Yuki wyjechał na cały tydzień
Dodane przez Aquarius dnia Lipiec 06 2011 14:43:06
Uprzedzam, żeby nie traktować tego tak poważnie. Wbrew pozorom lubię Shu i sądzę, że nie byłby zdolny do czegoś takiego. Aha, i oczywiście nie popieram postępowania występujących tu postaci... To dość niemoralne, mówię na wstępie. W każdym razie- ostrzegałam!
Neru: pvinka@interia.pl


Yuki wyjechał na cały tydzień...- pomyślał ze smutkiem Shuichi.- Już zaczynam tęsknić...
Snuł się po całym domu od rana i nie wiedział co ze sobą zrobić. Wtedy jego niewesołe rozmyślania przerwał ostry dzwonek do drzwi.
- Cześć Shuichi!!!
'O, Boże jeszcze Tatsuhy mi tu brakowało...'
-Jak miło cię widzieć, Tat-chan.
-Pomyślałem, że samemu jest ci tak nudno, więc przyjadę.
-Cieszę się...
Shuichi zdecydowanie miał dziś chandrę, a radosne paplanie Tatsuhy jeszcze bardziej go dobijało.
- Cóż, widzę że nic z tego. Na zły humor nie pomogą zwykłe sposoby, prawda?
- Raczej nie.
- Trzeba nam więc innego rozwiązania...

Shuichiemu nie spodobało się to uważne spojrzenie jakim go zmierzył. Na odległość wyczuł, że kochany braciszek Yukiego coś planuje. Coś niedobrego.
Tatsuha podszedł nieco bliżej.
Co po niektórym zaczęły wyczerpywać się zapasy wytrzymałości psychicznej. 'On jest taki podobny do Yukiego... Cholera, tylko spokojnie'
-Shu-chan, wyglądam prawie jak mój brat, no nie?
-Niezupełnie ('Rany, to samo spojrzenie, namiętne usta')
- Ale w pewnych sprawach jestem jeszcze lepszy od niego.
- W-w ... w jakich sprawach?
- Hm, wiesz o co mi chodzi....

Piiiik! Piiik! Piiiiiiiiiiiiiii............
-Halo? O, to ty Yuki? Coś się stało?
('Słyszę twój głos, a przede mną stoi twoja * kopia *')
- To w porządku. Wszystko ok.?
(' Prawie czuję jak jesteś tuż przy mnie...)
- No, pa pa.

Shuichi z westchnieniem odłożył telefon i spojrzał na Tatsuhę.
-Przepraszam, ale nie jestem taki wytrzymały.
-...

Chłopak podszedł do niego po krótkim wahaniu objął za szyję i pocałował.
(Co on do diabła robi?! Muszę się opanować, przecież on jest z moim bratem)
Tat odwzajemnił pocałunek i aż mu się zakręciło w głowie. Zaczął rozpinać koszulę równocześnie próbując zdjąć spodnie.
-Spokojnie, przecież nam się nie spieszy. - wyszeptał mu do ucha. Przytulił się do niego i ściągnął koszulę.
('Co ja robię?! Przecież kocham Yukiego.')
( 'Jak to się może dziać?! Nigdy nie byłem aż taką świnią...')

Po krótkiej chwili oboje pozbyli się już ubrań i zataczali się od pokoju do pokoju nie zaprzestając namiętnych pieszczot. Dotarli do kuchni i wtedy Shu-chan popchnął go na stół. Troszkę niewygody nikomu nie zaszkodziło.
('Zwariowałem. Jak nic')
('Nie mogę tego zrobić! Ale on jest taki cudowny....')
Różowowłosy całował całe jego ciało, szczególnie skupiając się na dolnych partiach.
-Już dłużej nie wytrzymam. - jęknął Tatsucha.
Odwrócił chłopaka na brzuch uniósł jego biodra i wszedł.
Posuwając się w przód i w tył wyzywał się w myślach od najgorszych.

Mniej więcej po godzinie ostrych zabaw przestali.
-Muszę iść.
- Było bardzo przyjemnie.- wyszeptał Shuichi całując go na pożegnanie.
- Ale to był pierwszy i ostatni raz, pamiętaj.
- Wiem.
- To pa, pa.

