Grypa
Dodane przez Aquarius dnia Lipiec 06 2011 14:33:48
* * *



Rozległ się sygnał telefonu. Po krótkiej chwili znowu. A także po następnych kilku sekundach i wtedy został przerwany, gdyż blond-włosy mężczyzna w granatowej atłasowej pidżamie podniósł słuchawkę.

'Tak?' - zabrzmiał niski dziwnie dudniący głos. - 'Przy telefonie.'

'Yuki!!' - wrzasnął stojący w progu nastolatek w krótkich spodenkach i bluzie. - 'Natychmiast wracaj do łóżka!!' - rozkazał surowym tonem. Eiri spojrzał na niego szklącymi się oczami.

'Za tydzień będzie gotowe...' - powiedział do słuchawki, mówiąc z pewnym trudem. - 'Oczywiście. Do widzenia.' - wtedy odłożył słuchawkę i kichnął. Shuichi podszedł do niego.

'Yuki!' - krzyknął. - 'Jesteś chory! Powiedziałem ci, że masz leżeć w łóżku!' - przypomniał, podchodząc do niego. Eiri znowu kichnął i zaczął kaszleć.

'To tylko zwykła grypa i to nie jest powód, żeby się kłaść do łóżka.' - odparł, siadając przy swoim biurku i włączając komputer. Shindou podbiegł szybko i wyszarpnął wtyczkę z kontaktu. - 'Shuichi!' - zawołał surowo Eiri i zamilkł, kiedy chłopak położył mu dłoń na czole.

'Ty masz ciągle wysoką gorączkę, Yuki!' - stwierdził z troską. - 'W takim stanie powinieneś leżeć...'

Mężczyzna westchnął. Bolała go głowa i gardło i naprawdę nie miał ochoty wykłócać się z tym dzieciakiem, który zawsze musiał mieć ostatnie słowo.

'Dobrze...' - powiedział przez nos, odczepiając kabel od laptopa i biorąc ze sobą urządzenie.

'Co robisz, Yuki?'

'Ma wewnętrzne zasilanie...' - wyjaśnił triumfalnym tonem, wskazując małe czarne pudełko. Przeszedł do swojej sypialni i położył się do łóżka, a Shuichi usiadł obok niego i okrył go kołdrą i kocem, po czym bezceremonialnie zabrał mu komputer. - 'Hej!' - zaprotestował mężczyzna, próbując znowu wstać. Shindou powstrzymał go, przyciskając jego ramiona i zmuszając do powrotu do pozycji leżącej.

'Najpierw zjesz obiad.' - postanowił, wychodząc do kuchni. Eiri westchnął z rezygnacją. Shuichi naprawdę przejął się rolą pielęgniarki i nieprzerwanie od trzech dni katował swojego pacjenta rosołkami i herbatkami własnego wykonania, a co gorsza również i pomysłu. Z jednej strony taka opieka była całkiem miła. Miało się posiłki do łóżka i wszelką pomoc, z drugiej jednak, gdyby jakiś szpital posiadał taki personel, to zamknęliby placówkę, jako miejsce zagrażające zdrowiu i życiu. Poza tym, kto lubi chorować?

'Taaaaadaaaam!' -zawołał chłopak, wnosząc tacę z parującą miseczką. Yuki jęknął, pomimo zakatarzonego nosa, z daleka czując ostrą woń ziół i soli. Zaczynał się zastanawiać, co pierwsze go zabije - grypa, czy obiadki i opieka Shuichi. Chłopak usiadł przy łóżku i nabrał trochę bulionu na łyżkę, po czym z figlarnym uśmiechem skierował ją w stronę ust mężczyzny. Yuki poderwał się, siadając na łóżku.

'Sam zjem!' - oświadczył desperacko. - 'Już nie rób ze mnie takiego dziecka.'

'No dobrze...' - westchnął Shindou, z nieukrywanym rozczarowaniem oddając mu łyżkę i miseczkę, po czym siadając wygodnie i spoglądając z wyczekiwaniem na mężczyznę. Wtedy to Yuki spojrzał na chłopca z rosnącą niepewnością.- 'Zaczekam, aż zjesz.' - wyjaśnił pielęgniarz z uśmiechem. Eiri drgnął i popatrzył z trwogą na swój posiłek. Gdyby Shuichi gdzieś na chwilę wyszedł, mógłby przemknąć się do łazienki i wylać zabójczą zupkę, lub chociaż podlać nią kwiatki w wazonie w sypialni. Westchnął ciężko i modląc się o jakiś telefon lub dzwonek do drzwi, który wyciągnąłby Shindou z pokoju, zaczął jeść. Pierwsza łyżka zupki paliła żywym ogniem, wywołując kolejny atak kaszlu. Następna już tylko niemiłosiernie drapała w gardło tak, że oczy Eiri zaszkliły się znowu. Unikając badawczego spojrzenia swojego pielęgniarza, Yuki kontynuował posiłek.

