Alternative
Dodane przez Aquarius dnia Lipiec 06 2011 14:12:30
Tak naprawdę to jest alternatywna wersja pewnego wydarzenia z oav-ki. Ci, którzy widzieli, wiedzą o co chodzi ^___^


No więc Dee i Ryo są na swoim upragnionym 'urlopie' ( heh, od razu mówię że nie będę rozwijać wątku kryminalnego ani Rose'a czy jak mu tam- nie lubię gościa, więc gdybym chciała pisać szczerze musiałabym go zjechać, a to nie jest dobry pomysł ;P- dop. Neru) i się troszkę nudzą. Tzn. teoretycznie. Ryo zawsze znajdzie sobie jakieś pożyteczne zajęcie takie jak podziwianie pięknych widoczków przez okno tudzież bawienie rozmową (kurczę, jak im było?! Hm, dajmy na to Cindy i Arisa-dop. Neru) dam. Dee zaś knuje swój niecny plan będący podstawową przyczyną wyciągnięcia swego partnera na jakiś wyjazd. Podstępny plan pt. "Jak- tu- zaciągnąć - go - do - łóżka?!?!". Pierwsza próba okazała się nieudana z powodu niespodziewanego wtargnięcia nieproszonych gości- Cal i Bikky'iego. Nie będziemy jednak zagłębiać się w szczegóły. W końcu mam litość dla Dee, którego ta porażka ("Dlaczego nie chce?!") musiała bardzo zaboleć. Przechodzimy więc do akcji właściwej:

- Ryoooo!!!!!!! Gdzie cię wcięło?- Dee był lekko podenerwowany bo nie mógł znaleźć Ryo od godziny.
-Mnie szukasz?- odkrzyknął Randy ze spokojem wkraczający z Cindy. (Gdyby Dee coś pił, pewnie by się zakrztusił- ona idzie z nim pod rękę?! ****)
-Nie, skądże. Gdzie to się było, hm?
-Ano było się było. W różnych miejscach- wyjaśniła diabelnie zadowolona z takiego obrotu sprawy Cindy. Pomyślała sobie że jeżeli się pokłócą... " Oh, my God! Randy-chan is aaall mine *_*!!!!!"
Dee postanowił, że przestanie się odzywać i się obrazi. Nie, no to nie wchodzi w grę!

-Dee? Obraziłeś się?- spytał zmartwiony
Od razu się rozczulił. Och, to jego spojrzenie... mmm... mógłbym się utopić w twoich oczach. I w czym innym, ale nie chcesz :(
- Nie, wcale. Byłem po prostu zazdrosny- (Bingo! Może będę szczery? Rany, genialna prostota tego planu mnie poraziła! *_*)
- No wiesz? O Cindy?! Przecież wiesz, że kocham tylko ciebie!
- K-kochasz ?!?!?!
- A nie?
- Nie, ja nie mam nic przeciwko!- wyjaśnił Dee ukradkiem ocierając ślinę. (Heheheh.... Pervert!)
- Co się tak przysuwasz?- spytał podejrzliwie Randy
- Powiedziałeś, że mnie kochasz?
- Aha..- potwierdził ostrożnie.
- A czy... hm... ekhm... pragniesz mnie?- wypalił.
- Eeem...- O_O" wcięcie totalne- Noo, chybaaa...
- No to dlaczego nie chciałeś iść ze mną do łóżka?!
- Bo wiedziałem, że Cal i Bikky przyjadą?
- Wiedziałeś?!?!?
- Hmm... no tak. Było mi szkoda, mówili że tak bardzo chcą jechać!
- Rozumiem. - (Sprawy do załatwienia po powrocie: zrobić zakupy, potorturować Bikky'iego, posprzątać chatę, złamać go psychicznie, zrobić pranie, i ... czyżbym o czymś zapomniał??? Aaa, właśnie- ZARŻNĄĆ TEGO GÓWNIARZA!!!!!!)
- Ale teraz, kiedy ich już nie ma, to mogę iść!
- Serio?
- Jasne.
- Oki :)))

Teraz to dopiero żądni wrażeń Bikky i Cal mieliby radochę. Grę wstępną, pełną akcję + takie komentarze, że by się raczej zawstydzili ^o^

(Więc jednak z czystym sumieniem mogę stwierdzić że urlop był udany ^__^- dop. Dee)

The End

---Neru
pvinka@interia.pl

Wrzesień 2003