Winter of hell
Dodane przez Aquarius dnia Lipiec 06 2011 14:44:05
Wufei ziewnął i spojrzał od niechcenia na leżącego na łóżku, uśpionego Quatre. Jego i tak już skośne oczy zmrużyły się drapieżnie, a wysunięty język oblizał spierzchnięte wargi.
Wufei miał problem, chociaż jego myśli powoli do tego doszły. Tym problemem był Trowa.
Niebezpieczny Trowa, który nie pozwala się nikomu zbliżać do swojej zabawki.
Że też ten powalony Duo musiał się tu wpakować!- pomyślał gniewnie.
Winner kiedyś niewinny chłopaczek dostał splugawiony przez nie znającego zahamowań cyrkowca.
Quatre rozkosznie jęknął i odwrócił się na plecy zsuwając przy okazji prześcieradło.
Pilot był nagusieńki, a Wufei mógł znowu przyjrzeć się jego ciału. Ciało, które poznał dokładnie w nocy. Wystające żebra, długa łabędzia szyja, alabastrowa i przyjemnie ciepła skóra...
Znowu przełknął ślinę i podszedł do śpiącego. Musnął go opuszkami palców. Niewyraźny pomruk wyrwał się z gardła Quatre. Rozchylone usteczka jakby zachęcały.
Chang pocałował go wsuwając język. Chłopak zamknął usta i otworzył gwałtownie oczy.
Jego szczupłe ręce odepchnęły Wufei' a, a rosnące przerażenie zagościło na anielskiej twarzy.
-Gdzie Trowa?- Quatre rozejrzał się niespokojnie, a później zadał kolejne pytanie.
-Ktoś nas widział?- Wufei patrzył ponurą zawziętością.- Tylko nie....O Boże...Duo?
Chińczyk pokiwał głową.
-On mnie zabije, zabije, zabijeeee!!!!- Quatre był na granicy obłędu.
-Uspokój się, Trowa jeszcze nie wie.- Wufei też był przerażony. W normalnych okolicznościach nie odczuwał by strachu, lecz te nie były normalne. Dopuścił się profanacji na ciele zabaweczki. Naruszył świętość, a to nie może ujść płazem. I jeszcze Duo.
-Zabije mnie, nas. O Boże.- blondynek nadal mamrotał.
-Może nie...
Quatre spojrzał niezbyt mądrze na wojownika.
Ten się nachylił, aż stykali się głowami.
Zimny oddech owiał szyję chłopaka.
Quatre słuchał z rosnącym zainteresowaniem, ciągle kiwając głową.





***



Oczywiście można by całą noc zasłonić kurtyną niepamięci, ale niestety wcześniej zauważył ich Duo. Trzeba było przekonać długowłosego do milczenia, ale jak?
Wufei z ciężkim sercem zapukał do drzwi.
Otworzył mu uśmiechnięty od ucha do ucha Maxwell.- Wufei.- uśmiechnął się przymile.- Co cię do mnie sprowadza?- słodycz biła z jego oczu.
-Wiesz.
-Aaa.- twarzyczka Duo pojaśniała.- Chodzi ci o tą scenkę, co rano widziałem?
-Jesteś sadystą!- nie wytrzymał Chang.
-A na jednego sadystę przypada dziesięciu masochistów.- Maxwell przebrał twarz pokerzysty.
-Co mam zrobić?- czarnowłosy zagryzł wargi i wszedł do środka.
-Pomyślimy nad tym. Obiecuję.- perwersyjno-sadystyczny uśmiech przemknął po twarzy szatyna.
Wufei machinalnie przeżegnał się. Na łóżku leżała wściekle czerwona, skórzana sukienka z gorsetem. Na podłodze walał się pejcz, a Duo z radością dziecka machał mu przed oczami kajdankami.
Wolę Trowe- pomyślał i zrobił naprawdę cierpiącą minę....


***

W starej, pięknej kawiarni grupka przyjaciół zebrała się, żeby porozmawiać i powspominać stare, chwalebne lub mniej czasy.
Quatre wtulony w Trowe patrzył przepraszająco na Wufei' a.
Wufei usiadł okazyjnie koło Heero, jak na razie unikając głupio uśmiechniętego Duo.


Nieco później

-Wufei.
-Co?
Quatre nieśmiało się do niego zbliżył
-Co wy robiliście?
Wufei zarumienił się i wykrztusił.- Nie pytaj.