Wkrótce miseczka była pusta, a Shuichi wyszedł z tacką do kuchni. Mężczyzna natychmiast chwycił stojącą na stoliku nocnym szklankę z wodą i błyskawicznie wypił jej zawartość, czując niemal, jak sól z zupy wciąż chrzęści mu w zębach. Położył się na łóżku i westchnął ciężko, starając się wzrokiem zlokalizować swój komputer. Po dłuższej chwili doszedł do wniosku, że chłopak wyniósł gdzieś urządzenie. Poczuł złość, złagodzoną jednak jakimś dziwnym znużeniem, zupełnie innym niż w czasie gorączki.

'Shuichi!' - zawołał przez nos.

'Słucham, Yuki?' - Shindou wmaszerował do pokoju, niosąc w szklance podejrzaną żółtą herbatkę.

'Zjadłem obiad, więc teraz poproszę o mój komputer.' - oświadczył.

'Jak się prześpisz...' - padło.

'Co!?' - krzyknął z niedowierzaniem Eiri. Zaczynał mieć dość tego chorowania. Goniły go terminy i musiał skończyć książkę.

'I tak zaraz zaśniesz...' - Shuichi uśmiechnął się zadowolony i postawił na stoliku szklankę z napojem.- 'W zupie było lekarstwo na grypę, zawierające środek ułatwiający zaśnięcie. Nie czujesz?' - zdziwił się. Mężczyzna zmarszczył w złości brwi. To prawda - czuł i to aż za bardzo. Miał wrażenie, że naprawdę zaraz zaśnie. - 'Wybacz ten fortel, Yuki, ale nie sądzę, żebyś chętnie połknął to lekarstwo.'
Głos Shuichi stawał się coraz odleglejszy i po chwili Eiri poczuł, jak zapada się w ciepłą miękkość łóżka.


* * *



Kiedy się obudził w mieszkaniu było bardzo cicho. Nie wiedział, ile godzin spał, jednak za oknem było już zupełnie ciemno. Powoli uniósł się, siadając na łóżku i ze zdziwieniem stwierdzając, że czuje się znacznie lepiej. Głowa już go nie bolała, w gardle drapało tylko trochę i nie męczył go kaszel, a co najważniejsze mógł już oddychać przez nos, co chyba jest marzeniem każdej osoby chorej na grypę. Był jednak cały mokry od potu, co nie wpływało korzystnie na jego nastrój. Wstał więc i rozpiął pidżamę, kierując się w stronę łazienki. Wziął szybki, odświeżający prysznic, po którym poczuł się jeszcze lepiej i założył inną pidżamę. Najpierw chciał się ubrać w codzienne rzeczy i odszukać komputer, po czym wziąć się do pracy. Stwierdził jednak, że zaczeka do rana, chociaż zastanawiało go, gdzie jest laptop. Już przebrany wyszedł z sypialni i skierował swoje kroki do salonu. Tam znalazł Shuichi, nadal w ubraniu i zwiniętego w kłębek na kanapie. Chłopak spał spokojnie i przytulał się do małego czarnego pudełka. Eiri westchnął i uklęknął na podłodze, po czym delikatnie spróbował odsunąć ręce chłopca z komputera.

'Miałeś leżeć w łóżku, Yuki...' - odezwał się Shuichi i otworzył oczy. Mężczyzna cofnął się zaskoczony.

'Nie śpisz?' - zdziwił się i napotkał surowe spojrzenie Shindou. - 'Ale ja się już dobrze czuję...' - zaczął się nie wiedzieć czemu tłumaczyć. Spojrzenie Shuichi nie zmieniło się, za to zaczęło mu towarzyszyć uparte wymowne milczenie. - 'No dobra.' - westchnął Yuki i wstał, powoli wracając do sypialni. Chłopak zerwał się z miejsca i wyprzedził go, wpadając do pokoju i błyskawicznie poprawiając poduszki i kołdrę. Kiedy wszystko było gotowe Eiri położył się, a Shuichi zniknął gdzieś na chwilę, po czym wrócił z jakimś dużym słoikiem. Yuki popatrzył na niego niepewnie. - 'Co to jest?' - zapytał zaniepokojony.

'Moja mama to zawsze stosowała, kiedy byłem chory.' - wyjaśnił, rozpinając mężczyźnie koszulę od pidżamy i odsłaniając jego klatkę piersiową - 'Ułatwia oddychanie.' - wyjaśnił, odkręcając słoik.

'Dobrze mi się oddycha!' - oświadczył desperacko Yuki, czując ostry zapach gęstej maści, którą teraz Shuichi nabierał na dłoń. Nagle wzdrygnął się z zimna, kiedy maść zetknęła się z jego rozpaloną skórą.

