Wspomnienia
Dodane przez Aquarius dnia Stycznia 14 2012 01:35:42
Natknąłem się na ciebie w ciemnej uliczce, koło kontenerów na śmieci. Pamiętam tę noc dokładnie – zresztą jak wszystko związane z tobą, kochanie. Wiał bardzo zimny wiatr i lekko mżawił deszcz. Leżałeś wśród worków na śmieci nieprzytomny, w podartym brudnym ubraniu. Postanowiłem zabrać cię do siebie, więc szybko zamówiłem taksówkę i pojechaliśmy. W mieszkaniu położyłem cię na kanapie, nadal byłeś nieprzytomny. Uchyliłem okno i zapaliłem papierosa. Wpatrywałem się w ciebie, nie mogąc oderwać wzroku. Po chwili musiał obudzić cię powiew zimnego powietrza, bądź zapach palącego się tytoniu. Spojrzałeś na mnie przerażonym wzrokiem, zadając bezgłośne pytanie – gdzie jestem? Wytłumaczyłem, że zamarzłbyś na śmierć, gdybym cię stamtąd nie zabrał. Trochę się uspokoiłeś, choć nadal słyszałem łomot twojego serca. Zaproponowałem więc, żebyś wziął prysznic, a następnie coś przekąsił. Poszedłeś się umyć, ja w tym czasie przygotowałem jajecznicę. Gdy wyszedłeś z łazienki, owinięty tylko w ręcznik, zaniemówiłem z wrażenia. Drobne krople wody spływały po twoich policzkach, szyi, klatce… Trochę się tym zawstydziłeś, że wlepiałem w ciebie wzrok, ale mimo to zacząłeś jeść przygotowany posiłek. Przegryzając, spoglądałeś na mnie niepewnie. Ja wciąż nie spuszczałem z ciebie wzroku. W pewnym momencie nie mogłem się powstrzymać, musiałem cię dotknąć. Odgarnąłem opadające na twoją twarz włosy i lekko się uśmiechnąłem. Otworzyłeś lekko usta, a na twoich policzkach pojawiły się rumieńce. Wiedziałem, że pożądasz mnie tak samo, jak ja ciebie.

Chwilę później byliśmy już w sypialni. Rzuciłem cię na łóżko, złapałem za nadgarstki i zacząłem namiętnie całować. Lekko drżałeś z podniecenia. Zsunąłem jedną dłoń na twoje podbrzusze, a następnie objąłem twoją męskość. Pieściłem ją palcami, a następnie językiem. Zacząłeś pojękiwać, nie mogąc dłużej czekać, aż w ciebie wejdę. Rozpiąłeś zamek w moich spodniach i dotknąłeś mój członek. Wszedłem w ciebie, mocno zaciskając dłonie na twoich biodrach. Patrzyłeś na mnie tymi cudownymi niebieskimi oczami, a twoje blond loki falowały razem z moimi pchnięciami. Wyglądałeś jak aniołek – mój słodki aniołek.

Zamieszkałeś u mnie i byliśmy nierozłączni. Każdy dzień był piękny, bo miałem przy swoim boku ciebie. Życie było łatwiejsze, ja częściej się uśmiechałem. Zakochałem się w tobie już pierwszej nocy, ale z każdym kolejnym dniem, moje serce coraz bardziej płonęło.

Pewnego dnia, wybraliśmy się na spacer. Pogoda nie była ładna, ale ty rozświetlałeś swoim uśmiechem moją duszę. Przechadzaliśmy się po parku między drzewami. Nie przestawałeś się uśmiechać – byłeś taki szczęśliwy. Pocałowałem cię namiętnie, a ty rzuciłeś się w moje objęcia. Nagle usłyszeliśmy przeraźliwy dźwięk. To był dźwięk ścigacza. Jakiś pijany małolat jechał z zawrotną prędkością prosto na nas. Popchnąłeś mnie, ale sam nie zdążyłeś uciec… Motor odjechał, a ty zostałeś w kałuży krwi. Nachyliłem się nad tobą, już nie żyłeś. Na ustach wciąż miałeś ten sam słodki uśmiech. Łzy spłynęły po moich policzkach.

Teraz już nie widzę dalszego sensu swojej egzystencji. Wyrwano mi serce, którego ja nie umiem naprawić. Chociaż mieszkaliśmy razem i spędzaliśmy ze sobą każdą wolną chwilę, ja… nie nigdy nie powiedziałem „kocham cię”. To chyba jest w tym wszystkim najgorsze. Ale wierzę, że jeszcze ci to powiem, już niedługo.

Piękny, lśniący pistolet, leżący obok mnie i moje nędzne w nim odbicie… Jestem żałosny, nie potrafię żyć bez ciebie. Czy czekasz na mnie? Mam nadzieję, że tak. Już do ciebie idę.

BANG.


>