Ögn─ů┼é do schowka w aucie i poda┼é mu butelk─Ö wody.
- Dzi─Öki. My┼Ťlicie, ┼╝e jak fani przyjm─ů Haruki'ego?
- Jestem dobrej my┼Ťli – Tomiji wygl─ůda┼é si─Ö przez okno – Dojechali┼Ťmy.
Keizo rzucił ostre spojrzenie na Hamadę.
- Nie wychylaj si─Ö, jak b─Ödziemy wysiada─ç. Pami─Ötaj, ┼╝e dopiero na konferencji maj─ů ci─Ö zobaczy─ç, niespodzianko.
Wsta┼é z fotela i rozsun─ů┼é drzwi. Wysiad┼é pierwszy, a za nim pozostali cz┼éonkowie BlueRiver.
„Kochamy was” dolecia┼éo do ich uszu, kiedy szli w stron─Ö budynku, a ochrona powstrzymywa┼éa t┼éum od rzucenia si─Ö w ramiona ch┼éopakom.
- My was te┼╝ kochamy! - krzykn─ů┼é Seiki i pomacha┼é do fan├│w.
Rozdali kilka autograf├│w zanim znikn─Öli za drzwiami wytw├│rni, udaj─ůc si─Ö prosto do garderoby, gdzie czeka┼é na nich ubrany w bia┼éy garnitur i niebiesk─ů koszul─Ö Haruki. Reiko malowa┼éa mu oczy czarn─ů kredk─ů, podkre┼Ťlaj─ůc ich urod─Ö. Keizo zagapi┼é si─Ö na niego. Ch┼éopak by┼é naprawd─Ö przystojny.
- Przebierajcie si─Ö. Macie by─ç gotowi za dziesi─Ö─ç minut – Ogata wszed┼é do pomieszczenia pe┼énego ciuch├│w i kosmetyk├│w – Haruki pami─Ötasz, co masz robi─ç?
- Tak.
- To do roboty, ch┼éopcy – zaklaska┼é.

***
Czeka┼é spokojnie za rozsuwanymi drzwiami a┼╝ go wezw─ů. Ba┼é si─Ö szczeg├│lnie pyta┼ä od dziennikarzy. Nie chcia┼é nic m├│wi─ç. S┼éysza┼é wszystko, co m├│wi─ů jego nowi koledzy i mened┼╝er. Tomiji o┼Ťwiadczy┼é, ┼╝e z powodu choroby robi przerw─Ö i prosi o dobre przyj─Öcie nowego wokalisty. Na te s┼éowa po ca┼éej sali rozleg┼é si─Ö szmer rozm├│w. Dopiero wtedy wyjawiono jego nazwisko i m├│g┼é wej┼Ť─ç.
Drzwi si─Ö rozsun─Ö┼éy, ujawniaj─ůc go. O┼Ťlepi┼éy go flesze, co rusz b┼éyskaj─ůce mu przed oczami. On jednak mia┼é w g┼éowie to, czego go nauczyli. Szed┼é prosto do sto┼éu, przy kt├│rym siedzia┼é zesp├│┼é. Prze┼ékn─ů┼é ┼Ťlin─Ö, gdy doszed┼é do lidera i usiad┼é przy nim. Wiedzia┼é, ┼╝e Keizo chcia┼é go mie─ç na oku i dlatego za┼╝─ůda┼é, by przy nim usiad┼é. W sumie dobrze, bo jakby zacz─ů┼é m├│wi─ç g┼éupoty, to Ueda nie b─Ödzie mia┼é skrupu┼é├│w i go przynajmniej kopnie, co zza sto┼éu pokrytego bia┼éym obrusem zwisaj─ůcym z przodu do samej ziemi by┼éoby niewidoczne.
- Haruki jest skromnym ch┼éopakiem i geniuszem – dopiero teraz dotar┼éy do niego ko┼äcowe s┼éowa Natsuo – Jego g┼éos po raz pierwszy us┼éysz─ů pa┼ästwo, a tak┼╝e fani, po nagraniu singla. P├│┼║niej Haruki za┼Ťpiewa na ┼╝ywo, promuj─ůc piosenk─Ö z p┼éyty w jednym z program├│w telewizyjnych. Zapewniam, ┼╝e Haruki ma wielki talent i doskonale sprawdzi si─Ö jako drugi wokalista. Zapraszam do zadawania pyta┼ä.