Chłopak spojrzał w okno i stwierdził, że chyba musi się przejść. Stanowczo za dużo wrażeń jak na jeden dzień.
-Shuichi? Co tu robisz?
-O... o. Cześć.
Stanął oko w oko z uśmiechniętą mordką Sakumy.
- Wolne? Masz trochę czasu?
Chłopak chciał zaprzeczyć, ale mimo to pokiwał głową.
Chodzili sobie po całym mieście śmiejąc się tak głośno, że niejednokrotnie ktoś zmierzył ich uważnym spojrzeniem.
Sakuma nagle zauważył że Ryu-chan od pewnego czasu przybrał swój 'poważny' wyraz twarzy ( a przynajmniej najpoważniejszy na jaki mógł się zdobyć) .
-Coś się stało?
- N-nie skądże.- Sakuma nagle się speszył.
Zdali sobie sprawę, że jakimś baaardzo dziwnym trafem znaleźli się w domu Shindo. Bo przecież wcale a wcale nie chcieli tam iść.
('NIE. Stanowczo : nie. Koniec z głupstwami. Nigdy sobie nie wybaczę.')
-Shu-chan...- wydukał Ryuichi podchodząc do niego.
('Do licha, błagam bądź rozsądny, przestań!')
Niespodziewanie (a jakże) Sakuma objął go. Całując jego szyję zastanawiał się po cichu co on najlepszego robi.
Ale, spokojnie, przecież Shindo-san opamięta się i w porę go odepchnie. Prawda?
Tymczasem nic z tego. Chłopak ochoczo podchwycił pomysł i odpowiadał ognistymi pieszczotami.
('Czy jestem nietrzeźwy czy też naćpany? A Yuki?!')
Ryuichi odkrył w sobie nagle całe pokłady pasji i pchnął towarzysza na łóżko. Dysząc zrywali z siebie ubrania (nie, Shu ich nie zmieniał- Tatsuha był bardziej delikatny). Brali się nawzajem jak nigdy dotąd (cóż, dla ścisłości żaden z nich nie brał drugiego jeszcze nigdy ale to szczegół).
Rozstali się z uśmiechem na ustach i solenną obietnicą, że to się już nigdy nie powtórzy.
Shuichi osunął się na podłogę i wybuchnął wiązanką przekleństw. Najbardziej jednak dziwiło go to, że nadal czuł miłość do Eiriego. 'Co się ze mną dzieje?! Jestem taki okropny...'

Puk, puk, puk.
'NIE. Ktokolwiek to jest, nie otworzę tych drzwi. Nikogo nie wpuszczę i nie zrobię głupstwa.'
-Hej, jesteś tam???
'Uff, to tylko Hiro.'
-Tak, chwilkę.- no, bo przecież musiał się ubrać.
Na widok przyjaciela ogarnęły go jeszcze silniejsze wyrzuty sumienia.
-Nic ci nie jest, Shu?
-N-nie...- po czym jakże adekwatnie do wypowiedzianej kwestii wybuchnął płaczem.
-Ja... ja nie zasługuję na miłość Yukiego!!!
-Dlaczego? Co znowu się stało?
-Zdradziłem go!!!!
-Ty? Nie byłbyś zdolny do cze...
- Słuchasz mnie?! Jestem skończonym gnojkiem! Dzisiaj zdradziłem go z Tatsuhą i Ryuichim!!!!!
- J-jak to...- Hiro wcięło.
- Normalnie!!! Poszedłem z nimi do łóżka! I kochałem się! Jak ja siebie nienawidzę!
- Uff... to rzeczywiście trochę nieładnie... Mogę cię jakoś pocieszyć?
- Nie.

Pół godziny później.
- Słuchaj, Shuchi po prostu o niczym mu nie mów. A w razie czego zaprzeczaj.
- Jasne.- potwierdził chłopak przytulając nagie ciało przyjaciela.
- No widzisz? Sam byś na to wpadł.
- Um... - wybąkał ssąc eee... co nieco.
- Chyba muszę się zbierać.
- Wiesz, jesteś moim najlepszym przyjacielem.
- Ty moim też.
- Więc to się nigdy nie powtórzy?
- Nigdy.
- To dobrze.

Po pełnym wrażeń dniu Shu-chan miał już naprawdę dość. Przez resztę czasu, aż do powrotu Yukiego był więc bardzo grzeczny.
- YUKI!!!!!!!!!!!!!!!!!
- O, Boże...
- Yuki, Yuki, Yukiiiii!!!!! Jak się cieszę, że wróciłeś!
- Taa... No, dobrze, ale teraz mnie już puść.
('Och, jaki jestem fałszywy! Tak kłamać prosto w oczy... Hm... ale... właściwie, zdaje mi się, że naprawdę tęskniłem! Nie, na nic. Jestem zły i wykorzystuję Yukiego i ...')
('Rany, znowu gada i gada. Jeśli mam jakieś życzenie to tylko to, by się wreszcie zamknął.')
-Wiesz, Shuichi, mam złą wiadomość. Znowu muszę wyjechać na jakiś czas...
-NIE!

-Bądź grzeczny i nie rozwal domu podczas mojej nieobecności.
-Jasne.
-Pa, pa.

Puk... puk... puk

('Kiedy to się skończy?! Nikomu już nie otworzę!')

Sam nie zdążył zauważyć kiedy jego ręka powędrowała do klamki...
- O, witaj K... (:P)

Ale oczywiście nie stało się nic nieprzyzwoitego. Shuichi jest przecież porządnym chłopcem i nigdy, nigdy nie zrobiłby żadnego 'głupstwa' gdy nie ma Yukiego. Prawda? ^__^


Sierpień 2003