'Nie bądź dzieckiem, Yuki!' - zawołał Shuichi, ostrożnie rozcierają maść po torsie mężczyzny. Robił to długo, kilkakrotnie nabierając trochę maści, która swoim ostrym, miętowym zapachem zaczynała wypełniać pokój. Eiri musiał przyznać, że delikatny dotyk chłopca zaczynał sprawiać mu coraz więcej przyjemności. Równomiernie zataczane kółka i lekki ucisk na skórze był naprawdę bardzo miły... Yuki przyjrzał się skupionemu na swoim zadaniu pielęgniarzowi. Różowe włosy opadały na trochę już zmęczoną całonocnym czuwaniem twarz, jednak wciąż niezmiennie śliczną, a zmierzwione kosmyki dodawały mu uroku. W sumie to nie wiedział, dlaczego Shindou tak się martwi jego chorobą, ale fakt faktem, że było to sympatyczne... Kiedy chłopiec skończył, odłożył maść i wytarł dłonie w ręcznik, po czym zaczął zapinać koszulę mężczyzny. Jednak Yuki powstrzymał go, chwytając za rękę i usiadł, a Shuichi popatrzył na niego pytająco. Eiri uśmiechnął się i ujął chłopca drugą dłonią za podbródek, delikatnie przesuwając kciukiem po jego policzku. Oczy Shindou rozszerzyły się nagle, na widok znajomego uśmiechu i spojrzenia mężczyzny. - 'Yu...Yuki!' - wyszeptał zaszokowany.

'Słucham?...' - pochylił się i musnął ustami o szyję chłopca.

'Prze...przecież jesteś chory...' - zauważył.

'No to co?' - wymruczał Yuki, wciągając zaskoczonego Shuichi na łóżko i pochylając się nad nim. - 'Czuję się już znakomicie. Chyba, że tobie to przeszkadza...' - zrobił zmartwioną minę. Nie kochali się od jakiegoś tygodnia i dobrze wiedział, jaka będzie odpowiedź chłopca. Nastolatek szybko zaprzeczył ruchem głowy. - '...świetnie.' - stwierdził Eiri i ściągnął swoją koszulę. Przycisnął sobą chłopca do łóżka, sprawiając, że ten jęknął cicho z rozkoszy, po czym podciągnął koszulkę swojego kochanka. Zaczął czule całować jego brzuch, skupiając się na najwrażliwszym miejscu dookoła pępka. Jego ręce wędrowały w górę i w dół, raz po klatce piersiowej chłopca, raz po jego plecach, zmuszając do lekkiego wyginania ich w łuk. Dotyk mężczyzny sprawiał, że Shuichi pojękując cicho zaczął zmysłowo się pod nim wić. Eiri musiał sam przed sobą przyznać, iż chyba nadal miał gorączkę, gdyż skóra jego kochanka wydawała mu się niezwykle chłodna, co było czymś odmiennym, ponieważ to Shuichi zawsze był gorący, aczkolwiek bardzo przyjemnym. Ściągnął mu spodenki, a chłopak pomógł jemu zdjąć dół od pidżamy. Yuki mocno przytulił chłopca, całując jego szyję i obojczyki. Celowo unikał ust, żeby go nie zarazić, jednak wciąż zastanawiał się, jak czuje się Shindou kochając się z takim "rozpalonym" facetem. Uśmiechnął się, rozbawiony tym pomysłem.
'Yu...ki...' - usłyszał szept i poczuł drobne palce przeczesujące jego włosy, co sprawiło, że skupił się już tylko na swoim kochanku, na dawaniu mu rozkoszy i czerpaniu jej...


* * *



W sypialni rozległo się potężne kichnięcie. Blond-włosy mężczyzna usiadł na łóżku i troskliwym gestem położył dłoń na czole leżącego w pościeli chłopca.

'Nadal masz gorączkę...' - stwierdził po krótkich oględzinach.

'Okghopnie sięb czujęb.' - wydukał Shuichi przez zatkany nos.

'Nic dziwnego. Masz przecież grypę.' - wzruszył ramionami.

'Zghobiłeś to specjalniemb!' - zawołał oskarżycielskim tonem. - 'Zaraziłbeś mnieb, żemby samb wyzdromwieć!'

Eiri uśmiechnął się zagadkowo i wstał bez słowa, po czym wyszedł do kuchni, a Shindou zasępił się, zanurzając głębiej w pościeli. Czuł się naprawdę podle. Ból głowy i katar dobijały go, nie wspominając już o kaszlu. Na to wspomnienie znowu zaniósł się kaszlem. Wtedy Yuki wszedł do sypialni, niosąc tackę z parującą miseczką. Na jego twarzy malował się wciąż ten dziwny uśmiech. Teraz role się odwróciły i to on był pielęgniarzem - sadystą. Trwało to dopiero dwa dni, ale jemu zaczynało się nadwyraz podobać. Zemsta jest jednak naprawdę słodką rozkoszą bogów. Na widok zupki, chłopak w łóżku jęknął i zagłębił się jeszcze bardziej w pościel.

'Shuichi... obiadek!' - zawołał Eiri z uśmiechem.


* * *


OWARI
(I hope U like it! ^__^)