Puls mu przy┼Ťpieszy┼é. Gdy seria pyta┼ä dotyczy┼éa najpierw Tomiji'ego, a p├│┼║niej jego. Reporterzy ciekawi byli g┼éosu nowego cz┼éonka zespo┼éu i nie ustawali w pytaniach o to. Keizo przej─ů┼é je na siebie, odpowiadaj─ůc, ┼╝e gdy przyjdzie pora, to ka┼╝dy z nich us┼éyszy g┼éos Hamady.
- Ja bym chcia┼éa co┼Ť us┼éysze─ç od samego Haruki'ego – m┼éoda reporterka w okularach i z zadartym nosem by┼éa bardzo ciekawa pochodzenia nowego Blue – Haruki sk─ůd pochodzisz? Twoi rodzice nie maj─ů nic przeciw temu, ┼╝e ich syn nagle wyprowadza si─Ö z domu, aby zamieszka─ç z obcymi sobie lud┼║mi? I mo┼╝e opowiesz nam co┼Ť o swoim dzieci┼ästwie? Wiemy, ┼╝e nie wszyscy z zespo┼éu mieli szcz─Ö┼Ťliwe dorastanie. Jaka jest twoja historia? I czy naprawd─Ö jeste┼Ť geniuszem jak m├│wi┼é wasz mened┼╝er? Nie s┼éyszeli┼Ťmy jak ┼Ťpiewasz.
Powoli wpada┼é w panik─Ö. Nie chcia┼é opowiada─ç o mamie, kt├│ra go zostawi┼éa, o nieznanym ojcu. Nawet nie wiedzia┼é, co mia┼éby powiedzie─ç. Zrobi┼éo mu si─Ö gor─ůco.
- Ja... Moje... - zaci─ů┼é si─Ö.
- Haruki jest nie┼Ťmia┼éy – odezwa┼é si─Ö lider. Zaskoczony Hamada spojrza┼é na niego – Poza tym niech pani nie pr├│buje wyci─ůga─ç czego┼Ť od nowego cz┼éonka. On tak samo strze┼╝e swojej prywatno┼Ťci jak my.
- Ale, Keizo, sam przyznaj, ┼╝e fani chc─ů zna─ç was lepiej – m├│wi┼éa kobieta - Bycie takimi tajemniczymi nie zawsze mo┼╝e pom├│c.
- Przyznajcie sami, czy┼╝ ta nasza tajemniczo┼Ť─ç was nie poci─ůga? Chcemy ziarno swojej prywatno┼Ťci sobie zostawi─ç. Jakby┼Ť si─Ö czu┼éa, gdyby kto┼Ť ciebie ograbi┼é ze wszystkiego? Zagl─ůda┼é, co robisz i interesowa┼é si─Ö nawet, z kim sypiasz?
- Z┼éo┼Ťci┼éoby to mnie. Nie zaakceptowa┼éabym takiej sytuacji.
- My wiemy, ┼╝e jeste┼Ťmy osobami publicznymi, ale pozw├│lcie pewne sprawy zachowa─ç nam dla siebie.
- Ja tylko pytałam o rodziców i dzieciństwo Haruki'ego.
- Kr├│tki ┼╝yciorys poznacie przegl─ůdaj─ůc nasz─ů stron─Ö. Na tym zako┼äczymy spotkanie – Nie doda┼é nic wi─Öcej, tylko pierwszy wsta┼é. Haruki, nawet nie zastanawiaj─ůc si─Ö, pod─ů┼╝y┼é za nim. Reszta ch┼éopak├│w uczyni┼éa to samo, przy czym Seiki jeszcze pomacha┼é do dziennikarzy.
Na pustym korytarzu Keizo odwrócił się do nowego.
- Nast─Öpnym razem, jak kto┼Ť zacznie ci─Ö o co┼Ť pyta─ç, to nie mamrocz pod nosem, tylko powiedz, ┼╝e szanujesz swoj─ů prywatno┼Ť─ç i prosisz o pytania dotycz─ůce muzyki i plan├│w. Nie pozw├│l, aby s─Öpy oddar┼éy ci─Ö ze sk├│ry. Na szcz─Ö┼Ťcie takie spotkania zdarzaj─ů si─Ö rzadko, wi─Öc nie b─Ödziesz musia┼é si─Ö m─Öczy─ç. Wracajcie do domu, ja popracuj─Ö w studiu do wieczora.
- Czym wrócisz do domu? - zapytał Tomiji.
- Ostatnio zosta┼é tu m├│j samoch├│d. Cze┼Ť─ç.
Haruki patrzy┼é chwil─Ö za oddalaj─ůcym si─Ö liderem. Chcia┼é mu podzi─Ökowa─ç za to, ┼╝e nie musia┼é dzi┼Ť ┼Ťpiewa─ç i za wybawienie od tych wszystkich pyta┼ä. Ju┼╝ nawet wiedzia┼é jak to zrobi. Potrzebowa┼é ma┼éej pomocy Isao.
W domu porozmawia┼é z nim na osobno┼Ťci i Akechi zgodzi┼é si─Ö udost─Öpni─ç mu kuchni─Ö, po zapewnieniach, ┼╝e niczego nie spali. M─Ö┼╝czyzna pokaza┼é mu, co i jak dzia┼éa, po czym zostawi┼é go samego.
Hamada za┼éo┼╝y┼é bia┼éy fartuszek w br─ůzow─ů kratk─Ö i zabra┼é si─Ö do zrobienia czekoladowych ciasteczek. Piek┼é je od lat dla ca┼éej rodziny i zawsze znika┼éy z talerza w ekspresowym tempie. Teraz zamierza┼é zrobi─ç je tylko dla lidera z nadziej─ů, ┼╝e mu b─Öd─ů smakowa┼éy.

***
- Dlaczego mi nie powiedzia┼ée┼Ť, ┼╝e tw├│j kuzyn wst─ůpi┼é do BlueRiver? Wiesz jak bardzo ich kocham – Mary m├│wi┼éa z pretensj─ů w g┼éosie. Klapn─Ö┼éa na krzes┼éo obok Akiego i za┼éo┼╝ywszy nog─Ö na nog─Ö, pocz─Ö┼éa rusza─ç ni─ů nerwowym tikiem.
- To by┼éa tajemnica – tylko tyle mia┼é na sw─ů obron─Ö.
Siedzieli w jego pokoju przy komputerze, na ekranie kt├│rego w┼éa┼Ťnie wpisywa┼éa si─Ö strona zespo┼éu.
- Nie zdradziłabym jej przecież.
- Wiem, ale Haruki mi ufa, nie mog┼éem nic chlapn─ů─ç. O zobacz, jest jego zdj─Öcie – klikn─ů┼é na fotk─Ö, kt├│ra prowadzi┼éa do podstron z jeszcze niewype┼énionym ┼╝yciorysem i kilkoma zdj─Öciami.
- Strona w budowie. Nic tu jeszcze nie ma – dziewczyna wyrwa┼éa mu myszk─Ö i klikn─Ö┼éa na powi─Ökszenie zdj─Öcia, na kt├│rym Haruki w towarzystwie zielonow┼éosego u┼Ťmiecha si─Ö do obiektywu – Musieli je zrobi─ç wczoraj. To na pewno ich ogr├│d. Tomiji jest cudowny – prawie zapiszcza┼éa – Nie uwa┼╝asz, ┼╝e jest cudowny? - ostatnie s┼éowo zbyt cz─Östo przewija┼éo si─Ö przez jej usta.
Aki tylko przytakn─ů┼é. Przyjrza┼é si─Ö Ikedzie. Ch┼éopak by┼é nawet ┼éadny.
- Nie mog─Ö sobie wyobrazi─ç, co on czuje, kiedy nie mo┼╝e ┼Ťpiewa─ç – kontynuowa┼éa dziewczyna, nie zwracaj─ůc na przyjaciela wi─Ökszej uwagi – Musia┼é na d┼éugo zrezygnowa─ç z czego┼Ť, co kocha. Takie co┼Ť musi bole─ç, a na konferencji nie wygl─ůda┼é na smutnego. Z pewno┼Ťci─ů jest bardzo silny i nie przejmuje si─Ö swoj─ů chorob─ů.
- Powiedzia┼é, ┼╝e b─Ödzie walczy┼é, znaczy, ┼╝e jest optymist─ů. Sprawd┼║my ich plany na nast─Öpne dni – nie m├│wi┼é tego przyjaci├│┼éce, ale po cichu mia┼é nadziej─Ö, ┼╝e nied┼éugo zawita do ich domu. Mo┼╝e nawet na koncert dostanie wej┼Ťci├│wk─Ö.

***
Tomiji opu┼Ťci┼é gabinet lekarski z plikiem recept w d┼éoni. Mia┼é na nosie czarne, du┼╝e okulary i narzucony na g┼éow─Ö kaptur od bluzki. Zrobienie sobie w┼éos├│w na zielono to nie by┼é m─ůdry pomys┼é, by┼é przez to za bardzo rozpoznawany, ale nie zamierza┼é zmienia─ç koloru na czarny, chyba ┼╝e leczenie si─Ö nie uda i odejdzie z zespo┼éu na dobre.
Kupi┼é w pobliskiej aptece leki, z kt├│rych jeden mia┼é go pocz─ůtkowo bardzo os┼éabia─ç, przez co do niego zosta┼é dobrany specjalny zestaw witamin rekompensuj─ůcych utrat─Ö si┼é.
Usiad┼é w swoim aucie i po┼éo┼╝y┼é g┼éow─Ö na kierownicy. Bola┼éo go to, ┼╝e nie m├│g┼é ┼Ťpiewa─ç. Nikomu nie pokazywa┼é, ┼╝e w g┼é─Öbi duszy czu┼é si─Ö naprawd─Ö ┼║le. Czasami mia┼é ochot─Ö po┼éo┼╝y─ç si─Ö do ┼é├│┼╝ka i przespa─ç te sze┼Ť─ç miesi─Öcy. Wyprostowa┼é si─Ö na siedzeniu. Wzi─ů┼é kilka g┼é─Öbokich oddech├│w. Przekr─Öci┼é kluczyk w stacyjce i nacisn─ů┼é peda┼é gazu. Wr├│ci do domu, do swoich przyjaci├│┼é i przestanie rozczula─ç si─Ö nad sob─ů, poniewa┼╝ to nie prowadzi┼éo do niczego dobrego.
W drodze zobaczy┼é samoch├│d Keizo i za┼éo┼╝y┼é s┼éuchawk─Ö od telefonu do ucha. Wcisn─ů┼é dw├│jk─Ö i aparat sam wykona┼é po┼é─ůczenie do jego przyjaciela.
= Hej, Tomi.
- Jad─Ö za tob─ů.
= Widz─Ö. By┼ée┼Ť u lekarza?
- Wracam od niego. Przeprowadził jeszcze dodatkowe badania i mam już leki. Na kontrole będzie przyjeżdżał do nas do domu.
= To dobrze. Wracamy do domu czy chcesz gdzie┼Ť wst─ůpi─ç?
- Do domu.
= B─Öd─Ö tam pierwszy – widzia┼é, jak Keizo przy┼Ťpieszy┼é.
- Zobaczymy – roz┼é─ůczy┼é rozmow─Ö i nacisn─ů┼é peda┼é gazu. Lubi┼é szybk─ů jazd─Ö. Szybk─ů, ale rozwa┼╝n─ů. Teraz byli ju┼╝ na ostatniej prostej prowadz─ůcej do domu i mogli sobie pozwoli─ç na ma┼éy wy┼Ťcig, a ich sportowe auta pozwala┼éy na osi─ůgniecie ogromnych pr─Ödko┼Ťci w kilka sekund. Za┼Ťmia┼é si─Ö, kiedy wyprzedzi┼é samoch├│d przyjaciela i przejecha┼é przez bram─Ö pierwszy.

***
Wiedzia┼é, ┼╝e robi ┼║le i oberwie za to. Zakaz to zakaz, zawsze stara┼é si─Ö ich przestrzega─ç, ale jak inaczej mia┼é dostarczy─ç mu ciasteczka? Do┼é─ůczy┼é do nich jeszcze ozdobn─ů karteczk─Ö z podzi─Ökowaniami i wyja┼Ťnieniami oczywi┼Ťcie, jako ┼╝e sam nie lubi┼é anonim├│w podpisa┼é si─Ö i ┼╝yczy┼é smacznego. Liczy┼é si─Ö z faktem, ┼╝e ciasteczka mog─ů trafi─ç do ┼Ťmieci, ale wierzy┼é, ┼╝e Ueda na to nie pozwoli. Widzia┼é wczoraj jak bia┼éow┼éosy lubi s┼éodycze.
Otworzy┼é drzwi pokoju lidera i wszed┼é na palcach. Nic nie zrobi, niczego nie b─Ödzie dotyka┼é, tylko zostawi talerz z ┼éakociami i sobie st─ůd p├│jdzie. W pokoju l┼Ťni┼éo czysto┼Ťci─ů, a rzeczy sta┼éy r├│wniutko pouk┼éadane. Podszed┼é do biurka, na kt├│rym postawi┼é talerz, a obok niego ustawi┼é karteczk─Ö, kt├│r─ů opar┼é o brzeg naczynia, upewniaj─ůc si─Ö, ┼╝e ta nie spadnie i lider na pewno j─ů zobaczy. Z pewno┼Ťci─ů w nast─Öpnej sekundzie w┼Ťcieknie si─Ö za naruszenie jego przestrzeni, a po skosztowaniu s┼éodkiego, chrupkiego ciastka wybaczy mu wtargniecie do pokoju. Skierowa┼é swoje stopy ku wyj┼Ťciu z sypialni. Tu┼╝ przy drzwiach, zanim sam zd─ů┼╝y┼é nacisn─ů─ç klamk─Ö, us┼éysza┼é jak─ů┼Ť rozmow─Ö, kt├│ra szybko dobieg┼éa ko┼äca i z┼éota klamka poruszy┼éa si─Ö. Szybko przebieg┼éo mu przez g┼éow─Ö, ┼╝e w┼éa┼Ťnie wpad┼é na ca┼éego. Drzwi otworzy┼éy si─Ö na o┼Ťcie┼╝ i stan─ů┼é w nich w┼éa┼Ťciciel pokoju, w kt├│rego oczach na jego widok pojawi┼éy si─Ö gromy.
- Co ty tu robisz? Kto ci kaza┼é tu wej┼Ť─ç?
- Ja tylko... - mia┼é zamiar wskaza─ç r─Ök─ů biurko.
- Wszed┼ée┼Ť tu, kiedy mnie nie by┼éo? Czy┼╝bym nie wyrazi┼é si─Ö wczoraj jasno? Mo┼╝e jeste┼Ť za g┼éupi, aby to zrozumie─ç? Wyjd┼║ st─ůd natychmiast!
Haruki opu┼Ťci┼é g┼éow─Ö jak skazaniec i przeszed┼é obok lidera, potr─ůcaj─ůc go lekko ramieniem. Nie chcia┼é go bardziej zdenerwowa─ç. Podskoczy┼é na d┼║wi─Ök trza┼Ťni─Öcia drzwiami, kt├│re rozleg┼éo si─Ö, gdy tylko przekroczy┼é pr├│g pomieszczenia. Nie posz┼éo najgorzej, ale na wszelki wypadek ulotni┼é si─Ö z korytarza i zszed┼é do salonu, gdzie przywita┼éy go ciep┼ée u┼Ťmiechy Tomiji'ego i Isao.

***
- Co on sobie my┼Ťla┼é wchodzi─ç tu bez mojej obecno┼Ťci!? Z┼éama┼é m├│j zakaz! - by┼é naprawd─Ö z┼éy. Musia┼é si─Ö uspokoi─ç, tylko jedna rzecz mog┼éa mu w tym pom├│c. W ┼éazience umy┼é jeszcze r─Öce i przebra┼é si─Ö w lu┼║niejsze ubranie. W ko┼äcu m├│g┼é w┼é─ůczy─ç swoj─ů ukochan─ů p┼éyt─Ö, kt├│rej nie by┼éo w odtwarzaczu.
- Dziwne. Wczoraj jej s┼éucha┼éem. By┼éem troch─Ö rozkojarzony, mo┼╝e j─ů schowa┼éem do pude┼éka – niestety na p├│┼éce te┼╝ jej nie by┼éo. Doprowadza┼éo to Keizo do pasji. To by┼éa jedyna pami─ůtka po ukochanym dziadku. M─Ö┼╝czyzna podarowa┼é mu t─Ö p┼éyt─Ö na urodziny, dwa dni przed swoj─ů ┼Ťmierci─ů. Odt─ůd muzyka z niej zawsze mu towarzyszy┼éa w trudnych chwilach. Mia┼é wtedy wra┼╝enie, ┼╝e jego dziadek jest przy nim i pomaga mu we wszystkich trudno┼Ťciach. Teraz kr─ů┼╝ka nie m├│g┼é nigdzie znale┼║─ç – Nie m├│g┼é zapa┼Ť─ç si─Ö pod ziemi─Ö – Gromadzona w nim energia szuka┼éa uj┼Ťcia i str─ůci┼é r─Ök─ů wszystkie p┼éyty w p├│┼éki. Wtedy przed oczami stan─Ö┼éa mu posta─ç nowego. Wybieg┼é z pokoju z pr─Ödko┼Ťci─ů b┼éyskawicy. Znalaz┼é go w pokoju dziennym i stan─ů┼é na ┼Ťrodku. Tr├│jka m┼éodych m─Ö┼╝czyzn zwr├│ci┼éa na niego uwag─Ö.
- Kei, co jest? Dlaczego jeste┼Ť taki wzburzony? - zaniepokoi┼é si─Ö zielonow┼éosy.
- Ty – wskaza┼é palcem Hamad─Ö – Podejd┼║ do mnie!